MOC

Autocar A64B

Autocar A64B

Na wstępie – nie mylić z autobusem :)
Autocar A64B to klasyczna ciężarówka z 1965 roku. Pomysł zaczerpnięty z filmu ‘Over the top’ z Sylvkiem w roli głównej. Takim się tam woził :) Jednak ciężarówka była tylko pretekstem, żeby wypróbować 2 patenty. Oczywiście nie oznacza to, że budowanie nie sprawiało mi przyjemności i traktuję ją tylko jak eksperyment. Ale do rzeczy.
Chciałem wypróbować tu nowy sposób na mocowanie przednich kół aby wyeliminować znany problem MT czyli rozjeżdżające się koła. Nie jest idealnie ale też jest dużo lepiej niż było.
Zamiast stosować Plate with Toothed Ends użyłem liftarmów połączonych Black Technic, Pin Double with Axle Hole. Nic specjalnego ale kiedyś może się przydać :)
Drugą i ważniejszą sprawą była wspomniana przez Żbika, przy prezentacji Sisu Kontio, rozszerzająca się maska.
No ale najpierw trochę fotek samego modelu:

Odwieczne ‘schodki’ na nosie ciężarówki wyeliminowałem stosując po prostu podwójny zawias (Black Hinge Plate 1 x 4 Swivel Top / Base Complete Assembly) i montując boczną ścianę maski pod kątem. Przez to klocki są lekko ‘nadwyrężone’ i nieco się rozpychają ale mimo to pokrywy otwierają się i zamykają bez problemu. Maska rozszerza się o 1,5 studa z każdej strony co, moim zdaniem, jest zupełnie przyzwoitym wynikiem jak na taką technikę. Mam jeszcze inny pomysł jak to zrobić ale to przy następnym trucku.

Nie mogło zabraknąć naklejek na chlapaczach :) Tym razem prosto od firmy ACME :)

No i standardowo tu i ówdzie się coś otwiera:

Tym razem nie skorzystałem z ‘gotowych’ narzędzi tylko zrobiłem bardziej pasujące do skali.

Model waży ok. 3,5 kg
Dł. 62 cm
Szer. 19 cm
Wys. (do czubka anten przy lusterkach) 27 cm

I jeszcze GALERIA BS

Duke Nukem

Duke Nukem

Po długich męczarniach i kompletnym braku czasu udało się wreszcie ofotkować jeden ze stworzonych modeli.
Postać bardzo znana aczkolwiek niektórzy zapewne nie kojarzą tego pakera.
Przedstawiam więc: oto Duke Nukem.
Książę jest ostatnim obrońcą Ziemi przed najeźdźcami z kosmosu. Facet od dziecka karmiony sterydami. Łamacz kobiecych serc. Na jego widok panienki gubią pończochy, kosmici natomiast na sam dźwięk jego imienia uciekają do swoich statków-matek.
O samej postaci: http://pl.wikipedia.org/wiki/Duke_Nukem_(postać)

Popiersie to zbudowałem z okazji zbliżającej się wielkimi krokami premiery gry Duke Nukem Forever, najdłużej oczekiwanej gry w historii wszechświata.

O samej budowie w sumie nie ma co pisać, rzeźba jak każda inna. Podczas budowania opierałem się trochę na wyglądzie gipsowego popiersia Duke’a, które ma zostać dołączone do kolekcjonerskiej edycji gry.
Wymiary:
Wys. 41 cm, szer. 36 cm, dł.(głębokość) 22 cm.

Nie dołączam linku do galerii ponieważ wszystkie fotki są widoczne tutaj.

I pamiętajcie: ALWAYS BET ON DUKE :)

Zwycięska idea debiutu B2 na B4

Zwycięska idea debiutu B2 na B4

„Przedmiotem mojego wykładu jest zwycięska idea debiutu. Co to takiego, proszę Państwa, jest debiut i co to takiego, proszę Państwa jest idea? Debiut, proszę Państwa, to „Quasi una fantasia”. A co to takiego, proszę Państwa, znaczy idea? Idea, proszę Państwa, – to myśl ludzka, obleczona w logiczną formę szachową.”
Tymi oto słowami wielki wizjoner szachów Ostap Bender rozpoczął spotkanie z obywatelami Wasiuków .

Wspaniała wizja Bendera stworzenia z Wasiuków cywilizacyjnego centrum wszechświata („Z Wasiuków polecą sygnały na Marsa, Jowisza i Neptuna.”) spaliła na panewce. Kołtuństwo, głupota i zacofanie mieszkańców Wasiuków pozbawiło ich tego niewątpliwego zaszczytu.
I nie ma tu nic do rzeczy to, że Ostap Bender rozegrał symultaniczny pojedynek na 30 szachownicach znając tylko jedno szachowe posunięcie, a mianowicie B2 na B4. I nie ma tu nic do rzeczy, że wszystkie te partie przegrał.

Drogi Ostapie to dla Ciebie.

Brickshelf

Flickr

Wielkie podziękowania dla Zgredka i Glaza za pożyczone części i dla Sariela za fantastyczne zdjęcia :)

Krótka historia:
W zasadzie zbudowanie szachów z Lego zawsze było moim marzeniem, a że idee są nieśmiertelne to w końcu się udało. Miałem je zbudować na poprzednią wystawę w Warszawie jako szachy grunwaldzkie. Już miałem zrobioną skrzynkę, ale mnie odeszło.
Największym problemem było oczywiście zrobienie figurek w bieli, gdyż ilość broni czy nakryć głowy w tym kolorze jest mocno ograniczona. No ale jakoś się udało.
Styl “ninja” wyszedł tylko dlatego, że na Eurobricks pojawił się konkurs o tematyce Pharaoh/Ninja/Atlantis. A że jak wiadomo jestem łasy na nagrody to tak wyszło :D

Aha.
Jeszcze tylko:

Jest to oczywiście “chomik szachowy” poruszający się ruchem “chomika szachowego” czyli chaotycznie, z dziką wściekłością we wszystkie strony, atakując figury wszystkich kształtów i kolorów, które posiadają jakiekolwiek ziarna i pestki. Czyni to z niego niezwykle groźnego, ale też nieobliczalnego przeciwnika i sojusznika.

Katiusza

Katiusza

Przedstawiam Katiuszę BM-13 na podwoziu amerykańskiego Studebakera US6.

Model powstawał w bólach :) stąd pewnie szerszy niż zwykle opis. Ale najpierw parę zdjęć:

Katiuszę budowałem z przerwami ponad rok. Najpierw zrobiłem ramę. Właściwie nie wiem czemu uparłem się, żeby to miało ramę. No ale jest…

Rama oczywiście ulegała modyfikacjom (zwężanie), no i nie było “zawieszenia”.
Jak już zrobiłem tę ramę, długi czas zastanawiałem się, jak do niej zamocować resztę. I to chyba zajęło mi najwięcej czasu. W międzyczasie była oczywiście Warszawa AD2010, więc Katiuszę odstawiłem na bok. Po Warszawie, podejrzewam że jak u wielu, nastąpił okres zniechęcenia do klocków, ale coś tam dłubałem przy kabinie. W międzyczasie również pojawił się pomysł Bitwy pancernej. Od tego czasu gdy pojawiała się myśl: “może coś zrobię do tej bitwy”, zaraz następną była: “ale tam w szufladzie masz zaczętą katiuszę – skończ ją” – “a to mi się nie chce tych klocków ruszać”. W końcu trzeba było się zawziąć.
Kabina również zajęła mi trochę czasu. Swoją drogą, najpierw chciałem zrobić podwozie ZIS5, ale maska tego auta wyszła mi strasznie topornie i przeszedłem na Studebakera.
Problem okazał się również brak koła o średnicy 4 studów. Moje rozwiązanie nie jest zbyt eleganckie, ale póki co, nie widzę lepszego. Przednie koła są “pozowalne”, a drzwi otwierają się. Niestety minifig nie mieści się do środka.

W przypadku prowadnic wyrzutni największym wyzwaniem było zdobycie odpowiednich ilości liftarmów, fleksów, końcówek rakiet (jak widać 3 zostały już wystrzelone) i gumek do mocowania rakiet :)
Sama budowa poszła dość gładko, pomijając wciskanie rączek we fleksy. Wyrzutnia obraca się w ograniczonym zakresie oraz można zmieniać kąt nachylenia. Rakiety są oczywiście za duże, ale taki urok klocków…

Ostatnim elementem, który zajął mi trochę czasu było tylne zawieszenie. Uparłem się, żeby w pewnym stopniu pracowało. Skończyło się na fleksie, uprzednio odpowiednio wygiętym. Zawieszenie całkiem fajnie się sprawuje. Koła oczywiście kręcą się. Planowałem zrobienie wałów napędowy (czy jak to się tam nazywa) do obu osi, ale byłyby one poziomo zamiast nieco podnosić się w stronę kabiny i zrezygnowałem. Ale miejsce, w szczególności do tylnej osi, jest.

Ostatecznie pojazd ma budowę modułową.

Na koniec kilka zdjęć na tle dekoracji:

Galerie:
Katiusza
Dekoracja

Massey Ferguson 3050A (bez kabiny)

Massey Ferguson 3050A (bez kabiny)

Korzystając z okazji, że dzisiaj musiałem obsługiwać aparat to obpstrykałem przy okazji parę rzeczy, które zaczął porastać już kurz. Tyle tytułem wstępu do wstępu.

Kiedyś dawno temu pimpur znalazł na placu zabaw starego żelaźniaka siku w stanie bardzo wskazującym. W domu go dokładnie wyczyściliśmy z piachu i powędrował do pudła z zabawkami. Leżał, czekał i się doczekał… braciszka?

Idealna kopia to to nie jest, ale główne proporcje mniej więcej są dochowane.
Model ma skrętne przednie koła oraz kolebkę imitującą zawieszenie. Tylne koła sprzężone zostały z wałem doprowadzającym napęd do różnych takich z tyłu.

Jeszcze 2 zdjęcia z modelem, który ostatnio mi zginął i się cudownie odnalazł:


I link do galerii

Seykel

Seykel

Od tych wszystkich okołokosmicznych rozmów zachciało mi się powrócić do tematu czerwonej floty. Ostatecznie ile można budować orków…? :D

Oczywiście jest to mocyk z serii “odstresowaczy”, łącznie zajął mi ja wiem, ze 4 godziny? Po jednej wieczorem po pracy od wtorku… chociaż, pomysł a raczej inspirację, miałem już od bardzo dawna. Chodził mi po głowie myśliwiec na kształt AF Kato (jak zwykle, freespace 2), tyle że rzecz jasna, czerwony. Jako że generalnie jak buduję te latadełka to zależy mi przede wszystkim na tym aby były zwyczajnie ładne, proporcje z czasem wyewoluowały, choć tak na dobrą sprawę nie jestem przekonany czy to o to chodziło. Żebym to ja wiedział co mi się podoba…

Miniaturka linkiem jest.

Szanuj starszych

Szanuj starszych

Scenka zainspirowana odśnieżaniem okolic własnego domu. Pierwotnie miało być samo odśnieżanie (czyli to co było koło domu), później w wyniku burzy mózgów z Scratem doszedł pomysł rzucenia śnieżką, doszła wersja by dać starszego człowieka, aż w końcu skończyło się na koncepcji moralizatorskiej w tytule scenki “szanuj starszych”.
Wielkie podziękowania dla Scrata za wykonanie ludzików (on wie co w domu mamy, ze mną gorzej, ale ja zawsze mogę mu zlecić wykonanie) :)

Oprócz tego zdjęcia, drugie, bardziej od góry można znaleźć na flickrze i brickshelfie.

Sisu Kontio

Sisu Kontio

Witać :) Ostatnio niewiele się w tym dziale dzieje więc pora coś wrzucić.
Przedstawiam fińską ciężarówkę Sisu Kontio zrobioną specjalnie na życzenie rh i Scrata. Mam nadzieję, że nie zawiodłem ich oczekiwań (za bardzo) :)

Ogólnie cały projekt zajął mi ponad pół roku. Ciężarówka jest pokraczna i asymetryczna w wielu miejscach co nie ułatwiło budowy. Starałem się również utrzymać Sisu w jego narodowych barwach. Przód ma w kilku miejscach nieparzystą szerokość co było konieczne do uzyskania efektu stopniowego rozszerzania się maski i jeszcze pogorszyło sprawę. Model może wygląda niepozornie ale kosztował mnie chyba więcej nerwów niż wszystkie poprzednie razem wzięte.
Poza standardowymi ‘funkcjami’ czyli podnoszoną maską, otwieranymi drzwiami, ‘wiatraczkiem’ w atrapie silnika napędzanym tylą osią, paką otwieraną z każdej strony i skrętnymi przednimi kołami Sisu jest moim nieśmiałym debiutem z pneumatyką.

A poniżej sam model:

I jeszcze parę fotek:

A tu GALERIA BS.

VR Tka7

VR Tka7

Miał być sobie modelik na jedną noc …. jasne, w sumie … 4 albo 5 weekendów plus parę drobnych zamówień, bo elementy, których by się wydawało jest pełno, nagle w jakiś magiczny sposób znikały (a powody były dwa, pierwszym był Scrat, a drugim mój brat*) …

“Małe” fińskie coś służące do wszelkich prac torowych. Rozgryzając nazwę:
VR – Valtionrautatiet
T – työ (czyli wszystko co jest dieslem, a służy do prac przy torach),
k – kevyt, lekki ( <= 11 ton),
a7 – określenie typu i serii.

Swego czasu szukałem sobie czegoś małego i przyjemnego do zbudowania. Wówczas to trafiłem na ten specyficzny pojazd (potocznie zwany: Teka, Tekari, a przez mojego brata "traktor na szynach") i mi się wyjątkowo spodobał. Ze względu na swój dość pokraczny kształt, kompletnie odmienny od spotykanych w Polsce drezyn. Sama budowa zajęła dużo więcej czasu niż się spodziewałem, okazało się też, że to coś jest o wiele większe niż pierwotnie mi się wydawało. Co do samego pojazdu to jest on najczęściej spotykanym tego typu pojazdem na fińskich torach (a troszkę tych różnych Tka to tam mają). Oryginał wygląda o tak:


Źródło: http://vaunut.org/kuva/53387?m=0&t=Tka7

Tyć danych technicznych:
Długość: 10,5 m.
Szerość toru: 1.524 mm, 1.435 mm (Finowie mają szeroki tor, ale też część z nich wędruje do Szwecji, a tam już normalny).
Moc silnika: 130 kW.
Prędkość maksymalna: 80 km/h.

Szukanie jakichkolwiek informacji jest o tyle utrudnione, że albo po fińsku, albo (w porywach) po szwedzku … Ale jakoś się udało coś takiego stworzyć ;)

Galeria: Brickshelf, Flickr.

*To powiedział on sam …