Dziki Łów

Za Wikipedią: “Dziki Łów, Dziki Gon lub Dzikie Polowanie – mit ludowy rozpowszechniony w dawnych czasach w północnej, zachodniej i centralnej Europie. Głównym założeniem tego mitu, niezależnie od jego wersji, są łowy, w których udział bierze gromada myśliwych-zjaw, w pełnym rynsztunku myśliwskim, gnających konno jak szaleni przez nieboskłon, z towarzyszącymi im psami i innymi nieodłącznymi elementami polowań.

Ujrzenie Dzikiego Łowu uważano za przepowiednię jakiejś katastrofy, np. wojny czy plagi, a w najlepszym wypadku – śmierci tego, kto go ujrzał. Śmiertelnicy, którzy przecięli trasę Łowu lub nią podążali, mogli zostać porwani i zabrani do krainy zmarłych.”

Tak mnie jeszcze naszło na klimaty dawne i zamkowe. To najwyraźniej wpływ trwającego CCC. Poza tym określenie Dziki Gon, za sprawą rodzimej megaprodukcji “growej” co i rusz wpadało mi w oko podczas przeglądania internetu. Oto moja interpretacja szalonych łowów. Elementem napędowym tej scenki jest szalona grupa łowców-zjaw pędzących przez spokojny wiejski zakątek. Jako że mówimy o duchach, to mogłem wykorzystać jeden ze swoich ulubionych elementów – macki – do podkreślenia “pozażyciowego” charakteru polowania. Specjalnie nie użyłem w tytule słowa “gon”, żeby nie kojarzyło się bezpośrednio z Wiedźminem.

I tak na marginesie. Zgadniecie jakie drzewa zbudowałem?