Awatar

About

http://zbudujmy.to/czlonkowie/toltomeja/

Najbardziej kręci mnie architektura i jeżdżenie palc... eee... klockiem po mapie świata.

Posts by :

Pułapka

Pułapka

CCC, ujęcie drugie. Kategoria Secret hideout.

Spotykamy tu niezwykle sympatyczną bandę zbójów, którzy urządzili swój przytulny kącik w opuszczonych ruinach katedry. Służy im nie tylko za kryjówkę, ale też doskonały punkt obserwacyjny z widokiem na całą okolicę.
Pobliska droga wciąż jest ważnym traktem kupieckim. I tej okazji nie można przepuścić – sprytni zbójcy postanowili podkopać się pod nią….


Jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z pułapką. W pełni funkcjonalną, rodem z filmu Vinci. Po wciśnięciu jednego z kamieni obok ruin, w mgnieniu oka wóz zapada się pod ziemię, a dwaj zbójcy wyskakują ze swojej kryjówki. Wszystko co trzeba na krótkim filmiku. Jest nawet bardzo krótki, ale trzyma w napięciu. :D

No bo poważnie: co to za banda zbójów, jeśli nie przebiera się za krzaki? Są pewne standardy… ;)

Flickr
Brickshelf

Krzesełka według projektu Deckarda. Piszę, bo teraz tylko z tym mi się kojarzą zeberki.
Niestety robiłem zdjęcia w wielkim pośpiechu, łapiąc być może ostatnie promienie słońca w tym roku, i zapomniałem jednej rzeczy poprawić. Zorientowałem się dopiero teraz. Ale na razie nie przyznaję się co to jest póki nikt się nie przyczepi. :)

Pracę dedykuję zbójcom z Plant, przez których oblałem szkolenie z łucznictwa. Choć wątpię, czy którykolwiek z nich się o tej dedykacji dowie :P

Synneora

Synneora

CCC, ujęcie pierwsze.

Nawet najstarsi mieszkańcy wioski pamiętają wielebnego Athiosa – mnicha który przed laty wybrał szczyt wąskiej skały na miejsce poświęcenia medytacji i modlitwie. Już za życia był postrzegany za świętego.
Tak więc nie ma się co dziwić, że po jego śmierci kult Athiosa rozprzestrzenił się po całym regionie. Odległa skała stała się celem licznych pielgrzymek, a dziesiątki ochotników postanowiły pomóc w budowie kaplicy ku czci zakonnika.

Miś na miarę naszych możliwości. Głównymi źródłami inspiracji były greckie klasztory w Meteorze, chińskie skały Zhangjiajie i te z wietnamskiej zatoki Ha long. Przy przeglądaniu artykułu o Ha long natknąłem się na piękne zdjęcia i tak to się zaczęło. Strzeliło mi do głowy żeby zbudować ukośne skały. Moim subiektywnym zdaniem wyszło to całkiem nieźle i polecam tę technikę entuzjastom mocnych wrażeń, bo do łatwych nie należy. Jak już się ją raz porządnie wczepi na swoje miejsce, każda drobna naprawa wymaga wyjęcia całej sekcji, a potem wsadzania jej z powrotem. Oczywiście żeby ją wyjąć, czasami trzeba zdemontować większy fragment który ją przytrzymuje, i tak w kółko.

No, wesoło było. Taka lekcja cierpliwości. :D

Flickr
Brickshelf

Miłego oglądania!

Zamek Avell

Zamek Avell

Czyli powrót do mikroskali, konkretnie z okazji konkursu Mini Castle Contest. To ten sam konkurs w jakim startowałem dwa lata temu z szaszłykowym zamkiem.

Ach, szaszłyczki… Miło je wspominam, bo to były moje początki tutaj i w ogóle w *FOL-skim biznesie. Co prawda widzę w tej konstrukcji teraz trochę wad, ale to tym lepiej – taka jednoosobowa burza mózgów nad tamtymi zdjęciami pozwoliła mi zrealizować to, na co wtedy brakło miejsca/klocków/umiejętności.

W konkursie była narzucona skala, a mianowicie skala game-figów. Jako że w MOCu wyglądałyby moim zdaniem szkaradnie, zmajstrowałem własne miniminifigi z tego co miałem pod ręką.

To tyle. Czas na słit-focie:


Galeria Flickr (symboliczna)
Galeria Brickshelf (pełna i publiczna)

Miłego oglądania!

Route 66

Route 66

Nareszcie…

Mam zaszczyt przedstawić Wam Route 66 – legendarną drogę łączącą Chicago z Los Angeles. Po niezliczonych kinowych odsłonach nadszedł czas na jej klockową wersję. A konkretnie przydrożny bar na pustkowiach Arizony. Tym razem z wnętrzem, które można z budynku “wysunąć”.



Galeria Brickshelf czeka na ocenzurowanie gołych minifiżek. Póki co, wybrałem najciekawsze zdjęcia.

Tak w ramach ciekawostki – to największy MOC jaki zdarzyło mi się zbudować. Nazwa robocza: bydlę. Publikuję go z niemałą radością i ulgą, że już jest skończony. Wreszcie można się zabrać za coś innego. Jestem zadowolony z efektu, ale mam już trochę dość tej pracy. Za długo nad tym siedziałem – teraz myślę sobie, że można to było zrobić dużo szybciej, ale długo budowałem chaotycznie, bez zdecydowanego planu.

PS: Chyba wiecie kogo szukać? :)

PPS: Przyznaję się bez bicia, użyłem Altbricksowych łodyżek. Przepraszam purystów, może nie spłonę na stosie. Po prostu jak już same wpadły mi w ręce, grzechem byłoby nie skorzystać.

Działający młyn wodny

Działający młyn wodny

Praca na drugi etap BBW, “A jednak się kręci”. I kręci się dosłownie – koło młyńskie napędzane prawdziwą wodą.

Najlepiej pokaże to filmik. Na początku słabo cokolwiek widać, ale nie zniechęcajcie się – po chwili jest zbliżenie.

To jedna z najszybszych prac, jakie skleciłem. Na pomysł wpadłem 9 dni przed terminem zgłoszeń. Na początku wpadłem w panikę, bo to bardzo krótko. Szczęśliwie się złożyło, że był weekend majowy i dużo czasu wolnego, tak że budowę skończyłem wczoraj wieczorem.

Strumyczek został uszczelniony przezroczystą folią. Może to i niekoszerne, ale klocki w żadnym wypadku nie mogą zapobiec przeciekaniu i wylewaniu wody na wszystkie strony. Udało się to zrobić w miarę skutecznie, woda wylewa się tylko u wylotu strumyka.

W końcu przyszedł czas na porobienie zdjęć i filmik. To drugie było najdziwniejszą rzeczą, jaką zrobiłem od dawna, bo trzeba było znaleźć wodoodporny plan zdjęciowy. Jedynym rozwiązaniem okazała się kabina prysznicowa, oferująca atrakcyjny, giętki wąż i kompatybilna z profesjonalnym oświetleniem (kabel i żarówka).


Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Miłego oglądania!

WC, czyli historia klozetu – częć 1

WC, czyli historia klozetu – częć 1

Panie i panowie, nie bójmy się tego tematu!

Już wiele tysięcy lat temu ludzie stwierdzili, że to co opuszcza ich ciało tą czy inną drogą, niekoniecznie powinno być darzone szczególnym sentymentem. W końcu skoro to z siebie wyrzucamy, to pewnie mamy swoje powody.
Dlatego wraz z rozwojem cywilizacji i kultury, powstawały coraz to nowe zwyczaje w tej dziedzinie życia i następował rozwój odpowiedniej infrastruktury. Początkowo było to po prostu wyznaczone miejsce, które służyło wszystkim okolicznym mieszkańcom. Z biegiem lat dziura w ziemi przeobrażała się w bardziej wymyślne wynalazki, podobnie jak sposób utylizowania nieczystości. A wszystko po to, żeby było świeżo i czysto. „Kącik dumania” stał się w końcu oazą prywatności.

Rok 1513. Europejczycy odkrywali nowe lądy, handel kwitnął, a nauka stale szła do przodu. Razem z nią, oczywiście i standard życia, choć europejskie miasta wciąż stawały się często ofiarami wojen i epidemii. W tych trudnych czasach bardzo ważnym aspektem życia stała się higiena. Królewski dekret nakazywał nadzwyczajną dbałość o czystość: poddani mieli obowiązek myć się dwa razy w miesiącu, regularnie czyścić zęby, a każda osoba podejrzana o przenoszenie zarazy była bezwzględnie izolowana.

Jego wysokość zadbał też o odpowiednie regulacje dotyczące utylizowania wszelkich odpadów – zarządził że wszystko co nieczyste, powinno znaleźć się w fosie. Tak więc zaraz po utopieniu całego personelu zamtuza (wszak tak nakazał królewski dekret), przystąpiono do dalszego realizowania programu.

Niestety nowe umiejscowienie toalet na trasie żeglugi nie spodobało się właścicielom pływających po fosie łódek…


Mam nadzieję, że widać o co chodzi.

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

WC, czyli historia klozetu – część 2

WC, czyli historia klozetu – część 2

Panie i panowie, nie bójmy się tego tematu!

Już wiele tysięcy lat temu ludzie stwierdzili, że to co opuszcza ich ciało tą czy inną drogą, niekoniecznie powinno być darzone szczególnym sentymentem. W końcu skoro to z siebie wyrzucamy, to pewnie mamy swoje powody.
Dlatego wraz z rozwojem cywilizacji i kultury, powstawały coraz to nowe zwyczaje w tej dziedzinie życia i następował rozwój odpowiedniej infrastruktury. Początkowo było to po prostu wyznaczone miejsce, które służyło wszystkim okolicznym mieszkańcom. Z biegiem lat dziura w ziemi przeobrażała się w bardziej wymyślne wynalazki, podobnie jak sposób utylizowania nieczystości. A wszystko po to, żeby było świeżo i czysto. „Kącik dumania” stał się w końcu oazą prywatności.

Rok 2513. Ludzie już dawno wyczerpali wszystkie naturalne zasoby swojej planety. Powietrze na całej Ziemi stało się tak zanieczyszczone, że przekroczyło kilkukrotnie wszelkie normy bezpieczeństwa. Ostatnie rezerwy wszystkich państw zostały zebrane razem i przeznaczone na budowę nowego miejsca zamieszkania dla milionów ludzi, z dala od Ziemi – na Księżycu.

Z racji bardzo ograniczonego bogactwa surowców w ich nowym domu, ludzie musieli nauczyć się dbać o dane im środowisko, a same stacje musiały być w stu procentach sterylne i samowystarczalne. Rośliny i zwierzęta, stanowiące niezbędne pożywienie dla mieszkańców, musiały być hodowane w laboratoriach, a cała zużywana energia odzyskiwana. Także wszelkiego rodzaju odpady i nieczystości okazały się cennym materiałem opałowym, a po odpowiednim przetworzeniu nadawały się na doskonały nawóz dla roślin.

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

To i owoo

To i owoo

Zgodnie z planem, pan Wiesiek wybrał się do Mongolii. Od dziecka marzył, aby spędzić noc w jurcie, ale spotkał tam też coś szczególnego…

Proszę państwa, oto Owoo.

Owoo stawiamy w miejscach dla nas ważnych, w miejscach kultu religijnego albo idąc na łatwiznę – na jakimś wzgórzu. Często są na nich poumieszczane niebieskie chusty (khadag).

Zgodnie z mongolską tradycją, każdy będący w pobliżu Owaa podróżny powinien zatrzymać się i obejść je trzy razy, za każdym razem dorzucając jeden kamyk. Tym sposobem Owoo buduje swoją potęgę, a w nagrodę obiecuje zapewnić szczęście w podróży.

Tak żeby było wiadomo o co chodzi – zdjęcie prawdziwego Owaa (uwaga, spore)

No i jest też jurta. Niestety trochę za mała w stosunku do reszty, ale nie za bardzo było jak zrobić większy dach. Posiada wnętrze z paroma mebelkami.


Brickshelf
Flickr

Tym razem praca skromna, bez fajerwerków. Niemniej temat Owoo wydał mi się niezmiernie uroczy i chętnie się dowiem co o pracy myślicie.

Miłego oglądania! I nie zapomnijcie dorzucić kamyczków… :D

Upiór w Operze

Upiór w Operze

Moje zgłoszenie na 3. etap BBW – “Kto jest twoim idolem (i dlaczego Lenin?)”

Temat Upiora chodził za mną od dawna. Od dawna pozostaje moim ulubionym musicalem ze świetną muzyką. Gdy zobaczyłem temat tego etapu, nie zastanawiałem się ani chwili, tylko przystąpiłem do realizowania planu, który od dawna kiełkował w mojej głowie. A konkretnie ruchoma scenka przedstawiająca podziemia Opery.

Przed oglądnięciem MOCa, polecam obowiązkowo fragment z filmu. Nie jest długi, więc nie żałujcie tej chwilki:

Starałem się jak najlepiej oddać klimat kryjówki Upiora, miejsca niezwykle tajemniczego i magicznego. Wprowadziłem też dynamikę, aby całość ożyła – podczas gdy łódka posuwa się powoli przez mroczną jaskinię, spod wody wysuwają się rozliczne latarnie tworzące klimat Podziemi.
Nie mogło też zabraknąć charakterystycznych elementów pojawiających się w filmie, jak organy, katarynka z małpą, lustro (zakryte czerwoną płachtą) oraz woskowego modelu Christine wykonanego przez samego Upiora.

Jako że technicowcy lubią takie informacje, powiem że w środku siedzą trzy silniki NXT i 1 PF medium.
I są zębatki. Nie tylko jako ornamenty, ale i takie co zazębiają się ze sobą i kręcą.

A teraz dla porównania moja interpretacja:

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Kto nie widział filmu w całości, może naprawić ten błąd w każdej chwili, gdyż jest dostępny na Youtubie.

Miłego oglądania!

Opowieci żeglarzy

Opowieci żeglarzy

Nawet teraz, gdy od mojej tułaczki po wybrzeżach odległych krain minęły lata, pamiętam doskonale te straszne chwile…
Bezlitosna bestia wyłaniająca się z morza… Niezliczone macki, rujnujące wszystko, co napotkają na swej drodze, jak gdyby były wcieleniem gniewu Possejdona.
Nieliczni mieli odwagę stawić czoła monstrum. Tym którzy zdołali, niech będzie wieczna chwała i pamięć wśród tych, którzy przeżyli…

Czy Bogowie faktycznie opuścili nas, ludzi? Czy może jest to ich zemsta za niedostateczną cześć, niewierność?
Pozostaje nam jedynie nadzieja… Nadzieja na lepszą przyszłość, która musi pozostać w naszych sercach bez względu na wszystko.

Na zawsze.


Praca jest pewnego rodzaju rozwinięciem MOCa, który powstał na konkurs BBW. Tym razem prezentowane w kolorze.
Zawalczy też we flickrowym konkursie Wrath of the Titans

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf

Miłego oglądania!