MOC

North American P-51 Mustang

North American P-51 Mustang

North American P-51 Mustang

Wróciłem w piątek z urlopu odprężony i wypoczęty i na szybkiego skleciłem coś takiego jak powyżej. Jest trochę niedorobiony i mocno “statyczny” – nic nie puka nic nie stuka, ale nie miałem zbyt wiele czasu – jutro znowu znikam. Jak znowu odpocznę to go poprawię.
Samolot jest dość trudny do zrobienia, wyszło jak wyszło. Skala 1:32.

P-51 Wikipedia

Intruz w fabryce

Intruz w fabryce

Zaczęło się to wszystko dobre dwa lata temu od zbudowania mackowatego stwora. Początkowo miał mieć długi ogon i być niezobowiązującym czarnym kosmicznym potwora. Jednak w połowie budowania straciłem ochotę na budowanie go i robal poszedł na półkę.

Potem Jerac zaczął budować swoje czerwone Warhamerowe czołgi. Zachciało mi się własnych, ale żeby nie robić tego samego (i tak bym nie potrafił jak Mackoręki), więc poszedłem w kierunku “inspiracji”. Tak powstał pierwszy pojazd – transporter opancerzony.

Jak już miałem robala i pierwszy pojazd, to aż prosiło się, żeby zbudować im jakieś podłoże. I tak krok po kroku, klocek po klocku powstała fabryka. Zależało mi na tym, żeby była zburzona, porozbijana tu i ówdzie. W końcu taki robal trochę zamieszania jest w stanie narobić. Na koniec dobudowałem dwie machiny kroczące, żeby siły obronne nie były zbyt nikłe.


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr


Intruder in the factory by crises_crs, on Flickr

Długo się zbierałem, żeby całość wykończyć. Dobudować podłoże, wykafelkować, a potem obrobić zdjęcia. Epilog całej historii jest taki, że chowając budowlę do worka celem umieszczenia na szafie wszystko się rozwaliło. Zostały tylko pojazdy i robal. Może zrobię im coś mniejszego, bo ta diorama jest zdecydowania za duża jak na moje możliwości magazynowania.

Lunapark – wersja rzeszowska.

Lunapark – wersja rzeszowska.

Wystawa już otwarta, wreszcie nasz Lunapark otrzymał godne miejsce do dłuższej publicznej prezentacji. Przez najbliższe dwa miesiące można go zobaczyć w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie w ramach wystawy „Legowisko”.

(duże zdjęcie)

Jak już pisałem parę miesięcy temu – makieta będzie się rozrastać. Na razie tempo przyrostu jest znaczące. Obecny wymiar to 11×6 płyt bazowych (281 x 153 cm). Pojawiły się nieobecne wcześniej elementy:
- rodeo kolegi Matixa22
- skałki Axela
- autodrom na licencji Zgrredek Company
- diabelski młyn
- domek kowala i rycerze Crisisa
oraz sporo przestrzeni dla ludzików. Powróciła również na swoje miejsce karuzela z samolotami.

Nie będę się wdawał w szczegóły techniczne, bo nie one są najważniejsze. W salce, w której Lunapark jest wystawiony jest dość ciemno, zdjęcia są takie sobie, natomiast na filmie mam nadzieję da się zobaczyć mniej więcej jak to wygląda.

Napiszę jeszcze tylko, że to jeszcze nie koniec rozbudowy, następne sekcje są już w przygotowaniu. Styl całości zapewne się nie zmieni, natomiast popracujemy jeszcze nad różnorodnością prezentowanych obiektów.

Podziękowania dla Axela, Crisisa, Matixa22 i Zgrredka.
I jeszcze podziękowania dla obsługi Muzeum za świetne przygotowanie gabloty.

Galeria na BS.

Filmik dla tych, którzy nie mają na nic czasu:

Filmik dla tych, którzy jednak trochę czasu wolnego mają:

Maciek.

PS. Jeżeli ktoś ma fotki wykonane lepszym aparatem to proszę się nie krępować tylko zalinkować miniaturki.

Kochanie, wróciłem wcześniej!

Kochanie, wróciłem wcześniej!

Bardzo lubię konkursy Nexusa, bo dzięki twardym terminom udaje mi się zmobilizować do budowania. Ten etap był dłuższy i pewnie dlatego poczułem że mam czas i nie muszę się spieszyć. No i skończyło się jak zawsze. Ostatni dzień, szósta po południu i zalew adrenaliny, bo przecież trzeba było coś zbudować.

Temat zadania to pokazać coś z 1963 roku (-50 lat) i potem to samo, w roku 2063 (+50). Wymyśliłem sobie dużą, fajną pracę, taką na całą płytę bazową, ale oczywiście nie było szans na realizację w jeden wieczór. Jak trwoga, to trzeba robić miniaturki. Wymyśliłem sobie zatem, żeby iść na skróty i zilustrować klasyczną, niepoddającą się czasom scenkę nakrycia żony z kochankiem. Wyszło tak:

1963:

2063:

Nie ma oszustwa, są dwie prace:

Pierwotnie, kochankiem z roku 2063 był robot, ze specjalną funkcyjną końcówką zamiast dłoni, ale okazało się to zbyt dosłowne. Ufok z UFO Attack był zbyt mało sexy, dopiero kosmita z Toy Story przypasował. Miałem sporo zabawy z wybieraniem detali do wersji 20-to wiecznej i wymyślaniem czy się zmienią za 100 lat i w co.

Galeria: tutaj

Diabelski młyn.

Diabelski młyn.

Diabelski młyn.

Wszystko zaczęło się od skrzyni klocków pełnych. Duża liczba conectorów umożliwiła mi zbudowanie sporego koła (wewnęrznego). Reszta nie była specjalnie skomplikowana. Tęczowy prototyp powstał w okolicach Nowego Roku, kręcił się całkiem sprawnie, więc pozostało uzbierać elementy w pasujących kolorach i oto jest:

Wymiary Wysokość od podłoża: 86 cm Średnica zewnętrzna koła: 67 cm Zajmowana powierzchnia: 2×2 płyty bazowe z zaznaczeniem, że koło na wysokości 25 bricków wystaje poza obrys tych płyt na 7 cm z obu stron. Taka konstrukcja podłoża jest celowa. 4×4 to optymalny rozmiar sekcji nadający się do transportu :) W takich wymiarach jest też większość sekcji projektu „Lunapark”.

Mechanizmy i działanie. Młyn na porządne rozbujanie wymaga 30 sekund czasu. Niestety spora waga koła, luzy zębatek oraz duża odległość silnika od głównego wału powodują tak długi czas rozruchu. W sumie niewiele to przeszkadza, jak już się koło rozkręci to działa dosyć płynnie. Kluczem do sukcesu okazało się odpowiednie wymierzenie poszczególnych łączeń na kole (nic na siłę) oraz mozolne wyważanie. Obciążników na pierwszy rzut oka nie widać. Ale czasem trzeba płytkę lub dwie dołożyć. Te kilka gramów w dodane odpowiednim miejscu powoduje płynniejszą pracę całości i wyraźnie lepszy efekt końcowy. Wypada dodać, że wyważenie jest konieczne po każdym montażu, niestety złączki nie trzymają dość mocno, przy rozkładaniu zmienia się nieco geometria koła, więc trochę czasu trzeba przy tym spędzić. Główny wał koła jest zbudowany z okrągłych bricków 4×4 przetkanych oczywiście axlem. Dodatkowym wzmocnieniem są cztery liftarmy 11 przyczepione do wału. Pojedynczy axel wyginałby się za bardzo ze względu na ciężar koła Delikatne wygięcie i tak widać przy łączniku koła do podpór. Zasilanie: silnik PF XL, przełożenie 1:20 (poprzez ślimaka zamontowanego w tym czymś). Prędkość regulatora: 1. Napęd doprowadzany jest pionowym wałem znajdującym się centralnie za konstrukcją. Teoretycznie można by zamontować silnik u góry, ja jednak zwykle wolę pochować pod podłożem co się da.

Budowa koła: Środek koła to dwa krzyżaki zbudowane z kątowych technic-bricków. Z nich odpowiednio wychodzą 4 ramiona. Ramiona trzymają wewnętrzną parę kół, które to połączone są ze sobą razem liftarmami 13. Do tego koła w specyficzny sposób są przymocowane moje ulubione ramiona żurawia. Ich końce z kolei są oparciem dla zewnętrznego okręgu oraz pałąków, na których podczepione są wagoniki/parasolki. Całość została okraszona 160 czerwonymi kulkami, dodanych wyłącznie w celu dekoracyjnym. Chciałem nimi zasłonić otwory connectorów 157 i wystające gołe axle. Tak zbudowane koło może swobodnie toczyć się po dywanie :) Koło można spokojnie trzymać za wał. Nie ma co więcej pisać – myślę, że wystarczą zdjęcia:

Wagoniki Od początku na kole kręciły się parasolki pożyczone z „Karuzeli z parasolkami”. Na prawdziwych “młynach” wagoniki są trochę bardziej zabudowane (zapewne ze względów bezpieczeństwa). Dołożyłem więc zaokrąglone boki. W międzyczasie były też inne pomysły, wagoniki nie mogą być zbyt ciężkie.

Otoczenie Karuzela docelowo ma się wpasować w makietę “Lunaparku”, toteż nie odstaje zbytnio od niej stylem. Lunapark “rzeszowski” będzie dwukrotnie większy od “kopenhaskiego”. Dopiero taki rozrost dał możliwość wygospodarowania miejsca na “Diabelski młyn”. Karuzela jest tak duża, że pozostałe nikną w jej cieniu. Na razie musi tak być, dopiero w następnej wersji makiety (wiedeńskiej?) ustawię ją tak, żeby nie przysłaniała reszty.

W sumie Konstrukcja jest mocno techniczna (aż się chce powiedzieć niestety). Cóż. Główne elementy to liftarmy, connectory i mnóstwo spinek. Ze względu na rozmiar oraz ciężar całość musi się trzymać. Niespecjalnie widzę możliwości zalepienia każdej dziury. Technikowcom to pewno nie przeszkadza. W końcu młyna nie ogląda się pod lupą. Dobry odbiór całości jest z odległości metra – nawet dwóch.

Najważniejsze – film (uwaga: hipnotyzuje):

I galeria na BrickShelf.

Na koniec podziękowania dla Rrutka, że pozwolił mi wybebeszyć swoją część woreczków ze “skrzyni”, co znacząco ułatwiło budowę prototypu, oraz dla Matixa22 i crisisa za cenne uwagi odnośnie samego wyglądu karuzeli.

Maciek PS. Wreszcie koniec…

Komputery, komputery

Komputery, komputery

Komputer z przeszłości nawiązuje do wytworów polskiej(?) myśli technicznej – maszyn z serii Odra. Nie jest to konkretny model, ale tak sobie wyobraziłem “stary komputer”. Natomiast urządzenie z przyszłości jest luźno wzorowane na tych wszystkich cudach podłączanych bezpośrednio do głowy użytkownika.


Computers then and now by crises_crs, on Flickr


Computers then and nowcomputers_02 by crises_crs, on Flickr


Computers then and now by crises_crs, on Flickr

Działający młyn wodny

Działający młyn wodny

Praca na drugi etap BBW, “A jednak się kręci”. I kręci się dosłownie – koło młyńskie napędzane prawdziwą wodą.

Najlepiej pokaże to filmik. Na początku słabo cokolwiek widać, ale nie zniechęcajcie się – po chwili jest zbliżenie.

To jedna z najszybszych prac, jakie skleciłem. Na pomysł wpadłem 9 dni przed terminem zgłoszeń. Na początku wpadłem w panikę, bo to bardzo krótko. Szczęśliwie się złożyło, że był weekend majowy i dużo czasu wolnego, tak że budowę skończyłem wczoraj wieczorem.

Strumyczek został uszczelniony przezroczystą folią. Może to i niekoszerne, ale klocki w żadnym wypadku nie mogą zapobiec przeciekaniu i wylewaniu wody na wszystkie strony. Udało się to zrobić w miarę skutecznie, woda wylewa się tylko u wylotu strumyka.

W końcu przyszedł czas na porobienie zdjęć i filmik. To drugie było najdziwniejszą rzeczą, jaką zrobiłem od dawna, bo trzeba było znaleźć wodoodporny plan zdjęciowy. Jedynym rozwiązaniem okazała się kabina prysznicowa, oferująca atrakcyjny, giętki wąż i kompatybilna z profesjonalnym oświetleniem (kabel i żarówka).


Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Miłego oglądania!

MAZ 74103 z cysterna TZ-60

MAZ 74103 z cysterna TZ-60

Pojawily sie ostatnio pogloski, ze MAZ 7907 jest rekordzista, jesli chodzi o radzieckie pojazdy wojskowe. Nic bardziej mylnego! Jesli chcecie cos naprawde duzego to proponuje MAZa 74103 z cysternami TZ-90:

Nawet “mniejsza” wersja TZ-60 robi wrazenie:

60,000 litrow pojemnosci, waga 100 ton, 24 metry dlugosci, dwa niezalezne silniki napedzajace pompy. A wszystko to tylko przyczepa. Ciagnik napedzany jest “standardowym silnikiem czologowym” o pojemnosci 39 litrow.

Model wyglada tak: