WC, czyli historia klozetu – część 2

Panie i panowie, nie bójmy się tego tematu!

Już wiele tysięcy lat temu ludzie stwierdzili, że to co opuszcza ich ciało tą czy inną drogą, niekoniecznie powinno być darzone szczególnym sentymentem. W końcu skoro to z siebie wyrzucamy, to pewnie mamy swoje powody.
Dlatego wraz z rozwojem cywilizacji i kultury, powstawały coraz to nowe zwyczaje w tej dziedzinie życia i następował rozwój odpowiedniej infrastruktury. Początkowo było to po prostu wyznaczone miejsce, które służyło wszystkim okolicznym mieszkańcom. Z biegiem lat dziura w ziemi przeobrażała się w bardziej wymyślne wynalazki, podobnie jak sposób utylizowania nieczystości. A wszystko po to, żeby było świeżo i czysto. „Kącik dumania” stał się w końcu oazą prywatności.

Rok 2513. Ludzie już dawno wyczerpali wszystkie naturalne zasoby swojej planety. Powietrze na całej Ziemi stało się tak zanieczyszczone, że przekroczyło kilkukrotnie wszelkie normy bezpieczeństwa. Ostatnie rezerwy wszystkich państw zostały zebrane razem i przeznaczone na budowę nowego miejsca zamieszkania dla milionów ludzi, z dala od Ziemi – na Księżycu.

Z racji bardzo ograniczonego bogactwa surowców w ich nowym domu, ludzie musieli nauczyć się dbać o dane im środowisko, a same stacje musiały być w stu procentach sterylne i samowystarczalne. Rośliny i zwierzęta, stanowiące niezbędne pożywienie dla mieszkańców, musiały być hodowane w laboratoriach, a cała zużywana energia odzyskiwana. Także wszelkiego rodzaju odpady i nieczystości okazały się cennym materiałem opałowym, a po odpowiednim przetworzeniu nadawały się na doskonały nawóz dla roślin.

Galeria Flickr
Galeria Brickshelf