Goldsun

Brunhilda – 1920+ Collab Project

Brunhilda – 1920+ Collab Project

Nadeszła kolej na prezentację mojego kawałka do projektu wspólnego w uniwersum 1920+ Jakuba Różalskiego.

Od początku urzeka mnie w obrazach Jakuba Różalskiego duża przestrzeń i mechy tylko gdzieś z boku – tak samo chciałem podejść do tego co budowałem, więc nie mogłem zbudować małej makiety. Dodatkowo sam mech – Brunhilda – wyszedł długości 1.5BP (ponad 40cm), więc trudno byłoby go zmieścić na jakimś mniejszym kawałku.

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Od początku wiedziałem, że chcę umieścić jakiś kawałek wsi. Początkowo myślałem o dwóch budynkach, ale wtedy na makiecie byłoby ciasno, więc skończyło się na jednym. Mam nadzieję, że się podoba, chociaż kilka niedoróbek na pewno ma. (dopiero już po spakowaniu, zauważyłem, że podczas robienia zdjęcia, na łączeniu, kawałek dachu maskujący “dziurę” trochę wpadł do środka i tę dziurę widać ciut bardziej niż powinno)

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

W uniwersum 1920+ Brunhilda jest pojedynczym mechem, znalezionym i odrestaurowanym przez Gunthera von Duisburg, razem z córką jego przyjaciela Friedą Ruete (wisi pod mechem i coś przykręca). Z założenia miała mieć duże działo na dachu, dodatkowe po bokach, mocny pancerz – kosztem szybkości poruszania się.

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Brunhilda występuje najprawdopodobniej tylko na jednym obrazie Różalskiego.

Jak widać – głównie czarna i mało zróżnicowana.

Podczas promocji gry Iron Harvest powstało jednak kilka grafik, które pokazują o wiele więcej szczegółów – i na nich się wzorowałem. Włącznie ze ściankami które są lekko nachylone, a czego na zdjęciach za bardzo nie widać (a co się przy tym nakląłem to moje), w ogóle ta duża bryła wcale nie jest tak prosta jak by się wydawało na pierwszy rzut oka (i jak jest na obrazie).

Chciałem też, żeby nie wyglądała statycznie, dlatego:

- nogi się w niedużym zakresie, ale ruszają

- wieżyczka z działem na górze się obraca, a działo się rusza góra/dół

- działka z boków nie są przymocowane, tylko zaklinowane z lekkim luzem, przez co nie są równo – to jest efekt zamierzony ;-)

Tak wygląda jedna z grafik promocyjnych gry Iron Harvest, pokazująca Brunhildę.

 

Sporo mechów namalowanych przez Jakuba Różalskiego jest inspirowana czymś rzeczywistym. W przypadku Brunhildy również ma to miejsce – najprawdopodobniej pierwowzorem był czołg niemiecki z 1918 roku A7V, który może być mało znany, bo udało się wyprodukować raptem 20 sztuk, ale charakterystykę miał taką samą jak Brunhilda – pancerz o wiele mocniejszy niż inne ówczesne czołgi, powolny, z dużym działem na górze + sześcioma działami lub otworami strzelniczymi na bokach. Kształt też dość podobny (duża puszka). Jedynie nie poruszał się na nogach, tylko gąsienicach. ;-) Za to wszystkie 20 wyprodukowanych sztuk również miało poza numerem, własne imiona takie jak “Gretchen”, “Elfride”, “Siegfried” itp. ;-)

Obsada żołnierzyków dla Brunhildy składa się z kilku różnych rodzajów.

1920+ Brunhilda by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Gunther von Duisburg i kierowca Brunhildy (schowany w kabinie)

1920+ Brunhilda – Gunther von Duisburg and driver by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

żólnierzyk inspirowany tym obrazem

1920+ Collab Project by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

 

 

Na koniec dodam tylko, że faktycznie to ja wymyślałem logo, które owszem jest zbudowane w LDD i wyrenderowane (poza napisem).

Nie wiem jak z kolorami, ale tylko w dwóch miejscach “czitowałem” z klockami:

- zębatka jest powiększona

- w śrubie byłoby widać jeden stud, którego ukryłem

- no i oczywiście ukryłem mocowania śruby do reszty i łączenia zębatki

A tak wyglądała wcześniejsza wersja loga

1920+ Brunhilda – logo 1st wip by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

 

Ufff … chyba wszystko co chciałem napisać. ;-)

Jeszcze może dwie uwagi:

- nie umawialiśmy się wcześniej na kolor terenu, ale będę się najwyraźniej mocno odróżniał od reszty modeli ;-(

- po czasie stwierdzam, że lepiej jednak byłoby zbudować Brunhildę w DBG zamiast LBG

 

 

 

 

 

Pałacyk w Mosznej

Pałacyk w Mosznej

Chodził za mną od dawna …

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

—————————————————————————————————————————————————–

Pałacyk w Mosznej – trochę historii, czyli rzecz o pruskiej szlachcie przemysłowej, dwóch cesarzach, templariuszach i diable. ;-)

Pierwotny pałacyk we wsi Moszna powstał w XVIII wieku.
Wieś została wtedy przejęta przez Georga Wilhelma von Reisewitz – kuzyna marszałka dworu cesarza Prus Fryderyka Wielkiego.
Chociaż w dokumentach są zapiski o wsi już w XIIIw, a podczas prac remontowych odnaleziono resztki starej palisady z tego wieku
(czyli musiało być tu coś, co warto było bronić). Po wojnie odkopano również ceglane piwnice, o których legendy mówią,
że były połączone tunelem z zamkiem w Chrzelicach, a z którego mieli korzystać templariusze.
Pałacyk początkowo był prostą budowlą, którą w znacznej części widzimy dzisiaj w centralnej część obecnego pałacu.
W połowie XIXw wieś razem z pałacykiem zmieniła kolejny raz właściciela, tym razem na ród Tiele-Wincklerów – szlachtę przemysłową, jedną z najbogatszych w ówczesnej Europie, która była właścicielami m.innymi Katowic, Miechowic (z siedzibą w innym pałacyku) i wielu innych miejsc m.innymi na Ukrainie, czy w Afryce.
Kilkanaście lat później – większość pałacyku spłonęła. Wykorzystując resztki – budowla została odbudowana,
oraz rozbudowana o skrzydła wschodnie i zachodnie, uzyskując kształt, który możemy oglądać do dzisiaj.
Prędkość z jaką pałacyk został wzniesiony ponownie, dziwiła nie tylko okolicznych mieszkańców, ale nawet cesarza Wilhelma II,
któremu na pytanie “jak udało się to odbudować tak szybko” podobno właściciele odpowiedzieli “Panie, pomógł nam diabeł”. ;-)
Co ciekawe – na jednej ze ścian faktycznie została umieszczona rzeźba diabła (została zniszczona po wojnie), a przed wejściem do dzisiaj stoją rzeźby, które nazywane były “diabeł i nimfy” (w tym roku – 2019 – uznano, że to jednak nie jest diabeł, tylko Apollo i Marsjasz … nuuuda, diabeł lepszy. ;-p)
Podczas odbudowy, poza diabłem, umieszczono w pałacyku
- 365 pomieszczeń – na każdy dzień roku inne
- 99 wieżyczek – na każdą posiadłość ziemską której właścicielami był ród Tiele-Wincklerów
(te 99 nie wzięło się z przypadku – według ówczesnego prawa, każdy kto posiadał 100 lub więcej majątków,
miał obowiązek utrzymywać garnizon wojska, czyli koszt, którego ród Tiele-Wincklerów ponosić nie chciał)
- szklany dach nad salonem w jednym ze skrzydeł – taki zażyczyła sobie hrabina podczas budowy
Pałacyk w 1945 roku został opuszczony przez właścicieli, uciekających przed nadciągającą Armią Radziecką.
Zostawili w nim wszystkie kosztowności, dzieła sztuki, meble itp. które chwilę wcześniej przewieźli ze swojej posiadłości w Berlinie.
Żołnierze po wkroczeniu zrabowali wszystko co się dało, potłukli lustra, w kaplicy urządzili sobie stajnię
(bo wejściem z boku dało się wjechać nawet całym wozem), ale na szczęście – sam pałacyk zostawili (nie spalili, jak wiele innych).
Po 1945 roku pałacyk pełnił różne funkcje, m.innymi mieściło się to Centrum Terapii Nerwic – na poprawę zdrowia pewnie pozytywny wpływ miał sporej wielkości park wokół pałacyku, z kanałami po których kiedyś pływały nawet gondole.
Od 2013 działa w nim hotel i restauracja, a resztę można zwiedzać z przewodnikiem, lub podczas organizowanych co jakić czas imprez (podczas jednej z nich pałacyk udaje Hogwart, w innych jest miejscem spotkań Wiedźminów. ;-) )

——————————————————————————————————————————————-

Za pałacyk zabrałem się już ponad 2 lata temu. Początkowo projektowałem go w skali minifig, bo ilość szczegółów w oryginalnej budowli jest warta oddania w klockach, ale po zrobieniu w LDD kawałka – podarowałem sobie, bo odechciało mi się inwestować w “kolejną szafę” do wożenia i kolejne kilkadziesiąt tysięcy klocków.

