Prawosławne ikony odznaczają się intrygującym pięknem. Bogato zdobione złotem niosą kroplę przepychu dawnego Bizancjum, dosłownie ikoniczne przedstawienia świętych budują spójny kanon symboliki. Ale jaką ikonę ma wybrać ateista? Tylko świętego, który nie istniał, patrona zwątpienia i przekształcenia. I to też była inspiracja.
W co będą wierzyli ludzie przemierzając czarny ocean kosmosu w łupinach statków międzyplanetarnych? Jakie historie będą sobie opowiadać kuląc się przed zimną pustką kosmosu? Jakie mity i zabobony narosną wokół niepojętych cudów techniki i natury, wymyslonych i odkrytych podczas ziemskiego Exodusu? To także była inspiracja.

