Awatar

About Grzegorz Ludwiczek

http://zbudujmy.to/czlonkowie/goldsun/

Rudy kurdupel z brodą i warkoczykiem :-) Z charakteru blisko mi do Bibliotekarza ze "Świata dysku" :-) Buduję niedużo, raczej duże. Przede wszystkim z technica, w drugiej kolejności space i wszelkie s-f'y. Czytam namiętnie fantastykę wszelaką. Lubię sobie czasami podyskutować byle z jakimiś argumentami :-)

Posts by Grzegorz Ludwiczek:

Milus i reszta pokrak :-)

Milus i reszta pokrak :-)

Wszystko zaczęło się od kombinowania jak zbudować duże postacie pod całkiem inny MOC. Dokładniej budowałem Ulryka von Jungingena na Historię Polski – bitwę pod Grunwaldem. I kompletnie mi nie wychodził.

Na dzień przed wystawą w Artetece, miałem już spakowane to co przywiozę i dalej kombinowałem na Ulrykiem. Nie pamiętam w którym momencie zmieniłem kolor z czarnego na niebieski. Na pewno było to podczas próby zbudowania rycerskiego hełmu. No i jak już mi wyszedł jakoś ten niebieski hełm, to skojarzył mi się ze zbójcerzami, z komiksów Janusza Christy. A że dokładnie dzień później mieliśmy wystawę powiązaną z komiksami … Kapral powstał w ciągu godziny. :-)

Następnego dnia rano, jeszcze przed wyjazdem stwierdziłem, że sam Kapral, jakoś tak smutno i dobudowałem z tego co miałem w domu – Kajka. Na wystawie prezentowali się tak:

i zostali przez Jetboya ochrzczeni “pokrakami”. :-)

Na tej samej wystawie zaczepił nas człowiek z Muzeum Narodowego w Krakowie, że on by chciał i w ogóle … modele nawiązujące do komiksów … i tak powstał temat wystawy, która miała zacząć się w najbliższą sobotę, ale 3 dni temu została przez muzeum odwołana. Przy czym moje pokraki i dwa modele z Tytusami, Romkami i Atomkami stoją w muzeum od marca (więc powyższe zdjęcie, jest jedynym jakie posiadam na tą chwilę).

Ale, że Kapral z Kajtkiem dalej byli jacyś smutni, to trzeba było dobudować … Milusia. Projekt głowy w LDD powstał w ciągu 1 dnia, a potem już poszło. Dołożyłem też Hegemona i Kokosza.

Postacie, jak widać, są w miarę pozowalne, jakbym miał wenę to pewnie można by dorobić jakieś tło i poustawiać scenki wprost z komiksów. Przy czym ta pozowalność jest trochę kosztem wyglądu. Najbardziej nie podobają mi się ręce, wprawdzie w komiksach też są przesadzone, ale u mnie są nie tylko przesadzone ale i kwadratowe. Na razie nie mam pomysłu jak je ulepszyć, mimo różnych prób.

Najbardziej podoba mi się Miluś, mimo, że nie zdobyłem zielonego disha na głowę.

Ale Hegemon też chyba wyszedł w miarę, bo zbroja zakrywa nogi. Przy czym w związku z tym, Hegemon nóg nie zegnie.

Przy Kokoszu kombinowałem chyba najbardziej. Głowę w innej wersji (z brickami ze studem z boku, zamiast okrągłymi tilami z oczami) mam gdzieś dalej, ale uznałem, że “z oczami” jednak bardziej pasuje “do konwencji”. Miałem też ogólny problem z różowymi klockami na brzuch, bo generalnie klocków w takim kolorze za bardzo nie mam, ale mam nadzieję, że jakoś to wygląda.

Zasada budowania takich postaci jest w miarę prosta i dałoby się zbudować całą serie, podobnie jak TLG robi z brickheadsami. Jeśli ktoś ma ochotę, to niech tak buduje, w razie czego mogę podpowiadać, jeśli gdzieś nie widać jak coś jest zbudowane.

P.S. Acha, Zgrredek się ucieszy, bo w Artetece dyskutowaliśmy nad tym niebieskim kolorem u Kaprala. A Hegemon zamiast niebieskiego ma już LBG, ale to również dlatego, że nie ma podkówek w blue, a nie tylko dlatego, że dałem się przekonać … ;-p

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Długie Kabaty

Długie Kabaty

Makieta wymyślana i budowana wspólnie z Sikorką.

W zeszłym stuleciu, czeski prozaik – Jan Drda napisał kilka sztuk teatralnych i opowiadań w których główne role grały m.innymi diabły, zajmujące się wymyślaniem sposobów na zdobycie dla piekła dusz ludzkich. Żeby była jasność – są to komedie.

Makieta przedstawia skompilowane w jedną całość scenki z dwóch, chyba najbardziej znanych w Polsce sztuk: “Zapomniany diabeł” i “Igraszki z diabłem”. Sztuki wystawiane w teatrach chyba do dzisiaj, a najbardziej znane z realizacji w “Teatrze Telewizji” z doborową obsadą – można je znaleźć na DVD.

Trochę zabawy zajęło wymyślenie jak te scenki poukładać na makiecie, żeby pasowały a jednocześnie makieta nie rozrosła się do jakichś niebotycznych rozmiarów.

Scenki na makiecie:

- stary młyn, w którym diabły się urządziły

- stary wojak – Marcin Kabat, gra w karty z diabłami

- diabeł Ichturiel podający się za nowego proboszcza, próbuje kusić niewinnych wieśniaków

- pustelnik Scholastyk, do którego po pomoc udały się księżniczka Disperanda ze służką Kasią, a który podburzany jest przez przebranego diabła – Lucjusza

- straszny zbój – Sarka Farka

- w starej gajówce, zapomniany diabeł Trepifajksel rezygnuje z “diabłowania”, zaprzyjaźnia się z wygonioną z plebanii Marianną, urywa sobie rogi, obcina ogon bo chce być traktowany jak “porządny chłop”

- piekiełko (które najbardziej przyciągało widzów na KFK :-) )

pobawiłem się trochę światełkami, które robią trochę wrażenie ognia, mam nadzieję, że widać.

Początkowo “piekiełko” miało mieć zamkniętą górę i widok byłby tylko od strony bramy wejściowej, z podświetlanym środkiem. Ale ogólnie ustaliliśmy, że jednak zostawimy górę otwartą, żeby było lepiej to piekiełko widać, bo od strony bramy widok byłby mocno ograniczony, co widać na jednym ze zdjęć.

 

Dodatkowo, żeby dodać “tło”

- wieś ogólnie

- karczma

- kowal, z którym zaprzyjaźnił się Trepifajksel

 

 

Tak makieta wyglądała na KFK w Krakowie, gdzie miała premierę.

A tu słynna trochę sytuacja wsadzania krzyża na wieżę kościelną, który to krzyż moje starsze dziecko mi “skasowało” (razem z wieżą) tuż przed zamknięciem gablot, na wystawie w Rzeszowie.

Mamy nadzieję, że makieta się podoba. A jeśli ktoś widział, lub zobaczy wspomniane sztuki teatralne, to mamy nadzieję, że makieta będzie oddawać “ducha” tych sztuk. :-)

 

 

Historia Polski – Stan wojenny

Historia Polski – Stan wojenny

Jednym z tematów z historii Polski, który wziąłem do zbudowania jest okres stanu wojennego. Od początku wiedziałem, że będę chciał nawiązać do najsłynniejszego zdjęcia z tych czasów, wykonanego przez Chrisa Niedenthala, przedstawiającego zaśnieżony plac, ze stojącym transporterem opancerzonym, przed kinem “Moskwa” i puentującym całe ujęcie plakatem z tytułem filmu – “Czas apokalipsy”.

A w trakcie budowy dodałem kilka dodatkowych akcentów nawiązujących do tych czasów.

