Pirates of the Caribbean

Witajcie w Port Royal…

Witajcie w Port Royal…

Zapamiętajcie dzień, w którym umknął wam Kapitan Jack Sparrow! ….

Dzis chciał bym zaprezentować pracę która znów powstała w ekspresowym tempie, 17 dni.
Od dawna nosiło mnie by odejć na chwile od budowania kolejek i wrócić do korzeni. Nosiło mnie na klimaty pirackie. Początkowo chciałem zbudować wyspę skarbów, na któej w tym samym czasie wylądowali zarówno żołnierze jak i piraci w poszukiwaniu tego samego skarbu. Ale jak to w budowaniu bywa inspiracje przychodzą czasem niespodziewanie. Tym razem inspiracją do zmiany planów było to iż mój syn chciał zagrać znów z Lego Piraci z Karaibów. A że dawno nie grał to zaczelismy od pierwszego epizodu z gry, czyli; Ucieczka z Port Royal. Zdecydowałem się zbudować przystań bo jest charakterystyczna i dla wielu dzieciaków czytelna. Swoja drogą większosc dzieciaków które grały w tą grę nie miały problemów z odgadnięciem co to tak na prawdę jest. Myslę że dorosli co grali też nie powinni mieć. A teraz kilka fotek, jak zwykle zdjęcia nie najlepsze. W sumie to nie było nawet możliwosci zrobić lepszych bo przebudowa dachu trwała jeszcze 6 Grudnia podczas montażu wystawy w CK Karolinka w Radzionkowie, a w Sobotę 13 Grudnia już montowalismy się w Warszawie na Narodowym.
Dzięki uprzejmosći Krisa na makiecie pojawił się Kapitan Jack Sparow, ale fotek jeszcze nie ma. Za te lepszej jakosci zdjęcia wypada mi podziękować benny80. Chłopaki dzięki wielkie.





Zdjęcie z galeri sariela

Fotka z gry;

a dla tych co nie grali to filmik z youtuba, lokacja od 14 minuty

Myslę że udało się odwzorować lokacje w stopniu zadowalającym, mając więcej czasu i kasy parę rzeczy zrobił bym inaczej, ale chętnie przeczytam co wy byscie zrobili inaczej lub co by poprawiło tę pracę ;)

70810 MetalBeard’s Sea Cow

70810 MetalBeard’s Sea Cow

Jako że lubuję się w Pirackich klimatach, na zestaw 70810 MetalBeard’s Sea Cow już od pierwszych zapowiedzi ciekła mi ślinka. A gdy jeszcze motywy Pirackie zostaną podlane Steampunkowym sosem i naprawdę momentami dziwacznymi pomysłami, okazuje się, że otrzymujemy naprawdę nieprzeciętny zestaw.
Recenzja zestawu pierwotnie ukazywała się w odcinkach – nazwanych wyprawami – na blogu 8studs, a także spiętym z nim facebookiem (serdecznie zachęcam i zapraszam do “polubienia”! ;) ), na niniejsze forum trafia już jako jedna całość, choć podział na wyprawy został zachowany.

The LEGO Movie 70810 MetalBeard’s Sea Cow set 2

Seria: The LEGO Movie
Rok premiery: 2014 (luty)
Liczba elementów: 2741
Figurki: 6: Benny, Emmet, Vitruvius, Wyldstyle, Queasy Kitty, Mini MetalBeard
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 47.5 x 12 cm
Cena: $249.99, ?169.99, 249,99 €, 999,99 zł

BrickSet, BrickLink

Opowieści ze wzburzonych mórz 01

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa pierwsza

TLG wpadło na pomysł o tyle prosty co genialny. Licencja na własne produkty? Film w którym główną rolę grają minifigurki oraz zestawy LEGO, które to, po wyjściu z kina, możemy nabyć w sklepie z zabawkami? Może nieco błędne koło, ale sprawdza się, zestawy podobno sprzedają się jak świeże bułeczki, a sam film okazał się wielkim hitem.

Jak to u TLG często bywa, w ich ofercie czasem można znaleźć też coś całkiem specjalnego. Zestawy takie potocznie noszą miano ekskluzywnych i zazwyczaj charakteryzują się sporymi rozmiarami nader ciekawymi konstrukcjami. W przypadku The LEGO Movie pierwszym takim wypuszczonym na rynek zestawem okazał się oryginalny statek Stalowobrodego, uzupełniony o takie dodatki jak choćby… piętrowa kanapa. Zarówno kanapa jak i statek odegrały swoje pięć minut na kinowym ekranie i o ile kanapa nie porywa, to statek od pierwszych zapowiedzi zdobył moje serce.

Zestaw, jak na ekskluzywa przystało, niestety swoje kosztuje. Jednak do dyskusji o cenie nadejdzie czas w podsumowaniu, teraz warto się przyjrzeć, co też dostajemy za tę niemałą kwotę.

The LEGO Movie 70810 MetalBeard’s Sea Cow box 1

Szata graficzna zachwyca – świetne zdjęcie statku w całej okazałości idealnie wypełnia przednią ściankę pudełka, klockowe morze, ciemne nastrojowe tło, zarys księżyca tylko potęgują dobre wrażenia. Samo logo serii mogłoby być nieco mniejsze, ale jakoś strasznie nie przeszkadza. Dwa narożniku upiększono motywami taśmy filmowej, w dolnym prawym znalazło się dodatkowo miejsce na wyszczególnienie figurek które znajdziemy w pudełku – jak na tak duży zestaw, nie ma ich niestety tutaj zbyt dużo…

70810 MetalBeard’s Sea Cow box01

Z tyłu pudełka główne zdjęcie prezentuje statek z nieco innej perspektywy. Dodatkowe zdjęcia prezentujące funkcjonalność modelu zostały ułożone w formie przypominającej kolejne kadry kliszy filmowej, trzeba przyznać, efekt jest naprawdę znakomity!
Dodatkowo zamieszczono także małe zdjęcie ukazujące budowę modułową statku, a przy okazji zaznaczono tu wymiary głównego modelu: 61 na 58 cm to nie w kij dmuchał!

70810 MetalBeard’s Sea Cow box02

Boczne ścianki to standardowe informacje (jakby ktoś pytał: są Chiny…) oraz dodatkowe zdjęcia, w tym ponownie wyszczególnienie figurek w skali 1 : 1 – zmieściły się bez problemu, wszak pudełko ma aż 12 cm grubości!

70810 MetalBeard’s Sea Cow box03b

Mimo sporych rozmiarów, pudełko zostało całkiem dobrze wypełnione, wolnej przestrzeni w środku wcale zbyt dużo nie występuje.

70810 MetalBeard’s Sea Cow box04

Czas wysypać zawartość!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa druga

W wielkim pudle znajdziemy… woreczki. Całą chmarę woreczków! Większość została ponumerowana. Dla kronikarskiego porządku pozwolę sobie wypunktować:
nr.: 1 – 1 sztuka
nr.: 2 – 2 sztuki
nr.: 3 – 2 sztuki
nr.: 4 – 1 sztuka

70810 MetalBeard’s Sea Cow  pack01

nr.: 5 – 2 sztuki
nr.: 6 – 2 sztuki
nr.: 7 – 3 sztuki

70810 MetalBeard’s Sea Cow  pack02

nr.: 8 – 2 sztuki
nr.: 9 – 2 sztuki

70810 MetalBeard’s Sea Cow  pack03

I dodatkowo jeden woreczek pozbawiony jakiegokolwiek numerku. W sumie więc znajdziemy tutaj aż 18 woreczków z elementami!

O czym to świadczy? Biorąc pod uwagę, że niektóre woreczki zawierają ledwie dwie garści klocków, a po wysypaniu elementów otrzymujemy sporych rozmiarów stertę zupełnie niepotrzebnej szeleszczącej folii – szkoda, że akurat pod tym aspektem TLG nie myśli o ochronie środowiska… Zresztą wcześniej rozwodziłem się, że pudełko jest wypełnione całkiem dokładnie, a wolnego miejsca nie ma wcale dużo. A tu okazuje się, że to bzdura! Przesypałem elementy do mniejszych woreczków strunowych, zachowując podział wg numeracji, i takie moje pakunki włożyłem do pudełka. Wypełniło się zaledwie do połowy! Ech, mrzonki o ekologii… (abstrahując od tematu, że oczywiście trochę luzu musi zawsze zostać – takie wymagania są podczas pakowania oraz transportu…)

70810 MetalBeard’s Sea Cow  pack05

Wróćmy jednak do statku. Oprócz tych 18 woreczków znajdziemy tutaj jeszcze parę klocków luzem (składowe kadłuba), mały arkusz naklejek oraz instrukcję. Instrukcję i naklejki zostały spakowane do osobnego woreczka i dodatkowo usztywnione tekturką – to akurat bardzo dobry pomysł, taka metoda pakowania idealnie zabezpiecza papier przed uszkodzeniem. Instrukcja zresztą w tym zestawie robi ogromne wrażenie, ale więcej na ten temat już podczas kolejnej wyprawy…

70810 MetalBeard’s Sea Cow  pack04

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa trzecia

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins01

Instrukcja. Zauważcie, że zastosowałem tu liczbę pojedynczą! Ogromny zestaw składający się z prawie trzech tysięcy elementów posiada plany składania zebrane tylko w jednej instrukcji! Rzecz doprawdy rzadko spotykana, a moim zdaniem powinna być taka praktyka stosowana o wiele częściej. Ale ja po prostu nie lubię dzielenia, wolę stokroć bardziej jedną porządną księgę, niż wiele cienkich broszurek, do tego jeszcze np.: różniących się papierem (a przez to jakością druku) na okładce.
Ale to taki mój fetyszyzm, co jednak w przypadku niniejszego zestawu przekłada się na kolejny plusik.

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins02

Instrukcja ma format zbliżony do A4 (dokładnie to 276×209 mm) i w sumie liczy aż 292 strony (razem z okładką)! Taka liczba storn przekłada się na grubość księgi, która to wynosi prawie centymetr! Aż przyjemnie wziąć ją do rąk!
Nie obyło się niestety bez technicznej wpadki: ktoś najwidoczniej zapomniał, że to spory grubas i zupełnie zignorował odpowiednią oprawę graficzną grzbietu – obecnie tutaj widać po prostu połączenie przedniej i tylnej okładki – rzecz mało estetyczna i niedopuszczalna w profesjonalnych publikacjach…

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins03

Co do zawartości: to jest ona standardowa i niestety bez żadnych wodotrysków: szkoda, że w serii The LEGO Movie nie zastosowano jakiegoś bardziej klimatycznego tła niż standardowe niebieskie z żółtymi obwódkami. Instrukcja rozpoczyna się od ukazania co też z elementów pochodzących z danych woreczków możemy zbudować:

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins04

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins05

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins06

Kolejna strona wyjaśnia jak używać pomarańczowego ustrojstwa pomocnego w rozkładaniu budowli oraz zachęca do kolejnego otwierania poszczególnych woreczków z elementami.

Plany budowy! Jest tego trochę! Na tę chwilę nie powiem Wam, jak sama instrukcja się sprawdza, dopiero zabieram się za składanie, jak coś mi się rzuci w oczy, nie omieszkam o tym w kolejnych wyprawach wspomnieć.

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins07

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins08

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins09

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins10

Klocków sporo, do tego różnorodnych, więc absolutnie nie powinien dziwić indeks elementów zajmujący aż cztery strony!

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins11

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins12

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins13

70810 MetalBeard’s Sea Cow ins14

Księga kończy się trzema reklamami, w tym dwoma nawiązującymi do linii The LEGO Movie oraz jedną z moim “ulubionym” wrzeszczącym bachorem.

Na małym arkuszu naklejek znajdziemy sporo okiennych kratek, dwie mapy, dwa rysunki techniczne potocznie zwane blueprinty (!) oraz obraz i trochę ozdobników, w tym nazwę okrętu. Chyba skusze się i je przykleję.

70810 MetalBeard’s Sea Cow stickers

Pudło, jego zawartość i instrukcja za nami, czas więc przejść do najważniejszej atrakcji, czyli budowania!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa czwarta

W zestawie znajdziemy sporo najróżniejszych klocków, warto więc przyjrzeć się, co ciekawszym elementom.
Jako że to statek, oczywiście nie mogło zabraknąć składowych kadłuba,

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements01

masztów i takielunku,

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements02

oraz kotwic, koła sterowego i innych dziwolągów, bez których prawdziwy statek nie może się obejść.

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements03

Żaden porządny okręt nie może obejść się bez armat!. Najlepiej strzelających i w przyzwoitej liczbie: tutaj otrzymujemy ich aż sześć!

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements04

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements05

Dotychczasowi rekordziści w postaci 6285 Black Seas Barracuda, 6286 Skull’s Eye Schooner i 10210 Imperial Flagship posiadali po cztery armaty, oj, mogliby mieć spore problemy w spotkaniu z Morska Krową!

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements00

Jednak, już chyba wiecie, Morska Krowa nie jest zwykłym statkiem, stąd też znajdziemy tutaj takie elementy jak ogromne śmigła, rury wydechowe oraz wielkie… felgi!

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements06

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements07

Technicowców zapewne zainteresują takie oto patyczki, czyli Axle Pin 3L with Friction Ridges Lengthwise. Jest to tegoroczna nowość, na chwilę obecną, dostępne są w zaledwie paru zestawach. W statku znajdziemy ich cztery sztuki.

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements12

Wśród drobnicy znajdziemy sporo broni, bicze Indiany Jonesa, złoty łom oraz złote krany (!), czarne skrzydła, sekstant, hak, flaszki, globus i inne…

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements08

Globus i rafandynka debiutowały w 2011 roku przy okazji licencyjnej serii Pirates of the Caribbean, dotychczas globus pojawił się w dwóch zestawach (4191 The Captain’s Cabin i 10224 Town Hall) a rafandynka w czterech (Haunted House, Thanksgiving Feast, The Captain’s Cabin i Classic Pirate Set).

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements09

Bardzo przyjemnym uzupełnieniem jest mała gromada zwierzaków: papuga idealnie pasuje do pirackich klimatów, szczur dobrze się tu zadomowił, tak więc okrętowi najwidoczniej nie grozi zatonięcia, a krowa… Krowa?
Krowa pełni tutaj rolę galionu, ot, pomysł wielce oryginalny i idealnie odzwierciedlając nazwę jednostki.

Sama krowa to całkiem spory unikat, dotychczas w kolorze brązowym pojawiła się tylko w jednym zestawie (10193 Medieval Market Village), dodatkowo łaciatą można było spotkać na farmie (zestaw 7637 Farm).

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements10

Furorę ostatnio robią nowe małe przeguby kulowe, całkiem ciekawie także wygląda okrągły plate 2×2 z dziurką pośrodku. Natomiast prywatnie nie lubię zupełnie zbędnych elementów w postaci choćby bricka 1×1 i wysokości 3: spokojnie przecież można złożyć cztery bricki 1x1x1!

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements11

Czas przystąpić do składania, ale jeszcze wcześniej: rzut oka na figurki!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa piąta

W zestawie znajdziemy w sumie 6 figurek, w tym 4 minifigurki i dwie figurki składane z klocków. Biorąc pod uwagę wielkość zestawu, nie jest to wiele i szczerze mówiąc, miałem nadzieję na liczniejszą załogę… (Batman? Gdzie jest Batman?*)

Dwie pierwsze minifigurki to główni bohaterowie całej opowieści, otrzymujemy więc postać Neo zwaną tym razem:

Emmet
(czyli w filmie: Chris Pratt/Piotr Bajtlik)

Strój budowlańca, ulizana fryzurka z małym kogutem, główka z jednej strony radosna, z drugiej przerażona. Na spodenkach widać plakietkę z imieniem, tak więc te nóżki już na zawsze zostały przypisane tej postaci. Emmet do pleców ma przyczepiony klocek oporu, czyli dziwną czerwoną cegiełkę z dodatkowym otworem z boku. (mały spojler (zaznacz by przeczytać): jak zakrętka z dziurką ma skutecznie zamknąć tubę z klejem?).

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 01-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 01-4

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 01-2

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 01-3

Wyldstyle – Żyleta – Lucy
(czyli w filmie: Elizabeth Banks/Ewa Andruszkiewicz-Guzińska)

Śliczna fryzurka, bardzo ładna podwójna buźka, rewelacyjny strój z przepięknymi ozdobnikami. Całość uzupełnia odpowiednio dobrany kaptur. Śliczna i naprawdę urokliwa figurka (wersję z Dzikiego Zachodu znajdziecie w najnowszej serii Kolekcjonerskich Minifigurek)!

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 02-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 02-3

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 02-2

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 02-4

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 02-5

Benny – Benek
(czyli w filmie: Charlie Day/Maciej Kowalik)

W niniejszym zestawie Benny pojawia się po raz pierwszy, choć nie będzie to jego jedyny występ, wszak trudno, by był nieobecny w zestawie 70816 o wszystko mówiącej nazwie “Benny’s Spaceship, Spaceship, SPACESHIP!”

Benny jest klasyczną figurką kosmonauty pochodzącą z… no właśnie, z tym jest trochę zamieszania. W filmie zostało podane, że pochodzi z lat 80′, co jak najbardziej jest prawdą, niestety takie książeczki jak Życie jest czadowe Przewodnik po filmie z wydawnictwa Ameet podają, że pochodzi z 1979 roku, co jest po prostu totalną bzdurą.

Opierając się na Collector’s Guide (2 Edition) oraz LEGO Minifigure Year by Year warto nieco to usystematyzować.
Minifigurki w takiej formie jaką obecnie dobrze znamy, czyli z ruchomymi nóżkami i rączkami, pojawiły się w 1978 roku. Wtedy to na rynku zadebiutowały z nimi zestawy Town, Castle oraz Space. W tamtym roku pojawiło się dwóch kosmonautów, wyglądali prawie identycznie, różnili się jedynie kolorem: i tak otrzymaliśmy wtedy kosmonautę białego oraz czerwonego. Wkrótce dołączył do nich gostek w żółtym uniformie (1979), natomiast dopiero w roku 1984 grono to rozszerzyło się o czarnego oraz niebieskiego kosmonautę.

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03 6805 Astro Dasher

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03 6820 Starfire I

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03 6940 Alien Moon Stalker

Tak więc nasz Benny narodził się najwcześniej w 1984 roku, choć oczywiście może pochodzić z jakiegoś zestawu wydanego w latach późniejszych. Zresztą wiek dobrze na nim widać: logo serii Space swoje już przeżyło, tak samo hełm na którym widać pęknięcie. Hełm w przypadku Bennyego to prawdziwy majstersztyk, i miłe mrugnięcie okiem do starszych miłośników LEGO, którzy dobrze pamiętają, właśnie jak te hełmy lubiły pękać. Zdradzę Wam tajemnicę: pęknięty hełm który nosi Benny tak naprawdę nie jest pęknięty, a jest to jedynie odpowiednio wymodelowany element.

Warto też zwrócić uwagę na buźkę, dwustronna główka po jednej stronie została ozdobiona szerokim uśmiechem, druga strona to także nawiązanie do klasyki i to dość dokładne: oczka są w pełni czarne, nie pojawiają się tu małe białe kropeczki jak w nowszych główkach – ot mały szczegół, ale potrafi cieszyć!

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03-2

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03-3

Poniżej Benny w otoczeniu klasycznych kosmonautów, niestety, zdjęcie to jest nieco oszukane i znajdują się na nim figurki pochodzące z serii Vintage Minifigure Collection które niby miały nawiązywać do klasycznych postaci, ale niestety nie są idealnym odwzorowaniem i pomijając niezbyt dobą ich Chińską jakość różnią się choćby… hełmami (nie pogubiliście się?)!

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 03-4

Hełmy z tamtego okresu to zresztą dość ciekawy i pogmatwany temat, jak macie ochotę bardziej go zagłębić, polecam artykuł Space Helmets na Quest For Bricks.


Zdjęcie z Quest For Bricks

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 00

Vitruvius – Witruwiusz
(czyli w filmie: Morgan Freeman/Miłogost Reczek)

Marcus Vitruvius Pollio był twórcą człowieka witruwiańskiego, czyli wizerunku nagiego mężczyzny wpisanego w okrąg i kwadrat, a także traktatu “O architekturze ksiąg dziesięć” w której zawarto podstawowe składowe Architektury, czyli Piękno, Celowość oraz Trwałość. Patrząc na postać Witruwiusza z filmu The LEGO Movie, nie trudno pokusić się o stwierdzenie, że bez wątpienia Marcus Vitruvius Pollio był jego pierwowzorem. Oprócz tego, mimo że jest ślepy, może spoglądać w przyszłość, kleci rymowane przepowiednie, jest przywódca Architektów i podobno dobrze brzdąka na pianinie. A do tego mówi głosem Morgana Freemana, czego niestety w naszym kraju w kinach nie uświadczymy…

Kolorowy strój jak u Hippisa, zawiązana na węzeł broda, spięte długie włosy przyozdobione opaską. Dwustronna buźka pasuje do postaci, podobnie jak biała laska przyozdobiona kryształem prosto ze wspaniałej serii Monster Fighters. Niestety nie można tego samego powiedzieć o płaszczu, owszem, wygląda rewelacyjnie gdy się mieni, ale płaszcz który aż tak rzuca się w oczy dla ukrywającej się postaci? A co tam, najważniejsze że wygląda efektownie! Postać Witruwiusza pojawiła się także w zestawie 70809 Lord Business’ Evil Lair.

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-3

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-2

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-4

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-5

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 04-6

* w 70815 Super Secret Police Dropship

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa szósta

Queasy Kitty – Kicia Rożek
(czyli w filmie: Alison Brie/Marta Dobecka)

Kicia Rożek uosabia to co w internecie najlepsze, czyli słodkie kotki i wesołe jednorożce. Nasza bohaterka ma wiele twarzy, potrafi być wesoła (zazwyczaj), elokwentna (w krawacie i w okularkach), także… (ciii… to jej sekret, dowiecie się z filmu!), nie obce jej też choroby, jak choćby choroba morska…

Biedna Kicia Rożek, całkowicie zieleniała, i to w paru dziwacznych odcieniach…

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 05-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 05-2

Kicię Rożek znajdziecie w paru zestawach z serii The LEGO Movie, w każdym prezentuje się nieco inaczej, wersja “chora” występuje tylko w przypadku statku.

Mini MetalBeard – Stalowobrody
(czyli w filmie: Nick Offerman/Adam Bauman)

Stalowobrody to moja ulubiona postać z filmu, wszak to Pirat, do tego wielce oryginalny. Gdy zapowiedziano Latającą Krowę, byłem niezmiernie ciekaw, jak zostanie rozwiązana w tym zestawie sprawa jego figurki. Wszak postać ta pojawiła się już w 70807 MetalBeard’s Duel i tam absorbowała całkiem pokaźną liczbę elementów. Powtórka więc raczej nie wchodziła w rachubę. Projektanci wybrnęli z tego całkiem sprytnie i ukazali nam… wersję pomniejszoną. Mały rekin, mniejszy miecz, koło sterowe, armaty (czemu czarne???), kotwica, tylko skrzynia (tym razem pusta!) i głowa pozostały w “normalnej skali”. Mini Stalowobrody prezentuje się nader ciekawie i bez wątpienia się udał, choć nie ma co się oszukiwać – do większego “brata” oczywiście się nie umywa, ale za to można go bezproblemowo zapakować do kieszeni i zabrać na wyprawę do pracy czy szkoły!

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 06-1

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 06-2

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 06-3

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 06-4

70810 MetalBeard’s Sea Cow figures 06-5

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa siódma

Budujemy!

Ale jeszcze nie statek. Jak w przypadku większości zestawów, główny model powstaje na samym końcu. Wcześniej czas na przystawki!

Piętrowa kanapa, czyli dwie kanapy: jedna nad drugą. Pomysł karkołomny i niezbyt sensowny, wszak majdające nogi osób zajmujących wyższy poziom będą skutecznie przeszkadzać osobom siedzącym niżej. Hm… Wytłumaczenie niby i sensowne, ale piętrowa kanapa jest przeznaczona dla Minifigurek, a te, jak dobrze wiemy, nie posiadają kolan, tak więc siłą rzeczy, żadnych majdających nóg tutaj nie będzie…

70810 MetalBeard’s Sea Cow 101

70810 MetalBeard’s Sea Cow 102

Kanapa ani pod względem konstrukcyjnym ani wizualnym mnie nie porwała, może gdyby była nieco “cięższa”, przypominała rzeczywiście dwie porządne kanapy, prezentowała by się bardziej “dostojnie”, a tak, to wygląda trochę nijak. I te study rozmieszczone niesymetrycznie, po co tak? Na kanapie mieszczą się oczywiście bez problemu minifigurki, jednak pod warunkiem, że nie mają niczego na plecach. Benek wiec ze swoją butlą normalnie nie usiądzie, Emmet także musi kombinować z klockiem oporu, Żyleta trochę ryzykuje, że siedząc w ten sposób uszkodzi swój piękny różowy kapturek…

70810 MetalBeard’s Sea Cow 103

Stalowobrody w ogóle na kanapę nie wejdzie, ale akurat on nie ma co na niej szukać, wszak ma swój wypasiony statek!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 104

70810 MetalBeard’s Sea Cow 105

Dwie kostki, czyli przedstawiciele ciemnej strony, budzą u mnie bardzo ambiwalentne odczucia. W tym modelu spokojnie mogłoby ich nie być, choć należy przyznać, że jak na niby proste sześciany, buduje się je bardzo przyjemnie oraz są nawet dość bawialne! Mniejsza kostka dzięki prymitywnemu mechanizmowi wyrzuca zwiniętą siatkę (działa to tak sobie, trochę tu mało miejsca i na siatkę i na odpowiedni “wyrzut”), większa kostka posiada otwierane boki, dzięki czemu otrzymujemy całkiem fajne “skrzydełka” z podwieszonymi pociskami. Dodatkowo wyposażona jest w ukryty radar. Plus także za ramiona, a dokładnie za ich zakończenie – wyglądają naprawdę groźnie!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 201

70810 MetalBeard’s Sea Cow 203

No cóż, przystawki nie porywają, jednak jakby nie było, są tylko przystawkami, teraz wreszcie czas na główne danie!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa ósma

Budowę statku rozpoczynamy oczywiście od kadłuba. O dziwo, początek zupełnie nie wskazuje, że docelowo powstanie z tego wielki okręt – zobaczcie zresztą sami, jaka to maciupka, jak twierdzi sam Stalowobrody, łupinka:

70810 MetalBeard’s Sea Cow 301

Armaty, wyciory, skrzynia z amunicją, beczka, czyli normalne wyposażenie każdego pirackiego okrętu. W niniejszym okręcie warto podkreślić, że armaty już od razu okupują obydwie burty!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 302

Ster i śruba przypominająca śmigło. Śruba na żaglowcu? Przepięknie zdobiony ster? Już widać, że ten statek nie będzie zwykłą jednostką pływającą!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 303

Konstrukcja szybko rośnie, pojawia się coraz więcej ozdobników i ciekawych kształtów. Dwie kotwice, po jednej na każdą burtę, połączono łańcuchami z pionowym pałąkiem – dzięki temu otrzymujemy prosty i funkcjonalny mechanizm ich opuszczania i podnoszenia.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 304

Kolejne elementy przypominają nieco wykończenie drakkarów, przynajmniej pierwsza, ozdobiona “tarczami”, para.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 305

70810 MetalBeard’s Sea Cow 306

Łupinka prezentuje się już całkiem zgrabnie!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 307

Zaczyna powstawać tylna nadbudówka, czyli kasztel rufowy, znajdziemy tu beczkę z bronią, sporo ozdobników, tajemnicze złote krany,

70810 MetalBeard’s Sea Cow 308

a także żyrandol!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 309

Kasztel musi prezentować się godnie, tak więc nie można żałować złotych ozdobników czy flag. Okna to wymieszanie krat z szybkami przyozdobionymi naklejkami mającymi te kraty przypominać. Prezentuje się to trochę kiczowato…

70810 MetalBeard’s Sea Cow 310

Jeszcze potrójne lampy, łańcuchy, czarne skrzydełka oraz śmigła: jedno małe, drugie całkiem sporych rozmiarów! Pierwszy moduł nadbudówki jest już gotowy!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 311

70810 MetalBeard’s Sea Cow 312

Czas przystąpić do składania niezwykle bogatej w wyposażenie kabiny.

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa dziewiąta

Budowę kabiny rozpoczynamy jako osobny moduł.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 401

Znajdą się w niej takie obowiązkowe elementy jak mapy, nie zabraknie także miejsca na obraz dziadka (?), oraz plany techniczne, czyli blueprinty! Wszystkie wymienione tutaj elementy są niestety naklejkami, szkoda, że nie załączono w tym przypadku chociaż klasycznych, drukowanych map.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 402

Jako naklejki występują też dodatkowe ozdobniki z motywami kół zębatych, a także sama nazwa statku umiejscowiona pod tylnymi oknami kabiny.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 403

W środku znalazło się miejsce dla naprawdę sporej liczby najróżniejszego wyposażenia, oprócz wspomnianych map i blueprintów, znajdziemy tutaj sekstans, globus, rafandynkę, jakieś dziwne ustrojstwa, a także skrzynię pełną skarbów! Co ciekawe, ani w skrzyni, ani w ogóle na całym statku nie uświadczymy ani jednej złotej monety! W seriach takich jak Pirates, Pirates II, a także Pirates of the Caribbean monety zawsze były obowiązkowym elementem, szkoda, że tutaj ich poskąpiono!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 404

Ściany kabiny od zewnątrz prezentują się wprost rewelacyjnie: wiele “nierówności”, szczegółów w stylu pistoletów nad drzwiami, czy biczów Indiany Jonesa, złotych wstawek, wszystko to prezentuje się bardzo ładnie. Jak dla mnie dobre wrażenie nieco umniejszają szybki z naklejkami imitującymi kratki, po prostu nie pasują mi do wymuskanej reszty.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 405

70810 MetalBeard’s Sea Cow 406

Gotowy moduł kabiny przyczepiamy do reszty statku. Tu uwaga: mimo że kabina powstawała jako osobny moduł, to po skończeniu budowy całego statku nie będzie zdejmowalna! Na szczęście kolejny moduł, czyli “kanapę przy kole sterowym” będzie już można łatwo odczepiać, dzięki czemu nie będzie problemów, by zajrzeć do środka kabiny.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 407

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa dziesiąta

Jako dzieło kończące konstrukcję kasztelu rufowego powstaje dziwny układ przypominający z jednej strony kanapę, a z drugiej coś na kształt tarasu widokowego, nawet znalazła się tutaj luneta! O ile luneta czy wykorzystanie biczy Indiany Jonesa prezentuje się całkiem przyzwoicie, to całość tej konstrukcji uważam za słabą, a na pewno niewspółgrającą ze wcześniejszymi wymuskanymi składowymi okrętu. Coś tu niestety zabrakło, jednak na szczęście, gdy element ten przyczepimy do statku, nieco zlewa się z całością i złe wrażenie momentalnie pryska. Dobrze natomiast prezentuje się tutaj maszt, który wieńczy układ dwóch złotych proporców i ciekawie złożone plastikowe białe żagle.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 502

70810 MetalBeard’s Sea Cow 501

Warto od razu podkreślić, że w przypadku Latającej Krowy nie uświadczymy ani jednego żagla materiałowego, zamiast nich otrzymujemy konstrukcje wykorzystujące trzy rodzaje (każdy rodzaj w wersji prawej i lewej) Technicowych białych owiewek, dodatkowo identyfikowanych przez wyraźnie na nich wytłoczone numery elementów. W całym zestawie otrzymujemy kolejno następujące elementy tego typu:
- #1 Small Smooth Short, Side A (3 sztuki)
- #2 Small Smooth Short, Side B (2 sztuki)
- #13 Large Short Smooth, Side A (3 sztuki)
- #14 Large Short Smooth, Side B (2 sztuki)
- #17 Large Smooth, Side A (11 sztuk)
- #18 Large Smooth, Side B (10 sztuk)

Pomysł wydawał mi się cokolwiek karkołomny, spójrzcie tylko na te klocki: owszem, do Technicowych konstrukcji pasują perfekcyjnie, ale jako żagle?

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements13

Okazuje się, że sprawdzają się wprost wyśmienicie! No i nic nie będzie się strzępić! ;)

70810 MetalBeard’s Sea Cow 503

Kolejnym modułem jest “stanowisko strzelnicze” wyglądające nieco może za bardzo futurystycznie, ale jednak pasujące do całości okrętu. Niestety po połączeniu ze statkiem działka poruszają się tylko góra/dół, nie ma możliwości obracania ich w poziomej płaszczyźnie…

70810 MetalBeard’s Sea Cow 504

Bardzo ciekawie prezentuje się bukszpryt z żaglem przypominającym płetwę rekina oraz z galionem, czyli zgodnie z nazwą okrętu: krową ze skrzydłami.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 505

70810 MetalBeard’s Sea Cow 506

Wkradł się tu jednak mały niesmak konstrukcyjny: bukszpryt jest wzmocniony w tylnej części Technicowym patyczkiem, czyli Axlem, w tym przypadku o długości 5. Długość niefortunnie tutaj wybrana, gdyż patyczek niestety trochę wystaje, przez co nie można do końca wpiąć zaślepki: pozostaje szczelina, na szczęście dość mała i nie rzuca się jakoś bardzo w oczy.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 508

70810 MetalBeard’s Sea Cow 507

Łączymy wszystko w całość i trzeba to przyznać: okręt prezentuje się już przepięknie!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 509

A to jeszcze nie koniec!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa jedenasta

Ukryte skarby, szczurek, wielkie “felgi” ze śmigłami, palenisko, skrzynia z narzędziami, monumentalny komin i wysoki, naprawę wysoki maszt przyozdobiony żaglami. A wszystko to wieńczy bocianie gniazdo i stylowy proporzec wykorzystujący złoty sai. W tym module aż czuć steampunkowy klimat!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 510

Wreszcie statek jest gotowy! Zobaczcie sami, tu naprawdę jest co podziwiać, a mnogość detali i szczegółów wprost poraża!

70810 MetalBeard’s Sea Cow 511

70810 MetalBeard’s Sea Cow 512

70810 MetalBeard’s Sea Cow 513

Przy dużym Stalowobrodym z zestawu 70807 MetalBeard’s Duel statek prezentuje się bardzo dostojnie, choć jest dla niego ciut za mały,

70810 MetalBeard’s Sea Cow 601

stąd też widać rację bytu dla wersji Mini – tak pomniejszony Stalowy bez problemu mieści się choćby w swojej, niezbyt udanej, “kanapie”.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 602

Nagromadzenie detalów i najróżniejszych upiększaczy powoduje, że na pokładzie nie znajdziemy zbyt dużo wolnej przestrzeni, mimo to nasza szczątkowa załoga bez problemu się tu pomieści.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 603

Benek oczywiście musiał zawędrować jak najwyżej i okupuje bocianie gniazdo.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 604

Okręt to prawdziwa uczta dla oczu, naprawdę, jest tu co podziwiać, a od nagromadzenia (powtarzam się?) detalów można dostać oczopląsu. Do tego wiele naprawdę ciekawych i unikalnych konstrukcyjnych patentów tylko potęguje niezwykłe wrażenia.

Wyraźnie widać, że projektantów mało co tu ograniczało. To nie jest zwykły statek piracki, który musi mieć jasno określone elementy, a na pewne wykraczające poza dopuszczalne normy rozwiązania nie wolno sobie pozwolić. Tu tego nie ma, śmigaj dusza, nich żyje wyobraźnia! Śmigła? Proszę bardzo, niech ich będzie ile wlezie! Kocioł parowy? Steampunk zawsze jest w cenie, czemu więc i tu go nie wsadzić! Oryginalne żagle? Żaden problem! Latająca krowa jako galion? Niech będzie, i to obowiązkowo ze złotymi rogami! I tak dalej, wymieniać można jeszcze długo…

70810 MetalBeard’s Sea Cow 605

Minusy? Oczywiście są. Mi prywatnie parę patentów nie przypadło do gustu, szczególnie wspominany już wygląd zwieńczenia kasztelu rufowego czyli swoista “kanapa”. Może się czepiam, ale ten element jest po prostu słaby i nie współgra z rewelacyjną resztą. Za minus można też potraktować niezbyt wygodny dostęp do kabiny Kapitana, szkoda że możemy do niej zajrzeć tylko po zdjęciu tej nieszczęsnej kanapy, naprawdę, tutaj przydałby się otwierany bok albo tył. Za minus można także potraktować brak obrotowego działka z przodu okrętu, fakt, od strony konstrukcyjnej wymagałoby to pewnych kombinacji, jednak za każdym razem gdy sięgałem ręką do działek, odruchowo chciałem je przekręcić, a tu niestety napotykałem opór.

Inne minusy to już szczegóły: mi zabrakło tutaj takich elementów jak choćby złote monety czy klasyczne pirackie mapy znane ze wcześniejszych serii. Nie przypadły mi do gustu okienka ze szybkami przyozdobionymi naklejkami udającymi kraty – nie rzuca się to może za bardzo w oczy, ale jest to jednak ewidentnie słaby element i niezbyt dobrze prezentuje się na tle dopracowanej reszty.

70810 MetalBeard’s Sea Cow 606

Tego może nie można potraktować jako minus, ale zastanawia mnie, jak okrętem steruje Stalowobrody, gdy z komina bucha dym? Zakończenie komina i ustawienie żagla powoduje, że gęste chmury skutecznie mogą zaciemnić Kapitanowi widok! Dodatkowo można by spekulować o zanurzeniu statku i wynikających z tego problemów w stylu: czy woda zaleje nisko osadzone działa, tym bardziej że pokryw ambrazur tu nie uświadczymy? Czy też będzie problem ze sterowaniem tą jednostką, z powodu niedostatecznego zanurzenia płetwy sterowej? Choć z drugiej strony, przecież statek ten pływa po klockowych morzach i oceanach… ;)

70810 MetalBeard’s Sea Cow 607

Najważniejsze plusy! W podpunktach i bez jakiegoś większego porządku:
- wiele, naprawdę wiele ciekawych elementów
- plastikowe żagle które o dziwo, świetnie się sprawdzają
- wielki komin
- sześć armat!
- fajnie zrealizowany kabestan
- klimat steampunku
- szczegóły, detale, wizualne dopieszczenie (oprócz kanapy i kratek-naklejek) całej konstrukcji
- piękna kabina kapitana (do której mógłby być łatwiejszy dostęp)
- fajne i klimatyczne działko (szkoda, że nieobrotowe)
- zwarta bryła okrętu
- niezłe bydle!
- super figurki, choć trochę ich tutaj mało…
- galion!
- przepiękna płetwa sterowa – autentycznie nawet ten detal wygląda perfekcyjnie!
- Mini Stalowobrody prezentuje się całkiem niezgorzej
- bardzo przyjemna budowa
- świetna gruba instrukcja

Bezsprzecznie plusy przewyższają minusy, ba! wręcz te wymienione przeze mnie wady naprawdę można potraktować jako marginalne.

Oczywiście pozostaje kwestia liczby elementów, co przekłada się na dwa fakty. Pierwszy to ciężar oraz mała poręczność modelu, dlatego też trudno nim “pływać” po dywanie, a najlepiej sprawdza się jako półkownik, jednak jak najbardziej pewne zasoby bawialności i tak posiada.
Drugi fakt jest najmniej przyjemny. Cena. Tysiąc złotych to kwota bardzo wysoka, i porównując statek choćby do takich modeli jak 71006 The Simpsons House (2523 części, 6 bardzo oryginalnych figurek, 899,99 zł), 10243 Parisian Restaurant (2469 części, 5 figurek, skuter, mnogość świetnych części i detali, 659,99 zł), 10237 The Tower of Orthanc (2359 części, 5 minifigurek + Great Eagle, Ent, monumentalna konstrukcja, 949,99 zł), naprawdę można mieć dylemat, co też wybrać, no chyba że portfel nie ma pretensji i pozwala na zakup wszystkiego. ;)
Ja wybrałem statek i nie żałuję. Nie jest to ósmy cud świata ale i tak okręt składa się bardzo przyjemnie, model wizualnie prezentuje się rewelacyjnie, zestaw jako całość sprawia autentycznie wiele radochy.

Polecam! Warto dla niego rozbić skarbonkę!

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli
70810 MetalBeard’s Sea Cow
epilog

Wyprawy dobiegły końca, jednak o paru rzeczach wartałoby jeszcze, tak niezobowiązująco, wspomnieć. Ot, na ten przykład elementy zapasowe, czyli drobnica, która ma notoryczną skłonność do gubienia się. Zestaw spory, drobnicy tu dużo, tak więc i zapasowych klocuszków uzbierała się całkiem przyzwoita garstka:

70810 MetalBeard’s Sea Cow bonus01

A jak już jesteśmy przy elementach, to wcześniej zupełnie pominąłem takie oto patyczki, czyli Axle Pin 3L with Friction Ridges Lengthwise. Jest to tegoroczna nowość, na chwilę obecną, dostępne są w zaledwie paru zestawach. W statku znajdziemy ich cztery sztuki.

70810 MetalBeard’s Sea Cow elements12

Między pierwszym masztem a steampunkowym kominem ukrył się wielce oryginalny kabestan formą przypominający jakiś silnik. Jednak co który znajomy oglądał statek, to miał zupełne inne skojarzenia, nie żeby świntuszyć, ale chyba projektanci mieli momentami tutaj naprawdę niezły ubaw!
Acha, żeby zobaczyć kabestan z tej perspektywy, trzeba zdjąć moduł komina, tak więc ten widok wcale nie jest prosty do wyczajenia. Przypadek? ;)

70810 MetalBeard’s Sea Cow bonus02

Mała kwestia techniczna: małe obiekty, ludziki, elementy fotografuję w namiocie bezcieniowym, niestety, statek już od początku straszył swoimi rozmiarami, trak więc namiot okazał się w przypadku tak wielkiej konstrukcji bezużyteczny. Jako że trzeba było coś poradzić, na szybko powstało takie oto stanowisko fotograficzne – z odpowiednim ustawieniem lamp było trochę zabawy i musiałem pstryknąć sporo zdjęć testowych, co też przełożyło się na opóźnienia w publikacji na blogu kolejnych wypraw. Efekt nie jest niestety w pełni zadowalający, jak widzicie, jest to amatorka totalna, a i mój aparat to wiekowy gruchot w stylu “Głupiego Jasia”, ale mam nadzieję, że fotki aż tak bardzo nie straszyły?

70810 MetalBeard’s Sea Cow bonus foto 1

70810 MetalBeard’s Sea Cow bonus foto 2

Chyba tyle. Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to najwyżej będzie postepilog. ;)

Designer Video

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=KNjz7Q2isQk]
4193 The London Escape

4193 The London Escape

4193 The London Escape

Jako że kontynuuję swój „run” poprzez serię najnowszych Piratów, pozwolę sobie na drugą, po veddera, recenzję niniejszego zestawu.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 462
Figurki: 5: Jack Sparrow, Joshamee Gibbs, Horse Coach Driver, King George Soldier x2
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 48 x 28 x 6 cm
Cena: 49.99 USD, 46.99 GBP, 59.99 EUR (Germany), 259.99 PLN, Allegro: 195-260 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Przyzwoity karton, śliczna szata graficzna i sensowny stosunek wielkości pudła do zawartości, choć i samo pudełko jest sporych rozmiarów. Przednia ścianka to charakterystyczne elementy dla całej serii, łącznie z zasadą podtytułów: „The London Escape” oparto na najnowszym filmie z serii (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides – 2011 rok), tak więc podtytuł filmu znalazł też swoje miejsce na pudełku.

Tył pudełka oczywiście też nawiązuje stylistyką graficzną do pozostałych zestawów, i wyraźnie uwypukla wszelkie konstrukcje oraz ich funkcjonalność.

Boczne ścianki także powielają schemat określony dla całej serii, tj. warto przyglądnąć się tylko jednej, na której mamy ludzika w skali 1:1 oraz małe reklamy: nadchodzącej gry i LEGO Club.

2) Elementy

Zawartość pudełka rysuje się następująco: otrzymujemy cztery ponumerowane woreczki z klockami:

oraz dwa woreczki z guzikami i mydłami. Zgadza się, w moim egzemplarzu były dwa takowe woreczki, ot widać los sprawił mi psikusa i jakimś dziwnym przypadkiem nie pożałował mi tego szajsu. Ale psioczyć absolutnie nie ma za co, powoli przyzwyczajam się do mydła (o kurcze, jak ta fraza brzmi gdy wyciągnie się ją z kontekstu…).

Kolejne, i nie ostatnie, nawiązanie do standardów w serii, czyli instrukcja i dodatki ładnie spakowane w woreczek, a całość doskonale usztywniona tekturką. Oczywiście rozwiązanie takie traktuję jako genialne, nic się nie pomnie, potarga, poniszczy, tym bardziej że jestem pod tym względem strasznym pedantem i naderwany rożek instrukcji wprowadza mnie w stan niezwykłej nerwowości.
;)

Zawartość woreczka, czyli dwie książeczki, plakat oraz karta z kodem:

Plakat, standardowo, po jednej stronie ma scenkę nawiązującą bezpośrednio do zestawu, drugą stronę natomiast zdobi „niby mapa”, czyli ładny obrazek obecny na większości plakatów dokładanych do poszczególnych zestawów z serii.

Przeskakując z papieru na plastik, z gromadki ciekawszych elementów, warto wymienić:
- zwierzaki:

- elementy z nadrukiem. Tak, zgadza się. Z NADRUKIEM! Ani grama, krzty, ociupinki, szczypty naklejki. Dla mnie wielki plus, tym bardziej że w obrazku ze statkiem już zdążyłem się zakochać.

- spakowany w osobny kartonik płaszcz, w, zgodnym z najnowszą londyńską modą, kolorze Reddish Brown.

- przepiękne nowości, czyli wiaderko oraz butelki. Butelki w liczbie mnogiej, za co duży plus, mimo że ta mnoga to zaledwie dwie sztuki…

- drzwi, okno, krata oraz, powstań! okiennice, spocznij. Okiennice, całkiem nowy, niezwykle ciekawy element, póki co dostępny tylko w dwóch zestawach. Szkoda jedynie, że w niniejszym zestawie znajdziemy tylko dwie sztuki tej nowości…

- sporo piórek, w dwóch wersjach kolorystycznych. Służą jako fantazyjne przyozdobienie kapeluszy oraz skwierczące płomienie.

- wyposażenie! Czego tu nie ma! Baty, kajdanki, broń palna, szable i pas (niestety tylko jeden, za to w kolorze białym – dostępny tylko w tym zestawie), łopata, kielich oraz sekstant. Całkiem przyzwoicie, nieprawdaż?

- monety i sztabki złota. Już nie przynudzam i nie psioczę więcej. Są w tym zestawie, bądźmy szczęśliwi.

Zanim przejdziemy do samych ludzików, warto wspomnieć o nakryciach głowy, szczególnie o rewelacyjnych trójkątnych kapeluszach z białą obwódką (tylko, chlip, dwa…),

oraz włoskach Jacka z kapeluszem. Tu warto słowem wyjaśnienia dodać, że włoski naszego kapitana dostępne są w dwóch wersjach. W mniejszych zestawach występuje z chustą na głowie, natomiast TYLKO w trzech największych zestawach z regularnej serii ma na głowie kapelusz. Czyniłoby to z tego elementu spory unikat, gdyby nie to, że taką wersję otrzymamy też w małym, promocyjnym zestawiku 30131.

Z pozostałych elementów, warto napomknąć jeszcze o:

Wheel Wagon Huge (43mm D.) po raz pierwszy w kolorze Reddish Brown, co ciekawe, mniejsza wersja kółek (Wheel Wagon Large (33mm D.)), którą zresztą też otrzymujemy z tym zestawem, dość często występuje w tym odcieniu.

- sporej gromadzie klocków w niezwykle ładnym kolorze Dark Green, w tym: , , , .

3) Instrukcja

I ponownie, standard dla serii, oczywiście jak pozostałe składowe, standard z tych naprawdę wysokich. Instrukcja, a właściwie instrukcje, gdyż otrzymujemy dwie książeczki (formatem zbliżone do kwadratu), są czytelne, klarowne, jasne (nawet za jasne, gdyż ponownie mam problem z czarnym kolorem, ale obiecałem nie marudzić…), uzupełnione dywanami, reklamami oraz indeksami. Dla porządku wspomnę, iż wśród reklam nie zabrakło też tej z moim (krzyczącym) ulubieńcem.

Pierwsza książeczka, 40 stron, wykorzystuje elementy z woreczków 1-2 z których to składamy ludziki oraz dwa pojazdy.

Druga książeczka, 60 stron, woreczki 3-4, przedstawia budowę karczmy.

4) Ludziki

Pięć przecudnych figurek. Czyli, jeżeli chodzi o tą „przecudność”, standard dla serii. ;)

Kapitan Jack Sparrow

W wersji z kapeluszem dysponuje także odmiennym kolorem torsu od swojej wersji z chustą (tu: Dark Brown, we wcześniejszej wersji: Dark Blue), także parę szczegółów samego ubioru jest zmodyfikowane.

Joshamee Gibbs i Woźnica

Postać, tak samo jak Jack, obecna we wszystkich czterech częściach filmowej sagi. Na usta w tym momencie cisną mi się same superlatywy. Świetny tors, dość uniwersalny, co można potraktować jako główną zaletę, do tego ludzik ma przepiękną główkę i rewelacyjne włoski. Włoski znane są już z postaci Willa, jednak on nosił je w kolorze Dark Brown, natomiast Gibbs dorobił się już siwizny i otrzymujemy je w kolorze Dark Bluish Gray. Jest to obecnie jedyna figurka mająca ten świetny kształt włosków w tymże kolorze. Niestety, Gibbs występuje tylko i wyłącznie w niniejszym zestawie…

Woźnica wyróżnia się przede wszystkim schludnością i to zarówno na twarzy (nienaganny zarost) jak i w ubiorze. Do tego uniwersalność tego ludzika (oczywiście biorąc pod uwagę „świnkowy” kolor główki) aż krzyczy by wykorzystać go we własnych konstrukcjach.

Żołnierze

Zaczyna to być nudne, ale i tu należy posypać superlatywami. Sam tors żołnierza niższego stopniem znany już jest z serii Pirates II, jego kolega posiada natomiast całkowicie nowe wdzianko. Do tego fajne główki i wspomniane już kapelusze z białymi oblamówkami. Całość to jednym słowem rewelacja!

5) Zestaw

Budowę zaczynamy od karocy, czyli konstrukcji za bardzo pudełkowej jak na mój gust. Choć podoba mi się dość dużo wolnej przestrzeni nad przednimi kołami, oraz sama różnica wielkości między kołami przednimi a tylnymi. Te szczegóły nadają karocy pewnego smaku, jednak całość jakoś nie chwyciła mnie za serce.

Karoca posiada otwierane drzwi oraz coś na kształt katapulty na dachu.

Miłym urozmaiceniem jest skrzynia z guzi… złotem…

Karoca posiada możliwość obrotu przedniej osi, co w połączeniu z dyszlem zamocowanym na zawiasie, kształtuje się trochę na przerost formy nad treścią. Jednak w ogólnym rozrachunku sprawdza się wyśmienicie, cwałowanie po stole czy dywanie jest naprawdę przyjemne. Nie zapomnijmy też o kolorystyce, przepiękny ciemnozielony nadaje tylko karocy dodatkowego uroku.

Drugim pojazdem jest wóz z węglem, znacznie mniejszy od karocy i utrzymany w brązowo-czarnej kolorystyce. W wozie tym obydwie osie są sztywne, natomiast warto zauważyć, że przednie koła są mniejsze od tylnych. Rozwiązanie takie idealnie pasowało do karocy, tymczasem w wozie wygląda co najmniej dziwniej, jednak absolutnie nie należy traktować tego jako wady konstrukcji a jedynie jako ciekawostkę.

Wóz posiada ciekawy patent z obrotową niejako zawartością, jednym ruchem palca możemy rozpalić przewożony węgiel. Jednak trzy ogieńki wyglądają strasznie ubogo i nijak mają się do sceny zaprezentowanej choćby w zwiastunach filmu.

Obydwa pojazdy prezentują się nader dobrze, choć nie ukrywam, że odnoszę nieodparte wrażenie, że czegoś mi tu brakuje, i to oprócz wspomnianego niedoboru ogieńków. Pomijam też fakt, że wolałbym by naszą karocę zaprzęgnięto w więcej niż jednego konika.

Kolejna konstrukcja jest już mniej mobilna, jednak posiada całkiem spory potencjał „ruchowy”.

Otwierane drzwi, okiennice, klapa,

a do tego jedna cała ściana jest ruchoma!

Karczma prezentuje się bardzo zgrabnie z zewnątrz, smaczku nadają szczegóły na dachu, komin, czy też „daszki” na ścianach. Środek, mimo dwupoziomowości i szeregu „upiększaczy” jednak straszy nieco pustką, a przynajmniej karczmą trudno to nazwać,

choć nie zabrakło miejsca dla stolika z kielichem i butelkami,

czy też beczki, być może wypełnionej kill-devil*.

Wszystkie składowe zestawu ładnie się komponują,

a po budowie zostało parę ciekawych elementów.

Zestaw nie jest pozbawiony minusów, a wad można doszukać się zarówno w uproszczeniach w stylu wnętrza karczmy, płomieni czy też pojedynczo zaprzęgniętych koni. Praktycznie każda składowa, każda osobna konstrukcja, ma w sobie jakieś wady czy braki. A jednocześnie całość składało mi się bardzo przyjemnie, i bardzo mi się jednak podoba. Właśnie takie trochę mieszane uczucia wywołuje u mnie ten zestaw. Pozytywne spojrzenie na konstrukcje prawdopodobnie potęgowane jest sporą oryginalnością, w końcu nieczęsto spotyka się wozy i karczmę w klockowych Piratach. To akurat do mnie przemawia, przynajmniej na tyle, że jestem skłonny przymknąć oko na niedociągnięcia. No i, standardowo (a jak, powtórzę to słówko jeszcze raz), rewelacyjne figurki dopełniają całości.

I karocą się świetnie jeździ!

* nieoczyszczony rum, nazwany tak z powodu palącego smaku oraz piekielnej mocy. Miano takie stosowano w XVII wieku w koloniach angielskich.

4184 The Black Pearl

4184 The Black Pearl

Droga była usłana wzburzonymi falami morskimi, jednak po paromiesięcznej tułaczce Czarna Perła wreszcie trafiła na prawidłowy kurs. Dziewiąty zestaw z regularnej serii, a jednocześnie drugi statek „Pirates of the Caribbean” wreszcie zawinął do portu.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (listopad, ale zestaw, jak widać, ukazał się pod koniec września)
Liczba elementów: 804
Figurki: 6+1: Jack Sparrow, Will Turner, Joshamee Gibbs, Davy Jones, Maccus, Bootstrap Bill Turner + female statue
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37 x 8.5 cm
Cena: jeszcze nie było premiery, cena zapowiadana: 99$. W Polsce: 409-560 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

“The Black Pearl? I’ve heard stories. She’s been preying on ships and settlements for near ten years. Never leave any survivors.”
“No survivors. Then where do the stories come from, I wonder?”
Prisoner & Jack Sparrow

W kwestii pudełka otrzymujemy praktycznie dokładną powtórkę z rozrywki. Oprócz mocnego, sztywnego kartonu, na uwagę zasługuje niezwykle estetyczna i ładna szata graficzna. Nieco podretuszowane zdjęcie, z dołożonymi „efektami specjalnymi” w stylu dymu unoszącego się z lamp czy strzelających armat, wkomponowano w doskonale dobrane spienione fale oceanu. Na klimat odbioru całości niewątpliwie wpływa też pochmurne niebo ubarwione rzęsistym deszczem. W tle majaczy skalista wyspa. Obrazek zdobiący pudełko to dla mnie niewątpliwy majstersztyk.
Całości dopełnia obowiązkowa nazwa serii „Pirates of the Caribbean”, jako że zestaw bezpośrednio nawiązuje do drugiej części klasycznej pirackiej trylogii (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest, Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka; 2006 rok), zabrakło podtytułu obecnego tylko na zestawach nawiązujących do najnowszej, czwartej części sagi. Nazwa serii znalazła swoje miejsce na ciemnoniebieskim pasku z fakturą spienionych fal, tamże umieszczono logo „LEGO”, „Disneya” oraz twarz niewątpliwie najbardziej kojarzoną z filmami. Pozostałe „upiększacze” pudełka to dymki zawierające informację „Poster Inside” oraz wyszczególnienie ludzików które znajdziemy w pudełku. Jeszcze tylko numer, nazwa oraz zapisany nieco za dużą czcionką przedział wiekowy i całe pudełko rysuje się przed nami w pełnej krasie. Ogólnie: brawa dla grafików!

Tył pudełka to znaczny przeskok kolorystyczny, model zaprezentowano na piaskowym, przypominającym mapę, tle. Oprócz zestawu i ludzików, znalazło się też tu miejsce dla wyszczególnienia niektórych detali modelu. Wszystko komponuje się niezwykle estetycznie a ze względu na w miarę jasne tło, jest niezwykle czytelne.

Z bocznych ścianek warto zwrócić na jedną, na której zaprezentowano sześć figurek w skali 1:1, wraz z podpisami jednoznacznie identyfikującymi oryginalnych osobników. Jako ciekawostkę, warto zauważyć, że na ten ściance widoczne jest dokończenie zdjęcia z przedniej ścianki pudełka, czyli końcówki masztów wraz z piracką flagą.

Pod względem rozmiaru, pudełko ma dokładnie tą samą wielkość co pudło z zestawu 4195 Queen Anne’s Revenge.

“I know those guns…it’s the Pearl.”
Jack Sparrow

Na zawartość pudełka składa się sześć ponumerowanych woreczków:

Maszty, flagę oraz takielunek zapakowano w dodatkowy woreczek, pozbawiony jakiegokolwiek numeru, natomiast składowe kadłuba zostały wrzucone luzem.

Komplet czarnych żagli został odpowiednio zabezpieczony kartonikiem:

Tak samo instrukcje i plakat – spakowanie ich do jednego woreczka i dodatkowe usztywnienie kartonem traktuję jako rewelacyjne rozwiązanie, perfekcyjnie zabezpieczające podczas transportu, jakby nie było, delikatne książeczki.

Sporych rozmiarów (8xA4) dwustronny plakat, po jednej ze stron jest zadrukowany reklamą gry video ze studia Traveller’s Tales,

natomiast po drugiej stronie znalazło się miejsce dla naprawdę ładnego i dynamicznego obrazka. Jako ciekawostka: na obrazku tymże widać Hadrasa, którego figurki nie znajdziemy w tymże zestawie, jest on dostępny tylko w zestawie 4183 The Mill.

Dla niektórych arcyważna informacja: naklejek nie stwierdzono!

Wspomniane żagle, jak przystało na Czarną Perłę, oczywiście występują kruczoczarnym kolorze:

Poniżej skan trzech rodzajów żagli w rozdzielczości 150 dpi:

Wśród elementów znajdziemy obowiązkową piracką flagę, oczywiście z motywem Jolly Rogera.

Poniżej zamieszczam skan tejże flagi (300dpi) oraz, dla porównania, oryginalny wzór wykorzystany w filmie.

Będąc już przy elementach charakterystycznych dla samego okrętu, warto wspomnieć o kadłubie, a przede wszystkim o śródokręciu, które jest nowym elementem i póki co pojawiło się dopiero w drugim zestawie. Pierwszym oczywiście była Zemsta, jedyną różnicą jest kolor, skoro tutaj mamy „Czarną Perłę” to zrozumiałe że kadłub jest adekwatnego koloru. Co do masztów i takielunku: składowe masztów występują w dwóch wersjach, natomiast za takielunek służy prostokątna „drabinka”.

W zestawie nie zabrakło koła sterowego, nowego wzoru kotwicy,

oraz sporej liczby uzbrojenia i akcesoriów. O ile nie poskąpiono pasów na szable, to o dziwo, brak choć jednego wiaderka! Na szczęście butelki są.

Jak wspominałem, naklejek nie stwierdzono, mimo to w zestawie nie ma nadmiaru elementów z nadrukiem, znajdziemy tu tylko kompas (standardowo dwa, jeden jako zapasowy) Jacka oraz mapę. Mapa wpierw wydała mi się zupełnie nowym elementem, jednak okazało się, że klocek z takim nadrukiem pojawił się dwukrotnie w roku 2010, w zestawach z serii Atlantis: 8077 Atlantis Exploration HQ i 8078 Portal of Atlantis.

Wśród elementów składających się na ludziki, w osobne woreczki zapakowano nakrycie głowy Jacka (chusta z włosami) oraz , co ciekawe, całą figurkę Davy Jonesa.

“We will need to use the Black Pearl as a flagship to lead the attack.”
“Oh, will we now?”
Elizabeth Swann & Hector Barbossa

Dwie książeczki w formacie zbliżonym do A4, pierwsza liczy 72 strony, druga 80.

Przewracając pierwszą stronę, zaskoczeniem nie będą standardowe ostrzeżenia (nie mieszać na dywanie), natomiast dziwić mogą „plany budowy” tylko jednego ludzika. A gdzież podziała się reszta?
Okazuje się, że w każdym z sześciu ponumerowanych woreczków znalazło się miejsce dla jednej figurki! Ciekawy, chyba dotąd niespotykany pomysł, i jak dla mnie nieco dziwaczny – o wiele bardziej wolę najpierw złożyć wszystkie ludziki, a dopiero później brać się za budowę modelu. Na szczęście nikt nie każe słuchać bezkrytycznie instrukcji w każdym jej aspekcie.

Sama instrukcja jest czytelna.. zaraz… czytelna? Owszem, i to jeszcze jak! Coś nieprawdopodobnego! Pamiętacie jak często marudziłem, że mam problemy z rozróżnieniem czarnego od poszczególnych odcieni szarości? Problem jest spotęgowany, gdy buduje się zestaw po raz wtóry, korzystając z większego zasobu klocków, np.: mieszanki z paru zestawów.
Tu problem ten znika! Elementy czarne są praktycznie idealnie czarne, natomiast ich kontury zaznaczono białą obwódką! Pomysł nie jest nowy, występował już choćby w stareńkich zestaw z serii „Forestmen”, i aż szkoda, że dopiero teraz TLG wpadło by powrócić do tego patentu.
Dodam: jest to rozwiązanie genialne i niezwykle wygodne. Ciekawi mnie jednak, czy zastosowano je tylko dla tegoż zestawu, w którym, jakby nie było, jest spore nagromadzenie czarnych elementów, czy też takie oznaczanie kolorystyczne wejdzie już na stałe.

Jeszcze wypadałoby wspomnieć, że w instrukcjach znalazło się miejsce na indeks elementów, reklamy, oraz całkiem przyzwoity rysunek przedstawiający zestawy z regularnej serii. Jako bonus – zdjęcie pudełek z pirackiej gry video, w aż siedmiu wersjach platformowych.

“You’ve been captain of the Black Pearl for thirteen years. That was our agreement.”
“Technically, I was only captain for two years, then I was viciously mutinied upon.”
“Then you were a poor captain, but a captain nonetheless!”
Davy Jones & Jack Sparrow

Każdemu, i to bez wyjątku, zestawowi z serii „Pirates of the Caribbean” towarzyszą rewelacyjne figurki. I absolutnie w tym twierdzeniu nie ma ani grama przesady. W tę, że tak określę, tradycję wpisuje się także idealnie niniejsza gromadka.

Jack Sparrow, Will Turner, Joshamee Gibbs

Z tą trójką zawadiaków już wcześniej mieliśmy do czynienia, Jack pojawił się we wszystkich zestawach z regularnej serii, Willa można było spotkać w 4182 The Cannibal Escape oraz 4183 The Mill, natomiast Mr. Gibbs zaszczycił nas obecnością podczas londyńskiej ucieczki (4193 The London Escape).
Skupmy się jednak na moment na samym Jacku. występował on z różnymi torsami, wyrazami buźki czy nakryciami głowy w poszczególnych zestawach. Co ciekawe, w takiej konfiguracji jak tutaj, pojawia się po raz pierwszy! Wcześniej, torsowi z brązowymi rączkami zawsze (nie biorę pod uwagę wersji Voodoo) towarzyszyła trójkątna czapka, a tu Jack nosi chustę.

O ile powyższą trójkę można było już spotkać, to zestaw oferuje jeszcze w trzy figurki, wszystkie premierowe i jakże ważne dla samej historii przedstawionej w filmach.

Davy Jones

Prawdziwa legenda. Kapitan Latającego Holendra, postać jakże charyzmatyczna a jednocześnie tragiczna. To dzięki niemu powstała „Czarna Perła”, za co Jack zapłacił przyrzeczeniem stuletniej służby na Holendrze.

Sama główka prezentuje się niezbyt zachwycająco, dopiero w połączeniu z brodą nabiera charakterystycznego wyrazu. Właśnie, z brodą, element ten niestety zbyt mocno kojarzy mi się z brodami krasnoludów z serii „Castle – Fantasy Era”, jak dla mnie, macki są nieco za słabo zarysowane. Nakrycie głowy, pod względem kształtu, jest tożsame z tym które nosił Blackbeard. Klockowy Davy Jones, zgodnie ze swoim filmowym pierwowzorem, posiada drewnianą prawą nogę a zamiast lewej dłoni ma krabie szczypce.
Ogólnie, figurka spełnia swoje założenia, macki nawet mogą być, jednak martwi coś innego: brak zadrukowanego studa na torsie. Jeżeli wydawało Wam się podejrzane zapakowanie całej figurki w woreczek, to niestety obawy się sprawdzają: nie tylko specyficzne elementy są „made in china” ale także sam tors. Jednak bez obaw: z jego jakością jest naprawdę dobrze, i jak mam być szczery, nie zauważyłbym tego, gdyby nie wspomniany woreczek oraz fakt, że główka jednak dość ciężko zdejmuje się z torsu.

Maccus

Pierwszy oficer na Latającym Holendrze, jak wszyscy członkowie załogi, stanowi połączenie cech ludzkich z florą morską i oceaniczną, a to co głównie czyni go rozpoznawalnym, to głowa nawiązująca kształtem do rekina młota. Do figurki absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń, kształt i nadruki prezentują się bez zarzutu. Główka ma dwustronny nadruk, jednak tylko jedną stronę zdobi wyraz twarzy, druga to tylko ozdobniki.

No i jak ładnie Maccus prezentuje się z kolegą z załogi, czyli Hadrasem!

Bootstrap Bill Turner

Jedna z bardziej tragicznych postaci z sagi filmowej, ojciec Willa Turnera a także członek załogi Latającego Holendra, co oczywiście odbiło się na jego wyglądzie. Główkę zdobi nostalgiczny wyraz twarzy, a to z kim mamy do czynienia zostało podkreślone przez rozgwiazdę. Bill nosi ciemnobrązową (Dark Brown) bandanę, to nakrycie głowy pojawia się tutaj po raz pierwszy w tym kolorze!

Female Statue

Dodatkowy ludzik, nie wyszczególniony w spisie widniejącym na pudełku, czyli galion zdobiący stewę dziobową. Postać kobieca z karykaturalnie małymi skrzydełkami, za wyjątkiem ciemnoszarego piórka, wszystkie elementy składające się na galion są czarnego koloru. Szkoda, że nie pokuszono się choć na delikatny nadruk na główce, smutne oczy z których spływają łzy, mogłyby prezentować się co najmniej niesamowicie.

Wszystkie ludziki są klasą samą w sobie. Prezentują się niezwykle i naprawdę wywierają ogromne wrażenie, szczególnie dla osób choć w małym stopniu zaznajomionych z filmowymi pierwowzorami: odwzorowanie postaci w wersji klockowej w pełni zasługuje na podziw. Mimo, że trochę ponarzekałem na „brodę” Davy Jonesa, to zarówno on, jak i dwóch członków jego załogi, czyli wszystkie trzy premierowe ludziki w tym zestawie, przypadły mi do gustu, i są perfekcyjnym rozszerzeniem klockowego świata Piratów z Karaibów.

“You’ve seen a ship with black sails, that’s crewed by the damned and captained by a man so evil that Hell itself spat him back out?”
Mullroy

Budowę zaczynamy, jakżeby inaczej, od kadłuba. Co ciekawe, jest on zakończony „na prosto” a delikatne wyprofilowanie uzyskano stosując łuczki (Brick, Arch 1 x 3 x 2). Wśród nich majaczy maciupeńki ster, który od razu można potraktować jako minus i to bynajmniej nie z powodu jego rozmiaru, a z tendencji do obracania się i odpadania (szczególnie przy przenoszeniu modelu, gdy zahaczymy o niego palcem).

Statek powoli nabiera kształtów, na pokładzie pojawiają się dodatki w postaci beczki z rybą i szablą (ciekawe połączenie), skrzyni z kulami armatnimi oraz dwoma armatami. Niestety tylko dwoma, natomiast za plus policzyć można ich funkcjonalność, dzięki sprężynkom potrafią wystrzelić pociski na całkiem przyzwoitą odległość.

Ciekawie zaczyna prezentować się kabina kapitańska. Z zewnątrz, koło drzwi, postawiono schody prowadzące na achterdek , natomiast w środku kabiny znalazło się miejsce dla stolika z mapą oraz prostego krzesełka.

Kabinę zamykają trzy ściany: tylnia ustawiona nieco pod kątem dzięki zawiasom, zostaje przyblokowana i nie jest ruchoma, natomiast boczne ścianki można bez problemu otwierać.

Osobno budujemy achterdek, znalazło się na nim miejsce dla koła sterowego oraz masztu. Cała tę konstrukcję można bez problemu zdejmować, dzięki czemu dostęp do kabiny kapitańskiej jest z aż trzech stron.

Pozostaje złożyć maszty, galion, nałożyć żagle i Czarna Perła jest gotowa do zwodowania. Jeszcze słówko na temat masztów, pod względem konstrukcyjnym składa je się analogicznie do masztów z 4195 Queen Anne’s Revenge, rozwiązanie to jest, nie dość że wygodne, to jeszcze nadzwyczaj stabilne.

Rzut okiem na pozostałości, czyli tak zwane części zapasowe:

“Captain Sparrow…The Black Pearl is yours.”
Anamaria

Wicked Wench, tak zwał się galeon na którym Kapitan Jack Sparrow przewoził towary dla Kompanii Wschodnioindyjskiej. Współpraca układała się latami i zapewne trwałaby dalej, gdyby nagle nie pojawił się dość specyficzny ładunek: niewolnicy.
Jack nie zgodził się na transport żywego towaru a samych niewolników uwolnił.
Swoją decyzją wzbudził złość Cutlera Becketta, który nakazał spalić i zatopić okręt Jacka, a jego samego oskarżył o piractwo i napiętnował wypaloną literą „P” na prawym nadgarstku.
Jack próbował ratować swój galeon, niestety bezskutecznie. Zawarł więc pakt z kapitanem Latającego Holendra, Davy Jonesem.
Jones miał przywrócić Jackowi okręt i uczynić go ponownie jego Kapitanem, jednak za to, po trzynastu latach Jack miał iść na stuletnią służbę na Latającego Holendra.
Pakt został zawarty, Jones wydobył okręt i przywrócił go do idealnego stanu, za wyjątkiem trwale spalonego kadłuba. Dlatego też Jack zdecydował się malować cały okręt na czarno, założył też żagle w tym kolorze.
Tak narodziła się Czarna Perła.

Zestaw ukazuje wydarzenia rozgrywające się podczas trwania drugiego filmu z klasycznej trylogii: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest, Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka, kiedy to na Perle spotkał się właśnie Jack Sparrow z Davy Jonesem

Panie i Panowie, Czarna Perła w pełnej okazałości!

Dominuje w nim oczywiście ciemna kolorystyka, ze znaczną przewagą czerni, jednak jest przełamana odcieniami szarości oraz bardziej żywymi wstawkami w postaci czerwonych płomieni czy złotych okien. Klockowy galeon prezentuje się o dziwo bardzo nadobnie, czego nie spodziewałem się po oglądnięciu pierwszych zdjęć zapowiadających ten produkt. Zresztą nie tylko ja miałem takie odczucia, pojawiło się dość sporo krytycznych opinii o zestawie. Czas i rzeczywistość jednak pozwalają zweryfikować zdanie i wyrobić swoją opinię, a tutaj jednoznacznie stwierdzam: okręt naprawdę mnie zachwycił!

Mimo że perła sprawia wrażenie relatywnie małej, nie odbiega aż tak strasznie wymiarami od swojej starszej siostry, tj. 4195 Queen Anne’s Revenge.

Natomiast faktem jest, że statek wolnym miejscem nie grzeszy, i sześć figurek trzeba, że się tak wyrażę, upchnąć prawie na siłę.

“So tell me, what’s become of my ship?”
Hector Barbossa

W podsumowaniu trudno cokolwiek więcej dodać, pozwolę więc sobie podzielić nasz zestaw na parę kategorii:

[list] [*] pudełko i instrukcja – świetne graficznie, pudełko z wytrzymałego kartonu, natomiast w samej instrukcji rewelacją jest oznaczenie czarnych klocków białą obwódką. Na pochwałę zasługuje także sposób pakowania instrukcji oraz dodatek w postaci plakatu przedstawiającego przyjemny dla oka obrazek.

[*] kolorystyka modelu – ciemne barwy przełamane jedynie gdzieniegdzie jaśniejszymi akcentami. Taka kolorystyka może budzić sprzeczne odczucia, jednak wg mnie galeon prezentuje się w takich barwach naprawdę ładnie. Oczywiście należy nadmienić, że kolor jest zresztą odpowiednio dobrany w stosunku do filmowego pierwowzoru

[*] czarne żagle – brak nadruków na żaglach jest bezpośrednim następstwem tego co prezentował oryginał, i mimo, że początkowo niechętnie podchodziłem do aż tak radykalnego rozwiązania w modelu z klocków, przekonałem się, że czarne gładkie żagle pasują mu wprost perfekcyjnie. Jedyne czego można żałować, to to, że nie pokuszono się o odwzorowanie potarganych żagli, jakie Czarna Perła miała w pierwszym filmie, jednak wtedy nie otrzymalibyśmy w zestawie tak rewelacyjnych figurek.

[*] konstrukcja – model składa się szybko, bardzo przyjemnie, nie ma tu nudnych momentów. Sama konstrukcja jest niezwykle stabilna, absolutnie nic nie odpada (no dobra, poza nieszczęsnym sterem), także absolutnie nic nie można zarzucić zagospodarowaniu przestrzeni czy wykonania kabiny. Dostęp do kabiny, poprzez zdejmowany achterdek i odchylane boczne ścianki, także jest bez zarzutu.

[*] figurki – otrzymujemy w sumie siedem ludzików, w tym trzy postacie znane ze wcześniejszych zestawów, trzy całkowicie premierowe oraz statuę na dziobie okrętu. Wszystkie ludziki prezentują się nienagannie, ale akurat do tego seria „Pirates of the Caribbean” zdarzyła nas już przyzwyczaić.
[/list]

W takim razie czy zestaw nie ma minusów? Zaryzykuję i stwierdzę, że o ile przymkniemy oko na pomniejsze wady, małą liczbę dział czy ewentualnie cenę, to wad nie posiada. Choć proszę pamiętać, że to też kwestia gustu.

Jak dla mnie, 4184 The Black Pearl jest godnym partnerem 4195 Queen Anne’s Revenge.

Pragnąłbym gorąco i serdecznie w tym miejscu podziękować Innosowi, dzięki którego uprzejmości i chęci, Czarna Perła trafiła w rejs w moje zachłanne ręce. Tym bardziej, że musiał wysłuchiwać moich niecierpliwych marudzeń oraz okrzyków radości. ;)

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

Kolejny zestaw promocyjny z serii Pirates of the Caribbean, w którego posiadanie mogli wejść mieszkańcy Anglii w poniedziałek 16 maja. O ile przełamali się przed zakupem tamtejszego szmatławca „The Sun” i mieli na tyle cierpliwości, by odstać swoje w kolejce w jednej z dwóch sieci: Toys ‘R’ Us lub WH Smith w celu wymiany wydrukowanego w gazecie kuponu na zestawik klocków.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (16 maja)
Liczba elementów: 47 (+3 zapasowe)
Figurki: -
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 17.5 x 16.5 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 0.60 GBP, rynek wtórny: około 4-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Jak przystało na zestawy promocyjne, i ten otrzymujemy w polybagu, opakowanie jest nieco większe niż w przypadku Jacka na łódce. Szata graficzna nie zawodzi, podobnie jak w pozostałych zestawach z obecnej serii pirackiej, zarówno otoczka w postaci nagłówka, jak i kompozycja samego zdjęcia są najwyższej klasy. Zresztą polecam się przyglądnąć opakowaniu, prawdziwym kunsztem było aż tak idealne skomponowanie małego modeliku ze spienionymi falami.

Tył to standard, czyli nagromadzenie najróżniejszych ostrzeżeń, oczywiście w wielu językach. Jedynym urozmaiceniem jest małe zdjęcie prezentujące jeden z elementów statku w skali 1 do 1.

W środku opakowania znajdziemy w sumie 50 elementów, w tym trzy zapasowe. Biorąc pod uwagę skalę konstrukcji, zrozumiałe jest, że w zestawie niestety nie uświadczymy ani jednego ludzika.

Instrukcja to pojedyńcza kartka, budowa składa się z dwunastu kroków, i zajmuje całą jedną stronę, oraz pół drugiej. Resztę miejsca poświęcono na reklamę plakatów znanych z zestawów z regularnej serii.

A sama konstrukcja? Dosłownie parę minut budowy i już Jack może ruszać na morza i oceny w swojej ukochanej Czarnej Perle. Tzn. mógłby gdyby, póki co, nie dostał jedynie jej miniaturki…

Stateczek prezentuje się zacnie, abstrahując od podobieństw i niepodobieństw z filmowym pierwowzorem, jest to przyjemne uzupełnienie całej serii i miłe urozmaicenie, póki „prawdziwa” Czarna Perła nie pojawi się oficjalnie w sprzedaży.
Obawiam się jednak, że z powodu braku w tym zestawiku jakichkolwiek specyficznych elementów czy ludzików, polowanie na zestawik na rynku wtórnym traci trochę rację bytu, tym bardziej jak ktoś ma neutralny stosunek do serii. Z gazetą „The Sun” za cenę 0.60 funta (+ odstanie swoje w kolejce) była to niewątpliwa okazja, kupno tych paru elementów na rynku wtórnym za cenę przynajmniej paru dolarów plus przesyłka jest już wątpliwą atrakcją.
Mimo że modelik prezentuje się naprawdę ładnie i nie sposób odmówić mu uroku, to jednak wydaje się atrakcyjny tylko dla miłośników bądź maniaków serii. I tym osobom jak najbardziej polecam, reszta może sobie z czystym sercem odpuścić.

Jeszcze mała uwaga co do nazwy zestawu, wg oficjalnej reklamy zestaw nazywa się „Black Pearl”, bez przedrostka „mini” pod jakim występuje na większości serwisów.

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

Kolejny zestaw promocyjny, tym razem z akcji związanej z pewną plotkarską gazetą z Anglii. Cóż, warto trochę poplotkować by wyruszyć wraz z Jackiem Sparrowem w podróż jego łupinką.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (15 maja)
Liczba elementów: 22
Figurki: 1: Jack Sparrow
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 1 GBP, rynek wtórny: około 8-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Opakowanie standardowe dla zestawów promocyjnych czyli foliowy woreczek zwany potocznie polybag. Przód zdobi oczywiście zdjęcie zestawu wkomponowane w trochę kiczowaty widoczek z palemkami i słoneczkiem, jednak szacie graficznej nic zarzucić nie można, prezentuje się to naprawdę ładnie. Warto zauważyć, że pod nazwą serii brakuje podtytułu, zresztą trudno przyporządkować aż tak malutką łódeczkę do jakiegokolwiek filmu.

Prawie cały tył opakowania wypełniają różnorakie ostrzeżenia, troszkę miejsca zarezerwowano na zdjęcie butelki w skali 1 do 1.

Nie zabrakło instrukcji, plany budowy zajmują jej jedną stronę, natomiast drugą w całości poświęcono na prezentację plakatów występujących w poszczególnych zestawach z regularnej serii.

Za wyjątkiem nakrycia głowy ludzika, które zapakowano w dodatkowy woreczek, reszta elementów została wrzucona luzem do polybaga.

Budowa łupinki jest szybka, prosta i przyjemna, a sam modelik prezentuje się nadzwyczaj ładnie. Warto zwrócić uwagę na żagiel, do jego konstrukcji wykorzystano dwie białe flagi.

Świetnym uzupełnieniem jest ludzik, czyli główna twarz całej serii: Kapitan Jack Sparrow. Co ciekawe, w tym maleńkim zestawiku otrzymujemy go w wersji z trójkątnym kapeluszem, dostępnym normalnie tylko w większych zestawach!

Jack w swojej łupince, w rękach dzierżący szablę i flaszkę pełną rumu.

Jako nadliczbowy element po budowie zostaje szabla, i bardzo dobrze, broni nigdy nie za wiele .

Powyższy zestawik był dostępny na terenie Anglii, jako cześć dość sporej akcji promocyjnej. Codziennie, przez dziewięć kolejnych dni, w gazecie „The Sun” (w niedzielę: „News of the World”) drukowany był kupon, który następnie można było wymienić w sieciach sklepów Toys ‘R’ Us lub WH Smith na określony zestawik.

Kolejno, do zdobycia były:

30051 X-wing Fighter (sobota – 14 maja)
30131 Jack’s Boat (niedziela – 15 maja)
30130 Black Pearl (poniedziałek – 16 maja)
30080 Ninja Glider (wtorek – 17 maja)
30081 Skeleton Chopper (środa – 18 maja)
30083 Dragon Fight (czwartek – 19 maja)
30091 Desert Rover (piątek – 20 maja)
30054 AT-ST (A.T.S.T. Toy) (sobota – 21 maja)
30090 Desert Glider (niedziela – 22 maja)

Biorąc pod uwagę, że zwykłe wydanie kosztuje 0.6 funta, a niedzielne całego, akcja cieszyła się wielkim powodzeniem. Jak raportuje Nexus, po zestawy ustawiały się długie kolejki, ludzie potrafili wyczekiwać przed sklepami jeszcze przed ich otwarciem, w niektórych otwierano nawet specjalne stanowiska służące tylko do wydawania tych zestawików! Skalę całego przedsięwzięcia obrazuje też fakt, że przez dziewięć dni rozdano w sumie ponad 2.7 miliona zestawów!

Na internetowej stronie „The Sun” można poczytać parę artykułów o tych zestawikach, polecam zapoznać się co proponują nam do zbudowania ze wszystkich elementów pochodzących z zestawów: „LEGO expert’s zany creations demo”, „Hit the Lego brick wall? Try this!”.
Warto też ściągnąć cztery dodatkowe instrukcje w formacie pdf, wg których można zbudować pomniejsze modeliki, w tym samolocik, byka, czy też alternatywną łódkę Jacka. Niestety, modele dodatkowe są mocno takie sobie, a same instrukcje to straszna fuszerka, jednak to w sumie i tak dodatek, mający podsycić zainteresowanie promocją. Wspomniane instrukcje można znaleźć pod niniejszym adresem: „Now build this lot”.

A sam Jack w swojej łupince? Malutki i prosty zestawik, ale nadzwyczaj udany, no i Jacków nigdy dość! ;)
Chciałbym złożyć ogromne podziękowania Nexusowi za wielką pomoc w zdobyciu zestawu.

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

Słynny Jack Sparrow zawitał do plastikowego świata jako laleczka voodoo i niewątpliwie jego występ pod taką postacią to wprost genialny pomysł na zestaw promocyjny.
Laleczkę otrzymujemy w skali minifig, czyli niejako nie pasującej do regularnych zestawów, natomiast można ją potraktować jako wyśmienite ich uzupełnienie.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 4
Figurki: 1: Jack Sparrow – VooDoo Doll
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: około 6-35 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Laleczka voodoo „pochodzi” z najnowszego filmu z Pirackiej sagi Disneya, czyli „Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides” („Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”),

choć, warto wspomnieć, że pomysł jest nienowy, a sama laleczka miała pojawić się już w pierwotnej trylogii, o czym choćby świadczy wczesna grafika promocyjna „Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest” („Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka”),

czy też pierwotna wersja scenariusza „Pirates of the Caribbean: At World’s End” („Piraci z Karaibów: Na krańcu świata”), w którym to podobno pojawiła się torba z lalkami voodoo, a wśród nich była też ta przypisana Jackowi.

Jak przystało na zestaw promocyjny, plastikową laleczkę otrzymujemy w foliowym woreczku, tzw. polybagu. Pod względem graficznym, opakowanie prezentuje się nienagannie, co zresztą jest cechą charakterystyczną dla całej serii. Warto zwrócić uwagę na obecność podtytułu tożsamego z samym filmem, czyli niejakiego jednoznacznego przypisania zestawiku do najnowszego filmu.

Tył opakowania to nagromadzenie najróżniejszych komunikatów. Szkoda, że brakuje ładnego ukazania funkcjonalności znanej z innych zestawów, jednak w sumie co tu ukazywać, a poza tym ostrzeżenia są świetne i być muszą.

Zawartość jest uboga pod względem ilościowym, w sumie to tylko pojedynczy ludzik. Instrukcja jest zbyteczna, więc oczywiście nie uświadczymy jej tutaj.

Laleczka voodoo w całej okazałości. Pierwsze co rzuca się w oczy, to główka. W kolorze piaskowym, z nadrukiem imitującym fakturę drewna jest unikatowa dla tego zestawiku.

Ale na tym nie koniec unikatów! Tors oraz nóżki, pod względem nadruku, także są wyjątkowe i występują tylko i wyłącznie w niniejszej „drewniano-plastikowej” wersji Jacka Sparrowa!

Jeżeli ktoś pamięta nieprzeciętny statek 4195 Queen Anne’s Revenge, to w nim mieliśmy już do czynienia z laleczką voodoo, jednak była ona w nieco bardziej adekwatnej skali.

Ale na szczęście, LEGO to świat wyobraźni, więc nawet takie połączenie wypada świetnie. ;)

Figurka jest naprawdę urokliwa, i sądzę, że każdy fan Piratów, szczególnie tych „z Karaibów” powinien się nią zainteresować. Jednak podstawowe pytanie brzmi: skąd ją wziąć, jakby nie było, w końcu to zestaw promocyjny. Na szczęście nie jest źle, co prawda zestawik był początkowo dostępny tylko jako dodatek do zamówień przedpremierowych gry „LEGO Pirates of the Caribbean: The Video Game” i to oczywiście nie w Polsce, jednak nawet na naszym rynku w końcu się pojawił. Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił, a ma w zamiarze zakup wyżej wspomnianej gry, radzę udać się do Empiku – obecnie można znaleźć w tej sieci pakiety składające się właśnie z gry i zestawiku.
Alternatywą jest jak zawsze rynek wtórny, czyli w naszym przypadku e-bay oraz bricklink. Gdy pojawiły się pierwsze zestawiki, ich ceny mogły doprowadzić do zawrotu głowy, jednak z każdym kolejnym dniem rosła konkurencja, zestawików było coraz więcej, i na obecną chwilę można je kupić nawet za 5 dolarów sztuka. A jeżeli komuś nie zależy na opakowaniu, to samego ludzika powinno się udać zdobyć jeszcze taniej.

Ogromne podziękowania dla rh za pomoc w zdobyciu zestawiku.

Port Royal

Port Royal

Port Royal + bonusy

Dodatkowe instrukcje, do modeli składanych z elementów pochodzących z wybranych zestawów z danej serii, to pomysł nienowy. Dotychczas miałem wątpliwą przyjemność składania takowego dodatku z serii Castle Fantasy Era, zresztą zrecenzowanego na forum: Giant Troll Wagon, oraz dwóch modeli z serii Indiana Jones, które są całkiem ładne, ale, co zadziwiające, mają poważne błędy konstrukcyjne.
W serii „Pirates of the Caribbean” także wykorzystano pomysł na dodatkową konstrukcję, a do tego zadbano o dość ciekawą otoczkę. Co, jak, dlaczego, oraz jaki jest efekt finalny – serdecznie zapraszam na małą wycieczkę do Port Royal.

UWAGA! Jeżeli ktoś nie chce sobie psuć przyjemności z samodzielnego odkrywania co za czym się kryje w tej serii – serdecznie odradzam lekturę!

Dwutorowość, ścieżka pierwsza, czyli o bonusach w postaci gier.

Na ministronie dotyczącej LEGO Pirates of the Caribbean, w dziale „Fun Zone” znajdziemy pięć małych gier, rozłożonych gustownie na znanej z plakatów mapie.

Kolejno otrzymujemy:

Cannonball Mutiny

Na zmianę z Czarnobrodym miotamy kulami armatnimi. Kto pierwszy trafi w przeciwnika, zalicza rundę. Jako swoiste „przeszkadzajki” funkcjonują różnorakie skrzynie, trzeba odpowiednio ustawić kąt wystrzału oraz jego siłę, by kula doleciała bez przeszkód do przeciwnika, tym bardziej, że na sam lot ma też wpływ kierunek wiatru.

Mermaid’s Song

Syreny kuszą marynarzy swoim śpiewem, biada tym którzy poddadzą się i w hipnotycznym transie wpadną w toń jeziora. Jedynym ratunkiem dla marynarzy jest snop światła latarni, który skutecznie przeraża syreny. Gra nastawiona głównie na refleks i szybkie klikanie.

Shake Spell

Niniejsza pchełka nie jest gierką, a studiem, gdzie na paskach czasowych możemy układać swoiste wygibasy Jacka, a raczej jego laleczki VooDoo. Taniec można uzupełnić o wesołą ścieżkę dźwiękową. Mimo niewielkiego wyboru dźwięków i ruchów, zabawa potrafi wciągnąć i wywołać uśmiech na twarzy, choć niestety szybko się nudzi.

Treasure Quest

Znany z pewnego systemu operacyjnego saper, a dokładnie wariacja na jego temat w pirackich klimatach i z Jackiem w roli odkrywcy skarbów. Mimo, że początek jest relatywnie prosty, to poziom trudności rośnie bardzo szybko i gierka może być na dalszych etapach zbyt trudna dla dziecka.

The Pirate Code

Test sprawdzający naszą wiedzę z Pirackich klimatów. Znajomość filmów oraz podstaw terminologii żeglarskiej może bardzo się przydać.

W każdym z powyższych produktów możemy uzyskać swoiste osiągnięcia, czy to za prawidłowe odpowiedzi na określoną liczbę pytań w teście, czy za przejście do którejś tam z kolei planszy, czy też za ustawienie paru ruchów postaci na pasku w studiu tańca. Niektóre osiągnięcia wcale nie jest tak łatwo zdobyć, ale odrobina cierpliwości powinna zaowocować sukcesem. A gdy zdobędziemy wszystkie pięć trofeów, otwiera nam się dostęp do centrum mapy.

I co tam znajdziemy? Mi wyskoczyła możliwość ściągnięcia dema gry „LEGO Pirates of the Caribbean”, czyli najnowszej produkcji ze studia Travelers’ Tales. Oczywiście nie byłaby to zbyt duża atrakcja, gdyby nie fakt, że demo otrzymujemy w wersji ekskluzywnej, a przynajmniej tak można wywnioskować po nazwie archiwum które możemy ściągnąć: „LEGO Pirates PC Demo EXCLUSIVE.zip”. Uwaga, plik waży aż 949 MB, jednak rozmiarem nie odbiega jakoś bardzo od standardowego dema dostępnego bez problemu w sieci. Mam zainstalowaną pełną wersję gry, tak więc nie instalowałem żadnej wersji dema, być może ma ktoś możliwość porównania?

Sama możliwość ściągnięcia dema była dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż, z informacji znalezionych w sieci, można było wywnioskować, że nagrodą za wszystkie trofea jest obrazek w formacie pdf, stylistyką nawiązujący do plakatów które mogliśmy znaleźć w każdym zestawie, a przedstawiający Port Royal.

Dwutorowość, ścieżka druga, czyli o zagrożeniu płynącego z hazardu karcianego.

Zestawy z regularnej serii „Pirates of the Caribbean” dzielą się niejako na dwie linie, te oparte na klasycznej trylogii (numery 418X), oraz przedstawiające wydarzenia z najnowszego, czwartego filmu (numery 419X). Cechą charakterystyczną tej drugiej linii, było ciekawe uzupełnienie zawartości pudełka, a mianowicie w każdym takim zestawie otrzymywaliśmy kartę z jakąś postacią. I tak kolejno mogliśmy znaleźć:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa

4193 The London Escape – Joshamee Gibbs

4194 Whitecap Bay – Syrena

4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard

Każda z kart na odwrocie posiada unikalny numer, który można wprowadzić w odpowiednie pole na podstronie dotyczącej serii:

Należy pamiętać o ekskluzywności kodów, zresztą zgodnie z opisem: „The code is unique and can only be used 3 times.”
Ponownie zwracam uwagę – jeżeli ktoś dysponuje kartami i chce mieć przyjemność samodzielnego odkrycia co która daje – radzę zrezygnować z dalszej lektury!

Czas odkryć karty!

Po wpisaniu kodu z karty z wizerunkiem Jacka Sparrowa pojawia nam się możliwość oglądnięcia króciutkiego filmu w którym jeden z projektantów gry podpowiada nam „jak grać” w grę video. No cóż, pierwszy bonus, dla mnie, był strasznym rozczarowaniem…

Filmik możecie oglądnąć poniżej:

Jeżeli ktoś miał przyjemność słuchania motywu muzycznego przygrywającego nam w tle podczas rozgrywki w wcześniej wymienione gierki, może ściągnąć sobie tę muzyczkę – umożliwia to kod z karty z Hectorem Barbossą.
Plik zwie się „Reward.mp3”, muzyczka trwa zaledwie 40 sekund, a sam plik waży 635 KB.

Jednak prawdziwą niespodzianką było to, co ukazał kod skrywający się pod postacią Joshamee Gibbsa. W ciągu niecałych trzech minut, LEGO Designer Luis Castaneda (może go pamiętacie z pewnego zestawu z serii Pharaoh’s Quest?) opowiada o całkowicie nowym zestawie z serii!
Może i nowym, ale nie jest to zestaw pudełkowy, a jedynie ciekawostka o której już na początku tego opisu wspomniałem, czyli model, który możemy złożyć wykorzystując elementy z dwóch regularnych zestawów.

Następna postać, Syrena, odsłania kolejny filmik nawiązujący do „nowego” zestawu, tym razem jest to instrukcja budowy. Filmik prezentuje postęp składania w programie LEGO Digital Designer, a jego jakość jest niestety dość marna.

Z wielką nadzieją wpisałem więc kod z postaci Blackbearda, spodziewając się instrukcji do tegoż modelu. Jakimż zaskoczeniem był… plakat? Co jest grane, gdzie ta instrukcja?

Podsumowanie kart, czyli zestaw / postać / bonus:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow – porada do Pirates of the Caribbean Video Game (film)
4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa – muzyczka (plik mp3)
4193 The London Escape – Joshamee Gibbs – Port Royal: LEGO Designer Luis Castaneda (film)
4194 Whitecap Bay – Syrena – Port Royal: instrukcja z LDD (film)
4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard – plakat (pdf)

Port Royal, wycieczka pierwsza, czyli o samej budowli słów kilka.

Port Royal jest charakterystycznym miejscem które w pełnej krasie mogliśmy oglądać w pierwszym filmie z serii: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly) z 2003 roku. To tu poznajemy głównych bohaterów klasycznej trylogii: Jacka Sparrowa, Willa Turnera oraz Elizabeth Swann.

Klockowy model składamy z elementów zapożyczonych z dwóch zestawów wchodzących w ramy regularnej serii:

4193 The London Escape

4194 Whitecap Bay

A miłym uzupełnieniem jest plakat przedstawiający konstrukcję w pełnej okazałości:

Od razu zaznaczam, z pewnych powodów, o których pozwolę sobie nakreślić parę słów pod koniec, moja konstrukcja nie jest „idealnym” odwzorowaniem zamysłu projektanta, choć różni się głównie tylko szczegółami.

Dwa zestawy dostarczają nam całkiem spore zaplecze figurek:

Część z nich, jak choćby żołnierze, idealnie pasują do modelu, natomiast takie ludziki jak syrenki czy zombie są zbędne w niniejszej konstrukcji.
Oczywiście nie obędziemy się bez głównych bohaterów, o ile Jack Sparrow jest na stanie, to jednak zabrakło Willa, Elizabeth czy też Jamesa Norringtona. Na szczęście, posiłkując się innymi zestawami z serii, możemy naprawić to niedopatrzenie.

Will pasuje idealnie, Norrington występuje w serii, jednak jego ubiór budzi sporo zastrzeżeń. Mała zamiana torsów z Barbossą i Komandor jak żywy. Należałoby mu dać też odpowiednie nakrycie głowy, ale ta figurka tak mi się podoba w tych włoskach, że najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałem.

Jedyna figurka Elizabeth Swann w serii występuje w czerwonej sukni, jak pamiętamy z filmu, suknia była prezentem od samego Barbossy, tak więc absolutnie nie pasuje do wydarzeń w Port Royal. Jednak i tutaj, można zrobić małe szachrajstwo, a najlepszym do tego narzędziem będzie postać pewnej domniemanej córki Gubernatora z serii Pirates II.

Przy okazji, zwróćcie uwagę na plakat promujący zestaw, jest na nim Elizabeth, której w ogóle tam nie powinno być! Plakat zawiera jeszcze parę niekonsekwencji, polecam poszukać we własnym zakresie, jest to specyficzna zabawa w „znajdź różnice”. ;)

Rozpocznijmy budowę, jako że to port, na pierwszy ogień niech idą dwie łódki:

Wóz zaprzęgnięty w jednego konia to prosta i przyjemna konstrukcja:

I idealnie tu nada się woźnica, choć należy pozbawić go płaszcza:

Miłym uzupełnieniem całej konstrukcji jest mała, skalna wysepka.

Może to niekonsekwencja, ale do wysepki idealnie przypasowały mi syrenki.

Kolejnym elementem będzie łódź Jacka, a raczej to co z niej zostało gdy zawitał do portu.

Resztki łodzi wyglądają dość ubogo, jednak z figurką Jacka prezentuje się to naprawdę fajnie!

Z mniejszych „uzupełniaczy” potrzebne są jeszcze dwie skrzynie:

i przechodzimy do poważniejszej konstrukcji, czyli dwóch podobnych do siebie kawałków muru. Pod względem konstrukcyjnym buduje się to dość dziwnie, ewidentnie widać, że nie jest to zestaw pudełkowy. Rozumiem ograniczenie w elementach, wszak musimy zmieścić się tylko w dwóch zestawach, jednak do tych murków mam bardzo mieszane uczucia.

Ostatnią składową fortu jest niejako główna brama, zakończona dzwonnicą, którą doskonale widać na samym filmie. Odwzorowanie jest niestety bardzo umowne, z naciskiem na „bardzo”. Konstrukcja prezentuje się ciekawiej niż kawałki muru, choć i tak w zupełności nie potrafi wywołać choć krzty zachwytu. No i niewybaczalnym błędem, jest niewystarczająca ilość miejsca koło samego dzwonu – niestety nie da się tam postawić figurek Elizabeth i Norringtona!

Wszystkie trzy moduły możemy ze sobą połączyć w jedną całość.

I małe uzupełnienie o figurki:

Nadszedł czas na zbudowanie najbardziej charakterystycznych dla portu elementów:

Całość prezentuje się całkiem fajnie, choć konstrukcja jest strasznie niestabilna i co chwila coś potrafi odpaść. Na szczęście, część newralgicznych miejsc łatwo można wzmocnić dodatkowymi klockami.

I rzut okiem na całość w pełnej okazałości.

Po budowie zostało całkiem sporo elementów, natomiast co ciekawe, podczas samego wznoszenia poszczególnych modułów, niektórych elementów zaczęło mi brakować…

Port Royal, wycieczka druga, czyli ile potu i łez wzniesienie konstrukcji może kosztować.

Właśnie, pytanie zasadnicze brzmi: jak to zbudować? Oczywiście można wzorować się na filmiku przedstawiającym niejako kolejne kroki budowy, jednak jest to straszna katorga. Filmik jest marnej jakości, do tego poszczególne kroki są momentami przedstawione w beznadziejny sposób.
Na szczęście są dwie alternatywy, obydwie dostępne dzięki fanom.
Pierwsza to plik lxf który można otworzyć w LEGO Digital Designerze i samemu sobie wygenerować instrukcję, nie będzie to ideał, ale każdy krok budowy można dowolnie obracać, przybliżać no i jakość jest nieporównywalnie lepsza niż to co prezentuje oryginalny filmik. Plik znajdziecie w tej galleri, bezpośredni link do niego: port_royal_fixed.lxf.
Druga alternatywa to instrukcja, wykonana przez Boomchila, i za to należy mu się wielkie brawa, gdyż włożył w to naprawdę sporo pracy, tym bardziej że zadbał o takie szczegóły jak odpowiednie tło! Niestety nie ustrzegł się pomniejszych błędów, jednak ta instrukcja jest obecnie najlepszym rozwiązaniem. Bezpośredni link do ściągnięcia: LEGO Port Royal Instructions (na serwerze mediafire).

Szkoda, że obydwa rozwiązania pojawiły się parę dni później niż wzniosłem własną wersję, z tego też powodu mogą być pewne różnice, gdyż niektórych rozwiązań konstrukcyjnych po prostu się domyślałem…

Port Royal czas opuścić, czyli (nie)czułe pożegnanie.

Sam pomysł na wypuszczenie niejako dodatkowego modelu jest bardzo dobry. Rewelacją jest też otoczka, czyli zabawa z kodami na kartach. Niestety, są to jedyne plusy, cała reszta zawiodła i to na całej linii.
Kody dają dostęp do fajnych materiałów, jednak część z nich jest po prostu mało atrakcyjna, do tego tylko dwa kody umożliwiają zapoznanie się z konstrukcją. Owszem, prezentacja LEGO Designera jest bardzo fajna, jednak instrukcja w formie filmiku i to marnej jakości jest jakimś żartem. Tym bardziej, że TLG póki co nie udostępniło oficjalnej instrukcji budowy! A więc model można potraktować tylko i wyłącznie jako pewnego rodzaju natchnienie, bo uwierzcie mi, budowanie na podstawie tego wideo jest najzwyklejszą katorgą.
Ktoś miał świetny pomysł na całą otoczkę, ale padło wykonanie, pokuszę się o stwierdzenie, że TLG odwaliło po prostu totalną fuszerkę i to taką, po której pozostaje poważny niesmak.
A konstrukcja? Do modeli oficjalnych jest niestety bardzo daleko, by nie powiedzieć, że jest najzwyklej w świecie nieudana. Owszem, należy brać tu pod uwagę, że projektant miał ograniczony zasób elementów. Jak mam być szczery, nie spodziewałem się w sumie nic więcej, patrząc na, wspomniane na wstępie, dodatkowe plany budowy modeli z Castle Fantasy Era i Indiany Jonesa.

Martwi mnie jeszcze jedno. „Wydanie” w takiej formie Port Royal troszeczkę chyba zmniejsza szanse na wypuszczenie portu jako pełnoprawnego i dopracowanego modelu…

Obym się mylił.

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

Jako największy zestaw z najnowszej, licencyjnej, serii Piratów, otrzymujemy okręt utrzymany we wdzięcznej, ciemnej kolorystyce ubarwiony jasnymi „upiornymi” wstawkami. Statek budzi sporo kontrowersji, i z wielką przyjemnością dorzucę do tego wszystkiego swoje, przysłowiowe, trzy grosze, tym bardziej, że okręt wyszedł spod ręki naszego Adama.
Jako że jest to ostatni recenzowany przeze mnie zestaw z regularnej serii, pozwolę sobie też na końcu na małe, skrótowe podsumowanie całej serii.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 1094
Figurki: 7: Blackbeard, Jack Sparrow, Angelica, Quartermaster, Chef (Cook), Pirate x2 + szkielety
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37 x 8.5 cm
Cena: 119.99 USD, 102.99 GBP, 129.99 EUR (Germany), 549.99 PLN, Allegro: 420-570 PLN

BrickLink, Brickset

__________________________________________________________________________________
1) Pudełko

Pudełko, jak przystało na największy zestaw, jest sporych rozmiarów, wykonane z porządnego, sztywnego kartonu. Przód pudełka jest utrzymany w stylu jednorodnym dla wszystkich zestawów wchodzących w skład serii. Wyróżnikiem dla serii jest ciemnoniebieski pasek, wzorem nawiązujący do spienionych fal, na jego tle umieszczono elementy jednoznacznie determinujące nawiązanie zestawów do filmów na których się opierają. Oprócz loga „LEGO” otrzymujemy nazwę serii, zgodną oczywiście z sagą filmową, oraz głowę postaci która rozsławiła samą sagę, czyli kapitana Jacka Sparrowa w którego genialnie wcielił się Johnny Depp – zresztą to właśnie jego „facjata” zdobi samo pudełko. Warto nadmienić, że podobny motyw z głową wykorzystano w innych licencjonowanych seriach, choćby Prince of Persia (Dastan) czy Indiana Jones (Junior ;) ).

Już we wcześniejszych recenzjach zwracałem uwagę na ciekawą zależność tytułowania zestawów. Wszystkie posiadają nazwę „Pirates of the Caribbean” jednak tylko zestawy oparte na najnowszej, czwartej części, dodatkowo posiadają podtytuł „On Stranger Tides”. Zestawy oparte na wcześniejszych filmach pozbawiono w zupełności tego swoistego uzupełnienia. Ciekawe zresztą, czym taka decyzja została podyktowana? Rozdzielenie uwidocznione jest też w samej numeracji, zestawy oparte na klasycznej trylogii posiadają numery z puli 418X, natomiast te oparte na najnowszym filmie: 419X.

Bez wątpienia jednym z atutów serii są rewelacyjne figurki, co całkiem słusznie podkreślono na samym pudełku. W dolnym, lewym rogu znajdziemy „dymek”, jak to przyjąłem nazywać, z wyszczególnieniem ludzików wraz z podpisami, czyli swoistym „kto jest kim”.

Każdy zestaw uzupełniony jest o dodatkowy „bajer” w postaci plakatu, o czym także informuje „dymek” na pudełku, jednak to pole z napisem „Poster inside” mogłoby być jednak troszeczkę mniejsze, bardziej subtelne.

Nie zabrakło także podstawowych informacji, czyli numeru i nazwy zestawu, przedziału wiekowego oraz malutkiej informacji „The ship does not float” występującej oczywiście tylko w przypadku niniejszego zestawu.

Wśród takiego natłoku informacji, nieco niesłusznie spycham zdjęcie samego zestawu zdobiące pudełko na koniec, a należy podkreślić, że jest to małe arcydzieło. Zdjęcie odpowiednio podretuszowano i wkomponowano w adekwatne tło, w tym przypadku spienionych fal. Dodatkowo widać na nim „życie”, coś dymi, strzela, postacie ukazano w ruchu. Nie obraziłbym się, gdyby to ten obrazek zawitał na plakat, jak najbardziej wart jest powieszenia na ścianie. Zresztą uwaga ta tyczy się wszystkich zestawów w serii, pod względem kolorystyki, kompozycji i ogólnego układu graficy stanęli na wysokości zadania, każde pudełko przyciąga i cieszy oczy.

W tak znacznym stopniu komplementując przód pudełka, kto mógł przypuszczać, że tył pudełka wzbudzi kolejne „ochy” i „achy”? Po, utrzymanej w ciemnej kolorystyce przedniej ściance, tylna to nagły przeskok na jasną kolorystykę, głównie za pośrednictwem stylizowanego tła. Tło takie doskonale uwypukla kształt ukazanego modelu, dodatkowo jego funkcjonalność, bawialność i skupienie się na szczegółach ukazano w wielu dymkach. Jasne tło tylniej ścianki i wspomniane dymki to także cecha charakterystyczna dla całej serii.

Jedną z bocznych ścianek zdobi wyszczególnienie figurek w skali 1:1, każda z postaci posiada podpis. Pozostałe boczne ścianki to nagromadzenie najróżniejszych informacji w tym reklama najnowszej gry powiązanej bezpośrednio z serią.

To ostatni zestaw z serii, dlatego pozwoliłem sobie na nieco obszerniejszy opis, jednak konkluzja jest bardzo prosta: szata graficzna pudełek jest niezwykle dopracowana, ładna i przyjemna w odbiorze. Czyli sprawdza się idealnie jako otoczka dla produktu komercyjnego. Projektanci / graficy zadłużyli na premię. ;)

__________________________________________________________________________________
2) Elementy

Duże pudełko więc zrozumiałe, że elementów otrzymujemy całkiem sporo, znajdziemy tu ponad tysiąc klocków! Część została spakowana w siedem ponumerowanych woreczków,

natomiast maszty i takielunek spakowano do osobnego, już pozbawionego numerka, woreczka. Składowe kadłuba wrzucono luzem do pudełka.

Żagle zostały zabezpieczone w kartonowym opakowaniu, a w kolejnym woreczku znajdziemy dwie instrukcje, plakat, naklejki oraz kartę.

Nad sposobem pakowania instrukcji już się rozwodziłem, genialny patent z osobnym woreczkiem dodatkowo usztywnionym kawałkiem kartonika – nic nie ma prawa się odkleić czy pomiąć. Co ciekawe, zabezpieczenie takie występuje w każdym zestawie z serii, nawet najmniejszym. Niestety, metoda ta jest jednak jakimś swoistym wyjątkiem dla tej serii, z tego co można wywnioskować po recenzjach najnowszych zestawów z ofert TLG, podobne zabezpieczenie występuje tylko i wyłącznie w największych zestawach.

Plakat jest dwustronny, jedną z jego stron zdobi gustowna graficzka przedstawiająca zestaw w całej krasie, dodatkowo w tle widzimy inny zestaw z serii, a mianowicie 4194 Whitecap Bay.

Druga strona plakatu to rysunek mapy, występujący na prawie wszystkich plakatach, tylko najmniejszy, z zestawu 4191 Captain’s Cabin, zamiast mapy ma reklamę gry wideo. No właśnie, gra wideo, na mapie można zauważyć Jacka któremu towarzyszy dziwny układ liter: „vdjspw”. Jest to kod do wspomnianej gry, dzięki któremu odblokujemy w niej właśnie postać Jacka Sparrowa.

Jako naklejki otrzymujemy „makabryczne” ornamenty oraz dwanaście takich samych wizerunków czaszki. Do naklejek zaraz wrócimy, gdyż wyjątkowo, zdecydowałem się je w tym zestawie wykorzystać zgodnie z ich przeznaczeniem.
Poniżej skan w 300 dpi:

Żaden statek nie może obyć się bez ożaglowania, a niniejszy zestaw dostarcza nam całkiem sporą liczbę materiałowych „elementów”. Warto nadmienić, że bardzo ładnych, utrzymanych w czarnej i ciemnoczerwonej kolorystyce, idealnie pasujących przez to do okrętu.

Dla zainteresowanych, poszczególne skany (w 150dpi):

A skoro jesteśmy już przy sprawach dotyczących okrętu, oczywiście nie mogło zabraknąć trupiej flagi:

I skan (300dpi):

Z części dotyczących samego okrętu warto zwrócić uwagę na elementy kadłuba. O ile elementy „końcowe” są już znane z dwóch poprzednich okrętów: 10210 Imperial Flagship i 6243 Brickbeard’s Bounty, to śródokręcie jest niejako nowym, zmodyfikowanym elementem i w tym zestawie ma swoją premierę.

Do wymienienia pozostały jeszcze maszty, wanty oraz nowa, specyficzna „drabinka” z przyokrągloną jedną krawędzią, element obecnie występuje tylko w dwóch zestawach, obydwa mają swoje premiery w tym roku.

Ale to nie koniec składowych okrętu, jego wygląd został upiększony przez sporą liczbę najróżniejszych części szkieletów oraz kości.

Do umocowania kości w większości przypadków służą białe Tile, Modified 1 x 1 with Clip których w zestawie znajdziemy aż 30!

A czym byłyby szkielety bez główek (17 sztuk!)?

Specyficzne elementy ludzików zostały dodatkowo zabezpieczone w osobnych woreczkach. W woreczku z nakryciem głowy Angelicy znalazło się też miejsce na małą figurkę.

Figurka znana już jest z serii Minifigures, w której to mogliśmy ją spotkać w kolorze złotym, srebrnym oraz brązowym. Jednak w tym zestawie otrzymujemy ją w kolorze ciemnopiaskowym dodatkowo przyozdobioną kunsztownym malowaniem. Wygląda to świetnie, Jack musi się mieć na baczności posiadając taką laleczkę VooDoo.

Wyposażenie dodatkowe, czyli zawsze miłe najróżniejsze akcesoria które możemy wepchnąć ludkom w plastikowe rączki. Na poniższym zdjęciu przekrój przez uzbrojenie (o ile młotki można też podciągnąć pod tę kategorię), w tym przepiękny kordelas Blackbearda zwany „Miecz Trytona”, dostępny niestety pojedynczo tylko w dwóch zestawach.

W zestawie znajdziemy też takie elementy jak wiaderko, butelki, kotwica czy mapa, ale o nich pozwolę sobie już wspomnieć przy okazji opisywania samych składowych modelu. Natomiast warto napomknąć, biorąc pod uwagę nowe elementy, że w tym zestawie nie znajdziemy ani jednego pasa na szablę, co jest tym dziwniejsze, że jest to jedyny zestaw z regularnej serii w którym ten element nie występuje.

__________________________________________________________________________________
3) Instrukcja

Jako instrukcję otrzymujemy dwie książeczki w formacie zbliżonym do A4, pierwsza liczy 84 strony i przedstawia plany budowy z wykorzystaniem elementów z woreczków 1-5, druga książeczka składa się z 80 stron.

Pod względem oprawy graficznej instrukcje są bardzo czytelne, tak jak w pozostałych książeczkach z serii, tło jest jasne, z delikatnym wzorkiem. Na co drugiej stronie miłym urozmaiceniem jest stylizowany motyw „Aqua de Vida”.

Zawartość także nie zaskakuje, ot standardowe ostrzeżenia przed już słynnym dywanem, plany budowy rozpoczęte poskładaniem ludzików,

nie zabrakło indeksu elementów,

natomiast w niniejszym zestawie nie ma indeksu wszystkich plakatów ani też jakiegoś przedstawienia wszystkich zestawów. Dziwne tym bardziej, że to największy zestaw z serii a na takie bzdury jak reklamy oczywiście miejsce się znalazło. Dobrze, rozumiem reklamę gry, tym bardziej że jest przyjemna graficznie, natomiast reklamy z Clubem i wrednym dzieciakiem (mój ulubieniec…) mogliby sobie darować.

Podczas budowy nie miałem większych problemów z rozróżnieniem czarnego od ciemnoszarego, jednak kolory te powinny być bardziej rozróżnialne, wypadałoby czarny nieco bardziej przyciemnić.

__________________________________________________________________________________
4) Ludziki

Przepiękne! Tak, zgadza się, powtarzam się, ale bezsprzecznie po prostu tak jest i należy to wyraźnie podkreślić: seria Pirates of the Caribbean otrzymała dopracowane, wysmakowane, bogate w ciekawe i ładne nadruki ludziki. Całości dopełniają genialne nakrycia głowy, włoski czy brody.
W niniejszym zestawie znajdziemy siedem takich rewelacyjnych figurek.

Blackbeard, Angelica, Jack Sparrow

Wielka trójka, i używając słówka „wielka” nie ma ani krzty przesady. Jack jest postacią już znaną, w różnych wcieleniach obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii. Blackbeard obecny jest tylko w dwóch zestawach, niniejszym oraz 4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida). Angelica w pełnej krasie staje przed nami po raz pierwszy (i niestety jedyny póki co) i jej debiut należy uznać za niezwykle udany. Wszystkie trzy figurki są dość charakterystyczne dla serii, co może utrudnić ich wykorzystanie we własnych konstrukcjach, ale za to otrzymujemy bardzo ładne nadruki buziek, rewelacyjne torsy i nóżki oraz przecudne nakrycia głowy. Angelica i Jack posiadają na stałe połączone włoski z kapeluszami, piórko zdobiące gustowny kapelusik naszej damy na szczęście jest już osobnym elementem. Samo piórko jest dość dobrze znane, swoją premierę miało w 1984 roku. Występowało w paru kolorach, w tym czarnym w którym to kolorze uznane jest za rzadki i trudny do zdobycia element, co przekłada się na jego cenę. Obawiam się, że obecnie legenda czarnego piórka zostanie pobita przez ciemnopiaskowe którym dysponuje tylko Angelica.

2x Zombie Pirate, Quartermaster, Chef (Cook)

Pozostałe ludziki to załoga okrętu, i cóż, nie sposób odmówić im swoistego uroku. Piraci Zombi mieli już okazję pojawić się w innych zestawach z serii, dla kwatermistrza oraz kucharza to premierowe wystąpienie. Mimo że to kwatermistrz swoją aparycją przyciąga spojrzenie, to warto dokładniej przyjrzeć się kucharzowi. Ubrany jest w schludną kamizelkę i nieco rozchełstaną koszulę, na nóżkach pojawił się całkiem oryginalny nadruk ze sztućcami, natomiast na głowie nosi trójkątny kapelusz, doskonale znany choćby ze starszych pirackich serii, jednak po raz pierwszy pojawiający się w kolorze piaskowym! Jako ciekawostkę związaną z tą figurką, warto nadmienić, że na pudełku podpisany jest jako „Chef”, natomiast na stronie TLG w opisie widnieje jako „Cook”.

Szkielety

Warto też wspomnieć o przedstawicielach życia pozagrobowego, mimo że figurki te niejako nie są oficjalne traktowane jako ludziki. I nie ma się co dziwić, służą głównie jako upiększacze okrętu. Dwa pełne ludziki przyozdabiają kabinę kapitana, natomiast specyficzny szkielet z półprzezroczystym, pomarańczowym torsem znalazł zaszczytne miejsce na dziobie okrętu.

__________________________________________________________________________________
5) Zestaw – budowa

Przejdźmy wreszcie do samego okrętu. Budowę rozpoczynamy od akcesoriów, takich jak choćby beczka z dwoma butelkami czy wiaderko.

Wiaderko oraz butelki to nowe elementy i o ile butelki występują obecnie tylko w zestawach z serii pirackiej, to wiaderka można też spotkać w Kingdoms. Wracając do butelek, warto zauważyć małą różnicę w ich wyobrażeniu jaką prezentuje sama instrukcja, na poniższym zdjęciu skan na którym widać wyraźnie, że butelki nie służą jako nośnik dla mocnych trunków, a jedynie jako (o ile dobrze to odczytuję) karnisz na świeczki!

Na wyposażeniu kabiny znajdzie się ława z dziwnymi płynami, figurką VooDoo oraz mapą. Niestety, mapa nie jest nowym elementem, a jedynie wykorzystano znany już wzór z serii Indiana Jones oraz Pirates II.

Jaki okręt mógłby obyć się bez dział? Jak widać mógłby, gdyż z historycznego punktu widzenia, to co otrzymujemy w zestawie to niestety sroga pomyłka. A dokładnie chodzi mi o fakt pozbawienia dział lawet z kołami. W momencie wystrzału, pod wpływem odrzutu, działo na lawecie cofało się, co od razu umożliwiało załodze jego wyczyszczenie i ponowne załadowanie od przodu, czyli od strony lufy. No cóż, rozumiem że brak kół wymogły względy konstrukcyjne, i oczywiście trudno wymagać od zestawu klocków LEGO poprawności historycznej, jednak brak kół w armatach to dla mnie jednak ogromna bzdura, i pozostawia swoisty niesmak.
Jednak, paradoksalnie, LEGOwe armaty naprawdę strzelają i to na całkiem przyzwoitą odległość, do tego bardzo ładnie wygląda ich kolor: Pearl Dark Gray znany już choćby z dział w Pirates II, idealnie pasujący do tego elementu, imitując nieco odlew żeliwny.

Zanim przejdziemy do samego kadłuba, mały rzut oka na zabudowę dziobu oraz płetwę sterową.

Kadłub w całej okazałości. To dopiero parę kroków budowy, jednak już widać zabudowę pod maszty oraz ambrazury (otwory strzelnicze). Od razu warto zauważyć, że mamy sześć ambrazur na każdą burtę, tymczasem okręt posiada tylko trzy działa. Nie jest to błąd, gdyż często stosowano patent z nadmiarowymi otworami strzelniczymi, głównie w celu przestraszenia potencjalnego przeciwnika, wywołania w nim przekonania, że okręt ma większą liczbę dział na pokładzie.

Przyjrzyjcie się poszczególnym dużym sekcjom kadłuba, wyraźnie widać różnicę w odcieniach koloru!

Czas wykańczać powoli pokład. Dodajmy więc kabestan z kotwicą. I tu znowu wyjdę na malkontenta, ale kabestan jest zbyt „luźny”, co powoduje, że łańcuch sam się rozwija a kotwica lata jak chce.

Poniżej porównanie starej kotwicy (Boat Anchor – Single Top Hole) oraz nowej (Boat Anchor – Two Top Holes). Główną różnicą jest brak poprzecznej belki w nowej wersji, zamiast tego pojawił się otwór w którego można wsadzić Bara. Efekt finalny, moim zdaniem, jest gorszy niż w starszej wersji, choć taka zmiana tego elementu zapewne daje więcej możliwości konstrukcyjnych.

Przy okazji porównania starej i nowej kotwicy zwrócę jeszcze uwagę na koło sterowe. Różni się od swojego protoplasty dosłownie szczegółem, a mianowicie wystający pin jest nacięty. Ułatwia to bardzo składanie a przede wszystkim rozkładanie konstrukcji. Ciekawe, że BL podaje jakoby była to premiera koła sterowego z nacięciem, co nie jest prawdą, gdyż wersja z nacięciem występowała już w serii Pirates II.

Kolejnym elementem są pokrywy ambrazur i niestety spędzimy przy ich montowaniu dłuższą chwilę, gdyż na każdą należy nakleić naklejkę z motywem czaszki. Ciekawi mnie, dlaczego dokładnie taki sam rodzaj klocka z zestawu 4193 The London Escape otrzymał nadruk, mimo że występował w tymże zestawie tylko raz, a tu otrzymujemy aż dwanaście takowych elementów i poskąpiono nam nadruku. Jak już wspomniałem, zgodnie z obietnicą złożoną Adamowi, zdecydowałem się na naklejenie naklejek. ;)

Nasz pokład rośnie w siłę, i nabiera coraz bardziej wyrazistego stylu.

Czas na rufową kabinę kapitana. Rozmiarowo dość małą, jednak bez problemu mieści się tu ława z mapą i laleczką VooDoo.

Stylu kabinie nadadzą okienka przyozdobione naprawdę gustownymi naklejkami.

Jeszcze mały dodatek wykorzystujący czaszki szkieletów, który wraz z kabiną będzie przymocowany do pokładu.

I powoli wykańczamy kajutę. I tu musze przyznać: sama kajuta prezentuje się rewelacyjnie, jest po prostu przepiękną konstrukcją, gustownie ozdobioną kośćmi, ciałami nieboszczyków oraz krwistoczerwonymi skrawkami materiału. Okienka z naklejkami tylko dodatkowo potęgują zachwyty.

Na malutkim achterdeku znalazło się miejsce jedynie na koło sterowe.

Jeszcze tylko potężna latarnia, oczywiście utrzymana w makabrycznym stylu,

rzut okiem na pozostałości (aż trzy duże kości!),

i przejdźmy do okrętu w całej okazałości!

__________________________________________________________________________________
6) Zestaw – okręt w całej okazałości

Trójmasztowiec w przepięknej kolorystyce i o oryginalnej stylistyce. Całość zapiera dech w piersiach, o ile marudziłem na pewne szczegóły, to jednak kompletnej konstrukcji, modelowi, absolutnie nie można odmówić uroku i pewnej monumentalności. Budowa przebiegła bardzo przyjemnie, ciekawie skonstruowano maszty: są w oryginalny sposób wzmocnione, co znacznie wpływa na ich stabilność, ba! za środkowy maszt można bez problemu podnieść cały okręt! Kabinę kapitana bez problemu można odczepić, jednak sposób jej mocowania jest na tyle przemyślany, że sama z siebie nie ma prawa odpaść. Jedynie trochę za delikatny wydaje mi się pasek z czaszkami, jednak podczas maltretowania okrętu nic złego się z nim nie stało.

Doskonale dobrano paletę barw, ciemna konstrukcja przełamana jest białymi kościanymi wstawkami a całość idealnie uzupełniają krwistoczerwone żagle. Jedyne co nieco kłuje w oczy, ale to możliwe że to znów odzywa się mój tryb czepialstwa, to nieco za ubogi pokład, przydałoby się na nim trochę więcej pierdółek niż tylko jedna skrzynia z amunicją, beczka z butelkami czy wiaderko.

__________________________________________________________________________________
7) Zestaw – kabina

W recenzji 4191 Captain’s Cabin padały głosy o wykorzystanie właśnie tego małego zestawu jako uzupełnienia okrętu. Nawet sam Adam zdradził co nieco na temat wstępnych planów, które niestety nie weszły do realizacji.

Kabinę kapitana można spokojnie odczepić od okrętu.

Zestaw 4191 Captain’s Cabin składa się z trzech modułów: stołu z mapą i kielichem, globusa na podstawie oraz regału z butelkami.

Po przemodelowaniu nieco podstawy regału, idealnie wchodzi do kabiny i to pozostawiając w niej istniejącą już ławę z mapą i laleczką VooDoo! Owszem, w kabinie robi się już cokolwiek ciasno, ale całość nawet całkiem sensownie się komponuje. Warto zwrócić uwagę, że szerokość kabiny to zaledwie sześć kropek, tymczasem regał ma również taką szerokość, jednak dodatkowo jest poszerzony poprzez wiszące kości. Gdyby je zdemontować i wyrzucić z kabiny ławę, regał wszedłby obrócony o 90 stopni!

W takim układzie jak na powyższym zdjęciu, nie ma co marzyć o wstawieniu jeszcze stolika i globusa, jednak sam stolik można umieścić na w miarę pustym pokładzie, natomiast globus da się przyczepić bez najmniejszego problemu na achterdeku, zaraz za kołem sterowym.

Moje próby połączenia są dość nieudolne, gdyby troszeczkę bardziej przykombinować i pobawić się z większą modyfikacją, można by uzyskać całkiem ciekawą hybrydę. Choć, niestety nie ma siły, by wszystkie elementy zmieścić na dość małej powierzchni kabiny.

__________________________________________________________________________________
8) Zestaw – załoga

Czyli statek uzupełniony o rewelacyjne figurki, układ zupełnie dowolny i zapewne zupełnie oderwany od tematyki filmu.

__________________________________________________________________________________
9) Słowem podsumowania

Okręt wzbudza jak najbardziej pozytywne wrażenia, oraz ogólnie bardzo się podoba, co przetestowałem na znajomych – każdy odwiedzający z podziwem oglądał co da się zrobić z klocków, śmieszyły mnie zapytania w stylu „to naprawdę LEGO?”.

Wygląd to główny atut, jednak jednocześnie konstrukcyjnie jest bardzo dopracowany a sama budowa to prawdziwa przyjemność. Cieszy też mnóstwo szczegółów oraz sam sposób wykończenia go elementami „makabrycznymi”, choć akurat to niekoniecznie każdemu musi przypaść do gustu. Ja lubię LEGOwe kościotrupy, więc ich wykorzystanie idealnie trafiło w mój gust. Także kolorystycznie jest bez zarzutu, ogólna ciemna kolorystyka idealnie przełamana jest białymi wstawkami, a wszystko perfekcyjnie dopełniają krwistoczerwone żagle.

Niestety parę elementów nie zostało dopracowanych, za główne minusy należy potraktować źle rozwiązany kabestan oraz armaty. Nie dość że dostajemy tylko trzy armaty, to dodatkowo pozbawione są lawet na kołach co niestety razi w oczy, choć z drugiej strony, absolutnie nie przeszkadza w zabawie. Za mniejsze minusy można potraktować pasek z czaszkami, mógłby być jakoś lepiej przymocowany. O ile naklejki na oknach kabiny nie przeszkadzały mi, to jednak dwanaście czaszek na pokrywach ambrazur nieco mnie drażniło. Osobną wpadką są różnice w kolorystyce kadłuba, nie przeszkadzają jakoś strasznie, jednak coś takiego nie powinno mieć miejsca.

Minusy na szczęście są marginalne, szczególnie jak patrzy się na okręt jako całość i w sumie, poza może denerwującym kabestanem, w zupełności nie przeszkadzają w zabawie a już na pewno nie wpływają ujemnie na jego odbiór wizualny.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, jak najbardziej model należy polecić, tym bardziej, że należy pamiętać o rewelacyjnym uzupełnieniu w postaci prześlicznych figurek.

__________________________________________________________________________________
10) Pirates of the Caribbean

Jako że to recenzja ostatniego zestawu z regularnej serii, pozwolę sobie na małe podsumowanie.
Seria „Pirates of the Caribbean” opiera się na sadze filmowej pod tym samym tytułem. W latach 2003-2007 mogliśmy śledzić przygody Kapitana Jacka Sparrowa w serii trzech filmów, tworzących niejako jedną, spójną fabularnie całość. Obecnie premierę ma kolejna, czwarta już część, wg pogłosek, mająca być początkiem kolejnej trylogii.

Osiem zestawów LEGO z regularnej serii oczywiście wg zasad licencyjnych opiera się na swoim filmowym pierwowzorze.

2003 rok: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly)

2006 rok: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest (Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka)

2007 rok: Pirates of the Caribbean: At World’s End (Piraci z Karaibów: Na krańcu świata)

brak zestawów.

2011 rok: Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides (Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach)

Jak widać, jedynie trzy zestawy oparto na klasycznej trylogii, cała reszta, czyli aż pięć zestawów, opiera się na najnowszym filmie. Teoretycznie pojawiły się zapowiedzi zestawu 4184 Black Pearl, jednak, póki co, nic więcej o nim nie słychać.
Prywatnie mam nadzieję, że doczekamy się jeszcze przynajmniej paru zestawów, w tym wymarzonego, pewnie nie tylko przeze mnie, Latającego Holendra (najlepiej jako model UCS)…

Niestety, znając idiotyczną i głupią manierę TLG do utrzymywania danych serii maksymalnie rok-dwa lata (yeee, marketing żondźi!), szczerze się obawiam o przyszłość Pirates of the Caribbean. A byłoby czego żałować, gdyż póki co wydane zestawy naprawdę sprawiają bardzo dobre wrażenie, poza może takimi ewidentnymi wpadkami jak Fountain of Youth, nie ma poszczególnym zestawom zbyt wiele do zarzucenia.

W moich opisach nieco po macoszemu traktowałem sprawę załączonych w wybranych modelach kart z postaciami i kodami. Miałem jednak ku temu pewien powód, teraz podpowiem, że warto zauważyć, iż karty pojawiały się tylko w zestawach opartych na najnowszym filmie, a o tym co dawały kody pozwolę sobie napisać w niedalekiej przyszłości, przy okazji dość specyficznej recenzji.

Patrząc na całą serię, warto wymienić jeszcze trzy zestawy promocyjne, dostępne w polybagach:
30130 Mini Black Pearl
30131 Jack Sparrow’s Boat
30132 Captain Jack Sparrow – VooDoo

Jednocześnie zastanawiające jest, że TLG nie oferuje żadnych produktów dodatkowych w stylu magnesów, breloczków itp. Jedyne co pojawiło się w zapowiedziach, to case dla Nintendo DS/3DS.

Figurki zasługują by dodatkowo o nich wspomnieć. To co TLG stworzyło w ramach tej serii, w temacie ludzików, budzi naprawdę duży podziw. Praktycznie nie ma ani jednego słabego ludzika, każdy pod jakimś względem potrafi zauroczyć.

Captain Jack Sparrow

Główna twarz sagi filmowej obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii.

Otrzymał dwa rodzaje nakrycia głowy: same włoski przepasane chustą oraz włoski z kapeluszem. W zależności jakie nakrycie głowy nosi, jego strój różni się kolorystyką oraz małymi szczegółami.

Jeżeli popatrzymy na postać Jacka pod względem nadruku na główce, to otrzymujemy w sumie trzy wzory, wszystkie są dwustronne.

Blackbeard & Angelica

Postacie z najnowszego filmu to małe perełki, i to pod każdym aspektem: główek, nadruków czy też nakryć głowy.

Hector Barbossa

Barbossa doczekał się trzech różnych wcieleń. Wszystkie figurki zasługują na uwagę, a szczególnie ładnie prezentuje się czarny ubiór z krwistoczerwonymi wstawkami.

Admiral James Norrington, Will Turner, Joshamee Gibbs, Elizabeth Swann Turner

Czyli wesoła gromadka z klasycznej trylogii, każda figurka godna zainteresowania, szczególnie warto zwrócić uwagę na nowe wzory włosków.

Philip Swift, Coachman, Scrum, Cook

Kolejna zgraja przepięknych ludzików, tym razem z rodowodem w najnowszym filmie.

Zombiaki

Brrrr, nie ma co, weseli panowie.

Soldiers, Hadras, Syrena, Mermaid, Cannibals

Mieszanka firmowa wielkich osobowości, choć co w gronie kanibali, syrenek, człowieka-muszli robią żołnierze?

Szkielety

Niestety, szkielety dziwnym trafem służą tylko jako ozdobniki w tej serii i nie są nawet zliczane do ludzików.

Wszyscy razem! Hurra!

Podobnie jak w przypadku zestawów, mam wielką nadzieję, że ta wspaniała gromadka ludzików rozrośnie się, szczególnie chętnie zobaczyłbym Davy Jonesa oraz Kapitana Teague. Nie pogardziłbym też parą Pintel – Ragetti czy Tia Dalmą.

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

Miałem naprawdę duży problem z tym zestawem. Co chciałem zrobić zdjęcia jakiemuś modułowi, zaczynałem się nim po prostu bawić… i tak schodziło, i schodziło…
Zapraszam na recenzję zestawu, który aż kipi bawialnością!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów:
Figurki: 6: Jack Sparrow, Philip, Scrum, Pirate, Syrena, Mermaid
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 47.5 x 37.5 x 6.5
Cena: 79.99 USD, 71.99 GBP, 89.99 EUR (Germany), 399.99 PLN, Allegro: 300-400

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Pudełko standardowo… nie, nie, w ostatniej recenzji srodze nadużyłem tego określenia. Więc bez zbędnego lania wody, powiem tylko, że pudełko jest po prostu świetne i to zarówno pod względem dopracowanej szaty graficznej, jak i sztywnego kartonu. Zestaw opiera się na najnowszym filmie (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides, Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach – 2011) tak więc pod nazwą serii znalazło się miejsce na podtytuł tożsamy z samym filmem. Jedyne co mi troszeczkę przeszkadza, to zbyt duże informacje o plakacie oraz świecącym klocku, mogłyby być nieco bardziej subtelne. Ale w końcu to pudełko, nie ma co psioczyć.

Powiedziałbym że tył pudełka to też standard dla serii, ale nie powiem. Choć tak jest. Natomiast warto zwrócić uwagę na sporo „dymków” przedstawiających funkcjonalność modelu, co jak najbardziej jest w pełni uzasadnione.

Na jednym z boków pudełka znalazło się miejsce na grupowe zdjęcie figurek w obowiązkowej skali 1:1. Jako bonusik – reklama gry.

2) Elementy

Składowe spakowano w sumie osiem woreczków. Sześć ponumerowanych zawiera klocki,

siódmy to mydło i guziki. Parę klocków wrzucono do pudełka luzem.

Ósmy woreczek to genialne usprawnienie TLG, czyli spakowane instrukcje, naklejki, plakat oraz karta, dodatkowo usztywnione tekturką.

Na plakacie obrazek nawiązujący do zestawu aż kipi dynamizmem, a wśród tego rozgardiaszu, w samym centrum, ze stoickim spokojem, wydarzenia obserwuje Kapitan Jack Sparrow.

Wspomniane naklejki na szczęście są dość uniwersalne i nieinwazyjne, służą tylko jako upiększenie budowli i nadanie jej faktury muru oraz drewna. Poniżej skan naklejek w 300dpi:

W wyżej wymienionych woreczkach z elementami, znajdziemy dwie małe paczuszki zawierające siatki,

oraz spakowane osobno części ludzików, a dokładnie włoski z kapeluszem Jacka, oraz ogony syren.

Co ciekawe, w teorii delikatny element za jaki można potraktować świecący klocek, nie został dodatkowo w żaden sposób zabezpieczony.

Sam świecący klocek nie jest żadną nowością, pojawił się już w paru zestawach, w tym dwóch świątecznych (10199 Winter Toy Shopp & 10216 Winter Village Bakery). Posiada wbudowaną baterię (można ją wymienić) a działa, czyli świeci, podczas wciśnięcia i przytrzymania włącznika widocznego na zdjęciu. Niestety, włącznik nie jest dwustanowy, tak więc by klocek dawał światło należy przycisk cały czas trzymać, lub przyblokować jakimś elementem.

Doskonale znaną jeszcze z klasycznych Piratów starą kotwicę: Boat Anchor – Single Top Hole zastąpiono całkiem nowym elementem, póki co, występującym tylko w dwóch zestawach z nowej serii Piratów.

Dodatkowe wyposażenie! Pod tym względem jest to niezaprzeczalny plus większych zestawów, gdyż otrzymujemy naprawdę sporo najróżniejszych akcesoriów, w tym rewelacyjne butelki (mimo, że na poniższym zdjęciu widać tylko jedną, to w zestawie są dwie), kompasy oraz pasy na broń.

Fajnym uzupełnieniem jest spora gromadka ogieńków, muszę przyznać, że mimo sceptycyzmu co do tego elementu, coraz bardziej mi się podoba i wydaje mi się że prezentuje się znacznie ładniej niż stary wzór.

Warto wspomnieć o dużych panelach. Płaski (Panel 1 x 4 x 5 with Window) jest znany już od 2009 roku, swoją premierę zresztą miał przy okazji serii Pirates II, natomiast narożny (Panel 3 x 3 x 6 Corner Wall without Bottom Indentations) pojawił się rok temu. W niniejszym zestawie obydwa elementy po raz pierwszy pojawiają się w kolorze Dark Bluish Gray.

Pozostałe ciekawe elementy:

Boat, 14 x 5 x 2 with Oarlocks (2 sztuki) – po raz pierwszy w kolorze czarnym.

Black Slope 75 2 x 2 x 3 Double Convex – w kolorze czarnym występował w trzech klasycznych zamkach z lat 1986-2002. Powrócił przy okazji Sfinksa z Pharaon Questa, a w latarni dostajemy aż cztery sztuki tego elementu.

Brick, Arch 1 x 3 x 2 (2 sztuki) – ciekawy, choć niezbyt popularny element, w kolorze Dark Bluish Gray to jego premiera.

Brick, Modified 2 x 2 with Grooves and Axle Hole (4 sztuki) – swoisty dziwoląg, dostępny obecnie tylko w trzech zestawach.

Brick, Modified Facet 2 x 2 (20 sztuk) – premiera w Dark Bluish Gray, i to od razu otrzymujemy go aż 20 sztuk!

3) Instrukcja

Jak to w większych zestawach bywa, otrzymujemy dwie książeczki, każda w formacie nieco mniejszym niż A4. Pierwsza liczy 84 strony, druga 40. W pierwszej instrukcji okładka jest wykonana z nieco lepszego, bardziej połyskliwego papieru. Aż dwie strony poświęcono na „obsługę” świecącego klocka. Miłym dodatkiem jest ukazanie na początku instrukcji modułowych konstrukcji, które powstaną z zawartości danego woreczka. Nie zabrakło też ostrzeżeń o dywanie, indeksów plakatów i części oraz reklam, w tym tej z moim ulubieńcem.

4) Ludziki

Niniejszy zestaw dostarcza nam aż sześć urokliwych figurek.

Kapitan Jack Sparrow

Obowiązkowa figurka w każdym zestawie Piratów z Karaibów z regularnej serii. Główka z obustronnym nadrukiem, włoski na stałe połączone z trójkątnym kapeluszem, przepiękny nadruk na torsie i nóżkach.

Philip Swift

Nowa postać, niejako zamiennik dla Willa ze starej trylogii. To co łączy te postacie to rewelacyjne włoski, dokładnie identyczne nosił Turner w zestawach 4182 The Cannibal Escape i 4183 The Mill. Na plus Philipa należy zaliczyć bardzo ładny, schludny ubiór, natomiast sama główka, dwustronna, nie wzbudza jakichś większych uczuć, choć warto podkreślić jej sporą uniwersalność.

Scrum & Pirat

Kolejne dwie postacie mogą pochwalić się już większą charakterystycznością, i dość… zakazanymi facjatami. Kubraczek Scruma tworzy jedną całość, tzn. nadruk na torsie i nóżkach idealnie się łączy, z powodu nakrycia głowy buźka niestety posiada tylko jednostronny nadruk.
Pirat Zombi staje się niejako gwiazdą serii, figurka ta występuje obecnie już w aż trzech zestawach. Warto zwrócić uwagę na tył główki który zdobi delikatny nadruk.

Syreny

Za największe gwiazdy tego zestawu bezsprzecznie jednak można uznać syreny. Ciekawostką jest nazewnictwo, wg opisu na pudełku oraz materiałów oficjalnych, jasnowłosa postać to „Mermaid” natomiast ciemnowłosa to „Syrena”. Niestety filmu jeszcze nie oglądałem, tak więc prosiłbym o ewentualne sprostowanie, gdyż jedyne sensowne wytłumaczenie które nasuwa mu się na myśl, to to, że „Syrena” to po prostu imię drugiej „Mermaid”.
W języku angielskim kultywują obydwa określenia, Syrena jest związana mocno z mitologią grecka, a jej wyobrażeniem był stwór który w połowie dysponował ciałem człowieka a w połowie… ptaka. Mermaid to pojęcie bardziej ogólne i przedstawia najpopularniejszy wizerunek pół człowieka, pół ryby.
Ale wracając do naszych figurek – po prostu małe cudeńka! Zakręcone ogonki są oczywiście całkowicie nowym elementem. Dla porównania na ostatnim zdjęciu nasze syrenki pozują w towarzystwie swojej starszej siostry z prostym ogonkiem. Blond włoski są mało popularnym elementem w tym kolorze, o ile w Reddish Brown występują w sporej liczbie zestawów, to w Bright Light Yellow wcześniej były dostępne tylko w jednym: 7197 Venice Canal Chase z serii Indiana Jones. Włosy szatynki to całkowicie nowy wzór charakterystyczny dla tej serii, jak widać, nasza syrenka musi odwiedzać tego samego fryzjera co Panna Elizabeth Swann z zestawu 4181 Isla de Muerta, jednak Elizabeth nosiła się w kolorze Medium Dark Flesh a syrenka, czy też Syrena, posiada odcień Dark Brown włosków.
Ach, i nie zapomnijmy o główkach naszych syrenek, idealnych by wykorzystać je we własnym MOCu pod tytułem „zmienność natury kobiecej” lub też „pms”.

5) Zestaw

Budowę czas zacząć!

Na początek weźmy się za akcesoria:
kotwicę

i siatkę.

Tematy już niejako morskie, więc by było na wodę w czym wyruszyć, wypadałoby zbudować jakieś pływadełko. Ot, np.: dwie łódki. Identyczne niestety.

Wróćmy jednak na ląd, gdyż to tu powstanie główna konstrukcja zestawu. Zaczynamy skromnie, od takiego, powiedzmy że, schowka na narzędzia.

Kolejna zabudowa to beczki. A dokładnie dwie,

z czego duża „przewraca się” gubiąc pokrywę i zawartość,

natomiast w małej jakiś zapobiegliwy krawiec skitrał guziki.

Następnie postawimy bramę czyli nieco pudełkowatą konstrukcję która kryje w sobie potężną armatę.

Drzwi się otwierają, armata wyjeżdża i „wyskakuje” z niej siatka. Brzmi banalnie, ale jak się sprawdza! Niby prosty pomysł, i na pierwszy rzut oka wydawał mi się mało atrakcyjny, ale uwierzcie, głupie wyrzucanie siatki naprawdę jest niezwykle, hm, że tak ujmę, przyjemne!

Ostatnią i największą konstrukcją jest latarnia morska. Składa się z trzech poziomów, na najniższym znalazło się miejsce dla śladowego wyposażenia, środkowy to jakiś mechanizm, natomiast na najwyższym umieszczono święcący klocek. Sama konstrukcja wygląda bardzo ładnie, miłym akcentem jest dróżka prowadząca do drzwi.

Zwróćcie uwagę na brązowy detal widoczny nieco ponad daszkiem nad drzwiami. Jest on ruchomy a gdy skrzętnie to wykorzystamy to cała wieża…

Zawali się! GENIALNE! Naprawdę, składam projektantowi (projektantom) tego zestawu głębokie pokłony, mechanizm rozwalania latarni morskiej jest wprost doskonale przemyślany. Podczas budowy momentami mogą zastanawiać dziwne połączenia, ale najważniejszy jest fakt, że sama wieża jest w miarę stabilna po zbudowaniu, spokojnie można ją przenosić, natomiast poruszenie brązowym ustrojstwem powoduje, że wprost przepięknie się rozpada!

Czas połączyć wszystkie moduły

w jedną całość.

Całość prezentuje się bardzo fajnie, konstrukcja jest sporych rozmiarów,

a do tego strzela, otwiera, wysypuje i się rozpada. Przepiękne!

A jeszcze jak uzupełnimy to o łódki i ludziki,

całokształt powoduje, że bezsprzecznie należy zestaw ten określić jako jeden z najlepszych w całej serii. Prezentuje się bardzo ładnie, budowa jest prawdziwą przyjemnością, natomiast bawialność ukryta w tej plastikowej konstrukcji potrafi naprawdę zaskoczyć i wywołać niewymuszony uśmiech na twarzy.

A to przecież jeszcze nie wszystko, gdyż sam świecący klocek także jest atrakcją samą w sobie, a wykorzystanie w konstrukcji lupy (znanej choćby z serii Adventurers) sprawdza się niezawodnie skupiając promień światła.

Jak zwykle po budowie, zostało całkiem sporo przydatnych części.

Słowem podsumowania musiałbym powtórzyć ponownie superlatywy którymi już w wyraźnym stopniu obdarzyłem zestaw. Pozostaje mi tylko gorąco polecić i życzyć udanego polowania na okazje, gdyż oficjalna cena niestety jest masakrycznie wysoka.