Maciek

Chrzanowskiego, Gdynia 1930

Chrzanowskiego, Gdynia 1930

Chrzanowskiego, Gdynia 1930

 
Po zbudowaniu gdyńskiego Dworca kolejowego przymierzałem się do następnego ciekawego budynku przedwojennej Gdyni – Urzędu Morskiego. Sprawa (jak zwykle) utknęła z powodu braków materiałowych aż do początku roku 2017. Wówczas to przypadkiem udało mi się zakupić ponad 500 sztuk bricków DarkTan 1×8 w cenie 28 groszy za sztukę.
Jak już miałem podstawowy budulec – budynek powstał w tydzień. Jednak “coś” nie pasowało. Jak ktoś zna trochę historię Gdyni wie, że w latach dwudziestych-trzydziestych XX wieku była tu infrastrukturalna pustynia.

Najlepiej obrazuje ją to zdjęcie:

Pomimo tego, że budynek prezentował się fajnie, brakowało mi w jego okolicy “życia”.

Przeglądając album ze zdjęciami starej Gdyni natknąłem się na fotki budowniczych dróg. Uznałem, że to może być dobry motyw przewodni do makiety – budowa ulicy Chrzanowskiego. Makietę przygotowałem już jesienią zeszłego roku, jednak brak wystaw = brak motywacji przy wykańczaniu. Dopiero “pakowanie” na wystawę rzeszowską spowodowało, że wszystko odkurzyłem, zrobiłem fotki i filmik.

Tyle historii.
Makieta przedstawia budynek “Urzędu morskiego” z roku 1930. (Budynek na przestrzeni następnych lat był parę razy rozbudowywany, mimo wszystko dzisiaj centralna jego część wygląda bardzo podobnie.)
Przed budynkiem widać jak wkracza do miasta cywilizacja. Z prawej przysłowiowe “kury, kaczki i drób”, z lewej ekipa ze stosownym sprzętem równa teren i buduje drogę.

 

Oczywiście makieta nie byłaby kompletna bez jakiegoś “ruchu”. Tym razem mamy walec, luźno wzorowany na tym:

 

Walec – co tu dużo pisać – walcuje. Zasilanie jak i cały mechanizm znajduje się w lewej części budynku, pod chodnikiem i ulicą jest poprowadzona ośka do zębatki napędzającej pojazd. Jak to działa – można ocenić na załączonym filmiku.
Co więcej – pojazdy z epoki, robotnicy, kilku kapitanów statków (łącznie z dwoma najbardziej znanymi), kurnik…

 
Galeria na BS.
Niestety o tej porze roku zdjęcia wychodzą mi ciemne, na lepsze trzeba poczekać do wystawy (może Darek znajdzie chwilę i obfotografuje).

Galeria na BrickShelf

Filmik (HD):

Makieta będzie wkrótce do obejrzenia na wystawie Zbudujmy.to! w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie.

Szczegóły odnośnie wystawy tutaj w wątku

Aha.
Każdy mnie pyta o pustą przestrzeń za płotem obok budynku. Tak ma być – była pustynia, więc u mnie też jest, nic tam nie postawię.
PS.
Jest jeszcze jeden element ruchomy – ale to już polecam do znalezienia przy oglądaniu makiety na żywo w Rzeszowie, no chyba, ze wprawne oko dostrzeże na filmie…
I jeszcze podziękowania dla Krisa za małe czerwone pozakatalogowe kółka do walca.

 

Legowood – Thriller

Legowood – Thriller

Na początku informacja dla młodzieży: kto nigdy nie widział teledysku Michaela Jacksona “Thriller” – nie czyta dalej, tylko najpierw nadrabia braki w edukacji.

Link do teledysku tu: https://www.youtube.com/watch?v=sOnqjkJTMaA

Projekt Legowood rodzi się bardzo powoli. Pomysł, żeby przedstawić studio filmowe powstał grubo ponad dwa lata temu. Dotychczas przygotowane zostały pierwsze sekcje makiety – napis na skale (luźno wzorowany napisem “Hollywood”) oraz Indiana Jones (by Crisis).

Teraz dokładam Thrillera. Następne elementy pojawiać się będą już wkrótce, w szybszym tempie mam nadzieję, z uwagi na planowaną rozbiórkę wiekowej już makiety Lunaparku.

Prezentowana scena ma wymiary 4×2 płyty bazowe (102 x 51 cm). Przedstawia kapliczkę, cmentarz, dom-ruderę oraz drogę którą MJ spacerował ze swoją dziewczyną wracając z kina.

Co było dalej – wszyscy wiedzą. Zombiaki wyłażą z grobów, Michał doznaje przemiany i razem z zombiakami zaczyna tańczyć. I ten właśnie fragment prezentuję.

Pod kapliczką znajduje się standardowy regulator 9V, pod cmentarzem silnik PF XL, mechanizmy i przełożenia, pod ulicą ośki i zębatki umożliwiające obrót figurek. Całość jest zsynchronizowana i działa w miarę sprawnie.

Oprócz zombiaków scenka prezentuje też ekipę filmową (dziękujemy serii Lego Studios na torsiki i zadruki).

Życzę miłego odbioru.

Parę fotek

 

 

Galeria na BrickShelf
 

Filmik (HD):

 

Makieta będzie wkrótce do obejrzenia na wystawie Zbudujmy.to! w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie.

Szczegóły odnośnie wystawy tutaj w wątku

 

Dworzec Kolejowy w Gdyni 1926-1944

Dworzec Kolejowy w Gdyni 1926-1944

10 lutego 2016 roku Gdynia obchodzi swoje 90 urodziny. Przeglądając w sieci fotografie przedwojennej Gdyni znalazłem sporo zdjęć starego dworca. W latach 1923-1926 powstał gmach według projektu Romualda Millera. Kompleks bardzo mi się spodobał i w dodatku nie wydawał się specjalnie trudny do zbudowania. Próby klockowe potwierdziły to w sumie dość szybko. Za budowę zabrałem się na dobre dopiero po otwarciu letniej wystawy swarzewskiej (w lipcu).

Jak wiadomo najważniejsze w takich konstrukcjach jest dobranie odpowiedniej skali.
Po analizie planów i zdjęć, dostępności klocków, po dopasowaniu do rozmiaru okien stanęło na skali 1:56. Nie jest to rzeczywista skala ludzika Lego, natomiast oryginalny dworzec był na tyle duży, że zmiana skali z 1:42 do 1:56 nie spowodowała znaczącej zmiany proporcji minifig-budynek.
Ostatecznie zdecydowałem się zbudować główny budynek dworca wraz z przyległościami: dworcem letnim, dwoma peronami i torowiskiem.
Jako, że dworzec jest zbudowany “prawie” w skali minifig, nie mogło zabraknąć na makiecie “życia”. Starałem się dobrać postacie „z epoki”. Pomogły w tym torsy z licencjonowanych zestawów: Hobbit, The Lone Ranger, Indiana Jones czy Harry Potter.

Kluczowa sprawa, czyli szacowanie potrzebnego materiału, zawsze wygląda tak samo: po zakupie i tak wszystkiego jest co najmniej dwa razy za mało.
Miałem do dyspozycji rozmontowany swój poprzedni dworzec, mnóstwo dachówek, tysiące beżowych bricków oraz płytek, sporo płyt bazowych, kafli na perony itp. A mimo to budowa dworca wymagała złożenia 30 zamówień na BrickLinku, bo wszystkiego wciąż brakowało.
Dworzec powstawał 3 miesiące, często pochłaniając całe weekendy i wieczory. Niestety trudno zbudować wszystko od razu dobrze. Czasem trzeba wracać do fragmentów już wydawałoby się gotowych, żeby je wzmocnić, podwyższyć o jedną płytkę, albo po prostu naprawić błędy konstrukcyjne.
Budując mam świadomość, że prędzej czy później makieta trafi na wystawę. Tym samym od razu trzeba mieć na uwadze kwestie logistyczne transportu: budowanie sekcjami, zapewnienie wytrzymałości konstrukcji, możliwości sprawnego montażu/demontażu. Optymalnym rozmiarem sekcji jest 2×2 płyty bazowe, bądź 1×2 pb. I mniej więcej w takich właśnie rozmiarach jest większość “kawałków” dworca.

Dodam jeszcze, że wnętrze budynków nie jest wykończone. Poza tunelem, w którym widać ławeczki, wnętrza posiadają konstrukcje nośne zapewniające sztywność całości i zabezpieczające ją przez rozwaleniem. W przeciwnym razie każde przeniesienie sekcji mogłoby się skończyć katastrofą (budowlaną), a o transporcie samochodem na wystawę można by zapomnieć.
Dane techniczne:
Powierzchnia: 204 x 156 cm (8 x 6.12 pb),
Waga makiety: 50 kg.
Objętość zapakowanych do transportu wszystkich sekcji dworca: 1,25 m3.

Widok od strony frontu:

Widok od strony peronów:

Galeria na BrickShelf

PS. Podziękowania dla szwagra za obróbkę zdjęć.

Wywiad w portalu Trojmiasto.pl: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Zbudowal-z-klockow-Lego-dawny-gdynski-dworzec-n97606.html

Wywiad w portalu Maluchy 3miasta: http://maluchy3miasta.pl/wp-content/uploads/2016/03/maluchy_01_2016.pdf

 

 

Czerwony Kapturek

Czerwony Kapturek

Bajkę o Czerwonym Kapturku zna chyba każdy.

Opowieść stara jak świat doczekała się jak wiadomo mnóstwa wersji. “Moja” wersja nawiązuje do słuchowiska czytanego przez znanego aktora Cezarego P. Moje dzieci znały tą wersję niemal na pamięć, tym samym w makiecie jest kilka motywów prosto z płyty CD.

   

Scenka przedstawia moment, w którym Czerwony Kapturek zbiera kwiatki dla babci, a w tym czasie wilk dowiedziawszy się gdzie babula mieszka pędzi do niej, żeby ją zjeść.
Jest płynący strumyczek, który planuje “wpaść do rzeczki”, jest strach kochający wróble, las, na jego skraju trzy dęby. Jest też dom babci z ogródkiem z dyniami i wiśniami. Babcia jest bardzo nowoczesna, ma solary na dachu, telewizję satelitarną (akurat ogląda sobie western), komputer, Hi-Fi…


Poza tym znajdziemy fragment pastwiska, las, a jak las to też zwierzęta, bajorko, żabki.
Jest też oczywiście gajowy ze swoją nieodłączną strzelbą.

Tyle o samej scence.
Makieta powstała na tegoroczną letnią wystawę w Swarzewie. Budowa zajęła kilka tygodni, dzieci zarówno pomagały (np.: przy drzewach) jak i doradzały. Początkowo planowałem zmieścić całość na powierzchni 2×4 płyt bazowych. Niestety później uznałem, że fragment lasu jest dość istotny, więc makieta musiała urosnąć. Ostatecznie po rozbudowach skończyło się na 2×7 pb.

Dane techniczne:
Rozmiar: 179 x 51 cm (7 x 2 pb),
Waga: 15 kg.

Galeria na BS
Makietę można będzie obejrzeć na żywo na wkrótce otwartej wystawie w Warszawie.

Dworzec “Zbudujcowo Wielkie”.

Dworzec “Zbudujcowo Wielkie”.

Nigdy nie miałem pociągów Lego. Nie planowałem też budowy dworca. W sumie to powstał przypadkiem. Mając parę kilo beżowych bricków, dokładając do tego sporo klocków ciemno-pomarańczowych (jeszcze z Kopenhagi) oraz 150 okien z BOP’a stwierdziłem, ze dam radę zmontować jakiś większy budynek. No i padło na dworzec. Może kiedyś powtórzymy imprezę podobną, jak w 2013 roku w Madisonie (Dzień dziecka) albo w Alfie (premiera filmu Lego Przygoda) to się przyda.
Nie ukrywam, że chciałem dopracować go bardziej, głównie przydałoby się więcej szczegółów, ale zwyczajnie nie wyrobiłem się czasowo. Dworzec powstawał równocześnie z makietą “Ośrodka wczasowego” w czasie niecałych 3 miesięcy.
Tabor na makietkę użyczył kolega Ciehoo.

Dziękuję Darkowi za przygotowanie zdjęć.



Ośrodek wczasowy

Ośrodek wczasowy

Ośrodek wczasowy.
Jeden z tematów, który zawsze chciałem podjąć. Takie mieściny z ośrodkami wczasowymi dużych zakładów przemysłowych (np.: Wieżyca), albo kilkanaście domów poustawianych w lesie (Łapino). Dobrze wspominam pobyty w takich miejscach. Jadalnia jako najważniejszy budynek w ośrodku (info dla młodzieży: kiedyś nie było Biedronek w każdej gminie otwartych codziennie). Budowa z klocków to w zasadzie samograj.
Makieta została zbudowana specjalnie na wiosenną wystawę w Swarzewie. Pierwotnie chciałem postawić 12 domków (każdy w innym kolorze), ale dostępne gabloty ograniczyły nieco powierzchnię. Modelowanie terenu to deczko mozolna robota, natomiast ustawianie scenek to już fajna zabawa.

Podziękowania dla Darka za przygotowanie zdjęć.




Lunapark – wersja rzeszowska.

Lunapark – wersja rzeszowska.

Wystawa już otwarta, wreszcie nasz Lunapark otrzymał godne miejsce do dłuższej publicznej prezentacji. Przez najbliższe dwa miesiące można go zobaczyć w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie w ramach wystawy „Legowisko”.

(duże zdjęcie)

Jak już pisałem parę miesięcy temu – makieta będzie się rozrastać. Na razie tempo przyrostu jest znaczące. Obecny wymiar to 11×6 płyt bazowych (281 x 153 cm). Pojawiły się nieobecne wcześniej elementy:
- rodeo kolegi Matixa22
- skałki Axela
- autodrom na licencji Zgrredek Company
- diabelski młyn
- domek kowala i rycerze Crisisa
oraz sporo przestrzeni dla ludzików. Powróciła również na swoje miejsce karuzela z samolotami.

Nie będę się wdawał w szczegóły techniczne, bo nie one są najważniejsze. W salce, w której Lunapark jest wystawiony jest dość ciemno, zdjęcia są takie sobie, natomiast na filmie mam nadzieję da się zobaczyć mniej więcej jak to wygląda.

Napiszę jeszcze tylko, że to jeszcze nie koniec rozbudowy, następne sekcje są już w przygotowaniu. Styl całości zapewne się nie zmieni, natomiast popracujemy jeszcze nad różnorodnością prezentowanych obiektów.

Podziękowania dla Axela, Crisisa, Matixa22 i Zgrredka.
I jeszcze podziękowania dla obsługi Muzeum za świetne przygotowanie gabloty.

Galeria na BS.

Filmik dla tych, którzy nie mają na nic czasu:

Filmik dla tych, którzy jednak trochę czasu wolnego mają:

Maciek.

PS. Jeżeli ktoś ma fotki wykonane lepszym aparatem to proszę się nie krępować tylko zalinkować miniaturki.

Diabelski młyn.

Diabelski młyn.

Diabelski młyn.

Wszystko zaczęło się od skrzyni klocków pełnych. Duża liczba conectorów umożliwiła mi zbudowanie sporego koła (wewnęrznego). Reszta nie była specjalnie skomplikowana. Tęczowy prototyp powstał w okolicach Nowego Roku, kręcił się całkiem sprawnie, więc pozostało uzbierać elementy w pasujących kolorach i oto jest:

Wymiary Wysokość od podłoża: 86 cm Średnica zewnętrzna koła: 67 cm Zajmowana powierzchnia: 2×2 płyty bazowe z zaznaczeniem, że koło na wysokości 25 bricków wystaje poza obrys tych płyt na 7 cm z obu stron. Taka konstrukcja podłoża jest celowa. 4×4 to optymalny rozmiar sekcji nadający się do transportu :) W takich wymiarach jest też większość sekcji projektu „Lunapark”.

Mechanizmy i działanie. Młyn na porządne rozbujanie wymaga 30 sekund czasu. Niestety spora waga koła, luzy zębatek oraz duża odległość silnika od głównego wału powodują tak długi czas rozruchu. W sumie niewiele to przeszkadza, jak już się koło rozkręci to działa dosyć płynnie. Kluczem do sukcesu okazało się odpowiednie wymierzenie poszczególnych łączeń na kole (nic na siłę) oraz mozolne wyważanie. Obciążników na pierwszy rzut oka nie widać. Ale czasem trzeba płytkę lub dwie dołożyć. Te kilka gramów w dodane odpowiednim miejscu powoduje płynniejszą pracę całości i wyraźnie lepszy efekt końcowy. Wypada dodać, że wyważenie jest konieczne po każdym montażu, niestety złączki nie trzymają dość mocno, przy rozkładaniu zmienia się nieco geometria koła, więc trochę czasu trzeba przy tym spędzić. Główny wał koła jest zbudowany z okrągłych bricków 4×4 przetkanych oczywiście axlem. Dodatkowym wzmocnieniem są cztery liftarmy 11 przyczepione do wału. Pojedynczy axel wyginałby się za bardzo ze względu na ciężar koła Delikatne wygięcie i tak widać przy łączniku koła do podpór. Zasilanie: silnik PF XL, przełożenie 1:20 (poprzez ślimaka zamontowanego w tym czymś). Prędkość regulatora: 1. Napęd doprowadzany jest pionowym wałem znajdującym się centralnie za konstrukcją. Teoretycznie można by zamontować silnik u góry, ja jednak zwykle wolę pochować pod podłożem co się da.

Budowa koła: Środek koła to dwa krzyżaki zbudowane z kątowych technic-bricków. Z nich odpowiednio wychodzą 4 ramiona. Ramiona trzymają wewnętrzną parę kół, które to połączone są ze sobą razem liftarmami 13. Do tego koła w specyficzny sposób są przymocowane moje ulubione ramiona żurawia. Ich końce z kolei są oparciem dla zewnętrznego okręgu oraz pałąków, na których podczepione są wagoniki/parasolki. Całość została okraszona 160 czerwonymi kulkami, dodanych wyłącznie w celu dekoracyjnym. Chciałem nimi zasłonić otwory connectorów 157 i wystające gołe axle. Tak zbudowane koło może swobodnie toczyć się po dywanie :) Koło można spokojnie trzymać za wał. Nie ma co więcej pisać – myślę, że wystarczą zdjęcia:

Wagoniki Od początku na kole kręciły się parasolki pożyczone z „Karuzeli z parasolkami”. Na prawdziwych “młynach” wagoniki są trochę bardziej zabudowane (zapewne ze względów bezpieczeństwa). Dołożyłem więc zaokrąglone boki. W międzyczasie były też inne pomysły, wagoniki nie mogą być zbyt ciężkie.

Otoczenie Karuzela docelowo ma się wpasować w makietę “Lunaparku”, toteż nie odstaje zbytnio od niej stylem. Lunapark “rzeszowski” będzie dwukrotnie większy od “kopenhaskiego”. Dopiero taki rozrost dał możliwość wygospodarowania miejsca na “Diabelski młyn”. Karuzela jest tak duża, że pozostałe nikną w jej cieniu. Na razie musi tak być, dopiero w następnej wersji makiety (wiedeńskiej?) ustawię ją tak, żeby nie przysłaniała reszty.

W sumie Konstrukcja jest mocno techniczna (aż się chce powiedzieć niestety). Cóż. Główne elementy to liftarmy, connectory i mnóstwo spinek. Ze względu na rozmiar oraz ciężar całość musi się trzymać. Niespecjalnie widzę możliwości zalepienia każdej dziury. Technikowcom to pewno nie przeszkadza. W końcu młyna nie ogląda się pod lupą. Dobry odbiór całości jest z odległości metra – nawet dwóch.

Najważniejsze – film (uwaga: hipnotyzuje):

I galeria na BrickShelf.

Na koniec podziękowania dla Rrutka, że pozwolił mi wybebeszyć swoją część woreczków ze “skrzyni”, co znacząco ułatwiło budowę prototypu, oraz dla Matixa22 i crisisa za cenne uwagi odnośnie samego wyglądu karuzeli.

Maciek PS. Wreszcie koniec…