Member

42106 – Równiarka

42106 – Równiarka

Przed Państwem mój pierwszy model alternatywny w tym roku, który na początku okazał się niewypałem, ale po pewnych poprawkach spełnił pokładane w nim nadzieje.

Tak więc:

Jest to model alternatywny dla zestawu 42106-1: Stunt Show Truck & Bike

Kupiłem go dosyć dawno temu, zbudowałem i tak sobie stał i zbierał kurz. Przeglądając folder z pomysłami stwierdziłem że dałoby się z tego wykrzesać równiarkę:

Po zbudowaniu prototypu nie byłem zadowolony z efektu, nawet wrzuciłem go jako niewypał na Instagrama:

https://www.instagram.com/p/B-DVQLKpNcT/

I pewnie by skończył w szufladzie, ale odzew był bardziej niż pozytywny, więc model dostał drugą szansę. Po całkowitym przebudowaniu zyskał jedną funkcję, a cała reszta nabrała sensownego wyglądu.

No to po kolei. Wygląda tak:

Starałem się ograniczyć pstrokaciznę do minimum, ponieważ mimo dominującej ilości czarnych klocków, zestaw ma też klocki czerwone i (UGH) Medium Azure, które średnip pasują:

Model ma 4 funkcje:

Opuszczany przedni lemiesz, opuszczany główny lemiesz, opuszczany zrywak i skrętne przednie koła. Dodatkowo wraz z kręceniem zębatką na dachu, kręci się kierownica w kabinie.

Tylny zrywak jest obsługiwany przez dźwignię w kabinie:

Niestety jak to z modelami alternatywnymi bywa, nie dało się zrobić wszystkiego tak jak bym chciał.
Najbardziej denerwowały ruszające się światła, ale kawałek papieru wystarczył aby je uziemić ;)

Film:

Porównanie wielkości zestawów:

Model oczywiście dostał instrukcję, przykładowe strony:

Do nabycia na Sellfy i Rebrickable:

https://sellfy.com/p/vphhl7/

https://rebrickable.com/mocs/MOC-38802/M_longer/42106-road-grader

Model testowy, bez którego nie wypuszczam żadnej instrukcji:

Mos Eisley Spaceport

Mos Eisley Spaceport

Mała scenka, która jest jedną z pierwszych z projektu LEGO Star Wars II – revisited. Projekt ten tworzą Pablo_Piccasos, CTR Bricks i ja. Nawiązuje on do kultowej gry z uniwersum SW. Naszym celem jest zbudowanie wszystkich poziomów z gry używając nowoczesnych technik budowania, ale i również zachowując styl i ikoniczne detale z gry, np. lewitujące monetki, szachownice do przesuwania obiektów, paski “Prawdziwego Jedi”, blastery z megafonów i tym podobne. Mam nadzieję, że praca wzbudzi małą dozę nostalgii u części osób. :)

Lamborghini Countach 5000 Quattrovalvolve

Lamborghini Countach 5000 Quattrovalvolve

Pamiętacie?

To auto marzeń naszego dzieciństwa, no, przynajmniej tych którzy teraz mają co najmniej 30 lat. Młodsi jarali się już pewnie murcielago ;)

Jak dorosłem czar nieco prysł; auto jest ponoć głośne, śmierdzące benzyną w środku, niewygodne, wcale nie takie szybkie i tak bardzo niepraktyczne jak to tylko możliwe. Wciąż jednak wygląda nieziemsko, w zupełnie dosłownym tego słowa znaczeniu!
Długo nosiłem się z zamiarem zbudowania swojego. Zacznijmy najpierw od końca – oto – jest!


Auto jest obłędnie trudne do zbudowania. Z przodu chce naraz być płaskie, zwężać się w każdą stronę, mieć kąty i zaokrąglenia i te nieszczęsne nadkola. Ni to pełne kątów, ni to zaokrąglone. Do tego drzwi otwierają się w zły sposób, boczne okna mają jakiś cudaczny przedziałek a całość jest absurdalnie niska.


Pierwszy prototyp zacząłem od drzwi. Chciałem żeby się otwierały i żeby były całe; więc słupek musiał być częścią drzwi. Póki co spoko – jakoś idzie, a szybka z ferrari f40 nawet nieźle pasuje. Zaraz jednak zaczną się cuda!


To się wydaje być połową modelu, ale to jest prototyp poskładany z luźno stojących na biurku sekcji. Kopnięcie w to biurko spowodowałoby że wróciłby do stanu jak kupka klocków obok.
Zacząłem nadkola i to jest pierwszy z wariantów który mi się podobał, stąd zdjęcie. Miał niestety dwie wady: koło nie mieściło się dobrze – a przecież koła muszą się skręcać, no bo jakże by nie – i przed nadkolem była brzydka dziura.



Ten wariant był nawet niezły bo nie zostawiał szpar, ale źle wyglądał z tyłu, no i wciąż maska była zbyt “załamana” – to musi być prawie że jedna linia od zderzaka aż po dach. Nie miałem jednak sensownego pomysłu co z tym zrobić dalej.



Zrobiłem tył – i widać że się pogubiłem, bo nic tu proporcji nie trzyma, a przednie nadkole całkiem do przedniego nie pasuje. Ale może skoro tylne dało się serkami, to da się i przednie?


Oooo? I skos maski lepszy? Tylko teraz to nadkole ma zły kształt, alee….


Tada! To jest to. Lepiej nie umiem. Wydłużyłem też nieco tył, bo udało mi się w końcu znaleźć gdzie mi płytka długości uciekła.


Dalej w sumie jest już w miarę prosto. Znalazłem u rodziców mój stary metalowy model tego autka, i posłużył do dogrania szczegółów i porównywania czy to co robię ma sens. To jest w ogóle całkiem praktyczny sposób budowania, tylko model źródłowy trzeba mieć dobrej jakości. I polecam dobrą suwmiarkę i wygodny kalkulator!
Na tym etapie moje lambo, choć wygląda na całkiem kompletne, to wciąż ledwo trzymająca się wydmuszka bez nie tylko wnętrza, ale też jakiejkolwiek podtrzymującej struktury. W tym momencie byłem na tyle zadowolony z niego że mogłem zacząć budować go “na serio”, czyli już z podłogą, ramą i detalami wnętrza.


Tu w trakcie budowania na gotowo. Z “całego” modelu płynnie przeszedłem do stanu prawie zerowego. Na środku budowane auto, po prawej gotowe moduły i tył czekający na przekopiowanie. A tle po prawej dawca części. Sztuka wymaga poświęceń!



Wnętrze! Jestem z niego szczególnie zadowolony. Tu jeszcze częściowo na szaro, beżowych za dużo nie mam i brakło.


A tak się ten cały burdel z przodu trzyma. W docelowym modelu, ze względu na to że chciałem do niego instrukcję zrobić, jest nieco prościej – ale tylko nieco.

https://www.instagram.com/p/B8hO7VaJM8T/ <- film do obejrzenia.
Warto tutaj się zatrzymać i pogadać o mechanizmie skrętnych kół. Pomysł ukradłem z nowego batmobilu. Nazywa się to ponoć “wirtualna oś skrętna”, dla mnie znaczenie ma tyle że koło podczas skrętu nie przesuwa się do przodu czy do tyłu, przez co nadkole nie musi mieć tego charakterystycznego dla lego wydłużonego kształtu, aby koło się mieściło przy skręcie. Jako ciekawostkę dodam że mechanizm działa bez ani jednej zębatki!


Jest i silnik!


W tym momencie praktycznie wszystko było już na swoim miejscu, zostały tylko drobne prace wykończeniowe i dogranie szczegółów aby dało się je pokazać w instrukcji.
Otwiera się prawie wszystko to co w oryginale. Jedyne czego brakło to podnoszonych przednich świateł, ale na to po prostu nie było już miejsca. Zresztą, to było tak paskudne w oryginale że pominięcie tego detalu temu samochodowi z pewnością nie zaszkodziło.
Gotowe auto prezentuje się tak:





I na koniec ciekawostka…

One są – jak się okazuje – w praktycznie tej samej skali!

 

 

 

 

 

 

Piraci – Dom Uciech

Piraci – Dom Uciech

W ostatnim czasu musiałem trochę odpocząć od tematów rycerskich oraz wikingów i postanowiłem zbudować coś w temacie pirackim

Praca nosi tytuł – Dom Uciech i mam nadzieje odpowiednio oddaje klimat pirackiego nadbrzeża ;)

Wszelka krytyka oczywiście jak najbardziej mile widziana.

Praca jest częścią większego wspólnego projektu.

Kamienica przy Gołębiej

Kamienica przy Gołębiej

Dawno temu, przynajmniej w 2013 roku, zapragnąłem zbudować swoją pierwszą kamienicę. Wymyśliłem sobie czarny dach mansardowy (choć jeszcze parę minut temu nie wiedziałem, że tak to się nazywa) i schemat kolorów Medium Blue/White. Koniecznie musiała mieć udawane kolumny z bricków z grillem, zaokrąglone podpory parapetów i balkonu oraz gzymsy (?) z plate’ów z railem, jednych z moich ulubionych klocków.

Okazało się to dla mnie ogromnym wyzwaniem; dość szybko zostałem uświadomiony, jak mało mam elementów w założonych kolorach i że 300 sztuk bricków 1×2 to wcale nie jest dużo. W planach były kompletne, wykaflowane na wysoki połysk, wnętrza – niestety koniec końców powstała tylko prowizoryczna księgarnia na parterze. Po tych planach pozostał też podział na moduły – całkiem nieźle działający – każde piętro względnie łatwo można zdemontować i zamontować z powrotem, tak jak i górną część dachu. Poza wspomnianym parterem, wewnątrz stan deweloperski z podłogami w kolorach tęczy, więc zdjęć brak. W porównaniu do moich późniejszych budowli, ta była bardzo prosta w montażu i demontażu, i znosiła bez problemu transport.

Kamieniczkę pokazałem na przynajmniej dwóch wystawach Zbudujmy to!,  w Swarzewie w 2014 i w Chorzowie w 2015. Byłem z niej bardzo dumny, i w sumie sentyment pozostał nadal, choć w otoczeniu budynków Maćka i crisesa, wyglądała na trochę… toporną? Ciężką? Potem leżała w kartonie, czasem jeżdżąc na wystawy w charakterze backupu, ale nie pamiętam, czy była wystawiana gdzieś jeszcze. Teraz, wreszcie, idzie do rozbiórki w ramach długo odkładanych porządków (mogą być wiosenne, mogą kwarantannowe, ale tak naprawdę po prostu wreszcie mi się udało zmusić do zrobienia zdjęć).

Zdjęcie z galerii Mrosika na brickshelfie.

Aha, dlaczego “przy Gołębiej”, choć nie jest to model żadnej istniejącej kamienicy? Dwa powody, powiązane ze sobą. Po pierwsze – bo mieszkam w Krakowie, a tu, jak wiadomo, gołębi pod dostatkiem. Po drugie, bo przy ulicy Gołębiej w tymże mieście, mieści się Instytut Archeologii UJ, w którym zdarzało mi się często bywać w czasie studiów w odwiedzinach ;) Ja tam bynajmniej nie studiowałem :)

Killow

Killow

Od jakiegoś czasu na półce kurzył się Killow. Jest to jedna z tych nieprzydatnych, wielkich figurek, których raczej nigdy się nie używa. Aby nie mieć do siebie pretensji, że dobra figurka marnuje się na półce postanowiłem, że użyję jej ten jeden raz.

[/url]

[/url]

Rzymska Balista

Rzymska Balista

Ale głupi ci Rzymianie…

Zamiast robić wielki łuk po Bożemu, z, na przykład łuku – albo w ostateczności sprężyn albo gumek, to ci durnie wymyślili żeby zwinąć wielgachny pęk liny, wcisnąć w to drewniane łapy i nakręcać aż już się bardziej nie będzie dało.
No i wyszła im balista. Normalnie nie były takie wielkie, ale mniejsze nie chciało działać, więc przyjmijmy że jest to późnoimperialna Ciężka Balista Oblężnicza +1.

No właśnie, działanie. Otóż ona działa!

Każde ramię wetknięte jest w osiem skręconych linek ze studami, i to stąd bierze się większość energii. Uginająca się ośka to tylko efekt uboczny. Chciałem na płytkę zamienić, ale brązowe klocki kruszą się jak czekolada i pierwszy strzał z ramionami z płytek był zarazem ostatnim, a mi została po nim cała garść odłamków. Zostały więc ośki… Pewnie od razu zawuażycie że naciąga się nierówno. Prawda to, dopiero później zajarzyłem że te wielkie koła na górze oryginału to są własnie po to żeby regulować naciąg, żeby takiej sytuacji uniknąć. Poza wadą estetyczną sprawia to że strzał nadaje pociskowi ruch obrotowy i moja balista strzela śmigłami, no ale mówi się trudno. Nie od razu Rzym zbudowano!

PS – Dzięki Executor za pożyczenie ekipy do naciągania. Panowie świetnie się spisali!

Kosmiczne jeździdło

Kosmiczne jeździdło

Idąc za ciosem, po kosmicznej szklarni zbudowałem następny jeździk, ale tym razem nie miałem konkretnego pomysłu na jego przeznaczenie. Może to jakiś generator laserowy albo radar. Głównym aktorem modelu jest kanciasta szybka sztuk dwie. Chwilę zajęło mi wykombinowanie jak jedną odwrócić do góry nogami i przymocować na tyle solidnie, żeby nic nie latało. Na zdjęciu widać, że nie docisnąłem klocków, a że tam są kafle, to powstała mała szparka. To małe niedopatrzenie przy wsadzaniu ludzika, bo normalnie wszystko się ładnie trzyma i jest spasowane.

Two Chevies

Two Chevies

Kiedyś, dawno temu zbudowałem to autko i byłem z niego bardzo zadowolony:

Długo jeździło ze mną po wystawach, potem leżało w pudełku nierozłożone. W końcu przyszła na niego kryska. Zostawiłem sobie tylko przedni zderzak obiecując sobie, że kiedyś do niego wrócę i go zbuduję jeszcze raz. I to kiedyś nastało właśnie teraz.

Założenie od początku było, że szeroki ma być na 7, szyba na 6 kropek. Z tą szybą to i tak wyszedł problem, bo żadna z posiadanych nie spełniała moich wymogów dot. wysokości, szerokości i kąta. W końcu po wielu próbach stanęło na tej. Nie jest idealna, bo trochę za niska i za okrągła, ale lepszej na razie nie wymyśliłem. Reszta poszła o wiele szybciej.

Potem (jak już prawie skończyłem) to wyskoczył Johan z jeepem i zauważyłem ten konkurs na Lugpolu na samochód w stylu City lub Speedchampions. 7 kropek szerokości to jednak dla organizatorów konkursu to jednak było za dużo. Postanowiłem na szybko zrobić drugą wersję w stylu Speed Champison, czyli dół na 6 kropek i szyba na 4. No i tym razem bez SNOTu, wszystko (prawie) jak Pan Bóg przykazał. Ale, żeby nie było za łatwo to wymyśliłem, że to będzie Funny Car.


Oba modele:

Cała galeria

 

EDKA: Nowięc (nie zaczyna się zdania od nowięc) nie mogłem patrzeć na tego czarnego na 6 studów i go zbudowałem kompletnie od nowa na 7 studów. Z czerwonego został szyba, dach i tylny zderzak ze światłami. Reszta (jak chyba widać) jest kompletnie inaczej zbudowana. Najważniejsze, że trzyma te same wymiary.