Książka “Robotyka w Lego Technic” Mark Rollins


strona wydawnictwa Apn Promise
strona wydawnictwa Apress
Tytuł oryginalny: Lego Technic robotics
Tytuł Polski: Robotyka w Lego Technic
Autor: Mark Rollins
Redaktor techniczny: Jurgen Krooshoop
Przekład: Maria Chaniewska
Rok premiery na świecie (po angielsku): 2013
Rok premiery po polsku:  2013
Wydawnictwo na świecie” Apress
Wydawnictwo w Polsce: APN Promise
Ilość stron: 285
W tym z treścią: 235 (reszta to spis potrzebnych części i index użytych wyrażeń)
Właściwie z “treścią” to może 10 stron :-) (zwłaszcza wliczając w to spis treści)
Cena sugerowana: 49,35pln
Cena sugerowana przez recenzenta: autor powinien dopłacać za czytanie jego książek grube pieniądze


Wydanie:
Książka wydana w formacie B5 (240×170). Czcionka, układ itp. czytelne. Papier porządny (nie żaden toaletowy) – tu nie mam zastrzeżeń. Ilustracje czarno białe (szaro-szare), w większości generowane w MLcad lub LDraw lub czegoś podobnego – zazwyczaj kompletnie nieczytelne.

Przykkładowa strona:

Pamiętacie zagadki dla dzieci “znajdź różnice” ? Nie ? To sobie przypomnijcie – przy tej książce ta umiejętność się bardzo przydaje. I to nie jest zaleta!

W sieci (books.google) można znaleźć przykładowe części książki w wersji elektronicznej które mają ilustracje kolorowe co znacznie ułatwia budowanie proponowanych modeli – bez tego, w niektórych etapach budowanie polega głównie na zgadywaniu “gdzie to można wsadzić, żeby miało jakiś sens”. Autor przygotowując instrukcje budowy również się nie starał jakoś specjalnie – osoby początkujące mogą mieć spore trudności z budowaniem, podejrzewam nawet że nie będą w stanie zbudować modeli. Na początku w poszczególnych krokach dodawane jest po kilka klocków, w późniejszych bywa, że i ponad 20, a ilustracje kolejnych kroków są czasami z bardzo dziwnej strony, bynajmniej nie z tej z której należy klocki dokładać.

Całość składa się z 7 rozdziałów + dodatek w postaci listy potrzebnych części.

Książka rozpoczyna się od przedstawienia krótkiej notki o autorze i redaktorze technicznym. Osobom zorientowanym raczej Jurgena Krooshoopa przedstawiać nie trzeba (chociaż interesujące jest, że Jurgen chyba nigdy nie zbudował niczego przypominającego robota) – jeśli trzeba to polecam strona Jurgena. Za to w notce o autorze podpada brak jakiejkolwiek wzmianki o budowaniu, zainteresowaniu klockami lego w jakikolwiek sposób. Co spowodowało u mnie po raz pierwszy zapalenie “żółtej lampki ostrzegawczej” podczas czytania książki. Autor wygląda na typowego “gadżeciarza”, jak mu się dany gadżet znudzi, to zajmie się innym co sugeruje tak notka o autorze, jak i lista publikacji, dostępna m.innymi na stroniach http://writermarkrollins.blogspot.com/ albo http://www.linkedin.com/pub/mark-rollins/13/797/758 (mam nadzieję, że klocki już mu się znudziły i więcej książek o nich pisać nie będzie).


Rozdział 1 – “Zestaw robota Lego Technic – od czego zacząć (39 stron)
Rozdział posiadający chyba najwięcej treści – tekstu. Autor podpowiada gdzie zaglądać, żeby zdobyć instrukcje budowania oryginalnych zestawów (strona lego, peeron, brickfactory), gdzie można zaopatrzyć się w części (bricklink, a także Lego Pick a Brick) oraz jak można budować wirtualnie (Lego Digital Designer, MLCad, LDraw). O każdym z programów jest około 1/2 strony – nie ma co spodziewać się jakiejś szczególnej instrukcji (ale też nie to jest celem książki). Ciekawi mnie dopisek, że autor nie mógł zaprezentować zrzutu ekranu z LDD, bo “Lego nie pozwala na używanie go do celów komercyjnych” – mam wrażenie, że autor trochę “nadinterpretuje prawo”, pokazanie w celu zareklamowania raczej nie jest “wykorzystaniem do celów komercyjnych”, co innego, gdyby wszystkie obrazki były z niego wygenerowane. Swoją drogą to brakuje mi przy opisach każdego z programów właśnie informacji o licencjonowaniu, czyli, że można je bezpłatnie pobrać z odpowiednich stron i wykorzystywać beż żadnych opłat. I na początku tych opisów pada jak dla mnie znamienne zdanie dla późniejszych budowli:
“Możemy na przykład utworzyć strukturę, która wygląda, jakby działała w rzeczywistości, ale nie przestrzega zasad grawitacji. W następnym rozdziale podam kilka takich przykładów.
Moim zdaniem to jedna z nielicznych obietnic, którą autor potrafił dotrzymać :-)

