LEGO

7189 Mill Village Raid

7189 Mill Village Raid

7189 Mill Village Raid

Drugi, po 6918 Blacksmith Attack, zestaw z serii „Kingdoms” który w tym roku naprawdę mnie zachwycił, i to mimo faktu, że serii tej nie darzę zbytnią sympatią.

Seria: Kingdoms
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 663
Figurki: 6: Milkmaid (mleczarka), Farmer, Stableboy (chłopiec stajenny), 3x Dragon Knight
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 47.5 x 37.5 x 6.5
Cena: 69.99 USD, 66.99 GBP, 69.99 EUR (Germany), 299.99 PLN, Allegro: 230-270 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

__________________________________________________________________________________
1) Pudełko

Przednią ściankę zdobi ładne zdjęcie wkomponowane w adekwatne i przyjemne dla oka tło. Scenka jest, a przynajmniej próbuje być, dość dynamiczna, co podkreślono przez graficzne wstawki mające imitować ruch najróżniejszych przedmiotów. Jak dla mnie, trochę to na siłę, ale znowu nie przeszkadza zbytnio w odbiorze obrazka. Także monety potraktowano programem graficznym, i błyszczą się aż miło, co, biorąc pod uwagę ostatnie kłopoty TLG ze sztabkami i monetami z serii „Pirates of the Caribbean” ma trochę wydźwięk autoironiczny. Jednak zaznaczam, w niniejszym zestawie monety są jak najbardziej klasyczne, nie spotkamy tu żadnych guzików.
Estetykę całej kompozycji zaburza paskudne logo serii oraz sztandar umieszczony na kamienno-cegiełkowym tle.

Z tyłu pudełka ukazano ponownie zestaw w nieco innym układzie oraz funkcjonalność jaką posiada. Układ graficzny jest prosty, ale czytelny, choć dodałbym jeszcze dokładniejsze wyszczególnienie jednej z największych zalet zestawu, a mianowicie nowych zwierzaków.

Boczne ścianki to standard, w większości wypełnione najróżniejszymi komunikatami, na jednej z nich znalazło się miejsce dla ludzików oraz kózki, w skali jeden do jeden.

Na zawartość pudełka składa się siedem ponumerowanych woreczków oraz dwie zielone płytki luzem.

W woreczku z numerem „1” znajdziemy wspomniane już zwierzaki, część z nich spakowana jest dodatkowo w osobne woreczki.

__________________________________________________________________________________
2) Instrukcja

Dwie książeczki, co ciekawe w różnym formacie, oraz, co jest rzadkością, różniące się okładkami.

Okładki dokładnie obrazują to, co zbudujemy z planów zamieszczonych w danej książeczce. Niestety, poprzez wybranie tylko części konstrukcji, obrazki prezentują się słabo, a młyn w tle za figurkami dla mnie jest strasznie komiczny. Ale to tylko okładki, więc nie ma co bić piany.

Instrukcja oznaczona jedynką liczy sobie 48 stron, na których zawarto plany budowy figurek, powozu oraz młyna. Znalazło się tu też miejsce na ostrzeżenia, bardzo ładną grafikę prezentującą wybrane zestawy z serii oraz brzydką reklamę.

Druga instrukcja to aż 76 stron wypełnionych planami budowy stodoły, reklamą podupadającej gry „LEGO Universe”, reklamą „LEGO club” oraz indeksem elementów.

__________________________________________________________________________________
3) Ludziki

To należy powiedzieć wprost: rewelacja. Trójka rycerzy dla mnie prywatnie jest najmniej ważna, choć uczciwie należy przyznać, że prezentują się niezwykle ciekawie: estetyczne torsy oraz ładne hełmy i bronie w kolorze Pearl Dark Gray wpływają na tak pozytywny odbiór. Zwróćcie uwagę na podwójną główkę pierwszego rycerza od lewej: jest to całkiem nowy wzór!
Jednak prawdziwym clou programu są trzy figurki wieśniaków, tym bardziej, że wszystkie nadruki torsów, a także buźki, są premierowe i, póki co, występują tylko i wyłącznie w niniejszym zestawie. A do tego prezentują się bajecznie! Także włoski są warte zainteresowania, wieśniaczka otrzymała przepięknie upięte długie włosy w kolorze Dark Orange, natomiast chłopiec stajenny ma zaniedbaną fryzurę w kolorze Dark Tan. Sam wzór takiego uczesania nie jest nowy, tak nosił się choćby Dastan z „Prince of Persia” czy też Admiral Norrington z „Pirates of the Caribbean”.

__________________________________________________________________________________
4) Zwierzyniec

Ale ludziki to nie jedyne nowości w tym zestawie. Może entuzjazm mnie ponosi, ale o ile na pudełko sobie trochę pomarudziłem, to sama zawartość potrafi naprawdę zauroczyć, i nie ma tu ani krzty przesady.

Przepiękny łaciaty konik w kolorze Light Bluish Gray, byłby prawie idealny, gdyby nie trochę psujące ogólne wrażenie klapki na oczy oraz zbyt widoczne oznaczenie „1-02” na karku. Śwince brudasce uwielbiającej zażywać poprawiających cerę kąpieli też nie można odmówić uroku. A to dopiero początek, gdyż otrzymujemy też nowe kurki! I to od razu w liczbie trzech i w dwóch kolorach! A na deser pełne wdzięku dwa koziołki. Mógłbym tak jeszcze długo sypać epitetami, ale popatrzcie po prostu sami.

Dla porządku dodam, że konik w takiej maści oraz upaprana świnka mają premierę w tym zestawie. Tak samo koziołki, natomiast jedną kurkę można spotkać też w zestawie 6918 Blacksmith Attack.
Patrząc na tą całą ferajnę, nasuwa mi się poważny minus zestawu, a mianowicie brak jakiejkolwiek krówki, ogromna szkoda, że krówki niejako zniknęły obecnie z oferty TLG.

__________________________________________________________________________________
5) Elementy

Ludziki są niezaprzeczalną rewelacją, podobnie zwierzaki, na szczęście to nie koniec nowości i zaskoczeń. Gdy przyglądniemy się „zwykłym” elementom, także tu można zauważyć trochę ciekawostek. Ot, choćby już znane, z „Pirates of the Caribbean”, wiaderka (różnią się jedynie kolorem uchwytu), okiennice czy też „kraty” służące tutaj za skrzydła wiatraka.
Warto także zwrócić uwagę na zielony Bar 4L, który w tym kolorze ma swoją premierę w niniejszym zestawie i występuje obecnie tylko w nim. To samo tyczy się piaskowych Tan Slope, Curved 10 x 1 i to od razu w liczbie aż ośmiu sztuk.

No i na koniec pozostaje wspomnieć o widłach, czyli elemencie już legendarnym, który w tym roku powrócił w chwale, po wielu latach nieobecności na rynku. Zgodnie z obecnymi trendami kolorystycznymi, widły zmieniły odcień brązu z Brown na Reddish Brown i obecnie występują w aż dwóch (niespodzianka!) zestawach, w tym jednym z serii „Alien Conquest”. Nowe widły różnią się nie tylko kolorem od swoich protoplastów, wyraźnie widać zastosowanie nowej matrycy oraz materiału, nieco bardziej elastycznego, powiedziałbym, że trochę gumowatego.

A jako ciekawostkę polecam porównać łuczki Brick, Arch 1 x 6 Raised Arch, tj. jakie znajdziemy w pudełku, a jakie występują na zdjęciach (różnica wypatrzona przez m4rc1na).

Stare i nowe widły:

__________________________________________________________________________________
6) Zestaw

Przejdźmy wreszcie do konstrukcji, i od razu uprzedzam, tonu raczej nie zmienię, gdyż także tutaj zestaw zasługuje by w pełni rozpływać się w zachwytach.

Na pierwsze skrzypce idzie, a raczej jedzie, wóz. Mała, prosta, urokliwa konstrukcja. Co ciekawe, jako ładunek występuje beczka wypełniona złotymi monetami, co uzasadnia zapędy rycerzy by ograbić niby ubogie gospodarstwo.

Następnie wznosimy wiatrak, i tu mam małą uwagę do samego procesu budowy: na podstawie w pierwszej kolejności powstaje tylko jedna ściana, która jest dość niestabilna i przy doczepianiu kolejnych cegiełek, łatwo o to by się rozpadła. Jednak nie jest to absolutnie jakaś wada która mogłaby rzutować na całokształt zestawu.

Parę kroków budowy dalej powstaje „skrzynka” z zalążkiem mechanizmu oraz pojemnikiem umocowanym do obracającej się belki.

Dołóżmy obrotową podstawkę, dwa knoby,

i chwilę później młyn objawia się nam w pełnej okazałości:

I nawet można sobie pokręcić!

Zielona podstawka, pstrokate ściany z okienkami,

do tego ciekawy daszek i pierwszy moduł stajni już gotowy.

Druga części tego budynku powstaje w podobny sposób,

choć ma dwie niezwykłe funkcjonalności. Pierwsza to zapadająca się podłoga, czyli klapka która opada po wyciągnięciu blokującej jej elementu.

Natomiast druga to naprawdę niezwykły pomysł. Zauważyliście kogutka na dachu wskazującego kierunek wiatru? To zobaczcie, co się dzieje, gdy wprawi się go w ruch:

Obydwie części stodoły łączy się zawiasami, dzięki temu powstaje budynek który możemy ustawić zarówno w zamkniętej, zwartej formie, jak i w pełni otwarty. I nie ukrywam, że patent taki, znany choćby z 10193 Medieval Market Village, sprawdza się świetnie.

Pamiętacie zielony Bar? To nic innego jak łodyga słonecznika! Aż dziw, że wcześniej nie zastosowano go do skonstruowania prostej acz zachwycającej roślinki.

Uff, nasłodziłem, ale podkreślę, nie ma w tym w ogóle przesady. Cały zestaw, a w tym konstrukcje, ludziki, zwierzaki, prezentuje się po prostu ładnie. Do tego ogrom nowych elementów, w większości przypadków bardzo ciekawych i przydatnych, tylko potęguje zachwyty którymi tak sypię z rękawa. A to że pomarudziłem na pudełko? to w końcu przecież tylko opakowanie. Liczy się przede wszystkim zawartość a ta jest…

Zresztą powiedzcie sami.

Świetnym uzupełnieniem wioski jest opisywana wcześniej kuźnia, czyli 6918 Blacksmith Attack.

Dla porządku jeszcze dwie rzeczy: elementy zapasowe

oraz stwierdzenie:

Gorąco polecam!

6918 Blacksmith Attack

6918 Blacksmith Attack

6918 Blacksmith Attack

Nie przepadam za serią „Kingdoms”, a do samego TLG mam trochę żalu za zlikwidowanie „Castle (Fantasy Era)” i zastąpienia tej bardzo udanej serii właśnie tymi nieszczęsnymi królestwami. Na szczęście, nawet na największym bagnie można czasami odnaleźć piękny kwiat.

Seria: Kingdoms
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 104
Figurki: 2: Blacksmith, Dragon Knight
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 19 x 14 x 4.5 cm
Cena: 9.99 USD, 9.49 GBP, 9.99 EUR (Germany), 39.99 PLN, Allegro: ok. 29-59 (nie biorę pod uwagę sklepów „znanych” z tego, że windują niebotycznie ceny)

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

__________________________________________________________________________________
1) Pudełko

Pudełko kartonowe, pod względem graficznym prezentuje się prawie nienagannie. Zdjęcie zestawu wkomponowano w malowane, nastrojowe tło, a całość rozplanowano z pomyślunkiem, można odnieść wrażenie, że składowe zestawu aż „wyskakują” z pudełka. Wspomniane tło odpowiednio dopasowano, rysunkowa rzeczka fajnie komponuje się z kołem kuźni, prześlicznym uzupełnieniem jest widoczny w oddali zamek. Paradoksalnie, można na siłę znaleźć tu dość poważną wadę: tło tak idealnie komponuje się z klockami, że elementy są nieco za słabo uwypuklone, potrzeba chwili by wzrok wyłapał co tak naprawdę znajdziemy w środku kartonowego pudełeczka.
Dla mnie prywatnie wadą jest też ohydne i tandetne logo serii, złotobiały gradient wraz z stylizowaną czcionką nie prezentuje się za estetycznie.

Tył pudełka to nieco inne ujęcie zestawu, wzbogacone, nieco na siłę, o elementy mające być w zamierzeniu „dynamicznymi”. Dodatkowym uzupełnieniem jest okienko w którym ukazano funkcjonalność modelu, jednak ginie ono trochę w swoim otoczeniu. Ogólnie, pod względem prezentacji modelu oraz ukazania funkcjonalności, niniejszemu zestawowi brakuje naprawdę sporo do dopracowanej szaty graficznej i układu elementów na pudełkach z serii „Pirates of the Caribbean”.

Jeżeli brać pod uwagę boki pudełka, to tylko jedna ścianka jest warta zainteresowania, a to przez umieszczenie na niej wizerunków figurek oraz kryształu, w obowiązkowej skali jeden do jeden. Moje negatywne nastawienie każe mi też wspomnieć o brzydkim, pseudo-kamiennym tle…

W samym pudełku natomiast znajdziemy aż trzy woreczki z elementami oraz jeden klocek luzem.

__________________________________________________________________________________
2) Instrukcja

Małoformatowa książeczka licząca 36 stron. Okładka powiela obrazek z przedniej ścianki pudełka, jednak, jako że instrukcja jest nieco innego formatu niż pudełko, trzeba było coś zrobić z wolnym miejscem. I dodano, pasujący jak pięść do nosa, murek. Brawa dla grafika!

Zawartość instrukcji jest standardowa: plany budowy, niezbędne ostrzeżenia, moja ulubiona reklama, indeks elementów,

oraz bardzo ładne grafiki, prezentujące ten i inne zestawy z serii.

Choć trochę ubolewam, że na drugim obrazku motywem przewodnim jest „konflikt”. Szkoda że akurat to tak usilnie TLG wysuwa na pierwszą linię, ale cóż, takie czasy, takie prawa rynku widocznie…

__________________________________________________________________________________
3) Ludziki

Zestaw dostarcza nam dwa ludziki: jednego rycerza oraz jednego „cywila”. Rycerz w swojej zbroi prezentuje się nienagannie, nadruk występuje zarówno na torsie jak i nóżkach. Świetnym uzupełnieniem jest garczkowaty hełm przyozdobiony ciemnozielonym piórkiem.
Jednak w tym zestawie pierwsze skrzypce gra kowal! Nowy, przepiękny nadruk na torsie, rewelacyjna, dwustronna główka, oraz czarny kaptur, który po raz ostatni w kolorze czarnym pojawił się w roku 1996. W takiej formie tors, nóżki i główka pojawiają się po raz pierwszy w tym zestawie i, póki co, występują tylko tutaj.

__________________________________________________________________________________
4) Elementy

Wśród trzech woreczków z elementami jeden szczególnie przykuwa uwagę,

a to poprzez swoją zawartość, którą jest komplet całkowicie nowego uzbrojenia!

Jednak do nowej broni mam mieszane uczucia, owszem jest to fajne uzupełnienie i wygląda naprawdę ciekawie, aczkolwiek sprawia wrażenie trochę karykaturalnej, co doskonale widać na przykładzie łuku. Jednak nie ma co się dziwić, miło że ta broń trafiła do normalnego zestawu, gdyż normalnie dostępna jest tylko w trzech zestawach z serii Games – Heroica, a tam ta karykaturalność wydaje się nie przeszkadzać.
I jako ciekawostka, najwidoczniej TLG traktuje taki zestaw uzbrojenia jako jeden element, co można wywnioskować po sposobie jego prezentacji w indeksie elementów zamieszczonego w instrukcji.

Ale to nie koniec nowości, co na tak mały zestaw może być niejako zaskoczeniem. Była premiera krówek, później doszły świnki, a teraz otrzymujemy kurki! W niniejszym zestawie jest tylko jedna, w kolorze Dark Tan, jednak to nie koniec rozszerzania świata zwierzątek, ale o tym przy okazji kolejnej recenzji.
Kurka zapakowana została w osobny woreczek, co odpowiednio ją zabezpiecza, a przy okazji pozwala wysnuwać przypuszczenia co do kraju jej pochodzenia…

W pudełku znajdziemy jeszcze parę ciekawych elementów,

w tym wiaderko, znane już z serii „Pirates of the Caribbean”. Co ciekawe, wiaderka Pirackie posiadają uchwyty w kolorze Dark Tan, natomiast w „królewskich” takowe występują w kolorze Reddish Brown.

__________________________________________________________________________________
5) Zestaw

Budowę rozpoczynamy od prostego lecz estetycznego stojaka na broń, choć przyblokowanie zbroi toporem nie uważam za najlepszy pomysł.

Ale i tak najważniejsza jest kuźnia, i tu nie ma za grosz zawodu. Wszystko prezentuje się ładnie, ze smakiem, kolory przyjemnie ze sobą współgrają, jasnopiaoskowy dach ładnie rozjaśnia nieco ciemną podstawę. Na dość małej powierzchni upchnięto naprawdę sporo przedmiotów, oprócz koła warto zwrócić uwagę na młot kowalski, kowadło oraz wydzielone palenisko.

A jak mamy ochotę i chęci pomóc kowalowi w jego ciężkiej pracy, wystarczy zakręcić kołem!

Po samej budowie została przyzwoita liczba zapasowych elementów.

Zestaw prezentuje się doprawdy zacnie, jak na tak małą konstrukcję otrzymujemy sporo ciekawych elementów, w tym kurkę oraz komplet nowej, choć pod względem prezencji nieco dyskusyjnej, broni. Do tego świetne ludziki, kowal to niezaprzeczalna rewelacja a i rycerz jest niezgorszy. Rozmiar zestawu natomiast powoduje, że jego cena jest całkiem atrakcyjna.

Gorąco polecam, naprawdę warto!

4184 The Black Pearl

4184 The Black Pearl

Droga była usłana wzburzonymi falami morskimi, jednak po paromiesięcznej tułaczce Czarna Perła wreszcie trafiła na prawidłowy kurs. Dziewiąty zestaw z regularnej serii, a jednocześnie drugi statek „Pirates of the Caribbean” wreszcie zawinął do portu.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (listopad, ale zestaw, jak widać, ukazał się pod koniec września)
Liczba elementów: 804
Figurki: 6+1: Jack Sparrow, Will Turner, Joshamee Gibbs, Davy Jones, Maccus, Bootstrap Bill Turner + female statue
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37 x 8.5 cm
Cena: jeszcze nie było premiery, cena zapowiadana: 99$. W Polsce: 409-560 PLN

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

“The Black Pearl? I’ve heard stories. She’s been preying on ships and settlements for near ten years. Never leave any survivors.”
“No survivors. Then where do the stories come from, I wonder?”
Prisoner & Jack Sparrow

W kwestii pudełka otrzymujemy praktycznie dokładną powtórkę z rozrywki. Oprócz mocnego, sztywnego kartonu, na uwagę zasługuje niezwykle estetyczna i ładna szata graficzna. Nieco podretuszowane zdjęcie, z dołożonymi „efektami specjalnymi” w stylu dymu unoszącego się z lamp czy strzelających armat, wkomponowano w doskonale dobrane spienione fale oceanu. Na klimat odbioru całości niewątpliwie wpływa też pochmurne niebo ubarwione rzęsistym deszczem. W tle majaczy skalista wyspa. Obrazek zdobiący pudełko to dla mnie niewątpliwy majstersztyk.
Całości dopełnia obowiązkowa nazwa serii „Pirates of the Caribbean”, jako że zestaw bezpośrednio nawiązuje do drugiej części klasycznej pirackiej trylogii (Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest, Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka; 2006 rok), zabrakło podtytułu obecnego tylko na zestawach nawiązujących do najnowszej, czwartej części sagi. Nazwa serii znalazła swoje miejsce na ciemnoniebieskim pasku z fakturą spienionych fal, tamże umieszczono logo „LEGO”, „Disneya” oraz twarz niewątpliwie najbardziej kojarzoną z filmami. Pozostałe „upiększacze” pudełka to dymki zawierające informację „Poster Inside” oraz wyszczególnienie ludzików które znajdziemy w pudełku. Jeszcze tylko numer, nazwa oraz zapisany nieco za dużą czcionką przedział wiekowy i całe pudełko rysuje się przed nami w pełnej krasie. Ogólnie: brawa dla grafików!

Tył pudełka to znaczny przeskok kolorystyczny, model zaprezentowano na piaskowym, przypominającym mapę, tle. Oprócz zestawu i ludzików, znalazło się też tu miejsce dla wyszczególnienia niektórych detali modelu. Wszystko komponuje się niezwykle estetycznie a ze względu na w miarę jasne tło, jest niezwykle czytelne.

Z bocznych ścianek warto zwrócić na jedną, na której zaprezentowano sześć figurek w skali 1:1, wraz z podpisami jednoznacznie identyfikującymi oryginalnych osobników. Jako ciekawostkę, warto zauważyć, że na ten ściance widoczne jest dokończenie zdjęcia z przedniej ścianki pudełka, czyli końcówki masztów wraz z piracką flagą.

Pod względem rozmiaru, pudełko ma dokładnie tą samą wielkość co pudło z zestawu 4195 Queen Anne’s Revenge.

“I know those guns…it’s the Pearl.”
Jack Sparrow

Na zawartość pudełka składa się sześć ponumerowanych woreczków:

Maszty, flagę oraz takielunek zapakowano w dodatkowy woreczek, pozbawiony jakiegokolwiek numeru, natomiast składowe kadłuba zostały wrzucone luzem.

Komplet czarnych żagli został odpowiednio zabezpieczony kartonikiem:

Tak samo instrukcje i plakat – spakowanie ich do jednego woreczka i dodatkowe usztywnienie kartonem traktuję jako rewelacyjne rozwiązanie, perfekcyjnie zabezpieczające podczas transportu, jakby nie było, delikatne książeczki.

Sporych rozmiarów (8xA4) dwustronny plakat, po jednej ze stron jest zadrukowany reklamą gry video ze studia Traveller’s Tales,

natomiast po drugiej stronie znalazło się miejsce dla naprawdę ładnego i dynamicznego obrazka. Jako ciekawostka: na obrazku tymże widać Hadrasa, którego figurki nie znajdziemy w tymże zestawie, jest on dostępny tylko w zestawie 4183 The Mill.

Dla niektórych arcyważna informacja: naklejek nie stwierdzono!

Wspomniane żagle, jak przystało na Czarną Perłę, oczywiście występują kruczoczarnym kolorze:

Poniżej skan trzech rodzajów żagli w rozdzielczości 150 dpi:

Wśród elementów znajdziemy obowiązkową piracką flagę, oczywiście z motywem Jolly Rogera.

Poniżej zamieszczam skan tejże flagi (300dpi) oraz, dla porównania, oryginalny wzór wykorzystany w filmie.

Będąc już przy elementach charakterystycznych dla samego okrętu, warto wspomnieć o kadłubie, a przede wszystkim o śródokręciu, które jest nowym elementem i póki co pojawiło się dopiero w drugim zestawie. Pierwszym oczywiście była Zemsta, jedyną różnicą jest kolor, skoro tutaj mamy „Czarną Perłę” to zrozumiałe że kadłub jest adekwatnego koloru. Co do masztów i takielunku: składowe masztów występują w dwóch wersjach, natomiast za takielunek służy prostokątna „drabinka”.

W zestawie nie zabrakło koła sterowego, nowego wzoru kotwicy,

oraz sporej liczby uzbrojenia i akcesoriów. O ile nie poskąpiono pasów na szable, to o dziwo, brak choć jednego wiaderka! Na szczęście butelki są.

Jak wspominałem, naklejek nie stwierdzono, mimo to w zestawie nie ma nadmiaru elementów z nadrukiem, znajdziemy tu tylko kompas (standardowo dwa, jeden jako zapasowy) Jacka oraz mapę. Mapa wpierw wydała mi się zupełnie nowym elementem, jednak okazało się, że klocek z takim nadrukiem pojawił się dwukrotnie w roku 2010, w zestawach z serii Atlantis: 8077 Atlantis Exploration HQ i 8078 Portal of Atlantis.

Wśród elementów składających się na ludziki, w osobne woreczki zapakowano nakrycie głowy Jacka (chusta z włosami) oraz , co ciekawe, całą figurkę Davy Jonesa.

“We will need to use the Black Pearl as a flagship to lead the attack.”
“Oh, will we now?”
Elizabeth Swann & Hector Barbossa

Dwie książeczki w formacie zbliżonym do A4, pierwsza liczy 72 strony, druga 80.

Przewracając pierwszą stronę, zaskoczeniem nie będą standardowe ostrzeżenia (nie mieszać na dywanie), natomiast dziwić mogą „plany budowy” tylko jednego ludzika. A gdzież podziała się reszta?
Okazuje się, że w każdym z sześciu ponumerowanych woreczków znalazło się miejsce dla jednej figurki! Ciekawy, chyba dotąd niespotykany pomysł, i jak dla mnie nieco dziwaczny – o wiele bardziej wolę najpierw złożyć wszystkie ludziki, a dopiero później brać się za budowę modelu. Na szczęście nikt nie każe słuchać bezkrytycznie instrukcji w każdym jej aspekcie.

Sama instrukcja jest czytelna.. zaraz… czytelna? Owszem, i to jeszcze jak! Coś nieprawdopodobnego! Pamiętacie jak często marudziłem, że mam problemy z rozróżnieniem czarnego od poszczególnych odcieni szarości? Problem jest spotęgowany, gdy buduje się zestaw po raz wtóry, korzystając z większego zasobu klocków, np.: mieszanki z paru zestawów.
Tu problem ten znika! Elementy czarne są praktycznie idealnie czarne, natomiast ich kontury zaznaczono białą obwódką! Pomysł nie jest nowy, występował już choćby w stareńkich zestaw z serii „Forestmen”, i aż szkoda, że dopiero teraz TLG wpadło by powrócić do tego patentu.
Dodam: jest to rozwiązanie genialne i niezwykle wygodne. Ciekawi mnie jednak, czy zastosowano je tylko dla tegoż zestawu, w którym, jakby nie było, jest spore nagromadzenie czarnych elementów, czy też takie oznaczanie kolorystyczne wejdzie już na stałe.

Jeszcze wypadałoby wspomnieć, że w instrukcjach znalazło się miejsce na indeks elementów, reklamy, oraz całkiem przyzwoity rysunek przedstawiający zestawy z regularnej serii. Jako bonus – zdjęcie pudełek z pirackiej gry video, w aż siedmiu wersjach platformowych.

“You’ve been captain of the Black Pearl for thirteen years. That was our agreement.”
“Technically, I was only captain for two years, then I was viciously mutinied upon.”
“Then you were a poor captain, but a captain nonetheless!”
Davy Jones & Jack Sparrow

Każdemu, i to bez wyjątku, zestawowi z serii „Pirates of the Caribbean” towarzyszą rewelacyjne figurki. I absolutnie w tym twierdzeniu nie ma ani grama przesady. W tę, że tak określę, tradycję wpisuje się także idealnie niniejsza gromadka.

Jack Sparrow, Will Turner, Joshamee Gibbs

Z tą trójką zawadiaków już wcześniej mieliśmy do czynienia, Jack pojawił się we wszystkich zestawach z regularnej serii, Willa można było spotkać w 4182 The Cannibal Escape oraz 4183 The Mill, natomiast Mr. Gibbs zaszczycił nas obecnością podczas londyńskiej ucieczki (4193 The London Escape).
Skupmy się jednak na moment na samym Jacku. występował on z różnymi torsami, wyrazami buźki czy nakryciami głowy w poszczególnych zestawach. Co ciekawe, w takiej konfiguracji jak tutaj, pojawia się po raz pierwszy! Wcześniej, torsowi z brązowymi rączkami zawsze (nie biorę pod uwagę wersji Voodoo) towarzyszyła trójkątna czapka, a tu Jack nosi chustę.

O ile powyższą trójkę można było już spotkać, to zestaw oferuje jeszcze w trzy figurki, wszystkie premierowe i jakże ważne dla samej historii przedstawionej w filmach.

Davy Jones

Prawdziwa legenda. Kapitan Latającego Holendra, postać jakże charyzmatyczna a jednocześnie tragiczna. To dzięki niemu powstała „Czarna Perła”, za co Jack zapłacił przyrzeczeniem stuletniej służby na Holendrze.

Sama główka prezentuje się niezbyt zachwycająco, dopiero w połączeniu z brodą nabiera charakterystycznego wyrazu. Właśnie, z brodą, element ten niestety zbyt mocno kojarzy mi się z brodami krasnoludów z serii „Castle – Fantasy Era”, jak dla mnie, macki są nieco za słabo zarysowane. Nakrycie głowy, pod względem kształtu, jest tożsame z tym które nosił Blackbeard. Klockowy Davy Jones, zgodnie ze swoim filmowym pierwowzorem, posiada drewnianą prawą nogę a zamiast lewej dłoni ma krabie szczypce.
Ogólnie, figurka spełnia swoje założenia, macki nawet mogą być, jednak martwi coś innego: brak zadrukowanego studa na torsie. Jeżeli wydawało Wam się podejrzane zapakowanie całej figurki w woreczek, to niestety obawy się sprawdzają: nie tylko specyficzne elementy są „made in china” ale także sam tors. Jednak bez obaw: z jego jakością jest naprawdę dobrze, i jak mam być szczery, nie zauważyłbym tego, gdyby nie wspomniany woreczek oraz fakt, że główka jednak dość ciężko zdejmuje się z torsu.

Maccus

Pierwszy oficer na Latającym Holendrze, jak wszyscy członkowie załogi, stanowi połączenie cech ludzkich z florą morską i oceaniczną, a to co głównie czyni go rozpoznawalnym, to głowa nawiązująca kształtem do rekina młota. Do figurki absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń, kształt i nadruki prezentują się bez zarzutu. Główka ma dwustronny nadruk, jednak tylko jedną stronę zdobi wyraz twarzy, druga to tylko ozdobniki.

No i jak ładnie Maccus prezentuje się z kolegą z załogi, czyli Hadrasem!

Bootstrap Bill Turner

Jedna z bardziej tragicznych postaci z sagi filmowej, ojciec Willa Turnera a także członek załogi Latającego Holendra, co oczywiście odbiło się na jego wyglądzie. Główkę zdobi nostalgiczny wyraz twarzy, a to z kim mamy do czynienia zostało podkreślone przez rozgwiazdę. Bill nosi ciemnobrązową (Dark Brown) bandanę, to nakrycie głowy pojawia się tutaj po raz pierwszy w tym kolorze!

Female Statue

Dodatkowy ludzik, nie wyszczególniony w spisie widniejącym na pudełku, czyli galion zdobiący stewę dziobową. Postać kobieca z karykaturalnie małymi skrzydełkami, za wyjątkiem ciemnoszarego piórka, wszystkie elementy składające się na galion są czarnego koloru. Szkoda, że nie pokuszono się choć na delikatny nadruk na główce, smutne oczy z których spływają łzy, mogłyby prezentować się co najmniej niesamowicie.

Wszystkie ludziki są klasą samą w sobie. Prezentują się niezwykle i naprawdę wywierają ogromne wrażenie, szczególnie dla osób choć w małym stopniu zaznajomionych z filmowymi pierwowzorami: odwzorowanie postaci w wersji klockowej w pełni zasługuje na podziw. Mimo, że trochę ponarzekałem na „brodę” Davy Jonesa, to zarówno on, jak i dwóch członków jego załogi, czyli wszystkie trzy premierowe ludziki w tym zestawie, przypadły mi do gustu, i są perfekcyjnym rozszerzeniem klockowego świata Piratów z Karaibów.

“You’ve seen a ship with black sails, that’s crewed by the damned and captained by a man so evil that Hell itself spat him back out?”
Mullroy

Budowę zaczynamy, jakżeby inaczej, od kadłuba. Co ciekawe, jest on zakończony „na prosto” a delikatne wyprofilowanie uzyskano stosując łuczki (Brick, Arch 1 x 3 x 2). Wśród nich majaczy maciupeńki ster, który od razu można potraktować jako minus i to bynajmniej nie z powodu jego rozmiaru, a z tendencji do obracania się i odpadania (szczególnie przy przenoszeniu modelu, gdy zahaczymy o niego palcem).

Statek powoli nabiera kształtów, na pokładzie pojawiają się dodatki w postaci beczki z rybą i szablą (ciekawe połączenie), skrzyni z kulami armatnimi oraz dwoma armatami. Niestety tylko dwoma, natomiast za plus policzyć można ich funkcjonalność, dzięki sprężynkom potrafią wystrzelić pociski na całkiem przyzwoitą odległość.

Ciekawie zaczyna prezentować się kabina kapitańska. Z zewnątrz, koło drzwi, postawiono schody prowadzące na achterdek , natomiast w środku kabiny znalazło się miejsce dla stolika z mapą oraz prostego krzesełka.

Kabinę zamykają trzy ściany: tylnia ustawiona nieco pod kątem dzięki zawiasom, zostaje przyblokowana i nie jest ruchoma, natomiast boczne ścianki można bez problemu otwierać.

Osobno budujemy achterdek, znalazło się na nim miejsce dla koła sterowego oraz masztu. Cała tę konstrukcję można bez problemu zdejmować, dzięki czemu dostęp do kabiny kapitańskiej jest z aż trzech stron.

Pozostaje złożyć maszty, galion, nałożyć żagle i Czarna Perła jest gotowa do zwodowania. Jeszcze słówko na temat masztów, pod względem konstrukcyjnym składa je się analogicznie do masztów z 4195 Queen Anne’s Revenge, rozwiązanie to jest, nie dość że wygodne, to jeszcze nadzwyczaj stabilne.

Rzut okiem na pozostałości, czyli tak zwane części zapasowe:

“Captain Sparrow…The Black Pearl is yours.”
Anamaria

Wicked Wench, tak zwał się galeon na którym Kapitan Jack Sparrow przewoził towary dla Kompanii Wschodnioindyjskiej. Współpraca układała się latami i zapewne trwałaby dalej, gdyby nagle nie pojawił się dość specyficzny ładunek: niewolnicy.
Jack nie zgodził się na transport żywego towaru a samych niewolników uwolnił.
Swoją decyzją wzbudził złość Cutlera Becketta, który nakazał spalić i zatopić okręt Jacka, a jego samego oskarżył o piractwo i napiętnował wypaloną literą „P” na prawym nadgarstku.
Jack próbował ratować swój galeon, niestety bezskutecznie. Zawarł więc pakt z kapitanem Latającego Holendra, Davy Jonesem.
Jones miał przywrócić Jackowi okręt i uczynić go ponownie jego Kapitanem, jednak za to, po trzynastu latach Jack miał iść na stuletnią służbę na Latającego Holendra.
Pakt został zawarty, Jones wydobył okręt i przywrócił go do idealnego stanu, za wyjątkiem trwale spalonego kadłuba. Dlatego też Jack zdecydował się malować cały okręt na czarno, założył też żagle w tym kolorze.
Tak narodziła się Czarna Perła.

Zestaw ukazuje wydarzenia rozgrywające się podczas trwania drugiego filmu z klasycznej trylogii: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest, Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka, kiedy to na Perle spotkał się właśnie Jack Sparrow z Davy Jonesem

Panie i Panowie, Czarna Perła w pełnej okazałości!

Dominuje w nim oczywiście ciemna kolorystyka, ze znaczną przewagą czerni, jednak jest przełamana odcieniami szarości oraz bardziej żywymi wstawkami w postaci czerwonych płomieni czy złotych okien. Klockowy galeon prezentuje się o dziwo bardzo nadobnie, czego nie spodziewałem się po oglądnięciu pierwszych zdjęć zapowiadających ten produkt. Zresztą nie tylko ja miałem takie odczucia, pojawiło się dość sporo krytycznych opinii o zestawie. Czas i rzeczywistość jednak pozwalają zweryfikować zdanie i wyrobić swoją opinię, a tutaj jednoznacznie stwierdzam: okręt naprawdę mnie zachwycił!

Mimo że perła sprawia wrażenie relatywnie małej, nie odbiega aż tak strasznie wymiarami od swojej starszej siostry, tj. 4195 Queen Anne’s Revenge.

Natomiast faktem jest, że statek wolnym miejscem nie grzeszy, i sześć figurek trzeba, że się tak wyrażę, upchnąć prawie na siłę.

“So tell me, what’s become of my ship?”
Hector Barbossa

W podsumowaniu trudno cokolwiek więcej dodać, pozwolę więc sobie podzielić nasz zestaw na parę kategorii:

[list] [*] pudełko i instrukcja – świetne graficznie, pudełko z wytrzymałego kartonu, natomiast w samej instrukcji rewelacją jest oznaczenie czarnych klocków białą obwódką. Na pochwałę zasługuje także sposób pakowania instrukcji oraz dodatek w postaci plakatu przedstawiającego przyjemny dla oka obrazek.

[*] kolorystyka modelu – ciemne barwy przełamane jedynie gdzieniegdzie jaśniejszymi akcentami. Taka kolorystyka może budzić sprzeczne odczucia, jednak wg mnie galeon prezentuje się w takich barwach naprawdę ładnie. Oczywiście należy nadmienić, że kolor jest zresztą odpowiednio dobrany w stosunku do filmowego pierwowzoru

[*] czarne żagle – brak nadruków na żaglach jest bezpośrednim następstwem tego co prezentował oryginał, i mimo, że początkowo niechętnie podchodziłem do aż tak radykalnego rozwiązania w modelu z klocków, przekonałem się, że czarne gładkie żagle pasują mu wprost perfekcyjnie. Jedyne czego można żałować, to to, że nie pokuszono się o odwzorowanie potarganych żagli, jakie Czarna Perła miała w pierwszym filmie, jednak wtedy nie otrzymalibyśmy w zestawie tak rewelacyjnych figurek.

[*] konstrukcja – model składa się szybko, bardzo przyjemnie, nie ma tu nudnych momentów. Sama konstrukcja jest niezwykle stabilna, absolutnie nic nie odpada (no dobra, poza nieszczęsnym sterem), także absolutnie nic nie można zarzucić zagospodarowaniu przestrzeni czy wykonania kabiny. Dostęp do kabiny, poprzez zdejmowany achterdek i odchylane boczne ścianki, także jest bez zarzutu.

[*] figurki – otrzymujemy w sumie siedem ludzików, w tym trzy postacie znane ze wcześniejszych zestawów, trzy całkowicie premierowe oraz statuę na dziobie okrętu. Wszystkie ludziki prezentują się nienagannie, ale akurat do tego seria „Pirates of the Caribbean” zdarzyła nas już przyzwyczaić.
[/list]

W takim razie czy zestaw nie ma minusów? Zaryzykuję i stwierdzę, że o ile przymkniemy oko na pomniejsze wady, małą liczbę dział czy ewentualnie cenę, to wad nie posiada. Choć proszę pamiętać, że to też kwestia gustu.

Jak dla mnie, 4184 The Black Pearl jest godnym partnerem 4195 Queen Anne’s Revenge.

Pragnąłbym gorąco i serdecznie w tym miejscu podziękować Innosowi, dzięki którego uprzejmości i chęci, Czarna Perła trafiła w rejs w moje zachłanne ręce. Tym bardziej, że musiał wysłuchiwać moich niecierpliwych marudzeń oraz okrzyków radości. ;)

30090 Desert Glider

30090 Desert Glider

30090 Desert Glider

O promocji w „The Sun” napisałem już więcej w minirecenzji „30131 Jack’s Boat”, dla przypomnienia dodam tylko, że wspomniana promocja trwała dziewięć kolejnych dni, a każdy kto pokusił się na ten angielski brukowiec mógł wejść w posiadanie określonego w danym dniu zestawu. Jako że moimi ulubionymi seriami ze świata LEGO są „Pirates” oraz „Adventurers”, a w tej gazetce były dostępne zestawy z obecnie wydawanych serii „Pirates of the Caribbean” oraz „Pharaoh’s Quest”, zapewne zrozumiałe będzie, że pilnie śledziłem, co tam w Anglii się wyprawiało.
Na szczęście, dzięki ogromnej pomocy nieocenionego Nexusa, udało mi się skompletować wszystkie interesujące mnie zestawiki (a nawet więcej!). Wybaczcie przydługi wstęp, ale niniejsza recenzja jest ostatnią mojego autorstwa dotyczącą promocji „The Sun”.

