6980 Galaxy Commander

Moderator: nori

Stowarzyszenie Zbudujmy.to
Avatar użytkownika
Posty: 2848
Dołączył(a): 18 maja 2013 02:37
Lokalizacja: Łódź
Rok urodzenia: 1968

6980 Galaxy Commander

Postprzez Amal » 19 cze 2020 21:27

6980 Galaxy Commander

Obrazek

Rok:1983
Seria: Space Classic
Ilość elementów: 427 Peeron, 443 Brickset
Ilość figurek: 5 kosmonautów (1 czerwony, 2 białych i 2 żółtych)
Wymiary pudełka: 46.5 x 29 x 6.4 cm

Kiedyś sporządziłem sobie taki mój wewnętrzny ranking. Poustawiałem w szeregu wszystkie okręty flagowe całej serii Space (a więc nie tylko Classic). Chciałem wybrać ten najpiękniejszy, najwspanialszy i w ogóle ten naj…naj… biorąc pod uwagę przeróżne kategorie. W tej mojej zabawie Galaxy Commander zawsze plasuje się w pierwszej dwójce.

PUDEŁKO I ZAWARTOŚĆ
Już sam rozmiar pudełka stanowi zapowiedź wspaniałej przygody z legowym kosmosem. Jak na tamte czasy, było ono największe z używanych do zestawów kosmicznych. Mogliśmy przypuszczać, że kryje on masę budulca i tak też jest. Przednie zdjęcie wieka pudełka ukazuje ogromny, niebiesko-biały statek kosmiczny. Jak już zdążymy zachwycić się jego kształtem, to z wewnętrznej strony wieka pudełka poznajemy jego bawialne możliwości, zaś tylna ściana wprost obfituje w zestawy alternatywne.
Obrazek
Obrazek

Wewnątrz pudełka plastikowa wyściółka porządkuje materiał budowlany w liczbie ponad 400 części, zaś pod nią znajduje się szara płyta lądowiska i oczywiście instrukcja.
Obrazek

Zawartość obfituje w wiele nowych jak na owe czasy elementów i trudno je nawet wszystkie wymienić. Zerkając na inwentaryzację już na samym początku widzimy tą samą – znaną nam antenę, ale aż w trzech, różnych kolorach.
Poszukując rzadkich elementów na pewno warto wymienić niebieski skos 2x3 z logo Space Classic oraz biały skos 8x6 z cztero-studowym wcięciem. Nie można przy tej okazji nie wspomnieć o klockach 1x1 z oczkiem typu 1. W tym zestawie wystąpiły w liczbie aż 30 sztuk! (20 niebieskich i 10 białych) Były one i są świetnym elementem przytrzymującym anteny, a także indywidualnym elementem imitującym jakieś mini-urządzenie.

Miałem cztery lub pięć kompletów tego zestawu. Jeden z nich miał nawet pudełko, lecz trochę nadgryzione zębem czasu i nerwowym traktowaniem poprzednika. Bardzo chciałem mieć ten zestaw w odsłonie kolekcjonerskiej – takiej z dobrze utrzymanym pudełkiem. Po kilku latach polowania udało mi się takie zakupić, oczywiście z zawartością, którą przeznaczyłem na budowę zestawów alternatywnych.



BUDOWA I BAWIALNOŚĆ
Model główny

Obrazek

Podseria której przedstawicielem jest Commander jest pierwszą mocno odcinającą się od wczesno-spejsowej kolorystyki. Tak jak w przypadku 6930 Supply Station, model nie ma wyraźnie dominującego koloru. Umiejętnie przeplatana biel z niebieskim nadaje ton całej podserii, tworząc harmonijny wizerunek całości.
Ze względu na ilość i różnorodność elementów budowa modelu może mniej wprawnym budowniczym sprawiać pewne problemy. Dzięki dokładnej instrukcji budowy, trudno się jednak pomylić. Wystarczy odpowiednie skupienie budowniczego i … model gotowy! Teraz zaczyna się eksploatacja, a możliwości tego modelu są ogromne.
Można Commandera potraktować całościowo, to jest jako dwukabinową jednostkę dowodzenia wyposażoną w moduł przenoszenia niewielkiej stacji.
Obrazek
Można odłączyć i pozostawić stację. By to zrobić wystarczy odpiąć bezstudowe płytki 1x2, blokujące mechanizm otwarcia. Otrzymujemy wtedy jednostkę przygotowaną w każdej chwili na podniesienie stacji i szybkie opuszczenie niegościnnego terenu.
Obrazek
Obrazek

Możemy też zupełnie pozbyć się modułu przytrzymującego stację, wypinając ją z prostej acz bardzo skutecznej blokady.
Obrazek
Commander traci tym samym swój pokojowo-badawczy charakter, zamieniając się w szybki i zwrotny myśliwiec. Agresywny wygląd nadają mu przednie starannie zaprojektowane działa. Zdaje się, że nie ma z nim żartów…
Obrazek

Co do samej stacji – centrum dowodzenia, to tworzy ją jedno prostokątne pomieszczenie wyposażone w komputery z otwieraną zespoloną częścią ścienno-dachową, co zapewnia dobre operowanie figurkami. Świetnym uzupełnieniem jest składana radarowa antena.
Obrazek

Wokół statku poruszają się dwa pojazdy kołowe, których niewątpliwym atutem jest: po pierwsze fakt wyposażenia ich w bąbelkowe opony, które nadają pojazdom nieco bardziej kosmicznego charakteru, niż stosowane wcześniej, zaś po drugie - że się od siebie mocno różnią. Nic dziwnego, bo różne jest ich przeznaczenie. Ten wyposażony w giętki przewód zapewne uzupełnia paliwo w statku, zaś drugi pełni raczej funkcję patrolową.
Obrazek

Nie wolno zapominać o załodze. Jest liczna i różnorodna. Pilot, badacze i inżynierowie w łącznej liczbie pięciu stanowią ekipę wystarczającą do obsługi całego statku.
Obrazek
Obrazek

Słabe strony? W statku galaktycznego dowodzenia nie ma się do czego przyczepić. Nic nie odpada (To w końcu klocki, ale żeby odpadło trzeba się odrobinę postarać!), nic się nie chwieje ani nie luzuje. Czy zatem jest to zestaw bez wad? No, nie do końca. W założeniu, Commander lądować ma na dołączonym lądowisku wyposażonym w światełka. Niestety ktoś tu nie pomyślał, bo jest ono po prostu za małe. Dołączona jedna płyta lądowiska świetnie sprawdza się przy modelach średnich i małych. Przy kolosie jakim jest niewątpliwie Galaxy Commander, wygląda ona dość groteskowo.
Obrazek

MODELE ALTERNATYWNE
Tworzyłem je długo, bo od roku 2014. Tak się po prostu złożyło. Niektóre gościły na wystawie w Swarzewie w 2015 roku, ale… rozpłynęły się w gąszczu pozostałych modeli. Postanowiłem, że przedstawię recenzję Commandera dopiero po złożeniu ostatniego modelu alternatywnego, bo … one na to po prostu zasługują.

Model I
Małe zdjęcie w lewym, górnym rogu pudełka ukazuje niezwykle interesujący i okazały model. Dostojny statek kosmiczny w układzie litery „T” lub jak kto woli „Y”, z dwoma kabinami mocno cofniętymi względem przodu. Po bokach kabin zaznaczają się pionowe elementy zwieńczone antenami, co powoduje wyniesienie bryły wzwyż. Mniej więcej w połowie modelu znajduje się zamykana ładownia, która czyni środek statku bardziej przestrzennym. W owej ładowni można wiele zmieścić, bo klocków pozostałych po budowie trochę zostało. Tak wiele, że ja do dnia dzisiejszego nie umieściłem tam nic…
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Budowa tego statku, tak jak modelu głównego, należy do średnio skomplikowanych. Oczywistym problemem jest tylko brak instrukcji. Sam model jest moim zdaniem bardzo udany i oryginalny. Poszedł na pierwszy ogień budowy modeli alternatywnych zestawu 6980 i należy do pierwszej dziesiątki moich ulubionych modeli alternatywnych.

Model II
Cześć infrastruktury naziemnej w postaci stacji paliwowej lub raczej stacji doładowania energii. Dobrze wyeksponowana, ukazana w prawym, górnym rogu pudełka, bardzo oryginalna budowla. Całość, szerokości zaledwie dwóch studów, wywindowana wzwyż przez cztery filary, umiejscowiona została z jednego boku planszy imitującej lądowisko. Do tego dwa bliźniacze myśliwce, które starają się odpowiedzieć na pytanie o wygląd „bliźniaków syjamskich” myśliwca zestawu głównego, po ich rozdzieleniu. W ich przypadku płyta lądowiska spełnia swoją rolę. Statki nie wystają w zasadzie ponad lądowisko. Zestaw uzupełniają dwa bliźniacze małe pojazdy kołowe i mamy komplet: Stacja, pojazdy powietrzne oraz kosmiczne quady. Full wypas!
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Model III
Zdjęcie tej propozycji zestawu alternatywnego dość nietypowo umieszczono na wewnętrznej stronie wieka pudełka. Jest to stacja magazynowania i przetwarzania energii… chyba…
Obrazek
Obrazek

W miarę prosta w budowie, lecz moim zdaniem jej potencjał nie został wykorzystany. W każdym razie po jej zbudowaniu aż korci, by ją rozbudować np: przedłużyć ją, dorabiając podłogę i urządzenia, jednakże tak, by dać kosmonautom więcej miejsca na przemieszczanie się oraz kończąc elementem – lustrzanym odbiciem zbudowanej stacji. Do tego jednak potrzeba większej ilości budulca, no i byłby to już raczej MOC. Tył stacji to całkowicie autorski projekt powstały z pozostałości oczywiście. Można go przecież zrobić zupełnie inaczej!
Obrazek
W tym wypadku stację uzupełniają dwa identyczne latadełka i również bliźniacze quady o przyzwoitym, standardowym wyglądzie.

Model IV
Obrazek
Długo przyglądałem mu się zanim do niego usiadłem. Przede wszystkim chciałem odgadnąć przeznaczenie tego modelu. Dziwiły mnie np. nieproporcjonalnie maleńkie koła tego cuda - nieprzydatne przy poruszaniu się po terenie nierównym lub skalistym.
Obrazek

W pewnym momencie olśniło mnie, że przecież obecne samoloty pasażerskie też nie są wyposażane w koła przeznaczone do traktorów! Tak więc po wielu próbach uznałem, iż jest to powietrzny, niskopułapowy pojazd badawczy, lub dostawczy, przewożący załogę w jakieś odległe miejsce pracy, zaś małe koła służą wyłącznie do startu i lądowania. Gdy wreszcie przestało mnie drażnić wysoko osadzone podwozie z małymi kołami, wyobraźnia ruszyła.
Obrazek
Pojazd ten jest wygodny dla całej ekipy kosmonautów. Jest w nim nawet sporo wolnej przestrzeni.
Obrazek
Wyposażony ponadto został w dwie jednakowe, mniejsze jednostki latające. Można nimi dolecieć tam, gdzie „dostawczak” dolecieć nie może, czyli np. wlecieć w jakąś rozpadlinę, by dokładniej zbadać teren. Owe dwie jednostki to pięta achillesowa tego modelu. Umieszczone, każdy na pojedynczym stojaku, dość nerwowo reagują na niewprawne i lekkie nawet puknięcie. Tył to znów efekt mojej wyobraźni, ale jestem z niego zadowolony. Wykorzystałem skrzynkę i złożone zawiasy, które w moim odczuciu, złożone, świetnie spełniają funkcję ozdobną. Z tyłu trzeba uważać na niebieskie drabinki - złośliwie potrafią odpadać!
Obrazek
Generalnie jest to kolejny, udany i nietypowy model alternatywny zestawu głównego.

Model V
Podchodziłem do niego wielokrotnie przez wiele… lat. Strasznie nie lubię zdjęć robionych z pokazanej perspektywy. Widać słabo, ale najgorsze jest to, że coś jednak widać, jednak przez długi czas wyobraźnia szwankowała.
Pewnego dnia zbudowałem ją od podstaw w zaledwie czterdzieści minut, zmotywowany zdecydowaną prośbą żony, abym zajął się czymś pożytecznym, no i posprzątał wreszcie po raz kolejny powstały bałagan. Pod wpływem stresu, ogarnięty nagłym lucida intervalla* dokonałem wreszcie niemożliwego!

Obrazek
Jest to stacja. Zapewne także magazynująca i przetwarzająca energię. Zdziwiło mnie trochę posadowienie kabin, lecz tym razem ich funkcja jest zgoła inna niż zwykle. Wydaje mi się, że kabiny stanowią w tym modelu detektor czegoś. Może promieniowania? Może wyszukiwania zamkniętych w skałach kryształów energii? Możliwości jest więc całkiem sporo. Po bokach stacji umiejscowione zostały doki dla małych jednostek latających. Również tym razem identycznych. Przy stacji pałętają się dwa bliźniacze pojazdy kołowe, wyposażone w dość oryginalne lampki sygnalizacyjne na końcu anten.
Obrazek
Uwagę przykuwają także przednie ruchome ramiona wyposażone w czułe kamery. Zdjęcie z pudełka nie oddaje w pełni ich potencjału i funkcjonalności. Starałem się sporo narozrabiać z tyłu stacji, jednak widoczne na zdjęciu skrawki konstrukcji ograniczyły mi pole manewru.
Obrazek
Drobną wadą jest mocowanie stacji do podłoża – tylko przez tylne filary, ale można się przyzwyczaić.
Obrazek

Modele VI i VII
Jak widać wrzuciłem je do jednego worka. Nie da się ich jednak wszystkich trzech zbudować z jednego zestawu, ze względu na liczbę kół, czy też liczbę niebieskich anten.
Obrazek
Tak więc model VI to dwa małe kabinowe pojazdy kołowe. Ich budowa opiera się na odwróconej względem kierunku jazdy, skośnej płytce 6x8 z cztero-studowym wcięciem. Budowa nie nastręcza trudności. Pojazd świetnie wygląda, gdy ogląda się go z góry. Niestety od dołu kierowca narażony jest na przewiewy i musi uważać na nerki. Nie ukrywam, że ta maniera konstruktorów, polegająca na zabudowanym od góry kokpicie przy otwartym dole, irytuje mnie najbardziej. Tak czy inaczej pojazdy mogą zauroczyć, a ich bawialność jest duża.
Model VII to trzyosobowy wydłużony quad, którym kosmonauci mogą dojechać na miejsce docelowe, gdy nie chce im się za bardzo chodzić. Model prosty, ale ze względu na ilość miejsc – dość nietypowy. Łatwo zauważyć, że popełniłem oczywiste przestępstwo, umieszczając na przodzie klocek z logo, którego zabrakło na tym, prezentowanym na zdjęciu. Cóż, nie po raz pierwszy poprawiam gapiostwo twórców (np.w LL918).

Podsumowanie: Jest krótkie – w sześciostopniowej skali - sześć! sześć i jeszcze raz sześć!!! (mylę się?)
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Lex est quod notamus (łac."prawem jest, co zapisane")

Avatar użytkownika
Posty: 13
Dołączył(a): 08 wrz 2019 18:57
Rok urodzenia: 1988

Re: 6980 Galaxy Commander

Postprzez Soviet » 20 cze 2020 08:25

To były czasy... Teraz nie ma czasów!

Bardzo fajna recenzja!

Moderator forum Zbudujmy.to
Avatar użytkownika
Posty: 1232
Dołączył(a): 14 maja 2013 20:00
Lokalizacja: Gdańsk
Rok urodzenia: 1982

Re: 6980 Galaxy Commander

Postprzez Havoc » 20 cze 2020 09:07

No Amal, cieszę się, że odżyłeś. Chociaż te najstarsze serie space były dla mnie troszkę zbyt prymitywne to jednak było tam sporo perełek i to zdecydowanie była jedna z nich.
Świetna recenzja jak zawsze.
HELL ON WHEELS, I WANNA RIDE

MOC BRICKSHELF FLICKR

Stowarzyszenie Zbudujmy.to
Avatar użytkownika
Posty: 15203
Dołączył(a): 09 lip 2013 17:03
Lokalizacja: Warszawa koło Otwocka
Rok urodzenia: 1973

Re: 6980 Galaxy Commander

Postprzez jetboy » 20 cze 2020 13:21

Miodzio!
_____________________________________________
To KLOCKI LEGO, można z nich zbudować WSZYSTKO!
_____________________________________________
http://crazy.builders

Posty: 1635
Dołączył(a): 13 paź 2014 10:59
Rok urodzenia: 1984

Re: 6980 Galaxy Commander

Postprzez Jellyeater » 22 cze 2020 04:53

Ten model I jest chyba nawet bardziej udany jako statek niż model główny. Miło się oglądało, dziękuję!
Nie jestem fanem firmy TLG, ani nawet zestawów które wypuszczają, zwłaszcza teraz (fanem Adventurers i Classic Pirates i owszem).
Jestem przede wszystkim fanem samych klocków i budowania z nich - za Goldsun

Powrót do Recenzje

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości