Goldsun

Historia Polski – Stan wojenny

Historia Polski – Stan wojenny

Jednym z tematów z historii Polski, który wziąłem do zbudowania jest okres stanu wojennego. Od początku wiedziałem, że będę chciał nawiązać do najsłynniejszego zdjęcia z tych czasów, wykonanego przez Chrisa Niedenthala, przedstawiającego zaśnieżony plac, ze stojącym transporterem opancerzonym, przed kinem “Moskwa” i puentującym całe ujęcie plakatem z tytułem filmu – “Czas apokalipsy”.

A w trakcie budowy dodałem kilka dodatkowych akcentów nawiązujących do tych czasów.

Sama nazwa kina – MOSKWA, wyszła mi z klocków “tak sobie”. W związku z czym, celowo ją popsułem, bo uznałem, że fajniej będzie, jeśli napis “MOSKWA” będą demontować symboliczny górnik z symbolicznym stoczniowcem. Nie zrobiłem zdjęcia pokazującego ładniej górnika (zapraszam do zobaczenia modelu na żywo ;-p), ale bardzo szybko stoczniowiec dorobił się charakterystycznych wąsów, przez co upodobnił się do Lecha Wałęsy. :-)

Wcześniej w ręce wpadła mi główka z charakterystycznymi ciemnymi okularami. I znowu nie mam zdjęcia pokazującego, że dowodzący oddziałkiem żołnierzy właśnie w ciemnych okularach idzie. A, żeby było ciekawiej – żołnierze idą wprost na grupkę dzieciaków, rzucających w nich śnieżkami, ukryci za śniegowym bunkrem (młodzież aktualnie takich “bunkrów” pewnie w ogóle nie zna. :-) ).

Natomiast co do nawiązania do samego zdjęcia – oryginał.

Makieta

- kino MOSKWA musiałem zmniejszyć, żeby zmieściło się na podstawie 2x2BP

- SKOTa zbudowałem podpatrując trochę model zbudowany kilka lat temu przez Karwika. Celowo chciałem go zbudować po swojemu. W wieżyczce użyty jest pomalowany klocek (jakby ktoś nie zauważył wcześniej). I ma za wysokie zawieszenie. :-) Ale chyba wyszedł poza tym, w miarę podobny?

- plakat “Czas apokalipsy” jest wydrukowany, nie da się go raczej zbudować w takiej skali niestety.

- przed kinem stały dwa posągi lwów, które były dla mnie pewną zagwozdką – jak je zbudować. mam nadzieję, że “jakoś” wyszły. :-) Dłuższe włosy mi żadne nie pasowały …

To chyba tyle – jakiejś większej filozofii w tej makiecie poza powyższymi – nie ma.

zestaw technic 8480 w mikroskali

zestaw technic 8480 w mikroskali

Jak tylko Jetboy zaproponował konkurs z okazji 60 lecia klocka LEGO, z zadanym tematem “co Ty byś zbudował”, wiedziałem, że zbudowałbym coś nawiązującego do NASA. To się nie wzięło z niczego, że w tym roku Lego tak często do tematyki kosmosu nawiązuje, bo NASA jest … równolatkiem klocka LEGO! NASA jako instytucja została założona (dokładniej przekształcona z National Advisory Committee for Aeronautics).

A jak tylko zobaczyłem drugi konkurs “zbuduj swoją wersję w mikroskali, wybranego zestawu” – odezwała się moja wrodzona przekora i postanowiłem zbudować w mikroskali zestaw … Technica. :-)

W związku z czym, jedynym słusznym wyborem był zestaw 8480 – Space Shuttle.

Początkowo chciałem zbudować go “po technicowemu”, tylko mniejszy. Ale po zbudowaniu jakiejś połowy (środek z satelitą) ze wszystkimi mechanizmami, stwierdziłem, że jednak model jest stanowczo za duży. Zrobiłem więc sobie chwile przerwy (w tym czasie zbudowałem w mikroskali inny zestaw na konkurs na Bricksecie) i zacząłem w głowie kombinować jak ten model zbudować inaczej.

Pierwsze co wymyśliłem, to “jak zbudować skrzydła”, które w zestawie są dość charakterystyczne, bo są tylko szkieletem. Wydaje mi się, że w mojej wersji udało mi się w miarę upodobnić do pierwowzoru.

Później powstało kilka wersji satelity i otwieranej kabiny – bo stwierdziłem, że wprawdzie to już nie z technica, ale dalej funkcje powinienem zachować.

Czyli ostatecznie z funkcjo mam:

- otwieranie kabiny

- wysuwanie, obracanie satelity z rozsuwanymi “panelami”

- ruchome stateczniki poziome w skrzydłach

- chowanie tylnych kół

 

Mam nadzieję, że wyszło w miarę fajnie.

P.S. I mam nadzieję, że nie zdyskwalifikują mnie od razu na Bricksecie, bo jednak model dalej wyszedł trochę większy niż powinien …

Potyczka

Potyczka

Jest rok  2148. Od czterech miesięcy wiemy już, że nie jesteśmy we wszechświecie sami. Przekonaliśmy się o tym namacalnie. W lutym, obserwatoria z Australii zarejestrowały neiznany obiekt, który wyleciał z Pasu Kuipera z dużą prędkością. Początkowo wszyscy sądzili, że to jakaś zbłąkana kometa lub planetoida, która się odbiła od większej. Obliczano więc tylko czy nie zagraża Ziemi kolizja z nią. Jednakże przechodząc miesiąc później niedaleko Jowisza, obiekt zaczął zmieniać trajektorię – wycelował prosto w Ziemię. Nie mógł to być wpływ pola grawitacyjnego żadnej z planet. Obiektem ktoś sterował. I wiedział gdzie chce dotrzeć …
Trzy tygodnie temu Ziemia została najechana przez nieznaną nam rasę obcych. Najpierw na niebie ujrzeliśmy spodki. Tak, spodki, latające talerze – różne opowieści, których nikt nigdy nie brał poważnie, właśnie zmaterializowały się przed naszymi oczami. A ze spodków wysypał się rój mniejszych pojazdów. Wylądowały w trzech rejonach: Azji, Brazylii i Australii. Wybrali miejsca słabo zaludnione – widać potrzebowali jeszcze “chwili w samotności”, żeby dobrze przygotować się do pierwszego kontaktu. Aż dwa tygodnie temu zaczęły napływać przekazy satelitarne z obrazami śmierci. Czarne pojazdy na cienkich nogach wkraczały na zamieszkane tereny i niszczyły wszystko co napotkały. Nie wiemy jaki mają cel. Nie wiemy dlaczego to robią. Nie próbują w żaden sposób nawiązać kontaktu, a na nasze próby nie odpowiadają. Wiemy tylko, ze musimy stawić im opór.
Nazywam się Jan Michał Skrzetuski. W stopniu pułkownika, dowodzę oddziałem pancernych mechów polskiej armii. W wolnych chwilach staram się pisać ten pamietnik – może nie cała ludzkość zostanie zniszczona i kiedyś moje zapiski ktoś przeczyta …
———————

Nasze oddziały zostały wysłane na tereny Ukrainy. Mieliśmy bronić terytorium Europy od strony Azji. Usadowiliśmy się nad Dnieprem – jest szansa, że szeroka rzeka będzie stanowić dla najeźdźców dodatkową przeszkodę, którą wykorzystamy, bo dowiedzieliśmy się już, że pojazdy obcych poruszają się zazwyczaj po lądzie.
Prowadziłem właśnie swój oddział na patrol, gdy zobaczyłem na pulpicie sygnał wzywający pomocy. Przełączyłem na radio.
- Tu patrol Kn-312, dowodzony przez Helenę Kurcewiczównę. Natrafiliśmy na silny oddział czarnych. Wzywam wsparcie … !
- Helena! Gdzie jesteś? Jakie siły? – natychmiast odpowiedziałem na wezwanie.
- Janek? Jestem niedaleko starej fabryki, na skraju miasteczka, wysyłam współrzędne. czarni przeleźli na naszą stronę rzeki. pospiesz się!
- Biegnę, trzymaj się …
Przełączyłem na wewnętrzny kanał mojego oddziału.
- Chłopaki, Kniazwna ma kłopoty, namiar wysłany. Galopem!
Zaskrzypiały mechaniczne przeguby i pobiegliśmy w stronę wskazywaną przez namiar. Z daleka zobacyzliśmy słupy dymu i unoszące się nad drzewami okrągłe, czarne obiekty.
- Rzędzian – spróbuj rozwalić spodki. Dasz radę?
Jeden z mechów, wyposażony w spore działo o największym zasięgu zatrzymał się i zaczął celować w widoczne z daleka obiekty.
W tym czasie dopadliśmy do małej rzeczki na obrzeżach miasta. Po drugiej stronie, spomiędzy drzew wysuwały się kolejne pojazdy obcych. Ostrzeliwały je trzy pojazdy naszego zwiadu, dowodzone przez Helenę. Sytuacja wyglądała źle. Jeden z pojazdów obcych wprawdzie płonął, ale pozostały miały nad nią miażdżącą przewagę. Dwa pojazdy naziemne grzały z ciężkich karabinów, dokładając ostrzał z automatycznej wyrzutni rakiet zamontowany na scigaczu Heleny. Ale z lasu wysuwał się właśnie o wiele większy czarny kształt na wielu nogach, z którym na pewno swoją bronią sobie nie poradzi, nawet ze wsparciem starych czołgów które również już dotarły odpowiadając na wezwanie …
- Bohun, Krzywonos – widzę żółwia, jest Wasz …
Dwa mechy, uaktywniły mechaniczne kopie i ruszyły w kierunku dużego pojazdu. Żółwie, jako jedyne pojazdy obcych wyposażone były, poza standardowym pancerzem, w generatory pola ochronnego, które chroniło je przed każdą bronią energetyczną. A właściwie przed wszystkim co przenosiło zbyt dużą ilość jakiejkolwiek energii, również kinetycznej. Jedyną szansą było delikatne uderzenie specjalnym ostrzem z głowicą, która uaktywniała się dopiero po przejściu przez osłonę i niszczyła generator pola. A to wymagało podejścia wrogowi praktycznie pod nos. Dowiedzieliśmy się o tym z transmisji, z miejsc w których nikt już pewnie nie żył, ale zdążył jeszcze nadać informacje. Część naszych oddziałów na szybko została przezbrojona w takie prototypowe urządzenia, które przypominały średniowieczne kopie. Dostały je głównie mechy, których piloci słynęli z nieograniczonej odwagi. Dwaj potomkowie kozaków w moim oddziale na pewno mieli w swojej krwi iście samobójczą fantazję. Może im się uda … Z pozostałymi mechanicznymi robotami swojego oddziału, zaszarżowałem na pozostałe pojazdy …

Jak można domyśleć się z nazwisk bohaterów – makieta powstała już w zeszłym roku, w czasie kiedy na forum mieliśmy konkurs związany z Sienkiewiczem. Spodobały mi się mechy zbudowane na scenkę do konkursu i stwierdziłem, że fajnie byłoby je bardziej wykorzystać. Najlepiej w jakiejś małej potyczce. Początkowo to miała być przerobiona bitwa pod Żółtymi Wodami, ale nie pasował mi przebieg tamtej bitwy w oryginale, więc ostatecznie napisałem swój kawałek potyczki, właściwie wstępu do niej, plus jakiś wstęp przedstawiający jak do niej doszło. Mam nadzieję, że się podoba i “nie obraża inteligencji”, chociaż napisałem ten kawałek tekstu dość szybko i nie zastanawiałem się czy by czegoś nie zmienić. :-)

Mam nadzieję również, że postacie z tekstu są rozpoznawalne na makiecie. W razie czego – trochę podpowiedzi. :-)

Oddział zwiadu “Kniaziówny”

Cięższy transporter

Ścigacz

Obcy

Oddział mechów

Ciuchcia :-)

Fabryka

Całość

 

Jako ciekawostki:

- wersja pierwotna z pierwszej połowy zeszłego roku, prezentowana na festynie w szkole w Bytomiu

- wersja kolejna, na urodzinach ZT w SDK – druga połowa roku (nie mam zdjęcia makiety w całości)

Jak Wam się podoba? :-)

To w sumie moje pierwsze podejście do mikroskali, chociaż trochę rozciągnięte w czasie. :-) Ale trzeba przyznać, ze taka dłubanina, to też fajna zabawa. :-)

Space – Hammerhead

Space – Hammerhead

Kanonierka klasy Hammerhead w stylu trochę Ultra Agents (głównie ze względu na kolorystykę).

Ja cały czas mam w głowie trochę pomysłów na różne stateczki space i to jest jeden z nich, chociaż został on zmodyfikowany z powodu braku czasu (miał być 2 razy dłuższy). Generalnie ta kolorystyka spodobała mi się już jakiś czas temu i nawet jeden myśliwiec już zbudowałem 2 lata temu. Od tamtego czasu dłubałem sobie różne kawałki, które tutaj wykorzystałem. Tył za nadbudówką ma już chyba około 2 lata, a sam główny kadłub z “żebrami” w trans light-blue podobny powstał niewiele później.

Kształt przypominający “rekina młota” też chodził za mną od dawna.

Początkowo miał to być uzbrojony transportowiec (do modelu spokojnie mieszczą się minifigi, chociaż wnętrze nie jest wykończone i ostatecznie zabudowałem rampę, która miała być z przodu i otwierać się jak paszcza). Ale chyba mi moja fantazja poszła nie do końca w przewidywaną stronę i powstała IMHO kanonierka. Jakby się uprzeć, to może nawet robić za mikroskalę, zamiast skali minifig. :-)

Większość modelu powstawała rano, przed wyjściem do pracy, czyli po około 15 minut dziennie … przez kilka miesięcy. :-)

Widok od przodu

Widok od tyłu

Widok od góry

Widok z boku

Z otwartą wyrzutnią rakiet

 

Tył – za nadbudówką, najstarszy element modelu

Zbliżenie na ruchome baterie działek (pomysł na ruszanie nimi podpatrzyłem w Star Destroyerze od LEGO).

plus czujniki i wyrzutnie rakiet.

 

Mam nadzieję, że się podoba (na CC widziałem, że przykuwał wzrok, chociaż dopiero wtedy, podsłuchując jedną z dyskusji zdałem sobie sprawę z tego, że kształt, przez jego skrócenie, mocno upodobnił model do Battlecruisera ze Starcrafta. A to akurat nie było zamierzone. :-) ).

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Zbudowany na podstawie zdjęć pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic
Kliknięcie w zdjęcie otwiera jego większą wersję.

Pierwsza wzmianka o Miechowicach pojawia się w 1336 roku. Początkowo była to wieś należąca do księcia, później przeszła w ręce prywatne.
W 1812 roku właścicielem Miechowic został Ignacy Domes, kupiec z Czeladzi. W 1817 roku Domes wybudował dwukondygnacyjny budynek z poddaszem jako część swojego nowego pałacu. W 1840 roku Franz Winckler za zasługi dla Górnego Śląska otrzymał od Fryderyka Wilhelma IV, króla pruskiego, tytuł szlachecki, co wiązało się z możliwością postawienia przy posiadłości wysokiej wieży. W 1844 roku Miechowice nawiedziła trąba powietrzna, która zerwała część dachu z ówczesnego pałacyku. W związku z powyższymi, w 1850 roku Hubert von Tiele zainicjował prace modernizacyjne pałacu jak i okolicznego parku, które zostały zakończone 10 lat później. Do istniejącego pałacu zostały dobudowane dwa skrzydła, co upodabnia go do XVI wiecznego neogotyku w stylu Tudorów. W części zachodniej znalazło się miejsce na: galerię obrazów, salę kwiatową, kaplicę z witrażami oraz wieżę wodną. Nad całym pałacem od tej strony górowała, wzorowana na średniowiecznych zamkach – czworoboczna wieża prochowa. We wschodniej części wybudowano m.innymi pomieszczenia na bibliotekę, oraz okazałą, mierzącą 110 stóp (ponad 33m) wieżę Jaskółczą.

Całość.


Skrzydło wschodnie z biblioteką i wieżą jaskółczą z tyłu.

Część centralna – najstarsza.



Skrzydło zachodnie z galerią obrazów, salą kwiatową, kaplicą oraz wieżą wodną.


Widok od strony wieży wodnej (to ta okrągła) w skrzydle zachodnim, które jeszcze istnieje.


Wieża jaskółcza

Na zdjęciach wyraźnie odznaczają się części dobudowane później od części środkowej. W obydwu skrzydłach wyróżniają się różne wieżyczki wieloboczne i okrągłe. Do dzisiaj można oglądać ruinę dawnej okrągłej wieży wodnej. Oprócz pałacu, rozbudowany i specjalnie zaprojektowany był również park, w którym zasadzono wiele również egzotycznych drzew.
Na początku XX wieku rodzina Thiele-Wincklerów przeprowadziła się do zamku w Mosznej (istniejącego do dzisiaj), a pałac z parkiem przejęła Preussengrube AG a od 1938 roku całość przejęła gmina. W tym czasie tereny parku zostały otwarte dla publiczności jako Miechowicki Park Ludowy (Mechtaler Volkspark). Na jego terenie powstały altanki, kort tenisowy, drewnianą estradę a w czasie wojny schron przeciwlotniczy.
W styczniu 1945 roku do Miechowic wkroczyła Armia Czeerwona co skutkowało pogromem tak wśród ludności jak i w pałacyku, który został spalony. W latach 40-50 w ocalałej części mieścił się jeszcze zarząd kopalni Miechowice, ale w grudniu 1954 roku pałac został ostatecznie wysadzony przez Wojsko Polskie.
Z pałacyku do dzisiaj zostało około 10% w porównaniu z czasem gdy był najbardziej rozbudowany.

Zachowane zdjęcia oryginału





Kilka screenów z projektu. Sam pałacyk najpierw zaprojektowałem, nie w 100%, ale tak, żeby móc oszacować ile i jakich klocków będę potrzebował.



Z informacji statystycznych:
- długość około 2m – 7BP
- szerokość około 0.5m – 2PB
- wysokość wieży, niecałe 0.8m
- ilość klocków zużytych – ponad 20000 (20 tysięcy)
- ilość rodzajów klocków – ponad 200
- czas projektowania – około miesiąc (w wolnych chwilach, popołudniami, po pracy)
- czas budowania – 3 miesiące, j.w.
- zielenizna to fantazja, żeby nie było “gołych płyt”. Ławeczki to również moja fantazja.
- bocian jeszcze kilka lat temu na tej wieży miał gniazdo i przylatywał co roku. Niestety wieżyczka już się tak sypie, że od kilku lat bociana już tam nie ma. :-(

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Wawel …


No i co ja mam tu napisać? :-)
Wawel jaki jest – każdy widzi lub widział, przynajmniej na zdjęciach i/lub w jakimś TV. Bo część pewnie po prostu “na żywo”.
Dla odmiany – drugim obiektem który zbudowałem na Mapę Polski dla Lego Polska jest jeden z chyba najbardziej rozpoznawalnych zespołów budynków w naszym kraju.
Archeolodzy piszą, że odkopali fragmenty z XI wieku, które sugerują, że już wtedy był tu “rezydencjalny kompleks”.
Od tamtych czasów kompleks na wzgórzu Wawelskim już wielokrotnie był przebudowywany, palony, rozwalany, odbudowywany i zmieniał tak kształt jak i kolorki.
W związku z ograniczeniami na wielkość modeli na Mapę Polski, zbudowałem tylko Zamek Królewski z Katedrą. I tak zakładaną wielkość przekraczając. :-)
Ale najlepsze jest to, że ja wcale Wawelu nie chciałem budować. :-)
Po zrobieniu projektu Srebrnej Góry, zostało jeszcze trochę czasu do “deadline”.
Zobaczyłem, że nie ma przypisanych chętnych do Malborka i Wawelu.
Jako, że Malbork bardzo lubię i zwiedzałem już kilkanaście razy to zgłosiłem się, że “mogę jeszcze go dorobić”.
Ale okazało się, że chętny już Malbork projektuje, tylko był się nie wpisał! ;-p
Został Wawel, co do którego powiedziałem, że “kategorycznie nie ma mowy, wybijcie to sobie z głowy … młotem kowalskim”.

Co najwyżej mogę zrobić “rzeźbę smoka” (na nią akurat pomysł miałem – ostatecznie jednak nie powstała, bo nie pasowałaby skalą).

I projektując tą rzeźbę smoka trafiałem co jakiś czas na zdjęcia samego Wawelu. Między innymi takie:

Nie wiem, czy macie tak czasami, że patrzycie na zdjęcie i dokładnie wiecie jak to zbudować? Jak tak miałem.
Projekt dziedzińca powstał chyba w godzinę. Miałem tylko jeden zgryz, ale uznałem, że w takiej skali zrobienie trzech pięter się nie uda, więc zrobiłem tylko jedno z łukami i jedno z kolumnami.


A potem już jakoś poszło. :-)

W międzyczasie się zorientowałem, że na Zamku Królewski użyłem nie tego koloru jaki powinienem.

Przy czym – deadline na projekty był do końca kwietnia.
Ja zacząłem realnie projekt Wawelu … 2 maja. :-)
Na szczęście był to “przedłużony weekend” i projekt ostatecznie zakończyłem 7 maja, mogłem go jeszcze spokojnie do Lego podesłać.
Potem powstała lista klocków. Co spowodowało pierwszą irytację, bo byłem święcie przekonany, że jakieś klocki w danym kolorze istnieją, a okazało się, że jednak nie i musiałem od razu zmieniać na inne.
Potem kolejna irytacja, bo z 200 lotów okazało się, że nie dostanę 10%! z czego połowa to były klocki w kolorze sand green. W związku z czym, część klocków w kopułach na wieżach jest kupiona przeze mnie w międzyczasie po prostu na BLu. Bo zrobienie kopułek tylko z plate 1×2, plate 1×4, tile 1×2, serków, slope curved 2x2x2/3, lunet i slope curved 1x3x2/3 to jednak trochę problem. Zero cone, zero innych poza serkami slope, zero round bricków, zero round plate, zero plate 1×1, zero tile 1×1 – masakra.
Dla porównania – ze Srebrnej Góry nie dostałem tylko 1 lotu, który nawet bez domawiania mogłem zastąpić czymś innym.
A potem, któregoś dnia przyjechały do mnie trzy spore pudła z klockami (jedno na Srebrną Górę, dwa na Wawel). :-)
Podczas budowania oczywiście model jeszcze trochę ewoluował. Czasami z powodu braków w klockach, a czasami “bo bedzie lepiej wyglądać”.
Np. w dziedzińcu kolumienki nie sięgają już podłogi, tylko barierki (dziękuję tutaj komuś z TLG kto wymyślił round plate 1×1 z dziurką – używam od tamtego czasu tego klocka namiętnie). W paru miejscach musiałem też model uprościć.
Ale mam nadzieję,ze się podoba.
Bo mnie się chyba spodobał (co mi się zbyt często nie zdarza – zawsze widzę jakieś kolejne mankamenty. Nie, żebym tutaj nie widział, ale i tak mi się podoba. :-)).

Się trochę rozpisałem. :-)
No to szczegóły:
64×105 studów,
wysokość w najwyższym punkcie jakieś 46 bricków
200 lotów,
około 20 tys klocków
projektowanie – 5 dni (realnie to raczej 3 dni)
budowanie – jakieś 2 tygodnie na luzie

Konkrety:
Zamek Królewski – Dziedziniec

Wieża Zygmunta III Wazy


Wieża Jana III Sobieskiego


Wieża Jordanka


Wieża Duńska


Kurza Stopka


Baszta Senatorska

Katedra


Wieża Zegarowa


Wieża Zygmuntowska


Wieża Srebrnych Dzwonów

 

Kilka zdjęć ogólnych.

I taka tam – zabawa ze zdjęciem.


Uff.
To chyba rekord ilości zdjęć jakie zrobiłem pojedynczemu modelowi. :-)

Dzięki każdemu komu chciało się doczytać/dooglądać do końca.

P.S. Chyba należy się przyznać, że piąty model “Zabytków Architektury Polskiej” do Strefy AFOLi na eventach Lego, to będzie właśnie Wawel, zbudowany przeze mnie, w sporej części oparty o ten model “na mapę”. :-) Dlatego już szykuję się na “dużo poprawek i ulepszeń”.

Niektóre od razu założyłem:

- zmiana koloru katedry z dark tan, na dark orange;

- tym razem zakładam też zrobienie wzgórza.

- bo to, że to będzie całe wzgórze, ze wszystkimi zabudowaniami to oczywistość. :-)

- wieża srebrnych dzwonów dorobi się nowego dachu, bo chyba już byłem mocno zmęczony, że zrobiłem go okrągły zamiast kwadratowy … :-(

- acha, odpowiednią rzeźbę smoka też mam w planach, nawet ziejącą ogniem. :-)

Twierdza w Srebrnej Górze – jedyna górska twierdza w Polsce. Model zaprojektowany i zbudowany na Mapę Polski dla Lego Polska. Jak już wiecie z innych wpisów – Lego Polska poprosiło nas o współpracę przy zaprojektowaniu i zbudowaniu mapy Polski wraz z kilkunastoma charakterystycznymi budowlami które można w Polsce zobaczyć. Jednym z modeli które zaprojektowałem i zbudowałem jest miniaturowa wersja Twierdzy w Srebrnej Górze. Twierdza Srebrnogórska została wybudowana w latach 1765-1777 na polecenie ówczesnego króla Prus – Fryderyka II Wielkiego. Jej głównym architektem był płk. Ludwig Regeler, z którym współpracowali inżynierowie wojskowi: Foris, Gontzenbach, Hartmann, Lahr, Strauss, Wetig. Twierdza miała wzmocnić linię obrony składającą się z twierdz w Nysie, Kłodzku i Świdnicy, przed ewentualnym najazdem austryjackim. Na całe umocnienia składało się sześć fortów i kilka bastionów umiejscowionych na górach: Warowna Góra (686 m n.p.m.), Chochoł Mały (680 m n.p.m.), Chochoł Wielki (756 m n.p.m.). Centralnym i najbardziej widocznym punktem twierdzy jest Fort Donżon. Składa się z czterech wież o wysokości 30m połączonych kurtynami. W podstawie, jego mury miały nawet 12m. W Donżonie znajduje się 151 pomieszczeń, w których stacjonowało w porywach do 4tys żołnierzy. Poza kwaterami w forcie znajdowało się sporo magazynów, a także studnia o głębokości 80m. W magazynach przechowywano prowiant, który pozwalał na przetrwanie żołnierzy w twierdzy nawet do roku, bez dostaw z zewnątrz. Twierdza tylko raz była oblegana – przez wojska Napoleońskie w 1807 roku. Teoretycznie została wtedy zdobyta przez wojska Bawarii i Wirtembergii, ale nie została zajęta, bo kilka dni później podpisano pokój w Tylży. W 1860 roku został wydany rozkaz rozebrania przestarzałej już twierdzy, ostatnie wojska opuściły ją w 1867 roku. Ale po niedługim czasie rozkaz został anulowany, bo władze Prus zdecydowały o zmianie twierdzy w obiekt do zwiedzania. Została m.innymi doprowadzona w pobliże linia kolei zębatej Sowiogórskiej. (Niestety z powodu narzuconej wielkości modeli – nie dałem rady zmieścić jeszcze charakterystycznych mostów znajdujących się w pobliżu Srebrnej Góry). W czasie II wojny światowej w fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, w którym przetrzymywano polskich oficerów. Po wojnie, w latach 70-tych twierdzę ponownie otwarto do zwiedzania, dodając plenerowe muzeum ciężkiej broni palnej. Od 2004 roku, rozporządzeniem Prezydenta RP twierdza uzyskała status “Pomnika Historii”. ——————————————————————————————————————————————- Od początku wiedzieliśmy, że modele muszą mieć ograniczoną wielkość, bo cała mapa Polski bedzie mieć prawdopodobnie 7x7m. W związku z czym – standardową wielkością modeli było 2×2 płyty bazowe, lub coś podobnego. Jedynie w jednym przypadku (chyba) model jest większy – też moim. Pokażę go pewnie w ciągu kilku najbliższych dni. W związku z powyższym ograniczeniem wielkości – nie udało mi się na makietce pokazać nie tylko kolei Sowiogórskiej, ale również np. Fortu Ostróg (znajduje się na górze obok – bardzo ładnie go widać z Donżonu), a nawet sama główna twierdza została trochę obcięta (o Fort Wysoki) a Fort Rogowy oraz Esplanada zostały skrócone. :-( W związku z tym, że byliśmy ograniczeni tylko do klocków, które są aktualnie w produkcji – wnętrze Donżonu jest w kolorze tan, a powinno być w dark tan lub dark orange. Ale nie mogłem dostać od Lego odpowiednich klocków w tych kolorach. Sama twierdza jest bardzo duża i tak naprawdę, niektóre elementy charakterystyczne w modelu są wyolbrzymione, bo chciałem je pokazać a ciężko było je zrobić mniejsze – dopasowane skalą do reszty modelu. Mam nadzieję, że jednak jest w miarę rozpoznawalny i podobny do oryginału. Kliknięcie w zdjęcie przenosi do jego większej wersji. I zdjęcie oryginału: Link do zdjęć na Fotopolska.eu Model został zaprojektowany w około tydzień. Zbudowany jest z około 10tys klocków, 90 lotów. Zwiedzaliśmy z dzieciakami i Sikorką twierdzę kilka lat temu. Mogę zdecydowanie polecić, przy czym dobrze jest sprawdzić kiedy są na terenie Twierdzy jakieś eventy, oraz kiedy jest dostępne zwiedzanie również w nocy. Jak ktoś ma więcej czasu, to niedaleko może zwiedzić również Twierdzę Kłodzko (również ze zwiedzaniem nocnym) i jeszcze trochę innych atrakcji niedaleko. Z samej Srebrnej Góry można zjechać “tyrolkami” (jeśli ktoś lubi takie zabawy) – chyba nawet aż na sam dół. Kilka dodatkowych plików można jeszcze znaleźć w albumie na flickrze Zakładam też, że za dwa tygodnie pojawią się zdjęcia całej mapy – ze wszystkimi modelami.

