MOC

Komandor Shepard

Komandor Shepard

“I hope so… I died!”

- Komandor Shepard

Komandor Shepard. Mass Effect. Grało się, oj grało. Pomysł, wykonanie, rozgrywka oraz dość duże i jednocześnie nawet logiczne uniwersum (jak na grę) porywały do zapoznania się z tym tytułem. O czym to jest? Główny wątek to oczywiście obrona ludzkości… wróć… życia we wszechświecie. Ale mnie osobiście jarały bardziej wątki poboczne, poznawanie bohaterów i interakcje między załogą. Może też z tego powodu najbliższa mojemu sercu jest część druga serii.

A brickhead przedstawia tytułowego Sheparda. Bezimiennego, anonimowego, w końcu każdy mógł stworzyć i rozwijać własnego – stąd też pomysł na jak największe ukrycie różnego rodzaju cech wyróżniających (i stąd hełm i standardowe uzbrojenie).

Kain

Kain

“Vae victis!”

- Kain

Seria gier Legacy of Kain bardzo wiele dla mnie znaczy. Powstało w sumie pięć części: LoK: Blood Omen, LoK: Soul Reaver, LoK: Soul Reaver 2, LoK: Blood Omen 2, LoK: Defiance). Do dziś jestem zakochany w jej klimacie, fabule a przede wszystkim grze voice actorów. Gotycko-barokowy klimat, pokręcona fabuła (strasznie!) i te głosy z jeszcze lepszymi dialogami, ach! Nad scenariuszem pracowała m.in. Amy Hennig, odpowiedzialna również za pracę przy Uncharted.

A co do Brickheadzów, zbudowałem dwie główne postacie – gniewnego, energicznego i młodzieńczo naiwnego Raziela oraz stoickiego, spokojnego i doświadczonego Kaina.

Raziel

Raziel

“I renounce you!”

- Raziel

Seria gier Legacy of Kain bardzo wiele dla mnie znaczy. Powstało w sumie pięć części: LoK: Blood Omen, LoK: Soul Reaver, LoK: Soul Reaver 2, LoK: Blood Omen 2, LoK: Defiance). Do dziś jestem zakochany w jej klimacie, fabule a przede wszystkim grze voice actorów. Gotycko-barokowy klimat, pokręcona fabuła (strasznie!) i te głosy z jeszcze lepszymi dialogami, ach! Nad scenariuszem pracowała m.in. Amy Hennig, odpowiedzialna również za pracę przy Uncharted.

A co do Brickheadzów, zbudowałem dwie główne postacie – gniewnego, energicznego i młodzieńczo naiwnego Raziela oraz stoickiego, spokojnego i doświadczonego Kaina.

Guybrush Threepwood

Guybrush Threepwood

“My name is Guybrush Threepwood and I’m a mighty pirate!”

- Guybrush Threepwood

Po dłuższej przerwie wracam z nowymi rzeczami.

Na pierwszy rzut leci główny bohater kultowej serii gier Monkey Island – Guybrush Threepwood.

To jedna z tych gier, które zawsze będę dobrze wspominał. Ot zwyczajna piracka historia w stylu “od zera do bohatera”, ale podana w bardzo zabawny sposób. A jeśli kogoś odstrasza pikseloza z początków lat 90., to zapraszam do sięgnięcia po wersję-remake Special Edition sprzed kilku lat. Warto!

[FILM] The LEGO Ninjago Movie – Dzień z życia Ninja

[FILM] The LEGO Ninjago Movie – Dzień z życia Ninja

Ninja For a Day Promo FL

Widzę, że od kwietnia wisiał tu ten film jako szkic w wordpressie. Musiałem zapomnieć go opublikować :P

Zrobiłem sobie twórczy maraton. Był to również test, czy jestem w stanie na zawołanie wyprodukować film i pogodzić to z codziennym życiem i pracą. Ale zacznijmy od początku. Czytaj więcej » (Uwaga, wchodzisz na własną odpowiedzialność ;) Mega długi post.

Duże zdjęcia i więcej opisu do obejrzenia i poczytania na blogu Kalaisa:
[FILM] The LEGO Ninjago Movie – Dzień z życia Ninja – Bricks Treasure – LEGO® Blog
Link: http://bricks.kalais.net/pl/post42

Astfgl – Najwyższy Dożywotni Prezydent Piekła

Astfgl – Najwyższy Dożywotni Prezydent Piekła

Astfgl to postać ze Świata Dysku, a konkretnie z książki “Faust Eryk”. A skąd ten “Najwyższy Dożywotni Prezydent Piekła”? No cóż… Na początku był po prostu królem demonów. Jak doszedł do tego “Prezydenta”, to… za dużo by opowiadać. Najlepiej po prostu przeczytać książkę. Zwłaszcza, że jest cieniutka (dosłownie, nie w przenośni ;) )
Chciałem zbudować tę postać już w zeszłym roku, ale po kilku próbach zarzuciłem projekt. Wróciłem do niego, kiedy kupiłem zestaw z tym diabełkiem.

Astfgl 1 by zgrredek, on Flickr
Astfgl 2 by zgrredek, on Flickr
Astfgl 3 by zgrredek, on Flickr

[MOC] Blood Orc

[MOC] Blood Orc

Jednodniowy eksperyment z dużą postacią. Blood Orc, czyli Krwawy Ork. Pomysł własny, nie jest wzorowany na żadnym orku. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci jest przypadkowe ;) Budowany z zasobów klockowych, które akurat były pod ręką. Czytaj więcej »

Duże zdjęcia i więcej opisu do obejrzenia i poczytania na blogu Kalaisa:
[MOC] Blood Orc – Bricks Treasure – LEGO® Blog
Link: http://bricks.kalais.net/pl/post46

Polowanie na Czujkę

Polowanie na Czujkę

Ostatnio zbudowałem MOCa związanego ze starymi grami, to teraz pora na coś pachnącego terabajtami, megahercami i miliardami poligonów. Dorwałem w swoje ręce grę Horizon Zero Dawn i przyznaję, że zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Twórcy mieli bardzo ciekawy pomysł na połączenie pierwotnego świata łowców z nowoczesnymi technologiami w postaci, przede wszystkim, groźnych stworów.

W moim MOCu główna bohaterka gry – Aloy przebija włócznią Czujkę – stwora patrolującego okolicę.

Klocki “bioniclowe” świetnie nadają się do budowania tego typu maszyn, ale ten system jest tak całkiem innym od zwykłych klocków, że niebywale trudno było mi to wszystko sensownie połączyć. Budowanie SNOTem niestety tutaj nie wchodzi w rachubę. Z tego powodu stwór jest odrobinę za chudy w porównaniu do oryginału. Był też mały problem z wyważeniem potwora, ale dzięki włóczni udało mi się go w końcu całkiem stabilnie ustawić i koniec końców, całkiem fajnie wyszedł.

Link do ujęć z gry

P.S. Wiem już nawet komu spodoba się rudowłosa protagonistka gry.

 

Chodu!!!

Chodu!!!

null

To historia nie z tego świata. Ani z żadnego znanego nam uniwersum. Bo nie odkryli go jak dotąd ani pisarze, ani filmowcy, ani tym bardziej podróżnicy, misjonarze czy poborcy podatkowi. Jedyne świadectwo istnienia tego świata to kartka wyrwana z książki, do której dotarłem poprzez L-przestrzeń, która jak niektórzy wiedzą łączy wszystkie biblioteki wszystkich światów we wszystkich czasach. (Tak dokładnie to kartka pochodzi z bibliotecznej wygódki, co tłumaczyłoby dlaczego jest tylko jedna.)
Niestety trudno na podstawie jednej kartki wnioskować czy to literacka fikcja, czy literatura faktu. Jedna strona to opis przyrody, nudny prawie jak wNad Niemnem. Za to druga jest pełna akcji i mrożących krew w żyłach sytuacji. Niestety nie wiadomo jak skończyła się ta historia. Jednak zaintrygowała mnie tak bardzo, że pokusiłem się o jej zilustrowanie.
Ilustracja przedstawia zuchwałą kradzież jaja tartacznika (erinaceus carnifexus). Tartacznik to zwierzę żywiące się trocinami. W tym celu ścina drzewa i zjada je pracowicie piłując. Jednak, gdy mały tartacznik wychowa się wśród ludzi, to można nauczyć go cięcia drewna na deski, a nawet klepkę podłogową. Ktoś tam podobno widział tartacznika toczącego tralki, ale to niesprawdzone plotki. Dlatego jaja tartacznika są tak pożądane. A ponieważ tartacznik jest niezwykle groźny to jego jaja są niezwykle cenne. Tak cenne, że znajduje się wielu śmiałków ryzykujących życie w nadziei szybkiego wzbogacenia się.

Ta praca powstała nietypowo. Przynajmniej jak na mnie. Bo wszystko zaczęło się od tego, że kiedy robiłem porządki w klockach, to nie miałem pomysłu, co zrobić z dwoma „Aircraft Fuselage Curved Aft Section with Orange Base”. Patrzyłem tak na nie, wahając się, czy może po prostu je wyrzucić, bo były wielkie, brzydkie i nie rokowały nadziei na jakąkolwiek przydatność. Nawet jako wypełniacz. I kiedy tak obracałem te brzydactwa w dłoniach, to doznałem olśnienia – te części złączone ze sobą mogłyby udawać (z dużą dozą uproszczenia) jakiś kiszkowaty balon. Tak, to było to! Zamiast wyrzucać – coś z tego zbudować. Utylizacja doskonała!
Złączyłem części pinami i… się zaczęło. Budowanie tego latadła dało mi dużo frajdy, bo ograniczała mnie tylko wyobraźnia. Ale kiedy latadło powstało to powstał też problem – brak akcji. No bo pojazd czy latadło, nawet żeby nie wiem jak udane, to dla mnie za mało. Musi być jakiś kontekst!
A może by przy okazji coś jeszcze „zutylizować”? Bo mam przecież mnóstwo klocków, które nie rokują na jakąkolwiek przydatność. A niektóre nawet w dużych ilościach. I tak powstał tartacznik, gdzie udało mi się wcisnąć 22 sztuki „Hinge Plate 1 x 8 with Angled Side Extensions, Rounded Plate Underside” i jeszcze jakieś bioniclowe części.
Potem przyszła kolej na podłoże, co na dłużej wstrzymało prace, bo nie miałem pomysłu jak to zrobić, żeby to latadło było w górze, a jeszcze najlepiej żeby nie było widać zamocowania. Pożyczyłem od Jetboya przezroczyste liftarmy (bo sam miałem tylko jeden) i zacząłem kombinować jakieś karkołomne konstrukcje. Wszystkie były do bani, bo nie pozwalały odpowiednio upozować latadła i żadne nie zapewniało jego względnej stabilności. W końcu zrezygnowałem z „niewidoczności” zamocowania i prace znów ruszyły pełną parą.
Ponieważ dystans między latadłem a tartacznikiem jest dość znaczy, więc wypadałoby to czymś wypełnić. Może by więc znów coś zutylizować? „Cockpit 8 x 6 x 2 Curved” (mam ich kilkanaście) kiedy go odwrócić to mógłby przypominać pancerz jakiegoś chrząszcza. A na główkę „Bionicle Shoulder Armor”! A nogi? Mam przecież kilkaset „Minifig, Weapon Crescent Blade, Serrated with Bar”!
Przydałaby się też jakaś roślinność. Ale marnować klocki na budowanie drzew? Może by więc znów coś zutylizować? No to idziemy w kwiatki. „Orange Slope, Curved 3 x 1 No Studs” mam całe wiadro, więc pozbycie się chociaż tych 20 sztuk to też coś. Liści palmowych też chętnie się pozbyłem. A może dałoby się zbudować jakieś kwiatki z „Dark Blue Tail Shuttle, Small”, których mam kilkaset? O, dało się! Może nie są bardzo „kwiatkowe”, ale ważne, że pozbyłem się 20 sztuk. No to jeszcze na koniec zutylizujmy 22 „Medium Blue Plant Flower 2 x 2 Rounded – Open Stud”.
Nie wiem czy ta utylizacja miała sens, bo poza tymi mało przydatnymi częściami zużyłem też dużo całkiem przydatnych. Ale jednak mam satysfakcję, że te nieprzydatne nie trafiły do śmieci.

Album na Flickr jeśli ktoś woli tam oglądać: https://www.flickr.com/photos/38463026@N04/albums/72157683059930866