Wystawy

Hippmikser 2000

Hippmikser 2000

Prawdziwy, działający, bezprzewodowy mikser z LEGO zbudowany na konkurs Nexusa:


LEGO Hand Mixer by hippotam, on Flickr

Naprawdę działa!

W środku siedza dwa Mediumy i batbox z pociągu:

Mechanizm zabrał mi dobre trzy dni (prawdziwy wyzwanie, pierwszy raz użyłem PF-ów!). Obudowa powstała w jeden wieczór. Naleśnik jest jeszcze ciepły jak to piszę.

Galeria flickr: tutaj
Film na youtube: tutaj

Bazylika Matki Boskiej Afolskiej

Bazylika Matki Boskiej Afolskiej

W Bazylice Mniejszej pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej Trialowej co tydzień ojciec Bazyli Skrzydło, duszpasterz środowisk trialowych odprawia mszę świętą w intencji udanych zawodów. Żeby kardan nie odpadł, żeby się zębatka nie złamała, żeby każdy samochód był wyposażony w fotele.

Wreszcie skończone. Kościółek miał stanąć na wzgórzu makiety kolejowej w Rzeszowie, ale może stanie gdzieś indziej. Się zobaczy. Jak widać żadnych szaleństw nie ma, budowane po bożemu (w końcu to kościół), klocek na klocku. Miało być bez ludzików, ale żeby Biedny Cieślak nie marudził ustawiłem jednego Sarielowego ludka. To miejscowy artysta Teofil Walendziak. Co on tam chce wymalować to diabli wiedzą, ale chcącemu nie dzieje się krzywda. Niech maluje. Kiedyś wymalował Matkę Boską tak podobną do Róży Luksemburg, że wszyscy komuniści zaczęli chodzić do kościoła.

Budowało się przyjemnie, a kościółek choć niewielki pochłonął tysiące płytek 1×2 dark red i reddish brown. Chciałem zrobić taki murek, ale bym zbankrutował więc mamy dark tan. Drzewa powstały z surowców wtórnych i tego co było pod ręką. Rusztowanie miało być całe szare z deskami, ale kupione bary okazały się białe, a szare nie zdążyły dotrzeć.

Zdjęcia to istna mordęga, najgorszy etap w tym całym hobby. Szczególne więc podziękowania dla Sariela za nieocenioną pomoc (oklaski) przy robieniu i obróbce zdjęć. Sam bym pewnie też dał radę, ale trwałoby to nie 4 godziny ale cztery dni, a zdjęcia byłyby pewnie marne. Więc jeszcze raz oklaski (oklaski).
Tradycyjne podziękowania dla Zgredka za pożyczki klocków i swoich i wspólnych.

W sumie to chyba tyle. Uprzedzę jeszcze tylko ewentualne pytania czy chomik spadł z rusztowania. Tak, spadł.

Galeria Flickr

M4A1 Sherman

M4A1 Sherman

M4A1 Sherman
Ten czołg zrobiłem w sumie dlatego, że wcześniej zbudowałem pływającego Shermana i postanowiłem przerobić go na “regularną” wersję.

Nie jestem zadowolony z “naroży” kadłuba z przodu, ale nie wiem na razie, jak to zrobić lepiej.

Ważny komunikat wagi państwowej

Ważny komunikat wagi państwowej

Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią….


General Jaruzelski declares martial law in Poland – 13 Dec 1981 by hippotam, on Flickr

Wiem że można poprawiać, wiem że flaga jest za mała, wiem że Jaruzelski pewnie nie ma zielonych oczu, ale nie miałem czasu – pomysł urodził się wczoraj przy kolacji a 13-go rano przecież musiało być.

EDIT: Wersja sprzed 31 lat:

VVindhyachal

VVindhyachal

Raz do roku odbywa się tak zwany NoVVember, czyli najprościej rzecz ujmując, miesiąc budowania Vic Viperów. Jest to swego rodzaju pomnik na cześć Nnenna – amerykańskiego AFOLa który rozpoczął modę na budowanie myśliwców bazowanych na oryginalnym Vic Viperze. Pomnik dlatego, że Nnenn zginął w 2010 roku na skutek obrażeń odniesionych w poważnym wypadku samochodowym.

Pomimo smutnej genezy, NoVVember jest szalenie zabawnym eventem gdzie każdy bierze klasyczny, znany design i robi z niego coś odjechanego. Zadziwiające jest jak wiele kompletnie różnych modeli można stworzyć z czegoś opisanego w ten sposób:

Albo jak ja w ciągu ostatniego tygodnia, coś zupełnie normalnego, dzięki czemu te które już są fajne będą jeszcze fajniejsze ;]

Oto VVindhiachal, zbudowany z tego co miałem pod ręką nudny, klasyczny aż do bólu starfajter. Trudno o nim napisać coś więcej niż to że jest. Nic się nie rusza, poza tym co aktualnie odpada, i niestety jest za duży żeby sobie nim wygodnie polatać po pokoju. Za to zapowiada się na świetny zbieracz kurzu, ze względu na sporą powierzchnię, no i jak już porządnie zżółknie, zasili moją marną kolekcję beżowych klocków.

Jedyne czego mi szkoda to tego że zabrakło czasu żeby poprosić kogoś zajmującego się chromowaniem o zrobienie na specjalne zamówienie złotej szybki, no ale na zbudowanie VV zebrało mi się zdecydowanie za późno.

Kapitan Foch spotyka legendarnego Alberta 3 Masywnego

Kapitan Foch spotyka legendarnego Alberta 3 Masywnego

Scenka przedstawia pierwsze spotkanie Kapitana Focha, podróżującego swoim jednoosobowym kieszonkowym pancernikiem i legendarnego Alberta III Masywnego z głębin.


Captain Foch Meets the Legendary Albert III the Massive – 1 by hippotam, on Flickr

Więcej zdjęć w galerii Flickr: LINK

Wczoraj znalazłem w pudle z nieposortowanymi klockami fragment pracy którą zacząłem dobre 4 lata temu i nie miałem natchnienia żeby ją skończyć. To była dolna szczęka Alberta, która pierwotnie miała, razem z jej ówczesnym, nieistniejącym właścicielem znaleźć się w pracy “Ostatnia Podróż”. Nie umiałem jednak wtedy pociągnąć tego dalej. A wczoraj – puściło od strzała.

Oczywiście, jak zawsze- miało być strasznie, wyszło słitaśnie, więc dodałem Kapitana Focha w tycim pancerniku żeby już było całkiem zabawowo.

Land Raider

Land Raider

W końcu. Po 3 miesiącach pracy, 8 albo i więcej zamówieniach na BL, allegro, maleństwo gotowe.

Największy, najcięższy i o dziwo nie najwolniejszy zasilany PFami pojazd jaki zbudowałem. Każdy kto jest w temacie wie co przedstawia, dla reszty zdjęcie i informacja że jest to największy transporter opancerzony z futurystycznego świata Warhammera 40000. I jest on zbudowany w skali minifig…

Oczywiście gdyby miał tylko stać to by nudno było, tak więc…

Jeśli chodzi o wygląd chyba nie wymaga żadnego opisu. Żadnych super rzadkich klocków nie ma, techniki proste jak barszcz, może nie licząc przodu umieszczonego pod kątem na serkach, dzięki czemu nie ma dziur.

Pod skórką pracują 4 XLe i napędzają maleństwo przez tylne koła napędowe z przełożeniem 1:1. Pierwotnie miało być 2:3 (czyli 1.5x szybciej), ale było to obliczone dla masy 2.5kg. Niestety przy 3.0 byłem zmuszony zmienić przełożenie na 4:5, a potem jak maleństwo urosło do niemal 3.5 kg – 1:1. No ale przynajmniej jak ma w pełni naładowane baterie to obojętnie od warunków mieli gąsienicami nawet stojąc w miejscu. A jest dość ciężki żeby przesuwać krzesło… na kółkach, ale jednak ;)

Napędzanie dwoma XLami jednego kółka okazało się być, lekko mówiąc, ciut problematyczne. Mocy mi nie brakowało, ale klocków tak, szczególnie jak kolejne wkładane zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko, tak więc mamy już naoczny dowód na to że zabawa klockami jest niebezpieczna i powinna być dozwolona od lat 18tu. Innym razem fragmenty pokiereszowanej 16-tki wpadły między 2 inne, niszcząc również je… Ostatecznie udało się to doprowadzić do stanu gdzie nie strzela, nie wybucha i jak dotąd jeździ już drugi tydzień bez wypadających spod spodu fragmentów zębatek.

O ile napęd to była po prostu zabawa z okiełznaniem nieco za dużej jak na klocki mocy, tak wieżyczki były dużo ciekawszym wyzwaniem. Kiedy budowałem Predatora – ten mniejszy czołg – wpadłem na pomysł jak zbudować sponsony (boczne wieżyczki) tak aby mogły się dodatkowo obracać w górę i w dół. Nie było tam niestety miejsca żeby ten patencik wypróbować, toteż trafił tu.

Nie zadziałał.

Ale i tak to zrobiłem. Bez małych obrotnic, bo uznałem że są za drogie. Mniej więcej po tym jak podliczyłem że same PFy są warte 700-800zł, ale nic to…

Tak więc, mam 3 zsynchronizowane razem wieżyczki, obracające się zarówno w poziomie jak i w pionie. Obie te funkcje wymagają do działania tylko jednego silnika M. Zasadniczym problemem było nie tyle doprowadzenie napędu do każdej wieżyczki, ale poradzenie sobie z położeniami końcowymi, oraz ograniczenie zakresu ruchu w odpowiedni sposób. Środkowa wieżyczka na przykład, ma stosunkowo wąski możliwy zakres obrotu, a działa na bocznych sponsonach najchętniej przekręciłyby się do pionu. Ostatecznie jednak się udało i efekt można zobaczyć na filmiku. Wieżyczki niestety trochę skaczą przy obracaniu, ale nie mam za bardzo pomysłu co na to poradzić. To wynik zastosowania w środku gumek które odciągają je do pozycji “w przód”, a bez których wieżyczki latałyby bezwładnie w niektórych położeniach synchronizatora.

I wiecie co?
To jeszcze nie jest największy czołg ze świata wh40k…. ;D

Sungem

Sungem

Jako że większość moich klocków została w jakimś tam Gdyńsku czy innej Gdyni, żeby cokolwiek złożyć muszę częściej niż bym chciał zaglądać do szufladek z Klockami-Które-Są-Fajne-Tylko-Nie-Wiem-Kiedy, ewentualnie Klockami-Które-Kupiłem-Kiedyś-Do-Jednej-Rzeczy-Która-Nie-Wypaliła.

Fajne jest nawet takie budowanie, wychodzą czasem naprawdę dziwne rzeczy. Jedną z takich był czerwony samolocik który pokazałem jakiś czas temu, a teraz udało mi się poskładać w końcu jakieś kosmiczne latadło. “W końcu”, dlatego że zawsze zaczynam właśnie od tego, ale też z reguły prototyp wyłazi ze space w jakąś inną dziedzinę i staje się na przykład ważką…

Sungem powstał głównie dzięki torebce z trapezowatymi skrzydełkami z Jedi Starfightera i żółtym drzwiom które zakupiłem do cholera-wie-czego, w każdym razie nie znalazłem dla nich zastosowania. Jedno i drugie ma cienkie krawędzie co starałem się wykorzystać do stworzenia cienkiego poszycia kadłuba. Drugim celem było napakowanie do środka jak największej ilości uzbrojenia, co mam nadzieję jest widoczne ;>

BrickShelf , Flickr

Działo Stug III Ausf. G

Działo Stug III Ausf. G

Tytułowe działo najpierw pokazałem w makiecie “Krajobraz po wojnie” w wersji popsutej.
Dopiero potem powstało działo w wersji fabrycznej.

Jest to późniejsza wersja StuGa, którego zrobiłem jakiś czas wcześniej. Widać go zresztą na zdjęciu rodzinnym:

Nowa wersja ma ze starą wspólną jedynie wannę.

Zrobiłem również działo w wersji z kamuflażem: