Goldsun

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Zbudowany na podstawie zdjęć pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic
Kliknięcie w zdjęcie otwiera jego większą wersję.

Pierwsza wzmianka o Miechowicach pojawia się w 1336 roku. Początkowo była to wieś należąca do księcia, później przeszła w ręce prywatne.
W 1812 roku właścicielem Miechowic został Ignacy Domes, kupiec z Czeladzi. W 1817 roku Domes wybudował dwukondygnacyjny budynek z poddaszem jako część swojego nowego pałacu. W 1840 roku Franz Winckler za zasługi dla Górnego Śląska otrzymał od Fryderyka Wilhelma IV, króla pruskiego, tytuł szlachecki, co wiązało się z możliwością postawienia przy posiadłości wysokiej wieży. W 1844 roku Miechowice nawiedziła trąba powietrzna, która zerwała część dachu z ówczesnego pałacyku. W związku z powyższymi, w 1850 roku Hubert von Tiele zainicjował prace modernizacyjne pałacu jak i okolicznego parku, które zostały zakończone 10 lat później. Do istniejącego pałacu zostały dobudowane dwa skrzydła, co upodabnia go do XVI wiecznego neogotyku w stylu Tudorów. W części zachodniej znalazło się miejsce na: galerię obrazów, salę kwiatową, kaplicę z witrażami oraz wieżę wodną. Nad całym pałacem od tej strony górowała, wzorowana na średniowiecznych zamkach – czworoboczna wieża prochowa. We wschodniej części wybudowano m.innymi pomieszczenia na bibliotekę, oraz okazałą, mierzącą 110 stóp (ponad 33m) wieżę Jaskółczą.

Całość.


Skrzydło wschodnie z biblioteką i wieżą jaskółczą z tyłu.

Część centralna – najstarsza.



Skrzydło zachodnie z galerią obrazów, salą kwiatową, kaplicą oraz wieżą wodną.


Widok od strony wieży wodnej (to ta okrągła) w skrzydle zachodnim, które jeszcze istnieje.


Wieża jaskółcza

Na zdjęciach wyraźnie odznaczają się części dobudowane później od części środkowej. W obydwu skrzydłach wyróżniają się różne wieżyczki wieloboczne i okrągłe. Do dzisiaj można oglądać ruinę dawnej okrągłej wieży wodnej. Oprócz pałacu, rozbudowany i specjalnie zaprojektowany był również park, w którym zasadzono wiele również egzotycznych drzew.
Na początku XX wieku rodzina Thiele-Wincklerów przeprowadziła się do zamku w Mosznej (istniejącego do dzisiaj), a pałac z parkiem przejęła Preussengrube AG a od 1938 roku całość przejęła gmina. W tym czasie tereny parku zostały otwarte dla publiczności jako Miechowicki Park Ludowy (Mechtaler Volkspark). Na jego terenie powstały altanki, kort tenisowy, drewnianą estradę a w czasie wojny schron przeciwlotniczy.
W styczniu 1945 roku do Miechowic wkroczyła Armia Czeerwona co skutkowało pogromem tak wśród ludności jak i w pałacyku, który został spalony. W latach 40-50 w ocalałej części mieścił się jeszcze zarząd kopalni Miechowice, ale w grudniu 1954 roku pałac został ostatecznie wysadzony przez Wojsko Polskie.
Z pałacyku do dzisiaj zostało około 10% w porównaniu z czasem gdy był najbardziej rozbudowany.

Zachowane zdjęcia oryginału





Kilka screenów z projektu. Sam pałacyk najpierw zaprojektowałem, nie w 100%, ale tak, żeby móc oszacować ile i jakich klocków będę potrzebował.



Z informacji statystycznych:
- długość około 2m – 7BP
- szerokość około 0.5m – 2PB
- wysokość wieży, niecałe 0.8m
- ilość klocków zużytych – ponad 20000 (20 tysięcy)
- ilość rodzajów klocków – ponad 200
- czas projektowania – około miesiąc (w wolnych chwilach, popołudniami, po pracy)
- czas budowania – 3 miesiące, j.w.
- zielenizna to fantazja, żeby nie było “gołych płyt”. Ławeczki to również moja fantazja.
- bocian jeszcze kilka lat temu na tej wieży miał gniazdo i przylatywał co roku. Niestety wieżyczka już się tak sypie, że od kilku lat bociana już tam nie ma. :-(

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Wawel …


No i co ja mam tu napisać? :-)
Wawel jaki jest – każdy widzi lub widział, przynajmniej na zdjęciach i/lub w jakimś TV. Bo część pewnie po prostu “na żywo”.
Dla odmiany – drugim obiektem który zbudowałem na Mapę Polski dla Lego Polska jest jeden z chyba najbardziej rozpoznawalnych zespołów budynków w naszym kraju.
Archeolodzy piszą, że odkopali fragmenty z XI wieku, które sugerują, że już wtedy był tu “rezydencjalny kompleks”.
Od tamtych czasów kompleks na wzgórzu Wawelskim już wielokrotnie był przebudowywany, palony, rozwalany, odbudowywany i zmieniał tak kształt jak i kolorki.
W związku z ograniczeniami na wielkość modeli na Mapę Polski, zbudowałem tylko Zamek Królewski z Katedrą. I tak zakładaną wielkość przekraczając. :-)
Ale najlepsze jest to, że ja wcale Wawelu nie chciałem budować. :-)
Po zrobieniu projektu Srebrnej Góry, zostało jeszcze trochę czasu do “deadline”.
Zobaczyłem, że nie ma przypisanych chętnych do Malborka i Wawelu.
Jako, że Malbork bardzo lubię i zwiedzałem już kilkanaście razy to zgłosiłem się, że “mogę jeszcze go dorobić”.
Ale okazało się, że chętny już Malbork projektuje, tylko był się nie wpisał! ;-p
Został Wawel, co do którego powiedziałem, że “kategorycznie nie ma mowy, wybijcie to sobie z głowy … młotem kowalskim”.

Co najwyżej mogę zrobić “rzeźbę smoka” (na nią akurat pomysł miałem – ostatecznie jednak nie powstała, bo nie pasowałaby skalą).

I projektując tą rzeźbę smoka trafiałem co jakiś czas na zdjęcia samego Wawelu. Między innymi takie:

Nie wiem, czy macie tak czasami, że patrzycie na zdjęcie i dokładnie wiecie jak to zbudować? Jak tak miałem.
Projekt dziedzińca powstał chyba w godzinę. Miałem tylko jeden zgryz, ale uznałem, że w takiej skali zrobienie trzech pięter się nie uda, więc zrobiłem tylko jedno z łukami i jedno z kolumnami.


A potem już jakoś poszło. :-)

W międzyczasie się zorientowałem, że na Zamku Królewski użyłem nie tego koloru jaki powinienem.

Przy czym – deadline na projekty był do końca kwietnia.
Ja zacząłem realnie projekt Wawelu … 2 maja. :-)
Na szczęście był to “przedłużony weekend” i projekt ostatecznie zakończyłem 7 maja, mogłem go jeszcze spokojnie do Lego podesłać.
Potem powstała lista klocków. Co spowodowało pierwszą irytację, bo byłem święcie przekonany, że jakieś klocki w danym kolorze istnieją, a okazało się, że jednak nie i musiałem od razu zmieniać na inne.
Potem kolejna irytacja, bo z 200 lotów okazało się, że nie dostanę 10%! z czego połowa to były klocki w kolorze sand green. W związku z czym, część klocków w kopułach na wieżach jest kupiona przeze mnie w międzyczasie po prostu na BLu. Bo zrobienie kopułek tylko z plate 1×2, plate 1×4, tile 1×2, serków, slope curved 2x2x2/3, lunet i slope curved 1x3x2/3 to jednak trochę problem. Zero cone, zero innych poza serkami slope, zero round bricków, zero round plate, zero plate 1×1, zero tile 1×1 – masakra.
Dla porównania – ze Srebrnej Góry nie dostałem tylko 1 lotu, który nawet bez domawiania mogłem zastąpić czymś innym.
A potem, któregoś dnia przyjechały do mnie trzy spore pudła z klockami (jedno na Srebrną Górę, dwa na Wawel). :-)
Podczas budowania oczywiście model jeszcze trochę ewoluował. Czasami z powodu braków w klockach, a czasami “bo bedzie lepiej wyglądać”.
Np. w dziedzińcu kolumienki nie sięgają już podłogi, tylko barierki (dziękuję tutaj komuś z TLG kto wymyślił round plate 1×1 z dziurką – używam od tamtego czasu tego klocka namiętnie). W paru miejscach musiałem też model uprościć.
Ale mam nadzieję,ze się podoba.
Bo mnie się chyba spodobał (co mi się zbyt często nie zdarza – zawsze widzę jakieś kolejne mankamenty. Nie, żebym tutaj nie widział, ale i tak mi się podoba. :-)).

Się trochę rozpisałem. :-)
No to szczegóły:
64×105 studów,
wysokość w najwyższym punkcie jakieś 46 bricków
200 lotów,
około 20 tys klocków
projektowanie – 5 dni (realnie to raczej 3 dni)
budowanie – jakieś 2 tygodnie na luzie

Konkrety:
Zamek Królewski – Dziedziniec

Wieża Zygmunta III Wazy


Wieża Jana III Sobieskiego


Wieża Jordanka


Wieża Duńska


Kurza Stopka


Baszta Senatorska

Katedra


Wieża Zegarowa


Wieża Zygmuntowska


Wieża Srebrnych Dzwonów

 

Kilka zdjęć ogólnych.

I taka tam – zabawa ze zdjęciem.


Uff.
To chyba rekord ilości zdjęć jakie zrobiłem pojedynczemu modelowi. :-)

Dzięki każdemu komu chciało się doczytać/dooglądać do końca.

P.S. Chyba należy się przyznać, że piąty model “Zabytków Architektury Polskiej” do Strefy AFOLi na eventach Lego, to będzie właśnie Wawel, zbudowany przeze mnie, w sporej części oparty o ten model “na mapę”. :-) Dlatego już szykuję się na “dużo poprawek i ulepszeń”.

Niektóre od razu założyłem:

- zmiana koloru katedry z dark tan, na dark orange;

- tym razem zakładam też zrobienie wzgórza.

- bo to, że to będzie całe wzgórze, ze wszystkimi zabudowaniami to oczywistość. :-)

- wieża srebrnych dzwonów dorobi się nowego dachu, bo chyba już byłem mocno zmęczony, że zrobiłem go okrągły zamiast kwadratowy … :-(

- acha, odpowiednią rzeźbę smoka też mam w planach, nawet ziejącą ogniem. :-)

Twierdza w Srebrnej Górze – jedyna górska twierdza w Polsce. Model zaprojektowany i zbudowany na Mapę Polski dla Lego Polska. Jak już wiecie z innych wpisów – Lego Polska poprosiło nas o współpracę przy zaprojektowaniu i zbudowaniu mapy Polski wraz z kilkunastoma charakterystycznymi budowlami które można w Polsce zobaczyć. Jednym z modeli które zaprojektowałem i zbudowałem jest miniaturowa wersja Twierdzy w Srebrnej Górze. Twierdza Srebrnogórska została wybudowana w latach 1765-1777 na polecenie ówczesnego króla Prus – Fryderyka II Wielkiego. Jej głównym architektem był płk. Ludwig Regeler, z którym współpracowali inżynierowie wojskowi: Foris, Gontzenbach, Hartmann, Lahr, Strauss, Wetig. Twierdza miała wzmocnić linię obrony składającą się z twierdz w Nysie, Kłodzku i Świdnicy, przed ewentualnym najazdem austryjackim. Na całe umocnienia składało się sześć fortów i kilka bastionów umiejscowionych na górach: Warowna Góra (686 m n.p.m.), Chochoł Mały (680 m n.p.m.), Chochoł Wielki (756 m n.p.m.). Centralnym i najbardziej widocznym punktem twierdzy jest Fort Donżon. Składa się z czterech wież o wysokości 30m połączonych kurtynami. W podstawie, jego mury miały nawet 12m. W Donżonie znajduje się 151 pomieszczeń, w których stacjonowało w porywach do 4tys żołnierzy. Poza kwaterami w forcie znajdowało się sporo magazynów, a także studnia o głębokości 80m. W magazynach przechowywano prowiant, który pozwalał na przetrwanie żołnierzy w twierdzy nawet do roku, bez dostaw z zewnątrz. Twierdza tylko raz była oblegana – przez wojska Napoleońskie w 1807 roku. Teoretycznie została wtedy zdobyta przez wojska Bawarii i Wirtembergii, ale nie została zajęta, bo kilka dni później podpisano pokój w Tylży. W 1860 roku został wydany rozkaz rozebrania przestarzałej już twierdzy, ostatnie wojska opuściły ją w 1867 roku. Ale po niedługim czasie rozkaz został anulowany, bo władze Prus zdecydowały o zmianie twierdzy w obiekt do zwiedzania. Została m.innymi doprowadzona w pobliże linia kolei zębatej Sowiogórskiej. (Niestety z powodu narzuconej wielkości modeli – nie dałem rady zmieścić jeszcze charakterystycznych mostów znajdujących się w pobliżu Srebrnej Góry). W czasie II wojny światowej w fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, w którym przetrzymywano polskich oficerów. Po wojnie, w latach 70-tych twierdzę ponownie otwarto do zwiedzania, dodając plenerowe muzeum ciężkiej broni palnej. Od 2004 roku, rozporządzeniem Prezydenta RP twierdza uzyskała status “Pomnika Historii”. ——————————————————————————————————————————————- Od początku wiedzieliśmy, że modele muszą mieć ograniczoną wielkość, bo cała mapa Polski bedzie mieć prawdopodobnie 7x7m. W związku z czym – standardową wielkością modeli było 2×2 płyty bazowe, lub coś podobnego. Jedynie w jednym przypadku (chyba) model jest większy – też moim. Pokażę go pewnie w ciągu kilku najbliższych dni. W związku z powyższym ograniczeniem wielkości – nie udało mi się na makietce pokazać nie tylko kolei Sowiogórskiej, ale również np. Fortu Ostróg (znajduje się na górze obok – bardzo ładnie go widać z Donżonu), a nawet sama główna twierdza została trochę obcięta (o Fort Wysoki) a Fort Rogowy oraz Esplanada zostały skrócone. :-( W związku z tym, że byliśmy ograniczeni tylko do klocków, które są aktualnie w produkcji – wnętrze Donżonu jest w kolorze tan, a powinno być w dark tan lub dark orange. Ale nie mogłem dostać od Lego odpowiednich klocków w tych kolorach. Sama twierdza jest bardzo duża i tak naprawdę, niektóre elementy charakterystyczne w modelu są wyolbrzymione, bo chciałem je pokazać a ciężko było je zrobić mniejsze – dopasowane skalą do reszty modelu. Mam nadzieję, że jednak jest w miarę rozpoznawalny i podobny do oryginału. Kliknięcie w zdjęcie przenosi do jego większej wersji. I zdjęcie oryginału: Link do zdjęć na Fotopolska.eu Model został zaprojektowany w około tydzień. Zbudowany jest z około 10tys klocków, 90 lotów. Zwiedzaliśmy z dzieciakami i Sikorką twierdzę kilka lat temu. Mogę zdecydowanie polecić, przy czym dobrze jest sprawdzić kiedy są na terenie Twierdzy jakieś eventy, oraz kiedy jest dostępne zwiedzanie również w nocy. Jak ktoś ma więcej czasu, to niedaleko może zwiedzić również Twierdzę Kłodzko (również ze zwiedzaniem nocnym) i jeszcze trochę innych atrakcji niedaleko. Z samej Srebrnej Góry można zjechać “tyrolkami” (jeśli ktoś lubi takie zabawy) – chyba nawet aż na sam dół. Kilka dodatkowych plików można jeszcze znaleźć w albumie na flickrze Zakładam też, że za dwa tygodnie pojawią się zdjęcia całej mapy – ze wszystkimi modelami.

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Far over the Misty Mountains cold (Johan)
To dungeons deep and caverns old (BHs)
We must away where break of day,
To claim our long-forgotten gold.(Goldsun)


Praca na konkurs Summer Joust.
Praca jest jedną z częsci, wraz z pracami Johana i BHsa.

Inne ujęcia:

Mech od Princeski. :-)
Chciałem, żeby mech wyglądał jak zbudowany w sredniowieczu. Dlatego nie mógł być zbyt pancerny, ma raczej chude nóżki i rączki (chociaż stopy musiałem zrobić w miarę duże, żeby mech się nie wywracał), gdzieniegdzie dodałem kawałki deseczek.

Drużyna siedmiu Krasnoludów.
Z założenia krasnoludy miały wyglądać jak jedna drużyna, ale nie być zbyt podobni do siebie – mam nadzieję, że się udało.

Dodatkowe kilka zdjęć WIP w albumie na Flickrze.

Johnny EV3

Johnny EV3

Ci którzy mnie już trochę znają, to wiedzą, że moim ulubionym robotem filmowym, jest “Numer pięć” (“Johnny five”) z filmów “Krótkie spięcie”.

Sam się już zgubiłem w liczeniu: ile jego wersji zbudowałem.:-)

Poniżej model, zbudowany jako modyfikacja zestawu 31313 (prawie).

Model jaki jest – każdy widzi. :-) Jeśli ktoś nie zna oryginału, to polecam film, albo przynajmniej zdjęcie :

Model powstał (prawie) wyłącznie z klocków dostępnych w zestawie 31313. Jedyna rzecz pochodząca spoza tego zestawu to … kabelek. kabelki do połączenia funkcjo z kostką mają różną długość. I brakło mi długości kabelka do silnika w tułowiu – wymieniłem go na dłuższy, pochodzący z innego zestawu. Jednakże, gdyby ktoś chciał zbudować takiego Johnny’ego z pojedynczego zestawu 31313, to i tak się da – wystarczy zamontować kostkę “do góry nogami” – wtedy długości kabelków pasują, ale trochę traci się na estetyce’ :-)

Funkcjonalność w związku z ograniczeniami, wynikającymi z użycia tylko klocków z jednego zestawu jest dość mała.

Dwa silniki służą do poruszania się. Każdy niezależnie może sterować pojedynczą gąsienicą, więc robot może jechać po prostej lub skręcać.

Trzeci silnik służy do “machania rękami” i kręcenia głową. Funkcje te są połączone ze sobą, Czyli mamy jednocześnie jedno i drugie. Ręcę są połączone cięgnami, więc przy podnoszeniu rąk w ramionach, jednocześnie rusza się też łokieć oraz otwierają/zamykają się “palce”.

Jedyny podłączony czujnik jest w “oczach”. Przy zbliżeniu jakiegoś przedmiotu do oczu (np. przy próbie uderzenia”, robot się cofa, podnosi ręce, kręci głową, krzyczy, że jest żywy “I am a life”, po czym powraca wszystkim do stanu poprzedniego (opuszcza ręce, odkręca głowę i podjeżdża s powrotem na miejsce w którym stał). Nie ma tu jakiejś większej filozofii, a program składa się z kilku raptem bloków.

Czujnik na ramieniu ma “udawać laser”, ale jego już nie podpinałem (znowu byłby problem z długością kabelka). Nie jest również napędzane niczym jego podnoszenie, lub chowanie – można tylko “ręcznie”. :-)

Krótki filmik z funkcjami w działaniu:

 

 

 

 

Ogniem i mieczem i mechem

Ogniem i mieczem i mechem

….
Żołnierze byli w gotowości, więc tylko lufy działek plazmowych pochyliły się bez szelestu i zapadło głuche milczenie. Skrzetuski, pan Longinus i pan Wołodyjowski zastygli obok siebie, a i pan Zagłoba został z nimi, bo wiedział z doświadczenia, że najwięcej pocisków z artylerii pada na środek majdanu — a przy murze, obok takich trzech ostrzy, najbezpieczniej. Usadowił się tylko trochę z tyłu rycerzy, aby pierwszy impet na niego nie przyszedł. Nieco z boku przystanął pan Podbipięta z Zerwikokpitem w ręce swojego mecha, a Wołodyjowski przycupnął swoją maszyną tuż przy mechu Skrzetuskiego i szepnął mu na zamknietym kanale:
— Idą na pewno …
— Krok pod miarę.
— To nie czerń ani Tatarzy.
— Piechota Kartelu Zaporoskiego.
— Albo janczary; oni dobrze maszerują. Szarżą można by ich więcej naciąć!
- Teraz za ciemno na szarżę.
— Słyszysz teraz?
— Ts! ts! …
Obóz zdawał się być pogrążony w najgłębszym śnie. Nigdzie żadnego ruchu, nigdzie światła – wszędy najgłębsze milczenie przerywane tylko szelestem drobnego, jakby sianego przez sito dżdżu. Z wolna jednak w tym szeleście powstawał drugi; cichy, ale łatwiejszy do ułowienia uchem, bo miarowy i coraz bliższy, coraz wyraźniejszy; na koniec o kilkanaście kroków od fosy pojawiła się jakaś wydłużona zbita masa, o tyle widzialna, o ile czarniejsza od ciemności – i zatrzymała się w miejscu.
Żołnierze utaili dech w piersiach, tylko mały rycerz przebierał lekko nogą swojego mecha, jakby chcąc w ten sposób swoje zadowolenie okazać.
Tymczasem napastnicy zbliżyli się do fosy i poczęli przez nią przekładać pomosty, dołączając coraz to kolejne części, następnie, gdy już dosięgnęli drugiej strony, zaczęli po nich drapać się ku murom.
Mur milczał ciągle, jakby na nim i za nim wszystko wymarło – i cisza nastała śmiertelna.
Tu i owdzie mimo całej ostrożności wstępujących, pomosty zaczęły skrzypieć i trzeszczeć na łączeniach …
“Dadzą wam bobu!” – myślał Zagłoba.
Wołodyjowski przestał przebierać nogą, a pan Longinus ścisnął rękojeść Zerwikokpita i wyregulował wizjer, bo był najbliżej muru i spodziewał się pierwszy uderzyć.
Wtem trzy pary mechanicznych rąk z ostrzami pojawiły się u krawędzi, a za nimi poczęły się z wolna i ostrożnie podnosić trzy szpice od misiurek na kokpitach … wyżej i wyżej …
“To Turcy!” – pomyślał pan Longinus.
W tej chwili rozległ się straszliwy huk kilku tysięcy działek; zrobiło się widno jak w dzień. Nim światło zgasło, pan Longinus zamachnął się i ciął okropnie, aż powietrze zawyło pod ostrzem.
Trzy korpusy spadły w fosę, trzy kokpity potoczyły się pod stopy mecha kierowanego przez rycerza.

Praca na konkurs “Zbuduj scenkę z powieści Henryka Sienkiewicza”. Aczkolwiek, jak widać, dość kreatywnie podszedłem do oryginalnego tekstu, ciut go przerobiłem na wersję z przyszłości i zwizualizowałem klockami. :-)

 

W scence występują:

Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur, ze swoim starożytnym mieczem wspomaganym “Zerwikokpit”, namiestnik chorągwi husarskiej

„Przede wszystkim był to mąż wzrostu tak wysokiego, że głową prawie powały dosięgał, a chudość nadzwyczajna wydawała go wyższym jeszcze. Szerokie jego ramiona i żylasty kark zwiastowały niepospolitą siłę, ale była na nim tylko skóra i kości. Brzuch miał tak wpadły pod piersią, że można by go wziąć za głodomora, lubo ubrany był dostatnio, w szarą opiętą kurtę ze świebodzińskiego sukna, z wąskimi rękawami, i wysokie szwedzkie buty, które na Litwie zaczynały wchodzić w użycie. Szeroki i dobrze wypchany łosiowy pas nie mając na czym się trzymać opadał mu aż na biodra, a do pasa przywiązany był krzyżacki miecz tak długi, że temu olbrzymiemu mężowi prawie do pachy dochodził”.

„Była to twarz chuda, również jak i cała osoba, ozdobiona dwiema zwiśniętymi ku dołowi brwiami i parą tak samo zwisłych konopnego koloru wąsów, ale tak poczciwa, tak szczera, jak u dziecka. Owa obwisłość wąsów i brwi nadawała jej wyraz stroskany, smutny i śmieszny zarazem. Wyglądał na człeka, którego ludzie popychają, ale panu Skrzetuskiemu podobał się z pierwszego wejrzenia za ową szczerość twarzy i doskonały moderunek żołnierski”.

 

Porucznik Jan Skrzetuski herbu Jastrzębiec, dowodzący chorągwią pancerną

Nie wszystkie mechy zostały wykorzystane w scence, bo już się nie zmieściły. :-)

 

Towarzysz Michał Wołodyjowski “Mały Rycerz” herbu Korczak

 

“Czarna od ciemności masa” czyli Turcy

 

————————————————————————————–

Cały pomysł na scenkę powstał przez przypadek. Czekając na klocki, których potrzebowałem do całkiem innego modelu, dłubałem sobie z klocków “byleco”. W pewnym momencie zorientowałem się, że to “byleco” przypomina mi mecha. Po kolejnych dwóch wieczorach powstał mech, jak poniżej.

Ponieważ mi się spodobał, stwierdziłem, ze fajnie byłoby zbudować jakąś większą scenkę, w której mogłoby uczestniczyć więcej tak zbudowanych mechów. I od klocka, do klocka, przy okazji modyfikując oryginalny tekst powieści Henryka Sienkiewicza – powstała powyższa scenka.

Mam nadzieję, że się spodoba i nie zostanę zdyskwalifikowany od razu za “kreatywność”. :-)

Wszystkie zdjęcia, po kliknięciu otwierają zdjęcie w większej rozdzielczości.

 

Makieta Neo Classic Space – Monolit

Makieta Neo Classic Space – Monolit

Najnowsze wiadomości serwisu UniversalMediaNetwork!
Na planecie PXE-56b, podczas wydobywania kryształów NewDiamonds natrafiono na najprawdopodobniej, ślad po nieznanej dotąd cywilizacji. Odsłonięto czarny monolit niewiadomego przeznaczenia. Czy oznacza to rewolucję w teoriach naukowych? Czyżbyśmy jednak nie byli sami w kosmosie? O dalszych wynikach badań będziemy informować na bieżąco w naszych serwisach całodobowych.


Klimaty Neo Classic Space są mi bliskie od dziecka, więc już od dłuższego czasu miałem w głowie jaką makietę “kosmiczną”. Jednakże to co pokazuję to tylko kawałek tego co mam “w głowie”, więc pewnie za jaki czas będzie ciąg dalszy :-) Uznałem jednak, że sporo z tej makiety już jeździ na wystawy, więc trzeba to jako zebrać i pokazać na forum.
Na makiecie mam aktualnie:
- moduł bazy z parterem przeznaczonym raczej do odpoczynku, oraz piętrem z laboratorium

- harvestera który podczas wydobywania kryształów natrafił na nieznany monolit

- samolotu zwiadowczego, powracającego z poszukiwań nowych złóż kryształów lub innych ciekawych miejsc

- rakiety rozmieszczającej satelity na orbicie

- oraz wielu innych pojazdów i budynków pomocniczych

Więcej do zobaczenia na flickrze

Wszelkie uwagi (krytyczne i nie) mile widziane.

Jeszcze z uwag – podstawowym problemem dla którego nie mam jeszcze całej makiety jest brak klocków na teren. Docelowo makieta powinna być minimum dwa razy większa, ale nawet przy obecnej wielkości, brak ukształtowania terenu się raczej rzuca w oczy niestety. Ciasnota na takiej powierzchni też mnie trochę irytuje, a jeszcze dwa pojazdy zostały luzem – niewykorzystane, a dwa kolejne są w budowie :-) Więc podejrzewam, ze za jaki rok, może trochę więcej, pokażę makietę znacznie bardziej rozbudowaną :-)

Pałacyk ze Świerklańca

Pałacyk ze Świerklańca

Czy wiesz, że jeden z najbardziej okazałych pałaców wybudowanych na terenach Śląska, powstał z miłości do córki ubogiego krawca?

Trochę historycznego wstępu (dla ciekawych):

Kobieta ta nazywała się wtedy Markiza Blanche de Paiva, lecz jej pierwotne nazwisko brzmiało Therese Pauline Blanche Lachmann. Urodziła się w 1819 roku, najprawdopodobniej w Nysie lub Moskwie. Mimo wczesnego ślubu z równie ubogim krawcem, ciągnęło ją do przepychu, co poskutkowało wyjazdem z Moskwy, w której spędziła dzieciństwo, do rozkwitającego za czasów Napoleona – Paryża. Tam, dzięki swojej podobno ponadprzeciętnej inteligencji, oraz dowcipowi, a także intrygom, który sama knuła, została jedną z najbardziej znanych kurtyzan. W tym czasie zainwestowała zdobyte pieniądze we własną rezydencję, która w bardzo krótkim czasie stała się miejscem spotkań paryskiej elity. Spotykała się z wieloma mężczyznami. Osobą, z którą związała się kolejnym węzłem małżeńskim, był m. in. portugalski arystokrata Albino-Francesco de Paiva Araujo, po którym przyjęła tytuł markizy Blanche de Paiva. Jednak największą miłość spotkała jeszcze później. Był nią o 10 lat młodszy hrabia Guido Henckel von Donnersmarck – jeden z najbogatszych ludzi ówczesnej Europy.

Podstawą jego fortuny był przemysł. Jego własnością była m.in. huta „Donnersmarck” i kopalnia „Guido” w Zabrzu, huta „Bethlen-Falva” i kopalnia „Deutschland” w Świętochłowicach, kopalnia „Śląsk” w Chropaczowie, huta cynku „Guidotto” i kopalnia „Donnersmarck” w Chwałowicach, kopalnia „Karsten-Centrum” w Bytomiu i kopalnia „Andaluzja” w Piekarach. Był założycielem pierwszej na Dolnym i Górnym Śląsku spółki akcyjnej „Śląskie Kopalnie i Cynkownie” z siedzibą w Lipinach. W okolicach Kalet wybudował celulozownię, potem papiernię, które połączył z podobnym przedsiębiorstwem w Dąbiu koło Szczecina. Tam posiadał hutę żelaza „Kraft”. Inwestował w zagłębiu Ruhry, we Francji, na Sardynii, w Karyntii, na Morawach i w Królestwie Polskim. Hrabia był dobrym przyjacielem Bismarcka. Zajmował się również polityką, był m. in. autorem podwyższenia francuskiej kontrybucji, za co Francuzi na pewno go nie polubili.

Po związaniu się Markizą de Paiva początkowo mieszkali głównie we Francji, lecz około 1870 roku Hrabia wywiózł ukochaną do swoich posiadłości w Świerklańcu, ponieważ Francuzi oskarżyli ją o szpiegostwo i zagrozili śmiercią.

Podczas pobytu we Francji, hrabia sprezentował markizie pałac w Pontchartrain znajdujący się w północnej części Francji, niedaleko Paryża.

Po przeprowadzce do Świerklańca małżonkowie zamieszkali w stojącym tu od średniowiecza starym kamiennym zamku. Markiza, przyzwyczajona do salonów ówczesnego Paryża, męczyła się jednak w nim. W związku z tym zakochany Hrabia, początkowo myślał o przeniesieniu pałacu z Francji do Świerklańca, ostatecznie jednak kazał zaprojektować nowy pałac na wzór francuskich. Jako głównego architekta zatrudnił Hectora Lefuel, nadwornego architekta Napoleona, znanego przede wszystkim z zaprojektowania Paryskiego Luwru.

Projekt nawiązywał do pałacu w  Pontchartrain, ale również do paryskiego Wersalu. W pałacu umieszczono 34 komnaty o bardzo dużej powierzchni oraz 6 luksusowych apartamentów. Wszystko wyposażone było w nowoczesne i ekskluzywne łazienki, systemy ogrzewania i wentylacji.

Specjalnie dla cesarza Wilhelma II, który był częstym gościem u Donnersmarcków, kilkadziesiąt metrów dalej usytuowano budynek zwany dziś Pałacem Kawalera. W odróżnieniu od “Małego Wersalu” dotrwał on do naszych czasów. W chwili obecnej znajduje się w nim hotel.

Blanka de Paiva uwielbiała kolekcjonować sztukę, w związku z czym we wnętrzach pałacu oraz w jego okolicach, można było znaleźć ogromną kolekcję różnych dzieł ówczesnych artystów. Do dzisiaj można podziwiać sporo ocalałych rzeźb na terenie okolicznego parku, część z nich jest autorstwa innego słynnego wtedy artysty – Emanuela Fremiet.

Pałac przetrwał nawałnice obydwu wojen światowych. Pierwsze nieszczęście dopadło go dopiero podczas wyzwalania przez wojska radzieckie. W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podobno urządzili sobie w nim ognisko i część pałacu spłonęła. Spalone ruiny stały i niszczały ponad 16 lat. W 1957 roku ruiny zostały wpisane do rejestru zabytków. W dniu 20 grudnia 1961 roku Ministerstwo Kultury i Sztuki wydało decyzję nakazującą odbudowę zamku. Jednakże w roku 1962 na polecenie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach ruiny zamku zostały wysadzone, a następnie całkowicie rozebrane przez okoliczną ludność w zamian za możliwość wykorzystania gruzów pałacu we własnych domostwach.

Jednym z ocalałych elementów pałacu jest brama. Została przeniesiona w całości do Parku Śląskiego i do dzisiejszego dnia można ją oglądać przy wejściu do Chorzowskiego Zoo.

————————————————————————-

Tyle wstępu historycznego. Już dwa lata temu przyszedł mi do głowy pomysł zbudowania z klocków replik pałacyków śląskich, zwłaszcza takich których już nie ma, lub zostały z nich tylko ruiny. Początkowo pierwszą taką repliką miał być inny pałacyk, ale ostatecznie rozpocząłem od najsłynniejszego śląskiego pałacyku, zwanego potocznie “Małym Wersalem”.

Budowanie zajęło mi 5 miesięcy. Zacząłem od szukania wszelkich informacji o pałacyku. Wiedziałem wcześniej, że nie ma dostępnych żadnych planów pałacu, z czasów jego budowy została tylko akwarela autorstwa architekta – Hectora Lefuel.

Jednym z pierwszych problemów na jakie natrafiłem było ustalenie … kolorystyki. Większość dostępnych zdjęć jest czarno biała, a obrazki uwieczniające pałac bywają dość fantazyjne nawet w kolorystyce. Na szczęście w którejś książce znalazłem opis “pałac charakteryzował się czerwonymi ścianami z białymi zdobieniami”.

W międzyczasie nawiązałem kontakt z Panią Karoliną Koszutą, która zwizualizowała pałacyk rok wcześniej.

Wybranie skali było w miarę oczywiste – zostało właściwie zdeterminowane wielkością dostępnych legowych okienek :-) Przy czym – model NIE JEST w skali minifig! Gdyby miał zachować skalę legowych figurek, to musiałby być jeszcze 1.5 razy większy, mimo tego, że zbudowany zajmuje 9×4 płyty bazowe! Jego wielkość i tak pod koniec mocno dała mi (i całej rodzinie) się we znaki. Trzymanie przez dłuższy czas w pokoju kolosa o wielkości 2.5×1.5 metra jest jednak trochę niewygodne :-)

Z ciekawostek:

- na pałacyk poszło, około 1000 okienek, ponad 1000 plate 1×1 białych, tyle samo czerwonych, a także ponad tysiąc jumperów (tu na szczęście większości nie widać, więc kolor był mniej istotny). Ile poszło całkowicie klocków? Nie mam pojęcia, i nie zamierzam liczyć …

- wykupywałem wszystkie slope i double-slope 2x2x3 czarne jakie znalazłem w pobliżu (czyli również w Czechach i Niemczech)

- całe ściany w centralnej części są zbudowane SNOTem (w bok)

W kilku miejscach skłamałem:

- fontanna z 3 nimfami była z drugiej strony pałacyku, ale plac był bardzo pusty, więc ją przeniosłem

- boczne kawałki skrzydeł (te niskie) powinny być trochę dłuższe, ale oznaczałoby to wydłużenie pałacu o kolejne dwie płyty bazowe (a i tak niewiele osób pewnie zauważy co usunąłem z nich)

- zignorowałem kominy, bo to wymagałoby dodatkowych wzmocnień dachów

- na samym dole też powinno być wszystko białe, ale na wszystkich zdjęciach widać tam ciemniejszy kolor, więc tak zostawiłem. W rzeczywistości ten ciemniejszy kolor to był po prostu brud a nie farba :-)

- w kilku miejscach malowałem klocki :-) Przede wszystkim w bramie, w której zresztą pomalowany piesek “robi za lwa” :-)

Wiecej zdjęć można zobaczyć na Flickrze

Dziękuję Boogiemu i Darkowi Mrozowi za zdjęcia z których skorzystałem :-)

Dziękuję Darkowi i Longerowi za to, że w nocy (przed otwarciem wystawy w Chorzowie) pomagali mi dokończyć rozwalony podczas transportu dach, oraz uzupełniać zieleniznę. A Sikorce za pomoc w poprawianiu wszystkiego przed wystawą w Swarzewie.

Dziękuję też Krisowi, za to, że jednak przynajmniej jedna rzecz mu się spodobała (czyli zdobienia w środkowej części pałacyku) :-)

Ilość błędów i niedoróbek i tak jest w pałacyku ogromna (co mnie wkurza – przed Swarzewem nie udało się dalej wyłapać i poprawić wszystkich), ale jakoś mam nadzieję ten model przypomina oryginalną budowlę. :-)

Myliwiec wielozadaniowy – H4PS1K

Myliwiec wielozadaniowy – H4PS1K

Frakcja “szaroniebieskich” po nasilaniu ataków przeprowadzanych przez nieznaną im organizację (charakteryzującą się tylko czarnymi pojazdami z żółtymi dodatkami) postanowiła zacząć się bronić. W laboratoriach rozpoczęto prace nad uzbrojeniem oraz projektami pojazdów które przy pomocy tego uzbrojenia mogłyby ochronić stacje badawcze przed najazdami “bandytów”.

Jednym z pierwszych eksperymentów który przeszedł fazę testów został myśliwiec wielozadaniowy H4PS1K.

Od samego początku samolot miał być w miarę uniwersalny, żeby nie trzeba było obciążać linii produkcyjnych i potrzebne cały czas, moduły badawcze, mogły być produkowane bez zbędnych opóźnień.

Myśliwiec został zaprojektowany jako jednoosobowy, ale z możliwością stosowania różnego rodzaju uzbrojenia. Dodatkowo zastosowano silniki z możliwością pracy jako antygrawy, co ma umożliwić podchodzenie jak najbliżej śledzonych celów i ataki z zaskoczenia.

Znając kolorystykę stosowaną przez najeźdźców, postanowiono myśliwiec również malować na czarno, aczkolwiek bez żółtych dodatków, co powinno wprowadzać w błąd z daleka wrogich obserwatorów, a jednocześnie umożliwiać rozpoznawanie własnych maszyn w przypadku kontaktu bezpośredniego.

 

Ciekawostką jest plotka głosząca pochodzenie nazwy kodowej myśliwca. “Miejska legenda” głosi, że podczas projektowania syn projektanta zapytał swojego ojca “Tato, co teraz budujesz ?”. Ojciec akurat w tym momencie kichnął, na co syn zaczął wołać “Hej, Tata buduje Apsika!” :-)

Więcej zdjęć jak zwykle na Flickrze.

Komentujcie, jak Wam się podoba MOC tym razem nie “classic space” :-) Oczywiście kolorystyka powstała głównie przez nowe zestawy z Ultra Agents :-)

Neo Blacktron – TurtleOne

Neo Blacktron – TurtleOne

Już od dłuższego czasu chodziło mi po głowie, że frakcja Blacktronowa potrzebuje pojazdów do transportu wszystkich dóbr, które … “znajdą”. To takie pierwsze podejście do transportowca dla “żółto-czarnych”.


Jak przystało na frakcję, transporter jest dodatkowo uzbrojony, więc może poruszać się sam, ewentualnie ze wsparciem lekkich pojazdów.

Transporter może “na pace” przewozić tak materiały niebezpieczne, chronione w dodatkowych stelażach, ogniwa z paliwem, a także kilka osób piechoty/wsparcia itp.

Więcej zdjęć na Flickrze

P.S. Zdjęcia jak zwykle straszne, w dodatku część zrobiona dopiero na wystawie – czyli jak zwykle, możecie na nie narzekać :-p