LEGO

30090 Desert Glider

30090 Desert Glider

30090 Desert Glider

O promocji w „The Sun” napisałem już więcej w minirecenzji „30131 Jack’s Boat”, dla przypomnienia dodam tylko, że wspomniana promocja trwała dziewięć kolejnych dni, a każdy kto pokusił się na ten angielski brukowiec mógł wejść w posiadanie określonego w danym dniu zestawu. Jako że moimi ulubionymi seriami ze świata LEGO są „Pirates” oraz „Adventurers”, a w tej gazetce były dostępne zestawy z obecnie wydawanych serii „Pirates of the Caribbean” oraz „Pharaoh’s Quest”, zapewne zrozumiałe będzie, że pilnie śledziłem, co tam w Anglii się wyprawiało.
Na szczęście, dzięki ogromnej pomocy nieocenionego Nexusa, udało mi się skompletować wszystkie interesujące mnie zestawiki (a nawet więcej!). Wybaczcie przydługi wstęp, ale niniejsza recenzja jest ostatnią mojego autorstwa dotyczącą promocji „The Sun”.

I będzie się różniła od pozostałych.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (22 maja)
Liczba elementów: 33
Figurki: 1: Jake Raines
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „News of the World” (wydanie niedzielne „The Sun”): 1 GBP, rynek wtórny: około 4-10 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Wszystkie zestawy promocyjne „The Sun”, pod względem opakowania, zostały wydane identycznie, czyli w foliowym woreczku zwanym także polybagiem.
Desert Glider” należy do serii „Pharaoh’s Quest”, co wyraźnie uwidoczniono poprzez szatę graficzną opakowania, takie elementy jak tło z piramidami, stylizowana nazwa serii wraz z logo czy poszarpany papirus były też charakterystyczne dla zestawów z regularnej serii.

Tył opakowania przeładowano wielojęzycznymi komunikatami, jedynym uatrakcyjnieniem jest ukazanie śmigiełka w skali jeden do jeden.

Opakowanie zawiera parędziesiąt luzem wrzuconych elementów,

w tam aż cztery elementy zapasowe.

Nie zabrakło instrukcji, jest to jedna kartka zawierająca plany budowy oraz bardzo ładną reklamę zestawów regularnych wchodzących w skład serii.

A jako konstrukcję zaserwowano nam pokraczny samolocik.

Tak zgadza się, tym razem niestety nie będę rozpływał się w zachwytach, to coś ze skrzydełkami i mikroskopijnymi kółeczkami najzwyklej w świecie nie przypadło mi do gustu. Oczywiście jest to jak najbardziej wrażenie subiektywne, tak więc chętnie poznam też Wasze opinie.

Wątpliwą atrakcyjność zestawu znacznie podnosi ludzik, czyli główna twarz całej serii: Jake Raines, tym razem w pełnym ubiorze pilota.

Jednak zapewne wątpliwą przyjemnością jest dla niego zasiadanie za sterami (sterem) pokracznego latadełka. Wygląda wprost komicznie, choć ma to pewnie jakieś plusy: gdy spotka na swojej drodze jakąś mumię, ta zapewne obróci się w proch.

Ze śmiechu.

W minirecenzji 30091 Desert Rover porównałem autko do wydanego w 1998 roku zestawu 2541 Adventurers’ Buggy, podobna sytuacja jest z samolocikiem, w tym samym roku ukazało się podobne latadełko: 2542 Adventurers’ Mini Plane. Co ciekawe, podobieństw jest więcej, obecne dwa zestawiki z „Pharaoh’s Quest” są wydane jako promocyjnie, podobnie było z 2541 i 2542 – wyszły one także jako promocyjne, w tak zwanej miniserii „Shell”, która składała się w sumie z większej liczby zestawów pochodzących z różnych serii (jeden był nawet z „Technic”!). Dokładnie tak jak ma to miejsce w promocji „The Sun”.
No cóż, na szczęście odwzorowanie nie jest idealne, i o ile obydwa modeliki z „Adventurers” są słabe, to w „Pharaoh’s Quest” nie udał się tylko samolocik…

Zdobycie samolocika wraz z gazetą za jednego funta to niewątpliwie okazja, ale polowanie na ten zestaw obecnie, na rynku wtórnym, szczerze odradzam, choć przypominam, że to moje subiektywne odczucie. Jeżeli ktoś jest zainteresowany samym ludzikiem, to zapewne luzem kupi go o wiele taniej niż cały zestawik, obecnie ceny Jakea na BL zaczynają się od około 6 PLN…

Całego zestawu natomiast za większą kwotę absolutnie nie warto…

30091 Desert Rover

30091 Desert Rover

30091 Desert Rover

Promocja w angielskim brukowcu „The Sun” nie dotyczyła tylko serii „Pirates of the Caribbean” ale także „Ninjago”, „Star Wars” czy też duchowego następcy „Adventurers” czyli serii „Pharaoh’s Quest”.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (20 maja)
Liczba elementów: 34
Figurki: 1: Jake Raines
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 0.60 GBP, rynek wtórny: około 4-10 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Za opakowanie służy polybag, czyli popularny foliowy woreczek. Model ukazano na tle pustynnego krajobrazu, otrzymujemy też nazwę serii wraz z logo, a wszystko to ozdobione porwanym papirusem.

Druga strona to informacje, ostrzeżenia oraz ostrzeżenia. Urozmaiceniem jest jeden z elementów w skali 1 do 1 oraz dodatkowe zdjęcie modeliku.

Instrukcja bez niespodzianek czyli pojedyncza kartka. Plany budowy zajmują półtorej strony, a resztę poświęcono na przyjemną dla oka reklamę regularnych zestawów wchodzących w skład serii „Pharaoh’s Quest”.

Oprócz instrukcji w opakowaniu znajdziemy przyzwoitą garść klocków,

z której to powstaje taka urokliwa konstrukcja:

Uzupełnieniem autka jest ludzik, główna twarz serii: Jake Raines. W niniejszym zestawie otrzymujemy go w najpopularniejszej wersji, obecnej też w aż trzech zestawach z regularnej serii.

Jak na mały modelik, otrzymujemy aż trzy zapasowe elementy:

Samochodzik prezentuje się naprawdę ładnie, jest malutki, ale konstrukcyjnie całkiem sensownie przemyślany. Po prostu przypadł mi do gustu, takie uzupełnienie serii jak ten zestawik promocyjny jest naprawdę świetnym pomysłem, i sądzę, że nawet osobom niezainteresowanym samą serią powinien się spodobać, tym bardziej, że figurka Jakea jest też warta zainteresowania.

W roku 1998 ukazał się mały zestaw 2541 Adventurers’ Buggy i, nieco na wyrost, można by pokusić się o stwierdzenie, że obecny zestawik promocyjny jest niejakim nawiązaniem do tegoż buggy. Tym bardziej, że wspólnych cech jest całkiem sporo, ale o tym pozwolę sobie napisać przy okazji recenzji kolejnego zestawu promocyjnego z serii Egipskiej wydanego w ramach promocji „The Sun”.

Ogromne podziękowania dla Nexusa, za nieocenioną pomoc w zdobyciu zestawu.

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

Kolejny zestaw promocyjny z serii Pirates of the Caribbean, w którego posiadanie mogli wejść mieszkańcy Anglii w poniedziałek 16 maja. O ile przełamali się przed zakupem tamtejszego szmatławca „The Sun” i mieli na tyle cierpliwości, by odstać swoje w kolejce w jednej z dwóch sieci: Toys ‘R’ Us lub WH Smith w celu wymiany wydrukowanego w gazecie kuponu na zestawik klocków.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (16 maja)
Liczba elementów: 47 (+3 zapasowe)
Figurki: -
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 17.5 x 16.5 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 0.60 GBP, rynek wtórny: około 4-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Jak przystało na zestawy promocyjne, i ten otrzymujemy w polybagu, opakowanie jest nieco większe niż w przypadku Jacka na łódce. Szata graficzna nie zawodzi, podobnie jak w pozostałych zestawach z obecnej serii pirackiej, zarówno otoczka w postaci nagłówka, jak i kompozycja samego zdjęcia są najwyższej klasy. Zresztą polecam się przyglądnąć opakowaniu, prawdziwym kunsztem było aż tak idealne skomponowanie małego modeliku ze spienionymi falami.

Tył to standard, czyli nagromadzenie najróżniejszych ostrzeżeń, oczywiście w wielu językach. Jedynym urozmaiceniem jest małe zdjęcie prezentujące jeden z elementów statku w skali 1 do 1.

W środku opakowania znajdziemy w sumie 50 elementów, w tym trzy zapasowe. Biorąc pod uwagę skalę konstrukcji, zrozumiałe jest, że w zestawie niestety nie uświadczymy ani jednego ludzika.

Instrukcja to pojedyńcza kartka, budowa składa się z dwunastu kroków, i zajmuje całą jedną stronę, oraz pół drugiej. Resztę miejsca poświęcono na reklamę plakatów znanych z zestawów z regularnej serii.

A sama konstrukcja? Dosłownie parę minut budowy i już Jack może ruszać na morza i oceny w swojej ukochanej Czarnej Perle. Tzn. mógłby gdyby, póki co, nie dostał jedynie jej miniaturki…

Stateczek prezentuje się zacnie, abstrahując od podobieństw i niepodobieństw z filmowym pierwowzorem, jest to przyjemne uzupełnienie całej serii i miłe urozmaicenie, póki „prawdziwa” Czarna Perła nie pojawi się oficjalnie w sprzedaży.
Obawiam się jednak, że z powodu braku w tym zestawiku jakichkolwiek specyficznych elementów czy ludzików, polowanie na zestawik na rynku wtórnym traci trochę rację bytu, tym bardziej jak ktoś ma neutralny stosunek do serii. Z gazetą „The Sun” za cenę 0.60 funta (+ odstanie swoje w kolejce) była to niewątpliwa okazja, kupno tych paru elementów na rynku wtórnym za cenę przynajmniej paru dolarów plus przesyłka jest już wątpliwą atrakcją.
Mimo że modelik prezentuje się naprawdę ładnie i nie sposób odmówić mu uroku, to jednak wydaje się atrakcyjny tylko dla miłośników bądź maniaków serii. I tym osobom jak najbardziej polecam, reszta może sobie z czystym sercem odpuścić.

Jeszcze mała uwaga co do nazwy zestawu, wg oficjalnej reklamy zestaw nazywa się „Black Pearl”, bez przedrostka „mini” pod jakim występuje na większości serwisów.

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

Kolejny zestaw promocyjny, tym razem z akcji związanej z pewną plotkarską gazetą z Anglii. Cóż, warto trochę poplotkować by wyruszyć wraz z Jackiem Sparrowem w podróż jego łupinką.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (15 maja)
Liczba elementów: 22
Figurki: 1: Jack Sparrow
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 1 GBP, rynek wtórny: około 8-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Opakowanie standardowe dla zestawów promocyjnych czyli foliowy woreczek zwany potocznie polybag. Przód zdobi oczywiście zdjęcie zestawu wkomponowane w trochę kiczowaty widoczek z palemkami i słoneczkiem, jednak szacie graficznej nic zarzucić nie można, prezentuje się to naprawdę ładnie. Warto zauważyć, że pod nazwą serii brakuje podtytułu, zresztą trudno przyporządkować aż tak malutką łódeczkę do jakiegokolwiek filmu.

Prawie cały tył opakowania wypełniają różnorakie ostrzeżenia, troszkę miejsca zarezerwowano na zdjęcie butelki w skali 1 do 1.

Nie zabrakło instrukcji, plany budowy zajmują jej jedną stronę, natomiast drugą w całości poświęcono na prezentację plakatów występujących w poszczególnych zestawach z regularnej serii.

Za wyjątkiem nakrycia głowy ludzika, które zapakowano w dodatkowy woreczek, reszta elementów została wrzucona luzem do polybaga.

Budowa łupinki jest szybka, prosta i przyjemna, a sam modelik prezentuje się nadzwyczaj ładnie. Warto zwrócić uwagę na żagiel, do jego konstrukcji wykorzystano dwie białe flagi.

Świetnym uzupełnieniem jest ludzik, czyli główna twarz całej serii: Kapitan Jack Sparrow. Co ciekawe, w tym maleńkim zestawiku otrzymujemy go w wersji z trójkątnym kapeluszem, dostępnym normalnie tylko w większych zestawach!

Jack w swojej łupince, w rękach dzierżący szablę i flaszkę pełną rumu.

Jako nadliczbowy element po budowie zostaje szabla, i bardzo dobrze, broni nigdy nie za wiele .

Powyższy zestawik był dostępny na terenie Anglii, jako cześć dość sporej akcji promocyjnej. Codziennie, przez dziewięć kolejnych dni, w gazecie „The Sun” (w niedzielę: „News of the World”) drukowany był kupon, który następnie można było wymienić w sieciach sklepów Toys ‘R’ Us lub WH Smith na określony zestawik.

Kolejno, do zdobycia były:

30051 X-wing Fighter (sobota – 14 maja)
30131 Jack’s Boat (niedziela – 15 maja)
30130 Black Pearl (poniedziałek – 16 maja)
30080 Ninja Glider (wtorek – 17 maja)
30081 Skeleton Chopper (środa – 18 maja)
30083 Dragon Fight (czwartek – 19 maja)
30091 Desert Rover (piątek – 20 maja)
30054 AT-ST (A.T.S.T. Toy) (sobota – 21 maja)
30090 Desert Glider (niedziela – 22 maja)

Biorąc pod uwagę, że zwykłe wydanie kosztuje 0.6 funta, a niedzielne całego, akcja cieszyła się wielkim powodzeniem. Jak raportuje Nexus, po zestawy ustawiały się długie kolejki, ludzie potrafili wyczekiwać przed sklepami jeszcze przed ich otwarciem, w niektórych otwierano nawet specjalne stanowiska służące tylko do wydawania tych zestawików! Skalę całego przedsięwzięcia obrazuje też fakt, że przez dziewięć dni rozdano w sumie ponad 2.7 miliona zestawów!

Na internetowej stronie „The Sun” można poczytać parę artykułów o tych zestawikach, polecam zapoznać się co proponują nam do zbudowania ze wszystkich elementów pochodzących z zestawów: „LEGO expert’s zany creations demo”, „Hit the Lego brick wall? Try this!”.
Warto też ściągnąć cztery dodatkowe instrukcje w formacie pdf, wg których można zbudować pomniejsze modeliki, w tym samolocik, byka, czy też alternatywną łódkę Jacka. Niestety, modele dodatkowe są mocno takie sobie, a same instrukcje to straszna fuszerka, jednak to w sumie i tak dodatek, mający podsycić zainteresowanie promocją. Wspomniane instrukcje można znaleźć pod niniejszym adresem: „Now build this lot”.

A sam Jack w swojej łupince? Malutki i prosty zestawik, ale nadzwyczaj udany, no i Jacków nigdy dość! ;)
Chciałbym złożyć ogromne podziękowania Nexusowi za wielką pomoc w zdobyciu zestawu.

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

Słynny Jack Sparrow zawitał do plastikowego świata jako laleczka voodoo i niewątpliwie jego występ pod taką postacią to wprost genialny pomysł na zestaw promocyjny.
Laleczkę otrzymujemy w skali minifig, czyli niejako nie pasującej do regularnych zestawów, natomiast można ją potraktować jako wyśmienite ich uzupełnienie.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 4
Figurki: 1: Jack Sparrow – VooDoo Doll
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: około 6-35 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Laleczka voodoo „pochodzi” z najnowszego filmu z Pirackiej sagi Disneya, czyli „Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides” („Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”),

choć, warto wspomnieć, że pomysł jest nienowy, a sama laleczka miała pojawić się już w pierwotnej trylogii, o czym choćby świadczy wczesna grafika promocyjna „Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest” („Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka”),

czy też pierwotna wersja scenariusza „Pirates of the Caribbean: At World’s End” („Piraci z Karaibów: Na krańcu świata”), w którym to podobno pojawiła się torba z lalkami voodoo, a wśród nich była też ta przypisana Jackowi.

Jak przystało na zestaw promocyjny, plastikową laleczkę otrzymujemy w foliowym woreczku, tzw. polybagu. Pod względem graficznym, opakowanie prezentuje się nienagannie, co zresztą jest cechą charakterystyczną dla całej serii. Warto zwrócić uwagę na obecność podtytułu tożsamego z samym filmem, czyli niejakiego jednoznacznego przypisania zestawiku do najnowszego filmu.

Tył opakowania to nagromadzenie najróżniejszych komunikatów. Szkoda, że brakuje ładnego ukazania funkcjonalności znanej z innych zestawów, jednak w sumie co tu ukazywać, a poza tym ostrzeżenia są świetne i być muszą.

Zawartość jest uboga pod względem ilościowym, w sumie to tylko pojedynczy ludzik. Instrukcja jest zbyteczna, więc oczywiście nie uświadczymy jej tutaj.

Laleczka voodoo w całej okazałości. Pierwsze co rzuca się w oczy, to główka. W kolorze piaskowym, z nadrukiem imitującym fakturę drewna jest unikatowa dla tego zestawiku.

Ale na tym nie koniec unikatów! Tors oraz nóżki, pod względem nadruku, także są wyjątkowe i występują tylko i wyłącznie w niniejszej „drewniano-plastikowej” wersji Jacka Sparrowa!

Jeżeli ktoś pamięta nieprzeciętny statek 4195 Queen Anne’s Revenge, to w nim mieliśmy już do czynienia z laleczką voodoo, jednak była ona w nieco bardziej adekwatnej skali.

Ale na szczęście, LEGO to świat wyobraźni, więc nawet takie połączenie wypada świetnie. ;)

Figurka jest naprawdę urokliwa, i sądzę, że każdy fan Piratów, szczególnie tych „z Karaibów” powinien się nią zainteresować. Jednak podstawowe pytanie brzmi: skąd ją wziąć, jakby nie było, w końcu to zestaw promocyjny. Na szczęście nie jest źle, co prawda zestawik był początkowo dostępny tylko jako dodatek do zamówień przedpremierowych gry „LEGO Pirates of the Caribbean: The Video Game” i to oczywiście nie w Polsce, jednak nawet na naszym rynku w końcu się pojawił. Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił, a ma w zamiarze zakup wyżej wspomnianej gry, radzę udać się do Empiku – obecnie można znaleźć w tej sieci pakiety składające się właśnie z gry i zestawiku.
Alternatywą jest jak zawsze rynek wtórny, czyli w naszym przypadku e-bay oraz bricklink. Gdy pojawiły się pierwsze zestawiki, ich ceny mogły doprowadzić do zawrotu głowy, jednak z każdym kolejnym dniem rosła konkurencja, zestawików było coraz więcej, i na obecną chwilę można je kupić nawet za 5 dolarów sztuka. A jeżeli komuś nie zależy na opakowaniu, to samego ludzika powinno się udać zdobyć jeszcze taniej.

Ogromne podziękowania dla rh za pomoc w zdobyciu zestawiku.

Port Royal

Port Royal

Port Royal + bonusy

Dodatkowe instrukcje, do modeli składanych z elementów pochodzących z wybranych zestawów z danej serii, to pomysł nienowy. Dotychczas miałem wątpliwą przyjemność składania takowego dodatku z serii Castle Fantasy Era, zresztą zrecenzowanego na forum: Giant Troll Wagon, oraz dwóch modeli z serii Indiana Jones, które są całkiem ładne, ale, co zadziwiające, mają poważne błędy konstrukcyjne.
W serii „Pirates of the Caribbean” także wykorzystano pomysł na dodatkową konstrukcję, a do tego zadbano o dość ciekawą otoczkę. Co, jak, dlaczego, oraz jaki jest efekt finalny – serdecznie zapraszam na małą wycieczkę do Port Royal.

UWAGA! Jeżeli ktoś nie chce sobie psuć przyjemności z samodzielnego odkrywania co za czym się kryje w tej serii – serdecznie odradzam lekturę!

Dwutorowość, ścieżka pierwsza, czyli o bonusach w postaci gier.

Na ministronie dotyczącej LEGO Pirates of the Caribbean, w dziale „Fun Zone” znajdziemy pięć małych gier, rozłożonych gustownie na znanej z plakatów mapie.

Kolejno otrzymujemy:

Cannonball Mutiny

Na zmianę z Czarnobrodym miotamy kulami armatnimi. Kto pierwszy trafi w przeciwnika, zalicza rundę. Jako swoiste „przeszkadzajki” funkcjonują różnorakie skrzynie, trzeba odpowiednio ustawić kąt wystrzału oraz jego siłę, by kula doleciała bez przeszkód do przeciwnika, tym bardziej, że na sam lot ma też wpływ kierunek wiatru.

Mermaid’s Song

Syreny kuszą marynarzy swoim śpiewem, biada tym którzy poddadzą się i w hipnotycznym transie wpadną w toń jeziora. Jedynym ratunkiem dla marynarzy jest snop światła latarni, który skutecznie przeraża syreny. Gra nastawiona głównie na refleks i szybkie klikanie.

Shake Spell

Niniejsza pchełka nie jest gierką, a studiem, gdzie na paskach czasowych możemy układać swoiste wygibasy Jacka, a raczej jego laleczki VooDoo. Taniec można uzupełnić o wesołą ścieżkę dźwiękową. Mimo niewielkiego wyboru dźwięków i ruchów, zabawa potrafi wciągnąć i wywołać uśmiech na twarzy, choć niestety szybko się nudzi.

Treasure Quest

Znany z pewnego systemu operacyjnego saper, a dokładnie wariacja na jego temat w pirackich klimatach i z Jackiem w roli odkrywcy skarbów. Mimo, że początek jest relatywnie prosty, to poziom trudności rośnie bardzo szybko i gierka może być na dalszych etapach zbyt trudna dla dziecka.

The Pirate Code

Test sprawdzający naszą wiedzę z Pirackich klimatów. Znajomość filmów oraz podstaw terminologii żeglarskiej może bardzo się przydać.

W każdym z powyższych produktów możemy uzyskać swoiste osiągnięcia, czy to za prawidłowe odpowiedzi na określoną liczbę pytań w teście, czy za przejście do którejś tam z kolei planszy, czy też za ustawienie paru ruchów postaci na pasku w studiu tańca. Niektóre osiągnięcia wcale nie jest tak łatwo zdobyć, ale odrobina cierpliwości powinna zaowocować sukcesem. A gdy zdobędziemy wszystkie pięć trofeów, otwiera nam się dostęp do centrum mapy.

I co tam znajdziemy? Mi wyskoczyła możliwość ściągnięcia dema gry „LEGO Pirates of the Caribbean”, czyli najnowszej produkcji ze studia Travelers’ Tales. Oczywiście nie byłaby to zbyt duża atrakcja, gdyby nie fakt, że demo otrzymujemy w wersji ekskluzywnej, a przynajmniej tak można wywnioskować po nazwie archiwum które możemy ściągnąć: „LEGO Pirates PC Demo EXCLUSIVE.zip”. Uwaga, plik waży aż 949 MB, jednak rozmiarem nie odbiega jakoś bardzo od standardowego dema dostępnego bez problemu w sieci. Mam zainstalowaną pełną wersję gry, tak więc nie instalowałem żadnej wersji dema, być może ma ktoś możliwość porównania?

Sama możliwość ściągnięcia dema była dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż, z informacji znalezionych w sieci, można było wywnioskować, że nagrodą za wszystkie trofea jest obrazek w formacie pdf, stylistyką nawiązujący do plakatów które mogliśmy znaleźć w każdym zestawie, a przedstawiający Port Royal.

Dwutorowość, ścieżka druga, czyli o zagrożeniu płynącego z hazardu karcianego.

Zestawy z regularnej serii „Pirates of the Caribbean” dzielą się niejako na dwie linie, te oparte na klasycznej trylogii (numery 418X), oraz przedstawiające wydarzenia z najnowszego, czwartego filmu (numery 419X). Cechą charakterystyczną tej drugiej linii, było ciekawe uzupełnienie zawartości pudełka, a mianowicie w każdym takim zestawie otrzymywaliśmy kartę z jakąś postacią. I tak kolejno mogliśmy znaleźć:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa

4193 The London Escape – Joshamee Gibbs

4194 Whitecap Bay – Syrena

4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard

Każda z kart na odwrocie posiada unikalny numer, który można wprowadzić w odpowiednie pole na podstronie dotyczącej serii:

Należy pamiętać o ekskluzywności kodów, zresztą zgodnie z opisem: „The code is unique and can only be used 3 times.”
Ponownie zwracam uwagę – jeżeli ktoś dysponuje kartami i chce mieć przyjemność samodzielnego odkrycia co która daje – radzę zrezygnować z dalszej lektury!

Czas odkryć karty!

Po wpisaniu kodu z karty z wizerunkiem Jacka Sparrowa pojawia nam się możliwość oglądnięcia króciutkiego filmu w którym jeden z projektantów gry podpowiada nam „jak grać” w grę video. No cóż, pierwszy bonus, dla mnie, był strasznym rozczarowaniem…

Filmik możecie oglądnąć poniżej:

Jeżeli ktoś miał przyjemność słuchania motywu muzycznego przygrywającego nam w tle podczas rozgrywki w wcześniej wymienione gierki, może ściągnąć sobie tę muzyczkę – umożliwia to kod z karty z Hectorem Barbossą.
Plik zwie się „Reward.mp3”, muzyczka trwa zaledwie 40 sekund, a sam plik waży 635 KB.

Jednak prawdziwą niespodzianką było to, co ukazał kod skrywający się pod postacią Joshamee Gibbsa. W ciągu niecałych trzech minut, LEGO Designer Luis Castaneda (może go pamiętacie z pewnego zestawu z serii Pharaoh’s Quest?) opowiada o całkowicie nowym zestawie z serii!
Może i nowym, ale nie jest to zestaw pudełkowy, a jedynie ciekawostka o której już na początku tego opisu wspomniałem, czyli model, który możemy złożyć wykorzystując elementy z dwóch regularnych zestawów.

Następna postać, Syrena, odsłania kolejny filmik nawiązujący do „nowego” zestawu, tym razem jest to instrukcja budowy. Filmik prezentuje postęp składania w programie LEGO Digital Designer, a jego jakość jest niestety dość marna.

Z wielką nadzieją wpisałem więc kod z postaci Blackbearda, spodziewając się instrukcji do tegoż modelu. Jakimż zaskoczeniem był… plakat? Co jest grane, gdzie ta instrukcja?

Podsumowanie kart, czyli zestaw / postać / bonus:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow – porada do Pirates of the Caribbean Video Game (film)
4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa – muzyczka (plik mp3)
4193 The London Escape – Joshamee Gibbs – Port Royal: LEGO Designer Luis Castaneda (film)
4194 Whitecap Bay – Syrena – Port Royal: instrukcja z LDD (film)
4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard – plakat (pdf)

Port Royal, wycieczka pierwsza, czyli o samej budowli słów kilka.

Port Royal jest charakterystycznym miejscem które w pełnej krasie mogliśmy oglądać w pierwszym filmie z serii: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly) z 2003 roku. To tu poznajemy głównych bohaterów klasycznej trylogii: Jacka Sparrowa, Willa Turnera oraz Elizabeth Swann.

Klockowy model składamy z elementów zapożyczonych z dwóch zestawów wchodzących w ramy regularnej serii:

4193 The London Escape

4194 Whitecap Bay

A miłym uzupełnieniem jest plakat przedstawiający konstrukcję w pełnej okazałości:

Od razu zaznaczam, z pewnych powodów, o których pozwolę sobie nakreślić parę słów pod koniec, moja konstrukcja nie jest „idealnym” odwzorowaniem zamysłu projektanta, choć różni się głównie tylko szczegółami.

Dwa zestawy dostarczają nam całkiem spore zaplecze figurek:

Część z nich, jak choćby żołnierze, idealnie pasują do modelu, natomiast takie ludziki jak syrenki czy zombie są zbędne w niniejszej konstrukcji.
Oczywiście nie obędziemy się bez głównych bohaterów, o ile Jack Sparrow jest na stanie, to jednak zabrakło Willa, Elizabeth czy też Jamesa Norringtona. Na szczęście, posiłkując się innymi zestawami z serii, możemy naprawić to niedopatrzenie.

Will pasuje idealnie, Norrington występuje w serii, jednak jego ubiór budzi sporo zastrzeżeń. Mała zamiana torsów z Barbossą i Komandor jak żywy. Należałoby mu dać też odpowiednie nakrycie głowy, ale ta figurka tak mi się podoba w tych włoskach, że najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałem.

Jedyna figurka Elizabeth Swann w serii występuje w czerwonej sukni, jak pamiętamy z filmu, suknia była prezentem od samego Barbossy, tak więc absolutnie nie pasuje do wydarzeń w Port Royal. Jednak i tutaj, można zrobić małe szachrajstwo, a najlepszym do tego narzędziem będzie postać pewnej domniemanej córki Gubernatora z serii Pirates II.

Przy okazji, zwróćcie uwagę na plakat promujący zestaw, jest na nim Elizabeth, której w ogóle tam nie powinno być! Plakat zawiera jeszcze parę niekonsekwencji, polecam poszukać we własnym zakresie, jest to specyficzna zabawa w „znajdź różnice”. ;)

Rozpocznijmy budowę, jako że to port, na pierwszy ogień niech idą dwie łódki:

Wóz zaprzęgnięty w jednego konia to prosta i przyjemna konstrukcja:

I idealnie tu nada się woźnica, choć należy pozbawić go płaszcza:

Miłym uzupełnieniem całej konstrukcji jest mała, skalna wysepka.

Może to niekonsekwencja, ale do wysepki idealnie przypasowały mi syrenki.

Kolejnym elementem będzie łódź Jacka, a raczej to co z niej zostało gdy zawitał do portu.

Resztki łodzi wyglądają dość ubogo, jednak z figurką Jacka prezentuje się to naprawdę fajnie!

Z mniejszych „uzupełniaczy” potrzebne są jeszcze dwie skrzynie:

i przechodzimy do poważniejszej konstrukcji, czyli dwóch podobnych do siebie kawałków muru. Pod względem konstrukcyjnym buduje się to dość dziwnie, ewidentnie widać, że nie jest to zestaw pudełkowy. Rozumiem ograniczenie w elementach, wszak musimy zmieścić się tylko w dwóch zestawach, jednak do tych murków mam bardzo mieszane uczucia.

Ostatnią składową fortu jest niejako główna brama, zakończona dzwonnicą, którą doskonale widać na samym filmie. Odwzorowanie jest niestety bardzo umowne, z naciskiem na „bardzo”. Konstrukcja prezentuje się ciekawiej niż kawałki muru, choć i tak w zupełności nie potrafi wywołać choć krzty zachwytu. No i niewybaczalnym błędem, jest niewystarczająca ilość miejsca koło samego dzwonu – niestety nie da się tam postawić figurek Elizabeth i Norringtona!

Wszystkie trzy moduły możemy ze sobą połączyć w jedną całość.

I małe uzupełnienie o figurki:

Nadszedł czas na zbudowanie najbardziej charakterystycznych dla portu elementów:

Całość prezentuje się całkiem fajnie, choć konstrukcja jest strasznie niestabilna i co chwila coś potrafi odpaść. Na szczęście, część newralgicznych miejsc łatwo można wzmocnić dodatkowymi klockami.

I rzut okiem na całość w pełnej okazałości.

Po budowie zostało całkiem sporo elementów, natomiast co ciekawe, podczas samego wznoszenia poszczególnych modułów, niektórych elementów zaczęło mi brakować…

Port Royal, wycieczka druga, czyli ile potu i łez wzniesienie konstrukcji może kosztować.

Właśnie, pytanie zasadnicze brzmi: jak to zbudować? Oczywiście można wzorować się na filmiku przedstawiającym niejako kolejne kroki budowy, jednak jest to straszna katorga. Filmik jest marnej jakości, do tego poszczególne kroki są momentami przedstawione w beznadziejny sposób.
Na szczęście są dwie alternatywy, obydwie dostępne dzięki fanom.
Pierwsza to plik lxf który można otworzyć w LEGO Digital Designerze i samemu sobie wygenerować instrukcję, nie będzie to ideał, ale każdy krok budowy można dowolnie obracać, przybliżać no i jakość jest nieporównywalnie lepsza niż to co prezentuje oryginalny filmik. Plik znajdziecie w tej galleri, bezpośredni link do niego: port_royal_fixed.lxf.
Druga alternatywa to instrukcja, wykonana przez Boomchila, i za to należy mu się wielkie brawa, gdyż włożył w to naprawdę sporo pracy, tym bardziej że zadbał o takie szczegóły jak odpowiednie tło! Niestety nie ustrzegł się pomniejszych błędów, jednak ta instrukcja jest obecnie najlepszym rozwiązaniem. Bezpośredni link do ściągnięcia: LEGO Port Royal Instructions (na serwerze mediafire).

Szkoda, że obydwa rozwiązania pojawiły się parę dni później niż wzniosłem własną wersję, z tego też powodu mogą być pewne różnice, gdyż niektórych rozwiązań konstrukcyjnych po prostu się domyślałem…

Port Royal czas opuścić, czyli (nie)czułe pożegnanie.

Sam pomysł na wypuszczenie niejako dodatkowego modelu jest bardzo dobry. Rewelacją jest też otoczka, czyli zabawa z kodami na kartach. Niestety, są to jedyne plusy, cała reszta zawiodła i to na całej linii.
Kody dają dostęp do fajnych materiałów, jednak część z nich jest po prostu mało atrakcyjna, do tego tylko dwa kody umożliwiają zapoznanie się z konstrukcją. Owszem, prezentacja LEGO Designera jest bardzo fajna, jednak instrukcja w formie filmiku i to marnej jakości jest jakimś żartem. Tym bardziej, że TLG póki co nie udostępniło oficjalnej instrukcji budowy! A więc model można potraktować tylko i wyłącznie jako pewnego rodzaju natchnienie, bo uwierzcie mi, budowanie na podstawie tego wideo jest najzwyklejszą katorgą.
Ktoś miał świetny pomysł na całą otoczkę, ale padło wykonanie, pokuszę się o stwierdzenie, że TLG odwaliło po prostu totalną fuszerkę i to taką, po której pozostaje poważny niesmak.
A konstrukcja? Do modeli oficjalnych jest niestety bardzo daleko, by nie powiedzieć, że jest najzwyklej w świecie nieudana. Owszem, należy brać tu pod uwagę, że projektant miał ograniczony zasób elementów. Jak mam być szczery, nie spodziewałem się w sumie nic więcej, patrząc na, wspomniane na wstępie, dodatkowe plany budowy modeli z Castle Fantasy Era i Indiany Jonesa.

Martwi mnie jeszcze jedno. „Wydanie” w takiej formie Port Royal troszeczkę chyba zmniejsza szanse na wypuszczenie portu jako pełnoprawnego i dopracowanego modelu…

Obym się mylił.

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

Jako największy zestaw z najnowszej, licencyjnej, serii Piratów, otrzymujemy okręt utrzymany we wdzięcznej, ciemnej kolorystyce ubarwiony jasnymi „upiornymi” wstawkami. Statek budzi sporo kontrowersji, i z wielką przyjemnością dorzucę do tego wszystkiego swoje, przysłowiowe, trzy grosze, tym bardziej, że okręt wyszedł spod ręki naszego Adama.
Jako że jest to ostatni recenzowany przeze mnie zestaw z regularnej serii, pozwolę sobie też na końcu na małe, skrótowe podsumowanie całej serii.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 1094
Figurki: 7: Blackbeard, Jack Sparrow, Angelica, Quartermaster, Chef (Cook), Pirate x2 + szkielety
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37 x 8.5 cm
Cena: 119.99 USD, 102.99 GBP, 129.99 EUR (Germany), 549.99 PLN, Allegro: 420-570 PLN

BrickLink, Brickset

__________________________________________________________________________________
1) Pudełko

Pudełko, jak przystało na największy zestaw, jest sporych rozmiarów, wykonane z porządnego, sztywnego kartonu. Przód pudełka jest utrzymany w stylu jednorodnym dla wszystkich zestawów wchodzących w skład serii. Wyróżnikiem dla serii jest ciemnoniebieski pasek, wzorem nawiązujący do spienionych fal, na jego tle umieszczono elementy jednoznacznie determinujące nawiązanie zestawów do filmów na których się opierają. Oprócz loga „LEGO” otrzymujemy nazwę serii, zgodną oczywiście z sagą filmową, oraz głowę postaci która rozsławiła samą sagę, czyli kapitana Jacka Sparrowa w którego genialnie wcielił się Johnny Depp – zresztą to właśnie jego „facjata” zdobi samo pudełko. Warto nadmienić, że podobny motyw z głową wykorzystano w innych licencjonowanych seriach, choćby Prince of Persia (Dastan) czy Indiana Jones (Junior ;) ).

Już we wcześniejszych recenzjach zwracałem uwagę na ciekawą zależność tytułowania zestawów. Wszystkie posiadają nazwę „Pirates of the Caribbean” jednak tylko zestawy oparte na najnowszej, czwartej części, dodatkowo posiadają podtytuł „On Stranger Tides”. Zestawy oparte na wcześniejszych filmach pozbawiono w zupełności tego swoistego uzupełnienia. Ciekawe zresztą, czym taka decyzja została podyktowana? Rozdzielenie uwidocznione jest też w samej numeracji, zestawy oparte na klasycznej trylogii posiadają numery z puli 418X, natomiast te oparte na najnowszym filmie: 419X.

Bez wątpienia jednym z atutów serii są rewelacyjne figurki, co całkiem słusznie podkreślono na samym pudełku. W dolnym, lewym rogu znajdziemy „dymek”, jak to przyjąłem nazywać, z wyszczególnieniem ludzików wraz z podpisami, czyli swoistym „kto jest kim”.

Każdy zestaw uzupełniony jest o dodatkowy „bajer” w postaci plakatu, o czym także informuje „dymek” na pudełku, jednak to pole z napisem „Poster inside” mogłoby być jednak troszeczkę mniejsze, bardziej subtelne.

Nie zabrakło także podstawowych informacji, czyli numeru i nazwy zestawu, przedziału wiekowego oraz malutkiej informacji „The ship does not float” występującej oczywiście tylko w przypadku niniejszego zestawu.

Wśród takiego natłoku informacji, nieco niesłusznie spycham zdjęcie samego zestawu zdobiące pudełko na koniec, a należy podkreślić, że jest to małe arcydzieło. Zdjęcie odpowiednio podretuszowano i wkomponowano w adekwatne tło, w tym przypadku spienionych fal. Dodatkowo widać na nim „życie”, coś dymi, strzela, postacie ukazano w ruchu. Nie obraziłbym się, gdyby to ten obrazek zawitał na plakat, jak najbardziej wart jest powieszenia na ścianie. Zresztą uwaga ta tyczy się wszystkich zestawów w serii, pod względem kolorystyki, kompozycji i ogólnego układu graficy stanęli na wysokości zadania, każde pudełko przyciąga i cieszy oczy.

W tak znacznym stopniu komplementując przód pudełka, kto mógł przypuszczać, że tył pudełka wzbudzi kolejne „ochy” i „achy”? Po, utrzymanej w ciemnej kolorystyce przedniej ściance, tylna to nagły przeskok na jasną kolorystykę, głównie za pośrednictwem stylizowanego tła. Tło takie doskonale uwypukla kształt ukazanego modelu, dodatkowo jego funkcjonalność, bawialność i skupienie się na szczegółach ukazano w wielu dymkach. Jasne tło tylniej ścianki i wspomniane dymki to także cecha charakterystyczna dla całej serii.

Jedną z bocznych ścianek zdobi wyszczególnienie figurek w skali 1:1, każda z postaci posiada podpis. Pozostałe boczne ścianki to nagromadzenie najróżniejszych informacji w tym reklama najnowszej gry powiązanej bezpośrednio z serią.

To ostatni zestaw z serii, dlatego pozwoliłem sobie na nieco obszerniejszy opis, jednak konkluzja jest bardzo prosta: szata graficzna pudełek jest niezwykle dopracowana, ładna i przyjemna w odbiorze. Czyli sprawdza się idealnie jako otoczka dla produktu komercyjnego. Projektanci / graficy zadłużyli na premię. ;)

__________________________________________________________________________________
2) Elementy

Duże pudełko więc zrozumiałe, że elementów otrzymujemy całkiem sporo, znajdziemy tu ponad tysiąc klocków! Część została spakowana w siedem ponumerowanych woreczków,

natomiast maszty i takielunek spakowano do osobnego, już pozbawionego numerka, woreczka. Składowe kadłuba wrzucono luzem do pudełka.

Żagle zostały zabezpieczone w kartonowym opakowaniu, a w kolejnym woreczku znajdziemy dwie instrukcje, plakat, naklejki oraz kartę.

Nad sposobem pakowania instrukcji już się rozwodziłem, genialny patent z osobnym woreczkiem dodatkowo usztywnionym kawałkiem kartonika – nic nie ma prawa się odkleić czy pomiąć. Co ciekawe, zabezpieczenie takie występuje w każdym zestawie z serii, nawet najmniejszym. Niestety, metoda ta jest jednak jakimś swoistym wyjątkiem dla tej serii, z tego co można wywnioskować po recenzjach najnowszych zestawów z ofert TLG, podobne zabezpieczenie występuje tylko i wyłącznie w największych zestawach.

Plakat jest dwustronny, jedną z jego stron zdobi gustowna graficzka przedstawiająca zestaw w całej krasie, dodatkowo w tle widzimy inny zestaw z serii, a mianowicie 4194 Whitecap Bay.

Druga strona plakatu to rysunek mapy, występujący na prawie wszystkich plakatach, tylko najmniejszy, z zestawu 4191 Captain’s Cabin, zamiast mapy ma reklamę gry wideo. No właśnie, gra wideo, na mapie można zauważyć Jacka któremu towarzyszy dziwny układ liter: „vdjspw”. Jest to kod do wspomnianej gry, dzięki któremu odblokujemy w niej właśnie postać Jacka Sparrowa.

Jako naklejki otrzymujemy „makabryczne” ornamenty oraz dwanaście takich samych wizerunków czaszki. Do naklejek zaraz wrócimy, gdyż wyjątkowo, zdecydowałem się je w tym zestawie wykorzystać zgodnie z ich przeznaczeniem.
Poniżej skan w 300 dpi:

Żaden statek nie może obyć się bez ożaglowania, a niniejszy zestaw dostarcza nam całkiem sporą liczbę materiałowych „elementów”. Warto nadmienić, że bardzo ładnych, utrzymanych w czarnej i ciemnoczerwonej kolorystyce, idealnie pasujących przez to do okrętu.

Dla zainteresowanych, poszczególne skany (w 150dpi):

A skoro jesteśmy już przy sprawach dotyczących okrętu, oczywiście nie mogło zabraknąć trupiej flagi:

I skan (300dpi):

Z części dotyczących samego okrętu warto zwrócić uwagę na elementy kadłuba. O ile elementy „końcowe” są już znane z dwóch poprzednich okrętów: 10210 Imperial Flagship i 6243 Brickbeard’s Bounty, to śródokręcie jest niejako nowym, zmodyfikowanym elementem i w tym zestawie ma swoją premierę.

Do wymienienia pozostały jeszcze maszty, wanty oraz nowa, specyficzna „drabinka” z przyokrągloną jedną krawędzią, element obecnie występuje tylko w dwóch zestawach, obydwa mają swoje premiery w tym roku.

Ale to nie koniec składowych okrętu, jego wygląd został upiększony przez sporą liczbę najróżniejszych części szkieletów oraz kości.

Do umocowania kości w większości przypadków służą białe Tile, Modified 1 x 1 with Clip których w zestawie znajdziemy aż 30!

A czym byłyby szkielety bez główek (17 sztuk!)?

Specyficzne elementy ludzików zostały dodatkowo zabezpieczone w osobnych woreczkach. W woreczku z nakryciem głowy Angelicy znalazło się też miejsce na małą figurkę.

Figurka znana już jest z serii Minifigures, w której to mogliśmy ją spotkać w kolorze złotym, srebrnym oraz brązowym. Jednak w tym zestawie otrzymujemy ją w kolorze ciemnopiaskowym dodatkowo przyozdobioną kunsztownym malowaniem. Wygląda to świetnie, Jack musi się mieć na baczności posiadając taką laleczkę VooDoo.

Wyposażenie dodatkowe, czyli zawsze miłe najróżniejsze akcesoria które możemy wepchnąć ludkom w plastikowe rączki. Na poniższym zdjęciu przekrój przez uzbrojenie (o ile młotki można też podciągnąć pod tę kategorię), w tym przepiękny kordelas Blackbearda zwany „Miecz Trytona”, dostępny niestety pojedynczo tylko w dwóch zestawach.

W zestawie znajdziemy też takie elementy jak wiaderko, butelki, kotwica czy mapa, ale o nich pozwolę sobie już wspomnieć przy okazji opisywania samych składowych modelu. Natomiast warto napomknąć, biorąc pod uwagę nowe elementy, że w tym zestawie nie znajdziemy ani jednego pasa na szablę, co jest tym dziwniejsze, że jest to jedyny zestaw z regularnej serii w którym ten element nie występuje.

__________________________________________________________________________________
3) Instrukcja

Jako instrukcję otrzymujemy dwie książeczki w formacie zbliżonym do A4, pierwsza liczy 84 strony i przedstawia plany budowy z wykorzystaniem elementów z woreczków 1-5, druga książeczka składa się z 80 stron.

Pod względem oprawy graficznej instrukcje są bardzo czytelne, tak jak w pozostałych książeczkach z serii, tło jest jasne, z delikatnym wzorkiem. Na co drugiej stronie miłym urozmaiceniem jest stylizowany motyw „Aqua de Vida”.

Zawartość także nie zaskakuje, ot standardowe ostrzeżenia przed już słynnym dywanem, plany budowy rozpoczęte poskładaniem ludzików,

nie zabrakło indeksu elementów,

natomiast w niniejszym zestawie nie ma indeksu wszystkich plakatów ani też jakiegoś przedstawienia wszystkich zestawów. Dziwne tym bardziej, że to największy zestaw z serii a na takie bzdury jak reklamy oczywiście miejsce się znalazło. Dobrze, rozumiem reklamę gry, tym bardziej że jest przyjemna graficznie, natomiast reklamy z Clubem i wrednym dzieciakiem (mój ulubieniec…) mogliby sobie darować.

Podczas budowy nie miałem większych problemów z rozróżnieniem czarnego od ciemnoszarego, jednak kolory te powinny być bardziej rozróżnialne, wypadałoby czarny nieco bardziej przyciemnić.

__________________________________________________________________________________
4) Ludziki

Przepiękne! Tak, zgadza się, powtarzam się, ale bezsprzecznie po prostu tak jest i należy to wyraźnie podkreślić: seria Pirates of the Caribbean otrzymała dopracowane, wysmakowane, bogate w ciekawe i ładne nadruki ludziki. Całości dopełniają genialne nakrycia głowy, włoski czy brody.
W niniejszym zestawie znajdziemy siedem takich rewelacyjnych figurek.

Blackbeard, Angelica, Jack Sparrow

Wielka trójka, i używając słówka „wielka” nie ma ani krzty przesady. Jack jest postacią już znaną, w różnych wcieleniach obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii. Blackbeard obecny jest tylko w dwóch zestawach, niniejszym oraz 4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida). Angelica w pełnej krasie staje przed nami po raz pierwszy (i niestety jedyny póki co) i jej debiut należy uznać za niezwykle udany. Wszystkie trzy figurki są dość charakterystyczne dla serii, co może utrudnić ich wykorzystanie we własnych konstrukcjach, ale za to otrzymujemy bardzo ładne nadruki buziek, rewelacyjne torsy i nóżki oraz przecudne nakrycia głowy. Angelica i Jack posiadają na stałe połączone włoski z kapeluszami, piórko zdobiące gustowny kapelusik naszej damy na szczęście jest już osobnym elementem. Samo piórko jest dość dobrze znane, swoją premierę miało w 1984 roku. Występowało w paru kolorach, w tym czarnym w którym to kolorze uznane jest za rzadki i trudny do zdobycia element, co przekłada się na jego cenę. Obawiam się, że obecnie legenda czarnego piórka zostanie pobita przez ciemnopiaskowe którym dysponuje tylko Angelica.

2x Zombie Pirate, Quartermaster, Chef (Cook)

Pozostałe ludziki to załoga okrętu, i cóż, nie sposób odmówić im swoistego uroku. Piraci Zombi mieli już okazję pojawić się w innych zestawach z serii, dla kwatermistrza oraz kucharza to premierowe wystąpienie. Mimo że to kwatermistrz swoją aparycją przyciąga spojrzenie, to warto dokładniej przyjrzeć się kucharzowi. Ubrany jest w schludną kamizelkę i nieco rozchełstaną koszulę, na nóżkach pojawił się całkiem oryginalny nadruk ze sztućcami, natomiast na głowie nosi trójkątny kapelusz, doskonale znany choćby ze starszych pirackich serii, jednak po raz pierwszy pojawiający się w kolorze piaskowym! Jako ciekawostkę związaną z tą figurką, warto nadmienić, że na pudełku podpisany jest jako „Chef”, natomiast na stronie TLG w opisie widnieje jako „Cook”.

Szkielety

Warto też wspomnieć o przedstawicielach życia pozagrobowego, mimo że figurki te niejako nie są oficjalne traktowane jako ludziki. I nie ma się co dziwić, służą głównie jako upiększacze okrętu. Dwa pełne ludziki przyozdabiają kabinę kapitana, natomiast specyficzny szkielet z półprzezroczystym, pomarańczowym torsem znalazł zaszczytne miejsce na dziobie okrętu.

__________________________________________________________________________________
5) Zestaw – budowa

Przejdźmy wreszcie do samego okrętu. Budowę rozpoczynamy od akcesoriów, takich jak choćby beczka z dwoma butelkami czy wiaderko.

Wiaderko oraz butelki to nowe elementy i o ile butelki występują obecnie tylko w zestawach z serii pirackiej, to wiaderka można też spotkać w Kingdoms. Wracając do butelek, warto zauważyć małą różnicę w ich wyobrażeniu jaką prezentuje sama instrukcja, na poniższym zdjęciu skan na którym widać wyraźnie, że butelki nie służą jako nośnik dla mocnych trunków, a jedynie jako (o ile dobrze to odczytuję) karnisz na świeczki!

Na wyposażeniu kabiny znajdzie się ława z dziwnymi płynami, figurką VooDoo oraz mapą. Niestety, mapa nie jest nowym elementem, a jedynie wykorzystano znany już wzór z serii Indiana Jones oraz Pirates II.

Jaki okręt mógłby obyć się bez dział? Jak widać mógłby, gdyż z historycznego punktu widzenia, to co otrzymujemy w zestawie to niestety sroga pomyłka. A dokładnie chodzi mi o fakt pozbawienia dział lawet z kołami. W momencie wystrzału, pod wpływem odrzutu, działo na lawecie cofało się, co od razu umożliwiało załodze jego wyczyszczenie i ponowne załadowanie od przodu, czyli od strony lufy. No cóż, rozumiem że brak kół wymogły względy konstrukcyjne, i oczywiście trudno wymagać od zestawu klocków LEGO poprawności historycznej, jednak brak kół w armatach to dla mnie jednak ogromna bzdura, i pozostawia swoisty niesmak.
Jednak, paradoksalnie, LEGOwe armaty naprawdę strzelają i to na całkiem przyzwoitą odległość, do tego bardzo ładnie wygląda ich kolor: Pearl Dark Gray znany już choćby z dział w Pirates II, idealnie pasujący do tego elementu, imitując nieco odlew żeliwny.

Zanim przejdziemy do samego kadłuba, mały rzut oka na zabudowę dziobu oraz płetwę sterową.

Kadłub w całej okazałości. To dopiero parę kroków budowy, jednak już widać zabudowę pod maszty oraz ambrazury (otwory strzelnicze). Od razu warto zauważyć, że mamy sześć ambrazur na każdą burtę, tymczasem okręt posiada tylko trzy działa. Nie jest to błąd, gdyż często stosowano patent z nadmiarowymi otworami strzelniczymi, głównie w celu przestraszenia potencjalnego przeciwnika, wywołania w nim przekonania, że okręt ma większą liczbę dział na pokładzie.

Przyjrzyjcie się poszczególnym dużym sekcjom kadłuba, wyraźnie widać różnicę w odcieniach koloru!

Czas wykańczać powoli pokład. Dodajmy więc kabestan z kotwicą. I tu znowu wyjdę na malkontenta, ale kabestan jest zbyt „luźny”, co powoduje, że łańcuch sam się rozwija a kotwica lata jak chce.

Poniżej porównanie starej kotwicy (Boat Anchor – Single Top Hole) oraz nowej (Boat Anchor – Two Top Holes). Główną różnicą jest brak poprzecznej belki w nowej wersji, zamiast tego pojawił się otwór w którego można wsadzić Bara. Efekt finalny, moim zdaniem, jest gorszy niż w starszej wersji, choć taka zmiana tego elementu zapewne daje więcej możliwości konstrukcyjnych.

Przy okazji porównania starej i nowej kotwicy zwrócę jeszcze uwagę na koło sterowe. Różni się od swojego protoplasty dosłownie szczegółem, a mianowicie wystający pin jest nacięty. Ułatwia to bardzo składanie a przede wszystkim rozkładanie konstrukcji. Ciekawe, że BL podaje jakoby była to premiera koła sterowego z nacięciem, co nie jest prawdą, gdyż wersja z nacięciem występowała już w serii Pirates II.

Kolejnym elementem są pokrywy ambrazur i niestety spędzimy przy ich montowaniu dłuższą chwilę, gdyż na każdą należy nakleić naklejkę z motywem czaszki. Ciekawi mnie, dlaczego dokładnie taki sam rodzaj klocka z zestawu 4193 The London Escape otrzymał nadruk, mimo że występował w tymże zestawie tylko raz, a tu otrzymujemy aż dwanaście takowych elementów i poskąpiono nam nadruku. Jak już wspomniałem, zgodnie z obietnicą złożoną Adamowi, zdecydowałem się na naklejenie naklejek. ;)

Nasz pokład rośnie w siłę, i nabiera coraz bardziej wyrazistego stylu.

Czas na rufową kabinę kapitana. Rozmiarowo dość małą, jednak bez problemu mieści się tu ława z mapą i laleczką VooDoo.

Stylu kabinie nadadzą okienka przyozdobione naprawdę gustownymi naklejkami.

Jeszcze mały dodatek wykorzystujący czaszki szkieletów, który wraz z kabiną będzie przymocowany do pokładu.

I powoli wykańczamy kajutę. I tu musze przyznać: sama kajuta prezentuje się rewelacyjnie, jest po prostu przepiękną konstrukcją, gustownie ozdobioną kośćmi, ciałami nieboszczyków oraz krwistoczerwonymi skrawkami materiału. Okienka z naklejkami tylko dodatkowo potęgują zachwyty.

Na malutkim achterdeku znalazło się miejsce jedynie na koło sterowe.

Jeszcze tylko potężna latarnia, oczywiście utrzymana w makabrycznym stylu,

rzut okiem na pozostałości (aż trzy duże kości!),

i przejdźmy do okrętu w całej okazałości!

__________________________________________________________________________________
6) Zestaw – okręt w całej okazałości

Trójmasztowiec w przepięknej kolorystyce i o oryginalnej stylistyce. Całość zapiera dech w piersiach, o ile marudziłem na pewne szczegóły, to jednak kompletnej konstrukcji, modelowi, absolutnie nie można odmówić uroku i pewnej monumentalności. Budowa przebiegła bardzo przyjemnie, ciekawie skonstruowano maszty: są w oryginalny sposób wzmocnione, co znacznie wpływa na ich stabilność, ba! za środkowy maszt można bez problemu podnieść cały okręt! Kabinę kapitana bez problemu można odczepić, jednak sposób jej mocowania jest na tyle przemyślany, że sama z siebie nie ma prawa odpaść. Jedynie trochę za delikatny wydaje mi się pasek z czaszkami, jednak podczas maltretowania okrętu nic złego się z nim nie stało.

Doskonale dobrano paletę barw, ciemna konstrukcja przełamana jest białymi kościanymi wstawkami a całość idealnie uzupełniają krwistoczerwone żagle. Jedyne co nieco kłuje w oczy, ale to możliwe że to znów odzywa się mój tryb czepialstwa, to nieco za ubogi pokład, przydałoby się na nim trochę więcej pierdółek niż tylko jedna skrzynia z amunicją, beczka z butelkami czy wiaderko.

__________________________________________________________________________________
7) Zestaw – kabina

W recenzji 4191 Captain’s Cabin padały głosy o wykorzystanie właśnie tego małego zestawu jako uzupełnienia okrętu. Nawet sam Adam zdradził co nieco na temat wstępnych planów, które niestety nie weszły do realizacji.

Kabinę kapitana można spokojnie odczepić od okrętu.

Zestaw 4191 Captain’s Cabin składa się z trzech modułów: stołu z mapą i kielichem, globusa na podstawie oraz regału z butelkami.

Po przemodelowaniu nieco podstawy regału, idealnie wchodzi do kabiny i to pozostawiając w niej istniejącą już ławę z mapą i laleczką VooDoo! Owszem, w kabinie robi się już cokolwiek ciasno, ale całość nawet całkiem sensownie się komponuje. Warto zwrócić uwagę, że szerokość kabiny to zaledwie sześć kropek, tymczasem regał ma również taką szerokość, jednak dodatkowo jest poszerzony poprzez wiszące kości. Gdyby je zdemontować i wyrzucić z kabiny ławę, regał wszedłby obrócony o 90 stopni!

W takim układzie jak na powyższym zdjęciu, nie ma co marzyć o wstawieniu jeszcze stolika i globusa, jednak sam stolik można umieścić na w miarę pustym pokładzie, natomiast globus da się przyczepić bez najmniejszego problemu na achterdeku, zaraz za kołem sterowym.

Moje próby połączenia są dość nieudolne, gdyby troszeczkę bardziej przykombinować i pobawić się z większą modyfikacją, można by uzyskać całkiem ciekawą hybrydę. Choć, niestety nie ma siły, by wszystkie elementy zmieścić na dość małej powierzchni kabiny.

__________________________________________________________________________________
8) Zestaw – załoga

Czyli statek uzupełniony o rewelacyjne figurki, układ zupełnie dowolny i zapewne zupełnie oderwany od tematyki filmu.

__________________________________________________________________________________
9) Słowem podsumowania

Okręt wzbudza jak najbardziej pozytywne wrażenia, oraz ogólnie bardzo się podoba, co przetestowałem na znajomych – każdy odwiedzający z podziwem oglądał co da się zrobić z klocków, śmieszyły mnie zapytania w stylu „to naprawdę LEGO?”.

Wygląd to główny atut, jednak jednocześnie konstrukcyjnie jest bardzo dopracowany a sama budowa to prawdziwa przyjemność. Cieszy też mnóstwo szczegółów oraz sam sposób wykończenia go elementami „makabrycznymi”, choć akurat to niekoniecznie każdemu musi przypaść do gustu. Ja lubię LEGOwe kościotrupy, więc ich wykorzystanie idealnie trafiło w mój gust. Także kolorystycznie jest bez zarzutu, ogólna ciemna kolorystyka idealnie przełamana jest białymi wstawkami, a wszystko perfekcyjnie dopełniają krwistoczerwone żagle.

Niestety parę elementów nie zostało dopracowanych, za główne minusy należy potraktować źle rozwiązany kabestan oraz armaty. Nie dość że dostajemy tylko trzy armaty, to dodatkowo pozbawione są lawet na kołach co niestety razi w oczy, choć z drugiej strony, absolutnie nie przeszkadza w zabawie. Za mniejsze minusy można potraktować pasek z czaszkami, mógłby być jakoś lepiej przymocowany. O ile naklejki na oknach kabiny nie przeszkadzały mi, to jednak dwanaście czaszek na pokrywach ambrazur nieco mnie drażniło. Osobną wpadką są różnice w kolorystyce kadłuba, nie przeszkadzają jakoś strasznie, jednak coś takiego nie powinno mieć miejsca.

Minusy na szczęście są marginalne, szczególnie jak patrzy się na okręt jako całość i w sumie, poza może denerwującym kabestanem, w zupełności nie przeszkadzają w zabawie a już na pewno nie wpływają ujemnie na jego odbiór wizualny.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, jak najbardziej model należy polecić, tym bardziej, że należy pamiętać o rewelacyjnym uzupełnieniu w postaci prześlicznych figurek.

__________________________________________________________________________________
10) Pirates of the Caribbean

Jako że to recenzja ostatniego zestawu z regularnej serii, pozwolę sobie na małe podsumowanie.
Seria „Pirates of the Caribbean” opiera się na sadze filmowej pod tym samym tytułem. W latach 2003-2007 mogliśmy śledzić przygody Kapitana Jacka Sparrowa w serii trzech filmów, tworzących niejako jedną, spójną fabularnie całość. Obecnie premierę ma kolejna, czwarta już część, wg pogłosek, mająca być początkiem kolejnej trylogii.

Osiem zestawów LEGO z regularnej serii oczywiście wg zasad licencyjnych opiera się na swoim filmowym pierwowzorze.

2003 rok: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly)

2006 rok: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest (Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka)

2007 rok: Pirates of the Caribbean: At World’s End (Piraci z Karaibów: Na krańcu świata)

brak zestawów.

2011 rok: Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides (Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach)

Jak widać, jedynie trzy zestawy oparto na klasycznej trylogii, cała reszta, czyli aż pięć zestawów, opiera się na najnowszym filmie. Teoretycznie pojawiły się zapowiedzi zestawu 4184 Black Pearl, jednak, póki co, nic więcej o nim nie słychać.
Prywatnie mam nadzieję, że doczekamy się jeszcze przynajmniej paru zestawów, w tym wymarzonego, pewnie nie tylko przeze mnie, Latającego Holendra (najlepiej jako model UCS)…

Niestety, znając idiotyczną i głupią manierę TLG do utrzymywania danych serii maksymalnie rok-dwa lata (yeee, marketing żondźi!), szczerze się obawiam o przyszłość Pirates of the Caribbean. A byłoby czego żałować, gdyż póki co wydane zestawy naprawdę sprawiają bardzo dobre wrażenie, poza może takimi ewidentnymi wpadkami jak Fountain of Youth, nie ma poszczególnym zestawom zbyt wiele do zarzucenia.

W moich opisach nieco po macoszemu traktowałem sprawę załączonych w wybranych modelach kart z postaciami i kodami. Miałem jednak ku temu pewien powód, teraz podpowiem, że warto zauważyć, iż karty pojawiały się tylko w zestawach opartych na najnowszym filmie, a o tym co dawały kody pozwolę sobie napisać w niedalekiej przyszłości, przy okazji dość specyficznej recenzji.

Patrząc na całą serię, warto wymienić jeszcze trzy zestawy promocyjne, dostępne w polybagach:
30130 Mini Black Pearl
30131 Jack Sparrow’s Boat
30132 Captain Jack Sparrow – VooDoo

Jednocześnie zastanawiające jest, że TLG nie oferuje żadnych produktów dodatkowych w stylu magnesów, breloczków itp. Jedyne co pojawiło się w zapowiedziach, to case dla Nintendo DS/3DS.

Figurki zasługują by dodatkowo o nich wspomnieć. To co TLG stworzyło w ramach tej serii, w temacie ludzików, budzi naprawdę duży podziw. Praktycznie nie ma ani jednego słabego ludzika, każdy pod jakimś względem potrafi zauroczyć.

Captain Jack Sparrow

Główna twarz sagi filmowej obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii.

Otrzymał dwa rodzaje nakrycia głowy: same włoski przepasane chustą oraz włoski z kapeluszem. W zależności jakie nakrycie głowy nosi, jego strój różni się kolorystyką oraz małymi szczegółami.

Jeżeli popatrzymy na postać Jacka pod względem nadruku na główce, to otrzymujemy w sumie trzy wzory, wszystkie są dwustronne.

Blackbeard & Angelica

Postacie z najnowszego filmu to małe perełki, i to pod każdym aspektem: główek, nadruków czy też nakryć głowy.

Hector Barbossa

Barbossa doczekał się trzech różnych wcieleń. Wszystkie figurki zasługują na uwagę, a szczególnie ładnie prezentuje się czarny ubiór z krwistoczerwonymi wstawkami.

Admiral James Norrington, Will Turner, Joshamee Gibbs, Elizabeth Swann Turner

Czyli wesoła gromadka z klasycznej trylogii, każda figurka godna zainteresowania, szczególnie warto zwrócić uwagę na nowe wzory włosków.

Philip Swift, Coachman, Scrum, Cook

Kolejna zgraja przepięknych ludzików, tym razem z rodowodem w najnowszym filmie.

Zombiaki

Brrrr, nie ma co, weseli panowie.

Soldiers, Hadras, Syrena, Mermaid, Cannibals

Mieszanka firmowa wielkich osobowości, choć co w gronie kanibali, syrenek, człowieka-muszli robią żołnierze?

Szkielety

Niestety, szkielety dziwnym trafem służą tylko jako ozdobniki w tej serii i nie są nawet zliczane do ludzików.

Wszyscy razem! Hurra!

Podobnie jak w przypadku zestawów, mam wielką nadzieję, że ta wspaniała gromadka ludzików rozrośnie się, szczególnie chętnie zobaczyłbym Davy Jonesa oraz Kapitana Teague. Nie pogardziłbym też parą Pintel – Ragetti czy Tia Dalmą.

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

4194 Whitecap Bay

Miałem naprawdę duży problem z tym zestawem. Co chciałem zrobić zdjęcia jakiemuś modułowi, zaczynałem się nim po prostu bawić… i tak schodziło, i schodziło…
Zapraszam na recenzję zestawu, który aż kipi bawialnością!

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów:
Figurki: 6: Jack Sparrow, Philip, Scrum, Pirate, Syrena, Mermaid
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 47.5 x 37.5 x 6.5
Cena: 79.99 USD, 71.99 GBP, 89.99 EUR (Germany), 399.99 PLN, Allegro: 300-400

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Pudełko standardowo… nie, nie, w ostatniej recenzji srodze nadużyłem tego określenia. Więc bez zbędnego lania wody, powiem tylko, że pudełko jest po prostu świetne i to zarówno pod względem dopracowanej szaty graficznej, jak i sztywnego kartonu. Zestaw opiera się na najnowszym filmie (Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides, Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach – 2011) tak więc pod nazwą serii znalazło się miejsce na podtytuł tożsamy z samym filmem. Jedyne co mi troszeczkę przeszkadza, to zbyt duże informacje o plakacie oraz świecącym klocku, mogłyby być nieco bardziej subtelne. Ale w końcu to pudełko, nie ma co psioczyć.

Powiedziałbym że tył pudełka to też standard dla serii, ale nie powiem. Choć tak jest. Natomiast warto zwrócić uwagę na sporo „dymków” przedstawiających funkcjonalność modelu, co jak najbardziej jest w pełni uzasadnione.

Na jednym z boków pudełka znalazło się miejsce na grupowe zdjęcie figurek w obowiązkowej skali 1:1. Jako bonusik – reklama gry.

2) Elementy

Składowe spakowano w sumie osiem woreczków. Sześć ponumerowanych zawiera klocki,

siódmy to mydło i guziki. Parę klocków wrzucono do pudełka luzem.

Ósmy woreczek to genialne usprawnienie TLG, czyli spakowane instrukcje, naklejki, plakat oraz karta, dodatkowo usztywnione tekturką.

Na plakacie obrazek nawiązujący do zestawu aż kipi dynamizmem, a wśród tego rozgardiaszu, w samym centrum, ze stoickim spokojem, wydarzenia obserwuje Kapitan Jack Sparrow.

Wspomniane naklejki na szczęście są dość uniwersalne i nieinwazyjne, służą tylko jako upiększenie budowli i nadanie jej faktury muru oraz drewna. Poniżej skan naklejek w 300dpi:

W wyżej wymienionych woreczkach z elementami, znajdziemy dwie małe paczuszki zawierające siatki,

oraz spakowane osobno części ludzików, a dokładnie włoski z kapeluszem Jacka, oraz ogony syren.

Co ciekawe, w teorii delikatny element za jaki można potraktować świecący klocek, nie został dodatkowo w żaden sposób zabezpieczony.

Sam świecący klocek nie jest żadną nowością, pojawił się już w paru zestawach, w tym dwóch świątecznych (10199 Winter Toy Shopp & 10216 Winter Village Bakery). Posiada wbudowaną baterię (można ją wymienić) a działa, czyli świeci, podczas wciśnięcia i przytrzymania włącznika widocznego na zdjęciu. Niestety, włącznik nie jest dwustanowy, tak więc by klocek dawał światło należy przycisk cały czas trzymać, lub przyblokować jakimś elementem.

Doskonale znaną jeszcze z klasycznych Piratów starą kotwicę: Boat Anchor – Single Top Hole zastąpiono całkiem nowym elementem, póki co, występującym tylko w dwóch zestawach z nowej serii Piratów.

Dodatkowe wyposażenie! Pod tym względem jest to niezaprzeczalny plus większych zestawów, gdyż otrzymujemy naprawdę sporo najróżniejszych akcesoriów, w tym rewelacyjne butelki (mimo, że na poniższym zdjęciu widać tylko jedną, to w zestawie są dwie), kompasy oraz pasy na broń.

Fajnym uzupełnieniem jest spora gromadka ogieńków, muszę przyznać, że mimo sceptycyzmu co do tego elementu, coraz bardziej mi się podoba i wydaje mi się że prezentuje się znacznie ładniej niż stary wzór.

Warto wspomnieć o dużych panelach. Płaski (Panel 1 x 4 x 5 with Window) jest znany już od 2009 roku, swoją premierę zresztą miał przy okazji serii Pirates II, natomiast narożny (Panel 3 x 3 x 6 Corner Wall without Bottom Indentations) pojawił się rok temu. W niniejszym zestawie obydwa elementy po raz pierwszy pojawiają się w kolorze Dark Bluish Gray.

Pozostałe ciekawe elementy:

Boat, 14 x 5 x 2 with Oarlocks (2 sztuki) – po raz pierwszy w kolorze czarnym.

Black Slope 75 2 x 2 x 3 Double Convex – w kolorze czarnym występował w trzech klasycznych zamkach z lat 1986-2002. Powrócił przy okazji Sfinksa z Pharaon Questa, a w latarni dostajemy aż cztery sztuki tego elementu.

Brick, Arch 1 x 3 x 2 (2 sztuki) – ciekawy, choć niezbyt popularny element, w kolorze Dark Bluish Gray to jego premiera.

Brick, Modified 2 x 2 with Grooves and Axle Hole (4 sztuki) – swoisty dziwoląg, dostępny obecnie tylko w trzech zestawach.

Brick, Modified Facet 2 x 2 (20 sztuk) – premiera w Dark Bluish Gray, i to od razu otrzymujemy go aż 20 sztuk!

3) Instrukcja

Jak to w większych zestawach bywa, otrzymujemy dwie książeczki, każda w formacie nieco mniejszym niż A4. Pierwsza liczy 84 strony, druga 40. W pierwszej instrukcji okładka jest wykonana z nieco lepszego, bardziej połyskliwego papieru. Aż dwie strony poświęcono na „obsługę” świecącego klocka. Miłym dodatkiem jest ukazanie na początku instrukcji modułowych konstrukcji, które powstaną z zawartości danego woreczka. Nie zabrakło też ostrzeżeń o dywanie, indeksów plakatów i części oraz reklam, w tym tej z moim ulubieńcem.

4) Ludziki

Niniejszy zestaw dostarcza nam aż sześć urokliwych figurek.

Kapitan Jack Sparrow

Obowiązkowa figurka w każdym zestawie Piratów z Karaibów z regularnej serii. Główka z obustronnym nadrukiem, włoski na stałe połączone z trójkątnym kapeluszem, przepiękny nadruk na torsie i nóżkach.

Philip Swift

Nowa postać, niejako zamiennik dla Willa ze starej trylogii. To co łączy te postacie to rewelacyjne włoski, dokładnie identyczne nosił Turner w zestawach 4182 The Cannibal Escape i 4183 The Mill. Na plus Philipa należy zaliczyć bardzo ładny, schludny ubiór, natomiast sama główka, dwustronna, nie wzbudza jakichś większych uczuć, choć warto podkreślić jej sporą uniwersalność.

Scrum & Pirat

Kolejne dwie postacie mogą pochwalić się już większą charakterystycznością, i dość… zakazanymi facjatami. Kubraczek Scruma tworzy jedną całość, tzn. nadruk na torsie i nóżkach idealnie się łączy, z powodu nakrycia głowy buźka niestety posiada tylko jednostronny nadruk.
Pirat Zombi staje się niejako gwiazdą serii, figurka ta występuje obecnie już w aż trzech zestawach. Warto zwrócić uwagę na tył główki który zdobi delikatny nadruk.

Syreny

Za największe gwiazdy tego zestawu bezsprzecznie jednak można uznać syreny. Ciekawostką jest nazewnictwo, wg opisu na pudełku oraz materiałów oficjalnych, jasnowłosa postać to „Mermaid” natomiast ciemnowłosa to „Syrena”. Niestety filmu jeszcze nie oglądałem, tak więc prosiłbym o ewentualne sprostowanie, gdyż jedyne sensowne wytłumaczenie które nasuwa mu się na myśl, to to, że „Syrena” to po prostu imię drugiej „Mermaid”.
W języku angielskim kultywują obydwa określenia, Syrena jest związana mocno z mitologią grecka, a jej wyobrażeniem był stwór który w połowie dysponował ciałem człowieka a w połowie… ptaka. Mermaid to pojęcie bardziej ogólne i przedstawia najpopularniejszy wizerunek pół człowieka, pół ryby.
Ale wracając do naszych figurek – po prostu małe cudeńka! Zakręcone ogonki są oczywiście całkowicie nowym elementem. Dla porównania na ostatnim zdjęciu nasze syrenki pozują w towarzystwie swojej starszej siostry z prostym ogonkiem. Blond włoski są mało popularnym elementem w tym kolorze, o ile w Reddish Brown występują w sporej liczbie zestawów, to w Bright Light Yellow wcześniej były dostępne tylko w jednym: 7197 Venice Canal Chase z serii Indiana Jones. Włosy szatynki to całkowicie nowy wzór charakterystyczny dla tej serii, jak widać, nasza syrenka musi odwiedzać tego samego fryzjera co Panna Elizabeth Swann z zestawu 4181 Isla de Muerta, jednak Elizabeth nosiła się w kolorze Medium Dark Flesh a syrenka, czy też Syrena, posiada odcień Dark Brown włosków.
Ach, i nie zapomnijmy o główkach naszych syrenek, idealnych by wykorzystać je we własnym MOCu pod tytułem „zmienność natury kobiecej” lub też „pms”.

5) Zestaw

Budowę czas zacząć!

Na początek weźmy się za akcesoria:
kotwicę

i siatkę.

Tematy już niejako morskie, więc by było na wodę w czym wyruszyć, wypadałoby zbudować jakieś pływadełko. Ot, np.: dwie łódki. Identyczne niestety.

Wróćmy jednak na ląd, gdyż to tu powstanie główna konstrukcja zestawu. Zaczynamy skromnie, od takiego, powiedzmy że, schowka na narzędzia.

Kolejna zabudowa to beczki. A dokładnie dwie,

z czego duża „przewraca się” gubiąc pokrywę i zawartość,

natomiast w małej jakiś zapobiegliwy krawiec skitrał guziki.

Następnie postawimy bramę czyli nieco pudełkowatą konstrukcję która kryje w sobie potężną armatę.

Drzwi się otwierają, armata wyjeżdża i „wyskakuje” z niej siatka. Brzmi banalnie, ale jak się sprawdza! Niby prosty pomysł, i na pierwszy rzut oka wydawał mi się mało atrakcyjny, ale uwierzcie, głupie wyrzucanie siatki naprawdę jest niezwykle, hm, że tak ujmę, przyjemne!

Ostatnią i największą konstrukcją jest latarnia morska. Składa się z trzech poziomów, na najniższym znalazło się miejsce dla śladowego wyposażenia, środkowy to jakiś mechanizm, natomiast na najwyższym umieszczono święcący klocek. Sama konstrukcja wygląda bardzo ładnie, miłym akcentem jest dróżka prowadząca do drzwi.

