MOC

Kapitan Foch spotyka legendarnego Alberta 3 Masywnego

Kapitan Foch spotyka legendarnego Alberta 3 Masywnego

Scenka przedstawia pierwsze spotkanie Kapitana Focha, podróżującego swoim jednoosobowym kieszonkowym pancernikiem i legendarnego Alberta III Masywnego z głębin.


Captain Foch Meets the Legendary Albert III the Massive – 1 by hippotam, on Flickr

Więcej zdjęć w galerii Flickr: LINK

Wczoraj znalazłem w pudle z nieposortowanymi klockami fragment pracy którą zacząłem dobre 4 lata temu i nie miałem natchnienia żeby ją skończyć. To była dolna szczęka Alberta, która pierwotnie miała, razem z jej ówczesnym, nieistniejącym właścicielem znaleźć się w pracy “Ostatnia Podróż”. Nie umiałem jednak wtedy pociągnąć tego dalej. A wczoraj – puściło od strzała.

Oczywiście, jak zawsze- miało być strasznie, wyszło słitaśnie, więc dodałem Kapitana Focha w tycim pancerniku żeby już było całkiem zabawowo.

Land Raider

Land Raider

W końcu. Po 3 miesiącach pracy, 8 albo i więcej zamówieniach na BL, allegro, maleństwo gotowe.

Największy, najcięższy i o dziwo nie najwolniejszy zasilany PFami pojazd jaki zbudowałem. Każdy kto jest w temacie wie co przedstawia, dla reszty zdjęcie i informacja że jest to największy transporter opancerzony z futurystycznego świata Warhammera 40000. I jest on zbudowany w skali minifig…

Oczywiście gdyby miał tylko stać to by nudno było, tak więc…

Jeśli chodzi o wygląd chyba nie wymaga żadnego opisu. Żadnych super rzadkich klocków nie ma, techniki proste jak barszcz, może nie licząc przodu umieszczonego pod kątem na serkach, dzięki czemu nie ma dziur.

Pod skórką pracują 4 XLe i napędzają maleństwo przez tylne koła napędowe z przełożeniem 1:1. Pierwotnie miało być 2:3 (czyli 1.5x szybciej), ale było to obliczone dla masy 2.5kg. Niestety przy 3.0 byłem zmuszony zmienić przełożenie na 4:5, a potem jak maleństwo urosło do niemal 3.5 kg – 1:1. No ale przynajmniej jak ma w pełni naładowane baterie to obojętnie od warunków mieli gąsienicami nawet stojąc w miejscu. A jest dość ciężki żeby przesuwać krzesło… na kółkach, ale jednak ;)

Napędzanie dwoma XLami jednego kółka okazało się być, lekko mówiąc, ciut problematyczne. Mocy mi nie brakowało, ale klocków tak, szczególnie jak kolejne wkładane zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko, tak więc mamy już naoczny dowód na to że zabawa klockami jest niebezpieczna i powinna być dozwolona od lat 18tu. Innym razem fragmenty pokiereszowanej 16-tki wpadły między 2 inne, niszcząc również je… Ostatecznie udało się to doprowadzić do stanu gdzie nie strzela, nie wybucha i jak dotąd jeździ już drugi tydzień bez wypadających spod spodu fragmentów zębatek.

O ile napęd to była po prostu zabawa z okiełznaniem nieco za dużej jak na klocki mocy, tak wieżyczki były dużo ciekawszym wyzwaniem. Kiedy budowałem Predatora – ten mniejszy czołg – wpadłem na pomysł jak zbudować sponsony (boczne wieżyczki) tak aby mogły się dodatkowo obracać w górę i w dół. Nie było tam niestety miejsca żeby ten patencik wypróbować, toteż trafił tu.

Nie zadziałał.

Ale i tak to zrobiłem. Bez małych obrotnic, bo uznałem że są za drogie. Mniej więcej po tym jak podliczyłem że same PFy są warte 700-800zł, ale nic to…

Tak więc, mam 3 zsynchronizowane razem wieżyczki, obracające się zarówno w poziomie jak i w pionie. Obie te funkcje wymagają do działania tylko jednego silnika M. Zasadniczym problemem było nie tyle doprowadzenie napędu do każdej wieżyczki, ale poradzenie sobie z położeniami końcowymi, oraz ograniczenie zakresu ruchu w odpowiedni sposób. Środkowa wieżyczka na przykład, ma stosunkowo wąski możliwy zakres obrotu, a działa na bocznych sponsonach najchętniej przekręciłyby się do pionu. Ostatecznie jednak się udało i efekt można zobaczyć na filmiku. Wieżyczki niestety trochę skaczą przy obracaniu, ale nie mam za bardzo pomysłu co na to poradzić. To wynik zastosowania w środku gumek które odciągają je do pozycji “w przód”, a bez których wieżyczki latałyby bezwładnie w niektórych położeniach synchronizatora.

