MOC

Sherman DD

Sherman DD

Sherman DD to jedna z kilku przeróbek alianckich czołgów (w tym przypadku Shermana M4A1) wymyślona przez niejakiego Percy’ego Hobbarta i zwanych Hobbart’s Funnies.
Sherman DD to czołg pływający, a skrót DD pochodzi od duplex drive.
Czołgi te użyto przede wszystkim podczas lądowania w Normandii, przy czym Amerykanie większość swoich potopili.

Najpierw zrobiłem czołg na oceanie:

Ponieważ niewiele tego czołgu widać, dorobiłem mu makietkę:

A na koniec zbudowałem całego Shermana DD:

Zniszczenie Pompejów

Zniszczenie Pompejów

24 sierpnia 79 roku niespodziewany wybuch Wezuwiusza przysypał Pompeje kilkumetrową warstwą popiołu, grzebiąc miasto i mieszkańców, którzy nie zdążyli się ewakuować (dotychczasowe badania ujawniły ok. 2000 ciał). Świadkiem zagłady miasta był Pliniusz Młodszy, który pozostawił list z opisem wybuchu wulkanu i spowodowanej erupcją tragedii. Zgodnie z jego opisem, wybuch nastąpił około południa. W pierwszej fazie z Wezuwiusza wydobyły się wysokie słupy ognia, później czarna chmura, która przesłoniła słońce. Na Pompeje posypał się deszcz rozżarzonych lapilli i popiołu wulkanicznego, który wzniecał pożary, zabijał ludzi i powodował swoim ciężarem walenie się budowli. Mieszkańców uśmiercały także trujące gazy wydobywające się z wulkanu. Trzy dni trwała nieprzerwana erupcja, w wyniku której miasto pokryła warstwa popiołów o grubości 5-6 m. Za Wikipedią

Obejrzeliśmy się: za nami rozciągała się gęsta ciemność, pokryła ziemię, przewala się na kształt pędzącej lawiny. [...] Zanim się obejrzeliśmy ogarnęła nas ciemność, nie taka, jak pozbawiona blasku księżyca lub pochmurna noc, lecz taka, jak w zamkniętym pomieszczeniu, kiedy zgaszą lampę. Wtedy rozległ się lament kobiet, płacz dzieci, okrzyki mężczyzn: jedni nawoływali swych rodziców, drudzy dzieci, inni zaś małżonków, lub powoli rozpoznawali ich głosy; niektórzy opłakiwali swoje nieszczęście, drudzy swych najbliższych; byli i tacy, którzy ze strachu przed śmiercią błagali o śmierć, wielu wyciągało ramiona do bogów niebieskich, inni wykrzykiwali, że nie ma już bogów i spadła na świat ostatnia, wiecznie trwająca noc [...]

Nieco się rozjaśniło, lecz my nie myśleliśmy, że to świt, lecz, że tylko zbliża się do nas ogień. Ogień natomiast zatrzymał się w sporej odległości, lecz znów spadła na nas ciemność, znów spadł gęsty deszcz popiołu, coraz gęstszy. Wielokrotnie też stawaliśmy, aby strząsać go z siebie; inaczej jego ciężar przykryłby nas lub wręcz nas zmiażdżył. [...]

Wreszcie ciemność rozproszyła się na kształt dymu czy mgły, wkrótce zrobiło się naprawdę jasno, nawet słońce zaświeciło, wprawdzie żółtawym światłem, jak to bywa zwykle w czasie zaćmienia słońca. Jeszcze ciągle mieni się w nam w oczach, lecz zaskoczeni widzimy już, że wszystko pokryte jest warstwą popiołu jak śniegiem.

Zdjęcia poglądowe:
Rekonstrukcja
Google na Pompeii

Praca powstała na konkurs Nexusa. Długo się zastanawiałem jaki temat mógłby uzasadnić użycie tylko jednego koloru. Chodził mi po głowie wyciek ropy albo awaria w fabryce czekolady, ale kiedy wpadłem na zdjecia Pompejów już wiedziałem że to jest to.

I jeszcze zdjęcie lektyki:

Opowieci żeglarzy

Opowieci żeglarzy

Nawet teraz, gdy od mojej tułaczki po wybrzeżach odległych krain minęły lata, pamiętam doskonale te straszne chwile…
Bezlitosna bestia wyłaniająca się z morza… Niezliczone macki, rujnujące wszystko, co napotkają na swej drodze, jak gdyby były wcieleniem gniewu Possejdona.
Nieliczni mieli odwagę stawić czoła monstrum. Tym którzy zdołali, niech będzie wieczna chwała i pamięć wśród tych, którzy przeżyli…

Czy Bogowie faktycznie opuścili nas, ludzi? Czy może jest to ich zemsta za niedostateczną cześć, niewierność?
Pozostaje nam jedynie nadzieja… Nadzieja na lepszą przyszłość, która musi pozostać w naszych sercach bez względu na wszystko.

Na zawsze.


Praca jest pewnego rodzaju rozwinięciem MOCa, który powstał na konkurs BBW. Tym razem prezentowane w kolorze.
Zawalczy też we flickrowym konkursie Wrath of the Titans

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Miłego oglądania!

PZL.37 Łoś – złoty gwóźdź do trumny II RP

PZL.37 Łoś – złoty gwóźdź do trumny II RP


Ostatnia misja w ostatniej maszynie. Obsługa ładuje ostatnie bomby i tankuje resztki pozostałego paliwa. Zapewne zginą przeszyci serią oddaną przez któregoś z setek niemieckich myśliwców polujących na wrześniowym niebie. Ewentualnie spadną w kuli ognia, trafieni z jednej z tysięcy luf wrogiej artylerii przeciwlotniczej. Pilot Łosia ostatni raz spojrzał na żołnierzy z obsługi naziemnej, patrzących na niego z nadzieją.
Obsługa naziemna patrzyła na załogę bombowca z nadzieją i wyczekiwaniem – Niech już odlecą, najwyższy czas stąd spieprzać!

Rzeczony Łoś powstał niejako na zamówienie Misterzumbiego i paru innych osób, które chciałyby zobaczyć go zbudowanego z klocków. Oto jest. Niestety po raz pierwszy dostrzegam problem niewłaściwego doboru kolorów. Do tej pory nie przeszkadzało mi to, ale tutaj już mocno tak. Zacząłem zbierać brązowe klocki, ale trochę to potrwa.
Śmigła są nieruchome, ale za to podobne do oryginału. Za to ruszają się lotki, są nawet klapy, których do tej pory jakoś nie zauważałem.

Żeby Łosiowi nie było smutno dorobiłem mu kolegów: gąsienicowe ciągniki artyleryjskie C7P oraz C2P, a także armatę przeciwlotniczą Bofors 40 mm, oraz zestaw do tankowania bombowca. Całość pokazuje na smutnej dioramie o wyglądzie lotniska polowego. Smutnej, bo na takim lotnisku jest smutno i nudno, i nic się nie dzieje. chyba, ze spadnie na nie kilka bomb, wtedy jest ciekawie.
Niestety o ile zdjęć niedobrych faszystów są miliony, o tyle zdjęć polskich samolotów, a w szczególności wyposażenia lotnisk nie ma praktycznie wcale. Znalazłem raptem jedno z ustrojstwem do tankowania i jeden film z traktorem ciągnącym Łosia za ogon. Dlatego pokazałem 2 polskie ciągniki, bo nikt nie jest w stanie udowodnić, że były lub nie na którymś z wrześniowych lotnisk polowych. Dziadka nie zapytam, bo nie żyje.

Dobranoc!

Hawker Typhoon

Hawker Typhoon to brytyjski samolot myśliwski, zaprojektowany i zbudowany w 1940 roku w wytwórni Hawker Aircraft Limited. Wystawiony przeciwko Focke-Wulf Fw 190, wobec którego ówczesne myśliwce okazały się być za wolne.

Zbudowałem go tylko i wyłącznie na wystawę w Krakowie. Miał być jednym z trzech samolotów na makiecie. Został sam.
Budowałem go 2-3 godziny, jakoś specjalnie się nie starałem, więc jest średnio podobny i delikatnie przerysowany. Niedawno trochę go poprawiłem i dodałem (sztywne) podwozie. Wrzucam, żeby ludzie nie myśleli ,że na Lugpolu nic się nie dzieje ;)

A poniżej jeszcze zdjęcie Darka z galerii Krisa. Jednak co makieta to makieta.

Jakowlew Jak-1

Jakowlew Jak-1

Jakowlew Jak-1 – prawie jak myśliwiec

Model tego wspaniałego (tfu, tfu, chyba wszyscy wiedzą jaki to był szajs… No nie, w sumie nie był taki najgorszy) powstał jako odpad poprodukcyjny Mitsubishi. A że nie jest jakiś szczególnie ciekawy, urodziwy i wiernie oddany, to nawet nie chciało mi się go sfotografować. Zbudowałem go na cześć, nie, nie, nie wielkiego wodza towarzysza S. tylko na cześć swojego pierwszego sklejonego modelu samolotu. Było to bardzo, bardzo dawno temu. Samolot był zielony i cały obsmarowany klejem. Jednym słowem jakością wykonania odpowiadał radzieckim maszynom z II wojny światowej, a moje doświadczenie modelarskie odpowiadało wyszkoleniu radzieckich pilotów. Teraz jest już lepiej – nie używam kleju ;)