The Cult of LEGO

Moderator: nori

Avatar użytkownika
Posty: 1357
Dołączył(a): 15 maja 2013 08:53
Rok urodzenia: 1979

The Cult of LEGO

Postprzez nori » 12 lis 2013 19:18

Obrazek

The Cult of LEGO

Z żółtego tła spogląda na nas klasyczny czerwony astronauta. Jego twarzyczkę zdobi rozbrajający uśmiech, dobrze znany wszystkim fanom klocków LEGO. Kiedyś ludziki miały tylko ten jeden, uniwersalny, wyraz twarzy. Jeżeli dobrze pamiętacie te czasy, i nadal lubujecie się w „zabawie” klockami LEGO, winniście nazywać się AFOLami.

A ta książka jest o Was.

Tytuł: The Cult of LEGO
Rok wydania: 2011 (Listopad)
Wydawca: No Starch Press
Autorzy: John Baichtal & Joe Meno
ISBN: 978-1-59327-391-0
Wersja językowa: angielska
Liczba stron: 304 + okładka
Oprawa: twarda, tłoczona + obwoluta
Wymiary: (w przybliżeniu) 21 x 26 x 2.5 cm
Cena: Wydawca: $39.95, $31.95 (Ebook), Amazon: £18.24, $24.80 (są problemy z dostępnością)

strona wydawcy
o książce na stronie wydawcy
książki o tematyce LEGO na stronie wydawcy

Obrazek

Obrazek

Książka jest relatywnie ciężka i absolutnie nie można się temu dziwić. Przyzwoity format, gruba oprawa z wytłoczonym tytułem, ponad trzysta stron dobrego jakościowo papieru. Wspomniany astronauta nie jest jedynym elementem zdobiącym obwolutę, znajdziemy tu też wyraźny czarny tytuł oraz, co należy podkreślić, brak charakterystycznego logo. Brak logo jest znamiennym faktem: świadczy o tym, że niniejsza książka nie jest produktem licencjonowanym. Swoją drogą, tak mnie nachodzi dziwne skojarzenie gdy spoglądam na okładkę, czy dobór kolorystyki nie miał właśnie w sposób subtelny, nawet działając na podświadomość, kojarzyć się właśnie z samym z logiem TLG?
Ach, z kronikarskiego obowiązku wspomnieć należy na dodatku w postaci jakby pocztówki z reprodukcją okładki: świetnie sprawdza się w roli zakładki.

Obrazek

Autorami książki są John Baichtal i Joe Meno. Baichtal jest redaktorem bloga Geek Dad oraz nerdage, jednak zapewne każdemu AFOLowi bardziej znaną postacią będzie Joe Meno, czyli założyciel magazynu BrickJournal w całości poświęconemu naszemu hobby. Należy nadmienić, iż BrickJournal obecnie ukazuje się zarówno w wersji elektronicznej jak i drukowanej, i tą drugą można zakupić nawet w Shop@Home!

Ale skupmy się już na tym co najważniejsze, czyli samej zawartości. Pierwsze co rzuca się w oczy, to natarczywa i „ciężka” szata graficzna. Oczywiście tu przemawia moje wrodzone czepialstwo, wszak książki po okładce nie należy oceniać, a i po szacie graficznej nie wypada, tym bardziej, że ta w zupełności tak naprawdę nie przeszkadza w odbiorze tego co najważniejsze.

Zawartości.

Dwanaście rozdziałów prowadzi nas poprzez najróżniejsze aspekty hobby związanego z klockami LEGO, skupiając się głównie nad niezwykłym środowisku geeków* klockowych, popularnych zwanych AFOLami.

Obrazek

Nawet pierwszy rozdział, w całości poświęcony historii firmy, także jest napisany z punktu widzenia miłośnika klocków. Autorzy poruszają nie tylko charakterystyczne fakty jak słynne hasło „Only the Best Is Good Enough” czy „10 przykazań”, ale też poruszają kwestie jakości i zgodności elementów wyprodukowanych dziesięciolecia temu z obecnymi, czy nieszczęsnych i wszechobecnych podróbkach. Tu warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy które znalazły się w tymże rozdziale, mianowicie uwypuklenie marnej jakości produktów konkurencyjnych na przykładzie oferty Mega Blok’s, a jednocześnie zaznaczenie różnicy cenowej rozróżniającej te produkty, wraz ze słusznym wnioskowaniem, że często to jednak dla potencjalnego klienta ważniejsza jest cena niż jakość. Jednak, paradoksalnie, autorzy zauważają, że TLG w celu minimalizacji kosztów produkcji przeniosło cześć produkcji do Europy i Meksyku. Dziwnym trafem zapomniano zaznaczyć Chin, a akurat w tym przypadku z jakością niesyty różnie bywa...

Obrazek

Obrazek


Kolejne rozdziały to już skok na głęboką wodę w odmęty naszego środowiska, i trzeba przyznać, że autorzy, zgrabnie i ciekawie prowadzą nasz przez najróżniejsze aspekty związane z tym oryginalnym hobby. Właśnie, to już sobie pozwolę wysnuć mały wniosek, ta książka naprawdę dobitnie uzmysławia, jak to hobby jest oryginalne. Zresztą dobitnie podkreślono to w rozdziale drugim, porównując klocki do innego fenomenu na rynku zabawkarskim, czyli lalek Barbie. Fakt, mimo że lalki te można uznać także za znaną i cieszącą się ogromną popularnością markę, to ile znacie dorosłych osób nimi się bawiących?
Przeglądając środowisko AFOLi pojawia się opis choćby znanego większości osobom okresu „Dark Age”, ze słusznym nawiązaniem do możliwości finansowych, czyli spełnienia nierzadko swoich marzeń z dzieciństwa, gdy pojawia się w dorosłym życiu pewna niezależność pod względem finansowym (i dajmy sobie spokój, w tym przypadku, na wnioskowanie, co na temat takiego zachowania sądzi psychologia).
Książka przedstawia paru AFOLi, jednocześnie porusza problem małej liczby kobiet w tym środowisku. Zamieszczono krótki wywiad z jedną z AFFOLek: Fay Rhodes, nomen omen autorką jednej z książek wydanych przez No Starch Press.
Przegląd środowiska uzupełnia wspomnienie o produktach nieoficjalnych ale ogólnie akceptowanych przez fanów (np.: Brickarms czy Big Ben Bricks), nielicencjonowana prasa na przykładzie oczywiście wspomnianego już BrickJournala, czy słowniczek z którego możemy dowiedzieć się że AFFOL to po prostu Adult Female Fan of LEGO.

Obrazek

Obrazek

Kolejne rozdziały poświęcono wszechobecnym i lubianym minifigom, obok ciekawostek „w liczbach”, zaprezentowano oczywiście przykłady twórczości fanów, czyli m.in. customizację, odzwierciedlenie postaci znanych z historii i kultury czy polityki czy fenomen CubeDudes.
W następnych rozdziałach nie zabrakło miejsca na przedstawienia zazwyczaj ogromnych MOCy wzorowanych na przedmiotach z życia codziennego, czy perełkach architektury. Swoje parę słów mają pociągi, twory związane z iluzjami optycznymi wzorowanymi na pracach Mauritsa Cornelisa Eschera, oraz mozaiki i prace związane z religią, w tym słynny już „The Brick Testament”.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


A tu nawet jeszcze nie doszliśmy do połowy książki...

Miłym uzupełnieniem są prace AFOLi nawiązujące w pewnym stopniu do istniejących, ale zakończonych już serii, jak Classic Space i Pirates. Także można popodziwiać różne Mechy, twory z Bioniclowatych części czy też Apokalipsę (ApocaLEGO) w plastikowym wydaniu.
Rozdział LEGOArt przedstawia prace takich artystów jak Ego Leonard (świetny nick), Nathan Sawaya, Nannan Zhang oraz polski akcent w postaci (nie)słynnych „sponsorowanych” modeli obozu koncentracyjnego których twórcą jest Zbigniew Libera. Na szczęście autorzy do samego pojęcia „sztuki” w klockowym świecie podchodzą z rozsądkiem i przedstawiają wszystkie prace z treściwym i obiektywnym komentarzem.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pod względem konstrukcji, w książce znajdziemy jeszcze o wiele więcej przykładów na praktycznie nieograniczoną kreatywność AFOLi: komiksy, dioramy, ogromne modele i malutkie miniaturki. Nie zapomniano o świecie wirtualnym, autorzy pobieżnie ale rzeczowo przedstawili zarówno oficjalne produkty, w tym gry i program LEGO Digital Designer, jak i niezwykły wkład fanów umożliwiający tworzenie MOCy na ekranie komputera w postaci rodziny programów Ldraw, MLCad, Lpub itd... Nie zapomniano o takich tworach jak program do tworzenia mozaik (PicToBrick), „klockowe” czcionki czy popularne serwisy w tym Brickshelf i MOCPages.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Końcowe rozdziały to ponowny powrót do samego środowiska, tym razem pod kątem LUGów oraz ich działalności, szczególnie jeżeli chodzi o wystawy i konwenty. Nie zabrakło też paru słów o nieco poważniejszej tematyce, czyli wykorzystaniu choćby zestawów MindStroms w zapierających dech piersiach pod względem funkcjonalności tworach, jak i wykorzystaniu ogólnie klocków w takich dziedzinach jak marketing, wizualizacja architektoniczna, badania naukowe czy leczenie autyzmu u dzieci**.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jak widać, autorzy naprawę poruszyli najróżniejsze kwestie dotyczące tego naszego hobby. Wszystko to zostało okraszone wieloma zdjęciami oraz tekstami w których znajdziemy zarówno mnóstwo ciekawych informacji z historii LEGO, asortymentu oferowanego przez producenta, jak i wielu faktów i ciekawostek związanych z samym fandomem. Świat AFOLi naprawdę jest niezwykły i taka też jest ta książka: napisana przez AFOLi o AFOLach, ale przeznaczona nie tylko dla AFOLi.

Niestety, nie jest pozbawiona wad, choć można je potraktować jako momentami dyskusyjne. To co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to jednak fakt, że większość tych informacji już w większym lub mniejszym stopniu znam, i zapewne tak będzie u każdego kto bardziej aktywnie udziela się na jakimkolwiek LUGu. Oczywiście dużym plusem tu jest to, że wszelkie takie informacje zebrano w postaci zgrabnie napisanej książki, swoistym przewodniku po naszym hobby i ludziach którzy dzielą się swoim zamiłowaniem do tej specyficznej „zabawki”.
Słowo przewodnik użyłem z premedytacją, książka idealnie wprost nadaje się jako lektura dla kogoś „z zewnątrz”, kto chciałby poznać co to ten cały AFOL znaczy...

Obrazek

Mam jeszcze zastrzeżenia do zamieszania w przedstawianych informacjach. O ile samą książkę ciurkiem czyta się nieźle, to jednak układ niektórych rozdziałów czy też zawarte w nich informacje uporządkowałbym jednak w inny sposób. Część informacji dla mnie jest zaprezentowana zbyt chaotycznie oraz mało logicznie pod względem składu (choćby rozdzielenie informacji o samych AFOLach i LUGach), nie przypadła mi do gustu, o czym wspominałem na początku, także szata graficzna książki. Co do wyboru MOCY czy konstrukcji trudno się czepiać, gdyż tu nadrzędnym celem było zaprezentowanie jak najszerszego spektrum co też z tych klocków da się stworzyć, a nie dokładny przewodnik o dokonaniach fanów.

Obrazek

W ogólnym jednak rozrachunku książka przypadła mi do gustu. Po prostu miło poczytać jakim to się jest wariatem. I że takich wariatów jest naprawdę wiele na całym świecie.

*geek (z ang. dziwak/świr), gik - człowiek, który dąży do pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby. (...) Słowo geek pochodzi z amerykańskiego slangu młodzieżowego, gdzie jest obraźliwym określeniem mola książkowego i kujona, lecz często też bywa określeniem pozytywnym dla osoby o szczególnie ukierunkowanych zainteresowaniach i wysokiej inteligencji. (za Wikipedią)
**autyzm może być leczony niestety jednak nie jest w pełni uleczalny.

Podziękowania dla wydawcy za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji, oraz dla Sariela za nagranie całej sprawy.

8studs | Adventurers | "He's a total freak, but in a good sense."
Obrazek

Powrót do Recenzje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości