MOC

Dead Space

Dead Space

Dead Space to jeden z najlepszych horrorów w jakie kiedykolwiek grałem (a grałem w wiele).
O ile druga część jest już nastawiona na akcję, o tyle pierwsza miażdży klimatem. Jesteśmy inżynierem zdanym tylko na siebie, oddzielonym zaraz na początku od niewielkiej grupki sprzymierzeńców. Przemierzamy pokłady wielkiego statku kosmicznego opanowanego przez necromorphy (zainfekowana ludność). Opis całej fabuły zająłby zbyt wiele czasu więc krótko – jest mrocznie, przytłaczająco, przerażająco. Polecam wszystkim :) Od czasu tej gry kołysanka Twinkle twinkle little star powoduje u mnie ciarki.
Dodatkowo pod koniec gry słychać jak ktoś śpiewa tę kołysankę i echo idzie po korytarzach. Brrr. Pomimo zaprawienia w boju musiałem często robić pauzę, żeby nie zwariować :)

W sumie nie jest to jako taki MOC tylko scenka zainspirowana tapetą z gry:
(klik nieco powiększa fotkę)

A tu inspiracja:

Ponieważ zrobienie tej fotki zajęło masę czasu i wymagało tysiąca ujęć dorzucam jeszcze 2 zdjęcia. Może nie różnią się zbytnio od głównego ale wyszły dobrze, a to w tym wypadku sukces :)

Oprócz 2 części gry (i 3 w drodze) są jeszcze 2 filmy animowane, inne części gry na platformy przenośne oraz film (podobno w przygotowaniu).

A tu jeszcze filmik promujący pierwszą część gry: (również nieźle ryjący psychikę ;) )

http://www.youtube.com/watch?v=pf39bQ2nMz8

Działo Stug III Ausf. G

Działo Stug III Ausf. G

Tytułowe działo najpierw pokazałem w makiecie “Krajobraz po wojnie” w wersji popsutej.
Dopiero potem powstało działo w wersji fabrycznej.

Jest to późniejsza wersja StuGa, którego zrobiłem jakiś czas wcześniej. Widać go zresztą na zdjęciu rodzinnym:

Nowa wersja ma ze starą wspólną jedynie wannę.

Zrobiłem również działo w wersji z kamuflażem:

Aero Hummer

Wyciąg z “Historii motoryzacji wydanej w roku 2257″

model: aero Hummer v1

producent: GLS Inc.
Ładowność: pilot + 4 osoby
Wymiary:
Długość: 48std
Szerokość: 58std (w locie)
32std (ze złożonymi skrzydłami)
Wysokość: 16std (w locie)
22std (z wysuniętą podstawką i złożonymi skrzydłami)

Ciężar: 1.7kg
Silniki: podwójne, hybrydowe o mocy 1468KM

Pierwszy model aero Hummera v1 dopuszczono doużytku cywilnego w roku 2076,
Była to jak wszystkie tego typu modele, przerobiona wersja w wojskowego aHUMVEE,
wykorzystywanego skutecznie podczas wielu operacji
(“pierwszy raz” miał miejsce podczas operacji międzynarodowej “Poznajmy się” w roku 2053).
Wersja cywilna różniła się od wojskowej:
- dołożonymi stabilizatorami pionowymi wysuwanymi z przodu z kadłuba – stabilizowało to lot pojazdu,
kosztem mniejszej zwrotności
- zmniejszono ilość foteli i ustawiono je przodem do kierunku lotu
- “lobby gaśnicze” wymusiło obowiązkowe wyposażenie w dwie gaśnice :-)
- podwójna klimatyzacja, podnosząca komfort pasażerów (sterowana jednak tylko przez pilota)

Model bardzo szybko zyskał rzeszę wielbicieli, tak wśród zastosowania “domowego”,
jak i (najczęściej) pracującego w formie powietrznej taksówki.
Mimo wypuszczenia już po 3 latach poprawionej wersji v2, która posiadałą całkiem nowe, trójstopniowe silniki,
oraz zaprojektowaną od nowa awionikę i jej sterowanie, można go było spotkać w użyciu jeszcze w latach 20tych następnego stulecia.

Wersja wojskowa, jak i przedstawiona poniżej wersja cywilna charakteryzowały się poza powyższymi:
- składanymi skrzydłami poziomymi
- rozkładanymi statecznikami pionowymi na końcu skrzydeł poziomych
- rozkładanymi schodkami, ułatwiającymi wchodzenie przy rozłożonej podstawie
- regulowanymi wszystkimi fotelami
- rozkładaną pojedynczą podstawą

Sterowanie wygląda tak
Co może zrobić pilot

Sterowane odpowiednie mechanizmy

Rozpiska:
1 – rozkładanie/składanie stateczników pionowych na końcach skrzydeł
2 – wysuwanie/chowanie stopki/podwozia
3 – rozkładanie/składanie skrzydeł poziomych
4 – kółko do wysuwania/chowania stabilizatorów pionowych z przodu
5 – wolant1 (kierownica) – ruszanie sterami pionowymi na statecznikach pionowych na końcach skrzydeł
6 – wolant2 (od siebie/do siebie) – ruszanie sterami poziomymi w skrzydłach

Inne zdjęcia
Widok z góry
Widok z góry 2

Widok z tyłu – złożona stopka, rozłożone skrzydła poziome
Widok z tyłu – złożone skrzydła poziome i stopka
Widok z boku – złożona stopka
Widok na kabinę z pasażerami z boku
Widok “od maski”
Wnętrze bez dachu
Widok z tyłu z techFigiem – rozłożone schodki
Widok z tyłu – złożone schodki

Widok z siedzenia pilota

Widok “od dołu” :-)
Trochę mechaniki


Ode mnie :-)
Po 1st – mam od rana jazdę z łączem, więc zdjęcia będę dokładał sukcesywnie – wybaczcie, na razie się cieszę, że w ogóle udało mi się wątek założyć :-)
Pomijam “niedziałanie” brickshelfa :-) – jakby tak zaczął działać to przerzucę tam wszystko.

Generalnie: jest to mój pierwszy opublikowany MOC :-). Wymyślony specjalnie przy okazji konkursu “Pierwsza krew” :-) Zacząłem go budować 28.05, skończyłem (tą wersję) dzisiaj rano. Następna wersja już mi siedzi w głowie :-) Myślę, że spędziłem nad nim, może nawet z 80h :-) “bryła” i ogólny wygląd był gotowy pierwszego dnia, resztę czasu zajęła mi “mechanika” :-(

Jeśli mogę sam zacząć od podsumowania:
Na “+” ogólny wygląd nawet mi się w miarę podoba :-)
Na “-” mechanika to porażka, zwłaszcza rozkładania skrzydeł. W pierwotnym założeniu jedną “wajchą” miały się rozkładać skrzydła poziome, razem z nimi rozkładać stateczniki pionowe i wysuwać stabilizatory z przodu. Niestety cały pomysł “zabiło” założenie, że mechanika będzie schowana pomiędzy podłogą a stopką, i nie zajmie więcej niż 2 liftarmy wysokości – co skutkowało niemożnością zastosowania żadnej większej zębatki. Dodatkowo skrzydła są strasznie obciążone tymi rozkładanymi statecznikami i siła jaką trzebaby przyłożyć do “wajchy” z przodu, żeby nimi ruszyć – obawiam się, że połamałaby klocki. Druga wada, to przeniesienie ruchu przez małe zębatki np. do sterów pionowych na skrzydłach – sam “wolant” już ma mały zakres ruchu (od siebie – do siebie), dodatkowo luzy na wszystkich zębatkach powodują, że do samych sterów na skrzydłach ruch prawie w ogóle już nie dochodzi :-( Reszta mechanizmów w miarę poprawnie działa, chociaż pod podłogą jest strasznie ciasno i czasami zębatki lekko o coś haczą.

Syrenka

Syrenka

Ot, autko które dłubałem od czasu do czasu po pracy. Do perfekcji wiele brakuje, ale mam dość na ten moment, tym bardziej że jako że i tak prawie nic nie buduje pozwoliłem sobie zaszaleć i hm, portfel zieje pustką. Ale na chromy Auriego ani grosza nie żałuję!

Tak prawdziwie zadowolony jestem chyba tylko z wnętrza. Mam więc drzwi które się otwierają razem ze słupkami, przesuwane i podnoszone fotele, otwieraną maskę i bagażnik, a nawet atrapę atrapy silnika. A w ogóle, taka ciekawostka – komuś coś się pomyliło przy projektowaniu, i zamienił chłodnicę z silnikiem, spójrzcie zresztą tutaj…

A, i kierownica nawet działa!

Reszta:

Krajobraz po wojnie

Krajobraz po wojnie

Krajobraz po wojnie, Polska, późne lato 1944r.

Jednym z głównych składników makiety jest zniszczone działo szturmowe StuG III Ausf. G.

Dodge Challenger R/T

Dodge Challenger R/T

Kolejny i zapewne ostatni muscle car na jakiego się porwałem. Dodge Challenger R/T z 1970 roku. Podobnie jak poprzedni powstawał w męczarniach, a efekt końcowy jest raczej taki sobie. Karoseria bardzo ciężka do odwzorowania o czym wiedziałem od początku ale nie sądziłem, że będzie aż tak ciężko. Do tego jeszcze ten wypukły pasek wzdłuż linii bocznej. No cóż, jest jak jest. Budowałem go ok 10 tygodni, z długimi przerwami spowodowanymi brakiem weny i ogólnym rozdrażnieniem :)

Model waży ok 2 kg, ma otwieraną maskę, bagażnik, drzwi i koła skręcane kierownicą, bez żadnych magicznych pokręteł.

Ponieważ sam nie wiem co jeszcze mógłbym o nim napisać chętnie odpowiem na pytania :)

I jeszcze GALERIA BS

Autocar A64B

Autocar A64B

Na wstępie – nie mylić z autobusem :)
Autocar A64B to klasyczna ciężarówka z 1965 roku. Pomysł zaczerpnięty z filmu ‘Over the top’ z Sylvkiem w roli głównej. Takim się tam woził :) Jednak ciężarówka była tylko pretekstem, żeby wypróbować 2 patenty. Oczywiście nie oznacza to, że budowanie nie sprawiało mi przyjemności i traktuję ją tylko jak eksperyment. Ale do rzeczy.
Chciałem wypróbować tu nowy sposób na mocowanie przednich kół aby wyeliminować znany problem MT czyli rozjeżdżające się koła. Nie jest idealnie ale też jest dużo lepiej niż było.
Zamiast stosować Plate with Toothed Ends użyłem liftarmów połączonych Black Technic, Pin Double with Axle Hole. Nic specjalnego ale kiedyś może się przydać :)
Drugą i ważniejszą sprawą była wspomniana przez Żbika, przy prezentacji Sisu Kontio, rozszerzająca się maska.
No ale najpierw trochę fotek samego modelu:

Odwieczne ‘schodki’ na nosie ciężarówki wyeliminowałem stosując po prostu podwójny zawias (Black Hinge Plate 1 x 4 Swivel Top / Base Complete Assembly) i montując boczną ścianę maski pod kątem. Przez to klocki są lekko ‘nadwyrężone’ i nieco się rozpychają ale mimo to pokrywy otwierają się i zamykają bez problemu. Maska rozszerza się o 1,5 studa z każdej strony co, moim zdaniem, jest zupełnie przyzwoitym wynikiem jak na taką technikę. Mam jeszcze inny pomysł jak to zrobić ale to przy następnym trucku.

Nie mogło zabraknąć naklejek na chlapaczach :) Tym razem prosto od firmy ACME :)

No i standardowo tu i ówdzie się coś otwiera:

Tym razem nie skorzystałem z ‘gotowych’ narzędzi tylko zrobiłem bardziej pasujące do skali.

Model waży ok. 3,5 kg
Dł. 62 cm
Szer. 19 cm
Wys. (do czubka anten przy lusterkach) 27 cm

I jeszcze GALERIA BS

Duke Nukem

Duke Nukem

Po długich męczarniach i kompletnym braku czasu udało się wreszcie ofotkować jeden ze stworzonych modeli.
Postać bardzo znana aczkolwiek niektórzy zapewne nie kojarzą tego pakera.
Przedstawiam więc: oto Duke Nukem.
Książę jest ostatnim obrońcą Ziemi przed najeźdźcami z kosmosu. Facet od dziecka karmiony sterydami. Łamacz kobiecych serc. Na jego widok panienki gubią pończochy, kosmici natomiast na sam dźwięk jego imienia uciekają do swoich statków-matek.
O samej postaci: http://pl.wikipedia.org/wiki/Duke_Nukem_(postać)

Popiersie to zbudowałem z okazji zbliżającej się wielkimi krokami premiery gry Duke Nukem Forever, najdłużej oczekiwanej gry w historii wszechświata.

O samej budowie w sumie nie ma co pisać, rzeźba jak każda inna. Podczas budowania opierałem się trochę na wyglądzie gipsowego popiersia Duke’a, które ma zostać dołączone do kolekcjonerskiej edycji gry.
Wymiary:
Wys. 41 cm, szer. 36 cm, dł.(głębokość) 22 cm.

Nie dołączam linku do galerii ponieważ wszystkie fotki są widoczne tutaj.

I pamiętajcie: ALWAYS BET ON DUKE :)

Zwycięska idea debiutu B2 na B4

Zwycięska idea debiutu B2 na B4

„Przedmiotem mojego wykładu jest zwycięska idea debiutu. Co to takiego, proszę Państwa, jest debiut i co to takiego, proszę Państwa jest idea? Debiut, proszę Państwa, to „Quasi una fantasia”. A co to takiego, proszę Państwa, znaczy idea? Idea, proszę Państwa, – to myśl ludzka, obleczona w logiczną formę szachową.”
Tymi oto słowami wielki wizjoner szachów Ostap Bender rozpoczął spotkanie z obywatelami Wasiuków .

Wspaniała wizja Bendera stworzenia z Wasiuków cywilizacyjnego centrum wszechświata („Z Wasiuków polecą sygnały na Marsa, Jowisza i Neptuna.”) spaliła na panewce. Kołtuństwo, głupota i zacofanie mieszkańców Wasiuków pozbawiło ich tego niewątpliwego zaszczytu.
I nie ma tu nic do rzeczy to, że Ostap Bender rozegrał symultaniczny pojedynek na 30 szachownicach znając tylko jedno szachowe posunięcie, a mianowicie B2 na B4. I nie ma tu nic do rzeczy, że wszystkie te partie przegrał.

Drogi Ostapie to dla Ciebie.

Brickshelf

Flickr

Wielkie podziękowania dla Zgredka i Glaza za pożyczone części i dla Sariela za fantastyczne zdjęcia :)

Krótka historia:
W zasadzie zbudowanie szachów z Lego zawsze było moim marzeniem, a że idee są nieśmiertelne to w końcu się udało. Miałem je zbudować na poprzednią wystawę w Warszawie jako szachy grunwaldzkie. Już miałem zrobioną skrzynkę, ale mnie odeszło.
Największym problemem było oczywiście zrobienie figurek w bieli, gdyż ilość broni czy nakryć głowy w tym kolorze jest mocno ograniczona. No ale jakoś się udało.
Styl “ninja” wyszedł tylko dlatego, że na Eurobricks pojawił się konkurs o tematyce Pharaoh/Ninja/Atlantis. A że jak wiadomo jestem łasy na nagrody to tak wyszło :D

Aha.
Jeszcze tylko:

Jest to oczywiście “chomik szachowy” poruszający się ruchem “chomika szachowego” czyli chaotycznie, z dziką wściekłością we wszystkie strony, atakując figury wszystkich kształtów i kolorów, które posiadają jakiekolwiek ziarna i pestki. Czyni to z niego niezwykle groźnego, ale też nieobliczalnego przeciwnika i sojusznika.

Katiusza

Katiusza

Przedstawiam Katiuszę BM-13 na podwoziu amerykańskiego Studebakera US6.

Model powstawał w bólach :) stąd pewnie szerszy niż zwykle opis. Ale najpierw parę zdjęć:

Katiuszę budowałem z przerwami ponad rok. Najpierw zrobiłem ramę. Właściwie nie wiem czemu uparłem się, żeby to miało ramę. No ale jest…

Rama oczywiście ulegała modyfikacjom (zwężanie), no i nie było “zawieszenia”.
Jak już zrobiłem tę ramę, długi czas zastanawiałem się, jak do niej zamocować resztę. I to chyba zajęło mi najwięcej czasu. W międzyczasie była oczywiście Warszawa AD2010, więc Katiuszę odstawiłem na bok. Po Warszawie, podejrzewam że jak u wielu, nastąpił okres zniechęcenia do klocków, ale coś tam dłubałem przy kabinie. W międzyczasie również pojawił się pomysł Bitwy pancernej. Od tego czasu gdy pojawiała się myśl: “może coś zrobię do tej bitwy”, zaraz następną była: “ale tam w szufladzie masz zaczętą katiuszę – skończ ją” – “a to mi się nie chce tych klocków ruszać”. W końcu trzeba było się zawziąć.
Kabina również zajęła mi trochę czasu. Swoją drogą, najpierw chciałem zrobić podwozie ZIS5, ale maska tego auta wyszła mi strasznie topornie i przeszedłem na Studebakera.
Problem okazał się również brak koła o średnicy 4 studów. Moje rozwiązanie nie jest zbyt eleganckie, ale póki co, nie widzę lepszego. Przednie koła są “pozowalne”, a drzwi otwierają się. Niestety minifig nie mieści się do środka.

W przypadku prowadnic wyrzutni największym wyzwaniem było zdobycie odpowiednich ilości liftarmów, fleksów, końcówek rakiet (jak widać 3 zostały już wystrzelone) i gumek do mocowania rakiet :)
Sama budowa poszła dość gładko, pomijając wciskanie rączek we fleksy. Wyrzutnia obraca się w ograniczonym zakresie oraz można zmieniać kąt nachylenia. Rakiety są oczywiście za duże, ale taki urok klocków…

Ostatnim elementem, który zajął mi trochę czasu było tylne zawieszenie. Uparłem się, żeby w pewnym stopniu pracowało. Skończyło się na fleksie, uprzednio odpowiednio wygiętym. Zawieszenie całkiem fajnie się sprawuje. Koła oczywiście kręcą się. Planowałem zrobienie wałów napędowy (czy jak to się tam nazywa) do obu osi, ale byłyby one poziomo zamiast nieco podnosić się w stronę kabiny i zrezygnowałem. Ale miejsce, w szczególności do tylnej osi, jest.

Ostatecznie pojazd ma budowę modułową.

Na koniec kilka zdjęć na tle dekoracji:

Galerie:
Katiusza
Dekoracja