Projekt wstępny jednak wykorzystałem przy budowie kawałka na XIXw ulicę. ;-)

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Projekt w mikroskali zaczął powstawać ponad rok temu.

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

W związku z tym mogę powiedzieć, że sam model

- jest wielkości 2PB

- zużył ponad 1500 klocków w rzeczywistości

z założenia projektowałem go, żeby pasował stylem do serii “Architecture” – sami oceńcie, czy się udało. ;-)

Chociaż muszę przyznać, że trochę nielegalnych technik tu użyłem, a dachy w skrzydłach przebudowywałem po kilkanaście razy, a i tak mają w środku niezły chaos. ;-) Poza tym – kilka rzeczy jeszcze możliwe, ze zmienię: brackety w darktan, zamiast reddish brown, w ośmiokątnej wieży i podkówki czarne tile – jako łukowate okna, zamiast kwadratowych w kilku miejscach.

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

więcej zdjęć – na flickrze

Moszna Castle

 

Na koniec – porównanie z oryginałem.

Moszna Castle by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Aktualnie pałacyk stoi już w Nakle, obok pałacyku z Miechowic, czyli tego, którego właścicielami był ten sam ród szlachecki. ;-)

 

 

 

Miasto/baza na księżycu w mikroskali

Miasto/baza na księżycu w mikroskali

Tak mi się jakoś fajnie dłubało i się wydłubało w sumie 8 płyt bazowych … :-)

Najlepsze jest to, że pewnie mógłbym kolejnych tyle wydłubać, tym bardziej, że chyba ciasno jest na tej makiecie.

Z drugiej strony – zużyłem wszystkie serki, slopy na 1 bricka wysokości i większość w innych wysokościach w kolorze DBG, więc może jednak to dalsze dłubanie nie byłoby takie proste …

Tak wygląda całość:

_all01 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_all02 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_all03 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_all04 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_all05 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

 

Spaceport

_airstrip01 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

 

kawałek “miasteczka”

_city01 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

kopuła z agrobiznesem

_city02 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_city05 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

“dworzec” z wieżą kontrolną

_city03 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

a tu z ciapongiem

_city04 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

no i to, od czego wszystko się zaczęło – ktoś rozpoznaje? :-)

Hint: nie należy szukać tylko w “szaro-niebieskim” classic space. :-)

_sets01 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets02 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets04 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets05 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets06 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets07 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets08 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets09 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets10 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets11 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

_sets12 by Grzegorz Ludwiczek, on Flickr

Nie wszystko jest inspirowane starymi zestawami, ani nawet nowszymi. :-)

Część to jednak wytwór tylko mojej (chorej? :-) ) wyobraźni.

Jak chcecie się bawić w zgadywanie numerków zestawów do których nawiązałem, to proszę śmiało. :-)

 

 

Nakło Sląskie – pałacyk w mikroskali

Nakło Sląskie – pałacyk w mikroskali

Dzisiaj coś szybkiego – zaprojektowane w 2 dni, tylko w wersji elektronicznej (LDD) jak na razie.

Pałacyk z Nakła Śląskiego – do dzisiaj istniejący.

Tak wygląda oryginał.

 

 

Zbliżenie na najbardziej pokręcony kawałek, czyli wieżę. :-)

Która w oryginale wygląda tak:

 

Pałacyk powstał … bo możliwe, że będę go potrzebował. :-)

Po pierwsze, we wrześniu mamy w tym pałacyku wystawę, podczas “weekendu szlacheckiego”.

Po drugie, dawno żadnego pałacyku nie zbudowałem. :-)

A po trzecie … to się okaże …

 

 

Założenie było takie, żeby model był w miarę zestawowy. Nie do końca wyszło (tak, wiem Mirek – 1500 klocków, to stanowczo za dużo) ale zawsze mogę od modelu wyjściowego upraszczać.

Drugie założenie, to skala – w tej skali nie wszystko da się zbudować idealnie. Są miejsca – zwłaszcza strona przeciwległa do wieży, z których zadowolony do końca nie jestem. Ale wydaje mi się, że przy takiej skali – poziom szczegółowości i tak jest w miarę znośny.

Nie jestem pewny czy wszystkie klocki w danym kolorze dostanę, ale problem raczej może dotyczyć maksymalnie kilku lotów i najbardziej newralgiczne chyba są w wieży – resztę da się w razie czego zbudować inaczej.

 

P.S. A tak w ogóle to ten pałacyk mam w LDD w sumie już w 3 skalach, chociaż tylko powyższą na tą chwilę skończyłem. :-)

 

 

Milus i reszta pokrak :-)

Milus i reszta pokrak :-)

Wszystko zaczęło się od kombinowania jak zbudować duże postacie pod całkiem inny MOC. Dokładniej budowałem Ulryka von Jungingena na Historię Polski – bitwę pod Grunwaldem. I kompletnie mi nie wychodził.

Na dzień przed wystawą w Artetece, miałem już spakowane to co przywiozę i dalej kombinowałem na Ulrykiem. Nie pamiętam w którym momencie zmieniłem kolor z czarnego na niebieski. Na pewno było to podczas próby zbudowania rycerskiego hełmu. No i jak już mi wyszedł jakoś ten niebieski hełm, to skojarzył mi się ze zbójcerzami, z komiksów Janusza Christy. A że dokładnie dzień później mieliśmy wystawę powiązaną z komiksami … Kapral powstał w ciągu godziny. :-)

Następnego dnia rano, jeszcze przed wyjazdem stwierdziłem, że sam Kapral, jakoś tak smutno i dobudowałem z tego co miałem w domu – Kajka. Na wystawie prezentowali się tak:

i zostali przez Jetboya ochrzczeni “pokrakami”. :-)

Na tej samej wystawie zaczepił nas człowiek z Muzeum Narodowego w Krakowie, że on by chciał i w ogóle … modele nawiązujące do komiksów … i tak powstał temat wystawy, która miała zacząć się w najbliższą sobotę, ale 3 dni temu została przez muzeum odwołana. Przy czym moje pokraki i dwa modele z Tytusami, Romkami i Atomkami stoją w muzeum od marca (więc powyższe zdjęcie, jest jedynym jakie posiadam na tą chwilę).

Ale, że Kapral z Kajtkiem dalej byli jacyś smutni, to trzeba było dobudować … Milusia. Projekt głowy w LDD powstał w ciągu 1 dnia, a potem już poszło. Dołożyłem też Hegemona i Kokosza.

Postacie, jak widać, są w miarę pozowalne, jakbym miał wenę to pewnie można by dorobić jakieś tło i poustawiać scenki wprost z komiksów. Przy czym ta pozowalność jest trochę kosztem wyglądu. Najbardziej nie podobają mi się ręce, wprawdzie w komiksach też są przesadzone, ale u mnie są nie tylko przesadzone ale i kwadratowe. Na razie nie mam pomysłu jak je ulepszyć, mimo różnych prób.

Najbardziej podoba mi się Miluś, mimo, że nie zdobyłem zielonego disha na głowę.

Ale Hegemon też chyba wyszedł w miarę, bo zbroja zakrywa nogi. Przy czym w związku z tym, Hegemon nóg nie zegnie.

Przy Kokoszu kombinowałem chyba najbardziej. Głowę w innej wersji (z brickami ze studem z boku, zamiast okrągłymi tilami z oczami) mam gdzieś dalej, ale uznałem, że “z oczami” jednak bardziej pasuje “do konwencji”. Miałem też ogólny problem z różowymi klockami na brzuch, bo generalnie klocków w takim kolorze za bardzo nie mam, ale mam nadzieję, że jakoś to wygląda.

Zasada budowania takich postaci jest w miarę prosta i dałoby się zbudować całą serie, podobnie jak TLG robi z brickheadsami. Jeśli ktoś ma ochotę, to niech tak buduje, w razie czego mogę podpowiadać, jeśli gdzieś nie widać jak coś jest zbudowane.

P.S. Acha, Zgrredek się ucieszy, bo w Artetece dyskutowaliśmy nad tym niebieskim kolorem u Kaprala. A Hegemon zamiast niebieskiego ma już LBG, ale to również dlatego, że nie ma podkówek w blue, a nie tylko dlatego, że dałem się przekonać … ;-p

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Długie Kabaty

Długie Kabaty

Makieta wymyślana i budowana wspólnie z Sikorką.

W zeszłym stuleciu, czeski prozaik – Jan Drda napisał kilka sztuk teatralnych i opowiadań w których główne role grały m.innymi diabły, zajmujące się wymyślaniem sposobów na zdobycie dla piekła dusz ludzkich. Żeby była jasność – są to komedie.

Makieta przedstawia skompilowane w jedną całość scenki z dwóch, chyba najbardziej znanych w Polsce sztuk: “Zapomniany diabeł” i “Igraszki z diabłem”. Sztuki wystawiane w teatrach chyba do dzisiaj, a najbardziej znane z realizacji w “Teatrze Telewizji” z doborową obsadą – można je znaleźć na DVD.

Trochę zabawy zajęło wymyślenie jak te scenki poukładać na makiecie, żeby pasowały a jednocześnie makieta nie rozrosła się do jakichś niebotycznych rozmiarów.

Scenki na makiecie:

- stary młyn, w którym diabły się urządziły

- stary wojak – Marcin Kabat, gra w karty z diabłami

- diabeł Ichturiel podający się za nowego proboszcza, próbuje kusić niewinnych wieśniaków

- pustelnik Scholastyk, do którego po pomoc udały się księżniczka Disperanda ze służką Kasią, a który podburzany jest przez przebranego diabła – Lucjusza

- straszny zbój – Sarka Farka

- w starej gajówce, zapomniany diabeł Trepifajksel rezygnuje z “diabłowania”, zaprzyjaźnia się z wygonioną z plebanii Marianną, urywa sobie rogi, obcina ogon bo chce być traktowany jak “porządny chłop”

- piekiełko (które najbardziej przyciągało widzów na KFK :-) )

pobawiłem się trochę światełkami, które robią trochę wrażenie ognia, mam nadzieję, że widać.

Początkowo “piekiełko” miało mieć zamkniętą górę i widok byłby tylko od strony bramy wejściowej, z podświetlanym środkiem. Ale ogólnie ustaliliśmy, że jednak zostawimy górę otwartą, żeby było lepiej to piekiełko widać, bo od strony bramy widok byłby mocno ograniczony, co widać na jednym ze zdjęć.

 

Dodatkowo, żeby dodać “tło”

- wieś ogólnie

- karczma

- kowal, z którym zaprzyjaźnił się Trepifajksel

 

 

Tak makieta wyglądała na KFK w Krakowie, gdzie miała premierę.

A tu słynna trochę sytuacja wsadzania krzyża na wieżę kościelną, który to krzyż moje starsze dziecko mi “skasowało” (razem z wieżą) tuż przed zamknięciem gablot, na wystawie w Rzeszowie.

Mamy nadzieję, że makieta się podoba. A jeśli ktoś widział, lub zobaczy wspomniane sztuki teatralne, to mamy nadzieję, że makieta będzie oddawać “ducha” tych sztuk. :-)

 

 

Historia Polski – Stan wojenny

Historia Polski – Stan wojenny

Jednym z tematów z historii Polski, który wziąłem do zbudowania jest okres stanu wojennego. Od początku wiedziałem, że będę chciał nawiązać do najsłynniejszego zdjęcia z tych czasów, wykonanego przez Chrisa Niedenthala, przedstawiającego zaśnieżony plac, ze stojącym transporterem opancerzonym, przed kinem “Moskwa” i puentującym całe ujęcie plakatem z tytułem filmu – “Czas apokalipsy”.

A w trakcie budowy dodałem kilka dodatkowych akcentów nawiązujących do tych czasów.

Sama nazwa kina – MOSKWA, wyszła mi z klocków “tak sobie”. W związku z czym, celowo ją popsułem, bo uznałem, że fajniej będzie, jeśli napis “MOSKWA” będą demontować symboliczny górnik z symbolicznym stoczniowcem. Nie zrobiłem zdjęcia pokazującego ładniej górnika (zapraszam do zobaczenia modelu na żywo ;-p), ale bardzo szybko stoczniowiec dorobił się charakterystycznych wąsów, przez co upodobnił się do Lecha Wałęsy. :-)

Wcześniej w ręce wpadła mi główka z charakterystycznymi ciemnymi okularami. I znowu nie mam zdjęcia pokazującego, że dowodzący oddziałkiem żołnierzy właśnie w ciemnych okularach idzie. A, żeby było ciekawiej – żołnierze idą wprost na grupkę dzieciaków, rzucających w nich śnieżkami, ukryci za śniegowym bunkrem (młodzież aktualnie takich “bunkrów” pewnie w ogóle nie zna. :-) ).