I będzie się różniła od pozostałych.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (22 maja)
Liczba elementów: 33
Figurki: 1: Jake Raines
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „News of the World” (wydanie niedzielne „The Sun”): 1 GBP, rynek wtórny: około 4-10 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Wszystkie zestawy promocyjne „The Sun”, pod względem opakowania, zostały wydane identycznie, czyli w foliowym woreczku zwanym także polybagiem.
Desert Glider” należy do serii „Pharaoh’s Quest”, co wyraźnie uwidoczniono poprzez szatę graficzną opakowania, takie elementy jak tło z piramidami, stylizowana nazwa serii wraz z logo czy poszarpany papirus były też charakterystyczne dla zestawów z regularnej serii.

Tył opakowania przeładowano wielojęzycznymi komunikatami, jedynym uatrakcyjnieniem jest ukazanie śmigiełka w skali jeden do jeden.

Opakowanie zawiera parędziesiąt luzem wrzuconych elementów,

w tam aż cztery elementy zapasowe.

Nie zabrakło instrukcji, jest to jedna kartka zawierająca plany budowy oraz bardzo ładną reklamę zestawów regularnych wchodzących w skład serii.

A jako konstrukcję zaserwowano nam pokraczny samolocik.

Tak zgadza się, tym razem niestety nie będę rozpływał się w zachwytach, to coś ze skrzydełkami i mikroskopijnymi kółeczkami najzwyklej w świecie nie przypadło mi do gustu. Oczywiście jest to jak najbardziej wrażenie subiektywne, tak więc chętnie poznam też Wasze opinie.

Wątpliwą atrakcyjność zestawu znacznie podnosi ludzik, czyli główna twarz całej serii: Jake Raines, tym razem w pełnym ubiorze pilota.

Jednak zapewne wątpliwą przyjemnością jest dla niego zasiadanie za sterami (sterem) pokracznego latadełka. Wygląda wprost komicznie, choć ma to pewnie jakieś plusy: gdy spotka na swojej drodze jakąś mumię, ta zapewne obróci się w proch.

Ze śmiechu.

W minirecenzji 30091 Desert Rover porównałem autko do wydanego w 1998 roku zestawu 2541 Adventurers’ Buggy, podobna sytuacja jest z samolocikiem, w tym samym roku ukazało się podobne latadełko: 2542 Adventurers’ Mini Plane. Co ciekawe, podobieństw jest więcej, obecne dwa zestawiki z „Pharaoh’s Quest” są wydane jako promocyjnie, podobnie było z 2541 i 2542 – wyszły one także jako promocyjne, w tak zwanej miniserii „Shell”, która składała się w sumie z większej liczby zestawów pochodzących z różnych serii (jeden był nawet z „Technic”!). Dokładnie tak jak ma to miejsce w promocji „The Sun”.
No cóż, na szczęście odwzorowanie nie jest idealne, i o ile obydwa modeliki z „Adventurers” są słabe, to w „Pharaoh’s Quest” nie udał się tylko samolocik…

Zdobycie samolocika wraz z gazetą za jednego funta to niewątpliwie okazja, ale polowanie na ten zestaw obecnie, na rynku wtórnym, szczerze odradzam, choć przypominam, że to moje subiektywne odczucie. Jeżeli ktoś jest zainteresowany samym ludzikiem, to zapewne luzem kupi go o wiele taniej niż cały zestawik, obecnie ceny Jakea na BL zaczynają się od około 6 PLN…

Całego zestawu natomiast za większą kwotę absolutnie nie warto…

30091 Desert Rover

30091 Desert Rover

30091 Desert Rover

Promocja w angielskim brukowcu „The Sun” nie dotyczyła tylko serii „Pirates of the Caribbean” ale także „Ninjago”, „Star Wars” czy też duchowego następcy „Adventurers” czyli serii „Pharaoh’s Quest”.

Seria: Pharaoh’s Quest
Rok premiery: 2011 (20 maja)
Liczba elementów: 34
Figurki: 1: Jake Raines
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 0.60 GBP, rynek wtórny: około 4-10 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Za opakowanie służy polybag, czyli popularny foliowy woreczek. Model ukazano na tle pustynnego krajobrazu, otrzymujemy też nazwę serii wraz z logo, a wszystko to ozdobione porwanym papirusem.

Druga strona to informacje, ostrzeżenia oraz ostrzeżenia. Urozmaiceniem jest jeden z elementów w skali 1 do 1 oraz dodatkowe zdjęcie modeliku.

Instrukcja bez niespodzianek czyli pojedyncza kartka. Plany budowy zajmują półtorej strony, a resztę poświęcono na przyjemną dla oka reklamę regularnych zestawów wchodzących w skład serii „Pharaoh’s Quest”.

Oprócz instrukcji w opakowaniu znajdziemy przyzwoitą garść klocków,

z której to powstaje taka urokliwa konstrukcja:

Uzupełnieniem autka jest ludzik, główna twarz serii: Jake Raines. W niniejszym zestawie otrzymujemy go w najpopularniejszej wersji, obecnej też w aż trzech zestawach z regularnej serii.

Jak na mały modelik, otrzymujemy aż trzy zapasowe elementy:

Samochodzik prezentuje się naprawdę ładnie, jest malutki, ale konstrukcyjnie całkiem sensownie przemyślany. Po prostu przypadł mi do gustu, takie uzupełnienie serii jak ten zestawik promocyjny jest naprawdę świetnym pomysłem, i sądzę, że nawet osobom niezainteresowanym samą serią powinien się spodobać, tym bardziej, że figurka Jakea jest też warta zainteresowania.

W roku 1998 ukazał się mały zestaw 2541 Adventurers’ Buggy i, nieco na wyrost, można by pokusić się o stwierdzenie, że obecny zestawik promocyjny jest niejakim nawiązaniem do tegoż buggy. Tym bardziej, że wspólnych cech jest całkiem sporo, ale o tym pozwolę sobie napisać przy okazji recenzji kolejnego zestawu promocyjnego z serii Egipskiej wydanego w ramach promocji „The Sun”.

Ogromne podziękowania dla Nexusa, za nieocenioną pomoc w zdobyciu zestawu.

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

30130 Black Pearl

Kolejny zestaw promocyjny z serii Pirates of the Caribbean, w którego posiadanie mogli wejść mieszkańcy Anglii w poniedziałek 16 maja. O ile przełamali się przed zakupem tamtejszego szmatławca „The Sun” i mieli na tyle cierpliwości, by odstać swoje w kolejce w jednej z dwóch sieci: Toys ‘R’ Us lub WH Smith w celu wymiany wydrukowanego w gazecie kuponu na zestawik klocków.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (16 maja)
Liczba elementów: 47 (+3 zapasowe)
Figurki: -
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 17.5 x 16.5 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 0.60 GBP, rynek wtórny: około 4-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Jak przystało na zestawy promocyjne, i ten otrzymujemy w polybagu, opakowanie jest nieco większe niż w przypadku Jacka na łódce. Szata graficzna nie zawodzi, podobnie jak w pozostałych zestawach z obecnej serii pirackiej, zarówno otoczka w postaci nagłówka, jak i kompozycja samego zdjęcia są najwyższej klasy. Zresztą polecam się przyglądnąć opakowaniu, prawdziwym kunsztem było aż tak idealne skomponowanie małego modeliku ze spienionymi falami.

Tył to standard, czyli nagromadzenie najróżniejszych ostrzeżeń, oczywiście w wielu językach. Jedynym urozmaiceniem jest małe zdjęcie prezentujące jeden z elementów statku w skali 1 do 1.

W środku opakowania znajdziemy w sumie 50 elementów, w tym trzy zapasowe. Biorąc pod uwagę skalę konstrukcji, zrozumiałe jest, że w zestawie niestety nie uświadczymy ani jednego ludzika.

Instrukcja to pojedyńcza kartka, budowa składa się z dwunastu kroków, i zajmuje całą jedną stronę, oraz pół drugiej. Resztę miejsca poświęcono na reklamę plakatów znanych z zestawów z regularnej serii.

A sama konstrukcja? Dosłownie parę minut budowy i już Jack może ruszać na morza i oceny w swojej ukochanej Czarnej Perle. Tzn. mógłby gdyby, póki co, nie dostał jedynie jej miniaturki…

Stateczek prezentuje się zacnie, abstrahując od podobieństw i niepodobieństw z filmowym pierwowzorem, jest to przyjemne uzupełnienie całej serii i miłe urozmaicenie, póki „prawdziwa” Czarna Perła nie pojawi się oficjalnie w sprzedaży.
Obawiam się jednak, że z powodu braku w tym zestawiku jakichkolwiek specyficznych elementów czy ludzików, polowanie na zestawik na rynku wtórnym traci trochę rację bytu, tym bardziej jak ktoś ma neutralny stosunek do serii. Z gazetą „The Sun” za cenę 0.60 funta (+ odstanie swoje w kolejce) była to niewątpliwa okazja, kupno tych paru elementów na rynku wtórnym za cenę przynajmniej paru dolarów plus przesyłka jest już wątpliwą atrakcją.
Mimo że modelik prezentuje się naprawdę ładnie i nie sposób odmówić mu uroku, to jednak wydaje się atrakcyjny tylko dla miłośników bądź maniaków serii. I tym osobom jak najbardziej polecam, reszta może sobie z czystym sercem odpuścić.

Jeszcze mała uwaga co do nazwy zestawu, wg oficjalnej reklamy zestaw nazywa się „Black Pearl”, bez przedrostka „mini” pod jakim występuje na większości serwisów.

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

30131 Jack’s Boat

Kolejny zestaw promocyjny, tym razem z akcji związanej z pewną plotkarską gazetą z Anglii. Cóż, warto trochę poplotkować by wyruszyć wraz z Jackiem Sparrowem w podróż jego łupinką.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011 (15 maja)
Liczba elementów: 22
Figurki: 1: Jack Sparrow
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: z gazetą „The Sun”: 1 GBP, rynek wtórny: około 8-15 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Opakowanie standardowe dla zestawów promocyjnych czyli foliowy woreczek zwany potocznie polybag. Przód zdobi oczywiście zdjęcie zestawu wkomponowane w trochę kiczowaty widoczek z palemkami i słoneczkiem, jednak szacie graficznej nic zarzucić nie można, prezentuje się to naprawdę ładnie. Warto zauważyć, że pod nazwą serii brakuje podtytułu, zresztą trudno przyporządkować aż tak malutką łódeczkę do jakiegokolwiek filmu.

Prawie cały tył opakowania wypełniają różnorakie ostrzeżenia, troszkę miejsca zarezerwowano na zdjęcie butelki w skali 1 do 1.

Nie zabrakło instrukcji, plany budowy zajmują jej jedną stronę, natomiast drugą w całości poświęcono na prezentację plakatów występujących w poszczególnych zestawach z regularnej serii.

Za wyjątkiem nakrycia głowy ludzika, które zapakowano w dodatkowy woreczek, reszta elementów została wrzucona luzem do polybaga.

Budowa łupinki jest szybka, prosta i przyjemna, a sam modelik prezentuje się nadzwyczaj ładnie. Warto zwrócić uwagę na żagiel, do jego konstrukcji wykorzystano dwie białe flagi.

Świetnym uzupełnieniem jest ludzik, czyli główna twarz całej serii: Kapitan Jack Sparrow. Co ciekawe, w tym maleńkim zestawiku otrzymujemy go w wersji z trójkątnym kapeluszem, dostępnym normalnie tylko w większych zestawach!

Jack w swojej łupince, w rękach dzierżący szablę i flaszkę pełną rumu.

Jako nadliczbowy element po budowie zostaje szabla, i bardzo dobrze, broni nigdy nie za wiele .

Powyższy zestawik był dostępny na terenie Anglii, jako cześć dość sporej akcji promocyjnej. Codziennie, przez dziewięć kolejnych dni, w gazecie „The Sun” (w niedzielę: „News of the World”) drukowany był kupon, który następnie można było wymienić w sieciach sklepów Toys ‘R’ Us lub WH Smith na określony zestawik.

Kolejno, do zdobycia były:

30051 X-wing Fighter (sobota – 14 maja)
30131 Jack’s Boat (niedziela – 15 maja)
30130 Black Pearl (poniedziałek – 16 maja)
30080 Ninja Glider (wtorek – 17 maja)
30081 Skeleton Chopper (środa – 18 maja)
30083 Dragon Fight (czwartek – 19 maja)
30091 Desert Rover (piątek – 20 maja)
30054 AT-ST (A.T.S.T. Toy) (sobota – 21 maja)
30090 Desert Glider (niedziela – 22 maja)

Biorąc pod uwagę, że zwykłe wydanie kosztuje 0.6 funta, a niedzielne całego, akcja cieszyła się wielkim powodzeniem. Jak raportuje Nexus, po zestawy ustawiały się długie kolejki, ludzie potrafili wyczekiwać przed sklepami jeszcze przed ich otwarciem, w niektórych otwierano nawet specjalne stanowiska służące tylko do wydawania tych zestawików! Skalę całego przedsięwzięcia obrazuje też fakt, że przez dziewięć dni rozdano w sumie ponad 2.7 miliona zestawów!

Na internetowej stronie „The Sun” można poczytać parę artykułów o tych zestawikach, polecam zapoznać się co proponują nam do zbudowania ze wszystkich elementów pochodzących z zestawów: „LEGO expert’s zany creations demo”, „Hit the Lego brick wall? Try this!”.
Warto też ściągnąć cztery dodatkowe instrukcje w formacie pdf, wg których można zbudować pomniejsze modeliki, w tym samolocik, byka, czy też alternatywną łódkę Jacka. Niestety, modele dodatkowe są mocno takie sobie, a same instrukcje to straszna fuszerka, jednak to w sumie i tak dodatek, mający podsycić zainteresowanie promocją. Wspomniane instrukcje można znaleźć pod niniejszym adresem: „Now build this lot”.

A sam Jack w swojej łupince? Malutki i prosty zestawik, ale nadzwyczaj udany, no i Jacków nigdy dość! ;)
Chciałbym złożyć ogromne podziękowania Nexusowi za wielką pomoc w zdobyciu zestawu.

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

30132 Captain Jack Sparrow – Voodoo Doll

Słynny Jack Sparrow zawitał do plastikowego świata jako laleczka voodoo i niewątpliwie jego występ pod taką postacią to wprost genialny pomysł na zestaw promocyjny.
Laleczkę otrzymujemy w skali minifig, czyli niejako nie pasującej do regularnych zestawów, natomiast można ją potraktować jako wyśmienite ich uzupełnienie.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 4
Figurki: 1: Jack Sparrow – VooDoo Doll
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 14 x 14 cm
Cena: około 6-35 USD

Lugnet, Peeron, BrickLink, Brickset

Laleczka voodoo „pochodzi” z najnowszego filmu z Pirackiej sagi Disneya, czyli „Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides” („Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach”),

choć, warto wspomnieć, że pomysł jest nienowy, a sama laleczka miała pojawić się już w pierwotnej trylogii, o czym choćby świadczy wczesna grafika promocyjna „Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest” („Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka”),

czy też pierwotna wersja scenariusza „Pirates of the Caribbean: At World’s End” („Piraci z Karaibów: Na krańcu świata”), w którym to podobno pojawiła się torba z lalkami voodoo, a wśród nich była też ta przypisana Jackowi.

Jak przystało na zestaw promocyjny, plastikową laleczkę otrzymujemy w foliowym woreczku, tzw. polybagu. Pod względem graficznym, opakowanie prezentuje się nienagannie, co zresztą jest cechą charakterystyczną dla całej serii. Warto zwrócić uwagę na obecność podtytułu tożsamego z samym filmem, czyli niejakiego jednoznacznego przypisania zestawiku do najnowszego filmu.

Tył opakowania to nagromadzenie najróżniejszych komunikatów. Szkoda, że brakuje ładnego ukazania funkcjonalności znanej z innych zestawów, jednak w sumie co tu ukazywać, a poza tym ostrzeżenia są świetne i być muszą.

Zawartość jest uboga pod względem ilościowym, w sumie to tylko pojedynczy ludzik. Instrukcja jest zbyteczna, więc oczywiście nie uświadczymy jej tutaj.

Laleczka voodoo w całej okazałości. Pierwsze co rzuca się w oczy, to główka. W kolorze piaskowym, z nadrukiem imitującym fakturę drewna jest unikatowa dla tego zestawiku.

Ale na tym nie koniec unikatów! Tors oraz nóżki, pod względem nadruku, także są wyjątkowe i występują tylko i wyłącznie w niniejszej „drewniano-plastikowej” wersji Jacka Sparrowa!

Jeżeli ktoś pamięta nieprzeciętny statek 4195 Queen Anne’s Revenge, to w nim mieliśmy już do czynienia z laleczką voodoo, jednak była ona w nieco bardziej adekwatnej skali.

Ale na szczęście, LEGO to świat wyobraźni, więc nawet takie połączenie wypada świetnie. ;)

Figurka jest naprawdę urokliwa, i sądzę, że każdy fan Piratów, szczególnie tych „z Karaibów” powinien się nią zainteresować. Jednak podstawowe pytanie brzmi: skąd ją wziąć, jakby nie było, w końcu to zestaw promocyjny. Na szczęście nie jest źle, co prawda zestawik był początkowo dostępny tylko jako dodatek do zamówień przedpremierowych gry „LEGO Pirates of the Caribbean: The Video Game” i to oczywiście nie w Polsce, jednak nawet na naszym rynku w końcu się pojawił. Jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił, a ma w zamiarze zakup wyżej wspomnianej gry, radzę udać się do Empiku – obecnie można znaleźć w tej sieci pakiety składające się właśnie z gry i zestawiku.
Alternatywą jest jak zawsze rynek wtórny, czyli w naszym przypadku e-bay oraz bricklink. Gdy pojawiły się pierwsze zestawiki, ich ceny mogły doprowadzić do zawrotu głowy, jednak z każdym kolejnym dniem rosła konkurencja, zestawików było coraz więcej, i na obecną chwilę można je kupić nawet za 5 dolarów sztuka. A jeżeli komuś nie zależy na opakowaniu, to samego ludzika powinno się udać zdobyć jeszcze taniej.

Ogromne podziękowania dla rh za pomoc w zdobyciu zestawiku.

Port Royal

Port Royal

Port Royal + bonusy

Dodatkowe instrukcje, do modeli składanych z elementów pochodzących z wybranych zestawów z danej serii, to pomysł nienowy. Dotychczas miałem wątpliwą przyjemność składania takowego dodatku z serii Castle Fantasy Era, zresztą zrecenzowanego na forum: Giant Troll Wagon, oraz dwóch modeli z serii Indiana Jones, które są całkiem ładne, ale, co zadziwiające, mają poważne błędy konstrukcyjne.
W serii „Pirates of the Caribbean” także wykorzystano pomysł na dodatkową konstrukcję, a do tego zadbano o dość ciekawą otoczkę. Co, jak, dlaczego, oraz jaki jest efekt finalny – serdecznie zapraszam na małą wycieczkę do Port Royal.

UWAGA! Jeżeli ktoś nie chce sobie psuć przyjemności z samodzielnego odkrywania co za czym się kryje w tej serii – serdecznie odradzam lekturę!

Dwutorowość, ścieżka pierwsza, czyli o bonusach w postaci gier.

Na ministronie dotyczącej LEGO Pirates of the Caribbean, w dziale „Fun Zone” znajdziemy pięć małych gier, rozłożonych gustownie na znanej z plakatów mapie.

Kolejno otrzymujemy:

Cannonball Mutiny

Na zmianę z Czarnobrodym miotamy kulami armatnimi. Kto pierwszy trafi w przeciwnika, zalicza rundę. Jako swoiste „przeszkadzajki” funkcjonują różnorakie skrzynie, trzeba odpowiednio ustawić kąt wystrzału oraz jego siłę, by kula doleciała bez przeszkód do przeciwnika, tym bardziej, że na sam lot ma też wpływ kierunek wiatru.

Mermaid’s Song

Syreny kuszą marynarzy swoim śpiewem, biada tym którzy poddadzą się i w hipnotycznym transie wpadną w toń jeziora. Jedynym ratunkiem dla marynarzy jest snop światła latarni, który skutecznie przeraża syreny. Gra nastawiona głównie na refleks i szybkie klikanie.

Shake Spell

Niniejsza pchełka nie jest gierką, a studiem, gdzie na paskach czasowych możemy układać swoiste wygibasy Jacka, a raczej jego laleczki VooDoo. Taniec można uzupełnić o wesołą ścieżkę dźwiękową. Mimo niewielkiego wyboru dźwięków i ruchów, zabawa potrafi wciągnąć i wywołać uśmiech na twarzy, choć niestety szybko się nudzi.

Treasure Quest

Znany z pewnego systemu operacyjnego saper, a dokładnie wariacja na jego temat w pirackich klimatach i z Jackiem w roli odkrywcy skarbów. Mimo, że początek jest relatywnie prosty, to poziom trudności rośnie bardzo szybko i gierka może być na dalszych etapach zbyt trudna dla dziecka.

The Pirate Code

Test sprawdzający naszą wiedzę z Pirackich klimatów. Znajomość filmów oraz podstaw terminologii żeglarskiej może bardzo się przydać.

W każdym z powyższych produktów możemy uzyskać swoiste osiągnięcia, czy to za prawidłowe odpowiedzi na określoną liczbę pytań w teście, czy za przejście do którejś tam z kolei planszy, czy też za ustawienie paru ruchów postaci na pasku w studiu tańca. Niektóre osiągnięcia wcale nie jest tak łatwo zdobyć, ale odrobina cierpliwości powinna zaowocować sukcesem. A gdy zdobędziemy wszystkie pięć trofeów, otwiera nam się dostęp do centrum mapy.

I co tam znajdziemy? Mi wyskoczyła możliwość ściągnięcia dema gry „LEGO Pirates of the Caribbean”, czyli najnowszej produkcji ze studia Travelers’ Tales. Oczywiście nie byłaby to zbyt duża atrakcja, gdyby nie fakt, że demo otrzymujemy w wersji ekskluzywnej, a przynajmniej tak można wywnioskować po nazwie archiwum które możemy ściągnąć: „LEGO Pirates PC Demo EXCLUSIVE.zip”. Uwaga, plik waży aż 949 MB, jednak rozmiarem nie odbiega jakoś bardzo od standardowego dema dostępnego bez problemu w sieci. Mam zainstalowaną pełną wersję gry, tak więc nie instalowałem żadnej wersji dema, być może ma ktoś możliwość porównania?

Sama możliwość ściągnięcia dema była dla mnie pewnym zaskoczeniem, gdyż, z informacji znalezionych w sieci, można było wywnioskować, że nagrodą za wszystkie trofea jest obrazek w formacie pdf, stylistyką nawiązujący do plakatów które mogliśmy znaleźć w każdym zestawie, a przedstawiający Port Royal.

Dwutorowość, ścieżka druga, czyli o zagrożeniu płynącego z hazardu karcianego.

Zestawy z regularnej serii „Pirates of the Caribbean” dzielą się niejako na dwie linie, te oparte na klasycznej trylogii (numery 418X), oraz przedstawiające wydarzenia z najnowszego, czwartego filmu (numery 419X). Cechą charakterystyczną tej drugiej linii, było ciekawe uzupełnienie zawartości pudełka, a mianowicie w każdym takim zestawie otrzymywaliśmy kartę z jakąś postacią. I tak kolejno mogliśmy znaleźć:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow

4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa

4193 The London Escape – Joshamee Gibbs

4194 Whitecap Bay – Syrena

4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard

Każda z kart na odwrocie posiada unikalny numer, który można wprowadzić w odpowiednie pole na podstronie dotyczącej serii:

Należy pamiętać o ekskluzywności kodów, zresztą zgodnie z opisem: „The code is unique and can only be used 3 times.”
Ponownie zwracam uwagę – jeżeli ktoś dysponuje kartami i chce mieć przyjemność samodzielnego odkrycia co która daje – radzę zrezygnować z dalszej lektury!

Czas odkryć karty!

Po wpisaniu kodu z karty z wizerunkiem Jacka Sparrowa pojawia nam się możliwość oglądnięcia króciutkiego filmu w którym jeden z projektantów gry podpowiada nam „jak grać” w grę video. No cóż, pierwszy bonus, dla mnie, był strasznym rozczarowaniem…

Filmik możecie oglądnąć poniżej:

Jeżeli ktoś miał przyjemność słuchania motywu muzycznego przygrywającego nam w tle podczas rozgrywki w wcześniej wymienione gierki, może ściągnąć sobie tę muzyczkę – umożliwia to kod z karty z Hectorem Barbossą.
Plik zwie się „Reward.mp3”, muzyczka trwa zaledwie 40 sekund, a sam plik waży 635 KB.

Jednak prawdziwą niespodzianką było to, co ukazał kod skrywający się pod postacią Joshamee Gibbsa. W ciągu niecałych trzech minut, LEGO Designer Luis Castaneda (może go pamiętacie z pewnego zestawu z serii Pharaoh’s Quest?) opowiada o całkowicie nowym zestawie z serii!
Może i nowym, ale nie jest to zestaw pudełkowy, a jedynie ciekawostka o której już na początku tego opisu wspomniałem, czyli model, który możemy złożyć wykorzystując elementy z dwóch regularnych zestawów.

Następna postać, Syrena, odsłania kolejny filmik nawiązujący do „nowego” zestawu, tym razem jest to instrukcja budowy. Filmik prezentuje postęp składania w programie LEGO Digital Designer, a jego jakość jest niestety dość marna.

Z wielką nadzieją wpisałem więc kod z postaci Blackbearda, spodziewając się instrukcji do tegoż modelu. Jakimż zaskoczeniem był… plakat? Co jest grane, gdzie ta instrukcja?

Podsumowanie kart, czyli zestaw / postać / bonus:

4191 Captain’s Cabin – Jack Sparrow – porada do Pirates of the Caribbean Video Game (film)
4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida) – Hector Barbossa – muzyczka (plik mp3)
4193 The London Escape – Joshamee Gibbs – Port Royal: LEGO Designer Luis Castaneda (film)
4194 Whitecap Bay – Syrena – Port Royal: instrukcja z LDD (film)
4195 Queen Anne’s Revenge – Blackbeard – plakat (pdf)

Port Royal, wycieczka pierwsza, czyli o samej budowli słów kilka.

Port Royal jest charakterystycznym miejscem które w pełnej krasie mogliśmy oglądać w pierwszym filmie z serii: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly) z 2003 roku. To tu poznajemy głównych bohaterów klasycznej trylogii: Jacka Sparrowa, Willa Turnera oraz Elizabeth Swann.

Klockowy model składamy z elementów zapożyczonych z dwóch zestawów wchodzących w ramy regularnej serii:

4193 The London Escape

4194 Whitecap Bay

A miłym uzupełnieniem jest plakat przedstawiający konstrukcję w pełnej okazałości:

Od razu zaznaczam, z pewnych powodów, o których pozwolę sobie nakreślić parę słów pod koniec, moja konstrukcja nie jest „idealnym” odwzorowaniem zamysłu projektanta, choć różni się głównie tylko szczegółami.

Dwa zestawy dostarczają nam całkiem spore zaplecze figurek:

Część z nich, jak choćby żołnierze, idealnie pasują do modelu, natomiast takie ludziki jak syrenki czy zombie są zbędne w niniejszej konstrukcji.
Oczywiście nie obędziemy się bez głównych bohaterów, o ile Jack Sparrow jest na stanie, to jednak zabrakło Willa, Elizabeth czy też Jamesa Norringtona. Na szczęście, posiłkując się innymi zestawami z serii, możemy naprawić to niedopatrzenie.

Will pasuje idealnie, Norrington występuje w serii, jednak jego ubiór budzi sporo zastrzeżeń. Mała zamiana torsów z Barbossą i Komandor jak żywy. Należałoby mu dać też odpowiednie nakrycie głowy, ale ta figurka tak mi się podoba w tych włoskach, że najzwyczajniej w świecie o tym zapomniałem.

Jedyna figurka Elizabeth Swann w serii występuje w czerwonej sukni, jak pamiętamy z filmu, suknia była prezentem od samego Barbossy, tak więc absolutnie nie pasuje do wydarzeń w Port Royal. Jednak i tutaj, można zrobić małe szachrajstwo, a najlepszym do tego narzędziem będzie postać pewnej domniemanej córki Gubernatora z serii Pirates II.

Przy okazji, zwróćcie uwagę na plakat promujący zestaw, jest na nim Elizabeth, której w ogóle tam nie powinno być! Plakat zawiera jeszcze parę niekonsekwencji, polecam poszukać we własnym zakresie, jest to specyficzna zabawa w „znajdź różnice”. ;)

Rozpocznijmy budowę, jako że to port, na pierwszy ogień niech idą dwie łódki:

Wóz zaprzęgnięty w jednego konia to prosta i przyjemna konstrukcja:

I idealnie tu nada się woźnica, choć należy pozbawić go płaszcza:

Miłym uzupełnieniem całej konstrukcji jest mała, skalna wysepka.

Może to niekonsekwencja, ale do wysepki idealnie przypasowały mi syrenki.

Kolejnym elementem będzie łódź Jacka, a raczej to co z niej zostało gdy zawitał do portu.

Resztki łodzi wyglądają dość ubogo, jednak z figurką Jacka prezentuje się to naprawdę fajnie!

Z mniejszych „uzupełniaczy” potrzebne są jeszcze dwie skrzynie:

i przechodzimy do poważniejszej konstrukcji, czyli dwóch podobnych do siebie kawałków muru. Pod względem konstrukcyjnym buduje się to dość dziwnie, ewidentnie widać, że nie jest to zestaw pudełkowy. Rozumiem ograniczenie w elementach, wszak musimy zmieścić się tylko w dwóch zestawach, jednak do tych murków mam bardzo mieszane uczucia.

Ostatnią składową fortu jest niejako główna brama, zakończona dzwonnicą, którą doskonale widać na samym filmie. Odwzorowanie jest niestety bardzo umowne, z naciskiem na „bardzo”. Konstrukcja prezentuje się ciekawiej niż kawałki muru, choć i tak w zupełności nie potrafi wywołać choć krzty zachwytu. No i niewybaczalnym błędem, jest niewystarczająca ilość miejsca koło samego dzwonu – niestety nie da się tam postawić figurek Elizabeth i Norringtona!

Wszystkie trzy moduły możemy ze sobą połączyć w jedną całość.

I małe uzupełnienie o figurki:

Nadszedł czas na zbudowanie najbardziej charakterystycznych dla portu elementów:

Całość prezentuje się całkiem fajnie, choć konstrukcja jest strasznie niestabilna i co chwila coś potrafi odpaść. Na szczęście, część newralgicznych miejsc łatwo można wzmocnić dodatkowymi klockami.

I rzut okiem na całość w pełnej okazałości.

Po budowie zostało całkiem sporo elementów, natomiast co ciekawe, podczas samego wznoszenia poszczególnych modułów, niektórych elementów zaczęło mi brakować…

Port Royal, wycieczka druga, czyli ile potu i łez wzniesienie konstrukcji może kosztować.

Właśnie, pytanie zasadnicze brzmi: jak to zbudować? Oczywiście można wzorować się na filmiku przedstawiającym niejako kolejne kroki budowy, jednak jest to straszna katorga. Filmik jest marnej jakości, do tego poszczególne kroki są momentami przedstawione w beznadziejny sposób.
Na szczęście są dwie alternatywy, obydwie dostępne dzięki fanom.
Pierwsza to plik lxf który można otworzyć w LEGO Digital Designerze i samemu sobie wygenerować instrukcję, nie będzie to ideał, ale każdy krok budowy można dowolnie obracać, przybliżać no i jakość jest nieporównywalnie lepsza niż to co prezentuje oryginalny filmik. Plik znajdziecie w tej galleri, bezpośredni link do niego: port_royal_fixed.lxf.
Druga alternatywa to instrukcja, wykonana przez Boomchila, i za to należy mu się wielkie brawa, gdyż włożył w to naprawdę sporo pracy, tym bardziej że zadbał o takie szczegóły jak odpowiednie tło! Niestety nie ustrzegł się pomniejszych błędów, jednak ta instrukcja jest obecnie najlepszym rozwiązaniem. Bezpośredni link do ściągnięcia: LEGO Port Royal Instructions (na serwerze mediafire).

Szkoda, że obydwa rozwiązania pojawiły się parę dni później niż wzniosłem własną wersję, z tego też powodu mogą być pewne różnice, gdyż niektórych rozwiązań konstrukcyjnych po prostu się domyślałem…

Port Royal czas opuścić, czyli (nie)czułe pożegnanie.

Sam pomysł na wypuszczenie niejako dodatkowego modelu jest bardzo dobry. Rewelacją jest też otoczka, czyli zabawa z kodami na kartach. Niestety, są to jedyne plusy, cała reszta zawiodła i to na całej linii.
Kody dają dostęp do fajnych materiałów, jednak część z nich jest po prostu mało atrakcyjna, do tego tylko dwa kody umożliwiają zapoznanie się z konstrukcją. Owszem, prezentacja LEGO Designera jest bardzo fajna, jednak instrukcja w formie filmiku i to marnej jakości jest jakimś żartem. Tym bardziej, że TLG póki co nie udostępniło oficjalnej instrukcji budowy! A więc model można potraktować tylko i wyłącznie jako pewnego rodzaju natchnienie, bo uwierzcie mi, budowanie na podstawie tego wideo jest najzwyklejszą katorgą.
Ktoś miał świetny pomysł na całą otoczkę, ale padło wykonanie, pokuszę się o stwierdzenie, że TLG odwaliło po prostu totalną fuszerkę i to taką, po której pozostaje poważny niesmak.
A konstrukcja? Do modeli oficjalnych jest niestety bardzo daleko, by nie powiedzieć, że jest najzwyklej w świecie nieudana. Owszem, należy brać tu pod uwagę, że projektant miał ograniczony zasób elementów. Jak mam być szczery, nie spodziewałem się w sumie nic więcej, patrząc na, wspomniane na wstępie, dodatkowe plany budowy modeli z Castle Fantasy Era i Indiany Jonesa.

Martwi mnie jeszcze jedno. „Wydanie” w takiej formie Port Royal troszeczkę chyba zmniejsza szanse na wypuszczenie portu jako pełnoprawnego i dopracowanego modelu…

Obym się mylił.

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

4195 Queen Anne’s Revenge

Jako największy zestaw z najnowszej, licencyjnej, serii Piratów, otrzymujemy okręt utrzymany we wdzięcznej, ciemnej kolorystyce ubarwiony jasnymi „upiornymi” wstawkami. Statek budzi sporo kontrowersji, i z wielką przyjemnością dorzucę do tego wszystkiego swoje, przysłowiowe, trzy grosze, tym bardziej, że okręt wyszedł spod ręki naszego Adama.
Jako że jest to ostatni recenzowany przeze mnie zestaw z regularnej serii, pozwolę sobie też na końcu na małe, skrótowe podsumowanie całej serii.

Seria: Pirates of the Caribbean
Rok premiery: 2011
Liczba elementów: 1094
Figurki: 7: Blackbeard, Jack Sparrow, Angelica, Quartermaster, Chef (Cook), Pirate x2 + szkielety
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 37 x 8.5 cm
Cena: 119.99 USD, 102.99 GBP, 129.99 EUR (Germany), 549.99 PLN, Allegro: 420-570 PLN

BrickLink, Brickset

__________________________________________________________________________________
1) Pudełko

Pudełko, jak przystało na największy zestaw, jest sporych rozmiarów, wykonane z porządnego, sztywnego kartonu. Przód pudełka jest utrzymany w stylu jednorodnym dla wszystkich zestawów wchodzących w skład serii. Wyróżnikiem dla serii jest ciemnoniebieski pasek, wzorem nawiązujący do spienionych fal, na jego tle umieszczono elementy jednoznacznie determinujące nawiązanie zestawów do filmów na których się opierają. Oprócz loga „LEGO” otrzymujemy nazwę serii, zgodną oczywiście z sagą filmową, oraz głowę postaci która rozsławiła samą sagę, czyli kapitana Jacka Sparrowa w którego genialnie wcielił się Johnny Depp – zresztą to właśnie jego „facjata” zdobi samo pudełko. Warto nadmienić, że podobny motyw z głową wykorzystano w innych licencjonowanych seriach, choćby Prince of Persia (Dastan) czy Indiana Jones (Junior ;) ).

Już we wcześniejszych recenzjach zwracałem uwagę na ciekawą zależność tytułowania zestawów. Wszystkie posiadają nazwę „Pirates of the Caribbean” jednak tylko zestawy oparte na najnowszej, czwartej części, dodatkowo posiadają podtytuł „On Stranger Tides”. Zestawy oparte na wcześniejszych filmach pozbawiono w zupełności tego swoistego uzupełnienia. Ciekawe zresztą, czym taka decyzja została podyktowana? Rozdzielenie uwidocznione jest też w samej numeracji, zestawy oparte na klasycznej trylogii posiadają numery z puli 418X, natomiast te oparte na najnowszym filmie: 419X.

Bez wątpienia jednym z atutów serii są rewelacyjne figurki, co całkiem słusznie podkreślono na samym pudełku. W dolnym, lewym rogu znajdziemy „dymek”, jak to przyjąłem nazywać, z wyszczególnieniem ludzików wraz z podpisami, czyli swoistym „kto jest kim”.

Każdy zestaw uzupełniony jest o dodatkowy „bajer” w postaci plakatu, o czym także informuje „dymek” na pudełku, jednak to pole z napisem „Poster inside” mogłoby być jednak troszeczkę mniejsze, bardziej subtelne.

Nie zabrakło także podstawowych informacji, czyli numeru i nazwy zestawu, przedziału wiekowego oraz malutkiej informacji „The ship does not float” występującej oczywiście tylko w przypadku niniejszego zestawu.

Wśród takiego natłoku informacji, nieco niesłusznie spycham zdjęcie samego zestawu zdobiące pudełko na koniec, a należy podkreślić, że jest to małe arcydzieło. Zdjęcie odpowiednio podretuszowano i wkomponowano w adekwatne tło, w tym przypadku spienionych fal. Dodatkowo widać na nim „życie”, coś dymi, strzela, postacie ukazano w ruchu. Nie obraziłbym się, gdyby to ten obrazek zawitał na plakat, jak najbardziej wart jest powieszenia na ścianie. Zresztą uwaga ta tyczy się wszystkich zestawów w serii, pod względem kolorystyki, kompozycji i ogólnego układu graficy stanęli na wysokości zadania, każde pudełko przyciąga i cieszy oczy.

W tak znacznym stopniu komplementując przód pudełka, kto mógł przypuszczać, że tył pudełka wzbudzi kolejne „ochy” i „achy”? Po, utrzymanej w ciemnej kolorystyce przedniej ściance, tylna to nagły przeskok na jasną kolorystykę, głównie za pośrednictwem stylizowanego tła. Tło takie doskonale uwypukla kształt ukazanego modelu, dodatkowo jego funkcjonalność, bawialność i skupienie się na szczegółach ukazano w wielu dymkach. Jasne tło tylniej ścianki i wspomniane dymki to także cecha charakterystyczna dla całej serii.

Jedną z bocznych ścianek zdobi wyszczególnienie figurek w skali 1:1, każda z postaci posiada podpis. Pozostałe boczne ścianki to nagromadzenie najróżniejszych informacji w tym reklama najnowszej gry powiązanej bezpośrednio z serią.

To ostatni zestaw z serii, dlatego pozwoliłem sobie na nieco obszerniejszy opis, jednak konkluzja jest bardzo prosta: szata graficzna pudełek jest niezwykle dopracowana, ładna i przyjemna w odbiorze. Czyli sprawdza się idealnie jako otoczka dla produktu komercyjnego. Projektanci / graficy zadłużyli na premię. ;)

__________________________________________________________________________________
2) Elementy

Duże pudełko więc zrozumiałe, że elementów otrzymujemy całkiem sporo, znajdziemy tu ponad tysiąc klocków! Część została spakowana w siedem ponumerowanych woreczków,

natomiast maszty i takielunek spakowano do osobnego, już pozbawionego numerka, woreczka. Składowe kadłuba wrzucono luzem do pudełka.

Żagle zostały zabezpieczone w kartonowym opakowaniu, a w kolejnym woreczku znajdziemy dwie instrukcje, plakat, naklejki oraz kartę.

Nad sposobem pakowania instrukcji już się rozwodziłem, genialny patent z osobnym woreczkiem dodatkowo usztywnionym kawałkiem kartonika – nic nie ma prawa się odkleić czy pomiąć. Co ciekawe, zabezpieczenie takie występuje w każdym zestawie z serii, nawet najmniejszym. Niestety, metoda ta jest jednak jakimś swoistym wyjątkiem dla tej serii, z tego co można wywnioskować po recenzjach najnowszych zestawów z ofert TLG, podobne zabezpieczenie występuje tylko i wyłącznie w największych zestawach.

Plakat jest dwustronny, jedną z jego stron zdobi gustowna graficzka przedstawiająca zestaw w całej krasie, dodatkowo w tle widzimy inny zestaw z serii, a mianowicie 4194 Whitecap Bay.

Druga strona plakatu to rysunek mapy, występujący na prawie wszystkich plakatach, tylko najmniejszy, z zestawu 4191 Captain’s Cabin, zamiast mapy ma reklamę gry wideo. No właśnie, gra wideo, na mapie można zauważyć Jacka któremu towarzyszy dziwny układ liter: „vdjspw”. Jest to kod do wspomnianej gry, dzięki któremu odblokujemy w niej właśnie postać Jacka Sparrowa.

Jako naklejki otrzymujemy „makabryczne” ornamenty oraz dwanaście takich samych wizerunków czaszki. Do naklejek zaraz wrócimy, gdyż wyjątkowo, zdecydowałem się je w tym zestawie wykorzystać zgodnie z ich przeznaczeniem.
Poniżej skan w 300 dpi:

Żaden statek nie może obyć się bez ożaglowania, a niniejszy zestaw dostarcza nam całkiem sporą liczbę materiałowych „elementów”. Warto nadmienić, że bardzo ładnych, utrzymanych w czarnej i ciemnoczerwonej kolorystyce, idealnie pasujących przez to do okrętu.

Dla zainteresowanych, poszczególne skany (w 150dpi):

A skoro jesteśmy już przy sprawach dotyczących okrętu, oczywiście nie mogło zabraknąć trupiej flagi:

I skan (300dpi):

Z części dotyczących samego okrętu warto zwrócić uwagę na elementy kadłuba. O ile elementy „końcowe” są już znane z dwóch poprzednich okrętów: 10210 Imperial Flagship i 6243 Brickbeard’s Bounty, to śródokręcie jest niejako nowym, zmodyfikowanym elementem i w tym zestawie ma swoją premierę.

Do wymienienia pozostały jeszcze maszty, wanty oraz nowa, specyficzna „drabinka” z przyokrągloną jedną krawędzią, element obecnie występuje tylko w dwóch zestawach, obydwa mają swoje premiery w tym roku.

Ale to nie koniec składowych okrętu, jego wygląd został upiększony przez sporą liczbę najróżniejszych części szkieletów oraz kości.

Do umocowania kości w większości przypadków służą białe Tile, Modified 1 x 1 with Clip których w zestawie znajdziemy aż 30!

A czym byłyby szkielety bez główek (17 sztuk!)?

Specyficzne elementy ludzików zostały dodatkowo zabezpieczone w osobnych woreczkach. W woreczku z nakryciem głowy Angelicy znalazło się też miejsce na małą figurkę.

Figurka znana już jest z serii Minifigures, w której to mogliśmy ją spotkać w kolorze złotym, srebrnym oraz brązowym. Jednak w tym zestawie otrzymujemy ją w kolorze ciemnopiaskowym dodatkowo przyozdobioną kunsztownym malowaniem. Wygląda to świetnie, Jack musi się mieć na baczności posiadając taką laleczkę VooDoo.

Wyposażenie dodatkowe, czyli zawsze miłe najróżniejsze akcesoria które możemy wepchnąć ludkom w plastikowe rączki. Na poniższym zdjęciu przekrój przez uzbrojenie (o ile młotki można też podciągnąć pod tę kategorię), w tym przepiękny kordelas Blackbearda zwany „Miecz Trytona”, dostępny niestety pojedynczo tylko w dwóch zestawach.

W zestawie znajdziemy też takie elementy jak wiaderko, butelki, kotwica czy mapa, ale o nich pozwolę sobie już wspomnieć przy okazji opisywania samych składowych modelu. Natomiast warto napomknąć, biorąc pod uwagę nowe elementy, że w tym zestawie nie znajdziemy ani jednego pasa na szablę, co jest tym dziwniejsze, że jest to jedyny zestaw z regularnej serii w którym ten element nie występuje.

__________________________________________________________________________________
3) Instrukcja

Jako instrukcję otrzymujemy dwie książeczki w formacie zbliżonym do A4, pierwsza liczy 84 strony i przedstawia plany budowy z wykorzystaniem elementów z woreczków 1-5, druga książeczka składa się z 80 stron.

Pod względem oprawy graficznej instrukcje są bardzo czytelne, tak jak w pozostałych książeczkach z serii, tło jest jasne, z delikatnym wzorkiem. Na co drugiej stronie miłym urozmaiceniem jest stylizowany motyw „Aqua de Vida”.

Zawartość także nie zaskakuje, ot standardowe ostrzeżenia przed już słynnym dywanem, plany budowy rozpoczęte poskładaniem ludzików,

nie zabrakło indeksu elementów,

natomiast w niniejszym zestawie nie ma indeksu wszystkich plakatów ani też jakiegoś przedstawienia wszystkich zestawów. Dziwne tym bardziej, że to największy zestaw z serii a na takie bzdury jak reklamy oczywiście miejsce się znalazło. Dobrze, rozumiem reklamę gry, tym bardziej że jest przyjemna graficznie, natomiast reklamy z Clubem i wrednym dzieciakiem (mój ulubieniec…) mogliby sobie darować.

Podczas budowy nie miałem większych problemów z rozróżnieniem czarnego od ciemnoszarego, jednak kolory te powinny być bardziej rozróżnialne, wypadałoby czarny nieco bardziej przyciemnić.

__________________________________________________________________________________
4) Ludziki

Przepiękne! Tak, zgadza się, powtarzam się, ale bezsprzecznie po prostu tak jest i należy to wyraźnie podkreślić: seria Pirates of the Caribbean otrzymała dopracowane, wysmakowane, bogate w ciekawe i ładne nadruki ludziki. Całości dopełniają genialne nakrycia głowy, włoski czy brody.
W niniejszym zestawie znajdziemy siedem takich rewelacyjnych figurek.

Blackbeard, Angelica, Jack Sparrow

Wielka trójka, i używając słówka „wielka” nie ma ani krzty przesady. Jack jest postacią już znaną, w różnych wcieleniach obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii. Blackbeard obecny jest tylko w dwóch zestawach, niniejszym oraz 4192 Fountain of Youth (Aqua de Vida). Angelica w pełnej krasie staje przed nami po raz pierwszy (i niestety jedyny póki co) i jej debiut należy uznać za niezwykle udany. Wszystkie trzy figurki są dość charakterystyczne dla serii, co może utrudnić ich wykorzystanie we własnych konstrukcjach, ale za to otrzymujemy bardzo ładne nadruki buziek, rewelacyjne torsy i nóżki oraz przecudne nakrycia głowy. Angelica i Jack posiadają na stałe połączone włoski z kapeluszami, piórko zdobiące gustowny kapelusik naszej damy na szczęście jest już osobnym elementem. Samo piórko jest dość dobrze znane, swoją premierę miało w 1984 roku. Występowało w paru kolorach, w tym czarnym w którym to kolorze uznane jest za rzadki i trudny do zdobycia element, co przekłada się na jego cenę. Obawiam się, że obecnie legenda czarnego piórka zostanie pobita przez ciemnopiaskowe którym dysponuje tylko Angelica.

2x Zombie Pirate, Quartermaster, Chef (Cook)

Pozostałe ludziki to załoga okrętu, i cóż, nie sposób odmówić im swoistego uroku. Piraci Zombi mieli już okazję pojawić się w innych zestawach z serii, dla kwatermistrza oraz kucharza to premierowe wystąpienie. Mimo że to kwatermistrz swoją aparycją przyciąga spojrzenie, to warto dokładniej przyjrzeć się kucharzowi. Ubrany jest w schludną kamizelkę i nieco rozchełstaną koszulę, na nóżkach pojawił się całkiem oryginalny nadruk ze sztućcami, natomiast na głowie nosi trójkątny kapelusz, doskonale znany choćby ze starszych pirackich serii, jednak po raz pierwszy pojawiający się w kolorze piaskowym! Jako ciekawostkę związaną z tą figurką, warto nadmienić, że na pudełku podpisany jest jako „Chef”, natomiast na stronie TLG w opisie widnieje jako „Cook”.

Szkielety

Warto też wspomnieć o przedstawicielach życia pozagrobowego, mimo że figurki te niejako nie są oficjalne traktowane jako ludziki. I nie ma się co dziwić, służą głównie jako upiększacze okrętu. Dwa pełne ludziki przyozdabiają kabinę kapitana, natomiast specyficzny szkielet z półprzezroczystym, pomarańczowym torsem znalazł zaszczytne miejsce na dziobie okrętu.

__________________________________________________________________________________
5) Zestaw – budowa

Przejdźmy wreszcie do samego okrętu. Budowę rozpoczynamy od akcesoriów, takich jak choćby beczka z dwoma butelkami czy wiaderko.

Wiaderko oraz butelki to nowe elementy i o ile butelki występują obecnie tylko w zestawach z serii pirackiej, to wiaderka można też spotkać w Kingdoms. Wracając do butelek, warto zauważyć małą różnicę w ich wyobrażeniu jaką prezentuje sama instrukcja, na poniższym zdjęciu skan na którym widać wyraźnie, że butelki nie służą jako nośnik dla mocnych trunków, a jedynie jako (o ile dobrze to odczytuję) karnisz na świeczki!

Na wyposażeniu kabiny znajdzie się ława z dziwnymi płynami, figurką VooDoo oraz mapą. Niestety, mapa nie jest nowym elementem, a jedynie wykorzystano znany już wzór z serii Indiana Jones oraz Pirates II.

Jaki okręt mógłby obyć się bez dział? Jak widać mógłby, gdyż z historycznego punktu widzenia, to co otrzymujemy w zestawie to niestety sroga pomyłka. A dokładnie chodzi mi o fakt pozbawienia dział lawet z kołami. W momencie wystrzału, pod wpływem odrzutu, działo na lawecie cofało się, co od razu umożliwiało załodze jego wyczyszczenie i ponowne załadowanie od przodu, czyli od strony lufy. No cóż, rozumiem że brak kół wymogły względy konstrukcyjne, i oczywiście trudno wymagać od zestawu klocków LEGO poprawności historycznej, jednak brak kół w armatach to dla mnie jednak ogromna bzdura, i pozostawia swoisty niesmak.
Jednak, paradoksalnie, LEGOwe armaty naprawdę strzelają i to na całkiem przyzwoitą odległość, do tego bardzo ładnie wygląda ich kolor: Pearl Dark Gray znany już choćby z dział w Pirates II, idealnie pasujący do tego elementu, imitując nieco odlew żeliwny.

Zanim przejdziemy do samego kadłuba, mały rzut oka na zabudowę dziobu oraz płetwę sterową.

Kadłub w całej okazałości. To dopiero parę kroków budowy, jednak już widać zabudowę pod maszty oraz ambrazury (otwory strzelnicze). Od razu warto zauważyć, że mamy sześć ambrazur na każdą burtę, tymczasem okręt posiada tylko trzy działa. Nie jest to błąd, gdyż często stosowano patent z nadmiarowymi otworami strzelniczymi, głównie w celu przestraszenia potencjalnego przeciwnika, wywołania w nim przekonania, że okręt ma większą liczbę dział na pokładzie.

Przyjrzyjcie się poszczególnym dużym sekcjom kadłuba, wyraźnie widać różnicę w odcieniach koloru!

Czas wykańczać powoli pokład. Dodajmy więc kabestan z kotwicą. I tu znowu wyjdę na malkontenta, ale kabestan jest zbyt „luźny”, co powoduje, że łańcuch sam się rozwija a kotwica lata jak chce.

Poniżej porównanie starej kotwicy (Boat Anchor – Single Top Hole) oraz nowej (Boat Anchor – Two Top Holes). Główną różnicą jest brak poprzecznej belki w nowej wersji, zamiast tego pojawił się otwór w którego można wsadzić Bara. Efekt finalny, moim zdaniem, jest gorszy niż w starszej wersji, choć taka zmiana tego elementu zapewne daje więcej możliwości konstrukcyjnych.

Przy okazji porównania starej i nowej kotwicy zwrócę jeszcze uwagę na koło sterowe. Różni się od swojego protoplasty dosłownie szczegółem, a mianowicie wystający pin jest nacięty. Ułatwia to bardzo składanie a przede wszystkim rozkładanie konstrukcji. Ciekawe, że BL podaje jakoby była to premiera koła sterowego z nacięciem, co nie jest prawdą, gdyż wersja z nacięciem występowała już w serii Pirates II.

Kolejnym elementem są pokrywy ambrazur i niestety spędzimy przy ich montowaniu dłuższą chwilę, gdyż na każdą należy nakleić naklejkę z motywem czaszki. Ciekawi mnie, dlaczego dokładnie taki sam rodzaj klocka z zestawu 4193 The London Escape otrzymał nadruk, mimo że występował w tymże zestawie tylko raz, a tu otrzymujemy aż dwanaście takowych elementów i poskąpiono nam nadruku. Jak już wspomniałem, zgodnie z obietnicą złożoną Adamowi, zdecydowałem się na naklejenie naklejek. ;)

Nasz pokład rośnie w siłę, i nabiera coraz bardziej wyrazistego stylu.

Czas na rufową kabinę kapitana. Rozmiarowo dość małą, jednak bez problemu mieści się tu ława z mapą i laleczką VooDoo.

Stylu kabinie nadadzą okienka przyozdobione naprawdę gustownymi naklejkami.

Jeszcze mały dodatek wykorzystujący czaszki szkieletów, który wraz z kabiną będzie przymocowany do pokładu.

I powoli wykańczamy kajutę. I tu musze przyznać: sama kajuta prezentuje się rewelacyjnie, jest po prostu przepiękną konstrukcją, gustownie ozdobioną kośćmi, ciałami nieboszczyków oraz krwistoczerwonymi skrawkami materiału. Okienka z naklejkami tylko dodatkowo potęgują zachwyty.

Na malutkim achterdeku znalazło się miejsce jedynie na koło sterowe.

Jeszcze tylko potężna latarnia, oczywiście utrzymana w makabrycznym stylu,

rzut okiem na pozostałości (aż trzy duże kości!),

i przejdźmy do okrętu w całej okazałości!

__________________________________________________________________________________
6) Zestaw – okręt w całej okazałości

Trójmasztowiec w przepięknej kolorystyce i o oryginalnej stylistyce. Całość zapiera dech w piersiach, o ile marudziłem na pewne szczegóły, to jednak kompletnej konstrukcji, modelowi, absolutnie nie można odmówić uroku i pewnej monumentalności. Budowa przebiegła bardzo przyjemnie, ciekawie skonstruowano maszty: są w oryginalny sposób wzmocnione, co znacznie wpływa na ich stabilność, ba! za środkowy maszt można bez problemu podnieść cały okręt! Kabinę kapitana bez problemu można odczepić, jednak sposób jej mocowania jest na tyle przemyślany, że sama z siebie nie ma prawa odpaść. Jedynie trochę za delikatny wydaje mi się pasek z czaszkami, jednak podczas maltretowania okrętu nic złego się z nim nie stało.

Doskonale dobrano paletę barw, ciemna konstrukcja przełamana jest białymi kościanymi wstawkami a całość idealnie uzupełniają krwistoczerwone żagle. Jedyne co nieco kłuje w oczy, ale to możliwe że to znów odzywa się mój tryb czepialstwa, to nieco za ubogi pokład, przydałoby się na nim trochę więcej pierdółek niż tylko jedna skrzynia z amunicją, beczka z butelkami czy wiaderko.

__________________________________________________________________________________
7) Zestaw – kabina

W recenzji 4191 Captain’s Cabin padały głosy o wykorzystanie właśnie tego małego zestawu jako uzupełnienia okrętu. Nawet sam Adam zdradził co nieco na temat wstępnych planów, które niestety nie weszły do realizacji.

Kabinę kapitana można spokojnie odczepić od okrętu.

Zestaw 4191 Captain’s Cabin składa się z trzech modułów: stołu z mapą i kielichem, globusa na podstawie oraz regału z butelkami.

Po przemodelowaniu nieco podstawy regału, idealnie wchodzi do kabiny i to pozostawiając w niej istniejącą już ławę z mapą i laleczką VooDoo! Owszem, w kabinie robi się już cokolwiek ciasno, ale całość nawet całkiem sensownie się komponuje. Warto zwrócić uwagę, że szerokość kabiny to zaledwie sześć kropek, tymczasem regał ma również taką szerokość, jednak dodatkowo jest poszerzony poprzez wiszące kości. Gdyby je zdemontować i wyrzucić z kabiny ławę, regał wszedłby obrócony o 90 stopni!

W takim układzie jak na powyższym zdjęciu, nie ma co marzyć o wstawieniu jeszcze stolika i globusa, jednak sam stolik można umieścić na w miarę pustym pokładzie, natomiast globus da się przyczepić bez najmniejszego problemu na achterdeku, zaraz za kołem sterowym.

Moje próby połączenia są dość nieudolne, gdyby troszeczkę bardziej przykombinować i pobawić się z większą modyfikacją, można by uzyskać całkiem ciekawą hybrydę. Choć, niestety nie ma siły, by wszystkie elementy zmieścić na dość małej powierzchni kabiny.

__________________________________________________________________________________
8) Zestaw – załoga

Czyli statek uzupełniony o rewelacyjne figurki, układ zupełnie dowolny i zapewne zupełnie oderwany od tematyki filmu.

__________________________________________________________________________________
9) Słowem podsumowania

Okręt wzbudza jak najbardziej pozytywne wrażenia, oraz ogólnie bardzo się podoba, co przetestowałem na znajomych – każdy odwiedzający z podziwem oglądał co da się zrobić z klocków, śmieszyły mnie zapytania w stylu „to naprawdę LEGO?”.

Wygląd to główny atut, jednak jednocześnie konstrukcyjnie jest bardzo dopracowany a sama budowa to prawdziwa przyjemność. Cieszy też mnóstwo szczegółów oraz sam sposób wykończenia go elementami „makabrycznymi”, choć akurat to niekoniecznie każdemu musi przypaść do gustu. Ja lubię LEGOwe kościotrupy, więc ich wykorzystanie idealnie trafiło w mój gust. Także kolorystycznie jest bez zarzutu, ogólna ciemna kolorystyka idealnie przełamana jest białymi wstawkami, a wszystko perfekcyjnie dopełniają krwistoczerwone żagle.

Niestety parę elementów nie zostało dopracowanych, za główne minusy należy potraktować źle rozwiązany kabestan oraz armaty. Nie dość że dostajemy tylko trzy armaty, to dodatkowo pozbawione są lawet na kołach co niestety razi w oczy, choć z drugiej strony, absolutnie nie przeszkadza w zabawie. Za mniejsze minusy można potraktować pasek z czaszkami, mógłby być jakoś lepiej przymocowany. O ile naklejki na oknach kabiny nie przeszkadzały mi, to jednak dwanaście czaszek na pokrywach ambrazur nieco mnie drażniło. Osobną wpadką są różnice w kolorystyce kadłuba, nie przeszkadzają jakoś strasznie, jednak coś takiego nie powinno mieć miejsca.

Minusy na szczęście są marginalne, szczególnie jak patrzy się na okręt jako całość i w sumie, poza może denerwującym kabestanem, w zupełności nie przeszkadzają w zabawie a już na pewno nie wpływają ujemnie na jego odbiór wizualny.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, jak najbardziej model należy polecić, tym bardziej, że należy pamiętać o rewelacyjnym uzupełnieniu w postaci prześlicznych figurek.

__________________________________________________________________________________
10) Pirates of the Caribbean

Jako że to recenzja ostatniego zestawu z regularnej serii, pozwolę sobie na małe podsumowanie.
Seria „Pirates of the Caribbean” opiera się na sadze filmowej pod tym samym tytułem. W latach 2003-2007 mogliśmy śledzić przygody Kapitana Jacka Sparrowa w serii trzech filmów, tworzących niejako jedną, spójną fabularnie całość. Obecnie premierę ma kolejna, czwarta już część, wg pogłosek, mająca być początkiem kolejnej trylogii.

Osiem zestawów LEGO z regularnej serii oczywiście wg zasad licencyjnych opiera się na swoim filmowym pierwowzorze.

2003 rok: Pirates of the Caribbean: The Curse of the Black Pearl (Piraci z Karaibów: Klatwa Czarnej Perly)

2006 rok: Pirates of the Caribbean: Dead Man’s Chest (Piraci z Karaibów – Skrzynia umarlaka)

2007 rok: Pirates of the Caribbean: At World’s End (Piraci z Karaibów: Na krańcu świata)

brak zestawów.

2011 rok: Pirates of the Caribbean: On Stranger Tides (Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach)

Jak widać, jedynie trzy zestawy oparto na klasycznej trylogii, cała reszta, czyli aż pięć zestawów, opiera się na najnowszym filmie. Teoretycznie pojawiły się zapowiedzi zestawu 4184 Black Pearl, jednak, póki co, nic więcej o nim nie słychać.
Prywatnie mam nadzieję, że doczekamy się jeszcze przynajmniej paru zestawów, w tym wymarzonego, pewnie nie tylko przeze mnie, Latającego Holendra (najlepiej jako model UCS)…

Niestety, znając idiotyczną i głupią manierę TLG do utrzymywania danych serii maksymalnie rok-dwa lata (yeee, marketing żondźi!), szczerze się obawiam o przyszłość Pirates of the Caribbean. A byłoby czego żałować, gdyż póki co wydane zestawy naprawdę sprawiają bardzo dobre wrażenie, poza może takimi ewidentnymi wpadkami jak Fountain of Youth, nie ma poszczególnym zestawom zbyt wiele do zarzucenia.

W moich opisach nieco po macoszemu traktowałem sprawę załączonych w wybranych modelach kart z postaciami i kodami. Miałem jednak ku temu pewien powód, teraz podpowiem, że warto zauważyć, iż karty pojawiały się tylko w zestawach opartych na najnowszym filmie, a o tym co dawały kody pozwolę sobie napisać w niedalekiej przyszłości, przy okazji dość specyficznej recenzji.

Patrząc na całą serię, warto wymienić jeszcze trzy zestawy promocyjne, dostępne w polybagach:
30130 Mini Black Pearl
30131 Jack Sparrow’s Boat
30132 Captain Jack Sparrow – VooDoo

Jednocześnie zastanawiające jest, że TLG nie oferuje żadnych produktów dodatkowych w stylu magnesów, breloczków itp. Jedyne co pojawiło się w zapowiedziach, to case dla Nintendo DS/3DS.

Figurki zasługują by dodatkowo o nich wspomnieć. To co TLG stworzyło w ramach tej serii, w temacie ludzików, budzi naprawdę duży podziw. Praktycznie nie ma ani jednego słabego ludzika, każdy pod jakimś względem potrafi zauroczyć.

Captain Jack Sparrow

Główna twarz sagi filmowej obecny jest w każdym zestawie z regularnej serii.

Otrzymał dwa rodzaje nakrycia głowy: same włoski przepasane chustą oraz włoski z kapeluszem. W zależności jakie nakrycie głowy nosi, jego strój różni się kolorystyką oraz małymi szczegółami.

Jeżeli popatrzymy na postać Jacka pod względem nadruku na główce, to otrzymujemy w sumie trzy wzory, wszystkie są dwustronne.

Blackbeard & Angelica

Postacie z najnowszego filmu to małe perełki, i to pod każdym aspektem: główek, nadruków czy też nakryć głowy.

Hector Barbossa

Barbossa doczekał się trzech różnych wcieleń. Wszystkie figurki zasługują na uwagę, a szczególnie ładnie prezentuje się czarny ubiór z krwistoczerwonymi wstawkami.

Admiral James Norrington, Will Turner, Joshamee Gibbs, Elizabeth Swann Turner

Czyli wesoła gromadka z klasycznej trylogii, każda figurka godna zainteresowania, szczególnie warto zwrócić uwagę na nowe wzory włosków.

Philip Swift, Coachman, Scrum, Cook

Kolejna zgraja przepięknych ludzików, tym razem z rodowodem w najnowszym filmie.

Zombiaki

Brrrr, nie ma co, weseli panowie.

Soldiers, Hadras, Syrena, Mermaid, Cannibals

Mieszanka firmowa wielkich osobowości, choć co w gronie kanibali, syrenek, człowieka-muszli robią żołnierze?

Szkielety

Niestety, szkielety dziwnym trafem służą tylko jako ozdobniki w tej serii i nie są nawet zliczane do ludzików.

Wszyscy razem! Hurra!

Podobnie jak w przypadku zestawów, mam wielką nadzieję, że ta wspaniała gromadka ludzików rozrośnie się, szczególnie chętnie zobaczyłbym Davy Jonesa oraz Kapitana Teague. Nie pogardziłbym też parą Pintel – Ragetti czy Tia Dalmą.