MOC

Mentu-Kal

Mentu-Kal

Dalej nie umiem zbudować tego:

Obojętnie jak bym nie kombinował wychodzi jakaś kicha jak to albo i gorzej. Toteż w końcu, zdegustowany kolejnym niepowodzeniem, wywaliłem w cholerę blueprinty i zbudowałem coś tak jak serce każe, a nie jakieś tam wymiary (inna sprawa że z projektanta oryginalnego statku jest straszna menda, tam jest absolutnie wszystko co sprawia że z klocków jest ciężko…).

Jako że to już nie pierwszy taki stateczek, nowy stworek dołaczył do istniejącej już rodziny Mentu reprezentowanej m.in. przez Mentu-Sai czy Mentu-Mi.

Jako myśliwiec wsparcia naziemnego – coś jak współczesny A-10 Warthog – miał być solidny, opancerzony i ogólnie “ciężki”. Wyszło?

Bolt Pistol

Bolt Pistol

Ostatnio jakoś tak chce mi się budować i powstaje sporo gratów “bezbudżetowych”, tj z tego co mam pod ręką. Ostatni który zakwalifikował się jako “ujdzie” to taka zabawka aby zająć ręcę kiedy dumam nad kolejną extową funkcją do jakiejś aplikacji.

Strzelać nie strzela bo nie bardzo miałem pomysł jak oddzielić łuskę od pocisku, ale poza tym jest wszystko co trzeba. Nawet “namalowany” licznik amunicji ;)

Johnny 6 wersja krakowska

Johnny 6 wersja krakowska

Witam wszystkich tych którzy pierwszy raz i tych którzy już … widzieli “to cuś” :-)
Dla tych którzy nie widzieli, zacznę od zdjęcia zanim zaczną czytać mój elaborat :-) (niech mają równe szanse :-) )

 

W kwestiach historycznych
Dawno, dawno temu (w latach 80tych i wcześniej) powstało trochę różnych filmów S-F.
Wiele razy w tych filmach pokazywane były “roboty”.
Niestety najczęściej wyglądały jak:
- człowiek ubrany w coś imitujące robota
- puszka/odkurzacz z wystającym czymś (nie wiadomo po co)
Aż wreszcie, pojawiło się światełko w tunelu i filmowcy nakręcili “Krótkie spięcie” (Short circuit). Jak dla mnie po raz pierwszy pojawił się tam robot, który wyglądał jak robot :-)
I chyba nie tylko ja tak uważam, bo fanów na całym świecie ma do dzisiaj.
Właściwie robotów było kilka (pięć) ale tylko jeden z nich grał główną rolę :-)
Co do całej historyjki odsyłam do obejrzenia – IMHO do dzisiaj się to fajnie ogląda.

Dodam jeszcze, że widziałem już kilka wersji “numeru piątego” zbudowanego z Lego, w tym jeden oparty o dwie kostki NXT. Ja jednak chciałem zrobić swoją wersję. która będzie “moim hołdem” :-)

Budowa
Mniej więcej 3 lata temu powstała pierwsza wersja. Wszystko było poruszane ręcznie (bez PF-ów). Poruszały się tylko gąsienice, ramiona i łokcie. Miał jakieś 50cm wysokości.
Wtedy powstała głowa, która od tamtej pory doczekała się najmniejszej ilości zmian :-)

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w drugiej wersji dodałem pierwszy silnik PF, który poruszał rękami, a co ma się ruszać i w której ręce ustalałem przy pomocy skrzyni biegów z 8880 :-)
Jako ciekawostkę nr.2 dodam, że tylko pierwsza wersja była jakoś zbliżona do MT (np. miała laser na ramieniu), później już stwierdziłem, ze to “zbytek” i jeśli zrobię to tylko jak już naprawdę wszystko inne będę miał dopracowane :-) W związku z czym ten robot jest jak dla mnie “tylko inspirowany” Johnnym 5 a nie ma być jego kopią.

Plan

Mniej więcej rok temu zacząłem budować szóstą (aktualną) wersję.
Wersja ta od samego początku nie miała być i nie jest ostatnią. Docelowo chcę całość/większość elektroniki przerobić na sterowanie z NXT, tak, żeby go jak najbardziej usamodzielnić. Ale to jeszcze kilka lat przede mną :-)

Aktualna wersja miała przede wszystkim mieć za zadanie
- wyłapać wszelkie problemy jakie wyjdą mi z mechaniką przy tak dużym modelu – to zadanie powiedziałbym że zostało spełnione w 200% bo dalej jeszcze wszystkich problemów nie rozwiązałem :-)
- później doszło zadanie 2 – być gotowym na wystawę w Krakowie :-) – to udało się tylko częściowo, bo wprawdzie model “wygląda” ale z “funkcjonalnością” jest już gorzej :-(

Jeśli chodzi o funkcjonalność to planowałem:
- niezależne gąsienice – są i działają – wymagają jak dla mnie minimalnych poprawek w działaniu tylko. Gąsienice są oparte o technicowe, duże ogniwa. Każda strona jest napędzana przez dwa silniki XL z których zawsze jeden ciągnie, drugi pcha :-)

- obracanie korpusem – jest i w miarę działa, chociaż stanowi problem ale już wiem co muszę pozmieniać – napędzane przez 2 silniki medium
Od samego początku chciałem ją oprzeć o koła z oponami, bo obawiałem się, że przy tym ciężarze będzie problem z kręceniem. Problemu z kręceniem nie ma, ale opony są za miękkie i korpus “się kiwa” :-)

- podnoszenie korpusu – na razie może z 5cm, ale zawsze coś :-) – napędzane przez 2 silniki medium. Tu też nastąpiła zmiana (w mojej galerii w WIPach widać, że korpus był wyższy o kilkadziesiąt centymetrów), ale przy podnoszeniu/opuszczaniu za bardzo zmieniał mi się środek ciężkości i na razie go “skróciłem”.

- ręce z poruszaniem w: ramieniu, łokciu, nadgarstku i palcach/pięści – z tym jest najgorzej, ale to w ogóle dłuższa historia :-)
Ponieważ na “dół” zużyłem już 4 kanały z dwóch pilotów, więc postanowiłem do rąk znowu zbudować, nie tyle “skrzynię biegów” co “demultiplekser” :-)
Zasada działania demultipleksera:

A tak wygląda zbudowany (o ile coś widać, bo jest w miarę “spakowany”)

Do demultipleksera użyłem:
- 3 silników medium do ustalania adresu wyjścia
- 1 silnika XL do napędzania

Dodatkowo po pewnym czasie stwierdziłem, że przydałoby się wiedzieć “jaki adres jest ustawiony” czyli “czym za chwilę poruszę”. W związku z tym:
- podłączyłem obracanie głowy, tak, żeby zawsze patrzyła na rękę którą będę ruszać
- wyciągnąłem dwa żółte wskaźniki (te obok “Nr”)

Generalnie cały mechanizm jest “schowany” w klatce piersiowej pod tabliczką “Nr.6″ :-)

Kolejna ciekawostka: lewe ramię to “nowsza wersja” – wzmocniona ramkami i kombinowałem już jak zrobić przeciwwagę dla reszty ręki, żeby się łatwiej podnosiło. Sęk w tym, że kształt mi się zdecydowanie mniej podoba niż prawego, które powstało prawie rok temu (jako jedna z pierwszych części aktualnej wersji) i zdecydowanie bardziej przypomina “ramię” niż lewe.

Od klatki piersiowej odchodzi w obydwie strony po 4 niezależne napędy. Kolejnym problemem na który trafiłem, było, przepuszczenie ich, dalej niezależnie przez obrotnicę w ramieniu. Tu przyznaję się zastosowałem rozwiązanie użytkownika BlueShinyApple pokazane na Eurobricksach :-) Chociaż trochę je zmodyfikowałem/wzmocniłem.

Wersja oryginalna:

Duże siłowniki odpowiadają za podnoszenie/opuszczanie łokcia. Przez łokieć już przechodzą tylko dwa napędy, więc było prosto (łokieć jest w środku otwarty, więc mechanizm “widać” :-) (a zdjęcia nie mam :-( )

Dłonie wykonałem celowo dwie różne (i na pewno w przyszłości też będą się różnić).
Obydwie się kręcą w nadgarstku.

Jedna jest w miarę prosta

Chociaż już zdążyłem ją ostatnio “odchudzić”, bo wcześniej była “ładnie zabudowana” (ale przez to ciężka)

Z drugą dłonią kombinowałem bardziej. dwa małe siłowniki otwierają/zamykają pięść (zginają palce). Dodatkowe dwa małe siłowniki “zginają” dłoń w nadgarstku. Na razie tylko w pionie, ale już testowałem i w poziomie też mogę zrobić, więc jest szansa, że następnym razem już nadgarstek będzie “jeszcze bardziej giętki”. Jedynie jeszcze nie podłączyłem tego do jakiegoś silnika (już mi brakło :-), chociaż mam pomysł jak to spróbować rozwiązać)

Wszystko jest zasilane z 3 BBoxów, 4 wież Ir (dwie obok gąsienic, dwie chwilowo na plecach, ale wcześniej były “w klatce piersiowej” pod demultiplekserem – dopóki nie skróciłem korpusu):
- 1 wieża na lewą gąsienicę i obracanie tułowiem
- 1 wieża na prawą gąsienicę i podnoszenie/opuszczanie tułowia
- 2 wieże na demultiplekser

Dodatkowo (dla lansu :-) ) światełka w oczkach i “ustach” :-)
Całość waży 8kg (4.5kg dół, 3.5kg ramiona, ręce, głowa – to też jest problem do rozwiązania)
Aktualnie jest wysoki na 95cm (wyprostowany), w barkach szeroki na 65cm, w podstawie szeroki na 40cm, długi na 40cm.

Przyszłość
Jak pisałem – to nie jest ostateczna wersja.
Myślałem, że następną już spróbuję “zNXTować”, ale chodzi mi po głowie, spróbować zmienić demultiplekser na dwa serwa z Crawlera i sprawdzić jak to wtedy wyjdzie.
Na pewno wiem, ze muszę przebudować obrotnicę i ramiona.
Kiedyś dawno chciałem poruszać “brwiami” i opcja ta dalej jest “do zrobienia”, tym bardziej, że same brwi są “gotowe” trzeba do nich tylko podciągnąć “skądś” napęd :-)
Jak znam siebie to jeszcze pewnie kilkanaście razy go pozmieniam, więc możecie się spodziewać jeszcze iluś wersji (niekoniecznie tylko 1 z NXT) :-)

P.S.6. Cała galeria na BS chociaż wiele więcej tam nie ma (poza może zdjęciami z wcześniejszej budowy)

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Niemiecki niszczyciel czołgów opracowany w 1943 roku na podwoziu czołgu Pzkpfw. V Panther, wyposażony w armatę KwK 43 kalibru 88mm. Do końca wojny wyprodukowano i do działań wprowadzono 350 sztuk, które swój chrzest bojowy z powodzeniem przeszły w Normandii w ’44 roku.

Model w skali 1:18, masa własna 3,5kg. Napęd realizują dwa silniki elektryczne PF XL wraz z dwiema 4-stopniowymi skrzyniami biegów (D fast/D slow/N/R obsługiwane dwoma silnikami PF M), po jednej na każdą z gąsienic.

Podstawa armaty kal. 88mm napędzana również elektrycznie (2x PF M: U/D i R/L), zaś sama armata posiada mechanizm naśladujący odrzut po wystrzale realizowany silnikiem PF M i małym amortyzatorem sprężynowym.

Więcej zdjęć na http://lego-models.com

Loża Masońska

Loża Masońska

Witam.

Praca miała swoją premierę na zeszłorocznym Pyrkonie, więc czas pokazać ją na światu.

Do budowy zainspirowała mnie tajemniczość tej organizacji, otoczka jaka wokół niej powstała. Zanim wpadłem na pomysł budowy, szukałem różnych informacji, ciekawostek. Moje zainteresowanie tematem wynikło z wszechobecnych znaków i symboli, umieszczonych na historycznych budynkach.

Koniec historii, przechodzimy do konkretów.

Świątynia - to wielka sala czworościenna, podłużna, boki jej noszą nazwy czterech stron świata - gdyż według pojęć masońskich, obszar loży - jest obszarem  świata. Najdalsza część, będąca wprost drzwi - zwie się Wschodem. Tam siedzi przodujący, czyli Mistrz loży, inaczej Najprzewielebniejszy Mistrz Katedry (świąty­nię, loże, zwą niekiedy katedrą). Siedzi na estradzie wzniesionej na trzy stopnie ponad podłogę. Na Zachodzie, po dwóch stronach drzwi wzno­szą się kolumny brązowe: na kolumnie z lewej strony skreślona litera J, na prawej - litera B. Wzdłuż ścian bocznych stoją ławki; zasiadają na nich bracia zwykli, tworzący t. zw. "ko­lumnę północną"  i "kolumnę południową".

To taki szybki opis, smaczków jest znacznie więcej. Jeśli ktoś się zainteresuje, to poszuka i znajdzie całą symbolikę. Brakuje jeszcze drobnych smaczków (i elementów custom), ale to powstaną do wystawy Krakowskiej.

Na początek widok Wschodu, czyli najważniejszej części świątyni.

Obracamy głowę i widzimy miejsce, gdzie wszystko się zaczyna.

Wielki Mistrz przy ołtarzu nieruchomym (w tle cyrkiel i węglownica).

Profan przed ołtarzem ruchomym.

I na koniec dwa widoki:

Wszystkich symboli nie ujawniam, kto ma ochotę niech się doszukuje.
Miało być tajemniczo i elegancko i mam nadzieje, że się udało.

Dziękuje za uwagę i zapraszam do panelu dyskusyjnego :)

Akolada.

Valmet TD 28-12

Valmet TD 28-12

Witać! Wrzutem na taśmę przed wystawą udało mi się ofotkować i opublikować wynik prawie 8 miesięcy bolesnych zmagań. Przedstawiam model ładowarki widłowej Valmet wzorowany na modelu TD 28-12. Ponieważ za wzór służył mi egzemplarz, który oglądam codziennie w pracy, kilka detali może się różnić od wersji występującej powszechnie. Terminal BCT ma w zwyczaju wprowadzać zmiany w swoich maszynach.
Aby model nie rozpadł się przy próbie podniesienia czegokolwiek musiałem oczywiście wprowadzić kilka zmian w konstrukcji układu podnoszącego dlatego przód modelu może wydawać się trochę toporny. Efekt tych zmian jest taki, że Valmet (w bólach ale jednak) jest w stanie podnieść maksymalnie 600 g. Oczywiście wszystko zależy też od rozkładu masy podnoszonego ładunku. ‘Bezpieczny’ udźwig to 500-550 g. Konstrukcja wytrzymałaby więcej ale powyżej 600 g pneumatyka odmawia posłuszeństwa.

Model waży 3,1 kg i jak już pisałem – podnosi 0,6 kg natomiast w rzeczywistości udźwig Valmeta to 28 ton a waga 41 ton. Książka na drugiej fotce waży około 550 g.

Wszystkimi funkcjami pneumatycznymi sterujemy z kabiny:

Pod kabiną ciągną się kilometry poplątanych przewodów, a 2 zbiorniki powietrza umieszczone są między kabiną i przednią osią. Natomiast plątanina przewodów na zewnątrz jest prawie taka sama jak w oryginale co trochę ułatwiło sprawę. Nie wiem gdzie bym to wszystko poupychał gdyby była taka potrzeba.

Funkcje:
Przechył ‘od siebie’ i ‘na siebie’:

Rozszerzanie i zwężanie wideł:

Unoszenie wideł (poziom 1):

I poziom 2:

Kolami sterujemy przy pomocy atrapy filtra powietrza, a otwierając górną pokrywę mamy dostęp do pompki:

Pod pokrywą obok schodków do kabiny jest umieszczony Battery Box zasilający przednie reflektory. Jest możliwość wyciągnięcia go w celu łatwej wymiany baterii.

Natomiast pod pokrywą z drugiej strony znajdziemy Battery Box 9V (również można go wyciągnąć) zasilający lampę ostrzegawczą na dachu.

I jeszcze dwie fotki po ciemku dla lepszego efektu oświetlenia:

Jak już pisałem BCT lubi przerabiać swoje maszyny ale zdarza im się również popełnić coś swojego. Mają ‘bolec’ i ‘drąg’ własnej roboty (nie będę przytaczał nazw używanych na terminalu ;) ) Taki sprzęt to nic niespotykanego, tyle że sami je zrobili.

Bolec do podnoszenia zwojów blachy:

Drąg do wyciągania różności (np paczek z arkuszami blachy) znajdujących się głeboko w kontenerach:

Niestety ograniczenia narzucone przez budulec spowodowały, że musiałem nieco zmienić rozkład siłowników odpowiedzialnych za podnoszenie, a w kwestii bolca i drąga – ‘przesuw’ jest możliwy tylko w jedną stronę.
Musiałem również okleić (w miarę możliwości) czarnymi nalepkami siłowniki, ponieważ Lego, nie wiadomo czemu, nie produkuje ich w jakże uniwersalnym kolorze czarnym. Nie, żeby żółte mi przeszkadzały. Dodaje im to industrialnego klimatu. Po prostu oryginał miał czarne i żółte trochę się tu gryzły z resztą.

I filmidło:

Parada

Parada

Niedługo po tym jak wróciłam do klocków i kupiłam na BrickLinku pierwsze minifigowe szczątki, pewnie na początku 2010 r., połączyłam brodatą buzię w okularach przeciwsłonecznych z włochatym pirackim torsem i czarną, w domyśle skórzanej, czapkę ze Star Warsów. Wyszedł mi stereotypowy berliński misiek-skórzak i już wiedziałam, że muszę zbudować z klocków Paradę Równości.

Grzebałam się z tym strasznie, pierwsza wersja miała powstać na warszawską Europride w 2011 r., ale jak zwykle miałam poślizg. Ustawianie ludzików, wymyślanie bannerów i robienie reklam zasłaniających budynki (czy to warszawska specjalność?) było czystą przyjemnością. Z budowaniem kamieniczek szło mi gorzej, ale szło. Za to robienie mnie przerosło. A szkoda, bo na żywo parada wyglądała ekstra. Może kiedyś, jak będę mieć dostęp do dobrego fotografa lub nauczę się robić zdjęcia, zbuduję nową paradę i sprawię jej porządną sesję zdjęciową.

Moja parada nie jest tak odlotowa jak te w Berlinach czy innych Kopenhagach – raptem trzy gołe torsy, żadnych ekscesów i pawich piór. Grzeczny warszawski standard. Ale postarałam się, żeby nikogo nie zabrakło.
Wśród uczestników Parady są więc drag queenki:

panowie „niebudzący skojarzeń”:

panowie „budzący skojarzenia”:

(wśród nich mój pierwszy qeerowy ludzik)

lobbujący na rzecz małżeństw osób tej samej płci:

Dykes on Bikes:

fajne, kolorowe dziewczyny:

przypadkowi przechodnie:

(patent na wózek skradziony Karwikowi

Nie zabrakło też staruszków (chociaż akurat ich na polskich paradach brakuje) oraz polityków gadających bzdury. Są też przeciwnicy Parady i tzw. Eurosodomy, ale nie zasłużyli, żebym wkleiła tu ich zdjęcie.


Całość na Flickrze: klik i Brickshelfie: klik.

Antige-V

Antige-V

Jakoś tak mnie naszło. W marcu, tyle że budowałem toto dosłownie w tempie paru klocków dziennie. Miało być na kołach i miało być starym mercedesem, ale odechciało mi się myśleć jak zrobiłem ten nos i drzwi.

Jedyne co tam warte uwagi to chyba drzwi które się bardzo ładnie otwierają i zamykają, i są zrobione z drzwi… ale nie całkiem tak jak to się z reguły robi ;]

Perychelium Melancholii

Perychelium Melancholii

Początkowo chciałem zbudować coś zupełnie innego, a mianowicie obóz jeniecki. Zrobiłem sobie takie ogrodzenie z tych siatek okrętowych, zbudowałem barak, zacząłem planować i rozebrałem wszystko. Wychodziło mi najbidniej 20 płyt bazowych więc powiedziałem – PAS (w tle słychać drwiący śmiech).

Potem chciałem zbudować coś innego, ale wyszło już w planach paskudnie, a żeby wyglądało fajnie to musiałbym wydać kupę kasy. Więc też porzuciłem (po co to piszesz bałwanie słychać z sali?). Otóż ten szary budynek jest trochę zmienioną wersją z drugiego zarzuconego projektu, więc jest takim jakby łącznikiem i od niego wszystko się zaczęło (konsternacja).
A potem już poszło jak zawsze. Do budynku dobudowałem drugi budynek, to, tamto i wyszło to co widać (widzowie zaczynają powoli wychodzić).
W sumie to sam nie wiem co to jest, ponastawiałem figurek żołnierzy, narobiłem jakichś skrzynek i ochrzciłem to dziwną nazwą (konsternacja po raz drugi).

Oczywiście skończyłem to na początku stycznia, ale problemy logistyczno-fotograficzne ciągnęły się do dzisiaj (konsternacja po raz trzeci. Sprzedane!). MAM NA TO ŚWIADKÓW!!!

Chciałbym coś jeszcze napisać ale szczerze mówiąc nie bardzo wiem co, więc dyplomatycznie skończę.

Aha. Najbardziej byłem dumny z tego szarego muru na tyłach dopóki nie zorientowałem się, że to już dwa late temu budował Karwik (na scenę zaczynają lecieć butelki).

Podziękowania dla Zgredka i Karwika za pożyczenie klocków i dla Sariela za pomoc w obróbce zdjęć. Nie wykorzystałem ich bo żona zdążyła skasować wiadomość zanim je sobie skopiowałem (mówca ucieka z sali goniony przez wściekły tłum).

Zdjęcia:

Trochę szczegółów:

PS. Proszę mnie nie pytać o szczegóły, a po co ten komin i po co są te zbiorniki i co oni robią? Nie, nie wiem co to jest. Może to być fabryka produkująca miotacze promieni śmierci dla Niemiaszków. Albo coś zupełnie innego.
Niech każdy sobie sam odpowie co widzi.

PS2. Oczywiście tytuł jest na tyle zagadkowy, że nawet autor nie wie o co chodzi.