Awatar

About Grzegorz Ludwiczek

http://zbudujmy.to/czlonkowie/goldsun/

Rudy kurdupel z brodą i warkoczykiem :-) Z charakteru blisko mi do Bibliotekarza ze "Świata dysku" :-) Buduję niedużo, raczej duże. Przede wszystkim z technica, w drugiej kolejności space i wszelkie s-f'y. Czytam namiętnie fantastykę wszelaką. Lubię sobie czasami podyskutować byle z jakimiś argumentami :-)

Posts by Grzegorz Ludwiczek:

Ogniem i mieczem i mechem

Ogniem i mieczem i mechem

….
Żołnierze byli w gotowości, więc tylko lufy działek plazmowych pochyliły się bez szelestu i zapadło głuche milczenie. Skrzetuski, pan Longinus i pan Wołodyjowski zastygli obok siebie, a i pan Zagłoba został z nimi, bo wiedział z doświadczenia, że najwięcej pocisków z artylerii pada na środek majdanu — a przy murze, obok takich trzech ostrzy, najbezpieczniej. Usadowił się tylko trochę z tyłu rycerzy, aby pierwszy impet na niego nie przyszedł. Nieco z boku przystanął pan Podbipięta z Zerwikokpitem w ręce swojego mecha, a Wołodyjowski przycupnął swoją maszyną tuż przy mechu Skrzetuskiego i szepnął mu na zamknietym kanale:
— Idą na pewno …
— Krok pod miarę.
— To nie czerń ani Tatarzy.
— Piechota Kartelu Zaporoskiego.
— Albo janczary; oni dobrze maszerują. Szarżą można by ich więcej naciąć!
- Teraz za ciemno na szarżę.
— Słyszysz teraz?
— Ts! ts! …
Obóz zdawał się być pogrążony w najgłębszym śnie. Nigdzie żadnego ruchu, nigdzie światła – wszędy najgłębsze milczenie przerywane tylko szelestem drobnego, jakby sianego przez sito dżdżu. Z wolna jednak w tym szeleście powstawał drugi; cichy, ale łatwiejszy do ułowienia uchem, bo miarowy i coraz bliższy, coraz wyraźniejszy; na koniec o kilkanaście kroków od fosy pojawiła się jakaś wydłużona zbita masa, o tyle widzialna, o ile czarniejsza od ciemności – i zatrzymała się w miejscu.
Żołnierze utaili dech w piersiach, tylko mały rycerz przebierał lekko nogą swojego mecha, jakby chcąc w ten sposób swoje zadowolenie okazać.
Tymczasem napastnicy zbliżyli się do fosy i poczęli przez nią przekładać pomosty, dołączając coraz to kolejne części, następnie, gdy już dosięgnęli drugiej strony, zaczęli po nich drapać się ku murom.
Mur milczał ciągle, jakby na nim i za nim wszystko wymarło – i cisza nastała śmiertelna.
Tu i owdzie mimo całej ostrożności wstępujących, pomosty zaczęły skrzypieć i trzeszczeć na łączeniach …
“Dadzą wam bobu!” – myślał Zagłoba.
Wołodyjowski przestał przebierać nogą, a pan Longinus ścisnął rękojeść Zerwikokpita i wyregulował wizjer, bo był najbliżej muru i spodziewał się pierwszy uderzyć.
Wtem trzy pary mechanicznych rąk z ostrzami pojawiły się u krawędzi, a za nimi poczęły się z wolna i ostrożnie podnosić trzy szpice od misiurek na kokpitach … wyżej i wyżej …
“To Turcy!” – pomyślał pan Longinus.
W tej chwili rozległ się straszliwy huk kilku tysięcy działek; zrobiło się widno jak w dzień. Nim światło zgasło, pan Longinus zamachnął się i ciął okropnie, aż powietrze zawyło pod ostrzem.
Trzy korpusy spadły w fosę, trzy kokpity potoczyły się pod stopy mecha kierowanego przez rycerza.

Praca na konkurs “Zbuduj scenkę z powieści Henryka Sienkiewicza”. Aczkolwiek, jak widać, dość kreatywnie podszedłem do oryginalnego tekstu, ciut go przerobiłem na wersję z przyszłości i zwizualizowałem klockami. :-)

 

W scence występują:

Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur, ze swoim starożytnym mieczem wspomaganym “Zerwikokpit”, namiestnik chorągwi husarskiej

„Przede wszystkim był to mąż wzrostu tak wysokiego, że głową prawie powały dosięgał, a chudość nadzwyczajna wydawała go wyższym jeszcze. Szerokie jego ramiona i żylasty kark zwiastowały niepospolitą siłę, ale była na nim tylko skóra i kości. Brzuch miał tak wpadły pod piersią, że można by go wziąć za głodomora, lubo ubrany był dostatnio, w szarą opiętą kurtę ze świebodzińskiego sukna, z wąskimi rękawami, i wysokie szwedzkie buty, które na Litwie zaczynały wchodzić w użycie. Szeroki i dobrze wypchany łosiowy pas nie mając na czym się trzymać opadał mu aż na biodra, a do pasa przywiązany był krzyżacki miecz tak długi, że temu olbrzymiemu mężowi prawie do pachy dochodził”.

„Była to twarz chuda, również jak i cała osoba, ozdobiona dwiema zwiśniętymi ku dołowi brwiami i parą tak samo zwisłych konopnego koloru wąsów, ale tak poczciwa, tak szczera, jak u dziecka. Owa obwisłość wąsów i brwi nadawała jej wyraz stroskany, smutny i śmieszny zarazem. Wyglądał na człeka, którego ludzie popychają, ale panu Skrzetuskiemu podobał się z pierwszego wejrzenia za ową szczerość twarzy i doskonały moderunek żołnierski”.

 

Porucznik Jan Skrzetuski herbu Jastrzębiec, dowodzący chorągwią pancerną

Nie wszystkie mechy zostały wykorzystane w scence, bo już się nie zmieściły. :-)

 

Towarzysz Michał Wołodyjowski “Mały Rycerz” herbu Korczak

 

“Czarna od ciemności masa” czyli Turcy

 

————————————————————————————–

Cały pomysł na scenkę powstał przez przypadek. Czekając na klocki, których potrzebowałem do całkiem innego modelu, dłubałem sobie z klocków “byleco”. W pewnym momencie zorientowałem się, że to “byleco” przypomina mi mecha. Po kolejnych dwóch wieczorach powstał mech, jak poniżej.

Ponieważ mi się spodobał, stwierdziłem, ze fajnie byłoby zbudować jakąś większą scenkę, w której mogłoby uczestniczyć więcej tak zbudowanych mechów. I od klocka, do klocka, przy okazji modyfikując oryginalny tekst powieści Henryka Sienkiewicza – powstała powyższa scenka.

Mam nadzieję, że się spodoba i nie zostanę zdyskwalifikowany od razu za “kreatywność”. :-)

Wszystkie zdjęcia, po kliknięciu otwierają zdjęcie w większej rozdzielczości.

 

Makieta Neo Classic Space – Monolit

Makieta Neo Classic Space – Monolit

Najnowsze wiadomości serwisu UniversalMediaNetwork!
Na planecie PXE-56b, podczas wydobywania kryształów NewDiamonds natrafiono na najprawdopodobniej, ślad po nieznanej dotąd cywilizacji. Odsłonięto czarny monolit niewiadomego przeznaczenia. Czy oznacza to rewolucję w teoriach naukowych? Czyżbyśmy jednak nie byli sami w kosmosie? O dalszych wynikach badań będziemy informować na bieżąco w naszych serwisach całodobowych.


Klimaty Neo Classic Space są mi bliskie od dziecka, więc już od dłuższego czasu miałem w głowie jaką makietę “kosmiczną”. Jednakże to co pokazuję to tylko kawałek tego co mam “w głowie”, więc pewnie za jaki czas będzie ciąg dalszy :-) Uznałem jednak, że sporo z tej makiety już jeździ na wystawy, więc trzeba to jako zebrać i pokazać na forum.
Na makiecie mam aktualnie:
- moduł bazy z parterem przeznaczonym raczej do odpoczynku, oraz piętrem z laboratorium

- harvestera który podczas wydobywania kryształów natrafił na nieznany monolit

- samolotu zwiadowczego, powracającego z poszukiwań nowych złóż kryształów lub innych ciekawych miejsc

- rakiety rozmieszczającej satelity na orbicie

- oraz wielu innych pojazdów i budynków pomocniczych

Więcej do zobaczenia na flickrze

Wszelkie uwagi (krytyczne i nie) mile widziane.

Jeszcze z uwag – podstawowym problemem dla którego nie mam jeszcze całej makiety jest brak klocków na teren. Docelowo makieta powinna być minimum dwa razy większa, ale nawet przy obecnej wielkości, brak ukształtowania terenu się raczej rzuca w oczy niestety. Ciasnota na takiej powierzchni też mnie trochę irytuje, a jeszcze dwa pojazdy zostały luzem – niewykorzystane, a dwa kolejne są w budowie :-) Więc podejrzewam, ze za jaki rok, może trochę więcej, pokażę makietę znacznie bardziej rozbudowaną :-)

Pałacyk ze Świerklańca

Pałacyk ze Świerklańca

Czy wiesz, że jeden z najbardziej okazałych pałaców wybudowanych na terenach Śląska, powstał z miłości do córki ubogiego krawca?

Trochę historycznego wstępu (dla ciekawych):

Kobieta ta nazywała się wtedy Markiza Blanche de Paiva, lecz jej pierwotne nazwisko brzmiało Therese Pauline Blanche Lachmann. Urodziła się w 1819 roku, najprawdopodobniej w Nysie lub Moskwie. Mimo wczesnego ślubu z równie ubogim krawcem, ciągnęło ją do przepychu, co poskutkowało wyjazdem z Moskwy, w której spędziła dzieciństwo, do rozkwitającego za czasów Napoleona – Paryża. Tam, dzięki swojej podobno ponadprzeciętnej inteligencji, oraz dowcipowi, a także intrygom, który sama knuła, została jedną z najbardziej znanych kurtyzan. W tym czasie zainwestowała zdobyte pieniądze we własną rezydencję, która w bardzo krótkim czasie stała się miejscem spotkań paryskiej elity. Spotykała się z wieloma mężczyznami. Osobą, z którą związała się kolejnym węzłem małżeńskim, był m. in. portugalski arystokrata Albino-Francesco de Paiva Araujo, po którym przyjęła tytuł markizy Blanche de Paiva. Jednak największą miłość spotkała jeszcze później. Był nią o 10 lat młodszy hrabia Guido Henckel von Donnersmarck – jeden z najbogatszych ludzi ówczesnej Europy.

Podstawą jego fortuny był przemysł. Jego własnością była m.in. huta „Donnersmarck” i kopalnia „Guido” w Zabrzu, huta „Bethlen-Falva” i kopalnia „Deutschland” w Świętochłowicach, kopalnia „Śląsk” w Chropaczowie, huta cynku „Guidotto” i kopalnia „Donnersmarck” w Chwałowicach, kopalnia „Karsten-Centrum” w Bytomiu i kopalnia „Andaluzja” w Piekarach. Był założycielem pierwszej na Dolnym i Górnym Śląsku spółki akcyjnej „Śląskie Kopalnie i Cynkownie” z siedzibą w Lipinach. W okolicach Kalet wybudował celulozownię, potem papiernię, które połączył z podobnym przedsiębiorstwem w Dąbiu koło Szczecina. Tam posiadał hutę żelaza „Kraft”. Inwestował w zagłębiu Ruhry, we Francji, na Sardynii, w Karyntii, na Morawach i w Królestwie Polskim. Hrabia był dobrym przyjacielem Bismarcka. Zajmował się również polityką, był m. in. autorem podwyższenia francuskiej kontrybucji, za co Francuzi na pewno go nie polubili.

Po związaniu się Markizą de Paiva początkowo mieszkali głównie we Francji, lecz około 1870 roku Hrabia wywiózł ukochaną do swoich posiadłości w Świerklańcu, ponieważ Francuzi oskarżyli ją o szpiegostwo i zagrozili śmiercią.

Podczas pobytu we Francji, hrabia sprezentował markizie pałac w Pontchartrain znajdujący się w północnej części Francji, niedaleko Paryża.

Po przeprowadzce do Świerklańca małżonkowie zamieszkali w stojącym tu od średniowiecza starym kamiennym zamku. Markiza, przyzwyczajona do salonów ówczesnego Paryża, męczyła się jednak w nim. W związku z tym zakochany Hrabia, początkowo myślał o przeniesieniu pałacu z Francji do Świerklańca, ostatecznie jednak kazał zaprojektować nowy pałac na wzór francuskich. Jako głównego architekta zatrudnił Hectora Lefuel, nadwornego architekta Napoleona, znanego przede wszystkim z zaprojektowania Paryskiego Luwru.

Projekt nawiązywał do pałacu w  Pontchartrain, ale również do paryskiego Wersalu. W pałacu umieszczono 34 komnaty o bardzo dużej powierzchni oraz 6 luksusowych apartamentów. Wszystko wyposażone było w nowoczesne i ekskluzywne łazienki, systemy ogrzewania i wentylacji.

Specjalnie dla cesarza Wilhelma II, który był częstym gościem u Donnersmarcków, kilkadziesiąt metrów dalej usytuowano budynek zwany dziś Pałacem Kawalera. W odróżnieniu od “Małego Wersalu” dotrwał on do naszych czasów. W chwili obecnej znajduje się w nim hotel.

Blanka de Paiva uwielbiała kolekcjonować sztukę, w związku z czym we wnętrzach pałacu oraz w jego okolicach, można było znaleźć ogromną kolekcję różnych dzieł ówczesnych artystów. Do dzisiaj można podziwiać sporo ocalałych rzeźb na terenie okolicznego parku, część z nich jest autorstwa innego słynnego wtedy artysty – Emanuela Fremiet.

Pałac przetrwał nawałnice obydwu wojen światowych. Pierwsze nieszczęście dopadło go dopiero podczas wyzwalania przez wojska radzieckie. W 1945 roku żołnierze Armii Czerwonej podobno urządzili sobie w nim ognisko i część pałacu spłonęła. Spalone ruiny stały i niszczały ponad 16 lat. W 1957 roku ruiny zostały wpisane do rejestru zabytków. W dniu 20 grudnia 1961 roku Ministerstwo Kultury i Sztuki wydało decyzję nakazującą odbudowę zamku. Jednakże w roku 1962 na polecenie Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Tarnowskich Górach ruiny zamku zostały wysadzone, a następnie całkowicie rozebrane przez okoliczną ludność w zamian za możliwość wykorzystania gruzów pałacu we własnych domostwach.

Jednym z ocalałych elementów pałacu jest brama. Została przeniesiona w całości do Parku Śląskiego i do dzisiejszego dnia można ją oglądać przy wejściu do Chorzowskiego Zoo.

————————————————————————-

Tyle wstępu historycznego. Już dwa lata temu przyszedł mi do głowy pomysł zbudowania z klocków replik pałacyków śląskich, zwłaszcza takich których już nie ma, lub zostały z nich tylko ruiny. Początkowo pierwszą taką repliką miał być inny pałacyk, ale ostatecznie rozpocząłem od najsłynniejszego śląskiego pałacyku, zwanego potocznie “Małym Wersalem”.

Budowanie zajęło mi 5 miesięcy. Zacząłem od szukania wszelkich informacji o pałacyku. Wiedziałem wcześniej, że nie ma dostępnych żadnych planów pałacu, z czasów jego budowy została tylko akwarela autorstwa architekta – Hectora Lefuel.

Jednym z pierwszych problemów na jakie natrafiłem było ustalenie … kolorystyki. Większość dostępnych zdjęć jest czarno biała, a obrazki uwieczniające pałac bywają dość fantazyjne nawet w kolorystyce. Na szczęście w którejś książce znalazłem opis “pałac charakteryzował się czerwonymi ścianami z białymi zdobieniami”.

W międzyczasie nawiązałem kontakt z Panią Karoliną Koszutą, która zwizualizowała pałacyk rok wcześniej.

Wybranie skali było w miarę oczywiste – zostało właściwie zdeterminowane wielkością dostępnych legowych okienek :-) Przy czym – model NIE JEST w skali minifig! Gdyby miał zachować skalę legowych figurek, to musiałby być jeszcze 1.5 razy większy, mimo tego, że zbudowany zajmuje 9×4 płyty bazowe! Jego wielkość i tak pod koniec mocno dała mi (i całej rodzinie) się we znaki. Trzymanie przez dłuższy czas w pokoju kolosa o wielkości 2.5×1.5 metra jest jednak trochę niewygodne :-)

Z ciekawostek:

- na pałacyk poszło, około 1000 okienek, ponad 1000 plate 1×1 białych, tyle samo czerwonych, a także ponad tysiąc jumperów (tu na szczęście większości nie widać, więc kolor był mniej istotny). Ile poszło całkowicie klocków? Nie mam pojęcia, i nie zamierzam liczyć …

- wykupywałem wszystkie slope i double-slope 2x2x3 czarne jakie znalazłem w pobliżu (czyli również w Czechach i Niemczech)

- całe ściany w centralnej części są zbudowane SNOTem (w bok)

W kilku miejscach skłamałem:

- fontanna z 3 nimfami była z drugiej strony pałacyku, ale plac był bardzo pusty, więc ją przeniosłem

- boczne kawałki skrzydeł (te niskie) powinny być trochę dłuższe, ale oznaczałoby to wydłużenie pałacu o kolejne dwie płyty bazowe (a i tak niewiele osób pewnie zauważy co usunąłem z nich)

- zignorowałem kominy, bo to wymagałoby dodatkowych wzmocnień dachów

- na samym dole też powinno być wszystko białe, ale na wszystkich zdjęciach widać tam ciemniejszy kolor, więc tak zostawiłem. W rzeczywistości ten ciemniejszy kolor to był po prostu brud a nie farba :-)

- w kilku miejscach malowałem klocki :-) Przede wszystkim w bramie, w której zresztą pomalowany piesek “robi za lwa” :-)

Wiecej zdjęć można zobaczyć na Flickrze

Dziękuję Boogiemu i Darkowi Mrozowi za zdjęcia z których skorzystałem :-)

Dziękuję Darkowi i Longerowi za to, że w nocy (przed otwarciem wystawy w Chorzowie) pomagali mi dokończyć rozwalony podczas transportu dach, oraz uzupełniać zieleniznę. A Sikorce za pomoc w poprawianiu wszystkiego przed wystawą w Swarzewie.

Dziękuję też Krisowi, za to, że jednak przynajmniej jedna rzecz mu się spodobała (czyli zdobienia w środkowej części pałacyku) :-)

Ilość błędów i niedoróbek i tak jest w pałacyku ogromna (co mnie wkurza – przed Swarzewem nie udało się dalej wyłapać i poprawić wszystkich), ale jakoś mam nadzieję ten model przypomina oryginalną budowlę. :-)

Myliwiec wielozadaniowy – H4PS1K

Myliwiec wielozadaniowy – H4PS1K

Frakcja “szaroniebieskich” po nasilaniu ataków przeprowadzanych przez nieznaną im organizację (charakteryzującą się tylko czarnymi pojazdami z żółtymi dodatkami) postanowiła zacząć się bronić. W laboratoriach rozpoczęto prace nad uzbrojeniem oraz projektami pojazdów które przy pomocy tego uzbrojenia mogłyby ochronić stacje badawcze przed najazdami “bandytów”.

Jednym z pierwszych eksperymentów który przeszedł fazę testów został myśliwiec wielozadaniowy H4PS1K.

Od samego początku samolot miał być w miarę uniwersalny, żeby nie trzeba było obciążać linii produkcyjnych i potrzebne cały czas, moduły badawcze, mogły być produkowane bez zbędnych opóźnień.

Myśliwiec został zaprojektowany jako jednoosobowy, ale z możliwością stosowania różnego rodzaju uzbrojenia. Dodatkowo zastosowano silniki z możliwością pracy jako antygrawy, co ma umożliwić podchodzenie jak najbliżej śledzonych celów i ataki z zaskoczenia.

Znając kolorystykę stosowaną przez najeźdźców, postanowiono myśliwiec również malować na czarno, aczkolwiek bez żółtych dodatków, co powinno wprowadzać w błąd z daleka wrogich obserwatorów, a jednocześnie umożliwiać rozpoznawanie własnych maszyn w przypadku kontaktu bezpośredniego.

 

Ciekawostką jest plotka głosząca pochodzenie nazwy kodowej myśliwca. “Miejska legenda” głosi, że podczas projektowania syn projektanta zapytał swojego ojca “Tato, co teraz budujesz ?”. Ojciec akurat w tym momencie kichnął, na co syn zaczął wołać “Hej, Tata buduje Apsika!” :-)

Więcej zdjęć jak zwykle na Flickrze.

Komentujcie, jak Wam się podoba MOC tym razem nie “classic space” :-) Oczywiście kolorystyka powstała głównie przez nowe zestawy z Ultra Agents :-)

Neo Blacktron – TurtleOne

Neo Blacktron – TurtleOne

Już od dłuższego czasu chodziło mi po głowie, że frakcja Blacktronowa potrzebuje pojazdów do transportu wszystkich dóbr, które … “znajdą”. To takie pierwsze podejście do transportowca dla “żółto-czarnych”.


Jak przystało na frakcję, transporter jest dodatkowo uzbrojony, więc może poruszać się sam, ewentualnie ze wsparciem lekkich pojazdów.

Transporter może “na pace” przewozić tak materiały niebezpieczne, chronione w dodatkowych stelażach, ogniwa z paliwem, a także kilka osób piechoty/wsparcia itp.

Więcej zdjęć na Flickrze

P.S. Zdjęcia jak zwykle straszne, w dodatku część zrobiona dopiero na wystawie – czyli jak zwykle, możecie na nie narzekać :-p

Stary Dworzec z Bytomia

Stary Dworzec z Bytomia

Stacja kolejowa w Bytomiu została wybudowana w 1868 roku. Po I wojnie światowej zyskała na znaczeniu, ponieważ Bytom stał się miastem granicznym. W związku z tym w latach 1929-1930 stare budynki stacji zostały wyburzone i w to miejsce postawiono nowy dworzec obsługujący cztery perony. Trzy z nich były używane do komunikacji w obrębie ówczesnych Niemiec, jeden obsługiwał pociągi jeżdżące do Polski (czyli wtedy – za granicę).

Mniej więcej na początku kwietnia, zdecydowaliśmy z Raschem i Bennym, że budujemy kilka śląskich modeli na makietę kolejową, która zostanie pokazana na wystawie w Parku Śląskim. Właściwie to chyba powinienem powiedzieć, że “tak długo im wierciłem dziury w brzuchach aż się dla świętego spokoju zgodzili” ;-p

Małe porównanie z oryginałem z jednego ze zdjęć.

Dworzec jest prosty jak budowa cepa, bo jest prawie całkowicie symetryczny wzdłuż i wszerz, ale i tak jak dla mnie jest to rekordowo szybko zbudowany model, bo w 3 popołudnia. W dodatku najpierw mniej więcej wyobraziłem sobie (zbudowałem go) w głowie, a potem praktycznie tak samo jak w głowie – zbudowałem go z zamówionych klocków.

Oczywiście w kilku miejscach model jest zbudowany inaczej niż oryginał – przede wszystkim na dachach pomiędzy wieżyczkami, bo nie miałem szansy ściągnąć na czas double-slopów w kolorze reddish-brown, więc wieżyczki ogólnie są trochę przekłamane.

Poza tym – gdybym miał trzymać skalę minifigów, to budynek musiałby być cztery razy większy :-) Ale wydaje mi się, że w miarę budyneczek wygląda, mimo wielu uproszczeń.

Jako ciekawostka – największy problem miałem z odgadnięciem “co za orzełek jest umieszczony na elewacji”. Nie pasował historycznie polski, a kolorystycznie nie pasował niemiecki, w końcu naprowadził mnie Szww na orzełka Piastów Śląskich – stąd kolorystyka żółto-niebieska (czyli taka jaka zapewne była), co pewnie wiele osób może jednak zastanawiać.

Dziękuję za zrobienie i użyczenie zdjęć Darkowi Mrozowi a także wszystkim innym fotografom :-)

Więcej zdjęć jest porozrzucanych po wielu galeriach, ale właściwie więcej pokazywać nie trzeba :-)

Acha – dworzec jest zbudowany na płytach bazowych i na tych płytach jest tylko położony na płytach makiety kolejowej, więc trochę widać szpary, których zapomniałem ukryć.

 

Gryfne Klocki w Parku Śląskim – ostatnia prosta

Jak zapewne wielu z Was pamięta – zbliżamy się już do dnia rozpoczęcia kolejnej dużej wystawy zorganizowanej przez nasze stowarzyszenie. Tym razem z Parku Śląskim w Chorzowie. Na Śląsku można już zobaczyć reklamy informujące o Naszej wystawie.

W wydawanej przez Park Śląski Gazecie Parkowej można też przeczytać wiele dodatkowych informacji które mogą zainteresować potencjalnych odwiedzających, więc zachęcamy do czytania:

wersja online

wersja w pdf do ściągnięcia

 

Jeżeli macie jakieś pytania to piszcie, a jeśli nie to do zobaczenia już za kilkanaście dni :-)

 

Gryfne klocki w Parku Śląskim

Już możemy napisać oficjalnie :-)
W tym roku zapraszamy na stowarzyszeniową wystawę naszych prac do Parku Śląskiego w Chorzowie. Wystawa organizowana jest wraz z Fundacją Parku Śląskiego.
znak D1 kolor
Wystawa będzie możliwa do zwiedzenia w dniach od 1 maja do 28 czerwca w Parku Śląskim, w namiocie rozłożonym w pobliżu hali “Kapelusz”. Niedaleko skrzyżowania Alei Głównej z Promenadą Generała Ziętka, obok kanału regatowego. Na pewno nas znajdziecie :-)

Całą wystawę rozpoczynamy specjalną “Majówką z AFOLami”. W dniach 1-3 maja będzie można się z nami spotkać, oraz uczestniczyć w organizowanych przez nas konkursach i zabawach.
Lista atrakcji dostępnych podczas Majówki a także modeli i makiet na wystawie cały czas się wydłuża – na pewno każdy znajdzie coś dla siebie ciekawego.
Zapraszamy do wspólnej zabawy każdego w wieku od lat 0 do 999 :-)

Leg godt!
(czyli z duńskiego “baw się dobrze”).

Neo Blacktron

Neo Blacktron

Jak niektórzy wiedzą – lubię klasyczne motywy kosmiczne z klocków Lego. Najbardziej z nich całkiem klasyczne (szaro-niebieskie) i serię Blacktron. Poniżej kilka pojazdów utrzymanych w kolorystyce i (mam nadzieję klimacie) serii Blacktron.

Blacktron w klockach Lego to była frakcja “złych”, piratów, złodziei itd. w związku z czym jak dla mnie dość naturalne jest, że w ich pojazdach pojawia się uzbrojenie, którego za bardzo nie ma w pozostałych seriach. A co za tym idzie, pojawiają się pojazdy wojskowe.

 

Lekki krążownik


Załoga składa się z trzech osób: pilot i dwie osoby obsługujące uzbrojenie.
Krążownik ma sporą siłę ognia:
- duże działo plazmowe na lewym skrzydle, zasilane niezależnym generatorem
- dwa działka podwójne po bokach głównej kabiny
- rakiety pod prawym skrzydłem

Pozostałe zdjęcia:


Lekki pojazd zwiadowczy

Lekkie autko jednoosobowe z lekkim działkiem, bez pancerza, które ma przede wszystkim móc się szybko poruszać po różnym terenie.
Wiem, że trochę “nie do końca w klimacie” ale jakos nie mam serca go nie publikować :-)

Dodatkowe zdjęcia:

Cięższy pojazd zwiadowczy

Dwuosobowy pojazd z lekkim pancerzem i cięższym działem na wieży.
Używane głównie do wsparcia lekkiego zwiadu w przypadku gdy spodziewane jest napotkanie jakiej obrony, lub można napotkać na planecie dziką florę lub faunę :-)

Pozostałe zdjęcia pojazdu:

Więcej zdjęć (w większej rozdzielczosci) wszystkich pojazdów w
galerii na flickrze

Wszystkie komentarze mile widziane :-)

Zbudujmy.to w radiu Tok FM

Dwóch naszych kolegów ze Stowarzyszenia zostało zaproszonych do radia Tok FM w celu podyskutowania o tym “Dlaczego dorośli ludzie budują z klocków Lego”. O tym co z dyskusji wynikło, a także o technikach budowania, ciekawych modelach, wystawie na Stadionie Narodowym i innych tematach możecie posłuchać w archiwum audycji na stronie radia.

Zapraszamy do słuchania i komentowania!