LEGO

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

Po dłuższej przerwie wracamy do świata naszych poszukiwaczy przygód, dzisiaj, wraz z Macem, ruszymy na poszukiwania złotej laski.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok produkcji: 2011 (2010)
Liczba elementów: 70
Figurki: 3: Mac McLoud, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Staff
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 19.5 x 14 x 4.5 cm
Cena: 9.99 USD, 8.99 GBP, 9.99 EUR, 39.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna pudełka oczywiście utrzymana jest w stylu charakterystycznym dla całej serii, czyli otrzymujemy poszarpany papirus, logo serii i zdjęcie pełne życia. Zwróćcie uwagę na numer zestawu i przedział wiekowy, w porównaniu do wcześniej opisywanych zestawów z tej serii, na tym umieszczono o wiele mniej tekstu. Powodem tego jest miejsce zakupu, ten zestawik nabyłem na polskim S@H, natomiast reszta przybyła z USA. Jak widać, Europejczycy nie potrzebują nadmiaru tekstu, i nie ma co ukrywać, w tej formie wygląda to o wiele schludniej.

Tył pudełka zdobi ładne zdjęcie samego zestawu, dodatkowo ukazano jego funkcjonalność oraz przedstawiono, jaki skarb znajdziemy w pudełku.

Zdjęcie samego skarbu, w skali 1:1, znajdziemy też na jednej z bocznych ścianek pudełka.

Natomiast co do zawartości, to znajdziemy tu małą instrukcję oraz dwa woreczki z elementami. Naklejek nie stwierdzono!

Jednym z ciekawszych elementów, do którego zaraz wrócimy, jest motocykl, dodatkowo zapakowany w osobny woreczek.

2) Instrukcja

Książeczka w formacie ok. 15×10 cm licząca 24 strony. Uzupełniona o obowiązkowe reklamy, przedstawienie wszystkich zestawów wchodzących w ramy serii, indeks elementów i, o dziwo, zabrakło w niej ostrzeżeń o celebrycie ukrywającym się pod przydomkiem „krwiożerczy dywan”. Nie wymagane jest też sortowanie.

Model nieduży, więc trudno tu o jakieś błędy, nie ma też problemów z odróżnieniem co jest jasnoszare, ciemnoszare, a co czarne. Jednak, jakbym miał wybierać nie tylko z elementów z tego zestawu, a z większej sterty, to jednak w pewnych momentach miałbym problem, czy dany element ma być czarny czy ciemnoszary.

3) Ludziki

Zaskoczenie! Jest to jedyny zestaw (z regularnej serii) w którym nie znajdziemy figurki Jakea, zamiast tego otrzymujemy postać o „krzykliwym” nazwisku: Mac McLoud. W roli adwersarzy towarzyszą mu dwie mumie pod pełnym uzbrojeniem.

Jeżeli nawiązać do klasycznych Adventurers, Maca można chyba najbardziej porównać z postacią Gabarro, obydwaj wyglądają na sporych flejtuchów.

Blizny na twarzy, zarost, szelmowski uśmiech, do tego upaprana koszulka spod której widać niezłą rzeźbę ciała i zarośnięty tors. Ale oczywiście, zgodnie z kanwą Hollywood, koszulka musi być śnieżnobiała, pal licho, że ma parę plamek!

Dwie identyczne mumie nie wyróżniają się spośród już poznanych. Wyposażone w dwustronnie zadrukowane torsy, dwa wyrazy twarzy i czarne nemesy wyglądają jednak bardzo ładnie.

4) Zestaw

Skarbem, a jednocześnie celem dla Maca, jest złota laska. Element bardzo fajny i ciekawy, doskonale komponujący się z pozostałymi skarbami, ale o tym więcej przy okazji kolejnej, ostatniej już wyprawy.

Zestaw niewielki, ale od razu pozwolę sobie na niejakie podsumowanie: wszystko w nim jest praktycznie rewelacyjne!

Począwszy od, oczywiście ciemnoczerwonego, motocyklu:

Podwójne światło z przodu, ciekawie przymocowane tylnie światło, miejsce na dynamit i strzelbę. Do tego szare nadruki dodające mu nieco charakteru.

Motocykl nie jest nowym elementem, występował już wcześniej w serii Indiana Jones, choć różnił się od obecnego kolorem karoserii.

Wspaniała maszyna, charakterem idealnie pasująca naszemu twardzielowi.

Dodatkowo w zestawie znajdziemy małą świątynię. Prosta konstrukcja, ale bardzo urokliwa, idealnie eksponująca niby „ukryty” skarb.

Podobnie jak sama konstrukcja, funkcjonalność świątyni jest banalnie prosta, ale sprawdza się idealnie. Po wciśnięciu wystającego dzyngla, wypycha on laskę z postumentu. Ot i w sumie tyle.

Mamy więc świątynię ze skarbem, dołóżmy do tego rewelacyjny motocykl z ciekawym ludzikiem. Mumiom dodajmy oryginalne uzbrojenie:

I już rysuje nam się scenka:

Skarb zdobyty, trza zakręcić kołami i zwiewać gdzie pieprz rośnie!

Mimo małej dynamiki mumii po lewej stronie, strasznie przypadło mi do gustu powyższe zdjęcie. Motocykl widziany od przodu, uśmiechnięta mina Maca trzymającego jedną ręką kierownicę a w drugiej dzierżącego zdobyty skarb. Mumie nie mają już szans dorwania złodzieja.

Co można napisać słowem podsumowania? Motocykl to naprawdę przepiękny pojazd, do tego w kolorze ciemnoczerwonym prezentuje się wprost rewelacyjnie. Jak na tak mały zestaw, otrzymujemy tu aż trzy ludziki, w tym ciekawą postać Maca oraz dwie mumie w pełnym uzbrojeniu. A wszystko to uzupełnia jeden z ładniejszych skarbów. Biorąc pod uwagę całkiem przyzwoitą cenę jak za taki zestaw, można go tylko gorąco polecić, co niniejszym czynię.

Warto!

Części pozostałe po budowie:

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

Proszę wygodnie zająć miejsca w stylowym Fordzie z 1929 roku, już za moment wyruszamy na wycieczkę, której celem będzie odnalezienie złotego miecza ukrytego pod Sfinksem z głową szakala.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 527
Figurki: 3: Jake Raines, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Sword
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 53.5 x 27.5 x 5.5 cm
Cena: 49.99 USD, 40.99 GBP, 219.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Zaczynam się powoli powtarzać… Pudełko ponownie zadziwia sporymi wymiarami, ale za to jest relatywnie cienkie. W poszarpany papirus, czyli charakterystyczny motyw dla serii Pharaoh’s Quest, wkomponowano pełne akcji zdjęcie przedstawiające oczywiście sam zestaw. Oprócz loga TLG i samej serii oraz nadmiaru informacji, w prawym dolnym rogu znajdziemy małą fotografie przedstawiającą stojącego dumnie Sfinksa.

Z tyłu pudełka otrzymujemy, utrzymane w nieco spokojniejszym tonie, zdjęcie głównego bohatera trzymającego kolejny skarb. Ale nie może czuć się bezpiecznie, wszak otaczają go oponenci. Dodatkowo ukazano pobieżnie funkcjonalność zestawu oraz indeks artefaktów.

Na jednej z bocznych ścianek pudełka znalazło się miejsce na podobne elementy jak w pozostałych zestawach, tj. ludziki oraz skarb w skali 1:1.

Otwierając pudełko, otrzymamy dostęp do czterech ponumerowanych woreczków z elementami,

dwóch instrukcji oraz małego arkusika naklejek.

Warto od razu wspomnieć, że mniejsza instrukcja zawiera plany budowy samochodu, natomiast większa – Sfinksa. Szkoda że przy tak logicznym podziale nie zdecydowano się na rozróżnienie instrukcji odpowiednimi okładkami, tak jak to miało choćby miejsce w przypadku zestawu 7597 Western Train Chase.

Skan naklejek w 300 dpi:

2) Instrukcja

Jak już było wspomniane, instrukcje są dwie.

Pierwsza, o formacie 20 x 13 cm, licząca 16 stron,

zawiera obowiązkowe ostrzeżenia (znowu to dziwne wrażenie jakbym się powtarzał…), ludziki,

oraz plany budowy samochodu.

W drugiej instrukcji, o formacie 21 x 19.5 cm i liczącej 84 strony,

znalazły się plany budowy Sfinksa z wykorzystaniem elementów zawartych w woreczkach numer 2-4.

Uzupełnieniem są „zielone reklamy”, indeks elementów, rebus którego rozwiązanie daje dostęp do pewnego notatnika, oraz przedstawienie wszystkich zestawów z serii.

Do samych instrukcji nie mam większych zastrzeżeń, jakość druku jest zadowalająca, w każdym kroku budowy mamy wyszczególnione elementy potrzebne w danym momencie, bardzo ładnie też wygląda tło, na tyle jasne, że nie przeszkadza w budowie.
Jedyne uwagi które się nasuwają, to standardowo kolor czarny mógłby być jednak nieco ciemniejszy (czasem podczas składania następuje mały moment zastanowienia jaki kolor wybrać, oczywiście jak składamy nowy zestaw, to ten problem jest znacznie zminimalizowany przez ograniczony wybór części) oraz dość rozwlekła instrukcja pod względem składania, momentami dosłownie przyczepiamy zaledwie jeden klocek!

3) Ludziki

Ludzikami Pharaoh’s Quest stoi, to już dawno stwierdzony fakt. Niestety w tym zestawie wybór jest cokolwiek ubogi, otrzymujemy tylko trzy figurki w tym dwie identyczne.

Główny bohater, Jake Raines, mimo że podróżuje pojazdem naziemnym, to jednak ubrał kurtkę pilota, dokładnie taką samą, jaką posiadał w 7307 Flying Mummy Attack. Że też mu nie jest w niej za ciepło na piaskach pustyni?

Jako jego oponenci, pojawiły się Mumie Wojownicy, w ogromnym oddziale liczącym dwóch osobników. Każdy z nich z czarnym, nieprzyozdobionym żadnymi nadrukami, nemesem, przez co element ten, w przeciwieństwie do tych zadrukowanych, nie jest obecnie spakowany w osobny woreczek.

Sama postać mumii, nie biorąc pod uwagę nakrycia głowy, jest dokładnie taka sama jak w innych zestawach z tej serii.

4) Zestaw

Z ciekawszych elementów, jakie znajdziemy w pudełku, warto oczywiście wymienić dość szerokie spektrum broni (plus kilof, ale go też można potraktować jako broń, szczególnie przy spotkaniu ze Skarabeuszem).

Warto też przyglądnąć się składowym autka, znajdziemy tu m.in. dwa ciemnoczerwone Plate z jednym studem, dwa stożki które służyły też jako nakrycie głowy w zestawie 7197 Venice Canal Chase oraz nowe wersje „pistoletów” których premiera odbyła się w tamtym roku.

Otrzymujemy także całkiem sporo elementów złotych, w tym dwa skorpiony,

oraz kolejny skarb czyli złoty miecz.

Budowę zaczynamy od pierwszej instrukcji, czyli samochodu, utrzymanego, podobnie jak wszystkie pojazdy w serii, w ciemnoczerwonej kolorystyce.

Przypatrzcie się tej linii nadwozia, wsłuchajcie się w dźwięki tego silnika, niech oślepią was te światła, zachwyćcie się przodem.
Bez przesady, ten samochodzik jest wprost przepiękny, nasz Adam się naprawdę postarał przy jego projekcie.
I nie ma się co dziwić, znając jego zamiłowanie do samochodów z duszą. Zresztą, model jest wzorowany na autentycznych potworach:

1926 Ford Model T roadster
źródło: MyRideisMe

1931 Ford Roadster – Saving the Lazy 8
źródło: Rod & Custom, The Jalopy Journal

Dodatkowo, mi on przypomina też to cacuszko:

1929 Ford Model A, San Diego Automotive Museum

A jako ciekawostkę należy dodać, że prototyp, który przeleżał się na półce cztery lata, miał jeszcze dodatkowo koło zapasowe, jednak zostało ono usunięte na rzecz oryginalnych świateł. A tak w ogóle, to na początku i tak to miał być Jeep, dobrze że się komuś odmieniło.

Nie wiem, może to zasada „wrażenia pierwszej chwili”, ale wolę jednak tego Forda bez koła zapasowego.

Zresztą oceńcie sami, oto domniemany prototyp, na pewno nie w pełni zgodny z Adamowym, ale wg jego podpowiedzi:

Ale zestaw nie samym samochodem stoi, jest on tylko narzędziem by dotrzeć do skarbu.

Skarbu umieszczonego na specjalnym postumencie, od razu można zauważyć wykorzystanie złotych skorpionów jako ozdobników. Ciekawe co na to obrońcy praw zwierząt?
Niby prosta podstawa, a jakoś bardzo przypadła mi do gustu, dziwnym trafem, kojarzy mi się trochę z Arką Przymierza z Indiany Jonesa…

Nstepnie powstaje podstawa świątyni a jednocześnie samego Sfinksa. W jej centrum znalazło się miejsce dla powyższego postumentu, natomiast dostępu do niego bronią potężne drzwi z dziwnym uchwytem.

Z tyłu wystaje drąg jakiś dziwny, pierwsze skojarzenie – ogonek Sfinksa! Ale nie, to ustrojstwo w prosty sposób pozwala dość efektownie dostać się do skarbu – wylatuje on z impetem wraz z drzwiami.

Czas na budowę samego ogromnego zwierzaka.

No spójrzcie na tę mordkę, ona jest po prostu przepiękna!

Ale oczywiście tułów i mordka to nie wszystko, jak wiadomo, pies kudłaty, cztery łapy…

Dwie identyczne, jeżeli nie weźmiemy pod uwagę że lewe są odbiciem lustrzanym prawych pary nóg. Każda z nóg składa się z trzech modułów, połączonych oczywiście zawiasami.

Dwie pozycje nóg są najważniejsze, pierwsza to gdy Sfinks dumnie stoi, druga, gdy spokojnie spoczywa na podstawie.

No ale dość o szczegółach, przyglądnijmy się naszemu psiakowi!

Przepiękny prawda? I jak dumnie się prezentuje!

Warto jednak w tym momencie zrobić sobie małą przerwę, przy okazji wspomnieć o dość dyskusyjnym nazwaniu naszego zwierzaka Sfinksem.

Wizerunek Sfinksa wywodzi się z czasów egipskiego Starego Państwa (rządy III-VI dynastii), jego wizerunek utożsamiany jest z ciałem lwa zwieńczonym ludzka głową. Rzeźby sfinksów najczęściej pełniły rolę strażników świątyń a także grobowców, często przyjmując rysy twarzy władcy który w takim grobowcu spoczywał. Jednak Sfinks nie zawsze nosił ludzką głowę, np.: w Tebach wzniesiono 900 rzeźb Sfinksów z baranimi głowami, symbolizującymi boga Amona.

Nasz Sfinks natomiast posiada głowę szakala, czyli jednoznaczne nawiązanie do boga Anubisa. Anubis był strażnikiem mumii zmarłego, decydował czy nieboszczyk jest godzien wejść do podziemnego królestwa Ozyrysa.

Najczęściej przedstawiany był z ludzkim ciałem i głową szakala, jednak pokutuje też jego wizerunek, jako dumnie siedzącego zwierzęcia, przyozdobionego wokół szyi czerwoną wstęgą oraz przytrzymujący cep tylnią nogą.

