Land Raider

W końcu. Po 3 miesiącach pracy, 8 albo i więcej zamówieniach na BL, allegro, maleństwo gotowe.

Największy, najcięższy i o dziwo nie najwolniejszy zasilany PFami pojazd jaki zbudowałem. Każdy kto jest w temacie wie co przedstawia, dla reszty zdjęcie i informacja że jest to największy transporter opancerzony z futurystycznego świata Warhammera 40000. I jest on zbudowany w skali minifig…

Oczywiście gdyby miał tylko stać to by nudno było, tak więc…

Jeśli chodzi o wygląd chyba nie wymaga żadnego opisu. Żadnych super rzadkich klocków nie ma, techniki proste jak barszcz, może nie licząc przodu umieszczonego pod kątem na serkach, dzięki czemu nie ma dziur.

Pod skórką pracują 4 XLe i napędzają maleństwo przez tylne koła napędowe z przełożeniem 1:1. Pierwotnie miało być 2:3 (czyli 1.5x szybciej), ale było to obliczone dla masy 2.5kg. Niestety przy 3.0 byłem zmuszony zmienić przełożenie na 4:5, a potem jak maleństwo urosło do niemal 3.5 kg – 1:1. No ale przynajmniej jak ma w pełni naładowane baterie to obojętnie od warunków mieli gąsienicami nawet stojąc w miejscu. A jest dość ciężki żeby przesuwać krzesło… na kółkach, ale jednak ;)

Napędzanie dwoma XLami jednego kółka okazało się być, lekko mówiąc, ciut problematyczne. Mocy mi nie brakowało, ale klocków tak, szczególnie jak kolejne wkładane zębatki nie tylko pękały, ale wprost wybuchały. Jeden z fragmentów dość mocno dziabnął mnie w oko, tak więc mamy już naoczny dowód na to że zabawa klockami jest niebezpieczna i powinna być dozwolona od lat 18tu. Innym razem fragmenty pokiereszowanej 16-tki wpadły między 2 inne, niszcząc również je… Ostatecznie udało się to doprowadzić do stanu gdzie nie strzela, nie wybucha i jak dotąd jeździ już drugi tydzień bez wypadających spod spodu fragmentów zębatek.

O ile napęd to była po prostu zabawa z okiełznaniem nieco za dużej jak na klocki mocy, tak wieżyczki były dużo ciekawszym wyzwaniem. Kiedy budowałem Predatora – ten mniejszy czołg – wpadłem na pomysł jak zbudować sponsony (boczne wieżyczki) tak aby mogły się dodatkowo obracać w górę i w dół. Nie było tam niestety miejsca żeby ten patencik wypróbować, toteż trafił tu.

Nie zadziałał.

Ale i tak to zrobiłem. Bez małych obrotnic, bo uznałem że są za drogie. Mniej więcej po tym jak podliczyłem że same PFy są warte 700-800zł, ale nic to…

Tak więc, mam 3 zsynchronizowane razem wieżyczki, obracające się zarówno w poziomie jak i w pionie. Obie te funkcje wymagają do działania tylko jednego silnika M. Zasadniczym problemem było nie tyle doprowadzenie napędu do każdej wieżyczki, ale poradzenie sobie z położeniami końcowymi, oraz ograniczenie zakresu ruchu w odpowiedni sposób. Środkowa wieżyczka na przykład, ma stosunkowo wąski możliwy zakres obrotu, a działa na bocznych sponsonach najchętniej przekręciłyby się do pionu. Ostatecznie jednak się udało i efekt można zobaczyć na filmiku. Wieżyczki niestety trochę skaczą przy obracaniu, ale nie mam za bardzo pomysłu co na to poradzić. To wynik zastosowania w środku gumek które odciągają je do pozycji “w przód”, a bez których wieżyczki latałyby bezwładnie w niektórych położeniach synchronizatora.

I wiecie co?
To jeszcze nie jest największy czołg ze świata wh40k…. ;D