Awatar

About Robert Tyborski

https://www.flickr.com/photos/43647285@N05/

Buduję raczej powoli, głównie z Systemu, w skali minifig. Chętniej budynki niż pojazdy. Marzy mi się projekt, najchętniej w klimatach lekkiego sci-fi, łączący technikową funkcjonalność z systemowym wyglądem. Jestem wyznawcą SNOT-u.

Posts by Robert Tyborski:

Świątynia Nehalennii w Colijnsplaat

Świątynia Nehalennii w Colijnsplaat

Nehalennia jest boginią wywodzącą się prawdopodobnie z wierzeń germańskich lub celtyckich. Wiąże się ją z domenami podróży, handlu, a być może i zaświatów, życia pozagrobowego. Przedstawiana jest często w towarzystwie sporego psa, trzymając kosz jabłek, ze stopą opartą o łódź oraz w otoczeniu innych symboli marynistycznych. Zabytki związane z jej kultem znajdowane były w trzech lakalizacjach: Domburgu i Colijnsplaat w Niderlandach oraz w Kolonii w Niemczech.

Od 2004 roku (otwarcie w 2005) w małej nadmorskiej miejscowości Colijnsplaat w Zelandii w Niderlandach, znajduje się replika świątyni Nehalennii, wzorowana na obiekcie odkrytym nieopodal dawnej osady rzymskiej – Ganuenty (w okolicach/w granicach Colijnsplaat). Obiekt łatwo jest znaleźć (tuż obok lokalnej przystani) i można go obejrzeć z zewnątrz bez żadnych opłat, teren jest otwarty. Dla chętnych, za opłatą, zarządzający budynkiem organizują również dodatkowe atrakcje, w tym możliwość wzięcia ślubu. Informacje można znaleźć na dość dawno nieaktualizowanym profilu na facebooku (po niderlandzku, ale, jak wiadomo, wszyscy Niderlandczycy mówią po angielsku, więc dogadanie się nie powinno stanowić problemu): https://www.facebook.com/nehalenniastempel/

Kilka lat temu odwiedziłem to miejsce, a po powrocie do domu pomyślałem, że miło byłoby je zbudować z klocków, trochę jako swego rodzaju pamiątkę z wycieczki. Pomysł wydawał się tym bardziej dobry, że bryła budynku jest bardzo prosta, więc jej oddanie nie powinno nastręczyć większych trudności.

Kolory dk orange na dach i medium nougat na ściany (ten kolor jeszcze niedawno jakoś inaczej się nazywał, prawda? coś w rodzaju medium dark flesh?) podpasowały idealnie, ale jednocześnie ograniczyły paletę dostępnych części (np. w medium nougat kilka rodzajów plate’ów pojawiło się dopiero w 2018, a moja praca została ukończona właśnie na początku tego roku). Uparłem się też, żeby możliwie wiernie odwzorować fragment pomiędzy kolumnami a dachem, włącznie z widoczną konstrukcją dźwigarów dachu, oraz żeby nie mieć od spodu studów. Coś, czego nikt na wystawie nie zauważy, a tym bardziej nie doceni, ale z jakiegoś powodu zafiksowałem się na tym na dobre. W rezultacie ten fragment modelu składa się z 3 albo 4 “ramek”, również takich o grubości 2 plate’ów i szerokości jednego studa, ułożonych na sobie, zaklinowanych żeby się nie przesuwały, ale nie połączonych ze sobą. Natomiast cały jasnoszary dwuplejtowy pasek bezpośrednio nad kolumnami to głównie tile’e 2×4 i 2×2 oraz jumpery 2×2 połączone ze sobą uchwytami od wiaderek:

Świątynia odwiedziła ze mną kilka wystaw Zbudujmy To! ani nie będąc modyfikowaną, ani się nie rozpadając w transporcie, natomiast teraz, tuż przed prezentacją minimalnie zmodyfikowałem szary “pasek” w górnej części – zamieniając plate’y z railem na jumpery żeby pozbyć się “dziury” w narożniku.

Dla porównania, rzeczywisty obiekt wygląda tak (za Wikipedią):

A tutaj Google Street View:

https://www.google.pl/maps/@51.6019881,3.8453625,3a,75y,186.97h,91.25t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBZlFDsZCeg3G9s5KLtb5RA!2e0!7i13312!8i6656

Kamienica przy Gołębiej

Kamienica przy Gołębiej

Dawno temu, przynajmniej w 2013 roku, zapragnąłem zbudować swoją pierwszą kamienicę. Wymyśliłem sobie czarny dach mansardowy (choć jeszcze parę minut temu nie wiedziałem, że tak to się nazywa) i schemat kolorów Medium Blue/White. Koniecznie musiała mieć udawane kolumny z bricków z grillem, zaokrąglone podpory parapetów i balkonu oraz gzymsy (?) z plate’ów z railem, jednych z moich ulubionych klocków.

Okazało się to dla mnie ogromnym wyzwaniem; dość szybko zostałem uświadomiony, jak mało mam elementów w założonych kolorach i że 300 sztuk bricków 1×2 to wcale nie jest dużo. W planach były kompletne, wykaflowane na wysoki połysk, wnętrza – niestety koniec końców powstała tylko prowizoryczna księgarnia na parterze. Po tych planach pozostał też podział na moduły – całkiem nieźle działający – każde piętro względnie łatwo można zdemontować i zamontować z powrotem, tak jak i górną część dachu. Poza wspomnianym parterem, wewnątrz stan deweloperski z podłogami w kolorach tęczy, więc zdjęć brak. W porównaniu do moich późniejszych budowli, ta była bardzo prosta w montażu i demontażu, i znosiła bez problemu transport.

Kamieniczkę pokazałem na przynajmniej dwóch wystawach Zbudujmy to!,  w Swarzewie w 2014 i w Chorzowie w 2015. Byłem z niej bardzo dumny, i w sumie sentyment pozostał nadal, choć w otoczeniu budynków Maćka i crisesa, wyglądała na trochę… toporną? Ciężką? Potem leżała w kartonie, czasem jeżdżąc na wystawy w charakterze backupu, ale nie pamiętam, czy była wystawiana gdzieś jeszcze. Teraz, wreszcie, idzie do rozbiórki w ramach długo odkładanych porządków (mogą być wiosenne, mogą kwarantannowe, ale tak naprawdę po prostu wreszcie mi się udało zmusić do zrobienia zdjęć).

Zdjęcie z galerii Mrosika na brickshelfie.

Aha, dlaczego “przy Gołębiej”, choć nie jest to model żadnej istniejącej kamienicy? Dwa powody, powiązane ze sobą. Po pierwsze – bo mieszkam w Krakowie, a tu, jak wiadomo, gołębi pod dostatkiem. Po drugie, bo przy ulicy Gołębiej w tymże mieście, mieści się Instytut Archeologii UJ, w którym zdarzało mi się często bywać w czasie studiów w odwiedzinach ;) Ja tam bynajmniej nie studiowałem :)

Olga Tokarczuk

Olga Tokarczuk

Nazwisko Olgi Tokarczuk zaczęło być nagle odmieniane przez absolutnie wszystkie przypadki tej jesieni, gdy Akademia Szwedzka ogłosiła laureatów Nagrody Nobla za lata 2018 i 2019. W oczywisty sposób stało się to powodem do dumy wielu Polek i Polaków, ale też urosło (ekhem, “urosło” to w tym kontekście nie najlepsze słowo; bardziej “zmalało”) do rangi wydarzenia politycznego. Z księgarń, jak to bywa z laureatami Nagrody Nobla, momentalnie znikło większość pozycji autorki. Nie mam wątpliwości, że w tym roku w wielu domach pod choinką znajdzie się przynajmniej jedna, dodrukowana w trybie pilnym, książka pani Tokarczuk.

W minioną sobotę, 7 grudnia 2019, Olga Tokarczuk wygłosiła w Sztokholmie, w siedzibie Akademii Szwedzkiej, wykład noblowski, a 10 grudnia odbierze samą Nagrodę. Poniższa praca zaczęła powstawać w trakcie gdy słuchałem wykładu a następnie ukradła mi wiele kolejnych godzin weekendu :)

Wykład dostępny na YouTube: https://youtu.be/VvZAXL28K2E

Kwiatek na Dzień Nauczyciela

Kwiatek na Dzień Nauczyciela

Czternastego października jest w Polsce obchodzony Dzień Edukacji Narodowej, powszechnie zwany Dniem Nauczyciela. Jako że moja mama wykonuje ten właśnie zawód, jest to święto, o którym wyjątkowo pamiętam, i które ma dla mnie znaczenie.

Niniejszą pracę zacząłem (od kwiatka, a następnie pomysłu, co z nim zrobić) jakieś 2-3 lata temu. I nijak nie potrafiłem dorobić całej scenki oraz tła, co wpędzało mnie w podły nastrój po każdym kolejnym “przegapionym” pod tym względem 14 października. Tym razem się jednak udało… z poślizgiem :P

Winietkę, naturalnie, dedykuję mamie :)

Idea jest taka, by skłonić was do przypomnienia sobie waszych nauczycieli – bez względu czy musicie się cofnąć 40 lat w przeszłość, czy po prostu spojrzeć na aktualny plan lekcji. Spróbujcie sięgnąć pamięcią do tych dobrych chwil: Może raz jeden przyłożyliście się do pracy domowej i zostało to zauważone? A może całą klasą pojechaliście na wycieczkę nad jezioro, gdzie nudny pan od geografii okazał się doskonale opowiadać historie przy ognisku? Może wspomnicie panią od w-f, która cieszyła się jak dziecko razem ze szkolną drużyną siatkówki po wygranych zawodach powiatowych. Albo kiedy niemal siłą wyciągano z was datę Insurekcji Kościuszkowskiej, chociaż sami straciliście już nadzieję, że w tej ciemnej pustce waszej pamięci mogła pozostać jeszcze choć odrobina wiedzy.

Jeśli udało się wam cokolwiek takiego znaleźć, to może warto ten raz w roku posłać swoim nauczycielom serdeczną myśl… albo napisać “Wszystkiego najlepszego, Pani Profesor!” na Facebooku… albo przypomnieć/przekonać swoje pociechy żeby w ten jeden dzień odpuściły swoim wychowawcom. Jestem przekonany, że gdyby nie ciężka praca i oddanie tych ludzi, bylibyśmy dzisiaj wszyscy w dużo mroczniejszym i bardziej przerażającym miejscu.

Mini 6339 Shuttle Launch Pad

Mini 6339 Shuttle Launch Pad

6339 Shuttle Launch Pad w mikroskali. Jeden z tych zestawów, o których za dzieciaka marzyłem bardziej niż o innych.

Model powstał oczywiście z myślą o konkursie zorganizowanym przez Brickset z okazji 60-lecia patentu na “klocek LEGO” .

Starałem się oddać możliwie dużo funkcji oryginalnego zestawu.

Prom oraz zbiornik paliwa można łączyć i rozłączać. Za pomocą chwytaka da się podnieść zbiornik paliwa i rakiety pomocnicze. Ramię chwytaka się przesuwa a sam chwytak opuszcza (na lince). Platforma (transporter gąsienicowy?) może stabilnie “przewozić” zarówno prom jak i zbiornik z rakietami. Podobnie jak w oryginalnym zestawie, istnieje możliwość wsunięcia zbiornika z rakietami do wewnątrz wierzy – służy do tego kolejna wysuwana platforma.

I oczywiście najważniejsze – żółte blokadki blokują transporter :)

Galeria flickr