Member

Czytelnictwo w mininarodzie

Czytelnictwo w mininarodzie

Nie buduję tak dużo, jak bym chciała, ale przynajmniej dbam o moje minifigi: wybieram im ładne ubrania i fajne fryzury, wymyślam scenki, w których mogłyby wystąpić, i – najważniejsze – pilnuję, żeby zawsze miały coś do czytania.



Kolportażem czasopism zajmują się zaprzyjaźnione kioski RUCH-u:

(Powyższy został zbudowany przez zgrredka i sfotografowany przez Darka Mroza).

Czerwona gwiazda szeryfa

Czerwona gwiazda szeryfa

Bliźniacy James i Jim Westwoodowie połakomili się na parę dolarów z rezerw federalnych. Na ich nieszczęście szeryf Flint Brown dysponuje nie lada rumakiem – Mrówką Parówką. Bracia nie mają szans.


Sheriff’s Red Star by crises_crs, on Flickr

To mój drugi model w klimacie Wild Wild West. Chronologicznie ten był pierwszy. Jest bardziej udziwniony, ma więcej duperelków. Jeśli kształtem przypomina mrówkę, to dobrze, bo taki miałem zamiar.
Gdybym miał więcej klocków, to bym sobie całą makietkę taką zrobił. Na razie muszę jednak na tych dwóch (mrówka + pociąg) modelach poprzestać.

Pozdrawiam,
crises

Mentu-Kal

Mentu-Kal

Dalej nie umiem zbudować tego:

Obojętnie jak bym nie kombinował wychodzi jakaś kicha jak to albo i gorzej. Toteż w końcu, zdegustowany kolejnym niepowodzeniem, wywaliłem w cholerę blueprinty i zbudowałem coś tak jak serce każe, a nie jakieś tam wymiary (inna sprawa że z projektanta oryginalnego statku jest straszna menda, tam jest absolutnie wszystko co sprawia że z klocków jest ciężko…).

Jako że to już nie pierwszy taki stateczek, nowy stworek dołaczył do istniejącej już rodziny Mentu reprezentowanej m.in. przez Mentu-Sai czy Mentu-Mi.

Jako myśliwiec wsparcia naziemnego – coś jak współczesny A-10 Warthog – miał być solidny, opancerzony i ogólnie “ciężki”. Wyszło?

Bolt Pistol

Bolt Pistol

Ostatnio jakoś tak chce mi się budować i powstaje sporo gratów “bezbudżetowych”, tj z tego co mam pod ręką. Ostatni który zakwalifikował się jako “ujdzie” to taka zabawka aby zająć ręcę kiedy dumam nad kolejną extową funkcją do jakiejś aplikacji.

Strzelać nie strzela bo nie bardzo miałem pomysł jak oddzielić łuskę od pocisku, ale poza tym jest wszystko co trzeba. Nawet “namalowany” licznik amunicji ;)

Johnny 6 wersja krakowska

Johnny 6 wersja krakowska

Witam wszystkich tych którzy pierwszy raz i tych którzy już … widzieli “to cuś” :-)
Dla tych którzy nie widzieli, zacznę od zdjęcia zanim zaczną czytać mój elaborat :-) (niech mają równe szanse :-) )

 

W kwestiach historycznych
Dawno, dawno temu (w latach 80tych i wcześniej) powstało trochę różnych filmów S-F.
Wiele razy w tych filmach pokazywane były “roboty”.
Niestety najczęściej wyglądały jak:
- człowiek ubrany w coś imitujące robota
- puszka/odkurzacz z wystającym czymś (nie wiadomo po co)
Aż wreszcie, pojawiło się światełko w tunelu i filmowcy nakręcili “Krótkie spięcie” (Short circuit). Jak dla mnie po raz pierwszy pojawił się tam robot, który wyglądał jak robot :-)
I chyba nie tylko ja tak uważam, bo fanów na całym świecie ma do dzisiaj.
Właściwie robotów było kilka (pięć) ale tylko jeden z nich grał główną rolę :-)
Co do całej historyjki odsyłam do obejrzenia – IMHO do dzisiaj się to fajnie ogląda.

Dodam jeszcze, że widziałem już kilka wersji “numeru piątego” zbudowanego z Lego, w tym jeden oparty o dwie kostki NXT. Ja jednak chciałem zrobić swoją wersję. która będzie “moim hołdem” :-)

Budowa
Mniej więcej 3 lata temu powstała pierwsza wersja. Wszystko było poruszane ręcznie (bez PF-ów). Poruszały się tylko gąsienice, ramiona i łokcie. Miał jakieś 50cm wysokości.
Wtedy powstała głowa, która od tamtej pory doczekała się najmniejszej ilości zmian :-)

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że w drugiej wersji dodałem pierwszy silnik PF, który poruszał rękami, a co ma się ruszać i w której ręce ustalałem przy pomocy skrzyni biegów z 8880 :-)
Jako ciekawostkę nr.2 dodam, że tylko pierwsza wersja była jakoś zbliżona do MT (np. miała laser na ramieniu), później już stwierdziłem, ze to “zbytek” i jeśli zrobię to tylko jak już naprawdę wszystko inne będę miał dopracowane :-) W związku z czym ten robot jest jak dla mnie “tylko inspirowany” Johnnym 5 a nie ma być jego kopią.

Plan

Mniej więcej rok temu zacząłem budować szóstą (aktualną) wersję.
Wersja ta od samego początku nie miała być i nie jest ostatnią. Docelowo chcę całość/większość elektroniki przerobić na sterowanie z NXT, tak, żeby go jak najbardziej usamodzielnić. Ale to jeszcze kilka lat przede mną :-)

Aktualna wersja miała przede wszystkim mieć za zadanie
- wyłapać wszelkie problemy jakie wyjdą mi z mechaniką przy tak dużym modelu – to zadanie powiedziałbym że zostało spełnione w 200% bo dalej jeszcze wszystkich problemów nie rozwiązałem :-)
- później doszło zadanie 2 – być gotowym na wystawę w Krakowie :-) – to udało się tylko częściowo, bo wprawdzie model “wygląda” ale z “funkcjonalnością” jest już gorzej :-(

Jeśli chodzi o funkcjonalność to planowałem:
- niezależne gąsienice – są i działają – wymagają jak dla mnie minimalnych poprawek w działaniu tylko. Gąsienice są oparte o technicowe, duże ogniwa. Każda strona jest napędzana przez dwa silniki XL z których zawsze jeden ciągnie, drugi pcha :-)

- obracanie korpusem – jest i w miarę działa, chociaż stanowi problem ale już wiem co muszę pozmieniać – napędzane przez 2 silniki medium
Od samego początku chciałem ją oprzeć o koła z oponami, bo obawiałem się, że przy tym ciężarze będzie problem z kręceniem. Problemu z kręceniem nie ma, ale opony są za miękkie i korpus “się kiwa” :-)

- podnoszenie korpusu – na razie może z 5cm, ale zawsze coś :-) – napędzane przez 2 silniki medium. Tu też nastąpiła zmiana (w mojej galerii w WIPach widać, że korpus był wyższy o kilkadziesiąt centymetrów), ale przy podnoszeniu/opuszczaniu za bardzo zmieniał mi się środek ciężkości i na razie go “skróciłem”.