Sama nazwa kina – MOSKWA, wyszła mi z klocków “tak sobie”. W związku z czym, celowo ją popsułem, bo uznałem, że fajniej będzie, jeśli napis “MOSKWA” będą demontować symboliczny górnik z symbolicznym stoczniowcem. Nie zrobiłem zdjęcia pokazującego ładniej górnika (zapraszam do zobaczenia modelu na żywo ;-p), ale bardzo szybko stoczniowiec dorobił się charakterystycznych wąsów, przez co upodobnił się do Lecha Wałęsy. :-)

Wcześniej w ręce wpadła mi główka z charakterystycznymi ciemnymi okularami. I znowu nie mam zdjęcia pokazującego, że dowodzący oddziałkiem żołnierzy właśnie w ciemnych okularach idzie. A, żeby było ciekawiej – żołnierze idą wprost na grupkę dzieciaków, rzucających w nich śnieżkami, ukryci za śniegowym bunkrem (młodzież aktualnie takich “bunkrów” pewnie w ogóle nie zna. :-) ).

Natomiast co do nawiązania do samego zdjęcia – oryginał.

Makieta

- kino MOSKWA musiałem zmniejszyć, żeby zmieściło się na podstawie 2x2BP

- SKOTa zbudowałem podpatrując trochę model zbudowany kilka lat temu przez Karwika. Celowo chciałem go zbudować po swojemu. W wieżyczce użyty jest pomalowany klocek (jakby ktoś nie zauważył wcześniej). I ma za wysokie zawieszenie. :-) Ale chyba wyszedł poza tym, w miarę podobny?

- plakat “Czas apokalipsy” jest wydrukowany, nie da się go raczej zbudować w takiej skali niestety.

- przed kinem stały dwa posągi lwów, które były dla mnie pewną zagwozdką – jak je zbudować. mam nadzieję, że “jakoś” wyszły. :-) Dłuższe włosy mi żadne nie pasowały …

To chyba tyle – jakiejś większej filozofii w tej makiecie poza powyższymi – nie ma.

zestaw technic 8480 w mikroskali

zestaw technic 8480 w mikroskali

Jak tylko Jetboy zaproponował konkurs z okazji 60 lecia klocka LEGO, z zadanym tematem “co Ty byś zbudował”, wiedziałem, że zbudowałbym coś nawiązującego do NASA. To się nie wzięło z niczego, że w tym roku Lego tak często do tematyki kosmosu nawiązuje, bo NASA jest … równolatkiem klocka LEGO! NASA jako instytucja została założona (dokładniej przekształcona z National Advisory Committee for Aeronautics).

A jak tylko zobaczyłem drugi konkurs “zbuduj swoją wersję w mikroskali, wybranego zestawu” – odezwała się moja wrodzona przekora i postanowiłem zbudować w mikroskali zestaw … Technica. :-)

W związku z czym, jedynym słusznym wyborem był zestaw 8480 – Space Shuttle.

Początkowo chciałem zbudować go “po technicowemu”, tylko mniejszy. Ale po zbudowaniu jakiejś połowy (środek z satelitą) ze wszystkimi mechanizmami, stwierdziłem, że jednak model jest stanowczo za duży. Zrobiłem więc sobie chwile przerwy (w tym czasie zbudowałem w mikroskali inny zestaw na konkurs na Bricksecie) i zacząłem w głowie kombinować jak ten model zbudować inaczej.

Pierwsze co wymyśliłem, to “jak zbudować skrzydła”, które w zestawie są dość charakterystyczne, bo są tylko szkieletem. Wydaje mi się, że w mojej wersji udało mi się w miarę upodobnić do pierwowzoru.

Później powstało kilka wersji satelity i otwieranej kabiny – bo stwierdziłem, że wprawdzie to już nie z technica, ale dalej funkcje powinienem zachować.

Czyli ostatecznie z funkcjo mam:

- otwieranie kabiny

- wysuwanie, obracanie satelity z rozsuwanymi “panelami”

- ruchome stateczniki poziome w skrzydłach

- chowanie tylnych kół

 

Mam nadzieję, że wyszło w miarę fajnie.

P.S. I mam nadzieję, że nie zdyskwalifikują mnie od razu na Bricksecie, bo jednak model dalej wyszedł trochę większy niż powinien …

Wystawa w Redzie

Wystawa w Redzie

Z pewnym takim opóźnieniem informujemy, że aktualnie większość naszych modeli można zobaczyć na wystawie w Redzie, w … Aquaparku (tam nas jeszcze nie było). :-)

 

Nasze modele i makiety będzie tam można oglądać do połowy września, a przy okazji popływać w basenie z rekinami. :-)

Sam aquapark wygląda tak

A nasze modele na tej wystawie możecie zobaczyć na zdjęciach z wystawy w galerii Darka Mroza

Serdecznie zapraszamy!

 

Potyczka

Potyczka

Jest rok  2148. Od czterech miesięcy wiemy już, że nie jesteśmy we wszechświecie sami. Przekonaliśmy się o tym namacalnie. W lutym, obserwatoria z Australii zarejestrowały neiznany obiekt, który wyleciał z Pasu Kuipera z dużą prędkością. Początkowo wszyscy sądzili, że to jakaś zbłąkana kometa lub planetoida, która się odbiła od większej. Obliczano więc tylko czy nie zagraża Ziemi kolizja z nią. Jednakże przechodząc miesiąc później niedaleko Jowisza, obiekt zaczął zmieniać trajektorię – wycelował prosto w Ziemię. Nie mógł to być wpływ pola grawitacyjnego żadnej z planet. Obiektem ktoś sterował. I wiedział gdzie chce dotrzeć …
Trzy tygodnie temu Ziemia została najechana przez nieznaną nam rasę obcych. Najpierw na niebie ujrzeliśmy spodki. Tak, spodki, latające talerze – różne opowieści, których nikt nigdy nie brał poważnie, właśnie zmaterializowały się przed naszymi oczami. A ze spodków wysypał się rój mniejszych pojazdów. Wylądowały w trzech rejonach: Azji, Brazylii i Australii. Wybrali miejsca słabo zaludnione – widać potrzebowali jeszcze “chwili w samotności”, żeby dobrze przygotować się do pierwszego kontaktu. Aż dwa tygodnie temu zaczęły napływać przekazy satelitarne z obrazami śmierci. Czarne pojazdy na cienkich nogach wkraczały na zamieszkane tereny i niszczyły wszystko co napotkały. Nie wiemy jaki mają cel. Nie wiemy dlaczego to robią. Nie próbują w żaden sposób nawiązać kontaktu, a na nasze próby nie odpowiadają. Wiemy tylko, ze musimy stawić im opór.
Nazywam się Jan Michał Skrzetuski. W stopniu pułkownika, dowodzę oddziałem pancernych mechów polskiej armii. W wolnych chwilach staram się pisać ten pamietnik – może nie cała ludzkość zostanie zniszczona i kiedyś moje zapiski ktoś przeczyta …
———————