Zwróćcie uwagę na brązowy detal widoczny nieco ponad daszkiem nad drzwiami. Jest on ruchomy a gdy skrzętnie to wykorzystamy to cała wieża…

Zawali się! GENIALNE! Naprawdę, składam projektantowi (projektantom) tego zestawu głębokie pokłony, mechanizm rozwalania latarni morskiej jest wprost doskonale przemyślany. Podczas budowy momentami mogą zastanawiać dziwne połączenia, ale najważniejszy jest fakt, że sama wieża jest w miarę stabilna po zbudowaniu, spokojnie można ją przenosić, natomiast poruszenie brązowym ustrojstwem powoduje, że wprost przepięknie się rozpada!

Czas połączyć wszystkie moduły

w jedną całość.

Całość prezentuje się bardzo fajnie, konstrukcja jest sporych rozmiarów,

a do tego strzela, otwiera, wysypuje i się rozpada. Przepiękne!

A jeszcze jak uzupełnimy to o łódki i ludziki,

całokształt powoduje, że bezsprzecznie należy zestaw ten określić jako jeden z najlepszych w całej serii. Prezentuje się bardzo ładnie, budowa jest prawdziwą przyjemnością, natomiast bawialność ukryta w tej plastikowej konstrukcji potrafi naprawdę zaskoczyć i wywołać niewymuszony uśmiech na twarzy.

A to przecież jeszcze nie wszystko, gdyż sam świecący klocek także jest atrakcją samą w sobie, a wykorzystanie w konstrukcji lupy (znanej choćby z serii Adventurers) sprawdza się niezawodnie skupiając promień światła.

Jak zwykle po budowie, zostało całkiem sporo przydatnych części.

Słowem podsumowania musiałbym powtórzyć ponownie superlatywy którymi już w wyraźnym stopniu obdarzyłem zestaw. Pozostaje mi tylko gorąco polecić i życzyć udanego polowania na okazje, gdyż oficjalna cena niestety jest masakrycznie wysoka.

4183 The Mill

4183 The Mill

4183 The Mill

Dzisiaj, w nawiązaniu do recenzji 4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida), powracamy do „gry pozorów”. Jednak wrażenia będą zupełnie odmienne, gdyż opisywany tu zestaw, po niezbyt zachęcających pierwszych zdjęciach, okazał się naprawdę bardzo dobry.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 365
Figurki: 4: Jack Sparrow, Will Turner, Admiral Norrington, Hadras
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 38 x 26 x 5.5
Cena: 39.99 USD, 40.99 GBP, 49.99 EUR (Germany), 219.99 PLN, Allegro: 170-220 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

W kwestii pudełka, otrzymujemy wszystkie charakterystyczne dla serii elementy, czyli niezbędne loga, ciemnoniebieski, spieniony nagłówek oraz pola z figurkami i informacją o plakacie. Jako że zestaw opiera się na drugim filmie z serii (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s ChestPiraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka, 2006 rok), na pudełku mamy tylko główną nazwę, zabrakło podtytułu zarezerwowanego tylko dla zestawów opierających się o najnowszy, czwarty film.

Tył pudełka to także cecha charakterystyczna dla serii, tj. znaczny przeskok kolorów z ciemnych, na przedniej ściance pudełka, na dość jasne, a przez to uwypuklające elementy zestawu. Dodatkowo, w chmurkach, ukazano działanie niektórych „mechanizmów” konstrukcji.

Oczywiście zagospodarowanie boków pudełka także jest wspólną cechą z pozostałymi zestawami. Warto przyjrzeć się tylko jednej ściance, gdzie oprócz ludzika w skali jeden do jeden pojawiła się też reklama zbliżającej się gry video.

2) Elementy

W pudełku znajdziemy jeden malutki i trzy większe woreczki zawierające elementy. Mimo że zestaw nie jest jakiś wielki, woreczki zostały ponumerowane, co oczywiście przekłada się na kolejność ich otwierania podczas budowy.

Piąty woreczek zawiera instrukcje, plakat oraz arkusik naklejek. Wszystko to zabezpieczone zostało kawałkiem kartonu.

Szkoda że zabrakło karty…

Standardowo też, po jednej stronie plakatu znalazł się rysunek nawiązujący bezpośrednio do zestawu, drugą zdobi, znany z innych plakatów, wizerunek mapy wraz z wybranymi postaciami.

Naklejki które otrzymujemy na szczęście nie są bardzo inwazyjne, po prostu służą jako upiększenie w postaci murków i na szczęście nie sklejają ze sobą elementów. Przy okazji, proszę o wybaczenie, ale dla potrzeb niniejszej recenzji jednak nie zdecydowałem się ich nalepić…


skan naklejek w 300dpi

Część elementów została spakowana w dodatkowe opakowania, tak jak „nakrycia” głowy dla dwóch ludzików,

czy kawałek, dość sztywnego, sznurka. Nie bez kozery zwracam od razu uwagę na sztywność, ale do tego tematu wrócimy niebawem.

Z różnorakich akcesoriów otrzymujemy całkiem pokaźną gromadkę, w tym dwa klucze (jeden zapasowy), cztery szable (jedna zapasowa), dwa pasy na broń (przy okazji, na BL jest błąd, gdyż serwis ten podaje że w tym zestawie występuje tylko jeden pas), oraz dwa pistolety, jeden klasyczny, drugi zatrważająco nowoczesny. Ale spokojnie, nasi bohaterowie nie znaleźli wehikułu czasu, „pistolet” ten znajdzie całkiem normalną funkcjonalność w zestawie.

Nie zabrakło też bardzo uroczych i ciekawych elementów jak wiaderko i przydymiona flaszeczka. Niestety, tylko po jednej sztuce….

Jako że kolor ten ma wielu „zwolenników” warto wspomnieć o elementach w Pearl Gold, czyli składowych dzwonu.

Mimo że w zestawie otrzymaliśmy arkusz naklejek, to jednak znalazło się tu miejsce dla elementów z nadrukiem. Oprócz standardowego kompasu, w obowiązkowej liczbie dwóch sztuk (jedna zapasowa – przyjemny prezent) jest też serce Davy Jonesa, czyli Dark Red Brick, Round 1 x 1 Open Stud z odpowiednim nadrukiem.

Jak uważacie, dobre odzwierciedlenie oryginału?

A skoro jest serce, jest klucz, nie mogło zabraknąć skrzynki:

Chętnie zobaczyłbym specyficznie rzeźbioną skrzynię w wersji LEGO, ale w sumie standardowa i tak się sprawdza, jest to ta umowność, która absolutnie nie przeszkadza (w przeciwieństwie do np.: skrzyni ze skarbami ;) ).

Z pozostałych elementów można jeszcze wymienić:

Light Bluish Gray Brick, Modified 1 x 4 Log, jako ciekawostka: w tym kolorze występuje tylko w zestawach licencyjnych oraz jednym ekskluzywnym.

Reddish Brown Slope 75 2 x 1 x 3 – Hollow Stud, w tym kolorze tylko w trzech zestawach, w niniejszym oraz w dwóch z serii Kingdoms.

3) Instrukcja

Dwie książeczki formatem zbliżone do kwadratu. Pierwsza na 32 stronach zawiera dywan, plany budowy ludzików oraz pierwszego etapu konstrukcji. Do budowy wykorzystujemy elementy z woreczków o numerach jeden i dwa, co ciekawe, od razu zawartość obydwu. Wszystko byłoby cudownie i pięknie, gdyby na ostatniej stronie nie nawiedził instrukcji mój „wrzeszczący ulubieniec” (oszczędzę Wam zdjęcia…).

Druga książeczka liczy sobie 44 strony, a na nich znajdziemy, zaskoczenie!, kontynuację budowy młyna, indeksy plakatów i elementów oraz ukazaną funkcjonalność modelu i niezbędne reklamy.

4) Ludziki

W zestawie znajdziemy cztery, jak zwykle niezwykle udane ludziki.

Jack Sparrow

Czyli obowiązkowy „element” każdego zestawu z regularnej serii, przepiękny nadruk na torsie i nóżkach, dwustronna główka i oryginalne włoski.

Will Turner

Niniejszy zestaw jest drugim, po udanym 4182 The Cannibal Escape, w którym pojawia się ta figurka. Co więcej, w obydwóch zestawach jest identyczna, co, biorąc pod uwagę rewelacyjny tors, ładny wyraz twarzy oraz unikatowe włoski, można zaliczyć tylko na plus.

Admiral Norrington

Admiral James Norrington ma swoją premierę w tym zestawie i niestety więcej już się w serii klockowej nie pojawia. A szkoda, gdyż, podobnie jak ludzik wzorowany na postaci Willa, także jest dość uniwersalny. Bardzo ładna, dwustronna główka oraz włoski które znamy już z innej licencjonowanej serii, tj. Prince of Persia, taką fryzurkę nosił główny bohater: Dastan, prezentują się nienagannie.
Podczas wydarzeń powiązanych z szukaniem serca Davy Jonesa, James Norrington, powiedzmy, nie był w najlepszej formie, co miało odzwierciedlenie w jego zaniedbanym ubiorze. W zestawie wdzianko zostało odwzorowane wprost genialnie, ten mundur aż prosi się by wykorzystać go w jakimś mocu pirackim przedstawiającym kantynę żołnierzy.

Hadras

“Follow my voice! Follow my voice! To the left… no, turn around! Go to the right, go to…no…that’s a tree.”

Członek załogi Latającego Holendra, z tendencją do „tracenia” głowy, jak cała ta zgraja bardzo charakterystyczny, co zostało z pieczołowitością odwzorowane w wersji klockowej.

„Nakrycie” głowy spokojnie można wykorzystać jako uzupełnienie podwodnej czy piaszczystej dioramy.

5) Zestaw

Zestaw został oparty na przygodach naszych bohaterów na wyspie Isla Cruces, na której Davy Jones ukrył w skrzyni swoje serce. Każdy z bohaterów ma swój własny cel, by zdobyć ceną „wnętrzność” Kapitana Latającego Holendra: Jack chce dzięki sercu ocalić własne życie, James próbuje odzyskać honor, natomiast Will pragnie uwolnić dwukrotnie przeklętego ojca. Konflikt interesów naturalnie budzi niesnaski, a przedstawiony młyn jest dość wyrazistym tłem dla „dyskusji” naszej trójki.

Co ciekawe, w filmie wyraźnie przedstawiono, w formie dialogu pomiędzy dwoma piratami, cele wspomnianej trójki, i właśnie ta trójka trafiła do zestawu. Hadras miał też dość pokaźne znaczenie, choć raczej pod aspektem humorystycznym.

Klockowa konstrukcja młyna, mimo oczywistych i znacznych uproszczeń, całkiem dobrze oddaje ducha pierwowzoru. Otrzymujemy więc dzwonnicę, daszek po którym bohaterowie przedostali się na koło wodne, jak i oczywiście samo koło. To co jedynie można potraktować za minus, to że daszek powinien poziomem równać się z samym kołem, niestety, odwzorowanie tego faktu w tej skali wymagałoby sporo więcej elementów, i wpłynęłoby na sam wygląd konstrukcji, poprzez umniejszenie monumentalności dzwonnicy. No chyba że ją też powiększyć, ale w taki sposób zrobiłby nam się zestaw z innego pułapu cenowego… Tak więc, jak najbardziej, można przymknąć oko na taki kompromis, tym bardziej, że konstrukcja naprawdę prezentuje się bardzo ładnie.

Koło młyńskie leży „luźno” w dwóch uchwytach, rozwiązanie to jest podyktowane sporym ładunkiem bawialności zawartym w zestawie.

W dzwonnicy na szczęście nie zabrakło dzwonu, tym bardziej że miał on swoje parę, dość znaczących sekund w samym filmie.

Niestety, barwa dzwonu w zestawie, czyli „przepiękny” Pearl Gold, nijak ma się do oryginału.

Dzwon przymocowany jest do sznura, którego drugi koniec zawiązano na wystającym czopie, a jako uchwyt służy wspomniany wcześniej współczesny pistolet. Nic nie stoi na przeszkodzie by Jack poszybował wysoko w górę.

A figę! Stoi niestety… zbyt duża sztywność sznureczka skutecznie psuje taką możliwość. Oczywiście zawsze można sobie pomóc i pociągnąć w dół dzwon, ale jednak sprawdziłby się tu o wiele lepiej cienki, miękki sznureczek. Tym bardziej, że mocowanie sznurka przy pomocy wystającego czopa i „pistoletu” też za bardzo się nie sprawdza, sznurek jest tak sztywny, że sam się odwiązuje! Jak już przyczepiono ten pistolecik, to można by go mocować po prostu do jakiegoś rodzaju clipa i działałoby to o wiele lepiej.

Wyposażenie młyna jest śladowe, ot flaszeczka i beczka z rybą, ale zawsze to miłe urozmaicenie, tym bardziej, że, zarówno ryba jak i flaszeczka, to przydatne, ciekawe i ładne elementy.
Nachodzi mnie tylko taka myśl, skąd w młynie znalazła się ta ryba, skoro stoi on opuszczony zapewne od dłuższego czasu…

Koło młyńskie, mimo że składa się z powtarzalnych modułów

układa się szybko i przyjemnie. Warto przy okazji zaznaczyć, że taka konstrukcja, podobna powiedzmy, już kiedyś pojawiła się w zestawach LEGO, a mianowicie w 2008 mieliśmy w serii Fantasy Era Battle Wheel (7041 Troll Battle Wheel).

Ciekawostką jest, że jeden moduł różni się od pozostałych, ma niejako „dziurę”. Oczywiście jest to uzasadnione przez sam film, miło że projektanci pamiętali o czymś takim!

A jak wygląda sama bawialność? Rewelacyjnie! Naprawdę, nie spodziewałem się tego, tak prosty mechanizm i sprawdza się wprost idealnie! Kto oglądał film, ten zapewne pamięta, że koło, wraz z bohaterami, w pewnym momencie udało się pozwiedzać wyspę.

Za pomocą małej wajchy, nasze koło może zwiedzić zakamarki stołu czy też podłogi.

I już nic nie stoi na przeszkodzie, by odbyć dość szaleńczy pojedynek.

Cały zestaw w pełnej okazałości:

i parę elementów pozostałych po budowie:

Pierwsze wrażenie, po zobaczeniu zdjęć zestawu, podpowiadało mi że zestaw ten należy uznać za najsłabszy w serii. Z biegiem czasu, gdy wreszcie otworzyłem pudełko i złożyłem konstrukcję, muszę diametralnie zmienić swoją opinię. Owszem, konstrukcja nie jest pozbawiona wad, jednak podczas budowy bawiłem się świetnie, a po jej zakończeniu jeszcze lepiej. Do tego, jak zawsze w tej serii, doskonałym uzupełnieniem są rewelacyjne ludziki, a ten zestaw zawiera cztery naprawdę nieprzeciętne figurki.

Pozwolę sobie na małe podsumowanie, w plusach i minusach:

+ rewelacyjne ludziki, każdy warto zainteresowania
+ przyjemna i zgrabna konstrukcja młyna
+ bawialność – niby banalny mechanizm toczenia koła, ale w pełni się sprawdza!
+ skrzynia ze sercem Davy Jonesa
i standardowo:
+ oszczędne pod względem rozmiaru pudełko ze świetną szatą graficzną
+ przejrzysta i czytelna instrukcja
+ plakat

za minusy można potraktować:

- tylko jedna postać z załogi Latającego Holendra
- za niski daszek między wieżą a kołem, jednak w zupełności to nie przeszkadza
- perłowo-złoty dzwon
- za sztywny sznurek i nieprzemyślane mocowanie – to akurat poważny minus i duże przeoczenie
- skąd ryba w opuszczonym młynie?

Jak widać, oprócz sznurka, minusy są kuriozalne, a więc nie pozostaje nic jak tylko polecić zestaw, co niniejszym czynię.

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida)

Dziś mała podróż w odmęty gry pozorów, czyli o tym jak mylne może być pierwsze wrażenie.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 125
Figurki: 4: Jack Sparrow, Blackbeard, Hector Barbossa, Skeleton
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 26 x 19 x 4.5 cm
Cena: 19.99 USD, 19.99 GBP, 26.99 EUR (Germany), – PLN, Allegro: 90-100 PLN

BrickLink, Brickset

1) Pudełko

Szata graficzna oczywiście charakterystyczna dla serii i po raz kolejny podkreślę: utrzymana w ciemnej, bardzo miłej dla oka, tonacji. Jako że zestaw opiera się na najnowszym, czwartym filmie, pod nazwą serii znalazł się też podtytuł: „On Stranger Tides”.
Warto zauważyć pewien szczegół dotyczący samej nazwy zestawu, oficjalna to „Fountain of Youth”, tymczasem na pudełku widnieje „Aqua de Vida” czyli z portugalskiego „woda życia”.
Miłym urozmaiceniem pudełka jest wyszczególnienie figurek które w nim znajdziemy, choć ciekawe, że w tym zestawieniu zabrakło miejsca dla szkieletu.

Tył pudełka to znany już skok kolorystyczny i ukazanie zestawu z nieco innej perspektywy, obrazującej dokładnie wszystkie jego składowe.

Na jednej z bocznych ścianek znalazło się miejsce dla Blackbearda w skali 1:1. Resztę ścianek okupują najróżniejsze komunikaty.

Gdy po raz pierwszy, na długo przed premierą, ujrzałem wczesne zdjęcia tegoż zestawu, bardzo przypadł mi on do gustu. Ładne konstrukcje, ciekawe kolory, fontanna i wodospad, wreszcie same ludziki.
Oj jak mylne to było odczucie…
Ale nie uprzedzajmy faktów…

2) Elementy

W pudełku znajdziemy dwa woreczki z elementami oraz luzem wrzucony arkusik sztywnej folii mający przypominać wspomniany wodospad.

Instrukcja, plakat oraz karta zostały zapakowane w osobny woreczek, dodatkowo zawartość została zabezpieczona przed pogięciem kawałkiem sztywnego kartonu.

Karta jest miłym urozmaiceniem, w niniejszym zestawie otrzymujemy ją ozdobioną wizerunkiem Barbossy. Szkoda, że w przeciwieństwie do plakatów, karty nie występują we wszystkich zestawach z serii.

Sam dwustronny plakat prezentuje się całkiem przyjemnie, rysunek na jednej ze stron ukazuje scenkę bezpośrednio powiązaną z samym zestawem.

Ale przejdźmy z papierowej tematyki na plastikową.
Niektóre elementy ludzików, a dokładnie fryzurka Jacka oraz broda i kapelusz Blackbearda, zostały dodatkowo zabezpieczone w osobnych woreczkach.

Jednak największą rewelacją tego zestawu jest wprost przepiękna, cudowna, gustowna, niesamowita, zachwycająca szabla. No dobra, może przesadzam trochę z epitetami, tym bardziej że ma jeden malutki minusik jakim są ślady po odlewie…

Z nowych elementów dla porządku warto wspomnieć o pasie, niestety nowa szabla nie pasuje do niego,

oraz elementach z nadrukiem, czyli okrągłej mapie oraz dwóch kompasach, w tym jednym zapasowym. No cóż, kompasów nigdy za wiele.

Ładnie wygląda zbieranina „wodnych klocków”, w tym błękitny, przezroczysty Dish 4 x 4 z nadrukiem. Element ten jest unikatowy dla tegoż zestawu.

A skoro jesteśmy przy wodnej tematyce, to warto przyglądnąć się bliżej „wodospadowi”, czyli sztywnej folii. Szabli nie szczędziłem epitetów, przy wodospadzie nie będę jednak tak wylewny…

Skan w 300dpi:

Dla porządku należy wspomnieć, że folia jest nacięta w dwóch miejscach, dzięki temu nasi bohaterowie mogą przejść przez strugi spadającej wody. Szczyt bawialności.

3) Instrukcja

Książeczka zawierająca 32 strony. W sumie nie ma za bardzo o czym się rozpisywać, otrzymujemy standardowo (krwiożerczy) dywan, przejrzyste aż do przesady plany budowy, indeks elementów i plakatów oraz nieodzowne reklamy w tym jedną która coraz bardziej mnie prywatnie denerwuje… Jako ciekawostkę, zobaczcie na „instrukcję” składania szkieletu: składa się z aż trzech kroków!

4) Ludziki

Szkielet jest dokładnie taki jak choćby w serii Castle: Fantasy Era, i najwidoczniej TLG nie traktuje go jako ludzika a jedynie jako prostą konstrukcję, co można by wywnioskować z faktu pominięcie go na pudełku czy nawet w opisie na S@H („Includes 3 minifigures: Jack Sparrow, Blackbeard and Barbossa with wooden leg”). Warto od razu zaznaczyć, że szkielet Barbossy z zestawu 4181 Isla de Muerta był w wersji zgodnej z serią NinjaGo i tam był traktowany jako pełnoprawna figurka. Czyżby stare szkielety straciły na znaczeniu?

Ale przyjrzyjmy się pozostałym bohaterom, jako że filmu z oczywistych względów jeszcze nie widziałem, pozwólcie że będę posiłkował się oficjalnymi plakatami.

Jack Sparrow.

To nie pierwsze, i zapewniam że nie ostatnie spotkanie z tym ludzikiem, ot charakterystyczna postać która rozsławiła sagę filmową i występuje w każdym zestawie z obecnie dostępnej regularnej serii. Narzekać jak najbardziej nie ma powodu, ludzik jest wprost rewelacyjny!

Hector Barbossa.

Dla mnie prywatnie wielkie zaskoczenie: drewniana noga do tego schludny uniform? No i przepiękna czapeczka z fantastycznym nadrukiem! Wszystkie elementy wyglądają bardzo ładnie i na pewno przydadzą się do własnych „pirackich” scenek, jednak samego Barbossę wolę po tysiąckroć w wersji „klasycznej”, czyli w krwawoczerwonym ubiorze z fantazyjnym kapeluszem.

Obydwóch Panów mogliśmy już spotkać w opublikowanej trylogii filmowej, natomiast swoistą nowością jest postać o przydomku:

Blackbeard.

Groźny wyraz twarzy, ładne wdzianko, do tego broda i kapelusz będące małymi arcydziełami. Przewaga czerni w tym ludziku sprawia, że naprawdę świetnie się prezentuje!

Obawiałem się trochę, czy kapelusz nie będzie jednym elementem na stałe scalonym z brodą, na szczęście otrzymujemy dwa osobne „klocki” idealnie ze sobą skomponowane.

Warto jeszcze zauważyć, że broda jest wykonana z dość twardej „gumy”, natomiast kapelusz zdobi gustowny nadruk.

Do kompletu nowa szabelka i otrzymujemy gwiazdę tego zestawu!

5) Zestaw

Wreszcie sam zestaw. Jak już wspominałem, składa się z fontanny oraz wodospadu. Zacznijmy więc od tejże fontanny:

Ładna konstrukcja. Ładna, wydawałoby się patrząc na pierwsze zdjęcia zestawu. Tak przynajmniej do czasu sądziłem. Tymczasem to kawał kloca z przyczepioną sikawką i pluskającą się skałą. Dziurawą chyba, bo woda tryska i ponad nią. Niby spójna konstrukcja, ale nie miałem ani krzty przyjemności podczas budowy, a efekt końcowy w żaden sposób nie przypadł mi do gustu. Nawet ten kościotrup, najlepszy detal tego czegoś, wygląda na przyczepionego „tak by był, bo więcej i tak z tego się nie wyciśnie”…

Bądźmy jednak dobrej myśli, przecież jest jeszcze wodospad.

Ano jest, i to najlepsze co o nim można powiedzieć.

Wygląda to tak: budujemy bramę z dwoma wypustkami, wieszamy na nich sztywną folijkę, a by nie było zbyt łyso dodamy dwie kolumny i trochę zielska. Oczywiście nie zapomnijmy by dokładnie okroić podstawę, absolutnie nie można żadnego studa marnować!

Całe szczęście, że jak złożymy wszystkie składowe, to nawet to jakoś wygląda, choć to głównie zasługa ludzików, a w szczególności Jacka i Brodacza ze swoją fantazyjną szabelką.

Pewnie marudzę i to aż do przesady, jednak zestaw ten jest prawie najlepszym przykładem jak mylne może być pierwsze wrażenie. Konstrukcje to, podkreślę że mówię o subiektywnym odczuciu, absolutna porażka. Budowa ani tym bardziej efekt końcowy w najmniejszym stopniu nie przypadły mi do gustu. W zestawie jedynym plusem są ludziki, jednak i tu z zastrzeżeniem, że głównie chodzi mi o postać Blackbearda – pod każdym względem małego cudeńka i poza tym zestawem dostępnego tylko w dużym, a przez to kosztującym swoje, 4195 Queen Anne’s Revenge. Sparrow to po prostu Sparrow, ludzik jest świetny, ale relatywnie popularny. Mieszane uczucia budzi natomiast Barbossa, jego składowe, czyli tors i nakrycie głowy są bardzo eleganckie i idealnie pasują mi do jakiejś postaci Gubernatora czy Admirała, a nie do miłośnika jabłek, jak go zapamiętałem z trylogii.

Zestawu absolutnie nie polecam, chyba że ktoś zdecyduje się na same figurki. A i wtedy zalecam dokładne przemyślenie, gdyż na rynku w tej samej cenie dostępna jest Isla de Muerta. Może nierewelacyjna ale jednak pod praktycznie każdym względem lepsza od tej „klockowatej” fontanny i foliowego „wodospadu”.

Pozwolę sobie jeszcze zauważyć, że nie bez powodu użyłem powyżej zwrotu „prawie najlepszym przykładem”. Nie tylko ten zestaw zwiódł mnie i zweryfikował moje poglądy po zbudowaniu konstrukcji. Na szczęście, inny taki przypadek był diametralnie odwrotny, i zapewne nie omieszkam o tym opowiedzieć przy kolejnej okazji spotkania z Piratami z Karaibów.