I wiecie co?
To jeszcze nie jest największy czołg ze świata wh40k…. ;D

Panzer I Ausf. A

Panzer I Ausf. A

Panzer I, a dokładnie SdKfz 101 PzKpfw I to pierwszy niemiecki czołg zbudowany w większych ilościach przed 2. wojną. Wersja A miała wiele wad konstrukcyjnych, które częściowo wyeliminowano w wersji B (dłuższej o jedno koło). Jakby nie patrzeć, obie wersje były przestarzałe już w momencie wybuchu wojny. Niemniej jednak, czołgi PzKpfw I stanowiły prawie połowę Niemieckich czołgów w chwili inwazji na Polskę.

Tyle suchych faktów, przejdźmy do klocków.
Małe to, niekształtne i jeszcze ma jakąś szynę z boku.

Viva la Robolucja!

Viva la Robolucja!

Ci co wiedzą o co chodzi wiedzą o co chodzi. A reszcie musi wystarczyć jedno słowo – Borderlands!

fliker

Pod nowym reżimem wszystkim nam będzie dana wolność i równość. A ludziom… yy… nie!

Patrz jak wasi najwięksi wojownicy giną pod stopami Robolucji! Wiem, nie mamy nóg, ale chodzi o zasadę!

01010110 01001001 01010110 01000001 00100000 01001100 01000001 00100000 01010010 01001111 01010010 01001111 01001100 01010101 01010100 01001001 01001111 01001110

SF-82 Archangel

SF-82 Archangel

SF-82 Archangel to eksperymentalny myśliwiec stratosferyczny niedalekiej przyszłości. Niedalekiej, bo w dalekiej pewnie już tylko bezzałogowce będą :) Ogólnie z wyglądu nie różni się zbytnio od współczesnych myśliwców. Tylko osiągi ma dużo lepsze :)
Funkcji posiada niewiele – ruchome lotki wspomagające na skrzydłach i pod skrzydłami, otwierana owiewka kabiny i ruchome hamulce aerodynamiczne. Jeden główny na górze wzorowany na tych występujących m. in. w samolotach SU-27 czy SU-35 i 2 mniejsze znajdujące się od wewnętrznej strony dopalaczy wzorowane na tych z F-16.

Niestety nie udało mi się zrobić fotek przed muzealnym happeningiem :) dlatego wrzucam go tu dopiero teraz.
Myśliwiec stał na wystawie w Gdańsku gdzie dzielnie robił uniki i nie dał się trafić żadnym ptasim pociskiem. Niestety wilgoć uszkodziła jego bojowe malowidła :/ Na szczęście gruba warstwa kurzu go zakonserwowała ;)

GALERIA BS

Sungem

Sungem

Jako że większość moich klocków została w jakimś tam Gdyńsku czy innej Gdyni, żeby cokolwiek złożyć muszę częściej niż bym chciał zaglądać do szufladek z Klockami-Które-Są-Fajne-Tylko-Nie-Wiem-Kiedy, ewentualnie Klockami-Które-Kupiłem-Kiedyś-Do-Jednej-Rzeczy-Która-Nie-Wypaliła.

Fajne jest nawet takie budowanie, wychodzą czasem naprawdę dziwne rzeczy. Jedną z takich był czerwony samolocik który pokazałem jakiś czas temu, a teraz udało mi się poskładać w końcu jakieś kosmiczne latadło. “W końcu”, dlatego że zawsze zaczynam właśnie od tego, ale też z reguły prototyp wyłazi ze space w jakąś inną dziedzinę i staje się na przykład ważką…

Sungem powstał głównie dzięki torebce z trapezowatymi skrzydełkami z Jedi Starfightera i żółtym drzwiom które zakupiłem do cholera-wie-czego, w każdym razie nie znalazłem dla nich zastosowania. Jedno i drugie ma cienkie krawędzie co starałem się wykorzystać do stworzenia cienkiego poszycia kadłuba. Drugim celem było napakowanie do środka jak największej ilości uzbrojenia, co mam nadzieję jest widoczne ;>

BrickShelf , Flickr

Robactwo

Robactwo

Miałem nawet tych drobiazgów nie wrzucać na forum, ale w sumie co mi szkodzi…

Pająk wisi na ścianie nad kompem już chyba ze trzy lata, ważka dołączyła do niego niedawno po paru godzinach mojego ostresowywania się po pracy. W końcu znalazłem zastosowanie dla tego fioletu który tyle zbierałem w nadziei że uda mi się z niego zrobić jakieś fajne latadło ;)

MAV M28

MAV M28

Mała węgierska lokomotywka manewrowa.

W skrócie:
- długość: 7390 mm,
- szerokość: 3463 mm,
- wysokość: 3150 mm.
Pierwszy egzemplarz powstał w 1955 roku w firmie MVG (RABA), w latach 1955 – 1959 wyprodukowano 96 sztuk tych maleństw. W zależności od wersji posiadały silnik o mocy 135 KM (maks. prędkość 30 km/h) lub 200 KM (maks. prędkość 50 km/h). Demonami szybkości to one nie były, ale nie musiały ;)

Galeria BS
Galeria flickr