Nasze oddziały zostały wysłane na tereny Ukrainy. Mieliśmy bronić terytorium Europy od strony Azji. Usadowiliśmy się nad Dnieprem – jest szansa, że szeroka rzeka będzie stanowić dla najeźdźców dodatkową przeszkodę, którą wykorzystamy, bo dowiedzieliśmy się już, że pojazdy obcych poruszają się zazwyczaj po lądzie.
Prowadziłem właśnie swój oddział na patrol, gdy zobaczyłem na pulpicie sygnał wzywający pomocy. Przełączyłem na radio.
- Tu patrol Kn-312, dowodzony przez Helenę Kurcewiczównę. Natrafiliśmy na silny oddział czarnych. Wzywam wsparcie … !
- Helena! Gdzie jesteś? Jakie siły? – natychmiast odpowiedziałem na wezwanie.
- Janek? Jestem niedaleko starej fabryki, na skraju miasteczka, wysyłam współrzędne. czarni przeleźli na naszą stronę rzeki. pospiesz się!
- Biegnę, trzymaj się …
Przełączyłem na wewnętrzny kanał mojego oddziału.
- Chłopaki, Kniazwna ma kłopoty, namiar wysłany. Galopem!
Zaskrzypiały mechaniczne przeguby i pobiegliśmy w stronę wskazywaną przez namiar. Z daleka zobacyzliśmy słupy dymu i unoszące się nad drzewami okrągłe, czarne obiekty.
- Rzędzian – spróbuj rozwalić spodki. Dasz radę?
Jeden z mechów, wyposażony w spore działo o największym zasięgu zatrzymał się i zaczął celować w widoczne z daleka obiekty.
W tym czasie dopadliśmy do małej rzeczki na obrzeżach miasta. Po drugiej stronie, spomiędzy drzew wysuwały się kolejne pojazdy obcych. Ostrzeliwały je trzy pojazdy naszego zwiadu, dowodzone przez Helenę. Sytuacja wyglądała źle. Jeden z pojazdów obcych wprawdzie płonął, ale pozostały miały nad nią miażdżącą przewagę. Dwa pojazdy naziemne grzały z ciężkich karabinów, dokładając ostrzał z automatycznej wyrzutni rakiet zamontowany na scigaczu Heleny. Ale z lasu wysuwał się właśnie o wiele większy czarny kształt na wielu nogach, z którym na pewno swoją bronią sobie nie poradzi, nawet ze wsparciem starych czołgów które również już dotarły odpowiadając na wezwanie …
- Bohun, Krzywonos – widzę żółwia, jest Wasz …
Dwa mechy, uaktywniły mechaniczne kopie i ruszyły w kierunku dużego pojazdu. Żółwie, jako jedyne pojazdy obcych wyposażone były, poza standardowym pancerzem, w generatory pola ochronnego, które chroniło je przed każdą bronią energetyczną. A właściwie przed wszystkim co przenosiło zbyt dużą ilość jakiejkolwiek energii, również kinetycznej. Jedyną szansą było delikatne uderzenie specjalnym ostrzem z głowicą, która uaktywniała się dopiero po przejściu przez osłonę i niszczyła generator pola. A to wymagało podejścia wrogowi praktycznie pod nos. Dowiedzieliśmy się o tym z transmisji, z miejsc w których nikt już pewnie nie żył, ale zdążył jeszcze nadać informacje. Część naszych oddziałów na szybko została przezbrojona w takie prototypowe urządzenia, które przypominały średniowieczne kopie. Dostały je głównie mechy, których piloci słynęli z nieograniczonej odwagi. Dwaj potomkowie kozaków w moim oddziale na pewno mieli w swojej krwi iście samobójczą fantazję. Może im się uda … Z pozostałymi mechanicznymi robotami swojego oddziału, zaszarżowałem na pozostałe pojazdy …

Jak można domyśleć się z nazwisk bohaterów – makieta powstała już w zeszłym roku, w czasie kiedy na forum mieliśmy konkurs związany z Sienkiewiczem. Spodobały mi się mechy zbudowane na scenkę do konkursu i stwierdziłem, że fajnie byłoby je bardziej wykorzystać. Najlepiej w jakiejś małej potyczce. Początkowo to miała być przerobiona bitwa pod Żółtymi Wodami, ale nie pasował mi przebieg tamtej bitwy w oryginale, więc ostatecznie napisałem swój kawałek potyczki, właściwie wstępu do niej, plus jakiś wstęp przedstawiający jak do niej doszło. Mam nadzieję, że się podoba i “nie obraża inteligencji”, chociaż napisałem ten kawałek tekstu dość szybko i nie zastanawiałem się czy by czegoś nie zmienić. :-)

Mam nadzieję również, że postacie z tekstu są rozpoznawalne na makiecie. W razie czego – trochę podpowiedzi. :-)

Oddział zwiadu “Kniaziówny”

Cięższy transporter

Ścigacz

Obcy

Oddział mechów

Ciuchcia :-)

Fabryka

Całość

 

Jako ciekawostki:

- wersja pierwotna z pierwszej połowy zeszłego roku, prezentowana na festynie w szkole w Bytomiu

- wersja kolejna, na urodzinach ZT w SDK – druga połowa roku (nie mam zdjęcia makiety w całości)

Jak Wam się podoba? :-)

To w sumie moje pierwsze podejście do mikroskali, chociaż trochę rozciągnięte w czasie. :-) Ale trzeba przyznać, ze taka dłubanina, to też fajna zabawa. :-)

Space – Hammerhead

Space – Hammerhead

Kanonierka klasy Hammerhead w stylu trochę Ultra Agents (głównie ze względu na kolorystykę).

Ja cały czas mam w głowie trochę pomysłów na różne stateczki space i to jest jeden z nich, chociaż został on zmodyfikowany z powodu braku czasu (miał być 2 razy dłuższy). Generalnie ta kolorystyka spodobała mi się już jakiś czas temu i nawet jeden myśliwiec już zbudowałem 2 lata temu. Od tamtego czasu dłubałem sobie różne kawałki, które tutaj wykorzystałem. Tył za nadbudówką ma już chyba około 2 lata, a sam główny kadłub z “żebrami” w trans light-blue podobny powstał niewiele później.

Kształt przypominający “rekina młota” też chodził za mną od dawna.

Początkowo miał to być uzbrojony transportowiec (do modelu spokojnie mieszczą się minifigi, chociaż wnętrze nie jest wykończone i ostatecznie zabudowałem rampę, która miała być z przodu i otwierać się jak paszcza). Ale chyba mi moja fantazja poszła nie do końca w przewidywaną stronę i powstała IMHO kanonierka. Jakby się uprzeć, to może nawet robić za mikroskalę, zamiast skali minifig. :-)

Większość modelu powstawała rano, przed wyjściem do pracy, czyli po około 15 minut dziennie … przez kilka miesięcy. :-)

Widok od przodu

Widok od tyłu

Widok od góry

Widok z boku

Z otwartą wyrzutnią rakiet

 

Tył – za nadbudówką, najstarszy element modelu

Zbliżenie na ruchome baterie działek (pomysł na ruszanie nimi podpatrzyłem w Star Destroyerze od LEGO).

plus czujniki i wyrzutnie rakiet.

 

Mam nadzieję, że się podoba (na CC widziałem, że przykuwał wzrok, chociaż dopiero wtedy, podsłuchując jedną z dyskusji zdałem sobie sprawę z tego, że kształt, przez jego skrócenie, mocno upodobnił model do Battlecruisera ze Starcrafta. A to akurat nie było zamierzone. :-) ).

Wystawy … różne (ale nasze)

Coś ostatnio Aktualności zostały zapuszczone … :-(

W związku z tym nadrobimy od razu hurtowo:

1. Lubicie stare gry komputerowe? Albo i nowe gry komputerowe? Albo w ogóle coś związanego z komputerami? A może coś związanego z planszówkami albo komiksami? Jeśli przy okazji chcecie też zobaczyć część naszych modeli, to zapraszamy, od jutra do niedzieli (26.05 – 28.05.2017) na Pixel Heaven w Warszawie!

Więcej informacji o evencie do sprawdzenia na stronie wydarzenia

http://pixelheavenfest.com/

 

2. A może lubicie ogólnie fantastykę, może cosplaye, albo chcecie znowu pograć w planszówki, zobaczyć co w komiksach piszczy (niekoniecznie chomiki) i przy okazji … tak, zgadliście! zobaczyć nasze modele na wystawie. :-) To zapraszamy na Pierwszy w Polsce Comic Con, organizowany w Nadarzynie pod Warszawą. Będziemy tam w kolejny weekend – 01-04.06.2017 (czwartek-niedziela).

Przy okazji będzie można spotkać się z różnymi, międzynarodowymi gwiazdami (nie takimi wprawdzie jak Kris Kelvin, chociaż Kris też nas zaszczyci swoją obecnością :-p).

Więcej informacji można przeczytać na stronie organizatorów

http://warsawcomiccon.pl/

 

3. A jeśli w kolejny weekend chcielibyście zobaczyć nasze modele to …

Nie żartujemy – w kolejny weekend również rozkładamy nasze modele na kolejnej wystawie, ale szczegóły napiszemy później – na razie chyba wystarczy? :-)

 

4. Właściwie to powinniśmy jeszcze napisać o wystawie która już się odbyła, w Sławkowie, w Miejskim Ośrodku Kultury, z okazji Nocy Muzeów, ale nie mamy jeszcze opublikowanych zdjęć, więc o tym pewnie też napiszemy później.

 

 

 

Walne Zgromadzenie 2017

W związku z tym, że nasze Stowarzyszenie posiada osobowość prawną, jak co roku musieliśmy zorganizować Walne Zgromadzenie członków. Udało się to w miarę sprawnie połączyć z wystawą w Bytomiu. Nawet część z naszych MOCy to przeżyło i nie trzeba będzie zbyt dużo odbudowywać na kolejną wystawę … . :-)
Walne tegoroczne, poza obowiązkowym przyjęciem sprawozdania za rok poprzedni, musiało objąć również dodatkowe punkty.
Jednym z nich była zmiana nazwy Stowarzyszenia, wymuszona polityką The Lego Group związaną z zakazem używania słowa Lego w nazwach własnych. Od tej chwili nazywamy się po prostu Stowarzyszenie “Zbudujmy.to”.
Ważniejszym punktem były jednak wybory, ponieważ urzędujący w prawie niezmienionym składzie, od czterech lat, Zarząd postanowił odpocząć i trzeba było wybrać wszystkich członków na nowo. Dotychczasowemu Zarządowi przy okazji gromko dziękujemy!
Po długich wieczornych namowach, w których niebagatelne znaczenie miało “kto liczy głosy” :-), na Prezesa zgodził się kandydować Mirek “Benny80″ Niedziela!
Co spotkało się aplauzem, wiwatami, kwiatami, delegacjami w zakładach pracy i ogólnym westchnieniem ulgi. :-)
Resztę Zarządu uzupełnili wylosowani ochotnicy: Piotr “Pit” Ptak, Bartek “Sekua” Sekuła, Damian “Thietmaier” Zgorzałek i Grzegorz “Goldsun” Ludwiczek.
Patrzeć na ręce będą członkowie Komisji Rewizyjnej w składzie: Jarek “Jerac” Książczyk, Tomek “Rasch” (weteran) Wierszyłło oraz Krzysiek “Innos” Choroś.
Za rok znowu będziemy mogli posłuchać wspaniałego przemówienia Przewodniczącego najbardziej zapracowanego organu naszego Stowarzyszenia – Sądu Koleżeńskiego, czyli Pawła “Krisa Kelvina” Michalaka, którego znowu wspomagać w ciężkiej pracy będą Wojtek “Havoc” Badtke oraz Maciek “Glaz_pimpur” Kamiński.
Wybory nie odbyłyby się tak sprawnie, gdyby nie doświadczona Komisja Skrutacyjna w składzie: liczący Darek “DarekMróz” Mróz, Czytacz – Wiesława “Sikorka” Ludwiczek oraz Pan Pudełko, czyli Piotr “Dzidek1983″ Dzieciuch. :-)
Nad całością porządków obrad panowali zaś Waldek “Amal” Jeziorski oraz Damian “Thietmaier” Zgorzałek w roli protokolanta.
Wszystko skończyło się więc pozytywnie. Nie wiemy wprawdzie czy wszystkim udało się wrócić do domów, ani tym bardziej ile czasu im to zajęło i do czyjego domu wrócili, ale śpieszymy donieść, że nasze Stowarzyszenie dalej działa i bawi się klockami producenta którego nazwy nie wolno wymieniać. :-p
Czyli znowu możecie liczyć na eventy, wystawy, konkursy i marudzenie na forum. :-)

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic

Zbudowany na podstawie zdjęć pałacyk rodu Tiele-Wincklerów z Bytomia Miechowic
Kliknięcie w zdjęcie otwiera jego większą wersję.

Pierwsza wzmianka o Miechowicach pojawia się w 1336 roku. Początkowo była to wieś należąca do księcia, później przeszła w ręce prywatne.
W 1812 roku właścicielem Miechowic został Ignacy Domes, kupiec z Czeladzi. W 1817 roku Domes wybudował dwukondygnacyjny budynek z poddaszem jako część swojego nowego pałacu. W 1840 roku Franz Winckler za zasługi dla Górnego Śląska otrzymał od Fryderyka Wilhelma IV, króla pruskiego, tytuł szlachecki, co wiązało się z możliwością postawienia przy posiadłości wysokiej wieży. W 1844 roku Miechowice nawiedziła trąba powietrzna, która zerwała część dachu z ówczesnego pałacyku. W związku z powyższymi, w 1850 roku Hubert von Tiele zainicjował prace modernizacyjne pałacu jak i okolicznego parku, które zostały zakończone 10 lat później. Do istniejącego pałacu zostały dobudowane dwa skrzydła, co upodabnia go do XVI wiecznego neogotyku w stylu Tudorów. W części zachodniej znalazło się miejsce na: galerię obrazów, salę kwiatową, kaplicę z witrażami oraz wieżę wodną. Nad całym pałacem od tej strony górowała, wzorowana na średniowiecznych zamkach – czworoboczna wieża prochowa. We wschodniej części wybudowano m.innymi pomieszczenia na bibliotekę, oraz okazałą, mierzącą 110 stóp (ponad 33m) wieżę Jaskółczą.

Całość.


Skrzydło wschodnie z biblioteką i wieżą jaskółczą z tyłu.

Część centralna – najstarsza.



Skrzydło zachodnie z galerią obrazów, salą kwiatową, kaplicą oraz wieżą wodną.


Widok od strony wieży wodnej (to ta okrągła) w skrzydle zachodnim, które jeszcze istnieje.


Wieża jaskółcza

Na zdjęciach wyraźnie odznaczają się części dobudowane później od części środkowej. W obydwu skrzydłach wyróżniają się różne wieżyczki wieloboczne i okrągłe. Do dzisiaj można oglądać ruinę dawnej okrągłej wieży wodnej. Oprócz pałacu, rozbudowany i specjalnie zaprojektowany był również park, w którym zasadzono wiele również egzotycznych drzew.
Na początku XX wieku rodzina Thiele-Wincklerów przeprowadziła się do zamku w Mosznej (istniejącego do dzisiaj), a pałac z parkiem przejęła Preussengrube AG a od 1938 roku całość przejęła gmina. W tym czasie tereny parku zostały otwarte dla publiczności jako Miechowicki Park Ludowy (Mechtaler Volkspark). Na jego terenie powstały altanki, kort tenisowy, drewnianą estradę a w czasie wojny schron przeciwlotniczy.
W styczniu 1945 roku do Miechowic wkroczyła Armia Czeerwona co skutkowało pogromem tak wśród ludności jak i w pałacyku, który został spalony. W latach 40-50 w ocalałej części mieścił się jeszcze zarząd kopalni Miechowice, ale w grudniu 1954 roku pałac został ostatecznie wysadzony przez Wojsko Polskie.
Z pałacyku do dzisiaj zostało około 10% w porównaniu z czasem gdy był najbardziej rozbudowany.

Zachowane zdjęcia oryginału





Kilka screenów z projektu. Sam pałacyk najpierw zaprojektowałem, nie w 100%, ale tak, żeby móc oszacować ile i jakich klocków będę potrzebował.



Z informacji statystycznych:
- długość około 2m – 7BP
- szerokość około 0.5m – 2PB
- wysokość wieży, niecałe 0.8m
- ilość klocków zużytych – ponad 20000 (20 tysięcy)
- ilość rodzajów klocków – ponad 200
- czas projektowania – około miesiąc (w wolnych chwilach, popołudniami, po pracy)
- czas budowania – 3 miesiące, j.w.
- zielenizna to fantazja, żeby nie było “gołych płyt”. Ławeczki to również moja fantazja.
- bocian jeszcze kilka lat temu na tej wieży miał gniazdo i przylatywał co roku. Niestety wieżyczka już się tak sypie, że od kilku lat bociana już tam nie ma. :-(