Natomiast co do nawiązania do samego zdjęcia – oryginał.

Makieta

- kino MOSKWA musiałem zmniejszyć, żeby zmieściło się na podstawie 2x2BP

- SKOTa zbudowałem podpatrując trochę model zbudowany kilka lat temu przez Karwika. Celowo chciałem go zbudować po swojemu. W wieżyczce użyty jest pomalowany klocek (jakby ktoś nie zauważył wcześniej). I ma za wysokie zawieszenie. :-) Ale chyba wyszedł poza tym, w miarę podobny?

- plakat “Czas apokalipsy” jest wydrukowany, nie da się go raczej zbudować w takiej skali niestety.

- przed kinem stały dwa posągi lwów, które były dla mnie pewną zagwozdką – jak je zbudować. mam nadzieję, że “jakoś” wyszły. :-) Dłuższe włosy mi żadne nie pasowały …

To chyba tyle – jakiejś większej filozofii w tej makiecie poza powyższymi – nie ma.

zestaw technic 8480 w mikroskali

zestaw technic 8480 w mikroskali

Jak tylko Jetboy zaproponował konkurs z okazji 60 lecia klocka LEGO, z zadanym tematem “co Ty byś zbudował”, wiedziałem, że zbudowałbym coś nawiązującego do NASA. To się nie wzięło z niczego, że w tym roku Lego tak często do tematyki kosmosu nawiązuje, bo NASA jest … równolatkiem klocka LEGO! NASA jako instytucja została założona (dokładniej przekształcona z National Advisory Committee for Aeronautics).

A jak tylko zobaczyłem drugi konkurs “zbuduj swoją wersję w mikroskali, wybranego zestawu” – odezwała się moja wrodzona przekora i postanowiłem zbudować w mikroskali zestaw … Technica. :-)

W związku z czym, jedynym słusznym wyborem był zestaw 8480 – Space Shuttle.

Początkowo chciałem zbudować go “po technicowemu”, tylko mniejszy. Ale po zbudowaniu jakiejś połowy (środek z satelitą) ze wszystkimi mechanizmami, stwierdziłem, że jednak model jest stanowczo za duży. Zrobiłem więc sobie chwile przerwy (w tym czasie zbudowałem w mikroskali inny zestaw na konkurs na Bricksecie) i zacząłem w głowie kombinować jak ten model zbudować inaczej.

Pierwsze co wymyśliłem, to “jak zbudować skrzydła”, które w zestawie są dość charakterystyczne, bo są tylko szkieletem. Wydaje mi się, że w mojej wersji udało mi się w miarę upodobnić do pierwowzoru.

Później powstało kilka wersji satelity i otwieranej kabiny – bo stwierdziłem, że wprawdzie to już nie z technica, ale dalej funkcje powinienem zachować.

Czyli ostatecznie z funkcjo mam:

- otwieranie kabiny

- wysuwanie, obracanie satelity z rozsuwanymi “panelami”

- ruchome stateczniki poziome w skrzydłach

- chowanie tylnych kół

 

Mam nadzieję, że wyszło w miarę fajnie.

P.S. I mam nadzieję, że nie zdyskwalifikują mnie od razu na Bricksecie, bo jednak model dalej wyszedł trochę większy niż powinien …

Potyczka

Potyczka

Jest rok  2148. Od czterech miesięcy wiemy już, że nie jesteśmy we wszechświecie sami. Przekonaliśmy się o tym namacalnie. W lutym, obserwatoria z Australii zarejestrowały neiznany obiekt, który wyleciał z Pasu Kuipera z dużą prędkością. Początkowo wszyscy sądzili, że to jakaś zbłąkana kometa lub planetoida, która się odbiła od większej. Obliczano więc tylko czy nie zagraża Ziemi kolizja z nią. Jednakże przechodząc miesiąc później niedaleko Jowisza, obiekt zaczął zmieniać trajektorię – wycelował prosto w Ziemię. Nie mógł to być wpływ pola grawitacyjnego żadnej z planet. Obiektem ktoś sterował. I wiedział gdzie chce dotrzeć …
Trzy tygodnie temu Ziemia została najechana przez nieznaną nam rasę obcych. Najpierw na niebie ujrzeliśmy spodki. Tak, spodki, latające talerze – różne opowieści, których nikt nigdy nie brał poważnie, właśnie zmaterializowały się przed naszymi oczami. A ze spodków wysypał się rój mniejszych pojazdów. Wylądowały w trzech rejonach: Azji, Brazylii i Australii. Wybrali miejsca słabo zaludnione – widać potrzebowali jeszcze “chwili w samotności”, żeby dobrze przygotować się do pierwszego kontaktu. Aż dwa tygodnie temu zaczęły napływać przekazy satelitarne z obrazami śmierci. Czarne pojazdy na cienkich nogach wkraczały na zamieszkane tereny i niszczyły wszystko co napotkały. Nie wiemy jaki mają cel. Nie wiemy dlaczego to robią. Nie próbują w żaden sposób nawiązać kontaktu, a na nasze próby nie odpowiadają. Wiemy tylko, ze musimy stawić im opór.
Nazywam się Jan Michał Skrzetuski. W stopniu pułkownika, dowodzę oddziałem pancernych mechów polskiej armii. W wolnych chwilach staram się pisać ten pamietnik – może nie cała ludzkość zostanie zniszczona i kiedyś moje zapiski ktoś przeczyta …
———————

Nasze oddziały zostały wysłane na tereny Ukrainy. Mieliśmy bronić terytorium Europy od strony Azji. Usadowiliśmy się nad Dnieprem – jest szansa, że szeroka rzeka będzie stanowić dla najeźdźców dodatkową przeszkodę, którą wykorzystamy, bo dowiedzieliśmy się już, że pojazdy obcych poruszają się zazwyczaj po lądzie.
Prowadziłem właśnie swój oddział na patrol, gdy zobaczyłem na pulpicie sygnał wzywający pomocy. Przełączyłem na radio.
- Tu patrol Kn-312, dowodzony przez Helenę Kurcewiczównę. Natrafiliśmy na silny oddział czarnych. Wzywam wsparcie … !
- Helena! Gdzie jesteś? Jakie siły? – natychmiast odpowiedziałem na wezwanie.
- Janek? Jestem niedaleko starej fabryki, na skraju miasteczka, wysyłam współrzędne. czarni przeleźli na naszą stronę rzeki. pospiesz się!
- Biegnę, trzymaj się …
Przełączyłem na wewnętrzny kanał mojego oddziału.
- Chłopaki, Kniazwna ma kłopoty, namiar wysłany. Galopem!
Zaskrzypiały mechaniczne przeguby i pobiegliśmy w stronę wskazywaną przez namiar. Z daleka zobacyzliśmy słupy dymu i unoszące się nad drzewami okrągłe, czarne obiekty.
- Rzędzian – spróbuj rozwalić spodki. Dasz radę?
Jeden z mechów, wyposażony w spore działo o największym zasięgu zatrzymał się i zaczął celować w widoczne z daleka obiekty.
W tym czasie dopadliśmy do małej rzeczki na obrzeżach miasta. Po drugiej stronie, spomiędzy drzew wysuwały się kolejne pojazdy obcych. Ostrzeliwały je trzy pojazdy naszego zwiadu, dowodzone przez Helenę. Sytuacja wyglądała źle. Jeden z pojazdów obcych wprawdzie płonął, ale pozostały miały nad nią miażdżącą przewagę. Dwa pojazdy naziemne grzały z ciężkich karabinów, dokładając ostrzał z automatycznej wyrzutni rakiet zamontowany na scigaczu Heleny. Ale z lasu wysuwał się właśnie o wiele większy czarny kształt na wielu nogach, z którym na pewno swoją bronią sobie nie poradzi, nawet ze wsparciem starych czołgów które również już dotarły odpowiadając na wezwanie …
- Bohun, Krzywonos – widzę żółwia, jest Wasz …
Dwa mechy, uaktywniły mechaniczne kopie i ruszyły w kierunku dużego pojazdu. Żółwie, jako jedyne pojazdy obcych wyposażone były, poza standardowym pancerzem, w generatory pola ochronnego, które chroniło je przed każdą bronią energetyczną. A właściwie przed wszystkim co przenosiło zbyt dużą ilość jakiejkolwiek energii, również kinetycznej. Jedyną szansą było delikatne uderzenie specjalnym ostrzem z głowicą, która uaktywniała się dopiero po przejściu przez osłonę i niszczyła generator pola. A to wymagało podejścia wrogowi praktycznie pod nos. Dowiedzieliśmy się o tym z transmisji, z miejsc w których nikt już pewnie nie żył, ale zdążył jeszcze nadać informacje. Część naszych oddziałów na szybko została przezbrojona w takie prototypowe urządzenia, które przypominały średniowieczne kopie. Dostały je głównie mechy, których piloci słynęli z nieograniczonej odwagi. Dwaj potomkowie kozaków w moim oddziale na pewno mieli w swojej krwi iście samobójczą fantazję. Może im się uda … Z pozostałymi mechanicznymi robotami swojego oddziału, zaszarżowałem na pozostałe pojazdy …

Jak można domyśleć się z nazwisk bohaterów – makieta powstała już w zeszłym roku, w czasie kiedy na forum mieliśmy konkurs związany z Sienkiewiczem. Spodobały mi się mechy zbudowane na scenkę do konkursu i stwierdziłem, że fajnie byłoby je bardziej wykorzystać. Najlepiej w jakiejś małej potyczce. Początkowo to miała być przerobiona bitwa pod Żółtymi Wodami, ale nie pasował mi przebieg tamtej bitwy w oryginale, więc ostatecznie napisałem swój kawałek potyczki, właściwie wstępu do niej, plus jakiś wstęp przedstawiający jak do niej doszło. Mam nadzieję, że się podoba i “nie obraża inteligencji”, chociaż napisałem ten kawałek tekstu dość szybko i nie zastanawiałem się czy by czegoś nie zmienić. :-)

Mam nadzieję również, że postacie z tekstu są rozpoznawalne na makiecie. W razie czego – trochę podpowiedzi. :-)

Oddział zwiadu “Kniaziówny”

Cięższy transporter

Ścigacz

Obcy

Oddział mechów

Ciuchcia :-)

Fabryka

Całość

 

Jako ciekawostki:

- wersja pierwotna z pierwszej połowy zeszłego roku, prezentowana na festynie w szkole w Bytomiu

- wersja kolejna, na urodzinach ZT w SDK – druga połowa roku (nie mam zdjęcia makiety w całości)

Jak Wam się podoba? :-)

To w sumie moje pierwsze podejście do mikroskali, chociaż trochę rozciągnięte w czasie. :-) Ale trzeba przyznać, ze taka dłubanina, to też fajna zabawa. :-)

Space – Hammerhead

Space – Hammerhead

Kanonierka klasy Hammerhead w stylu trochę Ultra Agents (głównie ze względu na kolorystykę).

Ja cały czas mam w głowie trochę pomysłów na różne stateczki space i to jest jeden z nich, chociaż został on zmodyfikowany z powodu braku czasu (miał być 2 razy dłuższy). Generalnie ta kolorystyka spodobała mi się już jakiś czas temu i nawet jeden myśliwiec już zbudowałem 2 lata temu. Od tamtego czasu dłubałem sobie różne kawałki, które tutaj wykorzystałem. Tył za nadbudówką ma już chyba około 2 lata, a sam główny kadłub z “żebrami” w trans light-blue podobny powstał niewiele później.

Kształt przypominający “rekina młota” też chodził za mną od dawna.

Początkowo miał to być uzbrojony transportowiec (do modelu spokojnie mieszczą się minifigi, chociaż wnętrze nie jest wykończone i ostatecznie zabudowałem rampę, która miała być z przodu i otwierać się jak paszcza). Ale chyba mi moja fantazja poszła nie do końca w przewidywaną stronę i powstała IMHO kanonierka. Jakby się uprzeć, to może nawet robić za mikroskalę, zamiast skali minifig. :-)

Większość modelu powstawała rano, przed wyjściem do pracy, czyli po około 15 minut dziennie … przez kilka miesięcy. :-)

Widok od przodu

Widok od tyłu

Widok od góry

Widok z boku

Z otwartą wyrzutnią rakiet

 

Tył – za nadbudówką, najstarszy element modelu

Zbliżenie na ruchome baterie działek (pomysł na ruszanie nimi podpatrzyłem w Star Destroyerze od LEGO).

plus czujniki i wyrzutnie rakiet.

 

Mam nadzieję, że się podoba (na CC widziałem, że przykuwał wzrok, chociaż dopiero wtedy, podsłuchując jedną z dyskusji zdałem sobie sprawę z tego, że kształt, przez jego skrócenie, mocno upodobnił model do Battlecruisera ze Starcrafta. A to akurat nie było zamierzone. :-) ).