Bielsko-Biała 2013

Polski wrzesień 1939 roku

Polski wrzesień 1939 roku

Po pitwach pancernych w Gdańsku i Krakowie jakoś nie było chętnych na kolejną odsłonę, a i ja nie bardzo miałem czas. Ale im bardziej zbliżała się wystawa w Rzeszowie, tym bardziej czułem potrzebę sprawienia, aby tradycji stało się zadość. Ponieważ nie było już czasu na planowanie i większy rozmach, tegoroczna bitwa pancerna powstała w nieco skromniejszej formie.


Jako nowość, na makiecie pojawiła się armata 75 mm wz. 1897.

Więcej zdjęć w galerii.

Podziękowania dla Darka za zrobienie zdjęć.

Kochanie, wróciłem wcześniej!

Kochanie, wróciłem wcześniej!

Bardzo lubię konkursy Nexusa, bo dzięki twardym terminom udaje mi się zmobilizować do budowania. Ten etap był dłuższy i pewnie dlatego poczułem że mam czas i nie muszę się spieszyć. No i skończyło się jak zawsze. Ostatni dzień, szósta po południu i zalew adrenaliny, bo przecież trzeba było coś zbudować.

Temat zadania to pokazać coś z 1963 roku (-50 lat) i potem to samo, w roku 2063 (+50). Wymyśliłem sobie dużą, fajną pracę, taką na całą płytę bazową, ale oczywiście nie było szans na realizację w jeden wieczór. Jak trwoga, to trzeba robić miniaturki. Wymyśliłem sobie zatem, żeby iść na skróty i zilustrować klasyczną, niepoddającą się czasom scenkę nakrycia żony z kochankiem. Wyszło tak:

1963:

2063:

Nie ma oszustwa, są dwie prace:

Pierwotnie, kochankiem z roku 2063 był robot, ze specjalną funkcyjną końcówką zamiast dłoni, ale okazało się to zbyt dosłowne. Ufok z UFO Attack był zbyt mało sexy, dopiero kosmita z Toy Story przypasował. Miałem sporo zabawy z wybieraniem detali do wersji 20-to wiecznej i wymyślaniem czy się zmienią za 100 lat i w co.

Galeria: tutaj

Hades

Hades


Model który dzisiaj prezentuję jest efektem powrotu do starego, nieudanego eksperymentu. W przeciwieństwie do wielu innych fanów lego, nie tworzę szkiców czy rysunków rzeczy które buduję, tylko pozwalam im rosnąć i żyć własnym życiem. Najpierw powstaje “ziarenko”, czyli taki pierwszy, ledwo trzymający się prototyp. Jeśli jest obiecujący – ciągnę go dalej, jeśli nie – wraca do szuflady. Czasami jednak okazuje się że to co zaczyna się dobrze, niekoniecznie dobrze się kończy.

Jakiś ładnych parę lat temu powstało takie coś:

Nawet teraz uważam to za obiecujący początek, naturalne więc że pociągnąłem go dalej. Tym bardziej że poza nietypowym i – moim zdaniem – efektowym wyglądem miał w pełni wyposażone wnętrze, włącznie z kibelkiem. Pomyślcie tylko: Kibel w kosmosie! Kupiłem więc masę klocków potrzebnych do kontynuowania projektu… i utknąłem. Stworzyłem nawet poniższą graficzkę w nadzieji że ktoś pomoże mi rozwiązać problem co z tym zrobić dalej, albo co jest nie tak:

…niestety, mimo długich, długich prób, odłożyłem grata na półkę, potem do pudełka, a ostatecznie – rozsortowałem go. To był pierwszy raz w życiu kiedy zainwestowałem w jakąś pracę z klocków i nie udało się jej doprowadzić do zadowalającego stanu. Główne elementy od których się zaczęło, niebieskie połówki betoniarek, walały się po pokoju i przypominały mi ciągle o poniesionej porażce.

Nie mogłem tego tak zostawić, totez parę tygodni temu zacząłem od nowa.
Podszedłem do sprawy od innej strony, i pierwotny efekt był całkiem zadowalający:

Niestety, wszystko zależało od punktu widzenia….

Jakbym nie patrzył kojarzyło mi się to z wielkim, kosmicznym, latającym… wiecie czym.

Miałem parę fajnie wyglądających fragmentów, ale nie potrafiłem ich w żaden sposób połączyć. W końcu, czystym przypadkiem do trójkątnego “modułu silnikowego” dołożyłem czwarty silnik z przodu, kokpit między nimi i powstał taki, całkiem fajny, początek kolejnej wersji Niebieskiego Wiecie-czego:

Pewną drobną ciekawostką jest, że w tym momencie statek posiadał dwa kokpity: jeden widoczny, “na grzbiecie”, a drugi – na zdjęciu pozyżej niewidoczny, w “nosie”.

Do szczęścia wystarczyło tylko zatkać szparę za kokpitem, dopracować troszkę nos i obkleić naklejkami w miejscach gdzie było za nudno i nie dało się nic z tym zrobić. Proste, prawda? Niestety, nic z tego. Dopadł mnie tak zwany dług technologiczny. Pojęcie długu technologicznego oznacza, w pewnym uproszczeniu, rozwiązanie które na jakimś etapie projektu było wystarczające, z czasem jednak przestało takie być i wręcz zaczęło sprawiać problemy. W Niebieskim owym długiem był cały rdzeń statku – zbudowany w sposób który po pierwsze uniemożliwiał usunięcie szpary – cały statek mogłem albo rozciągnąć o jedną kropkę albo skrócić o jedną, a wspomniana szpara niestety jest węższa – a po drugie, był zbyt kruchy jak na masę statku.

Ostateczna wersja którą widzicie na górze podobna jest tylko pozornie. Wewnątrz zmieniło się dosłownie wszystko. Zwróćcie uwagę że czarna belka pod kokpitem, która jest de facto jedynym co łączy przód z tyłem, w starej wersji ma “kropki” ustawione na boki, a w nowej – do góry. Co bardziej doświadczeni budowniczy pewnie rozumieją z czym wiąże się taka z pozoru drobna zmiana. Mimo to, uważam że warto bylo, i mogę Wam zaprezentować Hadesa.

“Hadesa” dlatego, że znalazłem dwie naklejki “SHARP EDGES” ze starej serii Exo-Force i udało się z nich stworzyć to słowo i nawet jako taki sens ma. Chociaż przyznam się że przez to morze paskudnych studów po bokach przez długi czas rozważałem HERPES. Co oznacza – sprawdźcie sami ;)

Hippmikser 2000

Hippmikser 2000

Prawdziwy, działający, bezprzewodowy mikser z LEGO zbudowany na konkurs Nexusa:


LEGO Hand Mixer by hippotam, on Flickr

Naprawdę działa!

W środku siedza dwa Mediumy i batbox z pociągu:

Mechanizm zabrał mi dobre trzy dni (prawdziwy wyzwanie, pierwszy raz użyłem PF-ów!). Obudowa powstała w jeden wieczór. Naleśnik jest jeszcze ciepły jak to piszę.

Galeria flickr: tutaj
Film na youtube: tutaj

Bazylika Matki Boskiej Afolskiej

Bazylika Matki Boskiej Afolskiej

W Bazylice Mniejszej pod wezwaniem Matki Boskiej Bolesnej Trialowej co tydzień ojciec Bazyli Skrzydło, duszpasterz środowisk trialowych odprawia mszę świętą w intencji udanych zawodów. Żeby kardan nie odpadł, żeby się zębatka nie złamała, żeby każdy samochód był wyposażony w fotele.

Wreszcie skończone. Kościółek miał stanąć na wzgórzu makiety kolejowej w Rzeszowie, ale może stanie gdzieś indziej. Się zobaczy. Jak widać żadnych szaleństw nie ma, budowane po bożemu (w końcu to kościół), klocek na klocku. Miało być bez ludzików, ale żeby Biedny Cieślak nie marudził ustawiłem jednego Sarielowego ludka. To miejscowy artysta Teofil Walendziak. Co on tam chce wymalować to diabli wiedzą, ale chcącemu nie dzieje się krzywda. Niech maluje. Kiedyś wymalował Matkę Boską tak podobną do Róży Luksemburg, że wszyscy komuniści zaczęli chodzić do kościoła.

Budowało się przyjemnie, a kościółek choć niewielki pochłonął tysiące płytek 1×2 dark red i reddish brown. Chciałem zrobić taki murek, ale bym zbankrutował więc mamy dark tan. Drzewa powstały z surowców wtórnych i tego co było pod ręką. Rusztowanie miało być całe szare z deskami, ale kupione bary okazały się białe, a szare nie zdążyły dotrzeć.

Zdjęcia to istna mordęga, najgorszy etap w tym całym hobby. Szczególne więc podziękowania dla Sariela za nieocenioną pomoc (oklaski) przy robieniu i obróbce zdjęć. Sam bym pewnie też dał radę, ale trwałoby to nie 4 godziny ale cztery dni, a zdjęcia byłyby pewnie marne. Więc jeszcze raz oklaski (oklaski).
Tradycyjne podziękowania dla Zgredka za pożyczki klocków i swoich i wspólnych.

W sumie to chyba tyle. Uprzedzę jeszcze tylko ewentualne pytania czy chomik spadł z rusztowania. Tak, spadł.

Galeria Flickr

M4A1 Sherman

M4A1 Sherman

M4A1 Sherman
Ten czołg zrobiłem w sumie dlatego, że wcześniej zbudowałem pływającego Shermana i postanowiłem przerobić go na “regularną” wersję.

Nie jestem zadowolony z “naroży” kadłuba z przodu, ale nie wiem na razie, jak to zrobić lepiej.

Ważny komunikat wagi państwowej

Ważny komunikat wagi państwowej

Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią….


General Jaruzelski declares martial law in Poland – 13 Dec 1981 by hippotam, on Flickr

Wiem że można poprawiać, wiem że flaga jest za mała, wiem że Jaruzelski pewnie nie ma zielonych oczu, ale nie miałem czasu – pomysł urodził się wczoraj przy kolacji a 13-go rano przecież musiało być.

EDIT: Wersja sprzed 31 lat:

VVindhyachal

VVindhyachal

Raz do roku odbywa się tak zwany NoVVember, czyli najprościej rzecz ujmując, miesiąc budowania Vic Viperów. Jest to swego rodzaju pomnik na cześć Nnenna – amerykańskiego AFOLa który rozpoczął modę na budowanie myśliwców bazowanych na oryginalnym Vic Viperze. Pomnik dlatego, że Nnenn zginął w 2010 roku na skutek obrażeń odniesionych w poważnym wypadku samochodowym.

Pomimo smutnej genezy, NoVVember jest szalenie zabawnym eventem gdzie każdy bierze klasyczny, znany design i robi z niego coś odjechanego. Zadziwiające jest jak wiele kompletnie różnych modeli można stworzyć z czegoś opisanego w ten sposób:

Albo jak ja w ciągu ostatniego tygodnia, coś zupełnie normalnego, dzięki czemu te które już są fajne będą jeszcze fajniejsze ;]

Oto VVindhiachal, zbudowany z tego co miałem pod ręką nudny, klasyczny aż do bólu starfajter. Trudno o nim napisać coś więcej niż to że jest. Nic się nie rusza, poza tym co aktualnie odpada, i niestety jest za duży żeby sobie nim wygodnie polatać po pokoju. Za to zapowiada się na świetny zbieracz kurzu, ze względu na sporą powierzchnię, no i jak już porządnie zżółknie, zasili moją marną kolekcję beżowych klocków.

Jedyne czego mi szkoda to tego że zabrakło czasu żeby poprosić kogoś zajmującego się chromowaniem o zrobienie na specjalne zamówienie złotej szybki, no ale na zbudowanie VV zebrało mi się zdecydowanie za późno.