LEGO

4181 Isla de Muerta

4181 Isla de Muerta

4181 Isla de Muerta

Prawdziwy pirat nie może obyć się bez wielkiego skarbu, do którego prowadzi tajemnicza mapa z wielkim znakiem „X”. Taki też wątek przewodni był dla filmu, na którym opiera się niniejszy zestaw. Tyle że w filmie mapę zastąpił dziwaczny kompas, a skarb jest przeklęty. W zestawie kompas pozostał, natomiast skarb zastąpiono mydłem i guzikami…

Uwaga, w opisie pojawiają się spojlery na temat samego filmu!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 152
Figurki: 4: Jack Sparrow, Elizabeth Swann, Hector Barbossa, Skeleton Barbossa
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 26 x 19 x 4.5 cm
Cena: 19.99 USD, 19.99 GBP, 26.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: ok. 90-100 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Rozmiarowo nie za duże, ze sztywnego kartonu, w przepięknej, ciemnoniebieskiej szacie graficznej. Przód zdobią elementy takie jak zdjęcie zestawu, nazwa serii, twarz pewnego Kapitana oraz logo Disneya. Jako, że zestaw opiera się na pierwszym filmie z 2003 roku („The Curse Of The Black Pearl”), pod nazwą serii nie znalazł się podtytuł. W sumie ciekawi mnie dlaczego… Miłym akcentem jest wyszczególnienie wszystkich ludzików występujących w zestawie, wraz z określeniem ich godności. Dla porządku jeszcze można wspomnieć o małym znaczku, w dolnym prawym rogu, informującym że w pudełku znajdziemy też „poster”.
Warto zauważyć małą niekonsekwencję w nazwie zestawu, na pudełku widnieje „Isla de Muerta” tymczasem na LEGO Shop@Home mamy „Isla de la Muerta”.

Tył pudełka to ponownie znaczny przeskok kolorystyczny, co należy potraktować jako doskonały patent – wszystkie składowe zestawu doskonale widać a samej szacie graficznej nic zarzucić nie można. Oprócz zdjęcia całego zestawu, w dwóch „chmurkach” znalazło się uwidocznienie jego funkcjonalności.

Boczne ścianki wypełniono najróżniejszymi komunikatami, na jednej otrzymaliśmy już tradycyjne ukazanie elementu w skali 1:1, w tym przypadku elementem tym jest niejaka Elizabeth Swann.

2) Elementy

Na zawartość pudełka składają się trzy woreczki z elementami, dodatkowy woreczek z guzikami i mydłem oraz luzem wrzucona łódka.

Instrukcję, wraz ze wspomnianym plakatem, zamknięto w dodatkowym woreczku i usztywniono tekturką. Genialny patent, tym bardziej że TLG stosuje go nawet w takich małych zestawach. Niestety w woreczku zabrakło ciekawego uzupełnienia, znanego już z innych zestawów, w postaci karty z wybraną postacią.

Plakat jest dwustronny, ozdobiony całkiem zgrabnymi graficzkami.

Z elementów przede wszystkim warto wspomnieć o rewelacyjnych pasach na broń.

Ale schowajmy zachwyty… przypatrzmy się, nie chce mi to słowo przejść przez gardło… przypatrzmy się „skarbowi”…

Kryształ jest w kolorze Metallic Gold, natomiast WSZYSTKIE pozostałe elementy to tak popularny ostatnio Pearl Gold. Jako wszystkie rozumiem kielich oraz guziki i mydło. No wybaczcie, ale monetami ani sztabkami złota nijak tego nazwać nie można. Paradoksalnie, kto wpadł na tak debilny pomysł by wprowadzić te elementy w takiej formie? Przecież świetne monety występowały już od wieków (a dokładnie od 1989 roku) a same sztabki złota można było spotkać w formie Tile 1 x 2 with Groove w kolorze Metallic Gold i sprawdzały się świetnie czy to w zestawach z serii City czy Space Police III czy też Agents.
Dodatkowo, przypatrzcie się dokładniej frontowi pudełka, ewidentnie można stwierdzić, że monety na zdjęciu to nie to samo co otrzymujemy w pudełku! Choćby te dziwaczne guzikowe otwory i ohydny ślad po wlewie. Tak samo kolor – wiem że zdjęcie musi być podretuszowane, ale tego już nazwać retuszem nie sposób, to najzwyklejsze robienie klienta w bambuko. Tym bardziej, że zdjęcie z tyłu pudełka bardzo dokładnie ukazuje różnice kolorystyczne a przez to nie konsekwentność zawartości do opakowania. Czegoś takiego można by się spodziewać po pewnych produktach konkurencji, ale nie po firmie która za hasło ma „tylko najlepsze jest wystarczająco dobre”. Guzik prawda. Dosłownie…

Ochłońmy jednak od tego pseudo skarbu i idźmy dalej…

3) Instrukcja

Przyzwoity format, cała książeczka składa się z czterdziestu ośmiu stron.

Zawiera obowiązkowe ostrzeżenia, plany budowy ludzików oraz samego modelu,

dwustronny indeks elementów,

indeks plakatów oraz reklamy. Obcych, gry video, LEGO Club i denerwującą Win!. Nie mogliby dać jej chociaż w innym miejscu niż na ostatniej, rzucającej się w oczy, stronie okładki?

Instrukcja bardzo przyjemna, przejrzysta, standardowo jest jedynie problem z rozróżnieniem czarnego od ciemnoszarego gdy mamy wybierać dany element z większej sterty.

4) Ludziki

W zestawie otrzymujemy aż cztery figurki.

Na pierwszy rzut oka, Jack Sparrow nie różni się od innych swoich wcieleń znanych z pozostałych zestawów. Jednak, tylko w tym zestawie, dostał specyficzny, szkieletowy nadruk na główce, co oczywiście ma uzasadnienie w scenariuszu filmu.

Co ciekawe, nadruk po drugiej stronie, czyli zaciśnięte zęby, nie jest powielony z innych główek. Na poniższym zdjęciu dwie pierwsze główki to dwie strony według najpopularniejszego wzoru, ostatnia postać to Jack z niniejszego zestawu. Warto nadmienić, że jeszcze w jednym zestawie (z obecnie dostępnej regularnej serii) Jack ma jeszcze inny nadruk, ale o tym przy stosownej okazji…

Hector Barbossa występuje w aż dwóch wcieleniach, fakt ten zresztą sprytnie wykorzystano w samej konstrukcji zestawu. Obydwie postacie prezentują się rewelacyjnie, patrząc zarówno na główki jak i na nadruk na torsie i nóżkach. Kamizelka w „krwawym” kolorze to małe dzieło sztuki. Co ciekawe, sama główka ma tylko jednostronny nadruk.

Wersja „szkieletowa” wykorzystuje nowe wzory szkieletów, znane z serii NinjaGo.

A wszystko to dopełnia gustowny kapelusz, dokładnie taki sam jaki był na wyposażeniu pewnego Muszkietera z czwartej serii minifigurek.

Ostatnią figurką jest Elizabeth Swann. Jeżeli Hectora nazwałem dziełem sztuki, to jak można określić to cudo?

Ten wyraz twarzy, te loki, ta przepiękna suknia…

Zresztą, same włoski i główkę mogliśmy podziwiać już jakiś czas temu, w związku z pewnym konkursem związanym z Kylie Minogue, której wielkim fanem jest LEGO Creative Director: Matt.

Więcej na temat Elizabeth-Kylie.

5) Zestaw

Czas zacząć budowę! Najlepiej od łódki:

Następnie wznieśmy skrzynię ze skarbem Cortesa.

Skrzynia się nawet otwiera,

ukazując przeklęte guziki Azteków!

Dla przypomnienia, w filmie, SKRZYNIA prezentowała się mniej więcej tak:

Czas by powstała cała otoczka dla naszej scenki.

Konstrukcja trochę chaotyczna, ale przez to dobrze oddająca scenografię filmu. Na szczęście nie zapomniano o bawialności. Maszt możemy przestawiać z jednej strony na drugą,

a Barbossa otrzymał swoją własną „komnatę transformacji”. Genialnym dodatkiem, poprzez swój symbolizm, jest zielone jabłko.