Ta część może być przydatna osobom rozpoczynającym swoją zabawę z klockami.
Dodatkowo autor opisuje dostępne klocki. Tu niestety rzuca się w oczy brak wielu klocków, bardzo przydatnych przy budowaniu robotów z Lego Technic jak: [list] - ramek – bardzo przydatnych zwłaszcza do wzmacniania konstrukcji
- małej obrotnicy – przydatne do małych przegubów (nadgarstek, szyja) i do wzmacniania przegubów
- autor nie zwrócił uwagi, że wał kardana występuje w dwóch długościach: 4L i 3L[/list] ale najbardziej chyba rzuca się w oczy brak: [list] - siłowników śrubowych: małych i dużych – przydatne w przegubach
- sprzęgła (zębatki ze sprzęgłem) – przydatne do zabezpieczania mechanizmów, chociaż nie nadaje się do mechanizmów mocno obciążonych
- czegokolwiek z pneumatyki (autor w ogóle o pneumatyce nie wspomniał w swojej książce ani słowem, nawet w rozdziale o “ożywianiu modelu”)[/list]

Poza tym, autor pokazuje np. amortyzatory dostępne w dwóch wielkościach, ale nie wspomina, że w zależności od koloru amortyzatory mają różną twardość. Przy zębatkach mamy przykłady użycia, ale nie ma słowa o tym “po co stosuje się przeniesienie napędu z mniejszej na większą zębatkę i na odwrót”. Wspomniana jest zębatka Z16 z otworem na pin zamiast axla, ale nie wspomniane jest, że w połączeniu z kilkoma innymi elementami w ten sposób budowane są skrzynie biegów pozwalające na np. sterowanie który mechanizm ma być napędzany, lub z jaką prędkością.

Opis części zajmuje 23 strony, mam wrażenie, że sam opis wniesie trochę do wiedzy początkującego budowniczego, ale brakuje wielu istotnych informacji. W dodatku opis jest niekonsekwentny, np. raz mamy “listwę zębatą” i zaraz w następnym zdaniu “pręt zębaty”. Nie wiem czy to problem polskiego tłumaczenia, bo wydawnictwo nie udostępniło tekstu źródłowego.
W skali uczniowskiej (1-6) oceniłbym ten rozdział na 3 (dostateczny) – mimo wszystko “rażących błędów” w nim nie ma (jeszcze) ale wiedzy jakiejś dużej też nie.


Rozdział 2 – “Tworzenie bazy robota (27 stron)
Pokazana będzie przykładowa baza/tułów dla robota. Autor wymyślił swoje trzy prawa budowania robotów (nawiązując do trzech praw robotyki Asimova). Niestety jak dla mnie słabo się swoich praw trzyma.
Planowanie – w wydaniu autora moim zdaniem to katastrofa ale to wyjdzie pod koniec budowania.
Buduj solidnie – problemy i brak sztywnej konstrukcji wychodzi w prawie każdym przykładzie. Dodatkowo autor nawet słowem nie wspomina o możliwości wykorzystania technic bricków, czy ramek żeby usztywnić konstrukcję.
Geometria – właściwie nie wiem o co chodzi z tym prawem. Bo w końcu nie da się zbudować robota czy jakiegokolwiek innego modelu, który nie będzie miał jakichś kształtów znanych z geometrii.
Ogólnie niby ten rozdział ma chyba wprowadzać nas w technikę budowania z Lego Technic, ale mam trochę wrażenie, że autor głównie pisze, żeby pisać. Nic szczególnego w tej bazie pod robota nie jest pokazane.
W skali uczniowskiej oceniam rozdział ponownie na 3 – brak jakiejś wiedzy szczególnej, brak pokazania możliwości po prostu “budujemy coś” nie wiedząc specjalnie “po co i dlaczego tak”.

Kwiatki z tego rozdziału:

opis: Przyłącz łączniki sworznie do końców belek M9 i umieść belki kątowe 5×3 na ich wierzchu
mniejszy obrazek pokazuje, że potrzebujemy: 4x pin, 4x pin długi, 4x liftarm9 – nie zgadza się z opisem
obrazek po poskładaniu pokazuje, że pojawiły się nowe tylko 4 piny – nie zgadza się z obydwoma powyższymi :-)
Po dłuższym studiowaniu następnych kroków doszedłem, ze trzeba trzymać się opisu – obrazki zignorować :-)
Na szczęście taki błąd znalazłem tylko jeden.


opis: inne łączniki sworznie 3M umieść w każdym rogu wraz z łącznikami sworzeń/oś krzyżowa. Włóż łącznik sworzeń/oś krzyżowa do podwójnych bloków krzyżowych na górze.
mniejszy obrazek pokazuje, że potrzebujemy: 8x pin, 4x pin długi
obrazek po poskładaniu: nie ma szans zgadnąć gdzie mają iść które piny , bo wszędzie wystaje tylko pół ciemnoszarego pina :-)
Taki problem niestety w tej książce występuje bardzo często, że nie wiadomo co właściwie i jak zbudować.


Rozdział 3 – “Ożywianie robotów Lego Technic dzięki funkcjom zasilania (34 strony)
Autor pokazuje propozycję na zbudowanie podstawy, na której robot bedzie się poruszał.
Podstawa ta podobno ma być wzorowana na robocie Shakey – ja tego podobieństwa nijak nie widzę.
Tak wygląda robot Shakey:

A tak proponowana przez autora podstawa:

Autor wspomina też R2-D2, Johnny’ego5 z “Krótkiego spięcia” oraz Wally’ego – nie wpadł na to, żeby pokazać podstawę do któregoś z tych robotów – zwłaszcza podstawy na gąsienicach.
Przy okazji przedstawia kilka elementów PF przydatnych podczas budowania. Niestety nie wspomina nawet o elementach starszych niż PF, a z PF nie uwzględnia silników L i Servo (dostępnych już podczas pisania tej książki).
Podstawa będzie poruszać się na czterech kołach, z możliwością skrętu. Propozycja nie jest jakoś “bardzo zła” :-). Ciekawy (bezzębatkowy) sposób na wykonanie skrętu kołami, chociaż mam wrażenie, że już coś takiego widziałem.
Tułów robota przymocowany jest w sposób bezmyślny – piny wchodzą do podstawy “od dołu”, co powoduje, że tułów spada w dół, wyrywając piny, pod własnym ciężarem.

