Crises

Wieża Wszystkiego albo Wieża Bubel

Wieża Wszystkiego albo Wieża Bubel

Najbardziej lubię budować miniaturki. Takie prawdziwe 8×8, maksymalnie 16×16 studów. W “dzisiejszych czasach” to jednak nie wystarczy. Idąc więc z duchem tychże czasów zlepiłem te swoje maleństwa w jedną większą budowlę i tak powstało “miasto”, którego główny architekt i planista rzucił wszystko i z rezygnacją powiedział: “a róbcie jak chcecie”. No i zrobili. Kawałek po kawałku, scenka po scence, improwizując bez większej dbałości o realizm, zbudowałem oto tego “gargamela”.

PS Bociani dziób zapożyczyłem od ptaszora z ostatniej budowli Jaskra.

A teraz uwaga, zdjęcia z Brickshelfa o_O

Historia kryminalna

Historia kryminalna

Wszystko zaczęło się od zakupu dwóch figurek z balu w Hogwarcie. Stroje panny Fleur Delacour i Cedrica Diggory doskonale pasowały mi do scenki osadzonej w latach 20tych ubiegłego wieku. Jakiś teatr, ulica, widzowie, samochód. Może zamach na kogoś? Takim torem podążyła moja wewnętrzna burza mózgów. Zacząłem budować samochód, ale szybko okazało się, że nie mam wszystkich potrzebnych części. Użyłem brązów, czerwieni i innych szarości. Okazało się, że taki niedokończony pojazd również może być fajnym MOCem. A gdzie znaleźć takiego grata? Na szrocie. I tak powstała pierwsza część tej historii.

Części na samochód nadal nie przychodziły, a miałem chęć na budowanie. Powstał więc warsztat samochodowy. Zacząłem od napisu (dwa dni roboty i sporo konsultacji na Instagramie), a potem wskoczyła reszta.

W końcu udało mi się kupić potrzebne ciemnozielone skosy i kafle, więc mogła powstać główna scena historii – zamach.

Równolegle wpadłem na pomysł jak zakończyć całą historię.

Ograniczyłem się do połówki płyty bazowej na każdą scenkę, co wymusiło pewne “skróty” i uproszczenia. Jak to w miniaturkach.

Użytkownicy Instagrama już znają tego MOCa, ale może jeszcze ktoś z zaciekawieniem to obejrzy.

 

Nastroje kwarantanny – część druga

Nastroje kwarantanny – część druga

Jak się okazało druga połowa kwarantannowego roku 2020 była dla mnie również dość pracowita. Oto podsumowanie MOCy, które zbudowałem w tym czasie.

Wieczór panieński, czyli castle w odmianie pokręconej.

 

Po drugiej stronie lustra – Alicja w krainie czarów, gdyby napisał ją H.P. Lovecraft

 

Z myślą o wystawie w Warszawie przebudowałem swoją część turnieju rycerskiego, robiąc z niej Pokaz Przyzywacza.

 

I ostatnia praca w oczekiwaniu na premierę Cyberpunk 2077.

Jest nawet filmik.

 

Zostały jeszcze dwa miesiące i coś czuję, że jeszcze z jeden MOC powstanie.

Kosmiczne jeździdło

Kosmiczne jeździdło

Idąc za ciosem, po kosmicznej szklarni zbudowałem następny jeździk, ale tym razem nie miałem konkretnego pomysłu na jego przeznaczenie. Może to jakiś generator laserowy albo radar. Głównym aktorem modelu jest kanciasta szybka sztuk dwie. Chwilę zajęło mi wykombinowanie jak jedną odwrócić do góry nogami i przymocować na tyle solidnie, żeby nic nie latało. Na zdjęciu widać, że nie docisnąłem klocków, a że tam są kafle, to powstała mała szparka. To małe niedopatrzenie przy wsadzaniu ludzika, bo normalnie wszystko się ładnie trzyma i jest spasowane.

Jeżdząca szklarnia kosmiczna

Jeżdząca szklarnia kosmiczna

Od razu zaznaczam, że puryści pożądający logiki w twórczości sci-fi, w przypadku mojej pracy mogą się srogo zawieść. Nie zastanawiałem się, czy konstrukcja jeżdżącej szklarni ma jakikolwiek sens.

Wszystko zaczęło się, oprócz chęci zbudowania czegoś kosmicznego, jeżdżącego i z przegubem, od wyciągnięcia balonowych opon i różnych kanciastych szybek. Szybki (te od traktora) najpierw miały być kabiną, ale nijak nie mogłem tam wsadzić ludzika. Ostatecznie powstał “zbiornik”. Reszta to pilnowanie się, żeby nie przesadzić z “greeblem” i żeby pojazd nie był zbyt bałaganiarski. Na koniec zabytkowy ludzik, mała podstawka i klasyczny robot podpatrzony z zestawów. I już.

Widzę, że mi trochę balans bieli siadł, bo czerwony powinien być czerwieńszy.

Wybuch w spichlerzu

Wybuch w spichlerzu

Projekt wiedźmiński tak mnie rozruszał, że z rozpędu zbudowałem “coś” na tegoroczną edycję Colossal Castle Contest. Jedną z kategorii jest “Harvest Building” – spichlerz, młyn, szopa itp. Uznałem jednak, że coś w takim miejscu powinno się wydarzyć, żeby MOC nie był zwykłym klockiem. Pamiętam ze szkoły, a jeszcze doczytałem, że jak się zapylonego miejsca nie wietrzy, to ten pył może się samozapalić. No to w moim spichlerzu nie wietrzyli. Katalizatorem całej budowli była chęć wykorzystania lodów, których cały kubek kupiłem kiedyś na ściance. W końcu znalazłem dla nich sens istnienia.

I kilka fotek z detalami, które CCC tak lubi.

Z ciekawostek – budynek ma wybrakowany tył co można zauważyć na prześwitach w ścianie frontowej.

“Ostatnie życzenie – Mniejsze zło”

“Ostatnie życzenie – Mniejsze zło”

Trzecia odsłona projektu „Wiedźmin” to opowiadanie „Mniejsze zło”. Jego akcja przenosi nas w mury Blaviken. Miasta, w którym Geralt spotyka Renfri (zwaną też Dzierzbą), jej krewkich kompanów oraz maga Stregebora. Dzierzba i Stregebor mają ze sobą na pieńku i oboje zwracają się do Wiedźmina o pomoc.

Kulminacyjny moment opowiadania rozgrywa się w dzień targowy na blavikeńskim rynku. Geralt podejrzewa, że Renfri i jej drużyna mają zamiar wykorzystać wysokie mury miasta i fakt, że za chwilę zrobi się tam bardzo tłoczno (słowa kluczowe: pułapka, zakładnicy, śmierć), by dobrać się do skóry magowi Stregeborowi, chowającemu się w magicznej wieży. Postawiony w obliczu wyboru „mniejszego zła” Wiedźmin decyduje się na obronę miejscowych.

Po lekturze finałowej sceny konfrontacji, czytelnik poznaje genezę jednego z bardziej znanych przydomków Wiedźmina – Rzeźnik z Blaviken.

W MOCu skupiłem się na przedstawieniu momentu, gdy Geralt uporał się już z towarzyszami Renfri i czeka na dalszy rozwój wypadków. Starałem się wiernie z opowiadaniem oddać wygląd i sposób śmierci opisanych rzezimieszków, za to nieco popuściłem wodze fantazji, jeśli chodzi o scenografię.

Chętnych poznać detale zapraszam do opowiadania albo do mojej galerii na Flickr, gdzie umieściłem opisy poszczególnych zgonów.

 

Zrabowany czerwony czołg bojowy

Zrabowany czerwony czołg bojowy

W marcu prezentowałem Wam czołg wzorowany na Leman Russ Battle Tank ze świata Warhammer 40K o tutaj. W jednym z komentarzy na flickr pojawiła się sugestia, żeby zrobić wersję “looted”, czyli zrabowaną. Nie jestem specem od tego uniwersum, ale wpadła mi w oko zdjęcie modelu, na którym taki czołg dostał się w ręce orków i został adaptowany na ich potrzeby w specyficzny bałaganiarski sposób. No to i ja swój błyszczący nowością model przerobiłem na wersję zardzewiałą i uzbrojoną w kolce i łańcuchy.

Co się zmieniło? Oprócz rdzy, która powstała w sposób “naturalny”, orkowie zmienili lemiesz, boczne działko zamienili na piłę i dodali podobną z drugiej strony, antenę radiową zamienili na latarnię (radio i tak przestało działać), dołożyli jakiś element silnika na tyłach (powiedzmy, że to jest tłumik i wydech) i naszpikowali całość kolcami.

Obie wersje dla porównania.

Cały album jest na flickr, a na żywo pokażę oba modele na Targach Hobby w Poznaniu (15-17 listopada).

Czerwony czołg bojowy

Czerwony czołg bojowy

Już od jakiegoś czasu składam armię czerwonych pojazdów sci-fi. Pierwsze powstały 6 lat temu i dostały nawet swoją scenkę.

Teraz znowu naszła mnie ochota na pojazd “czołgopodobny”, a że najlepszym źródłem inspiracji dla takich maszyn jest świat Warhammera, to po krótkim poszukiwaniu w google wybór padł na Leman Russ Battle Tank z WH40K. Wziąłem charakterystyczne elementy z różnych wersji tego czołgu, między innymi kształt gąsienic, lemiesz, karabiny. Nie starałem się jednak odwzorować dokładnych proporcji.

W trakcie budowy czujne oko Jaskra wyłapało kilka mankamentów. Po uwagach zmniejszyłem trochę wielkość gniazda bocznego karabinu. Natomiast większa okrągłość włazu musi poczekać na to aż znajdę odpowiedni dish.

Czołg w mojej wersji prezentuje się tak:

Więcej zdjęć jest na flickrze: https://flic.kr/s/aHsmaPQWMt

oraz na moim blogu Plastikowy Kryzys.