Warto zauważyć, że czarny kolor, który też jest dominujący w górnej modelu, nie pochodzi bezpośrednio od ubarwienia zwierzęcia, a jest symbolem rozkładającego się ciała oraz czarnej gleby doliny Nilu utożsamianej z odrodzeniem.

Jak widać, nazwanie połączenia ciała lwa z Anubisem, nie jest całkowicie bezpodstawne, patrząc z historycznego punktu widzenia. Oczywiście model jest tylko luźną interpretacją, tak więc można wybaczyć pewne nieścisłości. Jednak najbardziej za pojawieniem się w zestawie nazwy Sfinks, przemawia fakt, że nazwa ta jest doskonale rozpoznawalna i bezproblemowo kojarzona, nawet przez dzieci.

Ale wróćmy już do naszych poszukiwaczy przygód, Jake właśnie dotarł do drzwi świątyni.

Dodajmy, masywnych drzwi. Jak je otworzyć? Jak to się mówi: jest dynamit – nie ma problemu.

Lepiej brać szybko nogi za pas.

Cytując pewnego Woja: „Błysnęło, huknęło, skończone dzieło”!

Kolejny skarb trafił w ręce Jake’a.

Ale cóż to? Czy Jake tak naiwny jest, czy brak mu doświadczenia Thundera i Jonesa? Zapewne tak, gdyż jak mógł sądzić, że taki skarb pozbawiony będzie strażnika?

Sprawa nie wygląda najciekawiej…

Ale pozostawmy te czarne myśli, to jeszcze przecież nie koniec przygód naszego odważnego awanturnika, choć należy przyznać, że Sfinks to nie jedyne zagrożenie.
Prawie zapomnieliśmy o mumiach!
Ale jak się ma taką szybką furę, ucieczka nie powinna nastręczać problemów.

Jeżeli kogoś męczy tajemnica, jak Jake wydostał się z paszczy Sfinksa, cóż, to klocki, więc każdy może bezproblemowo stworzyć własny scenariusz.

Ot choćby: zwabił go samym skarbem i zaczął tresurę!

„Przynieś patyczek, przynieś!”. Sfinks coś niemrawo się rusza, ale co mu się dziwić, tyle wieków trwał na swoim stanowisku…

„Dobry piesek, tfu, Szakal!” – oddaj patyczek panu.

Gorzej, jak zwierzak się pomyli, i przyniesie to co nie trzeba.

Może się to naprawdę wybuchowo zakończyć…

Ale dość tych czarnych myśli, lepiej wykorzystać zwierzaczka jako nieco przerośniętego konika.

„Nie, tylko nie na samochód!”. Tyle lat w stagnacji, co się dziwić, że chce za potrzebą…

Jak widzicie, z tym zestawem zabawy jest co niemiara, do tego wykonanie pod względem konstrukcyjnym naprawdę potrafi zachwycić. Główny atut zestawu, Sfinks, nie dość że prezentuje się wprost przepięknie pod względem wizualnym, to jeszcze jest ogromnie bawialny. Wybaczcie, ale Kobra nawet się do niego nie umywa. Na początku miałem nie najlepsze odczucia do samych nóg, są strasznie „klockowe”, rzekłbym wręcz pudełkowe, jednak po skończeniu budowy i chwili zabawy, pasują wprost idealnie do, jak by nie było, rzeźby.
A przecież Sfinks to nie jedyny element zestawu, już sama jego podstawa idealnie się sprawdza, owszem sama w sobie nie jest czymś niezwykłym, jednak kryje w sobie dwa ogromne plusy: przepiękny postument ze skarbem oraz prosty ale skuteczny i bawialny mechanizm.
No i nie zapominajmy o wisience na tym przepysznym torcie, jaką jest urokliwy samochodzik, na którego temat już chyba wystarczająco rozpływałem się w zachwytach.

Adam przy projektowaniu samochodu i Sfinksa wspiął się na wyżyny dbałości o wygląd oraz samą konstrukcję, jednocześnie nie zaniedbując ogromnych pokładów przyjemności jakie płyną z obcowania z tym zestawem.
I uwierzcie mi, starałem się być złośliwy i wyszukać tu jak najwięcej niedoróbek i ponarzekać na co się da.
Przykro mi, tu po prostu nie ma na co narzekać, a niedoróbek w samym zestawie nie uświadczymy (no dobra, przyczepię się do jednej pierdoły: ta dziura w tyłku Sfinksa mogłaby zniknąć…).

Gorąco, ale to naprawdę gorąco, polecam.

Po raz kolejny, składam ogromne podziękowania Nexusowi oraz jego wspaniałej małżonce za niezwykłą pomoc w zdobyciu zestawu, a także dziękuję bardzo samemu Adamowi, że mogłem wysłuchać jego pasjonujących historii.


klocki pozostałe po budowie.

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

Serdecznie zapraszam na kolejną wyprawę po skarby. Tym razem, wraz z Jakem i Heleną, wyruszymy po złotą tarczę a na swojej drodze spotkamy największą zmorę innego wielkiego podróżnika: śliskie i wijące się węże.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 213
Figurki: 3: Jake Raines, Helena Skvalling, Mummy Warrior #2 (Snake Charmer)
Skarb: Golden Scarab Shield
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 38 x 26 x 4.5 cm
Cena: 29.99 USD, 25.99 GBP, 139.99PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Ponownie otrzymujemy relatywnie cienkie pudełko, przy wymiarach 38 na 26 centymetrów ma zaledwie 4 i pół centymetra grubości. Szata graficzna także jest charakterystyczna dla całej serii, czyli wypełnione akcją zdjęcie ładnie wkomponowane w kolorowe tło oraz otoczkę z poszarpanego papirusu. Uzupełnieniem są oczywiście loga oraz nazbyt duże nagromadzenie informacji.

Tył pudełka to bardzo ładne zdjęcie doskonale eksponujące skarb – złotą tarczę w kształcie skarabeusza czyli cel wyprawy naszych bohaterów. Nie mogło też zabraknąć spisu wszystkich artefaktów.

Z bocznych ścianek w sumie tylko jedna zasługuje na zainteresowanie, na której wyszczególniono figurki zawarte w zestawie oraz ukazano wspomniany już skarb w skali 1:1.

W środku pudełka znajdziemy cztery wymiętolone woreczki z częściami,

jedną instrukcję, mały arkusz naklejek oraz część składową kobry, dodatkowo upiększoną przez jednostronny złoty nadruk, słabo niestety widoczny na skanie czy zdjęciach.

Skany w 300 dpi:

2) Instrukcja

Instrukcja składa się z 52 stron i zawiera wszystkie znane i popularne obecnie składowe, tj. oprócz planów budowy, otrzymujemy też ostrzeżenia, indeks elementów oraz reklamy. O dziwo, zabrakło miejsca na prezentację innych zestawów z serii, tym bardziej jest to niezrozumiałe, że aż w sumie cztery strony poświęcono na dywan, LEGO Club oraz to WIN z wydzierającym się dzieciakiem (kto to projektował?).

3) Ludziki

Oto trójka głównych postaci niniejszej przygody:

Twarz całej serii: Jake Raines. Jako że przy okazji spotkania ze Skarabeuszem mieliśmy okazje poznać go w towarzystwie Indiany Jonesa i Johnnego Thudera, dzisiaj, na specjalne życzenie ciotki lugominy, nasz zawadiaka zaprezentuje się w towarzystwie pewnego Kowboja.

A skoro takie spotkanie już ma miejsce, to może zrobić mały misz-masz?

Postacią z którą obecnie mamy okazję spotkać się po raz pierwszy, jest przedstawicielka płci pięknej: Helena Skvalling. Oczywiście, dokonując porównania z klasycznymi Adventurers, od razu nasuwa się postać Miss Pippin Read czyli odważnej i upartej reporterki “World Magazine”.

Przypatrzcie się dokładniej buźkom obydwu Pań, od razu rzuca się w oczy nieco archaiczny wyraz twarzy Pippin Read. Ta buźka wprost domagała się delikatnego liftingu! Można to jak najbardziej podciągnąć pod argument za zmianą ekipy w obecnej przygodzie, choć z drugiej strony, odświeżenie wyglądu główek czy torsów nie musiało przecież iść w parze z jednoczesną zmianą imion i nazwisk. Tym bardziej, że odwzorowanie postaci jest raczej bardzo jednoznaczne. Do dywagacji nad ludzikami wrócimy zapewne jeszcze przy okazji spotkania z pewnym Profesorem.

Helena jest aż przesiąknięta przygodą, była konkurentką Jakea w poszukiwaniach zaginionych artefaktów, w końcu połączyli siły i razem stanęli wobec przeciwności losu. Mówi w siedmiu językach, potrafi posługiwać się bronią a do tego zadziorna z niej osóbka. No i z tymi pięknymi włoskami w Dark Orange nie można odmówić jej urody.

Warto też odnotować, że Helena posiada brązowe rękawiczki, tymczasem na zdjęciach oraz w instrukcji występuje już bez nich!

Zaklinacz węży od pozostałych mumii różni się zaledwie nakryciem głowy, przyozdobionym, jakże adekwatnymi, motywami węży.

Obowiązkowe zdjęcie rodzinne, familia jeszcze nie jest w komplecie, ale wybaczcie, tak bardzo podobają mi się te figurki, że pewnie jeszcze nieraz Was pozamęczam takim porównaniem.

4) Zestaw

W zestawie otrzymujemy parę ciekawych elementów, w tym całkowicie nowe opony:

części składowe samochodu, w tym siedzisko charakterystyczne dla serii przygodowych (Adventurers oraz Indiana Jones, oprócz tego element ten występował w jednym zestawie Studios), w obowiązującym w serii Pharaoh’s Quest kolorze Dark Red.

Wśród ciekawych elementów znajdziemy też całkiem sporo serków oraz łuczków w kolorze Pearl Gold.

Jak na zestaw przygodowy przystało, nie poskąpiono nam też różnorakiego wyposażenia:

Budowę zaczynamy od całkiem zgrabnego i ładnie prezentującego się samochodziku, oczywiście w ciemno-czerwonej kolorystyce.

Autko wygląda naprawdę nieźle, a wysokie zawieszenie pozwala na bezproblemowe pokonywanie wydm pustyni.

Wygląd samochodzika powinny dopełnić dwie naklejki, których póki co nie zdecydowałem się przykleić.

Kolejną składową jest mała świątynia z wyeksponowanym skarbem. Tu także uzupełnieniem są naklejki, znacznie zwiększające jej atrakcyjność.

Świątynia z tyłu posiada uchwyt pozwalający na połączenie jej z kolejną składową zestawu, czyli ogromną Kobrą.

Buźka naszego węża jest nadrukowana. Podobnie jak w przypadku Skarabeusza, tu także można zauważyć fakturę muru, co jest uzasadnione faktem, że stwory będące strażnikami skarbów budzą się do życia dopiero gdy znajdzie się chętny położyć na tych skarbach rękę..

Cielsko węża składa się z paru powtarzalnych modułów,

ogonka,

i oczywiście głowy.

I cała Kobra w pełnej okazałości:

No nie, nie rób wstydu, przyjmij jakąś bardziej dostojna pozę!

Pozostaje wyruszyć tylko na wyprawę której celem będzie złota tarcza:

Zaklinacz wylądował pod sporymi kołami samochodu, Helena już sięga po skarb, tymczasem Jake wykorzystuje dynamit by pozbyć się ogromnego strażnika.

Jednak nie wszystko zazwyczaj idzie zgodnie z planami, podejmując spore ryzyko, nasi bohaterowie mogą skończyć marnie,

Jake nabawi się chronicznego strachu przed wężami,

a po Helenie zostanie tylko wspomnienie…

Warto oczywiście wspomnieć o, w sumie najważniejszym elemencie w całej tej przygodzie, czyli złotej tarczy w kształcie skarabeusza:

Dość mała, ale niezmiernie urokliwa, rzeczywiście godna jest noszenia miana prawdziwego skarbu (szczególnie w porównaniu do jakiegoś pospolitego kryształku ;) ).

Kolejny zestaw Pharaoh’s Questa spełnia pokładane w nim nadzieje, jest to, dosłownie, kawał dobrej roboty.
Samochód wygląda bardzo dobrze, figurki są rewelacyjnie, świątyni mimo prostoty nic zarzucić nie można, a sama Kobra jest bardzo bawialna.
Jedynym minusem, o jakim warto wspomnieć, to wykorzystanie zawiasów kulowych w modelu węża, niestety są one dość luźne, a sama głowa sporo waży, przez co figurkę jest dość trudno odpowiednio ustawić (jej wygibasy na wcześniejszych zdjęciach wymagały sporo cierpliwości).
Pozostają jeszcze te nieszczęśliwe naklejki i sposób pakowania, w moim egzemplarzu, zarówno naklejki jak i instrukcja wymagały „przeprasowania”. Wielka szkoda, że hasło „Only the Best is Good Enough” w przypadku pakowania nie ma najmniejszego odwzorowania i za każdym razem gdy otwieram nowy zestaw odbywa się swoista ruletka…

Po raz kolejny, i zapewne nie ostatni, ogromne podziękowania dla Państwa Nexusów. ;)


Elementy które zostały po budowie.

Lamborghini Gallardo

Lamborghini Gallardo

Po zrobieniu Bugatti Veyron postanowiłem się zabrać za coś łatwiejszego do odwzorowania. Szukając bardziej kanciastego samochodu wybór padł na Lamborghini Gallardo. W trakcie budowy okazało się, że Gallardo wcale nie jest tak proste, jak zawsze mi się wydawało…

 

A na koniec, miało nie być motocykla, a jest! Zainspirowane pewnym artykułem na Joemonsterze.

Frank Zappa and The Star-Spangled Banner Motorcycle

Frank Zappa and The Star-Spangled Banner Motorcycle


Frank Zappa był geniuszem, świetnym muzykiem, wspaniałym kompozytorem i człowiekiem mocno pokręconym. Może pochwalić się ogromnym dorobkiem muzycznym – w swoim życiu wydał 62 płyty, plus 29 wydanych po jego śmierci.

Oprócz tego był człowiekiem, którego bardzo cenię za poglądy i postrzeganie świata. Szczególnie godna polecania jest jego autobiografia Takiego mnie nie znacie, w której poza wspomnieniami z dzieciństwa znajdziecie wiele ciekawostek na temat jego twórczości, przemysłu muzycznego i amerykańskiego społeczeństwa.

I właśnie do tej satyry amerykańskiego społeczeństwa, która bardzo często pojawia się w piosenkach Zappy nawiązuje malowanie motocyklu.

A ponieważ “Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury.“, niech sam Zappa dopowie resztę.

Are You Experienced?

Are You Experienced?

Prawdę mówiąc Are You Experienced nie jest moją ulubioną płytą The Jimi Hendrix Experience. Nie ma na niej moich ulubionych utworów Hendrixa. Nawet jeśli chodzi o okładkę to wolę Electric Ladyland.

Model jest inspirowany amerykańskim wydaniem debiutanckiego albumu Te Jimi Hendrix Experienced. Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się oddać klimat 1967 roku. ;)

A żeby dalej nie zanudzać – Purple Haze i pozostałe zdjęcia:


Na koniec chciałbym podziękować Maciejerowi za główkę, Miśkowi za łapy, Mrutkowi za naklejki i Grzesiowi za tors, dzięki którym Hendrix był na wystawie w Krakowie, oraz samemu Jimiemu Hendrixowi za 1983…