Awatar

About Grzegorz Ludwiczek

http://zbudujmy.to/czlonkowie/goldsun/

Rudy kurdupel z brodą i warkoczykiem :-) Z charakteru blisko mi do Bibliotekarza ze "Świata dysku" :-) Buduję niedużo, raczej duże. Przede wszystkim z technica, w drugiej kolejności space i wszelkie s-f'y. Czytam namiętnie fantastykę wszelaką. Lubię sobie czasami podyskutować byle z jakimiś argumentami :-)

Posts by Grzegorz Ludwiczek:

Walne Zgromadzenie 2017

W związku z tym, że nasze Stowarzyszenie posiada osobowość prawną, jak co roku musieliśmy zorganizować Walne Zgromadzenie członków. Udało się to w miarę sprawnie połączyć z wystawą w Bytomiu. Nawet część z naszych MOCy to przeżyło i nie trzeba będzie zbyt dużo odbudowywać na kolejną wystawę … . :-)
Walne tegoroczne, poza obowiązkowym przyjęciem sprawozdania za rok poprzedni, musiało objąć również dodatkowe punkty.
Jednym z nich była zmiana nazwy Stowarzyszenia, wymuszona polityką The Lego Group związaną z zakazem używania słowa Lego w nazwach własnych. Od tej chwili nazywamy się po prostu Stowarzyszenie “Zbudujmy.to”.
Ważniejszym punktem były jednak wybory, ponieważ urzędujący w prawie niezmienionym składzie, od czterech lat, Zarząd postanowił odpocząć i trzeba było wybrać wszystkich członków na nowo. Dotychczasowemu Zarządowi przy okazji gromko dziękujemy!
Po długich wieczornych namowach, w których niebagatelne znaczenie miało “kto liczy głosy” :-), na Prezesa zgodził się kandydować Mirek “Benny80″ Niedziela!
Co spotkało się aplauzem, wiwatami, kwiatami, delegacjami w zakładach pracy i ogólnym westchnieniem ulgi. :-)
Resztę Zarządu uzupełnili wylosowani ochotnicy: Piotr “Pit” Ptak, Bartek “Sekua” Sekuła, Damian “Thietmaier” Zgorzałek i Grzegorz “Goldsun” Ludwiczek.
Patrzeć na ręce będą członkowie Komisji Rewizyjnej w składzie: Jarek “Jerac” Książczyk, Tomek “Rasch” (weteran) Wierszyłło oraz Krzysiek “Innos” Choroś.
Za rok znowu będziemy mogli posłuchać wspaniałego przemówienia Przewodniczącego najbardziej zapracowanego organu naszego Stowarzyszenia – Sądu Koleżeńskiego, czyli Pawła “Krisa Kelvina” Michalaka, którego znowu wspomagać w ciężkiej pracy będą Wojtek “Havoc” Badtke oraz Maciek “Glaz_pimpur” Kamiński.
Wybory nie odbyłyby się tak sprawnie, gdyby nie doświadczona Komisja Skrutacyjna w składzie: liczący Darek “DarekMróz” Mróz, Czytacz – Wiesława “Sikorka” Ludwiczek oraz Pan Pudełko, czyli Piotr “Dzidek1983″ Dzieciuch. :-)
Nad całością porządków obrad panowali zaś Waldek “Amal” Jeziorski oraz Damian “Thietmaier” Zgorzałek w roli protokolanta.
Wszystko skończyło się więc pozytywnie. Nie wiemy wprawdzie czy wszystkim udało się wrócić do domów, ani tym bardziej ile czasu im to zajęło i do czyjego domu wrócili, ale śpieszymy donieść, że nasze Stowarzyszenie dalej działa i bawi się klockami producenta którego nazwy nie wolno wymieniać. :-p
Czyli znowu możecie liczyć na eventy, wystawy, konkursy i marudzenie na forum. :-)

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Zbudowany na podstawie zdjęć pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic
Kliknięcie w zdjęcie otwiera jego większą wersję.

Pierwsza wzmianka o Miechowicach pojawia się w 1336 roku. Początkowo była to wieś należąca do księcia, później przeszła w ręce prywatne.
W 1812 roku właścicielem Miechowic został Ignacy Domes, kupiec z Czeladzi. W 1817 roku Domes wybudował dwukondygnacyjny budynek z poddaszem jako część swojego nowego pałacu. W 1840 roku Franz Winckler za zasługi dla Górnego Śląska otrzymał od Fryderyka Wilhelma IV, króla pruskiego, tytuł szlachecki, co wiązało się z możliwością postawienia przy posiadłości wysokiej wieży. W 1844 roku Miechowice nawiedziła trąba powietrzna, która zerwała część dachu z ówczesnego pałacyku. W związku z powyższymi, w 1850 roku Hubert von Tiele zainicjował prace modernizacyjne pałacu jak i okolicznego parku, które zostały zakończone 10 lat później. Do istniejącego pałacu zostały dobudowane dwa skrzydła, co upodabnia go do XVI wiecznego neogotyku w stylu Tudorów. W części zachodniej znalazło się miejsce na: galerię obrazów, salę kwiatową, kaplicę z witrażami oraz wieżę wodną. Nad całym pałacem od tej strony górowała, wzorowana na średniowiecznych zamkach – czworoboczna wieża prochowa. We wschodniej części wybudowano m.innymi pomieszczenia na bibliotekę, oraz okazałą, mierzącą 110 stóp (ponad 33m) wieżę Jaskółczą.

Całość.


Skrzydło wschodnie z biblioteką i wieżą jaskółczą z tyłu.

Część centralna – najstarsza.



Skrzydło zachodnie z galerią obrazów, salą kwiatową, kaplicą oraz wieżą wodną.


Widok od strony wieży wodnej (to ta okrągła) w skrzydle zachodnim, które jeszcze istnieje.


Wieża jaskółcza

Na zdjęciach wyraźnie odznaczają się części dobudowane później od części środkowej. W obydwu skrzydłach wyróżniają się różne wieżyczki wieloboczne i okrągłe. Do dzisiaj można oglądać ruinę dawnej okrągłej wieży wodnej. Oprócz pałacu, rozbudowany i specjalnie zaprojektowany był również park, w którym zasadzono wiele również egzotycznych drzew.
Na początku XX wieku rodzina Thiele-Wincklerów przeprowadziła się do zamku w Mosznej (istniejącego do dzisiaj), a pałac z parkiem przejęła Preussengrube AG a od 1938 roku całość przejęła gmina. W tym czasie tereny parku zostały otwarte dla publiczności jako Miechowicki Park Ludowy (Mechtaler Volkspark). Na jego terenie powstały altanki, kort tenisowy, drewnianą estradę a w czasie wojny schron przeciwlotniczy.
W styczniu 1945 roku do Miechowic wkroczyła Armia Czeerwona co skutkowało pogromem tak wśród ludności jak i w pałacyku, który został spalony. W latach 40-50 w ocalałej części mieścił się jeszcze zarząd kopalni Miechowice, ale w grudniu 1954 roku pałac został ostatecznie wysadzony przez Wojsko Polskie.
Z pałacyku do dzisiaj zostało około 10% w porównaniu z czasem gdy był najbardziej rozbudowany.

Zachowane zdjęcia oryginału





Kilka screenów z projektu. Sam pałacyk najpierw zaprojektowałem, nie w 100%, ale tak, żeby móc oszacować ile i jakich klocków będę potrzebował.



Z informacji statystycznych:
- długość około 2m – 7BP
- szerokość około 0.5m – 2PB
- wysokość wieży, niecałe 0.8m
- ilość klocków zużytych – ponad 20000 (20 tysięcy)
- ilość rodzajów klocków – ponad 200
- czas projektowania – około miesiąc (w wolnych chwilach, popołudniami, po pracy)
- czas budowania – 3 miesiące, j.w.
- zielenizna to fantazja, żeby nie było “gołych płyt”. Ławeczki to również moja fantazja.
- bocian jeszcze kilka lat temu na tej wieży miał gniazdo i przylatywał co roku. Niestety wieżyczka już się tak sypie, że od kilku lat bociana już tam nie ma. :-(

Co robią nasze klocki w Teatrze Tańca? :-)

Co robią nasze klocki w Teatrze Tańca? :-)

Cześć!

Stęskniliście się za jakimiś wystawami? To czas się obudzić ze snu zimowego i przyjechać do Bytomskiego Teatru Tańca i Ruchu “Rozbark” na naszą wystawę, która odbędzie się już za niecałe dwa tygodnie.

Jak zwykle pokażemy modele zaprojektowane i zbudowane przez członków Naszego Stowarzyszenia i gości.

Powymyślamy jakieś konkursy w stylu “policz wszystkie figurki na makiecie miasteczka” (podpowiedź: liczba figurek się zmieniła w porównaniu z tym co było w Radzionkowie i SDK, bo makieta się trochę przebudowała).

I ogólnie “się pobawimy”. :-)

Zapraszamy serdecznie w sobotę i niedzielę – 18 i 19 marca.

LEg GOdt!

 

 

Konkurs “Uprzyjemnij życie chomikowi” :-)

Ogłaszamy drugi konkurs, w którym do wygrania będzie kolejny egzemplarz książki kolegi Sariela, przekazany przez … Sariela. :-)

Jakby ktoś był zainteresowany (a są tacy, którzy nie są?), to ze szczegółami książki można zapoznać się tutaj.

Zasady konkursu:
- należy zbudować zmechanizowane* akcesorium dla chomika. Może to być klatka** z wyposażeniem, może być zabawka, może być przyrząd do aerobiku – pozostawiamy to Waszej wyobraźni i pomysłowości. :-)
- zbudowane akcesorium musi być możliwe do wykorzystania przez średniej wielkości chomika (przyjmijmy, że osiąga on długość około 20cm).
- zbudowane akcesorium musi zawierać minimum 5 elementów technic (zębatki, connectory, liftarmy, technic bricki, gąsienice technicowe, siłowniki, silniki, amortyzatory, elementy pneumatyczne). Elementy mogą się powtarzać.
- elementy technic muszą być użyte w jakimś zbudowanym mechanizmie.
- zdjęcie pracy (minimum jedno) musi zostać pokazane na forum ZT lub na facebooku ZT do dnia 26 lutego 2017 godzina 23:59.

Edit: Przedłużamy termin zgłaszania prac i zakończenia konkursu do 21 marca 2017 godzina 23:59.

Do zdjęcia prosimy dołożyć krótki opis co przedstawia praca oraz co robi zbudowany mechanizm.
- w jury konkursu zasiada … chomik Sariela, i to on wybierze zwycięską pracę (szczegóły ustalimy w zależności od ilości zgłoszonych prac, bo nie możemy przepracowanemu chomikowi narzucać rozwiązania :-)). Film z wyboru przez chomika zwycięskiej pracy zostanie opublikowany na forum ZT, oraz facebooku ZT.
- w konkursie może wziąć udział dowolna osoba, nie musi być zarejestrowana na forum ZT.
- każda osoba może zgłosić maksymalnie 2 różne modele, przy czym Jury pomocnicze (w składzie: Sariel, Goldsun, Thietmaier) może uznać, że pokazane prace się za mało różnią i uznają jakieś propozycje jako jedną pracę, całkowicie subiektywnie.
- Jury pomocnicze może również odrzucić zgłoszoną pracę, jeśli uzna, że nie spełnia ona warunków konkursu.
- żeby konkurs został uznany za ważny, muszą być zgłoszone minimum 3 różne prace.
- członkowie Jury pomocniczego również mogą wziąć udział w konkursie.
W przypadku jakichkolwiek wątpliwości prosimy o zadawanie pytań w wątku z tym tematem.

*mechanizm nie musi być jakoś specjalnie skomplikowany. Jakaś huśtawka/bujak to już też jest jakiś mechanizm.
**klatka nie musi być klatką. Może to być jakiekolwiek pomieszczenie w którym chomikowi może być wygodnie. Natomiast dalej wymagane jest wbudowanie jakiegoś mechanizmy w taką klatkę.

Mapa Polski

Cześć!
Jak już niektórzy z Was pewnie zauważyli, w sierpniu otwarty został w Warszawie pierwszy sklep na licencji Lego.
Przy okazji otwarcia sklepu, w każdy weekend miesiąca można było budować mapę Polski oraz obiekty na nią.
Wielu z Was może jednak nie wiedzieć, że projekt mapy Polski oraz część charakterystycznych budowli została zaprojektowana oraz zbudowana przez członków naszego Stowarzyszenia.
Pomysł eventu był od początku prowadzony i konsultowany przez Lego Polska z nami. To my podpowiedzieliśmy część obiektów do zbudowania i później podjęliśmy się wykonania tak projektów jak i gotowych modeli.


Sama mapa została zaprojektowana przez Maćka “Szww” Cabaja (brawa dla tego Pana!) z około 700tys klocków! Przy czym mapa, jako jedyna nie była przez nas budowana, bo z założenia mieli ją budować odwiedzający event, więc powstał jedynie sam projekt.

Do tego, żeby mapa nie stała od początku pusta, Lego Polska wybrało a My wykonaliśmy modele:
1. Warszawa – Pałac Kultury i Nauki – Jetboy
2. Kraków – Wawel: Zamek Królewski z katedrą – Goldsun
3. Poznań – Ratusz z postaciami koziołków – Sirius
4. Sanok/ Bieszczady – postać wilka (nie została dokończona), tama w Solinie – Pit
5. Szczecin – port, stocznia – BHs
6. Puszcza Białowieska na wschodzie – postać żubra z Hajnówki, – nie powstało ostatecznie
7. Toruń – pomnik Kopernika- Kalais
8. Zakopane – Giewont lub skocznia narciarska lub kolejka linowa – nie powstało ostatecznie
9. Kołobrzeg – latarnia morska – Stelario
10. Słupsk/Ustka – latarnia morska – nie powstała ostatecznie
11. Białystok – Pałac Branickich – Sirius
12. Gdynia – “Dar Pomorza” – Thietmaier
13. Łódź – Manufaktura – BHs
14. Błędne Skały / Szczeliniec – Marki70 (uszkodzone w transporcie i nie zostały już później odbudowane na mapę)
15. Twierdza Srebrna Góra – Goldsun
16. Częstochowa – Jasna Góra klasztor i twierdza – Jetboy
17. Dąb Bartek – Allemov
18. Malbork – Zamek Krzyżacki – nie powstał ostatecznie
19. Katowice – Spodek – Benny80

Część z modeli już została opublikowana na forum, część jeszcze nie.
Była to pierwsza akcja, w której musieliśmy najpierw przygotować projekty (z ograniczeniem wielkości do 4 płyt bazowych, więc trzeba też było często wybierać co właściwie zbudować, a czego nie zmieścimy), następnie przygotować listy potrzebnych klocków, potem te listy (i przy okazji projekty) zmieniać, bo okazywało się, że niektórych klocków nie dostaniemy od Lego, po czym modele zbudować i na końcu jeszcze je dostarczyć do Warszawy.
Trzeba przyznać, że całość była dość pracochłonna, czasochłonna (zaczęliśmy projekty w kwietniu, niektóre modele były budowane do końca lipca), wymagała zmiany trochę podejścia do budowania, sporo logistyki, ale w sumie było warto.
Event raczej się spodobał tak widzom (event był liczony na 4 weekendy – mapa została skończona już podczas trzeciego weekendu) jak i Lego Polska. Mamy nadzieję, że co jakiś czas będą się tego typu akcje pojawiać jeszcze. A przy okazji już wiemy, że samą mapę będziemy mogli wykorzystywać również podczas naszych eventów jeśli będziemy chcieli i nie będzie w tym czasie wypożyczona gdzieś indziej.

Galeria zdjęć z budowania mapy do zobaczenia tutaj i tutaj (dzięki Jetboy).

Dzięki wszystkim którzy uczestniczyli jako budowniczy czy tylko jako widzowie.
I dzięki Lego Polska za możliwość współpracy przy takiej akcji.

Książka “Robotyka w Lego Technic” Mark Rollins


strona wydawnictwa Apn Promise
strona wydawnictwa Apress
Tytuł oryginalny: Lego Technic robotics
Tytuł Polski: Robotyka w Lego Technic
Autor: Mark Rollins
Redaktor techniczny: Jurgen Krooshoop
Przekład: Maria Chaniewska
Rok premiery na świecie (po angielsku): 2013
Rok premiery po polsku:  2013
Wydawnictwo na świecie” Apress
Wydawnictwo w Polsce: APN Promise
Ilość stron: 285
W tym z treścią: 235 (reszta to spis potrzebnych części i index użytych wyrażeń)
Właściwie z “treścią” to może 10 stron :-) (zwłaszcza wliczając w to spis treści)
Cena sugerowana: 49,35pln
Cena sugerowana przez recenzenta: autor powinien dopłacać za czytanie jego książek grube pieniądze


Wydanie:
Książka wydana w formacie B5 (240×170). Czcionka, układ itp. czytelne. Papier porządny (nie żaden toaletowy) – tu nie mam zastrzeżeń. Ilustracje czarno białe (szaro-szare), w większości generowane w MLcad lub LDraw lub czegoś podobnego – zazwyczaj kompletnie nieczytelne.

Przykkładowa strona:

Pamiętacie zagadki dla dzieci “znajdź różnice” ? Nie ? To sobie przypomnijcie – przy tej książce ta umiejętność się bardzo przydaje. I to nie jest zaleta!

W sieci (books.google) można znaleźć przykładowe części książki w wersji elektronicznej które mają ilustracje kolorowe co znacznie ułatwia budowanie proponowanych modeli – bez tego, w niektórych etapach budowanie polega głównie na zgadywaniu “gdzie to można wsadzić, żeby miało jakiś sens”. Autor przygotowując instrukcje budowy również się nie starał jakoś specjalnie – osoby początkujące mogą mieć spore trudności z budowaniem, podejrzewam nawet że nie będą w stanie zbudować modeli. Na początku w poszczególnych krokach dodawane jest po kilka klocków, w późniejszych bywa, że i ponad 20, a ilustracje kolejnych kroków są czasami z bardzo dziwnej strony, bynajmniej nie z tej z której należy klocki dokładać.

Całość składa się z 7 rozdziałów + dodatek w postaci listy potrzebnych części.

Książka rozpoczyna się od przedstawienia krótkiej notki o autorze i redaktorze technicznym. Osobom zorientowanym raczej Jurgena Krooshoopa przedstawiać nie trzeba (chociaż interesujące jest, że Jurgen chyba nigdy nie zbudował niczego przypominającego robota) – jeśli trzeba to polecam strona Jurgena. Za to w notce o autorze podpada brak jakiejkolwiek wzmianki o budowaniu, zainteresowaniu klockami lego w jakikolwiek sposób. Co spowodowało u mnie po raz pierwszy zapalenie “żółtej lampki ostrzegawczej” podczas czytania książki. Autor wygląda na typowego “gadżeciarza”, jak mu się dany gadżet znudzi, to zajmie się innym co sugeruje tak notka o autorze, jak i lista publikacji, dostępna m.innymi na stroniach http://writermarkrollins.blogspot.com/ albo http://www.linkedin.com/pub/mark-rollins/13/797/758 (mam nadzieję, że klocki już mu się znudziły i więcej książek o nich pisać nie będzie).


Rozdział 1 – “Zestaw robota Lego Technic – od czego zacząć (39 stron)
Rozdział posiadający chyba najwięcej treści – tekstu. Autor podpowiada gdzie zaglądać, żeby zdobyć instrukcje budowania oryginalnych zestawów (strona lego, peeron, brickfactory), gdzie można zaopatrzyć się w części (bricklink, a także Lego Pick a Brick) oraz jak można budować wirtualnie (Lego Digital Designer, MLCad, LDraw). O każdym z programów jest około 1/2 strony – nie ma co spodziewać się jakiejś szczególnej instrukcji (ale też nie to jest celem książki). Ciekawi mnie dopisek, że autor nie mógł zaprezentować zrzutu ekranu z LDD, bo “Lego nie pozwala na używanie go do celów komercyjnych” – mam wrażenie, że autor trochę “nadinterpretuje prawo”, pokazanie w celu zareklamowania raczej nie jest “wykorzystaniem do celów komercyjnych”, co innego, gdyby wszystkie obrazki były z niego wygenerowane. Swoją drogą to brakuje mi przy opisach każdego z programów właśnie informacji o licencjonowaniu, czyli, że można je bezpłatnie pobrać z odpowiednich stron i wykorzystywać beż żadnych opłat. I na początku tych opisów pada jak dla mnie znamienne zdanie dla późniejszych budowli:
“Możemy na przykład utworzyć strukturę, która wygląda, jakby działała w rzeczywistości, ale nie przestrzega zasad grawitacji. W następnym rozdziale podam kilka takich przykładów.
Moim zdaniem to jedna z nielicznych obietnic, którą autor potrafił dotrzymać :-)

Ta część może być przydatna osobom rozpoczynającym swoją zabawę z klockami.
Dodatkowo autor opisuje dostępne klocki. Tu niestety rzuca się w oczy brak wielu klocków, bardzo przydatnych przy budowaniu robotów z Lego Technic jak: [list] - ramek – bardzo przydatnych zwłaszcza do wzmacniania konstrukcji
- małej obrotnicy – przydatne do małych przegubów (nadgarstek, szyja) i do wzmacniania przegubów
- autor nie zwrócił uwagi, że wał kardana występuje w dwóch długościach: 4L i 3L[/list] ale najbardziej chyba rzuca się w oczy brak: [list] - siłowników śrubowych: małych i dużych – przydatne w przegubach
- sprzęgła (zębatki ze sprzęgłem) – przydatne do zabezpieczania mechanizmów, chociaż nie nadaje się do mechanizmów mocno obciążonych
- czegokolwiek z pneumatyki (autor w ogóle o pneumatyce nie wspomniał w swojej książce ani słowem, nawet w rozdziale o “ożywianiu modelu”)[/list]

Poza tym, autor pokazuje np. amortyzatory dostępne w dwóch wielkościach, ale nie wspomina, że w zależności od koloru amortyzatory mają różną twardość. Przy zębatkach mamy przykłady użycia, ale nie ma słowa o tym “po co stosuje się przeniesienie napędu z mniejszej na większą zębatkę i na odwrót”. Wspomniana jest zębatka Z16 z otworem na pin zamiast axla, ale nie wspomniane jest, że w połączeniu z kilkoma innymi elementami w ten sposób budowane są skrzynie biegów pozwalające na np. sterowanie który mechanizm ma być napędzany, lub z jaką prędkością.

Opis części zajmuje 23 strony, mam wrażenie, że sam opis wniesie trochę do wiedzy początkującego budowniczego, ale brakuje wielu istotnych informacji. W dodatku opis jest niekonsekwentny, np. raz mamy “listwę zębatą” i zaraz w następnym zdaniu “pręt zębaty”. Nie wiem czy to problem polskiego tłumaczenia, bo wydawnictwo nie udostępniło tekstu źródłowego.
W skali uczniowskiej (1-6) oceniłbym ten rozdział na 3 (dostateczny) – mimo wszystko “rażących błędów” w nim nie ma (jeszcze) ale wiedzy jakiejś dużej też nie.


Rozdział 2 – “Tworzenie bazy robota (27 stron)
Pokazana będzie przykładowa baza/tułów dla robota. Autor wymyślił swoje trzy prawa budowania robotów (nawiązując do trzech praw robotyki Asimova). Niestety jak dla mnie słabo się swoich praw trzyma.
Planowanie – w wydaniu autora moim zdaniem to katastrofa ale to wyjdzie pod koniec budowania.
Buduj solidnie – problemy i brak sztywnej konstrukcji wychodzi w prawie każdym przykładzie. Dodatkowo autor nawet słowem nie wspomina o możliwości wykorzystania technic bricków, czy ramek żeby usztywnić konstrukcję.
Geometria – właściwie nie wiem o co chodzi z tym prawem. Bo w końcu nie da się zbudować robota czy jakiegokolwiek innego modelu, który nie będzie miał jakichś kształtów znanych z geometrii.
Ogólnie niby ten rozdział ma chyba wprowadzać nas w technikę budowania z Lego Technic, ale mam trochę wrażenie, że autor głównie pisze, żeby pisać. Nic szczególnego w tej bazie pod robota nie jest pokazane.
W skali uczniowskiej oceniam rozdział ponownie na 3 – brak jakiejś wiedzy szczególnej, brak pokazania możliwości po prostu “budujemy coś” nie wiedząc specjalnie “po co i dlaczego tak”.

Kwiatki z tego rozdziału:

opis: Przyłącz łączniki sworznie do końców belek M9 i umieść belki kątowe 5×3 na ich wierzchu
mniejszy obrazek pokazuje, że potrzebujemy: 4x pin, 4x pin długi, 4x liftarm9 – nie zgadza się z opisem
obrazek po poskładaniu pokazuje, że pojawiły się nowe tylko 4 piny – nie zgadza się z obydwoma powyższymi :-)
Po dłuższym studiowaniu następnych kroków doszedłem, ze trzeba trzymać się opisu – obrazki zignorować :-)
Na szczęście taki błąd znalazłem tylko jeden.


opis: inne łączniki sworznie 3M umieść w każdym rogu wraz z łącznikami sworzeń/oś krzyżowa. Włóż łącznik sworzeń/oś krzyżowa do podwójnych bloków krzyżowych na górze.
mniejszy obrazek pokazuje, że potrzebujemy: 8x pin, 4x pin długi
obrazek po poskładaniu: nie ma szans zgadnąć gdzie mają iść które piny , bo wszędzie wystaje tylko pół ciemnoszarego pina :-)
Taki problem niestety w tej książce występuje bardzo często, że nie wiadomo co właściwie i jak zbudować.


Rozdział 3 – “Ożywianie robotów Lego Technic dzięki funkcjom zasilania (34 strony)
Autor pokazuje propozycję na zbudowanie podstawy, na której robot bedzie się poruszał.
Podstawa ta podobno ma być wzorowana na robocie Shakey – ja tego podobieństwa nijak nie widzę.
Tak wygląda robot Shakey:

A tak proponowana przez autora podstawa:

Autor wspomina też R2-D2, Johnny’ego5 z “Krótkiego spięcia” oraz Wally’ego – nie wpadł na to, żeby pokazać podstawę do któregoś z tych robotów – zwłaszcza podstawy na gąsienicach.
Przy okazji przedstawia kilka elementów PF przydatnych podczas budowania. Niestety nie wspomina nawet o elementach starszych niż PF, a z PF nie uwzględnia silników L i Servo (dostępnych już podczas pisania tej książki).
Podstawa będzie poruszać się na czterech kołach, z możliwością skrętu. Propozycja nie jest jakoś “bardzo zła” :-). Ciekawy (bezzębatkowy) sposób na wykonanie skrętu kołami, chociaż mam wrażenie, że już coś takiego widziałem.
Tułów robota przymocowany jest w sposób bezmyślny – piny wchodzą do podstawy “od dołu”, co powoduje, że tułów spada w dół, wyrywając piny, pod własnym ciężarem.

A wystarczyło użyć raptem 2 (w sumie 4, bo po obydwu stronach) klocków i problem byłby rozwiązany.

W skali uczniowskiej oceniam rozdział dla odmiany na 3 – model jeździ, skręcanie działa, ale:[list] - do skręcania używany jest silnik XL – bez sensu
- mocowanie podstawy do tułowia – z rażącym błędem
- ale skręcanie i napęd działa, więc nie wypada dać niższej oceny[/list]


Rozdział 4 – “Projektowanie ręki robota (39 stron)
Rozdział ten podzielony jest na podrozdziały opisujące mechanizmy poszczególnych części ręki:

Dłoń – prosta, składająca się z czterech palców + palca przeciwstawnego.
Palce to po prostu liftarmy łamane. Co ciekawe – podpięte są praktycznie wprost do silnika (medium), co powoduje, że palce są albo zamknięte, albo otwarte, bo trudno jest tak szybko zareagować, żeby palce otwarte były tylko częściowo. Brak również sprzęgła, które zabezpieczałoby przed “przekrecaniem”/”przeskakiwaniem” zębatek jak dojdą do końca możliwego ruchu. Pomijam to, że palce kręcą się bez ograniczeń – ludzkich palców tak wygiąć w tył nie można bez ich złamania – a dłoń teoretycznie jest wzorowana na ludzkiej. Brak wspomnienia o “gumowych belkach 1×2″ którymi można by zakończyć palce, żeby “lepiej chwytały”. Brak wspomnienia o możliwości zbudowania dokładnych palców, lub sterowania każdym z osobna.
Cytat z autora “… chciałem zademonstrować taką, która się dobrze zaciska.
dobrze to by się zaciskała gdyby:
- użyć na końcach palców gumowych belek 1×2
- użyć ślimaków, bo same zębatki wpięte wprost powodują, że przy mocnym zacisku silnik się “odkręca” w środku i chwyt się luzuje.

Nadgarstek – obrotnica kręcona wprost z silnika (XL!) przez Z8.
Po pierwsze: po co tak mocny silnik ?
Po drugie: brak chociaż wzmianki o możliwosci wyginania nadgarstka.
Po trzecie: mocowanie dłoni do nadgarstka zaproponowane przez autora powoduje, że palce/sposób chwytania są prostopadle do osi nadgarstka, czyli palce mogą chwytać tylko coś od góry/dołu, nie mają możliwości złapania czegoś leżącego poziomo.

Łokieć – znowu silnik XL, ale tym razem napędzający mechanizm przez zestaw zębatek Z8.
Podpięcie takie spowodowało, że po raz pierwszy “zmieliłem” zębatkę :-) Dodatkowo mechanizm opiera się na ślimakach krecących zębatkami. Sęk w tym, że ślimaki te, są umieszczone na osiach, bez żadnych blokad (to nawet nie są osie ze stopem), co powoduje, że cały mechanizm raczej się “rozłazi” zamiast kręcić (ślimaki przesuwają się wzdłuż osi bo stanowi to mniejszy opór, zamiast kręcić zębatką).

Tak mechanizm ładnie “się rozłazi” :-)

A wystarczy wzmocnić konstrukcję:

Ramię – mechanizm prawie taki sam co w łokciu, z dokładnie takimi samymi wadami.
Zmarnowane 9 stron na pokazanie prawie tego samego co przed chwilą.

Łączenie barku/ręki z tułowiem – dramat.
Autor proponuje połączenie całej ręki na obrotnicy, napędzanej przez silnik … medium. Ręka jest zdecydowanie cięższa od tułowia robota. W dodatku jest od tego tułowia dłuższa ! Obrotnica napędzana jest przez zębatkę, zamiast przez ślimaki, chociaż tu nawet ślimaki by nie pomogły. Ręka odrywa się od tułowia pod swoim ciężarem od razu, wyrywając piny, lub rozrywając obrotnicę.

Nawet gdyby jakimś cudem obrotnica potrafiła tą rękę unieść, to proszę zwrócić uwagę, że gora tułowia, do której obrotnica jest zamontowana, jest na pojedynczych liftarmach – gdybym zbudował drugą rękę, to całkiem możliwe, że miałbym okazję przetestować “wytrzymałość klocków na rozrywanie. Autor wspomina w 1 zdaniu, że “można to jakośm wzmocnić”. Oczywiście jak to wzmocnić, czytelnik musi sobie wymyśleć sam.

Sterowanie przy użyciu megapilota – to jest cytat :-)
Megapilot składa się z dwóch pilotów PF :-) Autor chyba w życiu nie widział pilotów składających się z 4 pilotów PF + np. 2 kostek NXT – działających razem :-) Nie myślcie również, że autor przypadkiem stworzył jakąś nakładkę na te piloty :-) Cały “megapilot” to dwa piloty spięte pinami – koniec :-)

W projekcie całej ręki autor ani razu nie proponuje gdzie umieścić wieże IR (na jedną rękę w tym projekcie potrzebne byłyby dwie wieże IR !), ani pojemnik na baterie, pod koniec tylko proponuje, żeby czytelnik sam sobie wybrał miejsce. W sumie może to i racja – obojętnie gdzie to umieścimy, cały projekt i tak nie ma większego sensu i żadnych szans poprawnego działania.
Być może zauważyliście, że nie określiłem, gdzie można umieścić element IR-RX lub baterie … Zdecydujcie o tym samodzielnie
Autor nie zająknął się również w temacie “jak pociągnąć kable do silników”, co przy np. chęci krecenia nadgarstkiem czy barkiem o 360 stopni ma znaczenie.
Cytat z autora “… w świecie Lego Technic wszystko co stanowi kończynę, wymaga dodatkowego wzmocnienia.” Ciekawe, ciekawe, a gdzie są w takim razie te wzmocnienia w konstrukcjach autora … ?
Autor podsumowuje, że “wykonanie ręki robota jest względnie proste“. Moim zdaniem autor sam udowodnił, że “wcale nie jest proste” – proste (i smutne) jest to, że autor nie ma o tym pojęcia.
W skali uczniowskiej (od 1 do 6) oceniam ten rozdział na 0 (tak zero!) Powody? :[list] - nieprzemyślana dłoń/palce, banalna, i brak pokazania innych możliwości
- nieprzemyślany nadgarstek, banalny
- rozsypujące się, takie same, a opisywane osobno, mechanizmy łokcia i barku
- rozsypujący się i nie mający szans działania mechanizm mocowania ręki do tułowia
- brak uwzględnienia wieży IR (właściwie dwóch wież) i pojemnika na baterie[/list] Dla mnie podstawowy rozdział o budowaniu robota i kompletnie BEZ SENSU !


Rozdział 5 – “Roboty z modyfikacją kształtu (26 stron)
Autor proponuje dwie możliwości:
rozsuwanie modelu – autor stwierdza, że “Wszystko, co jest zbyt ciężkie, spowoduje opuszczenie konstrukcji.” Zgadnijcie czego autor nie zrobił – nie zablokował przesuwania się ślimaka na ośce :-) (patrz łokieć i ramię). Wystarczyłoby to zablokować i już konstrukcja nie powinna opadać – a napewno nie pod bylejakim ciężarem.
Nie mam takich listew zębatych jakie były potrzebne do zbudowania, więc to jedyny model którego nie zbudowałem. Ale konstrukcja jest prosta – zębatka która przesuwa dwoma listwami zębatymi. Nie ma tu jakiejś filozofii (mimo to autor potrafił coś pominąc, przez co model źle działa :-) ).
pantograf – inaczej “mechanizm nożycowy”.

To czego mi w tym rozdziale brakuje (jak zwykle) to głębszej refleksji. To jest idealne miejsce w którym autor mógł pokazać jak przenosić napęd przez moduł ze zmienną długością. Ale autor zapewne w takim przypadku umieściłby silniki w podnoszonej części (wraz z bateriami itp.), a potem by się dziwił (i ignorował), że tułów wcale się nie podnosi, bo silniki nie dają rady :-)
Ale przede wszystkim brakuje mi wspomnienia o zmianie środka ciężkości przy takiej zmianie kształtu. Jeśli już autor nie wspomniał o tym przy ręce, mimo, że przy niej ta zmiana również będzie występować, to w tym rozdziale to powinien być temat OBOWIĄZKOWY !
W skali uczniowskiej oceniam rozdziałna 1 (niedostateczny):[list] - pokazane banalne mechanizmy
- mimo to brak większej refleksji przy tych mechanizmach
- brak pokazania czegokolwiek innego – modyfikacja kształtu nie polega tylko na rozsuwaniu modelu! – schylanie tułowia, skręcanie części tułowia, wysuwanie/chowanie manipulatorów – na transformersa nie liczyłem :-)
- z określeniem, że “przy pomocy pantografu można podnieść większy ciężar” sprawa wcale nie jest taka prosta. Owszem, z fizyki, w teorii jest to prawda. Ale w praktyce dochodzą do tego np. dodatkowe opory i inny rozkład sił, w przypadku zastosowania liftarmów do pantografu, bo elementy te są bardziej giętkie niż np. technic bricki, co powoduje, że się wyginają na całej długości oraz na łączeniu pojedynczym pinem. Z mojego doświadczenia wychodzi, że podnoszenie np. 3-5kg jednak działa lepiej po użyciu wysuwanych technic bricków z doczepioną listwą zębatą i napędzanych ślimakami. Ale tego z tej książki rownież się nie dowiemy.
- brak chociażby wspomnienia o siłownikach śrubowych które same z siebie “wydłużają” model[/list]


Rozdział 6 – “Głowa robota (36 stron)
Szczerze to mam wrażenie, że autor poszedł tutaj na łatwiznę i bylejakość. Proponowana głowa dla robota nie pasuje skalą do reszty którą według książki budujemy. Autor znowu proponuje, żeby głowę pasującą do reszty czytelnik wymyślił sobie sam :-) – nie lepiej, żeby czytelni sobie wszystko wymyślił sam – niech tylko przeleje odpowiednią kwotę na rachunek autora !

Na uwagę zasługuje jednak to, że głowa zaproponowana przez autora sterowana jest dwoma ! wieżami IR, każda brew sterowana osobno (każda przy pomocy osobnego silnika medium, jak zwykle bez sprzęgła, za to z ogranicznikiem), oraz możliwość ruszania szczęką przy pomocy … silnika XL. Mam wrażenie, że gdyby autorowi przyszło do głowy dorobić w tej szczęce zęby, to silnik XL zamykając szczękę (podpiętą, a jakże bezpośrednio, bez jakiejkolwiek redukcji – łamałby te zęby regularnie :-)

Nie zbudowałem głowy w całości, bo brakło mi klocków kątowych, więc brakuje tej “poruszanej XLem szczęki”. Ale też jakoś specjalnie nie miałem na to ochoty i raczej niewiele straciłem.

Widać, że głowa ta nie pasuje (chociaż o tym autor od razu przestrzega, później sobie jednak przecząc :-) )

Na końcu autor proponuje również zrobienie szyi dla robota, wykorzystując mechanizm zbudowany już dla nadgarstka (czyli znowu XL :-) ). W sumie to chyba jeden z bardziej charakterystycznych motywów z niekonsekwencją u autora. Najpierw pisze, że ta konkretnie głowa nie bedzie pasować do zbudowanego wcześniej tułowia, po czym pisze, że można wykorzystać inny mechanizm, żeby ją połączyć. I nie pokazuje, nawet nie sugeruje “jak miałoby to wygladać”.
W dodatku głowa jakoś specjalnie moim zdaniem nie wygląda, brakuje chociażby “światełek” w oczach, mimo, że jest na nie miejsce. Jeśliby autor chciał faktycznie jakoś ładnie głowę wymodelować, to lepiej by wyglądało, gdyby zrobił kółko z łączników, naprzemiennie z belkami łamanymi, wtedy też wyglądałaby “okrągło” a przynajmniej nie tak pusto (nie wiem czemu, ale bardzo rzuca mi się w oczy “brak mózgu” – jakoś przy tej książce to było pierwsze moje skojarzenie).
W skali uczniowskiej oceniam rozdział na 2 (mierny) :[list] - głowa nie pasująca do reszty modelu
- idiotyczne użycie dwóch niezależnych silników do brwi, sterowanych z dwóch kanałów wieży IR – jak dla mnie bardzo dobre miejsce na pokazanie równoczesnego napędzania dwóch mechanizmów z jednego silnika – na co autor niestety nie wpadł.
- idiotyczne użycie silnika XL do poruszania szczęką, wymaga dodatkowej wieży IR !
- brak pokazania jak zamontować główę na szyi i przymocować do tułowia[/list]

Kwiatki z tego rozdziału:
cytat: Faktycznie możemy utworzyć głowę obracającą się o 360 stopni, a nawet 720 stopni, czyli lepiej niż u sowy.
przebijam – ja mogę utworzyć głowę obracającą się nawet o 1440 stopni, a zresztą, co mi tam, może być nawet o milion stopni.

Cytat z autora: “Tak, powiedziałem brwi. Jeżeli myślicie, że brwi nie są istotne, pomyślcie o filmie Krótkie spięcie.
… Numer Pięć nie był zbyt ekspresyjny, ale miał dwie pokrywy na swoich oczach, które służyły za sztuczne brwi.
Te drobne ruchy nadały Numerowi Pięć wrażenie życia i były czymś, czego nie miały inne grupy robotów.

Wtajemniczeni pewnie wiedzą, dlaczego nie mogę się powstrzymać, żeby tego nie skomentować :-)
Po 1 – Johnny5 w pbydwu częściach miał “osłony” nad i pod oczami – co jeszcze bardziej sugeruje, że to były powieki a nie brwi. Chociaż wiem, że można odnieść takie wrażenie.
Po 2 – nieprawda, że pozostałe roboty nie miały brwi, lub nimi nie ruszały – najlepiej to widać w scenie walki Johnny’ego z nimi w pierwszej części.
Po 3 – szkoda, że autor nie pokazał jak można zrobić brwi (głowę) Johnnyego, skoro już na niego się powołuje, więc zrobię lekką autoreklamę i pokażę swoją wersję. Poza mną, jeszcze kilka osób zbudowało Johnnyego, więc autor mógł spokojnie w sieci znaleźć odpowiednie przykłady.

A bez kryptoreklamy pokażę głowę, którą zbudowałem w jakieś 15 minut, która pasowałaby do robota z książki.

Cytat z autora: “Teraz, gdy robot ma oczy, nos, a nawet brwi, oczywiste jest, że potrzebuje ust.”
Dlaczego ? może się czepiam, ale ani R2-D2, Ani Johnny5, ani Wally-e, ani C-3PO nie mają ust KTÓRE BY SIĘ W DODATKU RUSZAŁY.
Dlaczego autor wsadza coś kompletnie zbędnego, w dodatku znowu w niezbyt przemyślany sposób ? Traci miejsce w książce na opisywanie bzdur. A jeśli już usta, to dlaczego nie uszy ? dlaczego nie ma języka ? może włosy też mu dorobimy ?
Usta ruchome mają tylko roboty odgrywane w filmach przez ludzi.
Wiem, czepiam się, ale bezsensowne pokazywanie czegoś kompletnie nieistotnego (na 12 stronach) a w książce brakuje mnóstwa rzeczy bardzo istotnych.


Rozdział 7 – “Kroczące roboty Lego Technic (26 stron)
Autor pokazuje jak zbudować dwunogą podstawę dla robota. Przy czym podstawa ta nijak ma się do proponowanego wcześniej tułowia. Sam mechanizm działa sprawnie, możliwe jest również zbudowanie z tego podstawy czworonożnej.
Chciałem za ten rozdział autora mocno pochwalić, ale cały czas “coś mi nie pasowało”. A dokładniej cały czas miałem wrażenie, że “gdzieś już to widziałem”.
Nie wiem czy to kwalifikuje się na plagiat, ale może ktoś miałby możliwość sprawdzić, czy w książce Joe Nagata “Lego Mindstorms Idea Book” występuje ten mechanizm, a właściwie tak samo skonstruowane nogi?
Dokładnie ta konstrukcja jest podstawą dla poprawnego działania “chodzenia” i dokładnie to autor skopiował od kogoś innego.

http://homepage3.nifty.com/mindstorms/gallery/k014e.html – stronka autora powyższego walkera, to samo tylko na technic brickach a nie liftarmach.
Sam mechanizm od strony silnika jest inny, ale napęd nóg jest praktycznie identyczny (różni się kilkoma klockami). Czy to już plagiat … ?
Bo jak na razie jest to najsensowniejszy kawałek książki – aż zastanawiające biorąc pod uwagę to co autor proponował do tej pory.

Napęd

Model dwunożny

Porównanie modelu Pana Rollinsa i Joe Nagata

Model czteronożny

Poza tym w samym opisie i tak autor ignorował rzeczy ważne. A dokładniej autor pisze, żeby zwrócić uwagę na położenie belki 3M, ale nigdzie nie pisze, na co dokłądnie – a konieczne do poprawnego działania mechanizmu nóg jest, aby belki te, po obydwu stronach robota były “na odwrót” (jak jedna w górę, to druga w dół itp.).
W tym modelu najbardziej widać to, że autor pokazuje jak coś zbudować, ale nie tłumaczy “po co”. W modelu jest wyciągnięty napęd na zębatkę z przodu i nie jest do niczego wykorzystany. Po prostu sobie jest. Domyślam się, że zębatka ta aż prosi się o dołożenie do czteronogiego modelu głowy (ogona), która będzie się kręcić na prawo i lewo w miarę chodzenia, ale autor nie wspomina o tym ani słowem.
W skali uczniowskiej oceniam rozdział na 2 (mierny):[list] - model kroczący działa, ale autor ściągał od kogoś i się do tego nie przyznaje nigdzie w książce, a nie mam pewności czy prawdziwy autor tego mechanizmu nie opisał go w swojej książce (wydanej 6 lat wcześniej) – tyko dlatego nie oceniłem tego rozdziału na 1![/list]

Cytat z autora “Nigdy nie udało mi się wymyśleć, jak utworzyć dwunożną konstrukcję, która podnosiłaby chociaż jedną nogę bez przewracania całości. Do teraz.” – też bym tak chciał “wymyślać czyimiś pomysłami”, ale aż tak bezczelny nie jestem.


Podsumowanie
Autor pisząc o sobie podkreśla, że od zawsze “lubi pisać”, niestety trzeba jeszcze wiedzieć o czym się pisze.
Strona autora wyraźnie wskazuje, że pisze on o wszystkim, wszędzie, ale po przejrzeniu tych artykółów widać, że pisane są “po łebkach”, krótko i bezrefleksyjnie. Wyjątkiem są chyba tylko opisy jak przejść gry “Lego: …” – chyba jednak autor miał więcej do czynienia z klockami Lego, szkoda, że równiez tam, tylko wirtualnymi.
Autor kilka razy pisze, że “coś zrobi”, albo “coś należy zrobić”, po czym wcale tego nie robi, np. “postaram się wytłumaczyć od podstaw” po czym tych podstaw nie ma, tłumaczenia tym bardziej. Nawet bardziej – autor zamiast pokazywać mechanizmy “prosto”, komplikuje je maksymalnie – znowu najlepiej widać to na przykładzie robota kroczącego. Zamiast pokazać mechanizm nóg (tak jak Joe Nagata), które są tu najważniejsze, Pan Rollins buduje przez kilka stron mechanizm, który bedzie te nogi napędzał, kombinując niewiadomo po co (Chciał wyrobić limit stron? albo chciał żeby jednak odróżniało się to od walkera Pana Nagata? ewentualnie chciał obciążyć górę, bo gdyby była za lekka robot miałby tendencję do wywracania się – ale to tylko mój domysł ?). W sumie powtarza się to samo co wcześniej – autor coś robi, nie tłumacząc po co.
Jesli miała to być książka dla początkujących, to powinien być pokazany prosty mechanizm (wytłumaczona zasada działania) i ewentualnie później – jak go zabudować i włączyć do całości.

Książka na okładce obiecuje, że nauczymy się:[list] - tworzyć wyposażoną w koła podstawę robota – zgodzę się i w miarę to działa, chociaż robotów na takiej podstawie (bardziej pasującej do samochodów) raczej w filmach nie widać (a do filmowych robotów autor nawiązuje w prawie każdym rozdziale)
- konstruować kroczącego robota – i owszem, chyba najlepiej wykonana część, szkoda, że nie pomysłu autora
- sterować dłońmi i ramionami robota – nie, o sterowaniu ręką na pewno nie ma nic w książce, bo autor proponuje, żeby czytelnik sam sobie określił jak to zrobić. Jest o zbudowaniu, nie sterowaniu. Doświadczony budowniczy pewnie sobie z tym poradzi, jednakże doświadczony budowniczy pewnie odpuści sobie w ogóle tą książkę i modele, bo są nieprzemyślane i niczego nie uczące.
- przyłączać do robota silniki i piloty – tak, przyłączyć silniki byle jak, nie patrząc na realne potrzeby i nie umiejąc dopracować później rozwiązania, bo autor niczego nie tłumaczy. A pilotów się raczej nie przyłącza, tylko steruje nimi z odległości :-)
[/list]

Nie wiem czy osoby początkujące mogą się czegoś z tej książki nauczyć. Niestety dodatkowo dobija książkę wydanie z “szaro-szarymi” i nieostrymi ilustracjami.
Moim zdaniem osoby trochę doświadczone nie powinny nawet brać tego tworu “książkopodobnego” do ręki – szkoda marnować czas na czytanie i analizowanie wywodów ignoranta który nawet specjalnie klockami ani mechaniką się raczej nie interesuje – ot dostał zlecenie albo pomysł na napisanie książki o Lego Technic to napisał. Następnym razem zapewne dostanie zlecenie na książkę o lotach na Marsa i też napisze – na moje oko, jest duża szansa, że ma w obydwu tematach porównywalny zasób wiedzy :-)
Ja wiem, że błędów nie robi tylko ten kto nic nie robi, ale moim zdaniem autor recenzowanej książki po prostu się przy jej pisaniu nie starał i wychodzi to w bardzo wielu miejscach.


Za[list] + niektóre rozwiązania mogą podsunąć pomysł na zbudowanie czegoś ciekawego, chociaż najczęściej nie należy stosować pomysłów autora, bo są nieprzemyślane i mają małe szanse działania sensownego, ale może kiedyś, komuś coś ciekawego przyjdzie do głowy akurat … może … – mówiłem już kiedyś, że jestem niepoprawnym optymistą :-)
[/list]

Przeciw[list] Podsumujmy – robot składać się powinien z:
- czegoś do napędzania[list] - podstawa jeżdżąca – działa
- podstawa chodząca – działa, ale nie Pan Rollins ją wymyślił i nie pasuje do reszty[/list] - tułowia [list] - jest za krótki w stosunku do ręki
- jest źle mocowany do podstawy[/list] - ręki/manipulatora[list] - dłoń – mało sensowna, niech bedzie, że ujdzie
- nadgarstek – obrotnica, silnik + 5 klocków na krzyż, prawie nie da się tego zepsuć (ale po co silnik XL ?)
- łokieć – nie działa
- ramię – nie działa
- bark/mocowanie do tułowia – nie działa[/list] - głowy[list] - nie pasuje do reszty[/list] Muszę coś dodawać ?
—– maksymalnie nieczytelne ilustracje pokazujące kolejne etapy budowy
– uproszczone opisy budowania (zazwyczaj jest napisane np. “wsadź pin do belki9″ ale nie pisze “w którą dziurkę”)
—- kompletnie nieprzemyślany i bez możliwości prawidłowego działania, model proponowany przez autora
—- autor ignoruje większość problemów występujących podczas budowania robotów z Lego Technic
—- zwłaszcza ignoruje wagę modelu i dobieranie do niej silników, przekładni i wzmacnianie konstrukcji – dla mnie autor poległ na podstawach mechaniki a czasami fizyki
—- oraz ignoruje brak możliwości sterowania w pełni takim robotem przy pomocy pilotów i wież IR (biorąc pod uwagę    ograniczenie do max 4 kanałów na pilotach/wieżach) – przy czym rozwiązania pozwalające na rozwiązanie tego problemu jak najbardziej istnieją, tylko autorowi nie chciało się sprawdzić, poszukać, wymyślić.
– autor nawet jak coś buduje, nie tłumaczy “dlaczego akurat tak”, nie pokazuje innych możliwości, nie tłumaczy, że np. “tu trzeba wzmocnić konstrukcję bo …” itp.
- brak konsekwencji w proponowanym modelu. jak już autor próbuje w całej książce pokazać po kolei jak poskładać części składowe robota, to głowa, nogi również powinny do niego pasować.
- tłumaczenie na polski wszystkiego, zazwyczaj książkom technicznym nie wychodzi na dobre. Zazwyczaj nazwy angielskie się przyjmują i tak jest również w przypadku określen z Lego Technic.
- jak dla mnie kompletnie nieprzemyślane przez wydawnictwo “wydanie oszczędne” książki (chodzi mi o szaro-szare ilustracje, zamiast kolorowych).
Policzone na szybko – do zbudowania robota proponowanego przez autora potrzebne będzie:
- 9 silników XL = koszt około 550pln
- 8 silników medium = koszt około 240pln
- 7 wież IR = koszt około 420pln
- 4? piloty IR = koszt około 120pln
nie licząc pojemników na baterie, światełek, przełączników itp. wychodzi prawie 1400pln. Podejrzewam, że na klocki trzebaby wydać kolejne 300-400pln (masa liftarmów15). Biorąc to pod uwagę, podejrzewam, że podwyższenie ceny książki o jakieś 20-30pln nie zrobiłoby aż takiej różnicy, a przynajmniej z książki dałoby się coś zbudować. (użycie lupy czy mikroskopu niewiele pomoze, bo zdjęcia poza szarościami są bardzo nieostre).
[/list]

Moja subiektywna ocena niestety 0/10 – czyli NIE KUPUJCIE TEJ KSIĄŻKI
Wiecej się nauczycie przeglądając instrukcje do modeli wydanych przez Lego, lub oglądając modele budowane przez innych budowniczych.
Szkoda że Wydawnictwo wydało to “coś” i mam nadzieję, że nie zrażą się i będą dalej wydawać książki o Lego.

Dziękuję Wydawnictwu za udostępnienie książki do recenzji, chociaż nie wiem czy po jej przeczytaniu Wydawnictwo nie będzie tego żałować.

Podczas pisania tej recenzji nie ucierpiały żadne zwierzęta (zwłaszcza chomiki) :-)

Jeżeli dotrwaliście z czytaniem do końca tej recenzji to jesteście twardziele :-)

Jeżeli chcecie skomentować, zapytać, poprosić o wytłumaczenie, lub co powinienem poprawić to piszcie – postaram się odpowiadać.
Przy czym, to co dało się w miarę naprawić w tej książce już naprawiłem, reszta jest do przeprojektowania – naprawić w prosty sposób się moim zdaniem nie da.

łokieć – cała konstrukcja jest słaba, brak blokady na końcach konstrukcji powoduje, że podczas pracy cała
konstrukcja się rozłazi – nie ma blokad, wzmocnienia żadnego.
ramię – ten sam mechanizm co w łokciu i tak samo, brak jakichkolwiek blokad/wzmocnień
brak rozpatrzenia w jaki sposób poprowadzić kable – widać zwłaszcza w nadgarstku, który niby powinien się
kręcić 360stopni, ale po kilku obrotach kabel się zakręca aż do wyrwania, lub zablokowania mechanizmu.
medium kręci palcami bezpośrednio, w związku z czym, palce albo błyskawicznie się zamykają, albo błyskawicznie
otwierają – jakakolwiek redukcja by się przydała, że nie wspomnę o sprzęgle.
idiotyczne rozwiązania:
- osobne mediumy dla każdej brwi
- xl do ruszania szczęką ! oczywiście beż żadnych redukcji, czy czegokolwiek co by spowalniało pracę tej szczęki.
Dobrze, że autor nie wpadł na pomysł dorobienia robotowi zębów – niewątpliwie tym XLem by sobie te zęby sam
wybijał :-)
- za to całe ramię ma podnosić 1 medium !
- aż prosi się żby dołożyć światełka do oczu, tym bardziej, że jest miejsce
- zębatki poruszające ramieniem i przedramieniem to z8, podpięte bezpośrednio do XLa – właśnie udało mi się
zmielić swoją pierwszą zębatkę !

autor chyba silniki dobiera po kształcie jaki mu akurat pasuje do budowanego mechanizmu, bo nie widzę innego
wytłumaczenia dla wsadzenia mediuma do podnoszenia całego ciężkiego ramienia, a XLa do ruszania składającą się
z kilku klocków szczęką.

mocowanie ramienia do tułowia nie ma szans zadziałać.
Nie dość, że zasilane mediumem, to jeszcze samo ramię znacznie cięższe od tułowia.
dodatkowo ramię znacznie dłuższe od tułowia.
kompletnie nieprzemyślane – o czym autor zdaje się wiedzieć, bo nigdzie w książce nie pokazuje zbudowanego
robota w całości.

gdybym chciał zbudować tego robota według instrukcji to potrzebne byłoby 7 wież IR (1 wieża – podwozie, 2 wieże
głowa, 2 wieże – każda ręka), biorąc pod uwagę, że w pilotach/wieżach mamy tylko 4 kanały (i autor sam o tym
pisze) – robot jest nie do zbudowania poprawnie (co autor skrzętnie pomija milczeniem).

Mam mocne podejrzenie, że autor nawet nie spróbował zbudować robota według swojej własnej instrukcji.
Ograniczył się tylko do zamodelowania go w MLcadzie
ale niestety takie modelowanie:
- nie pokazuje np. tego, że ręka jest zdecydowanie za ciężka i nie ma szansy zadziałać,
- nie pokazuje tego, że po kilku ruchach mechanizmy z łokcia czy barku się rozłażą, bo nie mają wzmocnień/blokad
pod wpływem ciężaru ręki ślimaki się wprawdzie nie kręcą, ale zjeżdżają na ośkach

recenzje w sieci (książki od Longera, moja była wydana później i jeszcze recenzji nie znalazłem)

http://www.amazon.com/Practical-LEGO-Technics-Bring-Creations/product-reviews/1430246111/ref=sr_1_3_cm_cr_acr_txt?ie=UTF8&showViewpoints=1

przykładowe wpisy:
Illustration is by really, really bad out-of-focus black and white photographs shot against gray backgrounds.
The funny thing about this is if you check the “Look Inside,” the illustrations there are in color… Hmmm….

I am sending this back to Amazon (who fulfilled my order), because I suspect they sent me a photcopied counterfeit copy.

The reproductions in the book are printed in black and white and very hard to decipher.
I’m sure the original pictures were in color but perhaps for economic reasons, they are in dark shades of gray here.
It’s a pity since the explanations are very precise.
But without the ability to see to what the explanations refer it’s difficult to understand Rollins’ text.

Sorry to say, don’t waste your money on this book. I’d give it one star but I don’t want to be nasty about it.
The author must think he’s produced a gem here, but I don’t.

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Zamek Królewski i Katedra na Wawelu

Wawel …


No i co ja mam tu napisać? :-)
Wawel jaki jest – każdy widzi lub widział, przynajmniej na zdjęciach i/lub w jakimś TV. Bo część pewnie po prostu “na żywo”.
Dla odmiany – drugim obiektem który zbudowałem na Mapę Polski dla Lego Polska jest jeden z chyba najbardziej rozpoznawalnych zespołów budynków w naszym kraju.
Archeolodzy piszą, że odkopali fragmenty z XI wieku, które sugerują, że już wtedy był tu “rezydencjalny kompleks”.
Od tamtych czasów kompleks na wzgórzu Wawelskim już wielokrotnie był przebudowywany, palony, rozwalany, odbudowywany i zmieniał tak kształt jak i kolorki.
W związku z ograniczeniami na wielkość modeli na Mapę Polski, zbudowałem tylko Zamek Królewski z Katedrą. I tak zakładaną wielkość przekraczając. :-)
Ale najlepsze jest to, że ja wcale Wawelu nie chciałem budować. :-)
Po zrobieniu projektu Srebrnej Góry, zostało jeszcze trochę czasu do “deadline”.
Zobaczyłem, że nie ma przypisanych chętnych do Malborka i Wawelu.
Jako, że Malbork bardzo lubię i zwiedzałem już kilkanaście razy to zgłosiłem się, że “mogę jeszcze go dorobić”.
Ale okazało się, że chętny już Malbork projektuje, tylko był się nie wpisał! ;-p
Został Wawel, co do którego powiedziałem, że “kategorycznie nie ma mowy, wybijcie to sobie z głowy … młotem kowalskim”.

Co najwyżej mogę zrobić “rzeźbę smoka” (na nią akurat pomysł miałem – ostatecznie jednak nie powstała, bo nie pasowałaby skalą).

I projektując tą rzeźbę smoka trafiałem co jakiś czas na zdjęcia samego Wawelu. Między innymi takie:

Nie wiem, czy macie tak czasami, że patrzycie na zdjęcie i dokładnie wiecie jak to zbudować? Jak tak miałem.
Projekt dziedzińca powstał chyba w godzinę. Miałem tylko jeden zgryz, ale uznałem, że w takiej skali zrobienie trzech pięter się nie uda, więc zrobiłem tylko jedno z łukami i jedno z kolumnami.


A potem już jakoś poszło. :-)

W międzyczasie się zorientowałem, że na Zamku Królewski użyłem nie tego koloru jaki powinienem.

Przy czym – deadline na projekty był do końca kwietnia.
Ja zacząłem realnie projekt Wawelu … 2 maja. :-)
Na szczęście był to “przedłużony weekend” i projekt ostatecznie zakończyłem 7 maja, mogłem go jeszcze spokojnie do Lego podesłać.
Potem powstała lista klocków. Co spowodowało pierwszą irytację, bo byłem święcie przekonany, że jakieś klocki w danym kolorze istnieją, a okazało się, że jednak nie i musiałem od razu zmieniać na inne.
Potem kolejna irytacja, bo z 200 lotów okazało się, że nie dostanę 10%! z czego połowa to były klocki w kolorze sand green. W związku z czym, część klocków w kopułach na wieżach jest kupiona przeze mnie w międzyczasie po prostu na BLu. Bo zrobienie kopułek tylko z plate 1×2, plate 1×4, tile 1×2, serków, slope curved 2x2x2/3, lunet i slope curved 1x3x2/3 to jednak trochę problem. Zero cone, zero innych poza serkami slope, zero round bricków, zero round plate, zero plate 1×1, zero tile 1×1 – masakra.
Dla porównania – ze Srebrnej Góry nie dostałem tylko 1 lotu, który nawet bez domawiania mogłem zastąpić czymś innym.
A potem, któregoś dnia przyjechały do mnie trzy spore pudła z klockami (jedno na Srebrną Górę, dwa na Wawel). :-)
Podczas budowania oczywiście model jeszcze trochę ewoluował. Czasami z powodu braków w klockach, a czasami “bo bedzie lepiej wyglądać”.
Np. w dziedzińcu kolumienki nie sięgają już podłogi, tylko barierki (dziękuję tutaj komuś z TLG kto wymyślił round plate 1×1 z dziurką – używam od tamtego czasu tego klocka namiętnie). W paru miejscach musiałem też model uprościć.
Ale mam nadzieję,ze się podoba.
Bo mnie się chyba spodobał (co mi się zbyt często nie zdarza – zawsze widzę jakieś kolejne mankamenty. Nie, żebym tutaj nie widział, ale i tak mi się podoba. :-)).

Się trochę rozpisałem. :-)
No to szczegóły:
64×105 studów,
wysokość w najwyższym punkcie jakieś 46 bricków
200 lotów,
około 20 tys klocków
projektowanie – 5 dni (realnie to raczej 3 dni)
budowanie – jakieś 2 tygodnie na luzie

Konkrety:
Zamek Królewski – Dziedziniec

Wieża Zygmunta III Wazy


Wieża Jana III Sobieskiego


Wieża Jordanka


Wieża Duńska


Kurza Stopka


Baszta Senatorska

Katedra


Wieża Zegarowa


Wieża Zygmuntowska


Wieża Srebrnych Dzwonów

 

Kilka zdjęć ogólnych.

I taka tam – zabawa ze zdjęciem.


Uff.
To chyba rekord ilości zdjęć jakie zrobiłem pojedynczemu modelowi. :-)

Dzięki każdemu komu chciało się doczytać/dooglądać do końca.

P.S. Chyba należy się przyznać, że piąty model “Zabytków Architektury Polskiej” do Strefy AFOLi na eventach Lego, to będzie właśnie Wawel, zbudowany przeze mnie, w sporej części oparty o ten model “na mapę”. :-) Dlatego już szykuję się na “dużo poprawek i ulepszeń”.

Niektóre od razu założyłem:

- zmiana koloru katedry z dark tan, na dark orange;

- tym razem zakładam też zrobienie wzgórza.

- bo to, że to będzie całe wzgórze, ze wszystkimi zabudowaniami to oczywistość. :-)

- wieża srebrnych dzwonów dorobi się nowego dachu, bo chyba już byłem mocno zmęczony, że zrobiłem go okrągły zamiast kwadratowy … :-(

- acha, odpowiednią rzeźbę smoka też mam w planach, nawet ziejącą ogniem. :-)

Twierdza w Srebrnej Górze – jedyna górska twierdza w Polsce. Model zaprojektowany i zbudowany na Mapę Polski dla Lego Polska. Jak już wiecie z innych wpisów – Lego Polska poprosiło nas o współpracę przy zaprojektowaniu i zbudowaniu mapy Polski wraz z kilkunastoma charakterystycznymi budowlami które można w Polsce zobaczyć. Jednym z modeli które zaprojektowałem i zbudowałem jest miniaturowa wersja Twierdzy w Srebrnej Górze. Twierdza Srebrnogórska została wybudowana w latach 1765-1777 na polecenie ówczesnego króla Prus – Fryderyka II Wielkiego. Jej głównym architektem był płk. Ludwig Regeler, z którym współpracowali inżynierowie wojskowi: Foris, Gontzenbach, Hartmann, Lahr, Strauss, Wetig. Twierdza miała wzmocnić linię obrony składającą się z twierdz w Nysie, Kłodzku i Świdnicy, przed ewentualnym najazdem austryjackim. Na całe umocnienia składało się sześć fortów i kilka bastionów umiejscowionych na górach: Warowna Góra (686 m n.p.m.), Chochoł Mały (680 m n.p.m.), Chochoł Wielki (756 m n.p.m.). Centralnym i najbardziej widocznym punktem twierdzy jest Fort Donżon. Składa się z czterech wież o wysokości 30m połączonych kurtynami. W podstawie, jego mury miały nawet 12m. W Donżonie znajduje się 151 pomieszczeń, w których stacjonowało w porywach do 4tys żołnierzy. Poza kwaterami w forcie znajdowało się sporo magazynów, a także studnia o głębokości 80m. W magazynach przechowywano prowiant, który pozwalał na przetrwanie żołnierzy w twierdzy nawet do roku, bez dostaw z zewnątrz. Twierdza tylko raz była oblegana – przez wojska Napoleońskie w 1807 roku. Teoretycznie została wtedy zdobyta przez wojska Bawarii i Wirtembergii, ale nie została zajęta, bo kilka dni później podpisano pokój w Tylży. W 1860 roku został wydany rozkaz rozebrania przestarzałej już twierdzy, ostatnie wojska opuściły ją w 1867 roku. Ale po niedługim czasie rozkaz został anulowany, bo władze Prus zdecydowały o zmianie twierdzy w obiekt do zwiedzania. Została m.innymi doprowadzona w pobliże linia kolei zębatej Sowiogórskiej. (Niestety z powodu narzuconej wielkości modeli – nie dałem rady zmieścić jeszcze charakterystycznych mostów znajdujących się w pobliżu Srebrnej Góry). W czasie II wojny światowej w fortach Ostróg (Spitzberg) i Wysoka Skała (Hohenstein) utworzono karny obóz jeniecki, w którym przetrzymywano polskich oficerów. Po wojnie, w latach 70-tych twierdzę ponownie otwarto do zwiedzania, dodając plenerowe muzeum ciężkiej broni palnej. Od 2004 roku, rozporządzeniem Prezydenta RP twierdza uzyskała status “Pomnika Historii”. ——————————————————————————————————————————————- Od początku wiedzieliśmy, że modele muszą mieć ograniczoną wielkość, bo cała mapa Polski bedzie mieć prawdopodobnie 7x7m. W związku z czym – standardową wielkością modeli było 2×2 płyty bazowe, lub coś podobnego. Jedynie w jednym przypadku (chyba) model jest większy – też moim. Pokażę go pewnie w ciągu kilku najbliższych dni. W związku z powyższym ograniczeniem wielkości – nie udało mi się na makietce pokazać nie tylko kolei Sowiogórskiej, ale również np. Fortu Ostróg (znajduje się na górze obok – bardzo ładnie go widać z Donżonu), a nawet sama główna twierdza została trochę obcięta (o Fort Wysoki) a Fort Rogowy oraz Esplanada zostały skrócone. :-( W związku z tym, że byliśmy ograniczeni tylko do klocków, które są aktualnie w produkcji – wnętrze Donżonu jest w kolorze tan, a powinno być w dark tan lub dark orange. Ale nie mogłem dostać od Lego odpowiednich klocków w tych kolorach. Sama twierdza jest bardzo duża i tak naprawdę, niektóre elementy charakterystyczne w modelu są wyolbrzymione, bo chciałem je pokazać a ciężko było je zrobić mniejsze – dopasowane skalą do reszty modelu. Mam nadzieję, że jednak jest w miarę rozpoznawalny i podobny do oryginału. Kliknięcie w zdjęcie przenosi do jego większej wersji. I zdjęcie oryginału: Link do zdjęć na Fotopolska.eu Model został zaprojektowany w około tydzień. Zbudowany jest z około 10tys klocków, 90 lotów. Zwiedzaliśmy z dzieciakami i Sikorką twierdzę kilka lat temu. Mogę zdecydowanie polecić, przy czym dobrze jest sprawdzić kiedy są na terenie Twierdzy jakieś eventy, oraz kiedy jest dostępne zwiedzanie również w nocy. Jak ktoś ma więcej czasu, to niedaleko może zwiedzić również Twierdzę Kłodzko (również ze zwiedzaniem nocnym) i jeszcze trochę innych atrakcji niedaleko. Z samej Srebrnej Góry można zjechać “tyrolkami” (jeśli ktoś lubi takie zabawy) – chyba nawet aż na sam dół. Kilka dodatkowych plików można jeszcze znaleźć w albumie na flickrze Zakładam też, że za dwa tygodnie pojawią się zdjęcia całej mapy – ze wszystkimi modelami.

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Steam Princess And The Seven Dwarfs

Far over the Misty Mountains cold (Johan)
To dungeons deep and caverns old (BHs)
We must away where break of day,
To claim our long-forgotten gold.(Goldsun)


Praca na konkurs Summer Joust.
Praca jest jedną z częsci, wraz z pracami Johana i BHsa.

Inne ujęcia:

Mech od Princeski. :-)
Chciałem, żeby mech wyglądał jak zbudowany w sredniowieczu. Dlatego nie mógł być zbyt pancerny, ma raczej chude nóżki i rączki (chociaż stopy musiałem zrobić w miarę duże, żeby mech się nie wywracał), gdzieniegdzie dodałem kawałki deseczek.

Drużyna siedmiu Krasnoludów.
Z założenia krasnoludy miały wyglądać jak jedna drużyna, ale nie być zbyt podobni do siebie – mam nadzieję, że się udało.

Dodatkowe kilka zdjęć WIP w albumie na Flickrze.

Johnny EV3

Johnny EV3

Ci którzy mnie już trochę znają, to wiedzą, że moim ulubionym robotem filmowym, jest “Numer pięć” (“Johnny five”) z filmów “Krótkie spięcie”.

Sam się już zgubiłem w liczeniu: ile jego wersji zbudowałem.:-)

Poniżej model, zbudowany jako modyfikacja zestawu 31313 (prawie).

Model jaki jest – każdy widzi. :-) Jeśli ktoś nie zna oryginału, to polecam film, albo przynajmniej zdjęcie :

Model powstał (prawie) wyłącznie z klocków dostępnych w zestawie 31313. Jedyna rzecz pochodząca spoza tego zestawu to … kabelek. kabelki do połączenia funkcjo z kostką mają różną długość. I brakło mi długości kabelka do silnika w tułowiu – wymieniłem go na dłuższy, pochodzący z innego zestawu. Jednakże, gdyby ktoś chciał zbudować takiego Johnny’ego z pojedynczego zestawu 31313, to i tak się da – wystarczy zamontować kostkę “do góry nogami” – wtedy długości kabelków pasują, ale trochę traci się na estetyce’ :-)

Funkcjonalność w związku z ograniczeniami, wynikającymi z użycia tylko klocków z jednego zestawu jest dość mała.

Dwa silniki służą do poruszania się. Każdy niezależnie może sterować pojedynczą gąsienicą, więc robot może jechać po prostej lub skręcać.

Trzeci silnik służy do “machania rękami” i kręcenia głową. Funkcje te są połączone ze sobą, Czyli mamy jednocześnie jedno i drugie. Ręcę są połączone cięgnami, więc przy podnoszeniu rąk w ramionach, jednocześnie rusza się też łokieć oraz otwierają/zamykają się “palce”.

Jedyny podłączony czujnik jest w “oczach”. Przy zbliżeniu jakiegoś przedmiotu do oczu (np. przy próbie uderzenia”, robot się cofa, podnosi ręce, kręci głową, krzyczy, że jest żywy “I am a life”, po czym powraca wszystkim do stanu poprzedniego (opuszcza ręce, odkręca głowę i podjeżdża s powrotem na miejsce w którym stał). Nie ma tu jakiejś większej filozofii, a program składa się z kilku raptem bloków.

Czujnik na ramieniu ma “udawać laser”, ale jego już nie podpinałem (znowu byłby problem z długością kabelka). Nie jest również napędzane niczym jego podnoszenie, lub chowanie – można tylko “ręcznie”. :-)

Krótki filmik z funkcjami w działaniu: