Toltomeja

WC, czyli historia klozetu – część 2

WC, czyli historia klozetu – część 2

Panie i panowie, nie bójmy się tego tematu!

Już wiele tysięcy lat temu ludzie stwierdzili, że to co opuszcza ich ciało tą czy inną drogą, niekoniecznie powinno być darzone szczególnym sentymentem. W końcu skoro to z siebie wyrzucamy, to pewnie mamy swoje powody.
Dlatego wraz z rozwojem cywilizacji i kultury, powstawały coraz to nowe zwyczaje w tej dziedzinie życia i następował rozwój odpowiedniej infrastruktury. Początkowo było to po prostu wyznaczone miejsce, które służyło wszystkim okolicznym mieszkańcom. Z biegiem lat dziura w ziemi przeobrażała się w bardziej wymyślne wynalazki, podobnie jak sposób utylizowania nieczystości. A wszystko po to, żeby było świeżo i czysto. „Kącik dumania” stał się w końcu oazą prywatności.

Rok 2513. Ludzie już dawno wyczerpali wszystkie naturalne zasoby swojej planety. Powietrze na całej Ziemi stało się tak zanieczyszczone, że przekroczyło kilkukrotnie wszelkie normy bezpieczeństwa. Ostatnie rezerwy wszystkich państw zostały zebrane razem i przeznaczone na budowę nowego miejsca zamieszkania dla milionów ludzi, z dala od Ziemi – na Księżycu.

Z racji bardzo ograniczonego bogactwa surowców w ich nowym domu, ludzie musieli nauczyć się dbać o dane im środowisko, a same stacje musiały być w stu procentach sterylne i samowystarczalne. Rośliny i zwierzęta, stanowiące niezbędne pożywienie dla mieszkańców, musiały być hodowane w laboratoriach, a cała zużywana energia odzyskiwana. Także wszelkiego rodzaju odpady i nieczystości okazały się cennym materiałem opałowym, a po odpowiednim przetworzeniu nadawały się na doskonały nawóz dla roślin.

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

To i owoo

To i owoo

Zgodnie z planem, pan Wiesiek wybrał się do Mongolii. Od dziecka marzył, aby spędzić noc w jurcie, ale spotkał tam też coś szczególnego…

Proszę państwa, oto Owoo.

Owoo stawiamy w miejscach dla nas ważnych, w miejscach kultu religijnego albo idąc na łatwiznę – na jakimś wzgórzu. Często są na nich poumieszczane niebieskie chusty (khadag).

Zgodnie z mongolską tradycją, każdy będący w pobliżu Owaa podróżny powinien zatrzymać się i obejść je trzy razy, za każdym razem dorzucając jeden kamyk. Tym sposobem Owoo buduje swoją potęgę, a w nagrodę obiecuje zapewnić szczęście w podróży.

Tak żeby było wiadomo o co chodzi – zdjęcie prawdziwego Owaa (uwaga, spore)

No i jest też jurta. Niestety trochę za mała w stosunku do reszty, ale nie za bardzo było jak zrobić większy dach. Posiada wnętrze z paroma mebelkami.


Brickshelf
Flickr

Tym razem praca skromna, bez fajerwerków. Niemniej temat Owoo wydał mi się niezmiernie uroczy i chętnie się dowiem co o pracy myślicie.

Miłego oglądania! I nie zapomnijcie dorzucić kamyczków… :D

Upiór w Operze

Upiór w Operze

Moje zgłoszenie na 3. etap BBW – “Kto jest twoim idolem (i dlaczego Lenin?)”

Temat Upiora chodził za mną od dawna. Od dawna pozostaje moim ulubionym musicalem ze świetną muzyką. Gdy zobaczyłem temat tego etapu, nie zastanawiałem się ani chwili, tylko przystąpiłem do realizowania planu, który od dawna kiełkował w mojej głowie. A konkretnie ruchoma scenka przedstawiająca podziemia Opery.

Przed oglądnięciem MOCa, polecam obowiązkowo fragment z filmu. Nie jest długi, więc nie żałujcie tej chwilki:

Starałem się jak najlepiej oddać klimat kryjówki Upiora, miejsca niezwykle tajemniczego i magicznego. Wprowadziłem też dynamikę, aby całość ożyła – podczas gdy łódka posuwa się powoli przez mroczną jaskinię, spod wody wysuwają się rozliczne latarnie tworzące klimat Podziemi.
Nie mogło też zabraknąć charakterystycznych elementów pojawiających się w filmie, jak organy, katarynka z małpą, lustro (zakryte czerwoną płachtą) oraz woskowego modelu Christine wykonanego przez samego Upiora.

Jako że technicowcy lubią takie informacje, powiem że w środku siedzą trzy silniki NXT i 1 PF medium.
I są zębatki. Nie tylko jako ornamenty, ale i takie co zazębiają się ze sobą i kręcą.

A teraz dla porównania moja interpretacja:

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Kto nie widział filmu w całości, może naprawić ten błąd w każdej chwili, gdyż jest dostępny na Youtubie.

Miłego oglądania!

Opowieci żeglarzy

Opowieci żeglarzy

Nawet teraz, gdy od mojej tułaczki po wybrzeżach odległych krain minęły lata, pamiętam doskonale te straszne chwile…
Bezlitosna bestia wyłaniająca się z morza… Niezliczone macki, rujnujące wszystko, co napotkają na swej drodze, jak gdyby były wcieleniem gniewu Possejdona.
Nieliczni mieli odwagę stawić czoła monstrum. Tym którzy zdołali, niech będzie wieczna chwała i pamięć wśród tych, którzy przeżyli…

Czy Bogowie faktycznie opuścili nas, ludzi? Czy może jest to ich zemsta za niedostateczną cześć, niewierność?
Pozostaje nam jedynie nadzieja… Nadzieja na lepszą przyszłość, która musi pozostać w naszych sercach bez względu na wszystko.

Na zawsze.


Praca jest pewnego rodzaju rozwinięciem MOCa, który powstał na konkurs BBW. Tym razem prezentowane w kolorze.
Zawalczy też we flickrowym konkursie Wrath of the Titans

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Miłego oglądania!

Japoński ogród

Japoński ogród

Praca powstała na konkurs Andzi “Alejka w parku”. Pan Wiesiek jednak, wiedząc co się szykuje, też zdecydował się pojechać ;)

A konkretnie jest to ogród japoński. W tradycji japońskiej to niezwykle ważne miejsce, pozwalające na odpoczynek w harmonii z naturą. Starałem się nie zapomnieć o ważnych elementach jak jeziorko, wodospad czy kompozycja z piasku i kamieni. Do tego schody w sakle, mostek i altanka w stylu pagody… no i oczywiście nieodłączne latarenki (spore zdjęcie).

Nie mogło też zabraknąć charakterystycznej dla japońskich krajobrazów bramy (jak ta w Itsukushimie) i kwitnącego drzewa.


Galeria Brickshelf
Galeria Flickr

Miłego oglądania!

Number One

Number One

Ano zdarzyło mi się zbudować latadełko. Pierwsze w mojej karierze.
Złapało mnie choróbsko i kiedy wreszcie wygrzebałem się z łóżka, poczułem potrzebę zbudowania czegoś. No ale jak, skoro tyle klocków utknęło w skończonym właśnie dużym MOCu? (Ukaże się na forum lada chwila) Szybki rzut okiem na to, co pozostało do dyspozycji i jedziemy!

Galeria Flickr

Rachu, ciachu i zrobione – całość powstała w jeden dzień. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak szybko coś zbudowałem.
No i bardzo mi się spodobało. Może kiedyś przyjdzie czas na Number Two…

Miłego lotu!