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Far over the Misty Mountains cold (Johan)
To dungeons deep and caverns old (BHs)
We must away where break of day,
To claim our long-forgotten gold.(Goldsun)


Praca na konkurs Summer Joust.
Praca jest jedną z częsci, wraz z pracami Johana i BHsa.

Inne ujęcia:

Mech od Princeski. :-)
Chciałem, żeby mech wyglądał jak zbudowany w sredniowieczu. Dlatego nie mógł być zbyt pancerny, ma raczej chude nóżki i rączki (chociaż stopy musiałem zrobić w miarę duże, żeby mech się nie wywracał), gdzieniegdzie dodałem kawałki deseczek.

Drużyna siedmiu Krasnoludów.
Z założenia krasnoludy miały wyglądać jak jedna drużyna, ale nie być zbyt podobni do siebie – mam nadzieję, że się udało.

Dodatkowe kilka zdjęć WIP w albumie na Flickrze.

Johnny EV3

Johnny EV3

Ci którzy mnie już trochę znają, to wiedzą, że moim ulubionym robotem filmowym, jest “Numer pięć” (“Johnny five”) z filmów “Krótkie spięcie”.

Sam się już zgubiłem w liczeniu: ile jego wersji zbudowałem.:-)

Poniżej model, zbudowany jako modyfikacja zestawu 31313 (prawie).

Model jaki jest – każdy widzi. :-) Jeśli ktoś nie zna oryginału, to polecam film, albo przynajmniej zdjęcie :

Model powstał (prawie) wyłącznie z klocków dostępnych w zestawie 31313. Jedyna rzecz pochodząca spoza tego zestawu to … kabelek. kabelki do połączenia funkcjo z kostką mają różną długość. I brakło mi długości kabelka do silnika w tułowiu – wymieniłem go na dłuższy, pochodzący z innego zestawu. Jednakże, gdyby ktoś chciał zbudować takiego Johnny’ego z pojedynczego zestawu 31313, to i tak się da – wystarczy zamontować kostkę “do góry nogami” – wtedy długości kabelków pasują, ale trochę traci się na estetyce’ :-)

Funkcjonalność w związku z ograniczeniami, wynikającymi z użycia tylko klocków z jednego zestawu jest dość mała.

Dwa silniki służą do poruszania się. Każdy niezależnie może sterować pojedynczą gąsienicą, więc robot może jechać po prostej lub skręcać.

Trzeci silnik służy do “machania rękami” i kręcenia głową. Funkcje te są połączone ze sobą, Czyli mamy jednocześnie jedno i drugie. Ręcę są połączone cięgnami, więc przy podnoszeniu rąk w ramionach, jednocześnie rusza się też łokieć oraz otwierają/zamykają się “palce”.

Jedyny podłączony czujnik jest w “oczach”. Przy zbliżeniu jakiegoś przedmiotu do oczu (np. przy próbie uderzenia”, robot się cofa, podnosi ręce, kręci głową, krzyczy, że jest żywy “I am a life”, po czym powraca wszystkim do stanu poprzedniego (opuszcza ręce, odkręca głowę i podjeżdża s powrotem na miejsce w którym stał). Nie ma tu jakiejś większej filozofii, a program składa się z kilku raptem bloków.

Czujnik na ramieniu ma “udawać laser”, ale jego już nie podpinałem (znowu byłby problem z długością kabelka). Nie jest również napędzane niczym jego podnoszenie, lub chowanie – można tylko “ręcznie”. :-)

Krótki filmik z funkcjami w działaniu:

 

 

 

 

Ogniem i mieczem i mechem

Ogniem i mieczem i mechem

….
Żołnierze byli w gotowości, więc tylko lufy działek plazmowych pochyliły się bez szelestu i zapadło głuche milczenie. Skrzetuski, pan Longinus i pan Wołodyjowski zastygli obok siebie, a i pan Zagłoba został z nimi, bo wiedział z doświadczenia, że najwięcej pocisków z artylerii pada na środek majdanu — a przy murze, obok takich trzech ostrzy, najbezpieczniej. Usadowił się tylko trochę z tyłu rycerzy, aby pierwszy impet na niego nie przyszedł. Nieco z boku przystanął pan Podbipięta z Zerwikokpitem w ręce swojego mecha, a Wołodyjowski przycupnął swoją maszyną tuż przy mechu Skrzetuskiego i szepnął mu na zamknietym kanale:
— Idą na pewno …
— Krok pod miarę.
— To nie czerń ani Tatarzy.
— Piechota Kartelu Zaporoskiego.
— Albo janczary; oni dobrze maszerują. Szarżą można by ich więcej naciąć!
- Teraz za ciemno na szarżę.
— Słyszysz teraz?
— Ts! ts! …
Obóz zdawał się być pogrążony w najgłębszym śnie. Nigdzie żadnego ruchu, nigdzie światła – wszędy najgłębsze milczenie przerywane tylko szelestem drobnego, jakby sianego przez sito dżdżu. Z wolna jednak w tym szeleście powstawał drugi; cichy, ale łatwiejszy do ułowienia uchem, bo miarowy i coraz bliższy, coraz wyraźniejszy; na koniec o kilkanaście kroków od fosy pojawiła się jakaś wydłużona zbita masa, o tyle widzialna, o ile czarniejsza od ciemności – i zatrzymała się w miejscu.
Żołnierze utaili dech w piersiach, tylko mały rycerz przebierał lekko nogą swojego mecha, jakby chcąc w ten sposób swoje zadowolenie okazać.
Tymczasem napastnicy zbliżyli się do fosy i poczęli przez nią przekładać pomosty, dołączając coraz to kolejne części, następnie, gdy już dosięgnęli drugiej strony, zaczęli po nich drapać się ku murom.
Mur milczał ciągle, jakby na nim i za nim wszystko wymarło – i cisza nastała śmiertelna.
Tu i owdzie mimo całej ostrożności wstępujących, pomosty zaczęły skrzypieć i trzeszczeć na łączeniach …
“Dadzą wam bobu!” – myślał Zagłoba.
Wołodyjowski przestał przebierać nogą, a pan Longinus ścisnął rękojeść Zerwikokpita i wyregulował wizjer, bo był najbliżej muru i spodziewał się pierwszy uderzyć.
Wtem trzy pary mechanicznych rąk z ostrzami pojawiły się u krawędzi, a za nimi poczęły się z wolna i ostrożnie podnosić trzy szpice od misiurek na kokpitach … wyżej i wyżej …
“To Turcy!” – pomyślał pan Longinus.
W tej chwili rozległ się straszliwy huk kilku tysięcy działek; zrobiło się widno jak w dzień. Nim światło zgasło, pan Longinus zamachnął się i ciął okropnie, aż powietrze zawyło pod ostrzem.
Trzy korpusy spadły w fosę, trzy kokpity potoczyły się pod stopy mecha kierowanego przez rycerza.

Praca na konkurs “Zbuduj scenkę z powieści Henryka Sienkiewicza”. Aczkolwiek, jak widać, dość kreatywnie podszedłem do oryginalnego tekstu, ciut go przerobiłem na wersję z przyszłości i zwizualizowałem klockami. :-)

 

W scence występują:

Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur, ze swoim starożytnym mieczem wspomaganym “Zerwikokpit”, namiestnik chorągwi husarskiej

„Przede wszystkim był to mąż wzrostu tak wysokiego, że głową prawie powały dosięgał, a chudość nadzwyczajna wydawała go wyższym jeszcze. Szerokie jego ramiona i żylasty kark zwiastowały niepospolitą siłę, ale była na nim tylko skóra i kości. Brzuch miał tak wpadły pod piersią, że można by go wziąć za głodomora, lubo ubrany był dostatnio, w szarą opiętą kurtę ze świebodzińskiego sukna, z wąskimi rękawami, i wysokie szwedzkie buty, które na Litwie zaczynały wchodzić w użycie. Szeroki i dobrze wypchany łosiowy pas nie mając na czym się trzymać opadał mu aż na biodra, a do pasa przywiązany był krzyżacki miecz tak długi, że temu olbrzymiemu mężowi prawie do pachy dochodził”.

„Była to twarz chuda, również jak i cała osoba, ozdobiona dwiema zwiśniętymi ku dołowi brwiami i parą tak samo zwisłych konopnego koloru wąsów, ale tak poczciwa, tak szczera, jak u dziecka. Owa obwisłość wąsów i brwi nadawała jej wyraz stroskany, smutny i śmieszny zarazem. Wyglądał na człeka, którego ludzie popychają, ale panu Skrzetuskiemu podobał się z pierwszego wejrzenia za ową szczerość twarzy i doskonały moderunek żołnierski”.

 

Porucznik Jan Skrzetuski herbu Jastrzębiec, dowodzący chorągwią pancerną

Nie wszystkie mechy zostały wykorzystane w scence, bo już się nie zmieściły. :-)

 

Towarzysz Michał Wołodyjowski “Mały Rycerz” herbu Korczak

 

“Czarna od ciemności masa” czyli Turcy

 

————————————————————————————–

Cały pomysł na scenkę powstał przez przypadek. Czekając na klocki, których potrzebowałem do całkiem innego modelu, dłubałem sobie z klocków “byleco”. W pewnym momencie zorientowałem się, że to “byleco” przypomina mi mecha. Po kolejnych dwóch wieczorach powstał mech, jak poniżej.

Ponieważ mi się spodobał, stwierdziłem, ze fajnie byłoby zbudować jakąś większą scenkę, w której mogłoby uczestniczyć więcej tak zbudowanych mechów. I od klocka, do klocka, przy okazji modyfikując oryginalny tekst powieści Henryka Sienkiewicza – powstała powyższa scenka.

Mam nadzieję, że się spodoba i nie zostanę zdyskwalifikowany od razu za “kreatywność”. :-)

Wszystkie zdjęcia, po kliknięciu otwierają zdjęcie w większej rozdzielczości.