A wystarczyło użyć raptem 2 (w sumie 4, bo po obydwu stronach) klocków i problem byłby rozwiązany.

W skali uczniowskiej oceniam rozdział dla odmiany na 3 – model jeździ, skręcanie działa, ale:[list] - do skręcania używany jest silnik XL – bez sensu
- mocowanie podstawy do tułowia – z rażącym błędem
- ale skręcanie i napęd działa, więc nie wypada dać niższej oceny[/list]


Rozdział 4 – “Projektowanie ręki robota (39 stron)
Rozdział ten podzielony jest na podrozdziały opisujące mechanizmy poszczególnych części ręki:

Dłoń – prosta, składająca się z czterech palców + palca przeciwstawnego.
Palce to po prostu liftarmy łamane. Co ciekawe – podpięte są praktycznie wprost do silnika (medium), co powoduje, że palce są albo zamknięte, albo otwarte, bo trudno jest tak szybko zareagować, żeby palce otwarte były tylko częściowo. Brak również sprzęgła, które zabezpieczałoby przed “przekrecaniem”/”przeskakiwaniem” zębatek jak dojdą do końca możliwego ruchu. Pomijam to, że palce kręcą się bez ograniczeń – ludzkich palców tak wygiąć w tył nie można bez ich złamania – a dłoń teoretycznie jest wzorowana na ludzkiej. Brak wspomnienia o “gumowych belkach 1×2″ którymi można by zakończyć palce, żeby “lepiej chwytały”. Brak wspomnienia o możliwości zbudowania dokładnych palców, lub sterowania każdym z osobna.
Cytat z autora “… chciałem zademonstrować taką, która się dobrze zaciska.
dobrze to by się zaciskała gdyby:
- użyć na końcach palców gumowych belek 1×2
- użyć ślimaków, bo same zębatki wpięte wprost powodują, że przy mocnym zacisku silnik się “odkręca” w środku i chwyt się luzuje.

Nadgarstek – obrotnica kręcona wprost z silnika (XL!) przez Z8.
Po pierwsze: po co tak mocny silnik ?
Po drugie: brak chociaż wzmianki o możliwosci wyginania nadgarstka.
Po trzecie: mocowanie dłoni do nadgarstka zaproponowane przez autora powoduje, że palce/sposób chwytania są prostopadle do osi nadgarstka, czyli palce mogą chwytać tylko coś od góry/dołu, nie mają możliwości złapania czegoś leżącego poziomo.

Łokieć – znowu silnik XL, ale tym razem napędzający mechanizm przez zestaw zębatek Z8.
Podpięcie takie spowodowało, że po raz pierwszy “zmieliłem” zębatkę :-) Dodatkowo mechanizm opiera się na ślimakach krecących zębatkami. Sęk w tym, że ślimaki te, są umieszczone na osiach, bez żadnych blokad (to nawet nie są osie ze stopem), co powoduje, że cały mechanizm raczej się “rozłazi” zamiast kręcić (ślimaki przesuwają się wzdłuż osi bo stanowi to mniejszy opór, zamiast kręcić zębatką).

Tak mechanizm ładnie “się rozłazi” :-)

A wystarczy wzmocnić konstrukcję:

Ramię – mechanizm prawie taki sam co w łokciu, z dokładnie takimi samymi wadami.
Zmarnowane 9 stron na pokazanie prawie tego samego co przed chwilą.

Łączenie barku/ręki z tułowiem – dramat.
Autor proponuje połączenie całej ręki na obrotnicy, napędzanej przez silnik … medium. Ręka jest zdecydowanie cięższa od tułowia robota. W dodatku jest od tego tułowia dłuższa ! Obrotnica napędzana jest przez zębatkę, zamiast przez ślimaki, chociaż tu nawet ślimaki by nie pomogły. Ręka odrywa się od tułowia pod swoim ciężarem od razu, wyrywając piny, lub rozrywając obrotnicę.

Nawet gdyby jakimś cudem obrotnica potrafiła tą rękę unieść, to proszę zwrócić uwagę, że gora tułowia, do której obrotnica jest zamontowana, jest na pojedynczych liftarmach – gdybym zbudował drugą rękę, to całkiem możliwe, że miałbym okazję przetestować “wytrzymałość klocków na rozrywanie. Autor wspomina w 1 zdaniu, że “można to jakośm wzmocnić”. Oczywiście jak to wzmocnić, czytelnik musi sobie wymyśleć sam.

Sterowanie przy użyciu megapilota – to jest cytat :-)
Megapilot składa się z dwóch pilotów PF :-) Autor chyba w życiu nie widział pilotów składających się z 4 pilotów PF + np. 2 kostek NXT – działających razem :-) Nie myślcie również, że autor przypadkiem stworzył jakąś nakładkę na te piloty :-) Cały “megapilot” to dwa piloty spięte pinami – koniec :-)

W projekcie całej ręki autor ani razu nie proponuje gdzie umieścić wieże IR (na jedną rękę w tym projekcie potrzebne byłyby dwie wieże IR !), ani pojemnik na baterie, pod koniec tylko proponuje, żeby czytelnik sam sobie wybrał miejsce. W sumie może to i racja – obojętnie gdzie to umieścimy, cały projekt i tak nie ma większego sensu i żadnych szans poprawnego działania.
Być może zauważyliście, że nie określiłem, gdzie można umieścić element IR-RX lub baterie … Zdecydujcie o tym samodzielnie
Autor nie zająknął się również w temacie “jak pociągnąć kable do silników”, co przy np. chęci krecenia nadgarstkiem czy barkiem o 360 stopni ma znaczenie.
Cytat z autora “… w świecie Lego Technic wszystko co stanowi kończynę, wymaga dodatkowego wzmocnienia.” Ciekawe, ciekawe, a gdzie są w takim razie te wzmocnienia w konstrukcjach autora … ?
Autor podsumowuje, że “wykonanie ręki robota jest względnie proste“. Moim zdaniem autor sam udowodnił, że “wcale nie jest proste” – proste (i smutne) jest to, że autor nie ma o tym pojęcia.
W skali uczniowskiej (od 1 do 6) oceniam ten rozdział na 0 (tak zero!) Powody? :[list] - nieprzemyślana dłoń/palce, banalna, i brak pokazania innych możliwości
- nieprzemyślany nadgarstek, banalny
- rozsypujące się, takie same, a opisywane osobno, mechanizmy łokcia i barku
- rozsypujący się i nie mający szans działania mechanizm mocowania ręki do tułowia
- brak uwzględnienia wieży IR (właściwie dwóch wież) i pojemnika na baterie[/list] Dla mnie podstawowy rozdział o budowaniu robota i kompletnie BEZ SENSU !


Rozdział 5 – “Roboty z modyfikacją kształtu (26 stron)
Autor proponuje dwie możliwości:
rozsuwanie modelu – autor stwierdza, że “Wszystko, co jest zbyt ciężkie, spowoduje opuszczenie konstrukcji.” Zgadnijcie czego autor nie zrobił – nie zablokował przesuwania się ślimaka na ośce :-) (patrz łokieć i ramię). Wystarczyłoby to zablokować i już konstrukcja nie powinna opadać – a napewno nie pod bylejakim ciężarem.
Nie mam takich listew zębatych jakie były potrzebne do zbudowania, więc to jedyny model którego nie zbudowałem. Ale konstrukcja jest prosta – zębatka która przesuwa dwoma listwami zębatymi. Nie ma tu jakiejś filozofii (mimo to autor potrafił coś pominąc, przez co model źle działa :-) ).
pantograf – inaczej “mechanizm nożycowy”.

To czego mi w tym rozdziale brakuje (jak zwykle) to głębszej refleksji. To jest idealne miejsce w którym autor mógł pokazać jak przenosić napęd przez moduł ze zmienną długością. Ale autor zapewne w takim przypadku umieściłby silniki w podnoszonej części (wraz z bateriami itp.), a potem by się dziwił (i ignorował), że tułów wcale się nie podnosi, bo silniki nie dają rady :-)
Ale przede wszystkim brakuje mi wspomnienia o zmianie środka ciężkości przy takiej zmianie kształtu. Jeśli już autor nie wspomniał o tym przy ręce, mimo, że przy niej ta zmiana również będzie występować, to w tym rozdziale to powinien być temat OBOWIĄZKOWY !
W skali uczniowskiej oceniam rozdziałna 1 (niedostateczny):[list] - pokazane banalne mechanizmy
- mimo to brak większej refleksji przy tych mechanizmach
- brak pokazania czegokolwiek innego – modyfikacja kształtu nie polega tylko na rozsuwaniu modelu! – schylanie tułowia, skręcanie części tułowia, wysuwanie/chowanie manipulatorów – na transformersa nie liczyłem :-)
- z określeniem, że “przy pomocy pantografu można podnieść większy ciężar” sprawa wcale nie jest taka prosta. Owszem, z fizyki, w teorii jest to prawda. Ale w praktyce dochodzą do tego np. dodatkowe opory i inny rozkład sił, w przypadku zastosowania liftarmów do pantografu, bo elementy te są bardziej giętkie niż np. technic bricki, co powoduje, że się wyginają na całej długości oraz na łączeniu pojedynczym pinem. Z mojego doświadczenia wychodzi, że podnoszenie np. 3-5kg jednak działa lepiej po użyciu wysuwanych technic bricków z doczepioną listwą zębatą i napędzanych ślimakami. Ale tego z tej książki rownież się nie dowiemy.
- brak chociażby wspomnienia o siłownikach śrubowych które same z siebie “wydłużają” model[/list]


Rozdział 6 – “Głowa robota (36 stron)
Szczerze to mam wrażenie, że autor poszedł tutaj na łatwiznę i bylejakość. Proponowana głowa dla robota nie pasuje skalą do reszty którą według książki budujemy. Autor znowu proponuje, żeby głowę pasującą do reszty czytelnik wymyślił sobie sam :-) – nie lepiej, żeby czytelni sobie wszystko wymyślił sam – niech tylko przeleje odpowiednią kwotę na rachunek autora !

Na uwagę zasługuje jednak to, że głowa zaproponowana przez autora sterowana jest dwoma ! wieżami IR, każda brew sterowana osobno (każda przy pomocy osobnego silnika medium, jak zwykle bez sprzęgła, za to z ogranicznikiem), oraz możliwość ruszania szczęką przy pomocy … silnika XL. Mam wrażenie, że gdyby autorowi przyszło do głowy dorobić w tej szczęce zęby, to silnik XL zamykając szczękę (podpiętą, a jakże bezpośrednio, bez jakiejkolwiek redukcji – łamałby te zęby regularnie :-)

Nie zbudowałem głowy w całości, bo brakło mi klocków kątowych, więc brakuje tej “poruszanej XLem szczęki”. Ale też jakoś specjalnie nie miałem na to ochoty i raczej niewiele straciłem.

Widać, że głowa ta nie pasuje (chociaż o tym autor od razu przestrzega, później sobie jednak przecząc :-) )

Na końcu autor proponuje również zrobienie szyi dla robota, wykorzystując mechanizm zbudowany już dla nadgarstka (czyli znowu XL :-) ). W sumie to chyba jeden z bardziej charakterystycznych motywów z niekonsekwencją u autora. Najpierw pisze, że ta konkretnie głowa nie bedzie pasować do zbudowanego wcześniej tułowia, po czym pisze, że można wykorzystać inny mechanizm, żeby ją połączyć. I nie pokazuje, nawet nie sugeruje “jak miałoby to wygladać”.
W dodatku głowa jakoś specjalnie moim zdaniem nie wygląda, brakuje chociażby “światełek” w oczach, mimo, że jest na nie miejsce. Jeśliby autor chciał faktycznie jakoś ładnie głowę wymodelować, to lepiej by wyglądało, gdyby zrobił kółko z łączników, naprzemiennie z belkami łamanymi, wtedy też wyglądałaby “okrągło” a przynajmniej nie tak pusto (nie wiem czemu, ale bardzo rzuca mi się w oczy “brak mózgu” – jakoś przy tej książce to było pierwsze moje skojarzenie).
W skali uczniowskiej oceniam rozdział na 2 (mierny) :[list] - głowa nie pasująca do reszty modelu
- idiotyczne użycie dwóch niezależnych silników do brwi, sterowanych z dwóch kanałów wieży IR – jak dla mnie bardzo dobre miejsce na pokazanie równoczesnego napędzania dwóch mechanizmów z jednego silnika – na co autor niestety nie wpadł.
- idiotyczne użycie silnika XL do poruszania szczęką, wymaga dodatkowej wieży IR !
- brak pokazania jak zamontować główę na szyi i przymocować do tułowia[/list]

Kwiatki z tego rozdziału:
cytat: Faktycznie możemy utworzyć głowę obracającą się o 360 stopni, a nawet 720 stopni, czyli lepiej niż u sowy.
przebijam – ja mogę utworzyć głowę obracającą się nawet o 1440 stopni, a zresztą, co mi tam, może być nawet o milion stopni.

Cytat z autora: “Tak, powiedziałem brwi. Jeżeli myślicie, że brwi nie są istotne, pomyślcie o filmie Krótkie spięcie.
… Numer Pięć nie był zbyt ekspresyjny, ale miał dwie pokrywy na swoich oczach, które służyły za sztuczne brwi.
Te drobne ruchy nadały Numerowi Pięć wrażenie życia i były czymś, czego nie miały inne grupy robotów.

Wtajemniczeni pewnie wiedzą, dlaczego nie mogę się powstrzymać, żeby tego nie skomentować :-)
Po 1 – Johnny5 w pbydwu częściach miał “osłony” nad i pod oczami – co jeszcze bardziej sugeruje, że to były powieki a nie brwi. Chociaż wiem, że można odnieść takie wrażenie.
Po 2 – nieprawda, że pozostałe roboty nie miały brwi, lub nimi nie ruszały – najlepiej to widać w scenie walki Johnny’ego z nimi w pierwszej części.
Po 3 – szkoda, że autor nie pokazał jak można zrobić brwi (głowę) Johnnyego, skoro już na niego się powołuje, więc zrobię lekką autoreklamę i pokażę swoją wersję. Poza mną, jeszcze kilka osób zbudowało Johnnyego, więc autor mógł spokojnie w sieci znaleźć odpowiednie przykłady.

A bez kryptoreklamy pokażę głowę, którą zbudowałem w jakieś 15 minut, która pasowałaby do robota z książki.

Cytat z autora: “Teraz, gdy robot ma oczy, nos, a nawet brwi, oczywiste jest, że potrzebuje ust.”
Dlaczego ? może się czepiam, ale ani R2-D2, Ani Johnny5, ani Wally-e, ani C-3PO nie mają ust KTÓRE BY SIĘ W DODATKU RUSZAŁY.
Dlaczego autor wsadza coś kompletnie zbędnego, w dodatku znowu w niezbyt przemyślany sposób ? Traci miejsce w książce na opisywanie bzdur. A jeśli już usta, to dlaczego nie uszy ? dlaczego nie ma języka ? może włosy też mu dorobimy ?
Usta ruchome mają tylko roboty odgrywane w filmach przez ludzi.
Wiem, czepiam się, ale bezsensowne pokazywanie czegoś kompletnie nieistotnego (na 12 stronach) a w książce brakuje mnóstwa rzeczy bardzo istotnych.


Rozdział 7 – “Kroczące roboty Lego Technic (26 stron)
Autor pokazuje jak zbudować dwunogą podstawę dla robota. Przy czym podstawa ta nijak ma się do proponowanego wcześniej tułowia. Sam mechanizm działa sprawnie, możliwe jest również zbudowanie z tego podstawy czworonożnej.
Chciałem za ten rozdział autora mocno pochwalić, ale cały czas “coś mi nie pasowało”. A dokładniej cały czas miałem wrażenie, że “gdzieś już to widziałem”.
Nie wiem czy to kwalifikuje się na plagiat, ale może ktoś miałby możliwość sprawdzić, czy w książce Joe Nagata “Lego Mindstorms Idea Book” występuje ten mechanizm, a właściwie tak samo skonstruowane nogi?
Dokładnie ta konstrukcja jest podstawą dla poprawnego działania “chodzenia” i dokładnie to autor skopiował od kogoś innego.

http://homepage3.nifty.com/mindstorms/gallery/k014e.html – stronka autora powyższego walkera, to samo tylko na technic brickach a nie liftarmach.
Sam mechanizm od strony silnika jest inny, ale napęd nóg jest praktycznie identyczny (różni się kilkoma klockami). Czy to już plagiat … ?
Bo jak na razie jest to najsensowniejszy kawałek książki – aż zastanawiające biorąc pod uwagę to co autor proponował do tej pory.

Napęd

Model dwunożny

Porównanie modelu Pana Rollinsa i Joe Nagata

Model czteronożny

Poza tym w samym opisie i tak autor ignorował rzeczy ważne. A dokładniej autor pisze, żeby zwrócić uwagę na położenie belki 3M, ale nigdzie nie pisze, na co dokłądnie – a konieczne do poprawnego działania mechanizmu nóg jest, aby belki te, po obydwu stronach robota były “na odwrót” (jak jedna w górę, to druga w dół itp.).
W tym modelu najbardziej widać to, że autor pokazuje jak coś zbudować, ale nie tłumaczy “po co”. W modelu jest wyciągnięty napęd na zębatkę z przodu i nie jest do niczego wykorzystany. Po prostu sobie jest. Domyślam się, że zębatka ta aż prosi się o dołożenie do czteronogiego modelu głowy (ogona), która będzie się kręcić na prawo i lewo w miarę chodzenia, ale autor nie wspomina o tym ani słowem.
W skali uczniowskiej oceniam rozdział na 2 (mierny):[list] - model kroczący działa, ale autor ściągał od kogoś i się do tego nie przyznaje nigdzie w książce, a nie mam pewności czy prawdziwy autor tego mechanizmu nie opisał go w swojej książce (wydanej 6 lat wcześniej) – tyko dlatego nie oceniłem tego rozdziału na 1![/list]

Cytat z autora “Nigdy nie udało mi się wymyśleć, jak utworzyć dwunożną konstrukcję, która podnosiłaby chociaż jedną nogę bez przewracania całości. Do teraz.” – też bym tak chciał “wymyślać czyimiś pomysłami”, ale aż tak bezczelny nie jestem.


Podsumowanie
Autor pisząc o sobie podkreśla, że od zawsze “lubi pisać”, niestety trzeba jeszcze wiedzieć o czym się pisze.
Strona autora wyraźnie wskazuje, że pisze on o wszystkim, wszędzie, ale po przejrzeniu tych artykółów widać, że pisane są “po łebkach”, krótko i bezrefleksyjnie. Wyjątkiem są chyba tylko opisy jak przejść gry “Lego: …” – chyba jednak autor miał więcej do czynienia z klockami Lego, szkoda, że równiez tam, tylko wirtualnymi.
Autor kilka razy pisze, że “coś zrobi”, albo “coś należy zrobić”, po czym wcale tego nie robi, np. “postaram się wytłumaczyć od podstaw” po czym tych podstaw nie ma, tłumaczenia tym bardziej. Nawet bardziej – autor zamiast pokazywać mechanizmy “prosto”, komplikuje je maksymalnie – znowu najlepiej widać to na przykładzie robota kroczącego. Zamiast pokazać mechanizm nóg (tak jak Joe Nagata), które są tu najważniejsze, Pan Rollins buduje przez kilka stron mechanizm, który bedzie te nogi napędzał, kombinując niewiadomo po co (Chciał wyrobić limit stron? albo chciał żeby jednak odróżniało się to od walkera Pana Nagata? ewentualnie chciał obciążyć górę, bo gdyby była za lekka robot miałby tendencję do wywracania się – ale to tylko mój domysł ?). W sumie powtarza się to samo co wcześniej – autor coś robi, nie tłumacząc po co.
Jesli miała to być książka dla początkujących, to powinien być pokazany prosty mechanizm (wytłumaczona zasada działania) i ewentualnie później – jak go zabudować i włączyć do całości.

Książka na okładce obiecuje, że nauczymy się:[list] - tworzyć wyposażoną w koła podstawę robota – zgodzę się i w miarę to działa, chociaż robotów na takiej podstawie (bardziej pasującej do samochodów) raczej w filmach nie widać (a do filmowych robotów autor nawiązuje w prawie każdym rozdziale)
- konstruować kroczącego robota – i owszem, chyba najlepiej wykonana część, szkoda, że nie pomysłu autora
- sterować dłońmi i ramionami robota – nie, o sterowaniu ręką na pewno nie ma nic w książce, bo autor proponuje, żeby czytelnik sam sobie określił jak to zrobić. Jest o zbudowaniu, nie sterowaniu. Doświadczony budowniczy pewnie sobie z tym poradzi, jednakże doświadczony budowniczy pewnie odpuści sobie w ogóle tą książkę i modele, bo są nieprzemyślane i niczego nie uczące.
- przyłączać do robota silniki i piloty – tak, przyłączyć silniki byle jak, nie patrząc na realne potrzeby i nie umiejąc dopracować później rozwiązania, bo autor niczego nie tłumaczy. A pilotów się raczej nie przyłącza, tylko steruje nimi z odległości :-)
[/list]

Nie wiem czy osoby początkujące mogą się czegoś z tej książki nauczyć. Niestety dodatkowo dobija książkę wydanie z “szaro-szarymi” i nieostrymi ilustracjami.
Moim zdaniem osoby trochę doświadczone nie powinny nawet brać tego tworu “książkopodobnego” do ręki – szkoda marnować czas na czytanie i analizowanie wywodów ignoranta który nawet specjalnie klockami ani mechaniką się raczej nie interesuje – ot dostał zlecenie albo pomysł na napisanie książki o Lego Technic to napisał. Następnym razem zapewne dostanie zlecenie na książkę o lotach na Marsa i też napisze – na moje oko, jest duża szansa, że ma w obydwu tematach porównywalny zasób wiedzy :-)
Ja wiem, że błędów nie robi tylko ten kto nic nie robi, ale moim zdaniem autor recenzowanej książki po prostu się przy jej pisaniu nie starał i wychodzi to w bardzo wielu miejscach.


Za[list] + niektóre rozwiązania mogą podsunąć pomysł na zbudowanie czegoś ciekawego, chociaż najczęściej nie należy stosować pomysłów autora, bo są nieprzemyślane i mają małe szanse działania sensownego, ale może kiedyś, komuś coś ciekawego przyjdzie do głowy akurat … może … – mówiłem już kiedyś, że jestem niepoprawnym optymistą :-)
[/list]

Przeciw[list] Podsumujmy – robot składać się powinien z:
- czegoś do napędzania[list] - podstawa jeżdżąca – działa
- podstawa chodząca – działa, ale nie Pan Rollins ją wymyślił i nie pasuje do reszty[/list] - tułowia [list] - jest za krótki w stosunku do ręki
- jest źle mocowany do podstawy[/list] - ręki/manipulatora[list] - dłoń – mało sensowna, niech bedzie, że ujdzie
- nadgarstek – obrotnica, silnik + 5 klocków na krzyż, prawie nie da się tego zepsuć (ale po co silnik XL ?)
- łokieć – nie działa
- ramię – nie działa
- bark/mocowanie do tułowia – nie działa[/list] - głowy[list] - nie pasuje do reszty[/list] Muszę coś dodawać ?
—– maksymalnie nieczytelne ilustracje pokazujące kolejne etapy budowy
– uproszczone opisy budowania (zazwyczaj jest napisane np. “wsadź pin do belki9″ ale nie pisze “w którą dziurkę”)
—- kompletnie nieprzemyślany i bez możliwości prawidłowego działania, model proponowany przez autora
—- autor ignoruje większość problemów występujących podczas budowania robotów z Lego Technic
—- zwłaszcza ignoruje wagę modelu i dobieranie do niej silników, przekładni i wzmacnianie konstrukcji – dla mnie autor poległ na podstawach mechaniki a czasami fizyki
—- oraz ignoruje brak możliwości sterowania w pełni takim robotem przy pomocy pilotów i wież IR (biorąc pod uwagę    ograniczenie do max 4 kanałów na pilotach/wieżach) – przy czym rozwiązania pozwalające na rozwiązanie tego problemu jak najbardziej istnieją, tylko autorowi nie chciało się sprawdzić, poszukać, wymyślić.
– autor nawet jak coś buduje, nie tłumaczy “dlaczego akurat tak”, nie pokazuje innych możliwości, nie tłumaczy, że np. “tu trzeba wzmocnić konstrukcję bo …” itp.
- brak konsekwencji w proponowanym modelu. jak już autor próbuje w całej książce pokazać po kolei jak poskładać części składowe robota, to głowa, nogi również powinny do niego pasować.
- tłumaczenie na polski wszystkiego, zazwyczaj książkom technicznym nie wychodzi na dobre. Zazwyczaj nazwy angielskie się przyjmują i tak jest również w przypadku określen z Lego Technic.
- jak dla mnie kompletnie nieprzemyślane przez wydawnictwo “wydanie oszczędne” książki (chodzi mi o szaro-szare ilustracje, zamiast kolorowych).
Policzone na szybko – do zbudowania robota proponowanego przez autora potrzebne będzie:
- 9 silników XL = koszt około 550pln
- 8 silników medium = koszt około 240pln
- 7 wież IR = koszt około 420pln
- 4? piloty IR = koszt około 120pln
nie licząc pojemników na baterie, światełek, przełączników itp. wychodzi prawie 1400pln. Podejrzewam, że na klocki trzebaby wydać kolejne 300-400pln (masa liftarmów15). Biorąc to pod uwagę, podejrzewam, że podwyższenie ceny książki o jakieś 20-30pln nie zrobiłoby aż takiej różnicy, a przynajmniej z książki dałoby się coś zbudować. (użycie lupy czy mikroskopu niewiele pomoze, bo zdjęcia poza szarościami są bardzo nieostre).
[/list]

Moja subiektywna ocena niestety 0/10 – czyli NIE KUPUJCIE TEJ KSIĄŻKI
Wiecej się nauczycie przeglądając instrukcje do modeli wydanych przez Lego, lub oglądając modele budowane przez innych budowniczych.
Szkoda że Wydawnictwo wydało to “coś” i mam nadzieję, że nie zrażą się i będą dalej wydawać książki o Lego.

Dziękuję Wydawnictwu za udostępnienie książki do recenzji, chociaż nie wiem czy po jej przeczytaniu Wydawnictwo nie będzie tego żałować.

Podczas pisania tej recenzji nie ucierpiały żadne zwierzęta (zwłaszcza chomiki) :-)

Jeżeli dotrwaliście z czytaniem do końca tej recenzji to jesteście twardziele :-)

Jeżeli chcecie skomentować, zapytać, poprosić o wytłumaczenie, lub co powinienem poprawić to piszcie – postaram się odpowiadać.
Przy czym, to co dało się w miarę naprawić w tej książce już naprawiłem, reszta jest do przeprojektowania – naprawić w prosty sposób się moim zdaniem nie da.

łokieć – cała konstrukcja jest słaba, brak blokady na końcach konstrukcji powoduje, że podczas pracy cała
konstrukcja się rozłazi – nie ma blokad, wzmocnienia żadnego.
ramię – ten sam mechanizm co w łokciu i tak samo, brak jakichkolwiek blokad/wzmocnień
brak rozpatrzenia w jaki sposób poprowadzić kable – widać zwłaszcza w nadgarstku, który niby powinien się
kręcić 360stopni, ale po kilku obrotach kabel się zakręca aż do wyrwania, lub zablokowania mechanizmu.
medium kręci palcami bezpośrednio, w związku z czym, palce albo błyskawicznie się zamykają, albo błyskawicznie
otwierają – jakakolwiek redukcja by się przydała, że nie wspomnę o sprzęgle.
idiotyczne rozwiązania:
- osobne mediumy dla każdej brwi
- xl do ruszania szczęką ! oczywiście beż żadnych redukcji, czy czegokolwiek co by spowalniało pracę tej szczęki.
Dobrze, że autor nie wpadł na pomysł dorobienia robotowi zębów – niewątpliwie tym XLem by sobie te zęby sam
wybijał :-)
- za to całe ramię ma podnosić 1 medium !
- aż prosi się żby dołożyć światełka do oczu, tym bardziej, że jest miejsce
- zębatki poruszające ramieniem i przedramieniem to z8, podpięte bezpośrednio do XLa – właśnie udało mi się
zmielić swoją pierwszą zębatkę !

autor chyba silniki dobiera po kształcie jaki mu akurat pasuje do budowanego mechanizmu, bo nie widzę innego
wytłumaczenia dla wsadzenia mediuma do podnoszenia całego ciężkiego ramienia, a XLa do ruszania składającą się
z kilku klocków szczęką.

mocowanie ramienia do tułowia nie ma szans zadziałać.
Nie dość, że zasilane mediumem, to jeszcze samo ramię znacznie cięższe od tułowia.
dodatkowo ramię znacznie dłuższe od tułowia.
kompletnie nieprzemyślane – o czym autor zdaje się wiedzieć, bo nigdzie w książce nie pokazuje zbudowanego
robota w całości.

gdybym chciał zbudować tego robota według instrukcji to potrzebne byłoby 7 wież IR (1 wieża – podwozie, 2 wieże
głowa, 2 wieże – każda ręka), biorąc pod uwagę, że w pilotach/wieżach mamy tylko 4 kanały (i autor sam o tym
pisze) – robot jest nie do zbudowania poprawnie (co autor skrzętnie pomija milczeniem).

Mam mocne podejrzenie, że autor nawet nie spróbował zbudować robota według swojej własnej instrukcji.
Ograniczył się tylko do zamodelowania go w MLcadzie
ale niestety takie modelowanie:
- nie pokazuje np. tego, że ręka jest zdecydowanie za ciężka i nie ma szansy zadziałać,
- nie pokazuje tego, że po kilku ruchach mechanizmy z łokcia czy barku się rozłażą, bo nie mają wzmocnień/blokad
pod wpływem ciężaru ręki ślimaki się wprawdzie nie kręcą, ale zjeżdżają na ośkach

recenzje w sieci (książki od Longera, moja była wydana później i jeszcze recenzji nie znalazłem)

http://www.amazon.com/Practical-LEGO-Technics-Bring-Creations/product-reviews/1430246111/ref=sr_1_3_cm_cr_acr_txt?ie=UTF8&showViewpoints=1

przykładowe wpisy:
Illustration is by really, really bad out-of-focus black and white photographs shot against gray backgrounds.
The funny thing about this is if you check the “Look Inside,” the illustrations there are in color… Hmmm….

I am sending this back to Amazon (who fulfilled my order), because I suspect they sent me a photcopied counterfeit copy.

The reproductions in the book are printed in black and white and very hard to decipher.
I’m sure the original pictures were in color but perhaps for economic reasons, they are in dark shades of gray here.
It’s a pity since the explanations are very precise.
But without the ability to see to what the explanations refer it’s difficult to understand Rollins’ text.

Sorry to say, don’t waste your money on this book. I’d give it one star but I don’t want to be nasty about it.
The author must think he’s produced a gem here, but I don’t.