- ręce z poruszaniem w: ramieniu, łokciu, nadgarstku i palcach/pięści – z tym jest najgorzej, ale to w ogóle dłuższa historia :-)
Ponieważ na “dół” zużyłem już 4 kanały z dwóch pilotów, więc postanowiłem do rąk znowu zbudować, nie tyle “skrzynię biegów” co “demultiplekser” :-)
Zasada działania demultipleksera:

A tak wygląda zbudowany (o ile coś widać, bo jest w miarę “spakowany”)

Do demultipleksera użyłem:
- 3 silników medium do ustalania adresu wyjścia
- 1 silnika XL do napędzania

Dodatkowo po pewnym czasie stwierdziłem, że przydałoby się wiedzieć “jaki adres jest ustawiony” czyli “czym za chwilę poruszę”. W związku z tym:
- podłączyłem obracanie głowy, tak, żeby zawsze patrzyła na rękę którą będę ruszać
- wyciągnąłem dwa żółte wskaźniki (te obok “Nr”)

Generalnie cały mechanizm jest “schowany” w klatce piersiowej pod tabliczką “Nr.6″ :-)

Kolejna ciekawostka: lewe ramię to “nowsza wersja” – wzmocniona ramkami i kombinowałem już jak zrobić przeciwwagę dla reszty ręki, żeby się łatwiej podnosiło. Sęk w tym, że kształt mi się zdecydowanie mniej podoba niż prawego, które powstało prawie rok temu (jako jedna z pierwszych części aktualnej wersji) i zdecydowanie bardziej przypomina “ramię” niż lewe.

Od klatki piersiowej odchodzi w obydwie strony po 4 niezależne napędy. Kolejnym problemem na który trafiłem, było, przepuszczenie ich, dalej niezależnie przez obrotnicę w ramieniu. Tu przyznaję się zastosowałem rozwiązanie użytkownika BlueShinyApple pokazane na Eurobricksach :-) Chociaż trochę je zmodyfikowałem/wzmocniłem.

Wersja oryginalna:

Duże siłowniki odpowiadają za podnoszenie/opuszczanie łokcia. Przez łokieć już przechodzą tylko dwa napędy, więc było prosto (łokieć jest w środku otwarty, więc mechanizm “widać” :-) (a zdjęcia nie mam :-( )

Dłonie wykonałem celowo dwie różne (i na pewno w przyszłości też będą się różnić).
Obydwie się kręcą w nadgarstku.

Jedna jest w miarę prosta

Chociaż już zdążyłem ją ostatnio “odchudzić”, bo wcześniej była “ładnie zabudowana” (ale przez to ciężka)

Z drugą dłonią kombinowałem bardziej. dwa małe siłowniki otwierają/zamykają pięść (zginają palce). Dodatkowe dwa małe siłowniki “zginają” dłoń w nadgarstku. Na razie tylko w pionie, ale już testowałem i w poziomie też mogę zrobić, więc jest szansa, że następnym razem już nadgarstek będzie “jeszcze bardziej giętki”. Jedynie jeszcze nie podłączyłem tego do jakiegoś silnika (już mi brakło :-), chociaż mam pomysł jak to spróbować rozwiązać)

Wszystko jest zasilane z 3 BBoxów, 4 wież Ir (dwie obok gąsienic, dwie chwilowo na plecach, ale wcześniej były “w klatce piersiowej” pod demultiplekserem – dopóki nie skróciłem korpusu):
- 1 wieża na lewą gąsienicę i obracanie tułowiem
- 1 wieża na prawą gąsienicę i podnoszenie/opuszczanie tułowia
- 2 wieże na demultiplekser

Dodatkowo (dla lansu :-) ) światełka w oczkach i “ustach” :-)
Całość waży 8kg (4.5kg dół, 3.5kg ramiona, ręce, głowa – to też jest problem do rozwiązania)
Aktualnie jest wysoki na 95cm (wyprostowany), w barkach szeroki na 65cm, w podstawie szeroki na 40cm, długi na 40cm.

Przyszłość
Jak pisałem – to nie jest ostateczna wersja.
Myślałem, że następną już spróbuję “zNXTować”, ale chodzi mi po głowie, spróbować zmienić demultiplekser na dwa serwa z Crawlera i sprawdzić jak to wtedy wyjdzie.
Na pewno wiem, ze muszę przebudować obrotnicę i ramiona.
Kiedyś dawno chciałem poruszać “brwiami” i opcja ta dalej jest “do zrobienia”, tym bardziej, że same brwi są “gotowe” trzeba do nich tylko podciągnąć “skądś” napęd :-)
Jak znam siebie to jeszcze pewnie kilkanaście razy go pozmieniam, więc możecie się spodziewać jeszcze iluś wersji (niekoniecznie tylko 1 z NXT) :-)

P.S.6. Cała galeria na BS chociaż wiele więcej tam nie ma (poza może zdjęciami z wcześniejszej budowy)

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Sdkfz. 173 Panzerjager Jagdpanther

Niemiecki niszczyciel czołgów opracowany w 1943 roku na podwoziu czołgu Pzkpfw. V Panther, wyposażony w armatę KwK 43 kalibru 88mm. Do końca wojny wyprodukowano i do działań wprowadzono 350 sztuk, które swój chrzest bojowy z powodzeniem przeszły w Normandii w ’44 roku.

Model w skali 1:18, masa własna 3,5kg. Napęd realizują dwa silniki elektryczne PF XL wraz z dwiema 4-stopniowymi skrzyniami biegów (D fast/D slow/N/R obsługiwane dwoma silnikami PF M), po jednej na każdą z gąsienic.

Podstawa armaty kal. 88mm napędzana również elektrycznie (2x PF M: U/D i R/L), zaś sama armata posiada mechanizm naśladujący odrzut po wystrzale realizowany silnikiem PF M i małym amortyzatorem sprężynowym.

Więcej zdjęć na http://lego-models.com

Loża Masońska

Loża Masońska

Witam.

Praca miała swoją premierę na zeszłorocznym Pyrkonie, więc czas pokazać ją na światu.

Do budowy zainspirowała mnie tajemniczość tej organizacji, otoczka jaka wokół niej powstała. Zanim wpadłem na pomysł budowy, szukałem różnych informacji, ciekawostek. Moje zainteresowanie tematem wynikło z wszechobecnych znaków i symboli, umieszczonych na historycznych budynkach.

Koniec historii, przechodzimy do konkretów.

Świątynia - to wielka sala czworościenna, podłużna, boki jej noszą nazwy czterech stron świata - gdyż według pojęć masońskich, obszar loży - jest obszarem  świata. Najdalsza część, będąca wprost drzwi - zwie się Wschodem. Tam siedzi przodujący, czyli Mistrz loży, inaczej Najprzewielebniejszy Mistrz Katedry (świąty­nię, loże, zwą niekiedy katedrą). Siedzi na estradzie wzniesionej na trzy stopnie ponad podłogę. Na Zachodzie, po dwóch stronach drzwi wzno­szą się kolumny brązowe: na kolumnie z lewej strony skreślona litera J, na prawej - litera B. Wzdłuż ścian bocznych stoją ławki; zasiadają na nich bracia zwykli, tworzący t. zw. "ko­lumnę północną"  i "kolumnę południową".

To taki szybki opis, smaczków jest znacznie więcej. Jeśli ktoś się zainteresuje, to poszuka i znajdzie całą symbolikę. Brakuje jeszcze drobnych smaczków (i elementów custom), ale to powstaną do wystawy Krakowskiej.

Na początek widok Wschodu, czyli najważniejszej części świątyni.

Obracamy głowę i widzimy miejsce, gdzie wszystko się zaczyna.

Wielki Mistrz przy ołtarzu nieruchomym (w tle cyrkiel i węglownica).

Profan przed ołtarzem ruchomym.

I na koniec dwa widoki:

Wszystkich symboli nie ujawniam, kto ma ochotę niech się doszukuje.
Miało być tajemniczo i elegancko i mam nadzieje, że się udało.

Dziękuje za uwagę i zapraszam do panelu dyskusyjnego :)

Akolada.