LEGO

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

Miałem naprawdę duży problem z tym zestawem. Co chciałem zrobić zdjęcia jakiemuś modułowi, zaczynałem się nim po prostu bawić… i tak schodziło, i schodziło…
Zapraszam na recenzję zestawu, który aż kipi bawialnością!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów:
Figurki: 6: Jack Sparrow, Philip, Scrum, Pirate, Syrena, Mermaid
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 47.5 x 37.5 x 6.5
Cena: 79.99 USD, 71.99 GBP, 89.99 EUR (Germany), 399.99 PLN, Allegro: 300-400

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Pudełko standardowo… nie, nie, w ostatniej recenzji srodze nadużyłem tego określenia. Więc bez zbędnego lania wody, powiem tylko, że pudełko jest po prostu świetne i to zarówno pod względem dopracowanej szaty graficznej, jak i sztywnego kartonu. Zestaw opiera się na najnowszym filmie (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides, Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach – 2011) tak więc pod nazwą serii znalazło się miejsce na podtytuł tożsamy z samym filmem. Jedyne co mi troszeczkę przeszkadza, to zbyt duże informacje o plakacie oraz świecącym klocku, mogłyby być nieco bardziej subtelne. Ale w końcu to pudełko, nie ma co psioczyć.

Powiedziałbym że tył pudełka to też standard dla serii, ale nie powiem. Choć tak jest. Natomiast warto zwrócić uwagę na sporo „dymków” przedstawiających funkcjonalność modelu, co jak najbardziej jest w pełni uzasadnione.

Na jednym z boków pudełka znalazło się miejsce na grupowe zdjęcie figurek w obowiązkowej skali 1:1. Jako bonusik – reklama gry.

2) Elementy

Składowe spakowano w sumie osiem woreczków. Sześć ponumerowanych zawiera klocki,

siódmy to mydło i guziki. Parę klocków wrzucono do pudełka luzem.

Ósmy woreczek to genialne usprawnienie TLG, czyli spakowane instrukcje, naklejki, plakat oraz karta, dodatkowo usztywnione tekturką.

Na plakacie obrazek nawiązujący do zestawu aż kipi dynamizmem, a wśród tego rozgardiaszu, w samym centrum, ze stoickim spokojem, wydarzenia obserwuje Kapitan Jack Sparrow.

Wspomniane naklejki na szczęście są dość uniwersalne i nieinwazyjne, służą tylko jako upiększenie budowli i nadanie jej faktury muru oraz drewna. Poniżej skan naklejek w 300dpi:

W wyżej wymienionych woreczkach z elementami, znajdziemy dwie małe paczuszki zawierające siatki,

oraz spakowane osobno części ludzików, a dokładnie włoski z kapeluszem Jacka, oraz ogony syren.

Co ciekawe, w teorii delikatny element za jaki można potraktować świecący klocek, nie został dodatkowo w żaden sposób zabezpieczony.

Sam świecący klocek nie jest żadną nowością, pojawił się już w paru zestawach, w tym dwóch świątecznych (10199 Winter Toy Shopp & 10216 Winter Village Bakery). Posiada wbudowaną baterię (można ją wymienić) a działa, czyli świeci, podczas wciśnięcia i przytrzymania włącznika widocznego na zdjęciu. Niestety, włącznik nie jest dwustanowy, tak więc by klocek dawał światło należy przycisk cały czas trzymać, lub przyblokować jakimś elementem.

Doskonale znaną jeszcze z klasycznych Piratów starą kotwicę: Boat Anchor – Single Top Hole zastąpiono całkiem nowym elementem, póki co, występującym tylko w dwóch zestawach z nowej serii Piratów.

Dodatkowe wyposażenie! Pod tym względem jest to niezaprzeczalny plus większych zestawów, gdyż otrzymujemy naprawdę sporo najróżniejszych akcesoriów, w tym rewelacyjne butelki (mimo, że na poniższym zdjęciu widać tylko jedną, to w zestawie są dwie), kompasy oraz pasy na broń.

Fajnym uzupełnieniem jest spora gromadka ogieńków, muszę przyznać, że mimo sceptycyzmu co do tego elementu, coraz bardziej mi się podoba i wydaje mi się że prezentuje się znacznie ładniej niż stary wzór.

Warto wspomnieć o dużych panelach. Płaski (Panel 1 x 4 x 5 with Window) jest znany już od 2009 roku, swoją premierę zresztą miał przy okazji serii Pirates II, natomiast narożny (Panel 3 x 3 x 6 Corner Wall without Bottom Indentations) pojawił się rok temu. W niniejszym zestawie obydwa elementy po raz pierwszy pojawiają się w kolorze Dark Bluish Gray.

Pozostałe ciekawe elementy:

Boat, 14 x 5 x 2 with Oarlocks (2 sztuki) – po raz pierwszy w kolorze czarnym.

Black Slope 75 2 x 2 x 3 Double Convex – w kolorze czarnym występował w trzech klasycznych zamkach z lat 1986-2002. Powrócił przy okazji Sfinksa z Pharaon Questa, a w latarni dostajemy aż cztery sztuki tego elementu.

Brick, Arch 1 x 3 x 2 (2 sztuki) – ciekawy, choć niezbyt popularny element, w kolorze Dark Bluish Gray to jego premiera.

Brick, Modified 2 x 2 with Grooves and Axle Hole (4 sztuki) – swoisty dziwoląg, dostępny obecnie tylko w trzech zestawach.

Brick, Modified Facet 2 x 2 (20 sztuk) – premiera w Dark Bluish Gray, i to od razu otrzymujemy go aż 20 sztuk!

3) Instrukcja

Jak to w większych zestawach bywa, otrzymujemy dwie książeczki, każda w formacie nieco mniejszym niż A4. Pierwsza liczy 84 strony, druga 40. W pierwszej instrukcji okładka jest wykonana z nieco lepszego, bardziej połyskliwego papieru. Aż dwie strony poświęcono na „obsługę” świecącego klocka. Miłym dodatkiem jest ukazanie na początku instrukcji modułowych konstrukcji, które powstaną z zawartości danego woreczka. Nie zabrakło też ostrzeżeń o dywanie, indeksów plakatów i części oraz reklam, w tym tej z moim ulubieńcem.

4) Ludziki

Niniejszy zestaw dostarcza nam aż sześć urokliwych figurek.

Kapitan Jack Sparrow

Obowiązkowa figurka w każdym zestawie Piratów z Karaibów z regularnej serii. Główka z obustronnym nadrukiem, włoski na stałe połączone z trójkątnym kapeluszem, przepiękny nadruk na torsie i nóżkach.

Philip Swift

Nowa postać, niejako zamiennik dla Willa ze starej trylogii. To co łączy te postacie to rewelacyjne włoski, dokładnie identyczne nosił Turner w zestawach 4182 The Cannibal Escape i 4183 The Mill. Na plus Philipa należy zaliczyć bardzo ładny, schludny ubiór, natomiast sama główka, dwustronna, nie wzbudza jakichś większych uczuć, choć warto podkreślić jej sporą uniwersalność.

Scrum & Pirat

Kolejne dwie postacie mogą pochwalić się już większą charakterystycznością, i dość… zakazanymi facjatami. Kubraczek Scruma tworzy jedną całość, tzn. nadruk na torsie i nóżkach idealnie się łączy, z powodu nakrycia głowy buźka niestety posiada tylko jednostronny nadruk.
Pirat Zombi staje się niejako gwiazdą serii, figurka ta występuje obecnie już w aż trzech zestawach. Warto zwrócić uwagę na tył główki który zdobi delikatny nadruk.

Syreny

Za największe gwiazdy tego zestawu bezsprzecznie jednak można uznać syreny. Ciekawostką jest nazewnictwo, wg opisu na pudełku oraz materiałów oficjalnych, jasnowłosa postać to „Mermaid” natomiast ciemnowłosa to „Syrena”. Niestety filmu jeszcze nie oglądałem, tak więc prosiłbym o ewentualne sprostowanie, gdyż jedyne sensowne wytłumaczenie które nasuwa mu się na myśl, to to, że „Syrena” to po prostu imię drugiej „Mermaid”.
W języku angielskim kultywują obydwa określenia, Syrena jest związana mocno z mitologią grecka, a jej wyobrażeniem był stwór który w połowie dysponował ciałem człowieka a w połowie… ptaka. Mermaid to pojęcie bardziej ogólne i przedstawia najpopularniejszy wizerunek pół człowieka, pół ryby.
Ale wracając do naszych figurek – po prostu małe cudeńka! Zakręcone ogonki są oczywiście całkowicie nowym elementem. Dla porównania na ostatnim zdjęciu nasze syrenki pozują w towarzystwie swojej starszej siostry z prostym ogonkiem. Blond włoski są mało popularnym elementem w tym kolorze, o ile w Reddish Brown występują w sporej liczbie zestawów, to w Bright Light Yellow wcześniej były dostępne tylko w jednym: 7197 Venice Canal Chase z serii Indiana Jones. Włosy szatynki to całkowicie nowy wzór charakterystyczny dla tej serii, jak widać, nasza syrenka musi odwiedzać tego samego fryzjera co Panna Elizabeth Swann z zestawu 4181 Isla de Muerta, jednak Elizabeth nosiła się w kolorze Medium Dark Flesh a syrenka, czy też Syrena, posiada odcień Dark Brown włosków.
Ach, i nie zapomnijmy o główkach naszych syrenek, idealnych by wykorzystać je we własnym MOCu pod tytułem „zmienność natury kobiecej” lub też „pms”.

5) Zestaw

Budowę czas zacząć!

Na początek weźmy się za akcesoria:
kotwicę

i siatkę.

Tematy już niejako morskie, więc by było na wodę w czym wyruszyć, wypadałoby zbudować jakieś pływadełko. Ot, np.: dwie łódki. Identyczne niestety.

Wróćmy jednak na ląd, gdyż to tu powstanie główna konstrukcja zestawu. Zaczynamy skromnie, od takiego, powiedzmy że, schowka na narzędzia.

Kolejna zabudowa to beczki. A dokładnie dwie,

z czego duża „przewraca się” gubiąc pokrywę i zawartość,

natomiast w małej jakiś zapobiegliwy krawiec skitrał guziki.

Następnie postawimy bramę czyli nieco pudełkowatą konstrukcję która kryje w sobie potężną armatę.

Drzwi się otwierają, armata wyjeżdża i „wyskakuje” z niej siatka. Brzmi banalnie, ale jak się sprawdza! Niby prosty pomysł, i na pierwszy rzut oka wydawał mi się mało atrakcyjny, ale uwierzcie, głupie wyrzucanie siatki naprawdę jest niezwykle, hm, że tak ujmę, przyjemne!

Ostatnią i największą konstrukcją jest latarnia morska. Składa się z trzech poziomów, na najniższym znalazło się miejsce dla śladowego wyposażenia, środkowy to jakiś mechanizm, natomiast na najwyższym umieszczono święcący klocek. Sama konstrukcja wygląda bardzo ładnie, miłym akcentem jest dróżka prowadząca do drzwi.

Zwróćcie uwagę na brązowy detal widoczny nieco ponad daszkiem nad drzwiami. Jest on ruchomy a gdy skrzętnie to wykorzystamy to cała wieża…

Zawali się! GENIALNE! Naprawdę, składam projektantowi (projektantom) tego zestawu głębokie pokłony, mechanizm rozwalania latarni morskiej jest wprost doskonale przemyślany. Podczas budowy momentami mogą zastanawiać dziwne połączenia, ale najważniejszy jest fakt, że sama wieża jest w miarę stabilna po zbudowaniu, spokojnie można ją przenosić, natomiast poruszenie brązowym ustrojstwem powoduje, że wprost przepięknie się rozpada!

Czas połączyć wszystkie moduły

w jedną całość.

Całość prezentuje się bardzo fajnie, konstrukcja jest sporych rozmiarów,

a do tego strzela, otwiera, wysypuje i się rozpada. Przepiękne!

A jeszcze jak uzupełnimy to o łódki i ludziki,

całokształt powoduje, że bezsprzecznie należy zestaw ten określić jako jeden z najlepszych w całej serii. Prezentuje się bardzo ładnie, budowa jest prawdziwą przyjemnością, natomiast bawialność ukryta w tej plastikowej konstrukcji potrafi naprawdę zaskoczyć i wywołać niewymuszony uśmiech na twarzy.

A to przecież jeszcze nie wszystko, gdyż sam świecący klocek także jest atrakcją samą w sobie, a wykorzystanie w konstrukcji lupy (znanej choćby z serii Adventurers) sprawdza się niezawodnie skupiając promień światła.

Jak zwykle po budowie, zostało całkiem sporo przydatnych części.

Słowem podsumowania musiałbym powtórzyć ponownie superlatywy którymi już w wyraźnym stopniu obdarzyłem zestaw. Pozostaje mi tylko gorąco polecić i życzyć udanego polowania na okazje, gdyż oficjalna cena niestety jest masakrycznie wysoka.

4183 The Mill

4183 The Mill

4183 The Mill

Dzisiaj, w nawiązaniu do recenzji 4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida), powracamy do „gry pozorów”. Jednak wrażenia będą zupełnie odmienne, gdyż opisywany tu zestaw, po niezbyt zachęcających pierwszych zdjęciach, okazał się naprawdę bardzo dobry.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 365
Figurki: 4: Jack Sparrow, Will Turner, Admiral Norrington, Hadras
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 38 x 26 x 5.5
Cena: 39.99 USD, 40.99 GBP, 49.99 EUR (Germany), 219.99 PLN, Allegro: 170-220 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

W kwestii pudełka, otrzymujemy wszystkie charakterystyczne dla serii elementy, czyli niezbędne loga, ciemnoniebieski, spieniony nagłówek oraz pola z figurkami i informacją o plakacie. Jako że zestaw opiera się na drugim filmie z serii (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s ChestPiraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka, 2006 rok), na pudełku mamy tylko główną nazwę, zabrakło podtytułu zarezerwowanego tylko dla zestawów opierających się o najnowszy, czwarty film.

Tył pudełka to także cecha charakterystyczna dla serii, tj. znaczny przeskok kolorów z ciemnych, na przedniej ściance pudełka, na dość jasne, a przez to uwypuklające elementy zestawu. Dodatkowo, w chmurkach, ukazano działanie niektórych „mechanizmów” konstrukcji.

Oczywiście zagospodarowanie boków pudełka także jest wspólną cechą z pozostałymi zestawami. Warto przyjrzeć się tylko jednej ściance, gdzie oprócz ludzika w skali jeden do jeden pojawiła się też reklama zbliżającej się gry video.

2) Elementy

W pudełku znajdziemy jeden malutki i trzy większe woreczki zawierające elementy. Mimo że zestaw nie jest jakiś wielki, woreczki zostały ponumerowane, co oczywiście przekłada się na kolejność ich otwierania podczas budowy.

Piąty woreczek zawiera instrukcje, plakat oraz arkusik naklejek. Wszystko to zabezpieczone zostało kawałkiem kartonu.

Szkoda że zabrakło karty…

Standardowo też, po jednej stronie plakatu znalazł się rysunek nawiązujący bezpośrednio do zestawu, drugą zdobi, znany z innych plakatów, wizerunek mapy wraz z wybranymi postaciami.

Naklejki które otrzymujemy na szczęście nie są bardzo inwazyjne, po prostu służą jako upiększenie w postaci murków i na szczęście nie sklejają ze sobą elementów. Przy okazji, proszę o wybaczenie, ale dla potrzeb niniejszej recenzji jednak nie zdecydowałem się ich nalepić…


skan naklejek w 300dpi

Część elementów została spakowana w dodatkowe opakowania, tak jak „nakrycia” głowy dla dwóch ludzików,

czy kawałek, dość sztywnego, sznurka. Nie bez kozery zwracam od razu uwagę na sztywność, ale do tego tematu wrócimy niebawem.

Z różnorakich akcesoriów otrzymujemy całkiem pokaźną gromadkę, w tym dwa klucze (jeden zapasowy), cztery szable (jedna zapasowa), dwa pasy na broń (przy okazji, na BL jest błąd, gdyż serwis ten podaje że w tym zestawie występuje tylko jeden pas), oraz dwa pistolety, jeden klasyczny, drugi zatrważająco nowoczesny. Ale spokojnie, nasi bohaterowie nie znaleźli wehikułu czasu, „pistolet” ten znajdzie całkiem normalną funkcjonalność w zestawie.

Nie zabrakło też bardzo uroczych i ciekawych elementów jak wiaderko i przydymiona flaszeczka. Niestety, tylko po jednej sztuce….

Jako że kolor ten ma wielu „zwolenników” warto wspomnieć o elementach w Pearl Gold, czyli składowych dzwonu.

Mimo że w zestawie otrzymaliśmy arkusz naklejek, to jednak znalazło się tu miejsce dla elementów z nadrukiem. Oprócz standardowego kompasu, w obowiązkowej liczbie dwóch sztuk (jedna zapasowa – przyjemny prezent) jest też serce Davy Jonesa, czyli Dark Red Brick, Round 1 x 1 Open Stud z odpowiednim nadrukiem.

Jak uważacie, dobre odzwierciedlenie oryginału?

A skoro jest serce, jest klucz, nie mogło zabraknąć skrzynki:

Chętnie zobaczyłbym specyficznie rzeźbioną skrzynię w wersji LEGO, ale w sumie standardowa i tak się sprawdza, jest to ta umowność, która absolutnie nie przeszkadza (w przeciwieństwie do np.: skrzyni ze skarbami ;) ).

Z pozostałych elementów można jeszcze wymienić:

Light Bluish Gray Brick, Modified 1 x 4 Log, jako ciekawostka: w tym kolorze występuje tylko w zestawach licencyjnych oraz jednym ekskluzywnym.

Reddish Brown Slope 75 2 x 1 x 3 – Hollow Stud, w tym kolorze tylko w trzech zestawach, w niniejszym oraz w dwóch z serii Kingdoms.

3) Instrukcja

Dwie książeczki formatem zbliżone do kwadratu. Pierwsza na 32 stronach zawiera dywan, plany budowy ludzików oraz pierwszego etapu konstrukcji. Do budowy wykorzystujemy elementy z woreczków o numerach jeden i dwa, co ciekawe, od razu zawartość obydwu. Wszystko byłoby cudownie i pięknie, gdyby na ostatniej stronie nie nawiedził instrukcji mój „wrzeszczący ulubieniec” (oszczędzę Wam zdjęcia…).

Druga książeczka liczy sobie 44 strony, a na nich znajdziemy, zaskoczenie!, kontynuację budowy młyna, indeksy plakatów i elementów oraz ukazaną funkcjonalność modelu i niezbędne reklamy.

4) Ludziki

W zestawie znajdziemy cztery, jak zwykle niezwykle udane ludziki.

Jack Sparrow

Czyli obowiązkowy „element” każdego zestawu z regularnej serii, przepiękny nadruk na torsie i nóżkach, dwustronna główka i oryginalne włoski.

Will Turner

Niniejszy zestaw jest drugim, po udanym 4182 The Cannibal Escape, w którym pojawia się ta figurka. Co więcej, w obydwóch zestawach jest identyczna, co, biorąc pod uwagę rewelacyjny tors, ładny wyraz twarzy oraz unikatowe włoski, można zaliczyć tylko na plus.

Admiral Norrington

Admiral James Norrington ma swoją premierę w tym zestawie i niestety więcej już się w serii klockowej nie pojawia. A szkoda, gdyż, podobnie jak ludzik wzorowany na postaci Willa, także jest dość uniwersalny. Bardzo ładna, dwustronna główka oraz włoski które znamy już z innej licencjonowanej serii, tj. Prince of Persia, taką fryzurkę nosił główny bohater: Dastan, prezentują się nienagannie.
Podczas wydarzeń powiązanych z szukaniem serca Davy Jonesa, James Norrington, powiedzmy, nie był w najlepszej formie, co miało odzwierciedlenie w jego zaniedbanym ubiorze. W zestawie wdzianko zostało odwzorowane wprost genialnie, ten mundur aż prosi się by wykorzystać go w jakimś mocu pirackim przedstawiającym kantynę żołnierzy.

Hadras

“Follow my voice! Follow my voice! To the left… no, turn around! Go to the right, go to…no…that’s a tree.”

Członek załogi Latającego Holendra, z tendencją do „tracenia” głowy, jak cała ta zgraja bardzo charakterystyczny, co zostało z pieczołowitością odwzorowane w wersji klockowej.

„Nakrycie” głowy spokojnie można wykorzystać jako uzupełnienie podwodnej czy piaszczystej dioramy.

5) Zestaw

Zestaw został oparty na przygodach naszych bohaterów na wyspie Isla Cruces, na której Davy Jones ukrył w skrzyni swoje serce. Każdy z bohaterów ma swój własny cel, by zdobyć ceną „wnętrzność” Kapitana Latającego Holendra: Jack chce dzięki sercu ocalić własne życie, James próbuje odzyskać honor, natomiast Will pragnie uwolnić dwukrotnie przeklętego ojca. Konflikt interesów naturalnie budzi niesnaski, a przedstawiony młyn jest dość wyrazistym tłem dla „dyskusji” naszej trójki.

Co ciekawe, w filmie wyraźnie przedstawiono, w formie dialogu pomiędzy dwoma piratami, cele wspomnianej trójki, i właśnie ta trójka trafiła do zestawu. Hadras miał też dość pokaźne znaczenie, choć raczej pod aspektem humorystycznym.

Klockowa konstrukcja młyna, mimo oczywistych i znacznych uproszczeń, całkiem dobrze oddaje ducha pierwowzoru. Otrzymujemy więc dzwonnicę, daszek po którym bohaterowie przedostali się na koło wodne, jak i oczywiście samo koło. To co jedynie można potraktować za minus, to że daszek powinien poziomem równać się z samym kołem, niestety, odwzorowanie tego faktu w tej skali wymagałoby sporo więcej elementów, i wpłynęłoby na sam wygląd konstrukcji, poprzez umniejszenie monumentalności dzwonnicy. No chyba że ją też powiększyć, ale w taki sposób zrobiłby nam się zestaw z innego pułapu cenowego… Tak więc, jak najbardziej, można przymknąć oko na taki kompromis, tym bardziej, że konstrukcja naprawdę prezentuje się bardzo ładnie.

Koło młyńskie leży „luźno” w dwóch uchwytach, rozwiązanie to jest podyktowane sporym ładunkiem bawialności zawartym w zestawie.

W dzwonnicy na szczęście nie zabrakło dzwonu, tym bardziej że miał on swoje parę, dość znaczących sekund w samym filmie.

Niestety, barwa dzwonu w zestawie, czyli „przepiękny” Pearl Gold, nijak ma się do oryginału.

Dzwon przymocowany jest do sznura, którego drugi koniec zawiązano na wystającym czopie, a jako uchwyt służy wspomniany wcześniej współczesny pistolet. Nic nie stoi na przeszkodzie by Jack poszybował wysoko w górę.

A figę! Stoi niestety… zbyt duża sztywność sznureczka skutecznie psuje taką możliwość. Oczywiście zawsze można sobie pomóc i pociągnąć w dół dzwon, ale jednak sprawdziłby się tu o wiele lepiej cienki, miękki sznureczek. Tym bardziej, że mocowanie sznurka przy pomocy wystającego czopa i „pistoletu” też za bardzo się nie sprawdza, sznurek jest tak sztywny, że sam się odwiązuje! Jak już przyczepiono ten pistolecik, to można by go mocować po prostu do jakiegoś rodzaju clipa i działałoby to o wiele lepiej.

Wyposażenie młyna jest śladowe, ot flaszeczka i beczka z rybą, ale zawsze to miłe urozmaicenie, tym bardziej, że, zarówno ryba jak i flaszeczka, to przydatne, ciekawe i ładne elementy.
Nachodzi mnie tylko taka myśl, skąd w młynie znalazła się ta ryba, skoro stoi on opuszczony zapewne od dłuższego czasu…

Koło młyńskie, mimo że składa się z powtarzalnych modułów

układa się szybko i przyjemnie. Warto przy okazji zaznaczyć, że taka konstrukcja, podobna powiedzmy, już kiedyś pojawiła się w zestawach LEGO, a mianowicie w 2008 mieliśmy w serii Fantasy Era Battle Wheel (7041 Troll Battle Wheel).

Ciekawostką jest, że jeden moduł różni się od pozostałych, ma niejako „dziurę”. Oczywiście jest to uzasadnione przez sam film, miło że projektanci pamiętali o czymś takim!

A jak wygląda sama bawialność? Rewelacyjnie! Naprawdę, nie spodziewałem się tego, tak prosty mechanizm i sprawdza się wprost idealnie! Kto oglądał film, ten zapewne pamięta, że koło, wraz z bohaterami, w pewnym momencie udało się pozwiedzać wyspę.

Za pomocą małej wajchy, nasze koło może zwiedzić zakamarki stołu czy też podłogi.

I już nic nie stoi na przeszkodzie, by odbyć dość szaleńczy pojedynek.

Cały zestaw w pełnej okazałości:

i parę elementów pozostałych po budowie:

Pierwsze wrażenie, po zobaczeniu zdjęć zestawu, podpowiadało mi że zestaw ten należy uznać za najsłabszy w serii. Z biegiem czasu, gdy wreszcie otworzyłem pudełko i złożyłem konstrukcję, muszę diametralnie zmienić swoją opinię. Owszem, konstrukcja nie jest pozbawiona wad, jednak podczas budowy bawiłem się świetnie, a po jej zakończeniu jeszcze lepiej. Do tego, jak zawsze w tej serii, doskonałym uzupełnieniem są rewelacyjne ludziki, a ten zestaw zawiera cztery naprawdę nieprzeciętne figurki.

Pozwolę sobie na małe podsumowanie, w plusach i minusach:

+ rewelacyjne ludziki, każdy warto zainteresowania
+ przyjemna i zgrabna konstrukcja młyna
+ bawialność – niby banalny mechanizm toczenia koła, ale w pełni się sprawdza!
+ skrzynia ze sercem Davy Jonesa
i standardowo:
+ oszczędne pod względem rozmiaru pudełko ze świetną szatą graficzną
+ przejrzysta i czytelna instrukcja
+ plakat

za minusy można potraktować:

- tylko jedna postać z załogi Latającego Holendra
- za niski daszek między wieżą a kołem, jednak w zupełności to nie przeszkadza
- perłowo-złoty dzwon
- za sztywny sznurek i nieprzemyślane mocowanie – to akurat poważny minus i duże przeoczenie
- skąd ryba w opuszczonym młynie?

Jak widać, oprócz sznurka, minusy są kuriozalne, a więc nie pozostaje nic jak tylko polecić zestaw, co niniejszym czynię.

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

Dziś mała podróż w odmęty gry pozorów, czyli o tym jak mylne może być pierwsze wrażenie.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 125
Figurki: 4: Jack Sparrow, Blackbeard, Hector Barbossa, Skeleton
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 26 x 19 x 4.5 cm
Cena: 19.99 USD, 19.99 GBP, 26.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: 90-100 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna oczywiście charakterystyczna dla serii i po raz kolejny podkreślę: utrzymana w ciemnej, bardzo miłej dla oka, tonacji. Jako że zestaw opiera się na najnowszym, czwartym filmie, pod nazwą serii znalazł się też podtytuł: „On Stranger Tides”.
Warto zauważyć pewien szczegół dotyczący samej nazwy zestawu, oficjalna to „Fountain of Youth”, tymczasem na pudełku widnieje „Aqua de Vida” czyli z portugalskiego „woda życia”.
Miłym urozmaiceniem pudełka jest wyszczególnienie figurek które w nim znajdziemy, choć ciekawe, że w tym zestawieniu zabrakło miejsca dla szkieletu.

Tył pudełka to znany już skok kolorystyczny i ukazanie zestawu z nieco innej perspektywy, obrazującej dokładnie wszystkie jego składowe.

Na jednej z bocznych ścianek znalazło się miejsce dla Blackbearda w skali 1:1. Resztę ścianek okupują najróżniejsze komunikaty.

Gdy po raz pierwszy, na długo przed premierą, ujrzałem wczesne zdjęcia tegoż zestawu, bardzo przypadł mi on do gustu. Ładne konstrukcje, ciekawe kolory, fontanna i wodospad, wreszcie same ludziki.
Oj jak mylne to było odczucie…
Ale nie uprzedzajmy faktów…

2) Elementy

W pudełku znajdziemy dwa woreczki z elementami oraz luzem wrzucony arkusik sztywnej folii mający przypominać wspomniany wodospad.

Instrukcja, plakat oraz karta zostały zapakowane w osobny woreczek, dodatkowo zawartość została zabezpieczona przed pogięciem kawałkiem sztywnego kartonu.

Karta jest miłym urozmaiceniem, w niniejszym zestawie otrzymujemy ją ozdobioną wizerunkiem Barbossy. Szkoda, że w przeciwieństwie do plakatów, karty nie występują we wszystkich zestawach z serii.

Sam dwustronny plakat prezentuje się całkiem przyjemnie, rysunek na jednej ze stron ukazuje scenkę bezpośrednio powiązaną z samym zestawem.

Ale przejdźmy z papierowej tematyki na plastikową.
Niektóre elementy ludzików, a dokładnie fryzurka Jacka oraz broda i kapelusz Blackbearda, zostały dodatkowo zabezpieczone w osobnych woreczkach.

Jednak największą rewelacją tego zestawu jest wprost przepiękna, cudowna, gustowna, niesamowita, zachwycająca szabla. No dobra, może przesadzam trochę z epitetami, tym bardziej że ma jeden malutki minusik jakim są ślady po odlewie…

Z nowych elementów dla porządku warto wspomnieć o pasie, niestety nowa szabla nie pasuje do niego,

oraz elementach z nadrukiem, czyli okrągłej mapie oraz dwóch kompasach, w tym jednym zapasowym. No cóż, kompasów nigdy za wiele.

Ładnie wygląda zbieranina „wodnych klocków”, w tym błękitny, przezroczysty Dish 4 x 4 z nadrukiem. Element ten jest unikatowy dla tegoż zestawu.

A skoro jesteśmy przy wodnej tematyce, to warto przyglądnąć się bliżej „wodospadowi”, czyli sztywnej folii. Szabli nie szczędziłem epitetów, przy wodospadzie nie będę jednak tak wylewny…

Skan w 300dpi:

Dla porządku należy wspomnieć, że folia jest nacięta w dwóch miejscach, dzięki temu nasi bohaterowie mogą przejść przez strugi spadającej wody. Szczyt bawialności.

3) Instrukcja

Książeczka zawierająca 32 strony. W sumie nie ma za bardzo o czym się rozpisywać, otrzymujemy standardowo (krwiożerczy) dywan, przejrzyste aż do przesady plany budowy, indeks elementów i plakatów oraz nieodzowne reklamy w tym jedną która coraz bardziej mnie prywatnie denerwuje… Jako ciekawostkę, zobaczcie na „instrukcję” składania szkieletu: składa się z aż trzech kroków!

4) Ludziki

Szkielet jest dokładnie taki jak choćby w serii Castle: Fantasy Era, i najwidoczniej TLG nie traktuje go jako ludzika a jedynie jako prostą konstrukcję, co można by wywnioskować z faktu pominięcie go na pudełku czy nawet w opisie na S@H („Includes 3 minifigures: Jack Sparrow, Blackbeard and Barbossa with wooden leg”). Warto od razu zaznaczyć, że szkielet Barbossy z zestawu 4181 Isla de Muerta był w wersji zgodnej z serią NinjaGo i tam był traktowany jako pełnoprawna figurka. Czyżby stare szkielety straciły na znaczeniu?

Ale przyjrzyjmy się pozostałym bohaterom, jako że filmu z oczywistych względów jeszcze nie widziałem, pozwólcie że będę posiłkował się oficjalnymi plakatami.

Jack Sparrow.

To nie pierwsze, i zapewniam że nie ostatnie spotkanie z tym ludzikiem, ot charakterystyczna postać która rozsławiła sagę filmową i występuje w każdym zestawie z obecnie dostępnej regularnej serii. Narzekać jak najbardziej nie ma powodu, ludzik jest wprost rewelacyjny!

Hector Barbossa.

Dla mnie prywatnie wielkie zaskoczenie: drewniana noga do tego schludny uniform? No i przepiękna czapeczka z fantastycznym nadrukiem! Wszystkie elementy wyglądają bardzo ładnie i na pewno przydadzą się do własnych „pirackich” scenek, jednak samego Barbossę wolę po tysiąckroć w wersji „klasycznej”, czyli w krwawoczerwonym ubiorze z fantazyjnym kapeluszem.

Obydwóch Panów mogliśmy już spotkać w opublikowanej trylogii filmowej, natomiast swoistą nowością jest postać o przydomku:

Blackbeard.

Groźny wyraz twarzy, ładne wdzianko, do tego broda i kapelusz będące małymi arcydziełami. Przewaga czerni w tym ludziku sprawia, że naprawdę świetnie się prezentuje!

Obawiałem się trochę, czy kapelusz nie będzie jednym elementem na stałe scalonym z brodą, na szczęście otrzymujemy dwa osobne „klocki” idealnie ze sobą skomponowane.

Warto jeszcze zauważyć, że broda jest wykonana z dość twardej „gumy”, natomiast kapelusz zdobi gustowny nadruk.

Do kompletu nowa szabelka i otrzymujemy gwiazdę tego zestawu!

5) Zestaw

Wreszcie sam zestaw. Jak już wspominałem, składa się z fontanny oraz wodospadu. Zacznijmy więc od tejże fontanny:

Ładna konstrukcja. Ładna, wydawałoby się patrząc na pierwsze zdjęcia zestawu. Tak przynajmniej do czasu sądziłem. Tymczasem to kawał kloca z przyczepioną sikawką i pluskającą się skałą. Dziurawą chyba, bo woda tryska i ponad nią. Niby spójna konstrukcja, ale nie miałem ani krzty przyjemności podczas budowy, a efekt końcowy w żaden sposób nie przypadł mi do gustu. Nawet ten kościotrup, najlepszy detal tego czegoś, wygląda na przyczepionego „tak by był, bo więcej i tak z tego się nie wyciśnie”…

Bądźmy jednak dobrej myśli, przecież jest jeszcze wodospad.

Ano jest, i to najlepsze co o nim można powiedzieć.

Wygląda to tak: budujemy bramę z dwoma wypustkami, wieszamy na nich sztywną folijkę, a by nie było zbyt łyso dodamy dwie kolumny i trochę zielska. Oczywiście nie zapomnijmy by dokładnie okroić podstawę, absolutnie nie można żadnego studa marnować!

Całe szczęście, że jak złożymy wszystkie składowe, to nawet to jakoś wygląda, choć to głównie zasługa ludzików, a w szczególności Jacka i Brodacza ze swoją fantazyjną szabelką.

Pewnie marudzę i to aż do przesady, jednak zestaw ten jest prawie najlepszym przykładem jak mylne może być pierwsze wrażenie. Konstrukcje to, podkreślę że mówię o subiektywnym odczuciu, absolutna porażka. Budowa ani tym bardziej efekt końcowy w najmniejszym stopniu nie przypadły mi do gustu. W zestawie jedynym plusem są ludziki, jednak i tu z zastrzeżeniem, że głównie chodzi mi o postać Blackbearda – pod każdym względem małego cudeńka i poza tym zestawem dostępnego tylko w dużym, a przez to kosztującym swoje, 4195 Queen Anne’s Revenge. Sparrow to po prostu Sparrow, ludzik jest świetny, ale relatywnie popularny. Mieszane uczucia budzi natomiast Barbossa, jego składowe, czyli tors i nakrycie głowy są bardzo eleganckie i idealnie pasują mi do jakiejś postaci Gubernatora czy Admirała, a nie do miłośnika jabłek, jak go zapamiętałem z trylogii.

Zestawu absolutnie nie polecam, chyba że ktoś zdecyduje się na same figurki. A i wtedy zalecam dokładne przemyślenie, gdyż na rynku w tej samej cenie dostępna jest Isla de Muerta. Może nierewelacyjna ale jednak pod praktycznie każdym względem lepsza od tej „klockowatej” fontanny i foliowego „wodospadu”.

Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że nie bez powodu użyłem powyżej zwrotu „prawie najlepszym przykładem”. Nie tylko ten zestaw zwiódł mnie i zweryfikował moje poglądy po zbudowaniu konstrukcji. Na szczęście, inny taki przypadek był diametralnie odwrotny, i zapewne nie omieszkam o tym opowiedzieć przy kolejnej okazji spotkania z Piratami z Karaibów.

4181 Isla de Muerta

4181 Isla de Muerta

4181 Isla de Muerta

Prawdziwy pirat nie może obyć się bez wielkiego skarbu, do którego prowadzi tajemnicza mapa z wielkim znakiem „X”. Taki też wątek przewodni był dla filmu, na którym opiera się niniejszy zestaw. Tyle że w filmie mapę zastąpił dziwaczny kompas, a skarb jest przeklęty. W zestawie kompas pozostał, natomiast skarb zastąpiono mydłem i guzikami…

Uwaga, w opisie pojawiają się spojlery na temat samego filmu!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 152
Figurki: 4: Jack Sparrow, Elizabeth Swann, Hector Barbossa, Skeleton Barbossa
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 26 x 19 x 4.5 cm
Cena: 19.99 USD, 19.99 GBP, 26.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: ok. 90-100 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Rozmiarowo nie za duże, ze sztywnego kartonu, w przepięknej, ciemnoniebieskiej szacie graficznej. Przód zdobią elementy takie jak zdjęcie zestawu, nazwa serii, twarz pewnego Kapitana oraz logo Disneya. Jako, że zestaw opiera się na pierwszym filmie z 2003 roku („The Curse Of The Black Pearl”), pod nazwą serii nie znalazł się podtytuł. W sumie ciekawi mnie dlaczego… Miłym akcentem jest wyszczególnienie wszystkich ludzików występujących w zestawie, wraz z określeniem ich godności. Dla porządku jeszcze można wspomnieć o małym znaczku, w dolnym prawym rogu, informującym że w pudełku znajdziemy też „poster”.
Warto zauważyć małą niekonsekwencję w nazwie zestawu, na pudełku widnieje „Isla de Muerta” tymczasem na LEGO Shop@Home mamy „Isla de la Muerta”.

Tył pudełka to ponownie znaczny przeskok kolorystyczny, co należy potraktować jako doskonały patent – wszystkie składowe zestawu doskonale widać a samej szacie graficznej nic zarzucić nie można. Oprócz zdjęcia całego zestawu, w dwóch „chmurkach” znalazło się uwidocznienie jego funkcjonalności.

Boczne ścianki wypełniono najróżniejszymi komunikatami, na jednej otrzymaliśmy już tradycyjne ukazanie elementu w skali 1:1, w tym przypadku elementem tym jest niejaka Elizabeth Swann.

2) Elementy

Na zawartość pudełka składają się trzy woreczki z elementami, dodatkowy woreczek z guzikami i mydłem oraz luzem wrzucona łódka.

Instrukcję, wraz ze wspomnianym plakatem, zamknięto w dodatkowym woreczku i usztywniono tekturką. Genialny patent, tym bardziej że TLG stosuje go nawet w takich małych zestawach. Niestety w woreczku zabrakło ciekawego uzupełnienia, znanego już z innych zestawów, w postaci karty z wybraną postacią.

Plakat jest dwustronny, ozdobiony całkiem zgrabnymi graficzkami.

Z elementów przede wszystkim warto wspomnieć o rewelacyjnych pasach na broń.

Ale schowajmy zachwyty… przypatrzmy się, nie chce mi to słowo przejść przez gardło… przypatrzmy się „skarbowi”…

Kryształ jest w kolorze Metallic Gold, natomiast WSZYSTKIE pozostałe elementy to tak popularny ostatnio Pearl Gold. Jako wszystkie rozumiem kielich oraz guziki i mydło. No wybaczcie, ale monetami ani sztabkami złota nijak tego nazwać nie można. Paradoksalnie, kto wpadł na tak debilny pomysł by wprowadzić te elementy w takiej formie? Przecież świetne monety występowały już od wieków (a dokładnie od 1989 roku) a same sztabki złota można było spotkać w formie Tile 1 x 2 with Groove w kolorze Metallic Gold i sprawdzały się świetnie czy to w zestawach z serii City czy Space Police III czy też Agents.
Dodatkowo, przypatrzcie się dokładniej frontowi pudełka, ewidentnie można stwierdzić, że monety na zdjęciu to nie to samo co otrzymujemy w pudełku! Choćby te dziwaczne guzikowe otwory i ohydny ślad po wlewie. Tak samo kolor – wiem że zdjęcie musi być podretuszowane, ale tego już nazwać retuszem nie sposób, to najzwyklejsze robienie klienta w bambuko. Tym bardziej, że zdjęcie z tyłu pudełka bardzo dokładnie ukazuje różnice kolorystyczne a przez to nie konsekwentność zawartości do opakowania. Czegoś takiego można by się spodziewać po pewnych produktach konkurencji, ale nie po firmie która za hasło ma „tylko najlepsze jest wystarczająco dobre”. Guzik prawda. Dosłownie…

Ochłońmy jednak od tego pseudo skarbu i idźmy dalej…

3) Instrukcja

Przyzwoity format, cała książeczka składa się z czterdziestu ośmiu stron.

Zawiera obowiązkowe ostrzeżenia, plany budowy ludzików oraz samego modelu,

dwustronny indeks elementów,

indeks plakatów oraz reklamy. Obcych, gry video, LEGO Club i denerwującą Win!. Nie mogliby dać jej chociaż w innym miejscu niż na ostatniej, rzucającej się w oczy, stronie okładki?

Instrukcja bardzo przyjemna, przejrzysta, standardowo jest jedynie problem z rozróżnieniem czarnego od ciemnoszarego gdy mamy wybierać dany element z większej sterty.

4) Ludziki

W zestawie otrzymujemy aż cztery figurki.

Na pierwszy rzut oka, Jack Sparrow nie różni się od innych swoich wcieleń znanych z pozostałych zestawów. Jednak, tylko w tym zestawie, dostał specyficzny, szkieletowy nadruk na główce, co oczywiście ma uzasadnienie w scenariuszu filmu.

Co ciekawe, nadruk po drugiej stronie, czyli zaciśnięte zęby, nie jest powielony z innych główek. Na poniższym zdjęciu dwie pierwsze główki to dwie strony według najpopularniejszego wzoru, ostatnia postać to Jack z niniejszego zestawu. Warto nadmienić, że jeszcze w jednym zestawie (z obecnie dostępnej regularnej serii) Jack ma jeszcze inny nadruk, ale o tym przy stosownej okazji…

Hector Barbossa występuje w aż dwóch wcieleniach, fakt ten zresztą sprytnie wykorzystano w samej konstrukcji zestawu. Obydwie postacie prezentują się rewelacyjnie, patrząc zarówno na główki jak i na nadruk na torsie i nóżkach. Kamizelka w „krwawym” kolorze to małe dzieło sztuki. Co ciekawe, sama główka ma tylko jednostronny nadruk.

Wersja „szkieletowa” wykorzystuje nowe wzory szkieletów, znane z serii NinjaGo.

A wszystko to dopełnia gustowny kapelusz, dokładnie taki sam jaki był na wyposażeniu pewnego Muszkietera z czwartej serii minifigurek.

Ostatnią figurką jest Elizabeth Swann. Jeżeli Hectora nazwałem dziełem sztuki, to jak można określić to cudo?

Ten wyraz twarzy, te loki, ta przepiękna suknia…

Zresztą, same włoski i główkę mogliśmy podziwiać już jakiś czas temu, w związku z pewnym konkursem związanym z Kylie Minogue, której wielkim fanem jest LEGO Creative Director: Matt.

Więcej na temat Elizabeth-Kylie.

5) Zestaw

Czas zacząć budowę! Najlepiej od łódki:

Następnie wznieśmy skrzynię ze skarbem Cortesa.

Skrzynia się nawet otwiera,

ukazując przeklęte guziki Azteków!

Dla przypomnienia, w filmie, SKRZYNIA prezentowała się mniej więcej tak:

Czas by powstała cała otoczka dla naszej scenki.

Konstrukcja trochę chaotyczna, ale przez to dobrze oddająca scenografię filmu. Na szczęście nie zapomniano o bawialności. Maszt możemy przestawiać z jednej strony na drugą,

a Barbossa otrzymał swoją własną „komnatę transformacji”. Genialnym dodatkiem, poprzez swój symbolizm, jest zielone jabłko.

Złóżmy wszystkie elementy w jedną całość:

Trochę elementów pozostało, w tym jeden zapasowy kompas!

Warto zauważyć, że w filmie mieliśmy dwie sceny na Isla de Muerta. W pierwszej, Elizabeth była ubrana w przepiękną bordową suknię, zresztą prezent od samego Barbossy.

Po wielu perypetiach, kiedy bohaterowie powrócili w to miejsce, Elizabeth nosiła już inny ubiór:

Właśnie w drugiej scenie nastąpiła transformacja Barbossy, do której zapewne nawiązane jest w modelu. Tak więc zestaw połączył niejako te dwie sceny w jedno. Co jest jak najbardziej dobrym pomysłem, tym bardziej, że transformację Pirata w sumie też można potraktować jako „zmianę” w świetle księżyca.

Swoją drogą, warto wspomnieć że Elizabeth swoją piękną suknię musiała oddać Barbossie. I wiąże się z tym jeden z najgłupszych błędów samego filmu, Hector odbierając suknię, stwierdza że „jest jeszcze ciepła”. Jak mógł to stwierdzić, skoro nie był w stanie odczuwać ani wiatru na twarzy, ani morskiej mgiełki, ani ciepła kobiecego ciała?

Zestaw dość mały i niestety właśnie w jego rozmiarze leżą jego największe bolączki. Przede wszystkim na minus należy zaliczyć brak Willa Turnera, postaci dość znaczącej dla obydwu scen których akcja rozgrywa się na Isla de Muerta. Także mała skrzynia ze skarbem bez jakiekolwiek podwyższenia nie ma się nijak do swojego pierwowzoru. Oczywiście, należy brać pod uwagę, że Lego opiera się na pewnego rodzaju symbolizmie, i trudno byłoby tu umieścić skrzynię z 882 sztukami złota, jednak to co otrzymujemy, absolutnie nie można nazwać mekką każdego Pirata.
Konstrukcję ratuje umiarkowana bawialność, natomiast pogrąża sam skarb, zarówno pod względem ilości precjozów, jak i ich jakości – jeżeli pod uwagę weźmiemy ohydne mydła i brzydkie guziki. Na szczęście są jeszcze rewelacyjne figurki i jest to największy atut zawartości tego pudełka. Czy warto na to wydać prawie 100 złotych, niech każdy sam zdecyduje…

4191 Captain’s Cabin

4191 Captain’s Cabin

4191 Captain’s Cabin

Słowem wstępu można by się rozpisywać, ale powiem tylko jedno: globus!
No dobra, warto jeszcze dodać jedno słówko: butelki!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 94
Figurki: 3: Jack Sparrow, Henchman x2
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 12 x 4.5
Cena: 11.99 USD, 10.49 GBP, 14.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: 50-60 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Trzy ludziki, setka elementów, seria licencjonowana. I biorąc pod uwagę wszystkie te fakty, pudełko jest zadziwiająco małe. I jak najbardziej, należy zaliczyć to na plus, wreszcie ogłaszane od dłuższego czasu przez TLG pomniejszenie pudełek ma odzwierciedlenie na sklepowych półkach.

Oczywiście każda seria musi posiadać charakterystyczną dla siebie szatę graficzną, pozwalającą od razu zidentyfikować zestawy wchodzące w jej skład. „Pirates of the Caribbean” otrzymali nagłówek z obowiązkową nazwą, dodatkowo uzupełniony przez filmową głowę Jacka Sparrowa, przepraszam, Kapitana Jacka Sparrowa, oraz logo tak ukochanego przez wszystkich potentata, czyli Disneya. A wszystko to na naprawdę ładnym tle spienionych, ciemnoniebieskich fal.
Jeszcze słówko o samym tytule filmu: zestawy z serii „Pirates of the Caribbean” obecnie wydane są w dwóch liniach. Te o numerach 419x oparte zostały o najnowszy, czwarty film o podtytule „On Stranger Tides”. I podtytuł ten znalazł swoje miejsce na pudełku, małymi literkami pod główną nazwą serii. Co ciekawe, zestawy o numerach 418x opierają się na filmach z wydanej już trylogii i zostały pozbawione podtytułów.

Tył pudełka przykuwa wzrok głównie przez radykalną zmianę kolorystyki, nastrojowe tło w odcieniu piaskowym doskonale uwidacznia wszystkie elementy zestawu, dodatkowo otrzymujemy małe zdjęcia skupiające się na najciekawszych motywach.

Na bokach pudełka nagromadzono wszelkiego rodzaju komunikaty, warto tylko wspomnieć o jednej ze ścianek, na której umieszczono zdjęcie Sparrowa w skali 1:1.

Pudełko sensownych rozmiarów, w bardzo atrakcyjnej szacie graficznej, jedynym minusem który nasuwa się na myśl, to dość małe zdjęcie samego zestawu na przedniej ściance – przyjrzyjcie się dokładniej – zdjęcie spokojnie mogłoby być większe, a przez to lepiej ukazywać co też znajdziemy w środku. Jak dla mnie, to ktoś dał po prostu ciała…

2) Elementy

W pudełku znajdziemy trzy woreczki z elementami, w tym jeden poświęcony tylko dla globusa.

Mimo że zestaw jest dość mały, instrukcja została zapakowana w osobny woreczek, dodatkowo usztywniona kawałkiem tektury.

Takie pakowanie jest genialną innowacją, tym bardziej, że wraz z instrukcją w woreczku znalazło się też miejsce dla plakatu oraz karty z Kapitanem.

Sam plakat to niejako przekrój przez całą serię:

oraz reklama zbliżającej się gry video ze stajni TT Games.

Jednak powróćmy do tego co w sumie najważniejsze, czyli samych klocków.

Nie tylko globus zasłużył na swój osobny woreczek, także włoski Sparrowa zostały tak zapakowane,

i nie ma się co dziwić, wyglądają wprost rewelacyjnie!

Zresztą, wspomniany już globus, to także małe arcydzieło:

Mimo że w tym zestawie globus ma swoją premierę, to sama forma takiego elementu może się wydawać znajoma. I tak jest w rzeczywistości. Elementy te, przezroczyste, zostały wykorzystane jako kosmiczny hełm w zestawie 3831 Rocket Ride oraz lampy w 10199 Winter Toy Shop.

Zresztą dlaczego nie sprawdzić jak wyglądałby globus w roli kosmicznego hełmu?

Ok, pomysł cokolwiek dziwny…

Ale to nie koniec ciekawych elementów, w pudełeczku znajdziemy jeszcze:

- kości w liczbie sztuk trzech,

- kolejny nowy element, którym jest rewelacyjny pas,

służący do noszenia broni.

Zresztą broni znajdziemy tu całkiem pokaźną ilość:

Wrażenie robią też dwie identyczne przezroczyste butelki, z nadrukiem statków:

Bardzo ładnie prezentują się elementy z nadrukami, czyli kompas oraz mapa:

3) Instrukcja

Całkiem spory format i aż 24 strony.

Zaczynamy oczywiście od ostrzeżeń. Gdy już przez nie przebrniemy, czas zająć się składaniem ludzików

oraz poszczególnych składowych zestawu. Pod koniec instrukcji czeka nas jednostronicowy indeks elementów,

przegląd wszystkich plakatów występujących w poszczególnych zestawach, reklama nowej „kosmicznej” serii,

oraz reklamy zbliżającej się gry i LEGO Club.

Na ostatniej stronie instrukcji znalazło się miejsce na wszystkim zapewne znaną reklamę „Win!” Brzydką, głupią, mało zachęcającą, tak więc pozwólcie że oszczędzę Wam jej zdjęcia…

Sama instrukcja natomiast bez większych wpadek, oprócz standardowego odwzorowania elementów w kolorze czarnym. Dajcie spokój, budowanie z elementów posortowanych to nie problem, ale patrząc na samą instrukcję za nic nie potrafiłem domyślić się, czy np.: stolik ma blat czarny czy ciemnoszary…

4) Ludziki

Ludziki. Chyba to, co w tej serii jest największą rewelacją. W niniejszym zestawie, przypomnieć należy że jakby nie było dość małym, otrzymujemy aż trzy figurki!

Kapitan Jack Sparrow.

Wąsik, bródka, rozchełstana koszula, pas… I te włosy przepasane chustą i uzupełnione o ozdobniki…

Tors oczywiście zadrukowany jest obustronnie, zresztą tak samo główka.

Piraci – zombie także prezentują się przewspaniałe, prawdziwe zakapiory z nich!

Przypatrzcie się dokładnie temu delikwentowi, nadruk na główce jest dwustronny!

5) Zestaw

Cały zestaw składa się z trzech modułów. Pierwszym jest stolik na kościanych nogach, na którym znajdziemy mapę, kielich oraz pochodnię. Sama mapa bardzo mnie cieszy, pamiętacie sytuację z serii Pharaoh’s Quest?

Drugi moduł to stojak podtrzymujący globus.

Trzecim, największym modułem, jest specyficzna „gablota” na której umieszczono butelki z małymi modelami statków. W gustownych kolorach brązu, przyozdobiona czaszkami i kośćmi…
Strach się bać.
Gustu właściciela…

Cały zestaw w pełnej okazałości:

Parę, całkiem przydatnych, części zostało ze statusem „zapasowych”.

Podsumowanie zestawu, patrząc na same superlatywy którymi kadziłem do tej pory, powinno być jak najbardziej utrzymane w podobnym tonie. Owszem, zestaw ma nagromadzenie ciekawych elementów, żeby tylko przypomnieć globus i butelki z nadrukiem statków, także figurki są wprost przepiękne, a samym konstrukcjom absolutnie nic nie można zarzucić.

Jednak należy patrzeć na to poprzez pryzmat kwoty którą należy wydać. Ok 60 PLN to wydawałoby się relatywnie niedużo, tym bardziej, że są tu trzy licencjonowane ludziki i unikatowe elementy. Jednak, wśród ludzików znajdziemy Sparrowa który, póki co, występuje w każdym zestawie z regularnej serii (choć, należy nadmienić, w różnych wersjach!), oraz dwóch piratów – zombie, świetnych, ale jednak mało charakterystycznych w aspekcie samej serii. Naprawdę wielkimi perełkami są wspominane już butelki z nadrukiem oraz globus, na chwilę obecną dostępne tylko i wyłącznie w tym zestawie. Tak więc, jeżeli ktoś ma przeogromną ochotę posmakować Pirackich klimatów – jak najbardziej zestaw polecam. Na pewno się nie zawiedzie.

7327 Scorpion Pyramid

7327 Scorpion Pyramid

7327 Scorpion Pyramid

Nasi dzielni podróżnicy zbliżają się do końca swojej pustynnej wyprawy, pozostał już tylko jeden skarb do zdobycia. Jak wygląda ich ostatnia przygoda, po co im te skarby i jak ostre szczypce ma skorpion? Jeżeli kogokolwiek z Was nurtują takie pytania, serdecznie zapraszam do udziału w tej przygodzie!

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 792
Figurki: 7: Jake Raines, Mac McLoud, Professor Archibald Hale, Pharaoh Amset-Ra, Anubis Guard x2, Flying Mummy
Skarb: Golden Nemes
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 57.5 x 37.5 x 8.5 cm
Cena: S@H: 99.99 USD, 71.99 GBP, 99.99 EUR (Niemcy), 449.99 PLN, Allegro: 350-500 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna oczywiście charakterystyczna dla serii, model pięknie prezentuje się na tle piramid i zachodzącego słońca, dodatkowo otrzymujemy poszarpany papirus oraz loga Lego i serii. Niniejsze pudełko jest w wersji amerykańskiej, co owocuje sporym nagromadzeniem napisów (przedział wiekowy, numer, nazwa itp.), co, jak dla mnie, nie wygląda zbyt estetycznie, wolę jednak wersje europejskie – bardziej oszczędne w takowe informacje.

Tylnia strona pudełka to prawdziwa uczta dla oczu, oprócz innego ujęcia modelu otrzymujemy sporo informacji o funkcjonalności zestawu oraz notkę o skarbach. Mimo dość dużej liczby obrazków, wszystko jest naprawdę ładnie skomponowane i czytelne.

Warto też wspomnieć o jednej z bocznych ścian pudełka, na której ukazano figurki oraz ostatni ze skarbów w skali 1:1.

2) Instrukcje

Dwie książeczki w formacie A4 zawierające odpowiednio 76 i 84 strony.

W pierwszej książeczce znajdziemy obowiązkowe ostrzeżenia, plany budowy ludzików, pojazdu, ogromnego skorpiona oraz początek budowy piramidy. Na ostatniej stronie znalazło się miejsce dla całkiem ładnego obrazka prezentującego zestawy z serii. Pierwsza instrukcja obejmuje elementy z woreczków 1-4.

Druga książeczka to dokończenie budowy piramidy, dwustronna kompozycja z zestawami, indeks elementów, karta kodowa oraz marne i pozbawione polotu reklamy LEGO Club oraz Win! z wrednym rozwrzeszczanym dzieciakiem.

Co do samych planów budowy, poprowadzono je aż za bardzo rozwlekle, momentami przyczepiamy dosłownie jeden – dwa elementy. Paradoksalnie, odniosłem wrażenie, że więcej czasu poświęcam na machanie kartkami niż samo budowanie.
Oczywiście pozostał odwieczny problem z odwzorowaniem kolorystycznym, o ile buduje się TYLKO z elementów wysypanych z danego woreczka – nie ma problemu. Natomiast mając większe zaplecze klocków, czyli np.: budując model powtórnie, korzystając w wymieszanej większej ilości klocków, określenie czy dany element jest czarny czy ciemnoszary nie jest niestety od razu jednoznaczne.

3) Elementy

W pudełku znajdziemy siedem ponumerowanych woreczków,

wspomniane dwie instrukcje oraz aż dwa arkusze z naklejkami.

Oczywiście zestaw należy do tych „mniejszych”, tak więc zarówno instrukcje jak i naklejki są wrzucone do pudełka na chama i bez poszanowania. Rozumiem, że w większych zestawach zaczęto to zabezpieczać, ale piramida wcale do maleństw nie należy, a loteria w takim przypadku zaczyna mnie coraz bardziej denerwować, tym bardziej że nie jest to tani produkt.

Skany naklejek w 300 dpi:

Oprócz instrukcji, naklejek i siedmiu woreczków z elementami, większość przestrzeni w pudełku zajmuje wypukła płytka bazowa. Oczywiście nie znajdziecie na niej ani grama nadruku, bo i po co? O wiele łatwiej przecież wrzucić (dosłownie) arkusz naklejek?

Z samych klocków warto natomiast wspomnieć o osobno zapakowanych elementach „dekoracyjnych”, w postaci skrzydeł dla mumii oraz różnych nakryć głowy z nadrukami.

Nadruki posiada też skorpion, a dokładniej jego składowe. Podobnie jak wcześniej spotkane bestie, także tu dostajemy upiększacze w formie hieroglifów oraz stylizację na kamienie.

Zestaw sporych rozmiarów, więc znalazło się tu miejsce dla całkiem pokaźnej liczby dodatkowego wyposażenia, każdy znajdzie to co lubi.

Warto wspomnieć o mapie, która występuje, jeżeli weźmiemy pod uwagę regularne zestawy, TYLKO w tym, największym zestawie z serii. Trochę dziwne, że, jakby nie było, element dość przydatny dla takiej serii, kwintesencja poszukiwania przygód znajdziemy tylko w zestawie, który paradoksalnie obrazuje sam koniec przygód naszych poszukiwaczy. Dla porządku, warto przytoczyć, że samą mapę znajdziemy w zestawie dodatkowym „853168 Magnet Set Amset-Ra, Jake Raines and Anubis Guard” ale opłacalność jego zakupu jest nikła, o czym pozwolę sobie porozwodzić się przy innej okazji.

Bardzo ładnie prezentuje się pokrywa sarkofagu w udziwnionym kolorze Pearl Gold Container. Niestety, dobre wrażenie znika, gdy porównamy ją ze starymi wersjami z oryginalnych Adventurers, szczególnie z pokrywą z dodatkowymi nadrukami. Wielka szkoda, że w nowej edycji nie zastosowano nadruków, naprawdę znacznie podnosiło to urok tego elementu.

Na koniec tej wyliczanki, pozwolę sobie powrócić do wspomnianych nakryć głowy i innego uzupełnienia ludzików, elementy te prezentują się rewelacyjnie, szczególnie warto zwrócić uwagę na złoty nemes – czyli ostatni skarb oraz głowy wojowników Anubisa.

4) Ludziki

W zestawie otrzymujemy siedem ludzików, nie jest to może jakaś przyprawiająca o zawrót głowy liczba, jednak każdy z tych ludzików warty jest zainteresowania.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w największym zestawie z serii jej głównej twarzy. Jake Raines występuje tu już w znanym wdzianku choćby z zestawów 7305 Scarab Attack i 7325 Cursed Cobra Statue.

Mac McLoud pojawia się dopiero drugi raz w serii, nadal nosi tą samą popapraną koszulkę co w 7306 Golden Staff Guardians, jedyną różnicą jest czapka, pilotkę zamienił na kepi. Nakrycie głowy jeszcze bardziej upodabnia go do jego starszego brata czyli Gabarro z Adventurers.

Wielkim zaskoczeniem jest Professor Archibald Hale. Osobnik ten występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie!
Jego odpowiednik z klasycznych Adventurers, czyli Dr Kilroy (aka Professor Kilroy, Dr Charles Lightning, Professor Articus) był swego czasu dość popularną figurką.

Adwersarzami naszych bohaterów jest mumia, faraon oraz wojownik Anubisa.

Mumia, a dokładniej jej latająca odmiana (Flying Mummy) występowała już we wcześniejszych zestawach. I nie da się ukryć, że z tymi skrzydełkami wygląda wprost rewelacyjnie.

Faraon Amset-Ra, czyli główny zły serii, występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie. Ciekawie prezentuje się jego główka z podwójnym nadrukiem, po jednej stronie straszy groźny grymas za złotych bandaży, drugą natomiast zdobi powaga i pewnego rodzaju zaduma, ten wyraz twarzy sprawia tym większe wrażenie poprzez umieszczenie go na złotym tle.

Także przepięknie prezentują się figurki strażników Anubisa, mimo że występują tylko w tym zestawie, to otrzymujemy ich przynajmniej w liczbie dwóch.

Wesoła gromadka:

5) Zestaw

Budowę rozpoczynamy od pojazdu poszukiwaczy skarbów. Podobnie jak w pozostałych zestawach z serii, pojazd utrzymany jest w specyficznej, ciemnoczerwonej kolorystyce. Wyposażony w gąsienice pozwalające na bezproblemowe pokonywanie wydm pustyni oraz potężny karabin – wszystko wskazuje na to, że nasi poszukiwacze przygód przygotowali się odpowiednio na spotkanie z Faraonem Amset-Ra.

Jako ciekawostkę, należy nadmienić, że każdy z największych zestawów z klasycznej serii Adventurers zawierał jakiś potężny pojazd.
W Egyptian Desert (5988 The Temple of Anubis) była to sześciokołowa ciężarówka, w Amazon Jungle (5986 Amazon Ancient Ruins) dziwny pojazd z przerośniętymi tylnimi kołami, w Dino Island (5987 Dino Research Compound) ponownie otrzymaliśmy ciężarówkę, natomiast w Orient Expedition (7419 Dragon Fortress) na wyposażeniu podróżników był podobny do niniejszego, pojazd na gąsienicach.

Ale sam Faraon nie jest głupi, ma w rękawie (czy raczej pod bandażem) ukryty potężny argument w postaci strasznej bestii: Skorpiona!

Cztery pary odnóży, potężne kamienne szczypce i zakończony ogromnym ostrzem ogon. Nasi poszukiwacze muszą mieć się na baczności!

Z cyklu „jak to jest zrobione”:

Skorpion strzeże piramidy gustownie ułożony na jej szczycie, a jego szczypce obejmują wejście do niej.
Sama piramida to dwupoziomowa konstrukcja wzniesiona na wypukłej płytce. Jej budowa przebiega bardzo sprawnie, a sam kształt piramidy, nadają jej głównie dachówki, występujące w dwóch odcieniach koloru piaskowego. Boki piramidy sprytnie zabudowane są płytkami upiększonymi dodatkowo ciemopiaskowymi kaflami.

W każdym momencie skorpion jest zdolny do zejścia ze swego posterunku i zaatakowania nieproszonych gości.

A za takich należy traktować naszych podróżników.

Jednak skorpion to nie jedyne przeszkody które czekają na ich drodze. Ot takie zwykłe schody….

Które kryją w sobie gniazdo skorpionów (mimo że w tym momencie pozostał tam tylko jeden skorpion na posterunku)!

Zresztą to nie jedyna wylęgarnia tych stworzonek, zaraz po prawej paru takich osobników strzeże złotych monet,

natomiast po lewej od wejścia, wiją się niespokojne węże.

Po, szczęśliwym, dotarciu do drzwi, należy je otworzyć. Nie jest to skomplikowane, wystarczy obrócić dwa pokrętła.

W środku piramidy czekają dodatkowe atrakcje, jak choćby zapadnia. Stąpając po niej, można nagle stracić grunt pod nogami, przebywanie natomiast pod nią też nie wróży nic dobrego, można najzwyklej w świecie dostać klockiem po głowie…

Ale wreszcie jest, po pokonaniu tych wszystkich pułapek, złoty nemes trafia w ręce poszukiwaczy skarbów!

A gdzie ukrywa się sam faraon? Przyjrzyjcie się tej dźwigni:

Mac coś majstruje przy ścianie nieco poniżej, jako że chłop lubi sobie czasem coś „wybuchnąć”, dynamit w jego ręce nie zwiastuje niczego dobrego…

Zakryjcie uszy!

Bum! Tajemnicza ręka poruszyła wcześniej wspomnianą wajchę i ściana wyleciała z impetem. Dodatkowo światło dzienne ujrzał tajemniczy sarkofag.

Czas sprawdzić jakie skarby kryje.

Toż to sam Faraon we własnej złowieszczej postaci!

Czas brać nogi za pas, tym bardziej jak na karku czuć oddech strażników, mumii i ogromnego skorpiona!

Bardzo ładny uzbrojony pojazd, potężny skorpion, piramida która wygląda jak piramida a do tego wprost najeżona jest niespodziankami, z których prawdziwym kunsztem jest prościutki, ale sprawdzający się mechanizm „wywalania” ściany przez wylatujący sarkofag.
Mimo że nie przepadam za podsumowaniem w plusach i minusach, w przypadku tego zestawu, takie coś będzie chyba najlepszym zestawieniem za i przeciw:

Plusy:
+ rewelacyjne figurki, w tym Anubis Guard, Professor Hale i Pharaoh Amset-Ra występujące tylko w tym zestawie
+ piramida która rzeczywiście wygląda jak piramida
+ mnóstwo pułapek
+ rewelacyjny skorpion i samochód
+ skorpion ładnie komponuje się z sama piramidą
+ spora bawialność

Minusy
- naklejki i to w nadmiarze
- brak nadruków na wypukłej płycie, zamiast tego: naklejki
- instrukcje i naklejki wrzucone „na odwal się” do pudełka
- instrukcja aż do przesady uproszczona – bardzo rozwlekła budowa
- nieco pusto jest przed samą piramidą
- gniazdo węży wygląda jak dodane na siłę, by właśnie zapełnić tę pustkę
- sztywny obelisk, już w starych Adventurers obeliski „potrafiły się” wywracać

Jak widać, minusy można potraktować jako kuriozalne a sam zestaw jak najbardziej należy polecić.

W moim mniemaniu seria Pharaoh’s Quest jest godnym następcą Adventurers. Dla mnie prywatnie, wielkim minusem serii jest nowa ekipa ludzików, uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby odświeżenie wizerunku Thundera i spółki. Jednak, co należy przyznać, nowi bohaterowie i tak prezentują się rewelacyjnie, więc nie ma w sumie na co zbyt bardzo narzekać. Same zestawy prezentują się nienagannie, są bardzo bawialne, natomiast przepiękne ciemnoczerwone pojazdy i ogromne bestie są miłym urozmaiceniem i znacznie podnoszą przyjemność z obcowania ze wszystkimi zestawami serii.

Polecam!

Jeszcze mała uwaga, jeżeli spojrzymy na całą serię, wielka szkoda, że dwa ludziki, czyli Professor Hale oraz Helena Skvalling, występują odpowiednio tylko w pojedynczych zestawach, gdy tymczasem Jakeów jest aż nadmiar. To samo tyczy się wspomnianej już mapy – tylko w jednym zestawie? Zakrawa to na jakąś pomyłkę czy przeoczenie, bo logiki próżno tu szukać…


Elementy zapasowe, pozostałe po budowie.

6) Amset-Ra i skarby

Warto wspomnieć o głównym złym całej serii oraz poszukiwaniu skarbów będących osią fabularną łączącą wszystkie zestawy. Faraon Amset-Ra ma tylko jeden cel, jakże prozaiczny dla większości charakterystycznych złoczyńców. Chce władzy nad światem. Umożliwić mu to ma sześć bezcennych artefaktów, każdy w magiczny sposób wpływający na potęgę Faraona.

Poszczególne skarby, gdy wpadną w ręce Faraona, dają mu naprawdę wielkie możliwości:

Soul Diamond – pozwala na tworzenie złudzeń, fatamorgan (7307 Flying Mummy Attack)
Golden Crystal – władza nad zwierzętami, od małych chrząszczy po potężne krokodyle (7305 Scarab Attack)
Golden Scarab Shield – niewrażliwość na ataki wroga (7325 Cursed Cobra Statue)
Golden Sword – daje właścicielowi zdolności bojowe największych wojowników Egiptu (7326 Rise of the Sphinx)
Golden Nemes – umożliwia zobaczenie przyszłości (7327 Scorpion Pyramid)
Golden Staff – znacznie wzmacnia siłę i zdolności bojowe armii Faraona (7306 Golden Staff Guardians)

Przerażające prawda? Nic więc dziwnego, że poszukiwacze przygód chcą zdobyć wszystkie artefakty, by w ten sposób przeszkodzić Faraonowi w jego krucjacie, której celem jest panowanie nad całym światem.

Co nie zmienia faktu, że nasz dwu-twarzowy faraon,

bardzo ładnie prezentuje się w pełnym rynsztunku!

A jak zakończy się cała ta rozgrywka? No cóż, to Lego, więc wynik pozostaje tylko w mocy naszej wyobraźni…

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

Po dłuższej przerwie wracamy do świata naszych poszukiwaczy przygód, dzisiaj, wraz z Macem, ruszymy na poszukiwania złotej laski.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok produkcji: 2011 (2010)
Liczba elementów: 70
Figurki: 3: Mac McLoud, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Staff
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 19.5 x 14 x 4.5 cm
Cena: 9.99 USD, 8.99 GBP, 9.99 EUR, 39.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna pudełka oczywiście utrzymana jest w stylu charakterystycznym dla całej serii, czyli otrzymujemy poszarpany papirus, logo serii i zdjęcie pełne życia. Zwróćcie uwagę na numer zestawu i przedział wiekowy, w porównaniu do wcześniej opisywanych zestawów z tej serii, na tym umieszczono o wiele mniej tekstu. Powodem tego jest miejsce zakupu, ten zestawik nabyłem na polskim S@H, natomiast reszta przybyła z USA. Jak widać, Europejczycy nie potrzebują nadmiaru tekstu, i nie ma co ukrywać, w tej formie wygląda to o wiele schludniej.

Tył pudełka zdobi ładne zdjęcie samego zestawu, dodatkowo ukazano jego funkcjonalność oraz przedstawiono, jaki skarb znajdziemy w pudełku.

Zdjęcie samego skarbu, w skali 1:1, znajdziemy też na jednej z bocznych ścianek pudełka.

Natomiast co do zawartości, to znajdziemy tu małą instrukcję oraz dwa woreczki z elementami. Naklejek nie stwierdzono!

Jednym z ciekawszych elementów, do którego zaraz wrócimy, jest motocykl, dodatkowo zapakowany w osobny woreczek.

2) Instrukcja

Książeczka w formacie ok. 15×10 cm licząca 24 strony. Uzupełniona o obowiązkowe reklamy, przedstawienie wszystkich zestawów wchodzących w ramy serii, indeks elementów i, o dziwo, zabrakło w niej ostrzeżeń o celebrycie ukrywającym się pod przydomkiem „krwiożerczy dywan”. Nie wymagane jest też sortowanie.

Model nieduży, więc trudno tu o jakieś błędy, nie ma też problemów z odróżnieniem co jest jasnoszare, ciemnoszare, a co czarne. Jednak, jakbym miał wybierać nie tylko z elementów z tego zestawu, a z większej sterty, to jednak w pewnych momentach miałbym problem, czy dany element ma być czarny czy ciemnoszary.

3) Ludziki

Zaskoczenie! Jest to jedyny zestaw (z regularnej serii) w którym nie znajdziemy figurki Jakea, zamiast tego otrzymujemy postać o „krzykliwym” nazwisku: Mac McLoud. W roli adwersarzy towarzyszą mu dwie mumie pod pełnym uzbrojeniem.

Jeżeli nawiązać do klasycznych Adventurers, Maca można chyba najbardziej porównać z postacią Gabarro, obydwaj wyglądają na sporych flejtuchów.

Blizny na twarzy, zarost, szelmowski uśmiech, do tego upaprana koszulka spod której widać niezłą rzeźbę ciała i zarośnięty tors. Ale oczywiście, zgodnie z kanwą Hollywood, koszulka musi być śnieżnobiała, pal licho, że ma parę plamek!

Dwie identyczne mumie nie wyróżniają się spośród już poznanych. Wyposażone w dwustronnie zadrukowane torsy, dwa wyrazy twarzy i czarne nemesy wyglądają jednak bardzo ładnie.

4) Zestaw

Skarbem, a jednocześnie celem dla Maca, jest złota laska. Element bardzo fajny i ciekawy, doskonale komponujący się z pozostałymi skarbami, ale o tym więcej przy okazji kolejnej, ostatniej już wyprawy.

Zestaw niewielki, ale od razu pozwolę sobie na niejakie podsumowanie: wszystko w nim jest praktycznie rewelacyjne!

Począwszy od, oczywiście ciemnoczerwonego, motocyklu:

Podwójne światło z przodu, ciekawie przymocowane tylnie światło, miejsce na dynamit i strzelbę. Do tego szare nadruki dodające mu nieco charakteru.

Motocykl nie jest nowym elementem, występował już wcześniej w serii Indiana Jones, choć różnił się od obecnego kolorem karoserii.

Wspaniała maszyna, charakterem idealnie pasująca naszemu twardzielowi.

Dodatkowo w zestawie znajdziemy małą świątynię. Prosta konstrukcja, ale bardzo urokliwa, idealnie eksponująca niby „ukryty” skarb.

Podobnie jak sama konstrukcja, funkcjonalność świątyni jest banalnie prosta, ale sprawdza się idealnie. Po wciśnięciu wystającego dzyngla, wypycha on laskę z postumentu. Ot i w sumie tyle.

Mamy więc świątynię ze skarbem, dołóżmy do tego rewelacyjny motocykl z ciekawym ludzikiem. Mumiom dodajmy oryginalne uzbrojenie:

I już rysuje nam się scenka:

Skarb zdobyty, trza zakręcić kołami i zwiewać gdzie pieprz rośnie!

Mimo małej dynamiki mumii po lewej stronie, strasznie przypadło mi do gustu powyższe zdjęcie. Motocykl widziany od przodu, uśmiechnięta mina Maca trzymającego jedną ręką kierownicę a w drugiej dzierżącego zdobyty skarb. Mumie nie mają już szans dorwania złodzieja.

Co można napisać słowem podsumowania? Motocykl to naprawdę przepiękny pojazd, do tego w kolorze ciemnoczerwonym prezentuje się wprost rewelacyjnie. Jak na tak mały zestaw, otrzymujemy tu aż trzy ludziki, w tym ciekawą postać Maca oraz dwie mumie w pełnym uzbrojeniu. A wszystko to uzupełnia jeden z ładniejszych skarbów. Biorąc pod uwagę całkiem przyzwoitą cenę jak za taki zestaw, można go tylko gorąco polecić, co niniejszym czynię.

Warto!

Części pozostałe po budowie:

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

Proszę wygodnie zająć miejsca w stylowym Fordzie z 1929 roku, już za moment wyruszamy na wycieczkę, której celem będzie odnalezienie złotego miecza ukrytego pod Sfinksem z głową szakala.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 527
Figurki: 3: Jake Raines, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Sword
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 53.5 x 27.5 x 5.5 cm
Cena: 49.99 USD, 40.99 GBP, 219.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Zaczynam się powoli powtarzać… Pudełko ponownie zadziwia sporymi wymiarami, ale za to jest relatywnie cienkie. W poszarpany papirus, czyli charakterystyczny motyw dla serii Pharaoh’s Quest, wkomponowano pełne akcji zdjęcie przedstawiające oczywiście sam zestaw. Oprócz loga TLG i samej serii oraz nadmiaru informacji, w prawym dolnym rogu znajdziemy małą fotografie przedstawiającą stojącego dumnie Sfinksa.

Z tyłu pudełka otrzymujemy, utrzymane w nieco spokojniejszym tonie, zdjęcie głównego bohatera trzymającego kolejny skarb. Ale nie może czuć się bezpiecznie, wszak otaczają go oponenci. Dodatkowo ukazano pobieżnie funkcjonalność zestawu oraz indeks artefaktów.

Na jednej z bocznych ścianek pudełka znalazło się miejsce na podobne elementy jak w pozostałych zestawach, tj. ludziki oraz skarb w skali 1:1.

Otwierając pudełko, otrzymamy dostęp do czterech ponumerowanych woreczków z elementami,

dwóch instrukcji oraz małego arkusika naklejek.

Warto od razu wspomnieć, że mniejsza instrukcja zawiera plany budowy samochodu, natomiast większa – Sfinksa. Szkoda że przy tak logicznym podziale nie zdecydowano się na rozróżnienie instrukcji odpowiednimi okładkami, tak jak to miało choćby miejsce w przypadku zestawu 7597 Western Train Chase.

Skan naklejek w 300 dpi:

2) Instrukcja

Jak już było wspomniane, instrukcje są dwie.

Pierwsza, o formacie 20 x 13 cm, licząca 16 stron,

zawiera obowiązkowe ostrzeżenia (znowu to dziwne wrażenie jakbym się powtarzał…), ludziki,

oraz plany budowy samochodu.

W drugiej instrukcji, o formacie 21 x 19.5 cm i liczącej 84 strony,

znalazły się plany budowy Sfinksa z wykorzystaniem elementów zawartych w woreczkach numer 2-4.

Uzupełnieniem są „zielone reklamy”, indeks elementów, rebus którego rozwiązanie daje dostęp do pewnego notatnika, oraz przedstawienie wszystkich zestawów z serii.

Do samych instrukcji nie mam większych zastrzeżeń, jakość druku jest zadowalająca, w każdym kroku budowy mamy wyszczególnione elementy potrzebne w danym momencie, bardzo ładnie też wygląda tło, na tyle jasne, że nie przeszkadza w budowie.
Jedyne uwagi które się nasuwają, to standardowo kolor czarny mógłby być jednak nieco ciemniejszy (czasem podczas składania następuje mały moment zastanowienia jaki kolor wybrać, oczywiście jak składamy nowy zestaw, to ten problem jest znacznie zminimalizowany przez ograniczony wybór części) oraz dość rozwlekła instrukcja pod względem składania, momentami dosłownie przyczepiamy zaledwie jeden klocek!

3) Ludziki

Ludzikami Pharaoh’s Quest stoi, to już dawno stwierdzony fakt. Niestety w tym zestawie wybór jest cokolwiek ubogi, otrzymujemy tylko trzy figurki w tym dwie identyczne.

Główny bohater, Jake Raines, mimo że podróżuje pojazdem naziemnym, to jednak ubrał kurtkę pilota, dokładnie taką samą, jaką posiadał w 7307 Flying Mummy Attack. Że też mu nie jest w niej za ciepło na piaskach pustyni?

Jako jego oponenci, pojawiły się Mumie Wojownicy, w ogromnym oddziale liczącym dwóch osobników. Każdy z nich z czarnym, nieprzyozdobionym żadnymi nadrukami, nemesem, przez co element ten, w przeciwieństwie do tych zadrukowanych, nie jest obecnie spakowany w osobny woreczek.

Sama postać mumii, nie biorąc pod uwagę nakrycia głowy, jest dokładnie taka sama jak w innych zestawach z tej serii.

4) Zestaw

Z ciekawszych elementów, jakie znajdziemy w pudełku, warto oczywiście wymienić dość szerokie spektrum broni (plus kilof, ale go też można potraktować jako broń, szczególnie przy spotkaniu ze Skarabeuszem).

Warto też przyglądnąć się składowym autka, znajdziemy tu m.in. dwa ciemnoczerwone Plate z jednym studem, dwa stożki które służyły też jako nakrycie głowy w zestawie 7197 Venice Canal Chase oraz nowe wersje „pistoletów” których premiera odbyła się w tamtym roku.

Otrzymujemy także całkiem sporo elementów złotych, w tym dwa skorpiony,

oraz kolejny skarb czyli złoty miecz.

Budowę zaczynamy od pierwszej instrukcji, czyli samochodu, utrzymanego, podobnie jak wszystkie pojazdy w serii, w ciemnoczerwonej kolorystyce.

Przypatrzcie się tej linii nadwozia, wsłuchajcie się w dźwięki tego silnika, niech oślepią was te światła, zachwyćcie się przodem.
Bez przesady, ten samochodzik jest wprost przepiękny, nasz Adam się naprawdę postarał przy jego projekcie.
I nie ma się co dziwić, znając jego zamiłowanie do samochodów z duszą. Zresztą, model jest wzorowany na autentycznych potworach:

1926 Ford Model T roadster
źródło: MyRideisMe

1931 Ford Roadster – Saving the Lazy 8
źródło: Rod & Custom, The Jalopy Journal

Dodatkowo, mi on przypomina też to cacuszko:

1929 Ford Model A, San Diego Automotive Museum

A jako ciekawostkę należy dodać, że prototyp, który przeleżał się na półce cztery lata, miał jeszcze dodatkowo koło zapasowe, jednak zostało ono usunięte na rzecz oryginalnych świateł. A tak w ogóle, to na początku i tak to miał być Jeep, dobrze że się komuś odmieniło.

Nie wiem, może to zasada „wrażenia pierwszej chwili”, ale wolę jednak tego Forda bez koła zapasowego.

Zresztą oceńcie sami, oto domniemany prototyp, na pewno nie w pełni zgodny z Adamowym, ale wg jego podpowiedzi:

Ale zestaw nie samym samochodem stoi, jest on tylko narzędziem by dotrzeć do skarbu.

Skarbu umieszczonego na specjalnym postumencie, od razu można zauważyć wykorzystanie złotych skorpionów jako ozdobników. Ciekawe co na to obrońcy praw zwierząt?
Niby prosta podstawa, a jakoś bardzo przypadła mi do gustu, dziwnym trafem, kojarzy mi się trochę z Arką Przymierza z Indiany Jonesa…

Nstepnie powstaje podstawa świątyni a jednocześnie samego Sfinksa. W jej centrum znalazło się miejsce dla powyższego postumentu, natomiast dostępu do niego bronią potężne drzwi z dziwnym uchwytem.

Z tyłu wystaje drąg jakiś dziwny, pierwsze skojarzenie – ogonek Sfinksa! Ale nie, to ustrojstwo w prosty sposób pozwala dość efektownie dostać się do skarbu – wylatuje on z impetem wraz z drzwiami.

Czas na budowę samego ogromnego zwierzaka.

No spójrzcie na tę mordkę, ona jest po prostu przepiękna!

Ale oczywiście tułów i mordka to nie wszystko, jak wiadomo, pies kudłaty, cztery łapy…

Dwie identyczne, jeżeli nie weźmiemy pod uwagę że lewe są odbiciem lustrzanym prawych pary nóg. Każda z nóg składa się z trzech modułów, połączonych oczywiście zawiasami.

Dwie pozycje nóg są najważniejsze, pierwsza to gdy Sfinks dumnie stoi, druga, gdy spokojnie spoczywa na podstawie.

No ale dość o szczegółach, przyglądnijmy się naszemu psiakowi!

Przepiękny prawda? I jak dumnie się prezentuje!

Warto jednak w tym momencie zrobić sobie małą przerwę, przy okazji wspomnieć o dość dyskusyjnym nazwaniu naszego zwierzaka Sfinksem.

Wizerunek Sfinksa wywodzi się z czasów egipskiego Starego Państwa (rządy III-VI dynastii), jego wizerunek utożsamiany jest z ciałem lwa zwieńczonym ludzka głową. Rzeźby sfinksów najczęściej pełniły rolę strażników świątyń a także grobowców, często przyjmując rysy twarzy władcy który w takim grobowcu spoczywał. Jednak Sfinks nie zawsze nosił ludzką głowę, np.: w Tebach wzniesiono 900 rzeźb Sfinksów z baranimi głowami, symbolizującymi boga Amona.

Nasz Sfinks natomiast posiada głowę szakala, czyli jednoznaczne nawiązanie do boga Anubisa. Anubis był strażnikiem mumii zmarłego, decydował czy nieboszczyk jest godzien wejść do podziemnego królestwa Ozyrysa.

Najczęściej przedstawiany był z ludzkim ciałem i głową szakala, jednak pokutuje też jego wizerunek, jako dumnie siedzącego zwierzęcia, przyozdobionego wokół szyi czerwoną wstęgą oraz przytrzymujący cep tylnią nogą.

Warto zauważyć, że czarny kolor, który też jest dominujący w górnej modelu, nie pochodzi bezpośrednio od ubarwienia zwierzęcia, a jest symbolem rozkładającego się ciała oraz czarnej gleby doliny Nilu utożsamianej z odrodzeniem.

Jak widać, nazwanie połączenia ciała lwa z Anubisem, nie jest całkowicie bezpodstawne, patrząc z historycznego punktu widzenia. Oczywiście model jest tylko luźną interpretacją, tak więc można wybaczyć pewne nieścisłości. Jednak najbardziej za pojawieniem się w zestawie nazwy Sfinks, przemawia fakt, że nazwa ta jest doskonale rozpoznawalna i bezproblemowo kojarzona, nawet przez dzieci.

Ale wróćmy już do naszych poszukiwaczy przygód, Jake właśnie dotarł do drzwi świątyni.

Dodajmy, masywnych drzwi. Jak je otworzyć? Jak to się mówi: jest dynamit – nie ma problemu.

Lepiej brać szybko nogi za pas.

Cytując pewnego Woja: „Błysnęło, huknęło, skończone dzieło”!

Kolejny skarb trafił w ręce Jake’a.

Ale cóż to? Czy Jake tak naiwny jest, czy brak mu doświadczenia Thundera i Jonesa? Zapewne tak, gdyż jak mógł sądzić, że taki skarb pozbawiony będzie strażnika?

Sprawa nie wygląda najciekawiej…

Ale pozostawmy te czarne myśli, to jeszcze przecież nie koniec przygód naszego odważnego awanturnika, choć należy przyznać, że Sfinks to nie jedyne zagrożenie.
Prawie zapomnieliśmy o mumiach!
Ale jak się ma taką szybką furę, ucieczka nie powinna nastręczać problemów.

Jeżeli kogoś męczy tajemnica, jak Jake wydostał się z paszczy Sfinksa, cóż, to klocki, więc każdy może bezproblemowo stworzyć własny scenariusz.

Ot choćby: zwabił go samym skarbem i zaczął tresurę!

„Przynieś patyczek, przynieś!”. Sfinks coś niemrawo się rusza, ale co mu się dziwić, tyle wieków trwał na swoim stanowisku…

„Dobry piesek, tfu, Szakal!” – oddaj patyczek panu.

Gorzej, jak zwierzak się pomyli, i przyniesie to co nie trzeba.

Może się to naprawdę wybuchowo zakończyć…

Ale dość tych czarnych myśli, lepiej wykorzystać zwierzaczka jako nieco przerośniętego konika.

„Nie, tylko nie na samochód!”. Tyle lat w stagnacji, co się dziwić, że chce za potrzebą…

Jak widzicie, z tym zestawem zabawy jest co niemiara, do tego wykonanie pod względem konstrukcyjnym naprawdę potrafi zachwycić. Główny atut zestawu, Sfinks, nie dość że prezentuje się wprost przepięknie pod względem wizualnym, to jeszcze jest ogromnie bawialny. Wybaczcie, ale Kobra nawet się do niego nie umywa. Na początku miałem nie najlepsze odczucia do samych nóg, są strasznie „klockowe”, rzekłbym wręcz pudełkowe, jednak po skończeniu budowy i chwili zabawy, pasują wprost idealnie do, jak by nie było, rzeźby.
A przecież Sfinks to nie jedyny element zestawu, już sama jego podstawa idealnie się sprawdza, owszem sama w sobie nie jest czymś niezwykłym, jednak kryje w sobie dwa ogromne plusy: przepiękny postument ze skarbem oraz prosty ale skuteczny i bawialny mechanizm.
No i nie zapominajmy o wisience na tym przepysznym torcie, jaką jest urokliwy samochodzik, na którego temat już chyba wystarczająco rozpływałem się w zachwytach.

Adam przy projektowaniu samochodu i Sfinksa wspiął się na wyżyny dbałości o wygląd oraz samą konstrukcję, jednocześnie nie zaniedbując ogromnych pokładów przyjemności jakie płyną z obcowania z tym zestawem.
I uwierzcie mi, starałem się być złośliwy i wyszukać tu jak najwięcej niedoróbek i ponarzekać na co się da.
Przykro mi, tu po prostu nie ma na co narzekać, a niedoróbek w samym zestawie nie uświadczymy (no dobra, przyczepię się do jednej pierdoły: ta dziura w tyłku Sfinksa mogłaby zniknąć…).

Gorąco, ale to naprawdę gorąco, polecam.

Po raz kolejny, składam ogromne podziękowania Nexusowi oraz jego wspaniałej małżonce za niezwykłą pomoc w zdobyciu zestawu, a także dziękuję bardzo samemu Adamowi, że mogłem wysłuchać jego pasjonujących historii.


klocki pozostałe po budowie.

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

Serdecznie zapraszam na kolejną wyprawę po skarby. Tym razem, wraz z Jakem i Heleną, wyruszymy po złotą tarczę a na swojej drodze spotkamy największą zmorę innego wielkiego podróżnika: śliskie i wijące się węże.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 213
Figurki: 3: Jake Raines, Helena Skvalling, Mummy Warrior #2 (Snake Charmer)
Skarb: Golden Scarab Shield
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 38 x 26 x 4.5 cm
Cena: 29.99 USD, 25.99 GBP, 139.99PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Ponownie otrzymujemy relatywnie cienkie pudełko, przy wymiarach 38 na 26 centymetrów ma zaledwie 4 i pół centymetra grubości. Szata graficzna także jest charakterystyczna dla całej serii, czyli wypełnione akcją zdjęcie ładnie wkomponowane w kolorowe tło oraz otoczkę z poszarpanego papirusu. Uzupełnieniem są oczywiście loga oraz nazbyt duże nagromadzenie informacji.

Tył pudełka to bardzo ładne zdjęcie doskonale eksponujące skarb – złotą tarczę w kształcie skarabeusza czyli cel wyprawy naszych bohaterów. Nie mogło też zabraknąć spisu wszystkich artefaktów.

Z bocznych ścianek w sumie tylko jedna zasługuje na zainteresowanie, na której wyszczególniono figurki zawarte w zestawie oraz ukazano wspomniany już skarb w skali 1:1.

W środku pudełka znajdziemy cztery wymiętolone woreczki z częściami,

jedną instrukcję, mały arkusz naklejek oraz część składową kobry, dodatkowo upiększoną przez jednostronny złoty nadruk, słabo niestety widoczny na skanie czy zdjęciach.

Skany w 300 dpi:

2) Instrukcja

Instrukcja składa się z 52 stron i zawiera wszystkie znane i popularne obecnie składowe, tj. oprócz planów budowy, otrzymujemy też ostrzeżenia, indeks elementów oraz reklamy. O dziwo, zabrakło miejsca na prezentację innych zestawów z serii, tym bardziej jest to niezrozumiałe, że aż w sumie cztery strony poświęcono na dywan, LEGO Club oraz to WIN z wydzierającym się dzieciakiem (kto to projektował?).

3) Ludziki

Oto trójka głównych postaci niniejszej przygody:

Twarz całej serii: Jake Raines. Jako że przy okazji spotkania ze Skarabeuszem mieliśmy okazje poznać go w towarzystwie Indiany Jonesa i Johnnego Thudera, dzisiaj, na specjalne życzenie ciotki lugominy, nasz zawadiaka zaprezentuje się w towarzystwie pewnego Kowboja.

A skoro takie spotkanie już ma miejsce, to może zrobić mały misz-masz?

Postacią z którą obecnie mamy okazję spotkać się po raz pierwszy, jest przedstawicielka płci pięknej: Helena Skvalling. Oczywiście, dokonując porównania z klasycznymi Adventurers, od razu nasuwa się postać Miss Pippin Read czyli odważnej i upartej reporterki “World Magazine”.

Przypatrzcie się dokładniej buźkom obydwu Pań, od razu rzuca się w oczy nieco archaiczny wyraz twarzy Pippin Read. Ta buźka wprost domagała się delikatnego liftingu! Można to jak najbardziej podciągnąć pod argument za zmianą ekipy w obecnej przygodzie, choć z drugiej strony, odświeżenie wyglądu główek czy torsów nie musiało przecież iść w parze z jednoczesną zmianą imion i nazwisk. Tym bardziej, że odwzorowanie postaci jest raczej bardzo jednoznaczne. Do dywagacji nad ludzikami wrócimy zapewne jeszcze przy okazji spotkania z pewnym Profesorem.

Helena jest aż przesiąknięta przygodą, była konkurentką Jakea w poszukiwaniach zaginionych artefaktów, w końcu połączyli siły i razem stanęli wobec przeciwności losu. Mówi w siedmiu językach, potrafi posługiwać się bronią a do tego zadziorna z niej osóbka. No i z tymi pięknymi włoskami w Dark Orange nie można odmówić jej urody.

Warto też odnotować, że Helena posiada brązowe rękawiczki, tymczasem na zdjęciach oraz w instrukcji występuje już bez nich!

Zaklinacz węży od pozostałych mumii różni się zaledwie nakryciem głowy, przyozdobionym, jakże adekwatnymi, motywami węży.

Obowiązkowe zdjęcie rodzinne, familia jeszcze nie jest w komplecie, ale wybaczcie, tak bardzo podobają mi się te figurki, że pewnie jeszcze nieraz Was pozamęczam takim porównaniem.

4) Zestaw

W zestawie otrzymujemy parę ciekawych elementów, w tym całkowicie nowe opony:

części składowe samochodu, w tym siedzisko charakterystyczne dla serii przygodowych (Adventurers oraz Indiana Jones, oprócz tego element ten występował w jednym zestawie Studios), w obowiązującym w serii Pharaoh’s Quest kolorze Dark Red.

Wśród ciekawych elementów znajdziemy też całkiem sporo serków oraz łuczków w kolorze Pearl Gold.

Jak na zestaw przygodowy przystało, nie poskąpiono nam też różnorakiego wyposażenia:

Budowę zaczynamy od całkiem zgrabnego i ładnie prezentującego się samochodziku, oczywiście w ciemno-czerwonej kolorystyce.

Autko wygląda naprawdę nieźle, a wysokie zawieszenie pozwala na bezproblemowe pokonywanie wydm pustyni.

Wygląd samochodzika powinny dopełnić dwie naklejki, których póki co nie zdecydowałem się przykleić.

Kolejną składową jest mała świątynia z wyeksponowanym skarbem. Tu także uzupełnieniem są naklejki, znacznie zwiększające jej atrakcyjność.

Świątynia z tyłu posiada uchwyt pozwalający na połączenie jej z kolejną składową zestawu, czyli ogromną Kobrą.

Buźka naszego węża jest nadrukowana. Podobnie jak w przypadku Skarabeusza, tu także można zauważyć fakturę muru, co jest uzasadnione faktem, że stwory będące strażnikami skarbów budzą się do życia dopiero gdy znajdzie się chętny położyć na tych skarbach rękę..

Cielsko węża składa się z paru powtarzalnych modułów,

ogonka,

i oczywiście głowy.

I cała Kobra w pełnej okazałości:

No nie, nie rób wstydu, przyjmij jakąś bardziej dostojna pozę!

Pozostaje wyruszyć tylko na wyprawę której celem będzie złota tarcza:

Zaklinacz wylądował pod sporymi kołami samochodu, Helena już sięga po skarb, tymczasem Jake wykorzystuje dynamit by pozbyć się ogromnego strażnika.

Jednak nie wszystko zazwyczaj idzie zgodnie z planami, podejmując spore ryzyko, nasi bohaterowie mogą skończyć marnie,

Jake nabawi się chronicznego strachu przed wężami,

a po Helenie zostanie tylko wspomnienie…

Warto oczywiście wspomnieć o, w sumie najważniejszym elemencie w całej tej przygodzie, czyli złotej tarczy w kształcie skarabeusza:

Dość mała, ale niezmiernie urokliwa, rzeczywiście godna jest noszenia miana prawdziwego skarbu (szczególnie w porównaniu do jakiegoś pospolitego kryształku ;) ).

Kolejny zestaw Pharaoh’s Questa spełnia pokładane w nim nadzieje, jest to, dosłownie, kawał dobrej roboty.
Samochód wygląda bardzo dobrze, figurki są rewelacyjnie, świątyni mimo prostoty nic zarzucić nie można, a sama Kobra jest bardzo bawialna.
Jedynym minusem, o jakim warto wspomnieć, to wykorzystanie zawiasów kulowych w modelu węża, niestety są one dość luźne, a sama głowa sporo waży, przez co figurkę jest dość trudno odpowiednio ustawić (jej wygibasy na wcześniejszych zdjęciach wymagały sporo cierpliwości).
Pozostają jeszcze te nieszczęśliwe naklejki i sposób pakowania, w moim egzemplarzu, zarówno naklejki jak i instrukcja wymagały „przeprasowania”. Wielka szkoda, że hasło „Only the Best is Good Enough” w przypadku pakowania nie ma najmniejszego odwzorowania i za każdym razem gdy otwieram nowy zestaw odbywa się swoista ruletka…

Po raz kolejny, i zapewne nie ostatni, ogromne podziękowania dla Państwa Nexusów. ;)


Elementy które zostały po budowie.