Złóżmy wszystkie elementy w jedną całość:

Trochę elementów pozostało, w tym jeden zapasowy kompas!

Warto zauważyć, że w filmie mieliśmy dwie sceny na Isla de Muerta. W pierwszej, Elizabeth była ubrana w przepiękną bordową suknię, zresztą prezent od samego Barbossy.

Po wielu perypetiach, kiedy bohaterowie powrócili w to miejsce, Elizabeth nosiła już inny ubiór:

Właśnie w drugiej scenie nastąpiła transformacja Barbossy, do której zapewne nawiązane jest w modelu. Tak więc zestaw połączył niejako te dwie sceny w jedno. Co jest jak najbardziej dobrym pomysłem, tym bardziej, że transformację Pirata w sumie też można potraktować jako „zmianę” w świetle księżyca.

Swoją drogą, warto wspomnieć że Elizabeth swoją piękną suknię musiała oddać Barbossie. I wiąże się z tym jeden z najgłupszych błędów samego filmu, Hector odbierając suknię, stwierdza że „jest jeszcze ciepła”. Jak mógł to stwierdzić, skoro nie był w stanie odczuwać ani wiatru na twarzy, ani morskiej mgiełki, ani ciepła kobiecego ciała?

Zestaw dość mały i niestety właśnie w jego rozmiarze leżą jego największe bolączki. Przede wszystkim na minus należy zaliczyć brak Willa Turnera, postaci dość znaczącej dla obydwu scen których akcja rozgrywa się na Isla de Muerta. Także mała skrzynia ze skarbem bez jakiekolwiek podwyższenia nie ma się nijak do swojego pierwowzoru. Oczywiście, należy brać pod uwagę, że Lego opiera się na pewnego rodzaju symbolizmie, i trudno byłoby tu umieścić skrzynię z 882 sztukami złota, jednak to co otrzymujemy, absolutnie nie można nazwać mekką każdego Pirata.
Konstrukcję ratuje umiarkowana bawialność, natomiast pogrąża sam skarb, zarówno pod względem ilości precjozów, jak i ich jakości – jeżeli pod uwagę weźmiemy ohydne mydła i brzydkie guziki. Na szczęście są jeszcze rewelacyjne figurki i jest to największy atut zawartości tego pudełka. Czy warto na to wydać prawie 100 złotych, niech każdy sam zdecyduje…

4191 Captain’s Cabin

4191 Captain’s Cabin

4191 Captain’s Cabin

Słowem wstępu można by się rozpisywać, ale powiem tylko jedno: globus!
No dobra, warto jeszcze dodać jedno słówko: butelki!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 94
Figurki: 3: Jack Sparrow, Henchman x2
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 12 x 4.5
Cena: 11.99 USD, 10.49 GBP, 14.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: 50-60 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Trzy ludziki, setka elementów, seria licencjonowana. I biorąc pod uwagę wszystkie te fakty, pudełko jest zadziwiająco małe. I jak najbardziej, należy zaliczyć to na plus, wreszcie ogłaszane od dłuższego czasu przez TLG pomniejszenie pudełek ma odzwierciedlenie na sklepowych półkach.

Oczywiście każda seria musi posiadać charakterystyczną dla siebie szatę graficzną, pozwalającą od razu zidentyfikować zestawy wchodzące w jej skład. „Pirates of the Caribbean” otrzymali nagłówek z obowiązkową nazwą, dodatkowo uzupełniony przez filmową głowę Jacka Sparrowa, przepraszam, Kapitana Jacka Sparrowa, oraz logo tak ukochanego przez wszystkich potentata, czyli Disneya. A wszystko to na naprawdę ładnym tle spienionych, ciemnoniebieskich fal.
Jeszcze słówko o samym tytule filmu: zestawy z serii „Pirates of the Caribbean” obecnie wydane są w dwóch liniach. Te o numerach 419x oparte zostały o najnowszy, czwarty film o podtytule „On Stranger Tides”. I podtytuł ten znalazł swoje miejsce na pudełku, małymi literkami pod główną nazwą serii. Co ciekawe, zestawy o numerach 418x opierają się na filmach z wydanej już trylogii i zostały pozbawione podtytułów.

Tył pudełka przykuwa wzrok głównie przez radykalną zmianę kolorystyki, nastrojowe tło w odcieniu piaskowym doskonale uwidacznia wszystkie elementy zestawu, dodatkowo otrzymujemy małe zdjęcia skupiające się na najciekawszych motywach.

Na bokach pudełka nagromadzono wszelkiego rodzaju komunikaty, warto tylko wspomnieć o jednej ze ścianek, na której umieszczono zdjęcie Sparrowa w skali 1:1.

Pudełko sensownych rozmiarów, w bardzo atrakcyjnej szacie graficznej, jedynym minusem który nasuwa się na myśl, to dość małe zdjęcie samego zestawu na przedniej ściance – przyjrzyjcie się dokładniej – zdjęcie spokojnie mogłoby być większe, a przez to lepiej ukazywać co też znajdziemy w środku. Jak dla mnie, to ktoś dał po prostu ciała…

2) Elementy

W pudełku znajdziemy trzy woreczki z elementami, w tym jeden poświęcony tylko dla globusa.

Mimo że zestaw jest dość mały, instrukcja została zapakowana w osobny woreczek, dodatkowo usztywniona kawałkiem tektury.

Takie pakowanie jest genialną innowacją, tym bardziej, że wraz z instrukcją w woreczku znalazło się też miejsce dla plakatu oraz karty z Kapitanem.

Sam plakat to niejako przekrój przez całą serię:

oraz reklama zbliżającej się gry video ze stajni TT Games.

Jednak powróćmy do tego co w sumie najważniejsze, czyli samych klocków.

Nie tylko globus zasłużył na swój osobny woreczek, także włoski Sparrowa zostały tak zapakowane,

i nie ma się co dziwić, wyglądają wprost rewelacyjnie!

Zresztą, wspomniany już globus, to także małe arcydzieło:

Mimo że w tym zestawie globus ma swoją premierę, to sama forma takiego elementu może się wydawać znajoma. I tak jest w rzeczywistości. Elementy te, przezroczyste, zostały wykorzystane jako kosmiczny hełm w zestawie 3831 Rocket Ride oraz lampy w 10199 Winter Toy Shop.

Zresztą dlaczego nie sprawdzić jak wyglądałby globus w roli kosmicznego hełmu?

Ok, pomysł cokolwiek dziwny…

Ale to nie koniec ciekawych elementów, w pudełeczku znajdziemy jeszcze:

- kości w liczbie sztuk trzech,

- kolejny nowy element, którym jest rewelacyjny pas,

służący do noszenia broni.

Zresztą broni znajdziemy tu całkiem pokaźną ilość:

Wrażenie robią też dwie identyczne przezroczyste butelki, z nadrukiem statków:

Bardzo ładnie prezentują się elementy z nadrukami, czyli kompas oraz mapa:

3) Instrukcja

Całkiem spory format i aż 24 strony.

Zaczynamy oczywiście od ostrzeżeń. Gdy już przez nie przebrniemy, czas zająć się składaniem ludzików

oraz poszczególnych składowych zestawu. Pod koniec instrukcji czeka nas jednostronicowy indeks elementów,

przegląd wszystkich plakatów występujących w poszczególnych zestawach, reklama nowej „kosmicznej” serii,

oraz reklamy zbliżającej się gry i LEGO Club.

Na ostatniej stronie instrukcji znalazło się miejsce na wszystkim zapewne znaną reklamę „Win!” Brzydką, głupią, mało zachęcającą, tak więc pozwólcie że oszczędzę Wam jej zdjęcia…

Sama instrukcja natomiast bez większych wpadek, oprócz standardowego odwzorowania elementów w kolorze czarnym. Dajcie spokój, budowanie z elementów posortowanych to nie problem, ale patrząc na samą instrukcję za nic nie potrafiłem domyślić się, czy np.: stolik ma blat czarny czy ciemnoszary…

4) Ludziki

Ludziki. Chyba to, co w tej serii jest największą rewelacją. W niniejszym zestawie, przypomnieć należy że jakby nie było dość małym, otrzymujemy aż trzy figurki!

Kapitan Jack Sparrow.

Wąsik, bródka, rozchełstana koszula, pas… I te włosy przepasane chustą i uzupełnione o ozdobniki…

Tors oczywiście zadrukowany jest obustronnie, zresztą tak samo główka.

Piraci – zombie także prezentują się przewspaniałe, prawdziwe zakapiory z nich!

Przypatrzcie się dokładnie temu delikwentowi, nadruk na główce jest dwustronny!

5) Zestaw

Cały zestaw składa się z trzech modułów. Pierwszym jest stolik na kościanych nogach, na którym znajdziemy mapę, kielich oraz pochodnię. Sama mapa bardzo mnie cieszy, pamiętacie sytuację z serii Pharaoh’s Quest?

Drugi moduł to stojak podtrzymujący globus.

Trzecim, największym modułem, jest specyficzna „gablota” na której umieszczono butelki z małymi modelami statków. W gustownych kolorach brązu, przyozdobiona czaszkami i kośćmi…
Strach się bać.
Gustu właściciela…

Cały zestaw w pełnej okazałości:

Parę, całkiem przydatnych, części zostało ze statusem „zapasowych”.

Podsumowanie zestawu, patrząc na same superlatywy którymi kadziłem do tej pory, powinno być jak najbardziej utrzymane w podobnym tonie. Owszem, zestaw ma nagromadzenie ciekawych elementów, żeby tylko przypomnieć globus i butelki z nadrukiem statków, także figurki są wprost przepiękne, a samym konstrukcjom absolutnie nic nie można zarzucić.

Jednak należy patrzeć na to poprzez pryzmat kwoty którą należy wydać. Ok 60 PLN to wydawałoby się relatywnie niedużo, tym bardziej, że są tu trzy licencjonowane ludziki i unikatowe elementy. Jednak, wśród ludzików znajdziemy Sparrowa który, póki co, występuje w każdym zestawie z regularnej serii (choć, należy nadmienić, w różnych wersjach!), oraz dwóch piratów – zombie, świetnych, ale jednak mało charakterystycznych w aspekcie samej serii. Naprawdę wielkimi perełkami są wspominane już butelki z nadrukiem oraz globus, na chwilę obecną dostępne tylko i wyłącznie w tym zestawie. Tak więc, jeżeli ktoś ma przeogromną ochotę posmakować Pirackich klimatów – jak najbardziej zestaw polecam. Na pewno się nie zawiedzie.

7327 Scorpion Pyramid

7327 Scorpion Pyramid

7327 Scorpion Pyramid

Nasi dzielni podróżnicy zbliżają się do końca swojej pustynnej wyprawy, pozostał już tylko jeden skarb do zdobycia. Jak wygląda ich ostatnia przygoda, po co im te skarby i jak ostre szczypce ma skorpion? Jeżeli kogokolwiek z Was nurtują takie pytania, serdecznie zapraszam do udziału w tej przygodzie!

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 792
Figurki: 7: Jake Raines, Mac McLoud, Professor Archibald Hale, Pharaoh Amset-Ra, Anubis Guard x2, Flying Mummy
Skarb: Golden Nemes
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 57.5 x 37.5 x 8.5 cm
Cena: S@H: 99.99 USD, 71.99 GBP, 99.99 EUR (Niemcy), 449.99 PLN, Allegro: 350-500 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna oczywiście charakterystyczna dla serii, model pięknie prezentuje się na tle piramid i zachodzącego słońca, dodatkowo otrzymujemy poszarpany papirus oraz loga Lego i serii. Niniejsze pudełko jest w wersji amerykańskiej, co owocuje sporym nagromadzeniem napisów (przedział wiekowy, numer, nazwa itp.), co, jak dla mnie, nie wygląda zbyt estetycznie, wolę jednak wersje europejskie – bardziej oszczędne w takowe informacje.

Tylnia strona pudełka to prawdziwa uczta dla oczu, oprócz innego ujęcia modelu otrzymujemy sporo informacji o funkcjonalności zestawu oraz notkę o skarbach. Mimo dość dużej liczby obrazków, wszystko jest naprawdę ładnie skomponowane i czytelne.

Warto też wspomnieć o jednej z bocznych ścian pudełka, na której ukazano figurki oraz ostatni ze skarbów w skali 1:1.

2) Instrukcje

Dwie książeczki w formacie A4 zawierające odpowiednio 76 i 84 strony.

W pierwszej książeczce znajdziemy obowiązkowe ostrzeżenia, plany budowy ludzików, pojazdu, ogromnego skorpiona oraz początek budowy piramidy. Na ostatniej stronie znalazło się miejsce dla całkiem ładnego obrazka prezentującego zestawy z serii. Pierwsza instrukcja obejmuje elementy z woreczków 1-4.

Druga książeczka to dokończenie budowy piramidy, dwustronna kompozycja z zestawami, indeks elementów, karta kodowa oraz marne i pozbawione polotu reklamy LEGO Club oraz Win! z wrednym rozwrzeszczanym dzieciakiem.

Co do samych planów budowy, poprowadzono je aż za bardzo rozwlekle, momentami przyczepiamy dosłownie jeden – dwa elementy. Paradoksalnie, odniosłem wrażenie, że więcej czasu poświęcam na machanie kartkami niż samo budowanie.
Oczywiście pozostał odwieczny problem z odwzorowaniem kolorystycznym, o ile buduje się TYLKO z elementów wysypanych z danego woreczka – nie ma problemu. Natomiast mając większe zaplecze klocków, czyli np.: budując model powtórnie, korzystając w wymieszanej większej ilości klocków, określenie czy dany element jest czarny czy ciemnoszary nie jest niestety od razu jednoznaczne.

3) Elementy

W pudełku znajdziemy siedem ponumerowanych woreczków,

wspomniane dwie instrukcje oraz aż dwa arkusze z naklejkami.

Oczywiście zestaw należy do tych „mniejszych”, tak więc zarówno instrukcje jak i naklejki są wrzucone do pudełka na chama i bez poszanowania. Rozumiem, że w większych zestawach zaczęto to zabezpieczać, ale piramida wcale do maleństw nie należy, a loteria w takim przypadku zaczyna mnie coraz bardziej denerwować, tym bardziej że nie jest to tani produkt.

Skany naklejek w 300 dpi:

Oprócz instrukcji, naklejek i siedmiu woreczków z elementami, większość przestrzeni w pudełku zajmuje wypukła płytka bazowa. Oczywiście nie znajdziecie na niej ani grama nadruku, bo i po co? O wiele łatwiej przecież wrzucić (dosłownie) arkusz naklejek?

Z samych klocków warto natomiast wspomnieć o osobno zapakowanych elementach „dekoracyjnych”, w postaci skrzydeł dla mumii oraz różnych nakryć głowy z nadrukami.

Nadruki posiada też skorpion, a dokładniej jego składowe. Podobnie jak wcześniej spotkane bestie, także tu dostajemy upiększacze w formie hieroglifów oraz stylizację na kamienie.

Zestaw sporych rozmiarów, więc znalazło się tu miejsce dla całkiem pokaźnej liczby dodatkowego wyposażenia, każdy znajdzie to co lubi.

Warto wspomnieć o mapie, która występuje, jeżeli weźmiemy pod uwagę regularne zestawy, TYLKO w tym, największym zestawie z serii. Trochę dziwne, że, jakby nie było, element dość przydatny dla takiej serii, kwintesencja poszukiwania przygód znajdziemy tylko w zestawie, który paradoksalnie obrazuje sam koniec przygód naszych poszukiwaczy. Dla porządku, warto przytoczyć, że samą mapę znajdziemy w zestawie dodatkowym „853168 Magnet Set Amset-Ra, Jake Raines and Anubis Guard” ale opłacalność jego zakupu jest nikła, o czym pozwolę sobie porozwodzić się przy innej okazji.

Bardzo ładnie prezentuje się pokrywa sarkofagu w udziwnionym kolorze Pearl Gold Container. Niestety, dobre wrażenie znika, gdy porównamy ją ze starymi wersjami z oryginalnych Adventurers, szczególnie z pokrywą z dodatkowymi nadrukami. Wielka szkoda, że w nowej edycji nie zastosowano nadruków, naprawdę znacznie podnosiło to urok tego elementu.

Na koniec tej wyliczanki, pozwolę sobie powrócić do wspomnianych nakryć głowy i innego uzupełnienia ludzików, elementy te prezentują się rewelacyjnie, szczególnie warto zwrócić uwagę na złoty nemes – czyli ostatni skarb oraz głowy wojowników Anubisa.

4) Ludziki

W zestawie otrzymujemy siedem ludzików, nie jest to może jakaś przyprawiająca o zawrót głowy liczba, jednak każdy z tych ludzików warty jest zainteresowania.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w największym zestawie z serii jej głównej twarzy. Jake Raines występuje tu już w znanym wdzianku choćby z zestawów 7305 Scarab Attack i 7325 Cursed Cobra Statue.

Mac McLoud pojawia się dopiero drugi raz w serii, nadal nosi tą samą popapraną koszulkę co w 7306 Golden Staff Guardians, jedyną różnicą jest czapka, pilotkę zamienił na kepi. Nakrycie głowy jeszcze bardziej upodabnia go do jego starszego brata czyli Gabarro z Adventurers.

Wielkim zaskoczeniem jest Professor Archibald Hale. Osobnik ten występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie!
Jego odpowiednik z klasycznych Adventurers, czyli Dr Kilroy (aka Professor Kilroy, Dr Charles Lightning, Professor Articus) był swego czasu dość popularną figurką.

Adwersarzami naszych bohaterów jest mumia, faraon oraz wojownik Anubisa.

Mumia, a dokładniej jej latająca odmiana (Flying Mummy) występowała już we wcześniejszych zestawach. I nie da się ukryć, że z tymi skrzydełkami wygląda wprost rewelacyjnie.

Faraon Amset-Ra, czyli główny zły serii, występuje tylko i wyłącznie w tym zestawie. Ciekawie prezentuje się jego główka z podwójnym nadrukiem, po jednej stronie straszy groźny grymas za złotych bandaży, drugą natomiast zdobi powaga i pewnego rodzaju zaduma, ten wyraz twarzy sprawia tym większe wrażenie poprzez umieszczenie go na złotym tle.

Także przepięknie prezentują się figurki strażników Anubisa, mimo że występują tylko w tym zestawie, to otrzymujemy ich przynajmniej w liczbie dwóch.

Wesoła gromadka:

5) Zestaw

Budowę rozpoczynamy od pojazdu poszukiwaczy skarbów. Podobnie jak w pozostałych zestawach z serii, pojazd utrzymany jest w specyficznej, ciemnoczerwonej kolorystyce. Wyposażony w gąsienice pozwalające na bezproblemowe pokonywanie wydm pustyni oraz potężny karabin – wszystko wskazuje na to, że nasi poszukiwacze przygód przygotowali się odpowiednio na spotkanie z Faraonem Amset-Ra.

Jako ciekawostkę, należy nadmienić, że każdy z największych zestawów z klasycznej serii Adventurers zawierał jakiś potężny pojazd.
W Egyptian Desert (5988 The Temple of Anubis) była to sześciokołowa ciężarówka, w Amazon Jungle (5986 Amazon Ancient Ruins) dziwny pojazd z przerośniętymi tylnimi kołami, w Dino Island (5987 Dino Research Compound) ponownie otrzymaliśmy ciężarówkę, natomiast w Orient Expedition (7419 Dragon Fortress) na wyposażeniu podróżników był podobny do niniejszego, pojazd na gąsienicach.

Ale sam Faraon nie jest głupi, ma w rękawie (czy raczej pod bandażem) ukryty potężny argument w postaci strasznej bestii: Skorpiona!

Cztery pary odnóży, potężne kamienne szczypce i zakończony ogromnym ostrzem ogon. Nasi poszukiwacze muszą mieć się na baczności!

Z cyklu „jak to jest zrobione”:

Skorpion strzeże piramidy gustownie ułożony na jej szczycie, a jego szczypce obejmują wejście do niej.
Sama piramida to dwupoziomowa konstrukcja wzniesiona na wypukłej płytce. Jej budowa przebiega bardzo sprawnie, a sam kształt piramidy, nadają jej głównie dachówki, występujące w dwóch odcieniach koloru piaskowego. Boki piramidy sprytnie zabudowane są płytkami upiększonymi dodatkowo ciemopiaskowymi kaflami.

W każdym momencie skorpion jest zdolny do zejścia ze swego posterunku i zaatakowania nieproszonych gości.

A za takich należy traktować naszych podróżników.

Jednak skorpion to nie jedyne przeszkody które czekają na ich drodze. Ot takie zwykłe schody….

Które kryją w sobie gniazdo skorpionów (mimo że w tym momencie pozostał tam tylko jeden skorpion na posterunku)!

Zresztą to nie jedyna wylęgarnia tych stworzonek, zaraz po prawej paru takich osobników strzeże złotych monet,

natomiast po lewej od wejścia, wiją się niespokojne węże.

Po, szczęśliwym, dotarciu do drzwi, należy je otworzyć. Nie jest to skomplikowane, wystarczy obrócić dwa pokrętła.

W środku piramidy czekają dodatkowe atrakcje, jak choćby zapadnia. Stąpając po niej, można nagle stracić grunt pod nogami, przebywanie natomiast pod nią też nie wróży nic dobrego, można najzwyklej w świecie dostać klockiem po głowie…

Ale wreszcie jest, po pokonaniu tych wszystkich pułapek, złoty nemes trafia w ręce poszukiwaczy skarbów!

A gdzie ukrywa się sam faraon? Przyjrzyjcie się tej dźwigni:

Mac coś majstruje przy ścianie nieco poniżej, jako że chłop lubi sobie czasem coś „wybuchnąć”, dynamit w jego ręce nie zwiastuje niczego dobrego…

Zakryjcie uszy!

Bum! Tajemnicza ręka poruszyła wcześniej wspomnianą wajchę i ściana wyleciała z impetem. Dodatkowo światło dzienne ujrzał tajemniczy sarkofag.

Czas sprawdzić jakie skarby kryje.

Toż to sam Faraon we własnej złowieszczej postaci!

Czas brać nogi za pas, tym bardziej jak na karku czuć oddech strażników, mumii i ogromnego skorpiona!

Bardzo ładny uzbrojony pojazd, potężny skorpion, piramida która wygląda jak piramida a do tego wprost najeżona jest niespodziankami, z których prawdziwym kunsztem jest prościutki, ale sprawdzający się mechanizm „wywalania” ściany przez wylatujący sarkofag.
Mimo że nie przepadam za podsumowaniem w plusach i minusach, w przypadku tego zestawu, takie coś będzie chyba najlepszym zestawieniem za i przeciw:

Plusy:
+ rewelacyjne figurki, w tym Anubis Guard, Professor Hale i Pharaoh Amset-Ra występujące tylko w tym zestawie
+ piramida która rzeczywiście wygląda jak piramida
+ mnóstwo pułapek
+ rewelacyjny skorpion i samochód
+ skorpion ładnie komponuje się z sama piramidą
+ spora bawialność

Minusy
- naklejki i to w nadmiarze
- brak nadruków na wypukłej płycie, zamiast tego: naklejki
- instrukcje i naklejki wrzucone „na odwal się” do pudełka
- instrukcja aż do przesady uproszczona – bardzo rozwlekła budowa
- nieco pusto jest przed samą piramidą
- gniazdo węży wygląda jak dodane na siłę, by właśnie zapełnić tę pustkę
- sztywny obelisk, już w starych Adventurers obeliski „potrafiły się” wywracać

Jak widać, minusy można potraktować jako kuriozalne a sam zestaw jak najbardziej należy polecić.

W moim mniemaniu seria Pharaoh’s Quest jest godnym następcą Adventurers. Dla mnie prywatnie, wielkim minusem serii jest nowa ekipa ludzików, uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby odświeżenie wizerunku Thundera i spółki. Jednak, co należy przyznać, nowi bohaterowie i tak prezentują się rewelacyjnie, więc nie ma w sumie na co zbyt bardzo narzekać. Same zestawy prezentują się nienagannie, są bardzo bawialne, natomiast przepiękne ciemnoczerwone pojazdy i ogromne bestie są miłym urozmaiceniem i znacznie podnoszą przyjemność z obcowania ze wszystkimi zestawami serii.

Polecam!

Jeszcze mała uwaga, jeżeli spojrzymy na całą serię, wielka szkoda, że dwa ludziki, czyli Professor Hale oraz Helena Skvalling, występują odpowiednio tylko w pojedynczych zestawach, gdy tymczasem Jakeów jest aż nadmiar. To samo tyczy się wspomnianej już mapy – tylko w jednym zestawie? Zakrawa to na jakąś pomyłkę czy przeoczenie, bo logiki próżno tu szukać…


Elementy zapasowe, pozostałe po budowie.

6) Amset-Ra i skarby

Warto wspomnieć o głównym złym całej serii oraz poszukiwaniu skarbów będących osią fabularną łączącą wszystkie zestawy. Faraon Amset-Ra ma tylko jeden cel, jakże prozaiczny dla większości charakterystycznych złoczyńców. Chce władzy nad światem. Umożliwić mu to ma sześć bezcennych artefaktów, każdy w magiczny sposób wpływający na potęgę Faraona.

Poszczególne skarby, gdy wpadną w ręce Faraona, dają mu naprawdę wielkie możliwości:

Soul Diamond – pozwala na tworzenie złudzeń, fatamorgan (7307 Flying Mummy Attack)
Golden Crystal – władza nad zwierzętami, od małych chrząszczy po potężne krokodyle (7305 Scarab Attack)
Golden Scarab Shield – niewrażliwość na ataki wroga (7325 Cursed Cobra Statue)
Golden Sword – daje właścicielowi zdolności bojowe największych wojowników Egiptu (7326 Rise of the Sphinx)
Golden Nemes – umożliwia zobaczenie przyszłości (7327 Scorpion Pyramid)
Golden Staff – znacznie wzmacnia siłę i zdolności bojowe armii Faraona (7306 Golden Staff Guardians)

Przerażające prawda? Nic więc dziwnego, że poszukiwacze przygód chcą zdobyć wszystkie artefakty, by w ten sposób przeszkodzić Faraonowi w jego krucjacie, której celem jest panowanie nad całym światem.

Co nie zmienia faktu, że nasz dwu-twarzowy faraon,

bardzo ładnie prezentuje się w pełnym rynsztunku!

A jak zakończy się cała ta rozgrywka? No cóż, to Lego, więc wynik pozostaje tylko w mocy naszej wyobraźni…

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

7306 Golden Staff Guardians

Po dłuższej przerwie wracamy do świata naszych poszukiwaczy przygód, dzisiaj, wraz z Macem, ruszymy na poszukiwania złotej laski.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok produkcji: 2011 (2010)
Liczba elementów: 70
Figurki: 3: Mac McLoud, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Staff
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 19.5 x 14 x 4.5 cm
Cena: 9.99 USD, 8.99 GBP, 9.99 EUR, 39.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna pudełka oczywiście utrzymana jest w stylu charakterystycznym dla całej serii, czyli otrzymujemy poszarpany papirus, logo serii i zdjęcie pełne życia. Zwróćcie uwagę na numer zestawu i przedział wiekowy, w porównaniu do wcześniej opisywanych zestawów z tej serii, na tym umieszczono o wiele mniej tekstu. Powodem tego jest miejsce zakupu, ten zestawik nabyłem na polskim S@H, natomiast reszta przybyła z USA. Jak widać, Europejczycy nie potrzebują nadmiaru tekstu, i nie ma co ukrywać, w tej formie wygląda to o wiele schludniej.

Tył pudełka zdobi ładne zdjęcie samego zestawu, dodatkowo ukazano jego funkcjonalność oraz przedstawiono, jaki skarb znajdziemy w pudełku.

Zdjęcie samego skarbu, w skali 1:1, znajdziemy też na jednej z bocznych ścianek pudełka.

Natomiast co do zawartości, to znajdziemy tu małą instrukcję oraz dwa woreczki z elementami. Naklejek nie stwierdzono!

Jednym z ciekawszych elementów, do którego zaraz wrócimy, jest motocykl, dodatkowo zapakowany w osobny woreczek.

2) Instrukcja

Książeczka w formacie ok. 15×10 cm licząca 24 strony. Uzupełniona o obowiązkowe reklamy, przedstawienie wszystkich zestawów wchodzących w ramy serii, indeks elementów i, o dziwo, zabrakło w niej ostrzeżeń o celebrycie ukrywającym się pod przydomkiem „krwiożerczy dywan”. Nie wymagane jest też sortowanie.

Model nieduży, więc trudno tu o jakieś błędy, nie ma też problemów z odróżnieniem co jest jasnoszare, ciemnoszare, a co czarne. Jednak, jakbym miał wybierać nie tylko z elementów z tego zestawu, a z większej sterty, to jednak w pewnych momentach miałbym problem, czy dany element ma być czarny czy ciemnoszary.

3) Ludziki

Zaskoczenie! Jest to jedyny zestaw (z regularnej serii) w którym nie znajdziemy figurki Jakea, zamiast tego otrzymujemy postać o „krzykliwym” nazwisku: Mac McLoud. W roli adwersarzy towarzyszą mu dwie mumie pod pełnym uzbrojeniem.

Jeżeli nawiązać do klasycznych Adventurers, Maca można chyba najbardziej porównać z postacią Gabarro, obydwaj wyglądają na sporych flejtuchów.

Blizny na twarzy, zarost, szelmowski uśmiech, do tego upaprana koszulka spod której widać niezłą rzeźbę ciała i zarośnięty tors. Ale oczywiście, zgodnie z kanwą Hollywood, koszulka musi być śnieżnobiała, pal licho, że ma parę plamek!

Dwie identyczne mumie nie wyróżniają się spośród już poznanych. Wyposażone w dwustronnie zadrukowane torsy, dwa wyrazy twarzy i czarne nemesy wyglądają jednak bardzo ładnie.

4) Zestaw

Skarbem, a jednocześnie celem dla Maca, jest złota laska. Element bardzo fajny i ciekawy, doskonale komponujący się z pozostałymi skarbami, ale o tym więcej przy okazji kolejnej, ostatniej już wyprawy.

Zestaw niewielki, ale od razu pozwolę sobie na niejakie podsumowanie: wszystko w nim jest praktycznie rewelacyjne!

Począwszy od, oczywiście ciemnoczerwonego, motocyklu:

Podwójne światło z przodu, ciekawie przymocowane tylnie światło, miejsce na dynamit i strzelbę. Do tego szare nadruki dodające mu nieco charakteru.

Motocykl nie jest nowym elementem, występował już wcześniej w serii Indiana Jones, choć różnił się od obecnego kolorem karoserii.

Wspaniała maszyna, charakterem idealnie pasująca naszemu twardzielowi.

Dodatkowo w zestawie znajdziemy małą świątynię. Prosta konstrukcja, ale bardzo urokliwa, idealnie eksponująca niby „ukryty” skarb.

Podobnie jak sama konstrukcja, funkcjonalność świątyni jest banalnie prosta, ale sprawdza się idealnie. Po wciśnięciu wystającego dzyngla, wypycha on laskę z postumentu. Ot i w sumie tyle.

Mamy więc świątynię ze skarbem, dołóżmy do tego rewelacyjny motocykl z ciekawym ludzikiem. Mumiom dodajmy oryginalne uzbrojenie:

I już rysuje nam się scenka:

Skarb zdobyty, trza zakręcić kołami i zwiewać gdzie pieprz rośnie!

Mimo małej dynamiki mumii po lewej stronie, strasznie przypadło mi do gustu powyższe zdjęcie. Motocykl widziany od przodu, uśmiechnięta mina Maca trzymającego jedną ręką kierownicę a w drugiej dzierżącego zdobyty skarb. Mumie nie mają już szans dorwania złodzieja.

Co można napisać słowem podsumowania? Motocykl to naprawdę przepiękny pojazd, do tego w kolorze ciemnoczerwonym prezentuje się wprost rewelacyjnie. Jak na tak mały zestaw, otrzymujemy tu aż trzy ludziki, w tym ciekawą postać Maca oraz dwie mumie w pełnym uzbrojeniu. A wszystko to uzupełnia jeden z ładniejszych skarbów. Biorąc pod uwagę całkiem przyzwoitą cenę jak za taki zestaw, można go tylko gorąco polecić, co niniejszym czynię.

Warto!

Części pozostałe po budowie:

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

7326 Rise of the Sphinx

Proszę wygodnie zająć miejsca w stylowym Fordzie z 1929 roku, już za moment wyruszamy na wycieczkę, której celem będzie odnalezienie złotego miecza ukrytego pod Sfinksem z głową szakala.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 527
Figurki: 3: Jake Raines, Mummy Warrior #1 x2
Skarb: Golden Sword
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 53.5 x 27.5 x 5.5 cm
Cena: 49.99 USD, 40.99 GBP, 219.99 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Zaczynam się powoli powtarzać… Pudełko ponownie zadziwia sporymi wymiarami, ale za to jest relatywnie cienkie. W poszarpany papirus, czyli charakterystyczny motyw dla serii Pharaoh’s Quest, wkomponowano pełne akcji zdjęcie przedstawiające oczywiście sam zestaw. Oprócz loga TLG i samej serii oraz nadmiaru informacji, w prawym dolnym rogu znajdziemy małą fotografie przedstawiającą stojącego dumnie Sfinksa.

Z tyłu pudełka otrzymujemy, utrzymane w nieco spokojniejszym tonie, zdjęcie głównego bohatera trzymającego kolejny skarb. Ale nie może czuć się bezpiecznie, wszak otaczają go oponenci. Dodatkowo ukazano pobieżnie funkcjonalność zestawu oraz indeks artefaktów.

Na jednej z bocznych ścianek pudełka znalazło się miejsce na podobne elementy jak w pozostałych zestawach, tj. ludziki oraz skarb w skali 1:1.

Otwierając pudełko, otrzymamy dostęp do czterech ponumerowanych woreczków z elementami,

dwóch instrukcji oraz małego arkusika naklejek.

Warto od razu wspomnieć, że mniejsza instrukcja zawiera plany budowy samochodu, natomiast większa – Sfinksa. Szkoda że przy tak logicznym podziale nie zdecydowano się na rozróżnienie instrukcji odpowiednimi okładkami, tak jak to miało choćby miejsce w przypadku zestawu 7597 Western Train Chase.

Skan naklejek w 300 dpi:

2) Instrukcja

Jak już było wspomniane, instrukcje są dwie.

Pierwsza, o formacie 20 x 13 cm, licząca 16 stron,

zawiera obowiązkowe ostrzeżenia (znowu to dziwne wrażenie jakbym się powtarzał…), ludziki,

oraz plany budowy samochodu.

W drugiej instrukcji, o formacie 21 x 19.5 cm i liczącej 84 strony,

znalazły się plany budowy Sfinksa z wykorzystaniem elementów zawartych w woreczkach numer 2-4.

Uzupełnieniem są „zielone reklamy”, indeks elementów, rebus którego rozwiązanie daje dostęp do pewnego notatnika, oraz przedstawienie wszystkich zestawów z serii.

Do samych instrukcji nie mam większych zastrzeżeń, jakość druku jest zadowalająca, w każdym kroku budowy mamy wyszczególnione elementy potrzebne w danym momencie, bardzo ładnie też wygląda tło, na tyle jasne, że nie przeszkadza w budowie.
Jedyne uwagi które się nasuwają, to standardowo kolor czarny mógłby być jednak nieco ciemniejszy (czasem podczas składania następuje mały moment zastanowienia jaki kolor wybrać, oczywiście jak składamy nowy zestaw, to ten problem jest znacznie zminimalizowany przez ograniczony wybór części) oraz dość rozwlekła instrukcja pod względem składania, momentami dosłownie przyczepiamy zaledwie jeden klocek!

3) Ludziki

Ludzikami Pharaoh’s Quest stoi, to już dawno stwierdzony fakt. Niestety w tym zestawie wybór jest cokolwiek ubogi, otrzymujemy tylko trzy figurki w tym dwie identyczne.

Główny bohater, Jake Raines, mimo że podróżuje pojazdem naziemnym, to jednak ubrał kurtkę pilota, dokładnie taką samą, jaką posiadał w 7307 Flying Mummy Attack. Że też mu nie jest w niej za ciepło na piaskach pustyni?

Jako jego oponenci, pojawiły się Mumie Wojownicy, w ogromnym oddziale liczącym dwóch osobników. Każdy z nich z czarnym, nieprzyozdobionym żadnymi nadrukami, nemesem, przez co element ten, w przeciwieństwie do tych zadrukowanych, nie jest obecnie spakowany w osobny woreczek.

Sama postać mumii, nie biorąc pod uwagę nakrycia głowy, jest dokładnie taka sama jak w innych zestawach z tej serii.

4) Zestaw

Z ciekawszych elementów, jakie znajdziemy w pudełku, warto oczywiście wymienić dość szerokie spektrum broni (plus kilof, ale go też można potraktować jako broń, szczególnie przy spotkaniu ze Skarabeuszem).

Warto też przyglądnąć się składowym autka, znajdziemy tu m.in. dwa ciemnoczerwone Plate z jednym studem, dwa stożki które służyły też jako nakrycie głowy w zestawie 7197 Venice Canal Chase oraz nowe wersje „pistoletów” których premiera odbyła się w tamtym roku.

Otrzymujemy także całkiem sporo elementów złotych, w tym dwa skorpiony,

oraz kolejny skarb czyli złoty miecz.

Budowę zaczynamy od pierwszej instrukcji, czyli samochodu, utrzymanego, podobnie jak wszystkie pojazdy w serii, w ciemnoczerwonej kolorystyce.

Przypatrzcie się tej linii nadwozia, wsłuchajcie się w dźwięki tego silnika, niech oślepią was te światła, zachwyćcie się przodem.
Bez przesady, ten samochodzik jest wprost przepiękny, nasz Adam się naprawdę postarał przy jego projekcie.
I nie ma się co dziwić, znając jego zamiłowanie do samochodów z duszą. Zresztą, model jest wzorowany na autentycznych potworach:

1926 Ford Model T roadster
źródło: MyRideisMe

1931 Ford Roadster – Saving the Lazy 8
źródło: Rod & Custom, The Jalopy Journal

Dodatkowo, mi on przypomina też to cacuszko:

1929 Ford Model A, San Diego Automotive Museum

A jako ciekawostkę należy dodać, że prototyp, który przeleżał się na półce cztery lata, miał jeszcze dodatkowo koło zapasowe, jednak zostało ono usunięte na rzecz oryginalnych świateł. A tak w ogóle, to na początku i tak to miał być Jeep, dobrze że się komuś odmieniło.

Nie wiem, może to zasada „wrażenia pierwszej chwili”, ale wolę jednak tego Forda bez koła zapasowego.

Zresztą oceńcie sami, oto domniemany prototyp, na pewno nie w pełni zgodny z Adamowym, ale wg jego podpowiedzi:

Ale zestaw nie samym samochodem stoi, jest on tylko narzędziem by dotrzeć do skarbu.

Skarbu umieszczonego na specjalnym postumencie, od razu można zauważyć wykorzystanie złotych skorpionów jako ozdobników. Ciekawe co na to obrońcy praw zwierząt?
Niby prosta podstawa, a jakoś bardzo przypadła mi do gustu, dziwnym trafem, kojarzy mi się trochę z Arką Przymierza z Indiany Jonesa…

Nstepnie powstaje podstawa świątyni a jednocześnie samego Sfinksa. W jej centrum znalazło się miejsce dla powyższego postumentu, natomiast dostępu do niego bronią potężne drzwi z dziwnym uchwytem.

Z tyłu wystaje drąg jakiś dziwny, pierwsze skojarzenie – ogonek Sfinksa! Ale nie, to ustrojstwo w prosty sposób pozwala dość efektownie dostać się do skarbu – wylatuje on z impetem wraz z drzwiami.

Czas na budowę samego ogromnego zwierzaka.

No spójrzcie na tę mordkę, ona jest po prostu przepiękna!

Ale oczywiście tułów i mordka to nie wszystko, jak wiadomo, pies kudłaty, cztery łapy…

Dwie identyczne, jeżeli nie weźmiemy pod uwagę że lewe są odbiciem lustrzanym prawych pary nóg. Każda z nóg składa się z trzech modułów, połączonych oczywiście zawiasami.

Dwie pozycje nóg są najważniejsze, pierwsza to gdy Sfinks dumnie stoi, druga, gdy spokojnie spoczywa na podstawie.

No ale dość o szczegółach, przyglądnijmy się naszemu psiakowi!

Przepiękny prawda? I jak dumnie się prezentuje!

Warto jednak w tym momencie zrobić sobie małą przerwę, przy okazji wspomnieć o dość dyskusyjnym nazwaniu naszego zwierzaka Sfinksem.

Wizerunek Sfinksa wywodzi się z czasów egipskiego Starego Państwa (rządy III-VI dynastii), jego wizerunek utożsamiany jest z ciałem lwa zwieńczonym ludzka głową. Rzeźby sfinksów najczęściej pełniły rolę strażników świątyń a także grobowców, często przyjmując rysy twarzy władcy który w takim grobowcu spoczywał. Jednak Sfinks nie zawsze nosił ludzką głowę, np.: w Tebach wzniesiono 900 rzeźb Sfinksów z baranimi głowami, symbolizującymi boga Amona.

Nasz Sfinks natomiast posiada głowę szakala, czyli jednoznaczne nawiązanie do boga Anubisa. Anubis był strażnikiem mumii zmarłego, decydował czy nieboszczyk jest godzien wejść do podziemnego królestwa Ozyrysa.

Najczęściej przedstawiany był z ludzkim ciałem i głową szakala, jednak pokutuje też jego wizerunek, jako dumnie siedzącego zwierzęcia, przyozdobionego wokół szyi czerwoną wstęgą oraz przytrzymujący cep tylnią nogą.

Warto zauważyć, że czarny kolor, który też jest dominujący w górnej modelu, nie pochodzi bezpośrednio od ubarwienia zwierzęcia, a jest symbolem rozkładającego się ciała oraz czarnej gleby doliny Nilu utożsamianej z odrodzeniem.

Jak widać, nazwanie połączenia ciała lwa z Anubisem, nie jest całkowicie bezpodstawne, patrząc z historycznego punktu widzenia. Oczywiście model jest tylko luźną interpretacją, tak więc można wybaczyć pewne nieścisłości. Jednak najbardziej za pojawieniem się w zestawie nazwy Sfinks, przemawia fakt, że nazwa ta jest doskonale rozpoznawalna i bezproblemowo kojarzona, nawet przez dzieci.

Ale wróćmy już do naszych poszukiwaczy przygód, Jake właśnie dotarł do drzwi świątyni.

Dodajmy, masywnych drzwi. Jak je otworzyć? Jak to się mówi: jest dynamit – nie ma problemu.

Lepiej brać szybko nogi za pas.

Cytując pewnego Woja: „Błysnęło, huknęło, skończone dzieło”!

Kolejny skarb trafił w ręce Jake’a.

Ale cóż to? Czy Jake tak naiwny jest, czy brak mu doświadczenia Thundera i Jonesa? Zapewne tak, gdyż jak mógł sądzić, że taki skarb pozbawiony będzie strażnika?

Sprawa nie wygląda najciekawiej…

Ale pozostawmy te czarne myśli, to jeszcze przecież nie koniec przygód naszego odważnego awanturnika, choć należy przyznać, że Sfinks to nie jedyne zagrożenie.
Prawie zapomnieliśmy o mumiach!
Ale jak się ma taką szybką furę, ucieczka nie powinna nastręczać problemów.

Jeżeli kogoś męczy tajemnica, jak Jake wydostał się z paszczy Sfinksa, cóż, to klocki, więc każdy może bezproblemowo stworzyć własny scenariusz.

Ot choćby: zwabił go samym skarbem i zaczął tresurę!

„Przynieś patyczek, przynieś!”. Sfinks coś niemrawo się rusza, ale co mu się dziwić, tyle wieków trwał na swoim stanowisku…

„Dobry piesek, tfu, Szakal!” – oddaj patyczek panu.

Gorzej, jak zwierzak się pomyli, i przyniesie to co nie trzeba.

Może się to naprawdę wybuchowo zakończyć…

Ale dość tych czarnych myśli, lepiej wykorzystać zwierzaczka jako nieco przerośniętego konika.

„Nie, tylko nie na samochód!”. Tyle lat w stagnacji, co się dziwić, że chce za potrzebą…

Jak widzicie, z tym zestawem zabawy jest co niemiara, do tego wykonanie pod względem konstrukcyjnym naprawdę potrafi zachwycić. Główny atut zestawu, Sfinks, nie dość że prezentuje się wprost przepięknie pod względem wizualnym, to jeszcze jest ogromnie bawialny. Wybaczcie, ale Kobra nawet się do niego nie umywa. Na początku miałem nie najlepsze odczucia do samych nóg, są strasznie „klockowe”, rzekłbym wręcz pudełkowe, jednak po skończeniu budowy i chwili zabawy, pasują wprost idealnie do, jak by nie było, rzeźby.
A przecież Sfinks to nie jedyny element zestawu, już sama jego podstawa idealnie się sprawdza, owszem sama w sobie nie jest czymś niezwykłym, jednak kryje w sobie dwa ogromne plusy: przepiękny postument ze skarbem oraz prosty ale skuteczny i bawialny mechanizm.
No i nie zapominajmy o wisience na tym przepysznym torcie, jaką jest urokliwy samochodzik, na którego temat już chyba wystarczająco rozpływałem się w zachwytach.

Adam przy projektowaniu samochodu i Sfinksa wspiął się na wyżyny dbałości o wygląd oraz samą konstrukcję, jednocześnie nie zaniedbując ogromnych pokładów przyjemności jakie płyną z obcowania z tym zestawem.
I uwierzcie mi, starałem się być złośliwy i wyszukać tu jak najwięcej niedoróbek i ponarzekać na co się da.
Przykro mi, tu po prostu nie ma na co narzekać, a niedoróbek w samym zestawie nie uświadczymy (no dobra, przyczepię się do jednej pierdoły: ta dziura w tyłku Sfinksa mogłaby zniknąć…).

Gorąco, ale to naprawdę gorąco, polecam.

Po raz kolejny, składam ogromne podziękowania Nexusowi oraz jego wspaniałej małżonce za niezwykłą pomoc w zdobyciu zestawu, a także dziękuję bardzo samemu Adamowi, że mogłem wysłuchać jego pasjonujących historii.


klocki pozostałe po budowie.

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

7325 Cursed Cobra Statue

Serdecznie zapraszam na kolejną wyprawę po skarby. Tym razem, wraz z Jakem i Heleną, wyruszymy po złotą tarczę a na swojej drodze spotkamy największą zmorę innego wielkiego podróżnika: śliskie i wijące się węże.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (2010)
Liczba elementów: 213
Figurki: 3: Jake Raines, Helena Skvalling, Mummy Warrior #2 (Snake Charmer)
Skarb: Golden Scarab Shield
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 38 x 26 x 4.5 cm
Cena: 29.99 USD, 25.99 GBP, 139.99PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Ponownie otrzymujemy relatywnie cienkie pudełko, przy wymiarach 38 na 26 centymetrów ma zaledwie 4 i pół centymetra grubości. Szata graficzna także jest charakterystyczna dla całej serii, czyli wypełnione akcją zdjęcie ładnie wkomponowane w kolorowe tło oraz otoczkę z poszarpanego papirusu. Uzupełnieniem są oczywiście loga oraz nazbyt duże nagromadzenie informacji.

Tył pudełka to bardzo ładne zdjęcie doskonale eksponujące skarb – złotą tarczę w kształcie skarabeusza czyli cel wyprawy naszych bohaterów. Nie mogło też zabraknąć spisu wszystkich artefaktów.

Z bocznych ścianek w sumie tylko jedna zasługuje na zainteresowanie, na której wyszczególniono figurki zawarte w zestawie oraz ukazano wspomniany już skarb w skali 1:1.

W środku pudełka znajdziemy cztery wymiętolone woreczki z częściami,

jedną instrukcję, mały arkusz naklejek oraz część składową kobry, dodatkowo upiększoną przez jednostronny złoty nadruk, słabo niestety widoczny na skanie czy zdjęciach.

Skany w 300 dpi:

2) Instrukcja

Instrukcja składa się z 52 stron i zawiera wszystkie znane i popularne obecnie składowe, tj. oprócz planów budowy, otrzymujemy też ostrzeżenia, indeks elementów oraz reklamy. O dziwo, zabrakło miejsca na prezentację innych zestawów z serii, tym bardziej jest to niezrozumiałe, że aż w sumie cztery strony poświęcono na dywan, LEGO Club oraz to WIN z wydzierającym się dzieciakiem (kto to projektował?).

3) Ludziki

Oto trójka głównych postaci niniejszej przygody:

Twarz całej serii: Jake Raines. Jako że przy okazji spotkania ze Skarabeuszem mieliśmy okazje poznać go w towarzystwie Indiany Jonesa i Johnnego Thudera, dzisiaj, na specjalne życzenie ciotki lugominy, nasz zawadiaka zaprezentuje się w towarzystwie pewnego Kowboja.

A skoro takie spotkanie już ma miejsce, to może zrobić mały misz-masz?

Postacią z którą obecnie mamy okazję spotkać się po raz pierwszy, jest przedstawicielka płci pięknej: Helena Skvalling. Oczywiście, dokonując porównania z klasycznymi Adventurers, od razu nasuwa się postać Miss Pippin Read czyli odważnej i upartej reporterki “World Magazine”.

Przypatrzcie się dokładniej buźkom obydwu Pań, od razu rzuca się w oczy nieco archaiczny wyraz twarzy Pippin Read. Ta buźka wprost domagała się delikatnego liftingu! Można to jak najbardziej podciągnąć pod argument za zmianą ekipy w obecnej przygodzie, choć z drugiej strony, odświeżenie wyglądu główek czy torsów nie musiało przecież iść w parze z jednoczesną zmianą imion i nazwisk. Tym bardziej, że odwzorowanie postaci jest raczej bardzo jednoznaczne. Do dywagacji nad ludzikami wrócimy zapewne jeszcze przy okazji spotkania z pewnym Profesorem.

Helena jest aż przesiąknięta przygodą, była konkurentką Jakea w poszukiwaniach zaginionych artefaktów, w końcu połączyli siły i razem stanęli wobec przeciwności losu. Mówi w siedmiu językach, potrafi posługiwać się bronią a do tego zadziorna z niej osóbka. No i z tymi pięknymi włoskami w Dark Orange nie można odmówić jej urody.

Warto też odnotować, że Helena posiada brązowe rękawiczki, tymczasem na zdjęciach oraz w instrukcji występuje już bez nich!

Zaklinacz węży od pozostałych mumii różni się zaledwie nakryciem głowy, przyozdobionym, jakże adekwatnymi, motywami węży.

Obowiązkowe zdjęcie rodzinne, familia jeszcze nie jest w komplecie, ale wybaczcie, tak bardzo podobają mi się te figurki, że pewnie jeszcze nieraz Was pozamęczam takim porównaniem.

4) Zestaw

W zestawie otrzymujemy parę ciekawych elementów, w tym całkowicie nowe opony:

części składowe samochodu, w tym siedzisko charakterystyczne dla serii przygodowych (Adventurers oraz Indiana Jones, oprócz tego element ten występował w jednym zestawie Studios), w obowiązującym w serii Pharaoh’s Quest kolorze Dark Red.

Wśród ciekawych elementów znajdziemy też całkiem sporo serków oraz łuczków w kolorze Pearl Gold.

Jak na zestaw przygodowy przystało, nie poskąpiono nam też różnorakiego wyposażenia:

Budowę zaczynamy od całkiem zgrabnego i ładnie prezentującego się samochodziku, oczywiście w ciemno-czerwonej kolorystyce.

Autko wygląda naprawdę nieźle, a wysokie zawieszenie pozwala na bezproblemowe pokonywanie wydm pustyni.

Wygląd samochodzika powinny dopełnić dwie naklejki, których póki co nie zdecydowałem się przykleić.

Kolejną składową jest mała świątynia z wyeksponowanym skarbem. Tu także uzupełnieniem są naklejki, znacznie zwiększające jej atrakcyjność.

Świątynia z tyłu posiada uchwyt pozwalający na połączenie jej z kolejną składową zestawu, czyli ogromną Kobrą.

Buźka naszego węża jest nadrukowana. Podobnie jak w przypadku Skarabeusza, tu także można zauważyć fakturę muru, co jest uzasadnione faktem, że stwory będące strażnikami skarbów budzą się do życia dopiero gdy znajdzie się chętny położyć na tych skarbach rękę..

Cielsko węża składa się z paru powtarzalnych modułów,

ogonka,

i oczywiście głowy.

I cała Kobra w pełnej okazałości:

No nie, nie rób wstydu, przyjmij jakąś bardziej dostojna pozę!

Pozostaje wyruszyć tylko na wyprawę której celem będzie złota tarcza:

Zaklinacz wylądował pod sporymi kołami samochodu, Helena już sięga po skarb, tymczasem Jake wykorzystuje dynamit by pozbyć się ogromnego strażnika.

Jednak nie wszystko zazwyczaj idzie zgodnie z planami, podejmując spore ryzyko, nasi bohaterowie mogą skończyć marnie,

Jake nabawi się chronicznego strachu przed wężami,

a po Helenie zostanie tylko wspomnienie…

Warto oczywiście wspomnieć o, w sumie najważniejszym elemencie w całej tej przygodzie, czyli złotej tarczy w kształcie skarabeusza:

Dość mała, ale niezmiernie urokliwa, rzeczywiście godna jest noszenia miana prawdziwego skarbu (szczególnie w porównaniu do jakiegoś pospolitego kryształku ;) ).

Kolejny zestaw Pharaoh’s Questa spełnia pokładane w nim nadzieje, jest to, dosłownie, kawał dobrej roboty.
Samochód wygląda bardzo dobrze, figurki są rewelacyjnie, świątyni mimo prostoty nic zarzucić nie można, a sama Kobra jest bardzo bawialna.
Jedynym minusem, o jakim warto wspomnieć, to wykorzystanie zawiasów kulowych w modelu węża, niestety są one dość luźne, a sama głowa sporo waży, przez co figurkę jest dość trudno odpowiednio ustawić (jej wygibasy na wcześniejszych zdjęciach wymagały sporo cierpliwości).
Pozostają jeszcze te nieszczęśliwe naklejki i sposób pakowania, w moim egzemplarzu, zarówno naklejki jak i instrukcja wymagały „przeprasowania”. Wielka szkoda, że hasło „Only the Best is Good Enough” w przypadku pakowania nie ma najmniejszego odwzorowania i za każdym razem gdy otwieram nowy zestaw odbywa się swoista ruletka…

Po raz kolejny, i zapewne nie ostatni, ogromne podziękowania dla Państwa Nexusów. ;)


Elementy które zostały po budowie.

Lamborghini Gallardo

Lamborghini Gallardo

Po zrobieniu Bugatti Veyron postanowiłem się zabrać za coś łatwiejszego do odwzorowania. Szukając bardziej kanciastego samochodu wybór padł na Lamborghini Gallardo. W trakcie budowy okazało się, że Gallardo wcale nie jest tak proste, jak zawsze mi się wydawało…

 

A na koniec, miało nie być motocykla, a jest! Zainspirowane pewnym artykułem na Joemonsterze.